szukaj w artykułach redakcyjnych
polski      english 

Strona główna

Kalendarium

O bazie

Szukaj w bazie danych

Centrum

Logowanie



WYDARZENIA





lp.dataopis wydarzenia
1.1942-09-01 -
1942-09-01
Blokada w fabryce
2.1942-09-01 -
Autorka razem z mężem mieszka w Babicach, ona ukrywa się, mąż jest lekarzem Wiera ma dokumenty na Wandę Czajkowską Mama wywieziona w selekcji; Maryla i Hela zostały w getcie Wiera zachodzi w ciążę i rodzi - syna Jerzy Zbigniew Po powstaniu warszawskim - dziecko umiera
3.1942-09-01 -
1942-09-01
Blokują fabrykę wyrobów metalowych "Franke i Schultz"
4.1942-09-01 -
1942-09-01
Wiadomości radiowe, polityczne przychodzą do nas bardzo skąpo
5.1942-09-01 -
1942-09-01
Pocieszającą wiadomość podał mi jednen starszy robotnik. Syn jego, metalowiec, pracuje po aryjskiej str. w fabryce zbrojeniowej na Belwederskiej. Ogółem pracuje tam 800 polskich robotników. Ostatnio dała się zauważyć zmiana w nastawieniu polskich robotników do Żydów. Nastroje rewolucyjne wzrastają. Niejeden z towarzyszy pracy proponował mu wystaranie się o papiery aryjskie
6.1942-09-01 -
1942-09-01
W nocy 1 września 1942r. nastąpił drugi sowiecki nalot nad W-wą.Silniejszy niż pierwszy.Znaczna ilośćC bomb spadła też na getto..Jedna z bomb spadła na dom w którym mieszkali Bermanowie.
7.1942-09-01 -
1942-09-01
Powszechnie twierdzono, że akcja będzie trwała do dziś, że od pierwszego jakoś wszystko się unormuje
8.1942-09-01 -
1942-09-01
Mimo okropnych bólów żołądka musiałem wrócić do fabryki, prosiłem swego kierownika o zwolnienie. Wypadł na mnie z pyskiem
9.1942-09-01 -
1942-09-01
Stolarze otrzymują podwójny obiad jako fachowcy. Ale czy nawet pół kg chleba dziennie, dwie wodniste zupy starczą na wyżywienie ich rodzin. Są jednak zadowoleni, większość robotników otrzymuje znacznie mniej
10.1942-09-01 -
1942-09-01
Nocą złapały mnie tak silne bóle żołądkowe, że po prostu skręcałem się. Oto skutki "dobrego" odżywiania się. Z rana pobiegłem do matki i sióstr. I tu nie lepiej. Dwie młodsze siostry wiły się w bólach, dostały bardzo wysokiej gorączki. Musiały pójść do pracy, o zwolnieniu nie ma mowy. Każdego chorego, którego oprawcy zastają w łóku roztrzeliwują na miejscu
11.1942-09-01 -
1942-09-01
Leżę na dykcie schowany w lochu. Obok mnie siedzi gromadka starszych przyjaciół. Mówi o literaturze, historii, polityce.. Jeszcze są i tacy. I w obliczu śmierci potrafią się wznieść znacznie wyżej od ogółu, i tu wieczna gorączka nauki
12.1942-09-01 -
1942-09-01
Wczoraj dowiedziałem się, że zabrano mojego przyjaciela A.Kaca wraz z matką Niejeden wieczór spędziliśmy wspólnie z A.Kacem na omawianiu ciekawych zagadnień. Dla mnie i dla nielicznych należących do najbliższego jego kółka były to przeżycia niezapomniane. Stawaliśmy się z powrotem ludźmi. Choć na kilka godzin zapominaliśmy o naszym nędznym życiu w getcie
13.1942-09-01 -
1942-09-01
Powszechnie na terenie Schultza mówią o redukcji, są nawet wiadomości o przygotowanych listach zredukowanych
14.1942-09-01 -
1942-09-02
