szukaj w artykułach redakcyjnych
polski      english 

Strona główna

Kalendarium

O bazie

Szukaj w bazie danych

Centrum

Logowanie



WYDARZENIA





lp.dataopis wydarzenia
1.1944-11-09 -
1944-11-09
Doktor D. wyprzedaje rzeczy swojej utraconej żony. Bermnaowie kupują dziurawe prześcieradło, dwie pary kalesonów, reformy i custeczki do nosa. Zapłacili 595 złotych.
2.1944-11-10 -
1944-11-10
Do Bermanów przychodzi codziennie kobieta sprzedająca im biały chleb po 40 złotych za kilogram. Opowiadała, że w Babicach trwa wywózka warszawian. Jeden z sąsiadów Bermnaów pojechł z Niemcami, u których pracuje, do Wasrzawy. Opowiadał, że jeszcze dużo domów stoi, są szą.ciowo spalone ale nie zburzone doszczętnie. Na ulicach wala się dużo zgniłej pościeli, w której ożna znaleźć nietknięte kryształy i porcelanę.
3.1944-11-14 -
1944-11-14
Autorka wysyła listy do Assorobraj, Ossowskiej i Radlińskiej. Liczy na odpowiedź pod koniec mieisąca.
4.1944-11-15 -
Bunkier na Promyka szpital PCK na Boernerowie - opieka nad partyzantami przyjeżdża z Grodziska A Margolis - rozmawia z dr Świtalem wyrusza ekipa 5 osób + Ala
5.1944-11-15 -
1944-11-15
Pięciu pracowników szpitala z Bernerowa wyprowadziło z terenu zajętego przez Niemców siedmiu członków ŻOB
6.1944-11-15 -
Spadł pierwszy śnieg. Zimno dokuczało mi coraz bardziej pod stosem łachów, które nagromadziłem sobie zewsząd. teraz gdy się budziłem były okryte warstwą śniegu. Legowisko usłałem sobie w narożniku strychu, pod ocalałym kawałkiem dachu, lecz reszta dachu była zerwana i nawiewało śniegu
7.1944-11-15 -
1944-11-15
Kiedy młoty Niemców kopiących okopy waliły już w ściany piwnicy, której ukrywali się Żydzi, wydarzył się cud. W przerwie obiadowej Niemców przybyła grupa dowodzona przez Alę Margolis, która w porozumieniu z dr Inką Szwajger i doktorem Świtalem zorganizowała akcję "Polskiego Czerwonego Krzyża". Pod pretekstem wyprowadzenia ze zburzonego miasta grupy chorych na tyfus i rannych przybyli oni do ukrywających się bojowców. Tych, których wygląd był zdecydowanie semicki, obandażowano i ułożono na noszach. Pozostali włożyli opaski Czerwonego Krzyża i jako sanitariusze nieśli na noszach "chorych".
8.1944-11-16 -
1944-11-16
Bemanowie idą do Lasek po sprawunki i do RGO dowiedzieć się o odpowiedzi z Krakowa. Wracając spotykają panią Jadwigę, która mówi, że przed chwilą była zbiórka dla mężczyzn z całego Izabelina zwołana pzez Niemców, by zarejestrować ich do pracy i, że za godzinę ma się odbyć analogiczna zbiórka dla kobiet. Bermanowie natychmiast wrócili do Lasek by przedłużyć zaświadczenie chorobowe na bieżący miesiąc. Tam spotykają swoją sąsiadkę panią R., która mówi, że w domu szukała ich jakaś pani i prosiła by przyszli dziś do wilii pani Diubell w bardzo pilnej sprawie. Gdy przyszli do pani Diubell, okazało się, że wraca onaz Suchedeniowa od Saka i Grajka, pojechała tam zawieźć Sakowi rzeczy zostawione u niej przed rokiem, gdy musiał uciekć przed szmalcownikami. Dała Bermanom list, w którym Sak pisał, że z trudem wyrwał sią z piekła w Pruszkowie, znalazł się w Suchedeniowie z Rajtazerem i Gelblum, którzy pojechali do Karkowa, nawiązali ta różne kontakty i wysłali telegram do Londynu.
9.1944-11-18 -
1944-11-20
Przez cały piątek i sobotę (18 i 19 listopada) Bermnaowie piszą listy i robią odpisy. W niedzielę idą do Grynberga, Okazuje się, że pani kazimiera pojechała w sobotę do Milanówka i znalazła Adler. Od niej dowiedziała sią, że Fusswerg żyje (jest chora n serce i stawy) i jest z Pawłem pod Grodziskiem we wsi książenica, że Marylka została zabita a jasiek wywieziony do obozu i nie ma od niego zanku życia. W Milanówku mieszkała pani Żebrowska, Grzegorzewska przeżyła i mieszkała w okolicach Grodziska.
10.1944-11-19 -
1944-11-20
Grunbergowie całą noc radzą z gospodarzem dokąd podążać dalej.