W nocy naloty- otucha wstpuje w nasze serca, gorzka radość, nie jesteśmy samotni. Każdy żyje dziwną pewnością, że getta bombardować nie będą. Przecież to przyjaciele, tylko niemiecką dzielnicę będą bombardować lub obiekty wojskowe. Niestety bomby spadają w pobliżu. Wszystko jedno,niech zniszczą, wszystko lepsze niż takie życie, niech wreszcie nastąpi koniec. A jednak chciałoby się przeżyć. Bomba odłamkowa wpadła do sąsiedniego domu. Są zabici i ranni. Biegniemy na pomoc. Nie ma noszy , nie ma bandaży, lekarzy. Każdy jak skamieniały patrzy na ciała. Detonacje następują szybko po sobie. Gdyby tak cały Umschlag rozsadzić...Ale w wagonach są przecież ludzie. Lepsza już bomba, szybszy koniec. Po co te ofiary? jakiż okrutny nasz los. Mimo wszystko lżej teraz zasnąć. Może doprawdy się skończy? Smieszne ,skąd ta nagła nadzieja. Z powodu jedneg nalotu, a czy w ogóle naloty mają decydujące znaczenie w tej wojnie. Przecież nie. A jednak cieplejsza fala wiary obejmuje serce. Spij skazańcze spokojnie, mściciel szykuje się do ostatecznego obrachunku z twoim katem
15.1942-09-01 -
1942-09-02
Ktoś przynosi wiadomość, że podczas bombardowania żandarmi na Umschlagu schowali się, z czego skorzystali zebrani tam skazańcy i uciekli. Na początku porządkowi"nasi" nawet i w takiej chwili wypuszczali tylko za łapówką, ale później tłum natarł na nich i wszystkich musieli wypuścić
16.1942-09-01 -
0000-00-00
1 XI Rada Żydowska ogłosiła redukcję swojego personelu, właściwie Służby Porządkowej, której stan z 2100 ludzi zmniejszono do 300, a liczbę członków rodzin do 200. Tylko te osoby otrzymały karty życia. Wszyscy zredukowani zostali wywiezieni ze swoimi rodzinami, niektórzy młodzi ludzie zostali skoszarowani do niektórych placówek, było ich kilkadziesiąt.
17.1942-09-01 -
1942-09-01
Zaaczynają spadać bomby. Niemcy i Ukraińcy pouciekali do schronów. Ludzie zgromadzeni na Umschlagplatz napierają na bramy - chcą uciekać. Służba Porządkowa została jednak na straży- zachęcają- "wyważcie bramy, zwiążcie nas, no dalej". Jednak nikt nie uciekł. Bombardowanie trwało 45 minut, Niemcy szybko wrócili na swoje posterunki.
18.1942-09-02 -
1942-09-02
Dowiaduję się o wielu ofiarach i zbombardowanych domach w getcie - na Wołyńskiej, Gęsiej, Muranowskiej, na Lesznie, obok szopu Toebbensa
19.1942-09-02 -
1942-09-02
Blokują Schultza, gdzie matka z siostrami pracują
20.1942-09-02 -
1942-09-02
Rano, po bombardowaniu wszyscy się spodziewali, że dziś zbiórka na Umschlagplatz się nie odbędzie. Niestety tak się nie stało. Cała akcja przeprowadzana była nadzwyczaj szybko i gorliwie. Tym razem nie oszczędzano nikogo, nie było żadnej selekcji. Wszystkich zabierano po kolei na nic nie zważając.
21.1942-09-02 -
1942-09-02
Joanna Broeckner pracowała w charakterze pokojówki u Hoefle. Pozwolił jej mieszkać na Żelaznej 103 razem z jej małą córeczką i wielokrotnie zapewniał, że nic jej nie grozi. Jednak podczas jego nieobecności zabrano ją na plac przeładunkowy. Hoefle wrócił poł godziny po jej zabraniu. Gdy dowiedział się co się stało, w pantoflach, pobiegł na Umschlagplatz. Joanna była już jednak w zaplombowanym wagonie- było za późno, żeby jej pomóc.
22.1942-09-02 -
1942-09-02
Irena szaleje z niepokoju, bowiem Julian nie wrócił jeszcze do domu, a jest już bardzo późno. Wreszcie powraca. Jest zrozpaczony. Irena po wyrazie jego twarzy poznaje, że stało się coś strasznego.