11.1944-11-20 -
1944-11-20
W Izabelinie rozpoczynają sią łapanki. Bermanów ratuje dwa razy zaświadczenie lekarskie Bermana. Zabrano pięć wozów z ludźmi. Uchodźcy w Laskach otrzymują nakaz wysiedlenia.
12.1944-11-20 -
1944-11-20
Grunbergowie ze Stachem docierają konno do Pilicy.
13.1944-11-20 -
1944-11-20
Grunbergowie promem dojeżdżają do Strykowa. wspominają swoje losy, udają się w kierunku stacji. Spotykają kuzyna Zwolińskich, Antoniego.
14.1944-11-20 -
1944-11-00
Grunbergowie siadają z Antonim na ławce w budynku stacyjnym w Strykowie i opowiadają swoje dzieje od momentu wyjścia od Zwolińskich. na przeciwko siedzą dwie kobiety z mężczyzną, którzy przysłuchują się rozmowie i obserwują ich. Franciszka przestraszyła sie ich.
15.1944-11-20 -
1944-11-00
Grunbergowie wysiadają z pociągu razem z kobietą i dwoma mężczyznami. Franciszka pyta kobiety o najbliższą gminę i idą razem w tym samym kierunku. Grunbergowie nie mają siły, pozostają w tyle i gubią towarzyszkę podróży.
16.1944-11-20 -
1944-11-00
Grunbergowie odpoczywają w mieszkaniu starszego małżeństwa, które częstuje ich kartoflami. Dowiedzieli sie od nich, że w okolicy brakuje wolnych izb.
17.1944-11-20 -
1944-11-00
Grunbergowie docierają do Lubania. Urząd gminny, do którego zamierzają pójść jest zamknięty w soboty. Otrzymują informację, aby skontaktowali się z Panem R.- kierownikiem, który mieszka w młynie za wsią.
18.1944-11-20 -
1944-11-00
Kierownik gminny nie może pomóc Grunbergom, rozkłada bezradnie ręce. Widząc rozpacz na ich twarzach, prosi, by stawili się w biurze następnego dnia i daje kartkę do sołtysa, z nakazem przydzielenia mieszkania na zbliżającą się noc. Grunbergowie są śmiertelnie zmęczeni.
19.1944-11-20 -
1944-11-00
Grunbergowie w sklepie kupują bułkę i kiełbasę. Nie chcą rozmawiać z ludźmi, dlatego jedzą je po drodze.
20.1944-11-20 -
1944-11-00
Franciszka od sołtysa dostaje kartkę do gospodarza na drugim końcu wsi z prośbą o przenocowanie rodziny. Rodzina dociera do brudnego gospodarstwa, w których są dzieci z matką. Nie ma gospodarzy, więc muszą na nich czekać w niepewności, czy ich przyjmą na noc.
21.1944-11-20 -
1944-11-00
Gospodarze wracaja do mieszkania. Odpowiadaja na prośbę sołtysa i zezwalają Grunbergom na przenocowanie u nich.
22.1944-11-20 -
1944-11-00
Grunbergowie nie maja możliwości dokładnego umycia się, jedynie od pasa w dół i to nie zawsze. Przy koczowniczym trybie życia wszy na ich ciele się mnożyły.
23.1944-11-20 -
1944-11-00
Franciszka, pomimo mrozu, każe mężowi isynowi zdjąć koszule i idzie do płota otrzepać je z wszy. Odzież ich wyglądała okropnie. Franciszkę przepełnia uczucie obrzydzenia. Dziwi się sama, jak mogli nosić takie odzienie.
24.1944-11-20 -
1944-11-00
Franciszka udaje się do urzędu gminnego na umówione spotkanie z kierownikiem. Bierze on od urzędniczki spis wsi i razem studiują i rozpatrują, dokąd może skierować rodzinę Grunbergów.
25.1944-11-20 -
1944-11-00
Grunbergowie dostają adres do gospodarza St. w oddalonej o 5 kilometrów wsi. Po drodze mijają trzy wioski i pytają profilaktycznie o wolne izby, ale nigdzie nie ma dla nich miejsca.
26.1944-11-20 -
1944-11-00
Grunbergowie docierają do mieszkania gospodarza St. Otwiera im kobieta o arcymiłym wyglądzie, która początkowo nie chciała słyszeć o nakazie sołtysa. Po chwili wpuszcza Grunbergów do środka swej izby.
27.1944-11-20 -
1944-11-00
Grunbergowie postanawiają zostać na noc u Pani St-kiej. Rysiek jest rozpalony, Fraciszka stwierdza u niego temperaturę 39 stopni. Kobieta jest załamana, nie wiem co począć z dzieckiem. Nie ma gdzie go położyć.
28.1944-11-20 -
1944-11-00
Franciszka tuli rozpaloną główkę dziecka. Kładzie ją na swoich kolanach, ponieważ od gospodyni nie dstaje nawet poduszki. Przykrywa dziecko płaszczem i modli się, by Bóg darował mu życie. Nad ranem staje się cud- główka dziecka staje się coraz chłodniejsza.
29.1944-11-20 -
1944-11-00
Grunbergowie opuszczają dom gospodyni i udają się do gminy do kierownika pana R.