23.1942-09-03 -
J.Kapłan został aresztowany przez Gestapo w szopie Landaua, gdzie pracował.
24.1942-09-03 -
1942-09-03
Zamknięto fabrykę i nie wypuszczano z nocnej zmiany,przydzielanie "numerków życia" blokada,kilku robotników schowanych za szafą wypłasza Niemców gazami łzawiącymi przeznaczonymi do dezynfekcji,przypadek żydowskich dyrektorów
25.1942-09-03 -
1942-09-03
3 września dowiedziano się o tragedii związanej z dwoma działaczami Haszomer Hacair i Frontu Antyfaszystowskiego. Josef Kapłan wpadł w ręce gestapowców i po kilku dniach został zamordowany.Szmuel Bresław został zabity przez agentów gestapo na ulicy.
26.1942-09-03 -
1942-09-04
Kilka osób [4 lub5], które uciekły od Toebbensa ukryło się w piwnicy domu przy Prostej 17. W nocy weszli oni do kanału i przeszli na stronę aryjską na Plac Kazmierza. Kanał po stronie aryjskij otworzyli Polacy.
27.1942-09-03 -
1942-09-03
3 września, kilka dni przed najbardziej okrutnym nasileniem akcji, aresztowany został Josef Kapłan, najwybitniejsza postać w Haszomer Hacair.
28.1942-09-03 -
1942-09-03
Kilka godzin później zabito na ul. Gęsiej jego młodszego kolegę Szmula Brasława, współzałożyciela ŻOB.
29.1942-09-03 -
1942-09-03
Kilka godzin po aresztowaniu Josefa Kapłana zabito na ul. Gęsiej jego młodszego kolegę Szmula Brasława, współzałożyciela ŻOB.
30.1942-09-03 -
1942-09-03
Po aresztowaniu Kapłana i zabójstwie Brasława zdecydowano dla ostrożności przenieść skład broni i aparat radiowy do lokalu przy Dzielnej 34. Wieczorem na Dzielną dotarł tylko towarzysz z aparatem radiowym. Okazało się, że łączniczka Reginka Sznajderman po wyjściu z mieszkania z bronią w koszyku została schwytana przez Niemców. Nadzieje ŻOB-owców znowu zostały zniweczone.
31.1942-09-04 -
1942-09-04
Majer przychodzi do Bermanów pomimo tego, że jest bardzo niespokojnie. Przyniósł "okazyjnie" kupione pół kilo masła za 140 złotych. Autorka się zdenerwowała i nie chciała od niego kupić ałego masła. odkupiła 15 dekagramów. Potem autorka zeszła do Gitermana. Przez godzinę nie mżna było pzejść z bramy do bramy, a ponieważ zbliżała się godzina policyjna Majer zabrał masło i poszedł bez pożegnania. Następnego dnia Bermanowie uciekają z getta.
32.1942-09-04 -
1942-09-04
4 września niepokój w getcie sięgnął zenitu. Dowiedziano się, że Niemcy rozkazali komendanturze policji w getcie by o 7 rano 5 września nastąpiła mobilizacja całej policji getta. Zrozumiano, że jest to zapowiedź nowej, jeszcze ostrzejszej akcji. Bermanowie zdecydowali przejść 5 września na aryjską stronę.
33.1942-09-04 -
1942-09-04
Niemcy wkroczyli na teren fabryki bez pozwolenia braci Landau. Zaczęli wybierać ludzi do deportacji. Alexander dał znak autorowi i paru innym pracownikom, żeby nie wychodzili na podwórko. Siedzieli przy biurkach, udając, że pracują, kiedy przez okno wdarła się kobieta. Krzyczała - "Ukryjcie mnie, ja też chcę żyć". W ten sposób zwróciła uwagę Niemców na autora i jego kolegów. Zostali wyprowadzeni na podwórko i załadowani do transportu deportacyjnego.
34.1942-09-04 -
1942-09-04
Plac przeładunkowy był zatłoczony jak zwykle, gdy autor tam dotarł. Autor zauważył Szmerlinga siedzącego na wysokim krześle, otoczonego wieloma policjantami.