30.1944-11-20 -
1944-11-00
Kierownik gminny razem z urzędniczką ponownie szukają Grunbergom mieszkania. Franciszka prosi o miejsce, którego Niemcy nie mają w "opiece".
31.1944-11-20 -
1944-11-00
Pan R. kieruje Grunbergów do pana Barszcza we wsi Sk.
32.1944-11-23 -
1944-11-23
Bermanowie udają się do Zaborowa. Wzieli ze sobą cay swpój dobytek. na drodze zostali zatrzymani dwa razy. Jeden z niemieckich oficerów, gdy zobaczył zaświadczenie o pracy zaczął mówić Bermnaowi, że już dawno chciał porpzmawiać z kimś z komitetu opiekuńczego - martwił się tym, że zabierając mężczyzn pozostawia kobiety i dzieci bez opieki.Zwracał uwagę, by opuszczonym dostarczać mleka i chleba. Powiedział, że mężczyzn bierze się ze względu na cofanie się frontu. Bermanowie docierają do siedziby RGO w Zaborowie, która służyła za mieszkanie sekretarzowi. Prezesem był proboszcz Pancer. Bermanowie idą do pałacyku pani W., przed którym odbywała się łapnaka. Czekają na panią W. w kuchni. Spóźniła się ona, gdyż "poiła żandarmów by uratować kilku ludzi". Poszła z Bermanami do urzędu, gdzie załatwiła im wsteczne zameldowanie z 7 lipca. Bermanowie po czasie zauważają, że zostali zameldowani w Zaborówku a nie w Izabelinie, wracają i meldują się z późniejszą datą w Izabelinie. Potem udają się do Pancera, który wypisuje im zaświadczenia o pracy w zaborowskiej placówce RGO. Wracją do Izabelina.
33.1944-11-24 -
1944-11-24
Rano przychodzi do Bermanów Dermanowicz z listem od Grajka, który szukał ich w Izabelinie dnia poprzedniego. Okazuje sią, że Cukierman, Lubetkin, Gottesman, Feiner i Fiszgrund żyją. Że Zysman i Merenholc są w Piastowie na ulicy Namysłowskiego i szukają Bermanów. Grajek pisze, że rada Pomcy żydom istnieje nadal i, że przyjedzie za 7-10 dni.
34.1944-11-29 -
1944-11-29
Do Bermanów przychodzi młodsza panna Dermanowicz z wiadomością, że jest u niej jakaś pani od Grajka. Okazuje się, że to Borkowska-Zylbersztajn. Mówi im, że Cukierman, Lubetkin, Edelman, Warman, Feinmesser, Borzykowski, Goliborska, Fiszgrund, Frydman i Zysman żyją i są w pobliżu. Opowiada, jak się uratowali. 28-09-1944 ich oddział otrzymał rozkaz przenisienia się na plac Wilsona. rano rozpoczął się atak na Żoliborz. Na "czwórce" zostały tylko cywilne kobiety (Rozensztajn, Borkowska-Zylbersztajn, Golibosrka, Kacenelenbogen). Na noc cały odział wrócił na "czwórkę", około 2 zebrało się tam całe dowództwo AL i wszyscy poszli do gamchu Feniksa (pl. Wilsona 4). Następny dzień przesiadują w piwnicach. zagięła gdzieś Lubetkin (okazało sią, że ktoś kazał jej pilnować schronu i zapomniał zdjąć ją z pozycji, stała sama przez cały dzień, aż natknął się na nią Edelman. Razem odnaleźli resztę oddziału. Około 8 wieczorem ukazały się za Wisłą rakiety (zank, że zostały posłane czółma, dla tych którzy nie chcą się poddać). Około 300 osób (żołnierze i ich rodziny) przedarła się przez Żoliborz, aż do wału bronionego przez Niemców. utworzono trzy plutony - pierwszy z Szaniawskim i Kliszko na czele, ostatni złożony z ludzi z ŻOB-u. Jednak nie udało się przedostać do Wisły. Żobowcy ukrywająsię w schronie na ulicy Promyka razem w domu czterech starszych pa,. które nie chciały opuścić Warszawy. W piwnicy tego domu była prymitywna skrytka (zamaskowane przejście pomiądzy dwoma piwnicami), w której ukryło się 15 osób). Edek, Witek, Andzia, Stasia i Józio idą do schronu Edka na ulicy Bieniewickiej, który został potem wykryty przez Nimeców, rozdzielili się podczas ucieczki. Pozostała 10 spędziła w schronie 42 dni. Po dwóch dniach skończyła im sią woda chodzili więc po piwnicach i szabrowali. Wstawali późno (po nie przespanych nocach) wygłaszali różne referaty, dyskutowali, opowiadali dowcipy i grali w karty. Do domu cząsto wchodzili Niemcy, ale staruszki zawsze mówiły wyuczonę śpiewkę, że nikogo tu nie ma oprócz czterech starszych kobiet, jednej sparaliżowanej i jednej chorej na serce. raz Borkowska-Zylbersztajn wyszła z jedną ze starustzek po wodę. Spotkały Niemca, który pomógł im zanieść kubeł do domu i pozwolił narwać kapusty, potem przychodził do nich często z zakupami, chlebem i papierosami. Jednak jeden z oddziałów niemieckich przysłał auto sanitarne po staruszki i Borkowską-Zylbersztajn. zawieziono je na Ogrodową (siedziba Räumungskommando) skąd je wypuszczono. Pojechały do Włoch, gdzie staruszki zostały ulokowane na strychu u woźnicy a Borkowska zaczęła organizować pomoc dla pozostałych w schronie na Promyka. Pomagają jej Margolis i Blady-Szwajgier, które skontaktowały ją z dr Świtalem, który pojechał z sanitariuszami (bez przepustki) na Promyka i ukrył grupę w szpitalu (bez Frydman i Feinmesser, gdyż one wyszły wcześniej).