35.1942-09-04 -
1942-09-04
Autor, Natan Asz, Mirabel i Gutkowki postanowili trzymać się razem. Myśleli, że ktoś będzie interweniował w ich sprawie. Nic takiego się jednak nie stało. Tego dnia wszystko szło bardzo sprawnie z transportem deportacyjnym.
36.1942-09-04 -
1942-09-04
Do jednego wagonu zapakowano 60 osób. Wiadomo było, że czasem umieszczano tam nawet 100 osób, a już przy 60 nie było czym oddychać, bowiem powietrze ledwo przenikało przez malutką dziurę w ścianie. Wagon został zamknięty od zewnątrz, nie było możliwości ucieczki.
37.1942-09-04 -
1942-09-04
W pewnym momencie do wagonów wpadli ukraińscy strażnicy. Żądali pieniędzy. Ludzie oddawali im wszystko bez cienia oporu. Miało to miejsce trzy razy.
38.1942-09-04 -
1942-09-04
Wszystkich strasznie męczyło pragnienie. Kobiety błagały strażników, żeby dali im choć odrobinę wody. Nikt jednak nie zwracał na nie uwagi.
39.1942-09-04 -
1942-09-04
Pociąg ruszył, jednak nie na długo. Wkrótce usłyszano alarm bombowy. Wszyscy modlili się, żeby bomba spadła na pociąg, ale detonacje było słychać gdzieś w oddali. Konwój znów wyruszył.
40.1942-09-04 -
1942-08-25
W pociągu zaszła wielka zmiana w nastrojach ludzi. Autor odczuwał epicki spokój. Widział siebie jako jedno z ciał, nie należące już do niego- było to coś nieuchronnego. Inni czuli się podobnie.
41.1942-09-04 -
1942-09-04
"Jutro" mówili ludzie w wagonie, " trolejbusy nadal będą jeździć po moście Poniatowskiego, ludzie będą ubrani w jasne ubrania, ale my już nie będziemy istnieć..."
42.1942-09-04 -
1942-09-04
Jedynie Asz-młody dynamiczny mężczyzna nie mógł pogodzić się z faktem, że jutro już go nie będzie. Ciągle powtarzał- " Musimy znaleźć jakiś sposób, żeby uciec".
43.1942-09-04 -
1942-09-04
W pewnym momencie zauważyli, że drut zamykający ich wagon się obluzował. Wystarczyło użyć scyzoryków, żeby całkowicie go zdjąć. To była ich szansa na ucieczkę.
44.1942-09-04 -
1942-09-04
Gutkowski skakał jako pierwszy. Zanim to zrobił, zdążył powiedzieć swoim towarzyszom, że niedawno skończył pisać książkę o życiu w getcie. Zawsze nosił ją ze sobą, jednak parę dni wcześniej dał ją koledze do przeczytania i miał nadzieję, że w ten sposób manuskrypt się nie zgubi.
45.1942-09-04 -
1942-09-04
Autor namawiał swojego sąsiada-Segala, żeby wyskoczył razem z nimi z pociągu. Segal odpowiedział-" Po co?Zabrali moją żonę i córkę. Albo znajdę je gdzieś żywe albo zginę tak jak one".
46.1942-09-04 -
1942-09-04
"Wszyscy na dół" - taki okrzyk obudził rodzinę Davidów. Zaczęła się selekcja. Mają zostać tylko policjanci i pracownicy fabryk wraz z rodzinami. Wszyscy inni będą deportowani. Ci którzy zostają, dostają numerki.
47.1942-09-05 -
W nocy budzą Adlera hałasy, ludzie idą ulicami ze swoim dobytkiem. Dowiaduje się, że zostało wydane zarządzenie by wszyscy udali się do godziny 10 rano na specjalnie wydzielony teren ograniczony ulicami Gęsią i Franciszkańską gdzie zostaną poddani ostatecznej selekcji. Każdy kto po tym terminie zostanie spotkany poza tym terenem będzie zastrzelony. 30000 osób otrzymuje numerki pozwalające im pozostać w getcie.