35.1944-11-30 -
1944-11-30
Bermanów odwiedza Assorodobraj. Dają jej 10.000 złotych i 1000 na palto dla Stefanka.
36.1944-12-06 -
0000-00-00
W obozie wybucha epidemia. Lekarz orzeka, że jest to odmiana tyfusu. Objawia się uporczywą biegunką i wysoką temperaturą. Jest niezwykle wyczerpująca, ponieważ trwa parę dni,kończy się i znów powraca. Sophie i jej mąż też chorują. Sophie dostaje biegunki co dwa tygodnie. Jest coraz słabsza, ledwo może chodzić. Do obozu przyjeżdżają kolejne transporty, tysiące osób z Oświęcimia, Dachau i innych obozów. Wygladają przerażająco, sama skóra i kości. Nie mają siły samodzielnie stać, jedni opierają się o drugich. Czasem ktoś upada na ziemię i już nie wstaje, umierają z głodu i wycieńczenia. Im więcej osób do wykarmienia, tym mniej jedzenia na jednostkę. Jakościowo jedzenie też jest coraz gorsze, prawie sama woda. Najlepiej jest pozostać w łożku, tam jest najcieplej, zresztą i tak większość nie ma siły już wstać.
37.1944-12-07 -
0000-00-00
Spotkanie Barbary i Adolfa Bermanów z Celiną Lubetkin, Antkiem Cukiermanem, Zygmuntem Warmanem, Markiem Edelmanem i Lodzią Borkowską-Zybersztajn w Grodzisku, 7 grudnia 1944. Było to ich pierwsze spotkanie po upadku Powstania Warszawskiego.
38.1944-12-25 -
Po drugim najściu w Wigilię bandy szantażystów na dom w Głoskowie Maria i Halina z dzieckiem następnego dnia opuściły to miejsce. Poszły do Pruszkowa, tam u znajomych doczekały wyzwolenia
39.1945-00-00 -
0000-00-00
Sophie i jej rodzina zostaje odebrana ze stacji kolejowej w Paryżu, i zawieziona do luksusowego hotelu. Gdy mówią, że przebywali w obozie w Belsen, ludzie ściskają im ręce i pytają jak to możliwe, że cała trójka przeżyła. Dostają bardzo dobrą opiekę, mają zapewnione jedzenie i ubranie. Mąż zarejestrował ich na liście oczekujących na wyjazd do Izraela. Sophie pyta lekarza, czy jej stan pozwala na podróż. Dowiaduje się, że, aby dojść do zdrowia po tym co z jej organizmem się stało podczas pobytu w obozie, potrzebuje pół roku lub więcej. Przepisuje jej środki uspokajające i przeciwbólowe
40.1945-00-00 -
0000-00-00
Mąż Sophie odnajduje jej brata - Maxa.
41.1945-00-00 -
0000-00-00
D. Dąbrowska poznała Jerzego Bühla na studiach.
42.1945-00-00 -
0000-00-00
Obywatele Żoliborza wybrali Romana Łuczaka do pierwszego Komitetu Blokowego, w którym był prezesem.
43.1945-00-00 -
0000-00-00
Stanisława Dębowska wyszła ponownie za mąż za Guzowskiego, który zmarł parę lat temu.
44.1945-00-00 -
0000-00-00
Po powrocie do wolnej Warszawy Adela Domanus nadal kontaktowała się z Jadwigą Maczko. Dostarczyła jej papiery aryjskie i metrykę na imię Leokadii Sopyki, a potem na nazwisko Jadwigi Aniołkowskiej.
45.1945-00-00 -
0000-00-00
Pewnego dnia Jadwiga Maczko przybiegła zdenerwowana do Adeli Domanus, bo zgłosiła się do niej właścicielka nazwiska z papierów Leokadii Sopyła. Była to pomocnica domowa, rodem z pod Wilna, której dokumenty tj. metryka i książeczka służbowa znajdowały się w biurze Pośrednictwa Pracy prowadzonego przez organizację społeczną Samopomoc Społeczną Kobiet. Stamtąd Adela zabrała jej papiery sądząc, że już się po nie nie zgłosi. Pani Sopyła zrozumiała wyjątkową sytuację i nie wykorzystała sytuacji. Adela zaś zdobyła nowe papiery dla Jadwigi Maczko.