48.1942-09-05 -
Selekcja w fabrykach zabrano: siostrę Reginkę z Rysiem, Polę i Icka żonę
49.1942-09-05 -
Matka wywieziona
50.1942-09-05 -
1942-09-05
Ogłoszono ogólne wysiedlenie bez względu na zatrudnienie
51.1942-09-05 -
1942-09-05
Kuśnierni przydzielono dom
52.1942-09-05 -
1942-09-05
Po ucieczce z getta autorka z mężem byli trzy razy szantażowani przez szmalcowników. Po ostatnim "szmalcu" znaleźli się w kawiarni na rogu Furmańskiej i Karowej w asyście ostatniego szmalcownika. Dzwoni do Dory Akerman (miała znaleźć mieszkanie) jednak jej nie zastaje. Pozbywa się szmalcownika (by w jego obecności nie wymieniać nazwisk), który płaci za telefon (!). Autorka dzwoni do Zofii Rodziewicz, która po 45 minutach przychodzi do kawiarni. Autorka jest zaskoczona tym, że w Warszawie toczy się normalne życie - słychać dzieci i starców, ludzie swobodnie rozmawiają (o nalocie z nocy z 1 na 2 września 1942). Autorka musiała skorzystać z ubikacji, wyszła na podwórze, gdzie jakiś dozorca wskazał jej drogę - to, że nie rozpoznał w niej Żydówki, dodało autorce wiary w możliwość uratownia się. Zofia przyniosła beret i czarną woalkę dla autorki, by nie wyróżniała się z tłumu. Poszli do wypożyczalni na Lipowej, tam chwilę odpoczęli i pojechali tramwajem P na Żurawią, gdzie nocowali. Natępnego dnia przyszła po nich Irena Sawicka, z butelką kawy i plackiem. Wieczorem przyszła raz jeszcze z parasolem i wywiozła ich tramwajem za miasto do pani Ireny Kurowskiej, gdzie spędzili dwa tygodnie.
53.1942-09-05 -
1942-09-05
Numerki życia kocioł na Miłej 6 - 12 września 1942; zgromadzenie pracowników szopu F. Schultza, gorączkowe poszukiwanie skrytek, ale wkrótce wszystkie strychy i piwnice na Miłej i placu Parysowskim były przepełnione ukrywającymi się; następnego dnia selekcja - policja żyd. tworzy barykadę wzdłuż Miłej z przewróconych koszy na śmiecie i wózków, zostawiąjąc w jednym miejscu bramę, przy której odbywa się selekcja
54.1942-09-05 -
1942-09-05
Autorka i jej mąż uciekają z getta. Ich ucieczka została szerzej opisana w artykule autorki "Pierwsza Irena" wydrukowantm w "Przełomie", oraz w książce Adolfa Bermana "Wspomnienia". Podczas ucieczki autorka zostawia10 grubych brulionów zawierających jej wspomnienia.
55.1942-09-05 -
1942-09-05
W przeddzień selekcji rozmawia o malarstwie, teatrze, Arystofanesie
56.1942-09-05 -
1942-09-05
Na Umschlagplatzu Schmidtowie starali się znaleźć miejsce do siedzenia w przepełnionym budynku. Na podłodze nie można było usiąść z powodu ludzkich wydzielin, które pokrywały podłogę. Leokadia z dzieckiem na ręku na próżno prosiła, by ktoś ustąpił jej miejsca. W końcu podniosła się kobieta, którą wzruszył widok dziecka (sama zostawiła w domu 9-letniego synka). Kobieta ta poczęstowała Leokadię chlebem. Nikt jednak nie chciał pożyczyć jej butelki, by mogła nabrać wody. W kieszeni męża znalazło się trochę cukru. Cukrem tym zawiniętym w gałganek karmili dziecko. Leokadia nie miała w piersiach ani kropli mleka. Mąż spotkał znajomego policjanta Frogera, który obiecał im pomoc. Schmidt miał możliwość wyjścia w policyjnym przebraniu - SP pożyczała czapkę i opaskę za tys. zł, a numer za dalsze 500 - ale nie chciał opuścić żony i dziecka. Schmidtowie mieli przy sobie tylko 500 zł i 2 złote zegarki. Żaden policjant nie chciał ich puścić, wiedząc, że nie dostanie od razu pieniędzy. Posłali przez Frogera błagalny list do Jadzi, by pożyczyła im 5 tys. zł. Nastał słoneczny dzień. Dziecko było bardzo głodne. Zanieśli je do szpitala na placu. Powiedzieli pielęgniarce, że dziecko nie jest ich, tylko współlokatorki, której nie było podczas blokady, zabrali je, bo bali się, że inaczej zostanie zabite. Proszą, by dziecko nakarmić i odesłać (podali adres Jadzi). Pielęgniarka zgodziła się. Gdy wrócili na plac, okazało się, że będzie trudno wyjść, bo na służbie jest Szmerling, który nikogo nie wypuszcza. Leokadia zaczęła wyć, że nie chce umierać w komorze gazowej. Błagała o cud. Krzyczała:Dlaczego wszyscy dają się prowadzić jak barany?! Ludzie patrzyli zdumieni. Leokadia zobaczyła na placu matkę z sześciotygodniowym dzieckiem. Dziecko konało. Od 24 godz. nie jadło, a gdy matka wyszła w nocy na chwilę, zostawiając dziecko obcym ludziom, ci rozebrali dziecko i ukradli ubranko i poduszkę. Leokadia powiedziała matce, jak przemycić dziecko do szpitala. Spotkali także mężczyznę ok. 50 lat, który poprosił ich o kawałek chleba. Okazało się, że dobrowolnie zgłosił się na Umschlag. Wcześniej dwukrotnie podcinał sobie żyły, ale 2 razy odratowano go. Tego dnia wyszedł właśnie ze szpitala. Pocieszali go, że jako krawiec na pewno zostanie wysłany do pracy. Przez chwilę widzieli się na placu z dr Braude -Hellerową. Ponieważ znali się wcześniej, Leokadia opowiedziała, jak oddali synka do szpitala. Doktor przestraszyła się i poleciła im go zabrać, póki jest czas. Leokadia uciekła, bo bała się, że siłą wepchnie im dziecko, które teraz ma spokój. Dopiero potem zrozumiała intencje doktor Hellerowej. Tymczasem powrócił Froger. Przywiózł od Jadzi 3,5 tys. zł i obiecał, że za te pieniądze i złoty zegarek wyprowadzi ich. Tymczasowo załatwił im kryjówkę w szpitalu za 600 zł. Ukryci w szpitalnym pokoju słyszeli, jak podstawiono wagony. Leżeli na podłodze nieruchomo, a pod oknami przechodzili Niemcy. W końcu pociąg odjechał. Była 7.30 wieczór. Froger zapewnił ich, że o 8 będą mogli wyjść. Zaczęli dopytywać się o dziecko. Przypadkowa pielęgniarka powiedziała, że takich dzieci dostają codziennie w szpitalu kilkanaścioro i oddają je do pociągu. Przerażona Leokadia poczęła gorączkowo pytać o synka inne pielęgniarki. Posłali na poszukiwania Frogera. Udało mu się odnaleźć dziecko w szpitalu. O 8.30, kiedy Szmerling skończył służbę, ruszyli ku wasze z dzieckiem ukrytym pod płaszczem. Niemiec szepnął do nich: W lewo, kilka kroków trzymać się muru, potem w prawo, śmiało na chodnik. Była 8.45, gdy wyszli z Umschlagplatzu. Do godz. policyjnej (21) musieli dobiec do domu - Leszno 76. Dozorca, wpuszczając ich do domu nie zapytał o legitymacje szopu (których nie mieli, bo gdy byli na placu Schultz podstemplował osobiście legitymacje pracowników, którzy zostają w szopie). Uratowali życie za 7 tys. 400 zł i dwa złote zegarki.
57.1942-09-05 -
1942-09-06
Udało mi się uratować sporo ludzi, nazwisk wielu nie pamiętam,
58.1942-09-05 -
1942-09-06
Początek kotła - noc z 5 na 6 września 42, H. i E. Makower przenoszą się na Wołyńską. Henryk idzie do rodziny na Gęsią i namawia ją by nie szli do kotła tylko się ukryli, jednak nie godzą sią, matka chce zażyć truciznę
59.1942-09-05 -
1942-09-06
Wszystkie budynki mieszkalne mają zostać opuszczone. Wszyscy mieszkańcy mają przenieść się do czworoboku ograniczonego ulicami Smocza, Gęsia, Zamenhofa, Stawki, mieszkania