46.1945-00-00 -
0000-00-00
Po wojnie Janina Pawlicka zamieszkała w Izraelu.
47.1945-00-00 -
0000-00-00
Irena i Jan Guranowscy zamieszkali u dr Ostrowskiego w Łodzi, który w getcie był świadkiem zamordowania jej męża.
48.1945-00-00 -
0000-00-00
Żydowska dziewczynka, którą Łukaczowa wzięła na wychowanie, miała na imię Madzia i bardzo przywiązała się do autorki. Codziennie czekała przy drzwiach, gdy autorka wracała z pracy. Madzia mając rok i dwa-cztery miesiące pytała Łukaczową, czy jest jej prawdziwą matką. Matka śniła jej się. Łukaczowa zabroniła dziecku widywać się z autorką – obawiała się jej przywiązania do Żydówki. Autorka tłumaczyła jej, że musi przygotować się na to, że po Madzię zgłosi się rodzina. Łukaczowa nie chciała zgłosić, że Madzia uratowała się, planowała w takim wypadku uciec z nią do lasu. Autorka walczyła długo ze sobą, czy zgłosić fakt ocalenia żydowskiego dziecka. Ostatecznie nie zrobiła tego, uważając, że lepiej, żeby Madzia miała rodziców. Kiedy autorka wyjechała do Izraela, nadal utrzymywała z nią kontakty. Pewnego razu Łukaczowa poprosiła w liście, by przerwała korespondencję z Madzią – nie wiadomo, czy ze względów politycznych, czy ze względu na dziecko. Kontakt urwał się.
49.1945-00-00 -
0000-00-00
Po wojnie autorka bezustannie i bezskutecznie poszukiwała wiadomości o losie syna Amka. O córce wiedziała, że została wywieziona do Majdanka lub Treblinki na śmierć. O synu nie wiedziała nic. Szukała go przez różne instytucje, Czerwony Krzyż, na każdej stacji w drodze do Izraela pisała na ścianach: „Poszukuję Ciebie Amku” i podawała swoje imię i nazwisko. Bez skutku. Nie ma nawet jego fotografii. Córka miała dwie szuflady zdjęć; lubiła się fotografować. Autorka wyznaczyła wysoką nagrodę za przysłanie zdjęć córki. Ludzie szukali po fotografach, ale wszystko w Warszawie było zniszczone i nie można było ich znaleźć.
50.1945-00-00 -
0000-00-00
Losy rodziny Lewenthal i Aman po wojnie opisane zostały na 2 stronie relacji.
51.1945-01-18 -
W obozie atmosfera podniecenia. Pod wieczór Niemcy każą przygotować się do wyjścia z Oświęcimia. Na drogę więźniowie dostają nieco chleba, ale ponieważ magazyny żywności nie są już pilnowane, kto chce rabuje puszki mięsa, chleb, cukier. Bluma Babic ze swoim Barakiem zostaje doprowadzona z Birkenau do obozu centralnego. Spędzili tam noc. Rano zaczął się słynny później "marsz śmierci".
52.1945-01-18 -
Wychodząc z obozu, Bluma Babic znajduje porzucone SS-mańskie buty z cholewami z zamienia swoje pantofle na buty. Okazuje się, że oba są lewe: nogi Blumy pokrywają się ranami. Wyrzuca buty po Niemcu i idzie boso, nogi owijając szmatami. Wieczorem szmaty są tak przemarznięte i przyklejone do stóp, że nie sposób ich zdjąć.
53.1945-04-18 -
Lagerfuhrer rozdziela pośród wszystkich w obozie resztki prowiantu: trochę chleba i ziemniaków, po czym ucieka. Zapasów wastarcza zaledwie na trzy dni. Ostrzeliwanie nie ustaje. Dziewczęta wraz z częścią Włochów ukrywają się w murowanej piwnicy z węglem.
54.1945-04-26 -
Wojska radzieckie zajmują część Berlina, obóz Haliny A. znajduje się w tej strefie. Rankiem mieszkańców schronu budzi cisza. Z radością wychodzą na powitanie radzieckich żołnierzy. Są skonsternowani: okazuje się, że wolność, zamiast wywołać eksplozję radości, przyniosła niepewność dalszego losu. I dziewczęta, i Włosi nie wiedzą, co robić.
55.1945-04-26 -
Włosi nadal z trudem zdobywają jedzenie: czasami żywią się beczką skondensowanego mleka, czasem marmoladą lub konserwami. Halina A. i koleżanki nie są już głodne - ale są w niebezpieczeństwie. Rosjanie gwałcą, bez wyboru, Niemki i więźniarki. Uważają, że wyzwolone obozowiczki powinny im się "odwdzięczyć".
56.1945-04-29 -
Pijany żołnierz sowiecki próbuje zaprosić do siebie Basię. Gdy ta odmawia, rząda towarzystwa Haliny A. Zaczyna jej grozić rewolwerem. Ta opowiada z pogardą, żeby strzelał: nie zginęła od kuli niemieckiej, zginie z ręki wyzwoliciela. Rosjanin rzuca się na Halinkę - ale Polka jest silna, bije się z nim i wygrywa. Za karę przez całą noc mają stać na baczność pod groźbą rewolweru.
57.1945-05-03 -
3-go maja 1945 Halinka Czamarka w obozie Neustadt jak co rano wychodzi do pracy. Wkrótce jednak przybiega do Blumy Babic, leżącej z gorączką. Przynosi papierosy i wiadomość, że wojna się skończyła. Niemcy uciekają. W obozowej kuchni leżą paczki Czerwonego Krzyża i kto chce bierze z nich żywność i papierosy.
58.1945-05-03 -
Więźniarki Neustadt widzą, jak Niemcy opuszczają obóz z walizkami. Uciekają SS-manki, które ich pilnowały. Kobiety rzucają się do kuchni, aby zdobyć jedzenie. Wycofujący się Niemcy zabijają wiele z nich.
59.1945-05-05 -
Włosi odprowadzają przyjaciółki do granicy Berlina i żegnają z żalem. Dziewczęta maszerują do wieczora. We wsi kradną wózek, na którym odtąd ciągną walizki. Na noc zostają u Niemców, którzy boją się im odmówić pokoju.
60.1945-05-05 -
Po zabiciu wielu więźniarek przez wycofujących się Niemców kobiety boją się ruszyć z baraków. Nie wiedzą, co ze sobą zrobć, nie wierzą, że wojna skończona. 5 maja o 9.00 rano do obozu wjeżdża amerykański czołg. Amerykanie są przrażeni obozem, stosami trupów, żywymi szkieletami. Żołnierze padają na kolana i modlą się. Nikt nie mówi po angielsku, nie potrafi im niczego wyjaśnić.
61.1945-05-05 -
Po Amerykanach, do obozu Neustadt wchodzą Rosjanie. Niedaleko nad Elbą nastąpiło historyczne spotkanie frontu rosyjskiego z amerykańskim i angielskim. Amerykanie rozdają czekoladę i gumę do żucia. Rosjanie uganiają się za kobietami. Więźniarki wciąż umierają z głodu i wyczerpania - zaczynają też umierać z przejedzenia. Blumę Babic i Halinkę ratuje brak apetytu. Do dwójki przyjaciółek dołącza trzecia koleżanka - Dora Dobrzyńska z Łodzi. Stają się nierozłączne.
62.1945-05-07 -
Dziewczyny dzielą się szczupłym prowiantem z Niemcem, który jest głodny i prosi o chleb. Robią to świadome, że może być mordercą - znają głód i nie umieją odmówić. Wędrują cały dzień, mijają Zassen - miasteczko w połowie drogi do Frankfurtu nad Odrą. Nie mogą znaleźć noclegu. Śpią na polanie.
63.1945-05-07 -
Amerykanie wycofują się na drugi brzeg Elby, w Neustadt pozostają Rosjanie. Przynoszą więźniarkom kury - starsza pani z Będzina pozwala im pić tylko rosół. Dzięki niej dziewczęta mniej chorują. Nocą pijany Rosjanin z karabinem maszynowym rozbija drzwi pomieszczenia, gdzie śpi Bluma Babic. Dziewczyny w koszulach nocnych uciekają przez pole do drzwi komendantury. Zaalarmowany komendant radziecki zaprasza do własnego łóżka. Dziewczyna, która uciekając zaplątała się w koszulę, zostaje napadnięta i zgwałcona. Gwałcenie więźniarek przez rosyjskich żołnierzy staje się codziennym koszmarem.
64.1945-05-08 -
Piątego dnia wędrówki dziewczęta są zupełnie wyczerpane, nie mają już jedzenia. Słyszą strzały - na wiwat. Dowiadują się, że właśnie skończyła się wojna. Napotkani żołnierze zapraszają je na kolację. W pobliżu są tory kolejowe i następnego dnia mają ruszyć pociągi.
65.1945-05-08 -
0000-00-00
Po zakończeniu wojny prawnik S., również oficer policji żydowskiej, został aresztowany za wyjawienie kryjówki Żydów.
66.1945-05-09 -
Po kilku godzinach pociąg staje. Wszyscy mają wysiąść. Janek skacze pierwszy i odbiera od dziewcząt walizki. Nim wysiądą dziewczęta, pociąg gwałtownie rusza. Po godzinie dziewczynom udaje się zabrać powracającą na miejsce postoju lokomotywą. Po drodze zatrzymuje je pociąg wojskowy: sowieccy żołnierze rządają oddania im czwórki dziewcząt. Chcą je zabrać do obozu wojskowego - "w wiadomym celu". Rugane i ściągane siłą, dziewczęta bronią się z płaczem. Ratuje je oficer radziecki, prowadzący lokomotywę.
67.1945-05-09 -
Rankiem ma ruszyć pociąg do Poznania. Dziewczęta poznają miłego Polaka, Janka, który tak jak one wraca do Warszawy. Proponuje im swoje towarzystwo, dzieli się jedzeniem i wodą. Rosjanie zagrozili dziewczynom, że nigdzie nie pojadą - ale z pomocą Janka wsiadają do wagonu.
68.1945-05-18 -
Bluma Babic, Halinka i Dora wędrują z grupą Holendrów, więźniów Neustadt, wracających do ojczyzny. Amerykanie podwożą ich samochodami, dostarczają żywność. Obozują w polu, nocami śpiewają przy ogniskach. Bluma uważa, że z Holandii łatwiej będzie pojechać w świat niż z Polski, gdzie decydują Rosjanie. Na moście na Elbie stoją wartownicy angielscy, amerykańscy i rosyjscy. Kto chce wrócić do swojego kraju, musi mówić w jego języku. Dziewczęta milczą, mówią za nie zaprzyjaźnieni Holendrzy. Udaje im się przekroczyć rzekę.
69.1945-05-20 -
Halina A. spotyka na ulicy dwie znajome z getta. Opowiada im o śmierci Celiny. One opowiadają o ostatnich dniach pani Aszkenazy: na Majdanku ludzi wygoniono z wagonów i pędzono jak bydło. Matka załamała się, bała o Halinę, powtarzała jej imię. 20-05-1943 w obozie odbyła się największa selekcja i matka wraz z tysiącami Żydów trafiła do gazu. Siostry - rozmówczynie Halinki, uratowały się, bo przeniesiono je do obozu w Skarżysku. Halina zdaje sobie sprawę, że słyszy o wszystkim dokładnie w drugą rocznicę śmierci matki.
70.1945-06-00 -
0000-00-00
Francuzka pracownica socjalna znajduje rodzinę w miasteczku niedaleko Paryża, która przyjmuje Sophie i jej córkę do siebie. Sophie właśnie tego potrzebuje, świeżego powietrza i spokoju. Mąż musi zostać w Paryżu, żeby załatwić wszystkie formalności związane z wyjazdem, ale często je odwiedza. Sophie czuje się tu szczęśliwa, dawno się tak nie czuła. Odnajduje wewnętrzny spokój. Tu w tym małym, pięknym, francuskim miasteczku odbudowuje swoją zniszczoną psychikę i toruje sobie drogę do normalnego życia.
71.1945-07-07 -
7 maja skapitulowała III Rzesza. Więźniarki przenoszą się z baraków do pomieszczeń niemieckich. Okazuje się, że Niemcy w wielu miejscach pozostawili miny - wiele dziewcząt ginie.
72.1945-09-00 -
0000-00-00
Rodzina Knaperbaum po wojnie utrzymywała listowny kontakt z Stanisławą Sokołowską.
73.1945-09-00 -
0000-00-00
Po wojnie Alicja Barduek pojechała do Belgii, a później do Szwajcarii.
74.1945-09-00 -
0000-00-00
Ludwika Wiśniewska po powrocie do Warszawy posłała Krysię do szkoły baletowej do Gimnazjum Rzeszotowskiej, ponieważ miała wielkie zamiłowanie do tańca.
75.1945-09-00 -
0000-00-00
Państwo Mettowie osiedlili się na stałe w Warszawie.
76.1945-09-00 -
0000-00-00
Hajderowie i Liberman z córką (żona zginęła) wyjechali do Francji.
77.1945-09-02 -
0000-00-00
Po wojnie Panie ukrywające się u Stanisławy Sokołowskiej wyjechały do Łodzi, gdzie otrzymały mieszkanie. Jedna z nich dostała posadę, a druga wkrótce wyjechała do Ameryki, rok później matka, a ostatnia – chorowita – wyjechała do Izraela w Palestynie.
78.1945-12-24 -
Preleski z synem postanawiają wybrać następny transport. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie - mają spotkać panie w Berlinie, ale nie mówią, gdzie. O północy 24 grudnia Lila, Hania i matka wsiadają do umówonej ciężarówki. Dwaj żołnierze ukrywają je pod stertą siana. Nie wolno im się ruszyć ani odezwać, gdy samochód się zatrzyma, nawet gdyby słyszały strzały. Samochód zatrzymuje się, ale nie jest kontrolowany. Kierowca dowozi je do Berlina.
79.1946-00-00 -
0000-00-00
Adela Domanus czasem, gdy patrzy na fotografię Inki, wiszącą nad jej łóżkiem, ze wzruszeniem przypomina sobie jej słodkie słowa, gdy obejmując ją za szyję snuła swoje marzenia. Chciała, gdy już będzie duża, kupić Adeli mały domek, w którym mogłaby spokojnie mieszkać na starość.
80.1946-00-00 -
0000-00-00
Po jakimś czasie znajoma Adeli Domanus przywiozła jej z Łodzi małą paczuszkę, którą otrzymała przed wyjazdem od Klary Sapiro. Były to stare, bardzo staroświeckie łyżeczki do czarnej kawy, 6 sztuk – pamiątka po babce.
81.1946-00-00 -
0000-00-00
Jadwiga Maczko pod nazwiskiem Jadwigi Aniołkowskiej wyjechała do Paryża do swojej bratowej, a stamtąd do USA do Nowego Yorku, gdzie obecnie przebywa.
82.1946-00-00 -
0000-00-00
Na stronach 5-6 Fryderyka Thepper opisała swoje losy po wojnie – pomoc Komitetu Żydowskiego w odnalezieniu rodziny matki; wypoczynek w „Śródborowiance” koło Warszawy; dom dziecka w Helenówku; praca i nauka w Dzierżoniowie; powrót do Warszawy.
83.1946-00-00 -
0000-00-00
Po wojnie w Niemczech autorka poznała Aharona Rozenberga i wyszła za niego za mąż. On również stracił całą rodzinę: żonę i czterech synów. Ostatni syn został zastrzelony na godzinę przed zakończeniem wojny. Autorka z mężem zamieszkali w Izraelu. Co roku urządzają kolacje sederowe, aby upamiętnić lata okupacji, kiedy w noce sederowe nie miała gdzie się podziać.
84.1946-08-13 -
Z Europy wraca do Palestyny narzeczony Blumy Babic, Abram /dotąd zajmował się transportem ocalałych i zdobywaniem broni dla żydowskiej organizacji bojowej/. W sierpniu 1946 w domu jego rodziców odbywa się wspaniałe wesele. Wkrótce potem wychodzą za mąż również Halinka i Dora.
85.1948-00-00 -
0000-00-00
Inka skończyła gimnazjum w języku hebrajskim, odbyła służbę wojskową i otrzymała pracę. Wyszła potem za mąż i urodziła syna. Mieszka na stałe w Hajfie.
86.1950-00-00 -
0000-00-00
Ludwika Wiśniewska doczekała się własnego mieszkania na ul. Zbarskiej.
87.1962-00-00 -
0000-00-00
Sytuacja Krystyny Gronowskiej nie pozwalała, aby ugościć Ludwikę Wiśniewską w Izraelu.
88.1964-00-00 -
0000-00-00
Krystyna Gronowska w liście prosi o danie pracy Ludwice Wiśniewskiej, jako wyraz wdzięczności za okazaną jej pomoc w czasie okupacji niemieckiej.
89.1964-00-00 -
0000-00-00
Irena Kucharzak wciąż utrzymuje kontakt z Rachelą Gurmanową – obecnie Seifertową, zamieszkałą w Nowym Yorku w Port Washington, 52 Birch Street.
90.1965-00-00 -
0000-00-00
Adela Domanus posłała Klarze Sapiro i Ince na pamiątkę z Polski Millenium piękny album. Wcześniej wysłała im miniaturowe wydanie „Pana Tadeusza”.
91.1965-00-00 -
0000-00-00
Po wyemigrowaniu z Polski, państwo Berlińscy mimo najlepszych chęci nie są w stanie pomagać Marii Partyce ze względu na ich podeszły wiek i bardzo złe warunki materialne.
92.1965-00-00 -
0000-00-00
Maria Sadowska po wojnie jest osobą bardzo chorą, samotną i zarobki jej wystarczają zaledwie na skromne utrzymanie.
93.1994-08-01 -
1914-08-01
Tuż przed zmrokiem dowódca oddziału powstańczego (Powst. W-skie), który wyzwolił 50 Żydów pracujących na Umschlagplatzu kazał ustawić się Żydom i powiedzał, że powstanie dopiero się zaczęło i że potrzebna będzie pomoc każdego człowieka, że daje wyzwolonym ludziom wolną rękę: mogą przystąpić do powstania lub odejść w dowolnym kierunku. Wszyscy Żydzi, poza kilkoma, którzy już nie mogli się ruszać, przyłączyli się do powstańców.
94.1995-04-15 -
Do 15 kwietnia 1945 r.( osiem dni do żydowskiej go święta Pesach). Ber Ryczywół pozostawał w Łukowie, czekając na okazję by dostać się do Warszawy. W tym dniu, zapakował swój dobytek i udał się na dworzec kolejowy. Po całonocnej podróży rosyjskim pociągiem wojskowym ( Ber dostał pozwolenie od kapitana pociągu. Nie chcąc się narażać nie powiedział, że jest Żydem) przemarznięty do szpiku kości , Ber zszedł z pociągu w Warszawie. Dookoła gruzy. Nie ma ludzi. Śladu życia. Ber udał się w kierunku Mokotowa z nadzieją, że może tam coś ocalało. Szedł przez Marszałkowską a gdy doszed do Puławskiej 73/ 75 nie było tam śladu domu. Pusty plac. Ber wszedł do mieszkąjcych w pobliżu Polaków, którzy powiedzieli mu, że nigdzie nie ma tu Żydów. U znajomego Polaka, który był zaskoczony widząc żywego ,,śledziarza", zostawił swoją ciężką paczkę. Postanowił , w poszukiwaniu kogoś bliskiego, pojechać do Piaseczna gdzie, przed wojną mieszkała rodzina Bera.
95.1998-07-23 -
Ok 16 - funkcjonariusz SP zapukał do Tyszki z wieścią o samobójstwie
Copyright © 2011 Centrum Badań nad Zagładą Żydów
wykonano ze środków
Ford Foundation grant No 1015-1739 oraz The Fund for support of Jewish Institutions or Projects outside Norway
realizacja informatyczna: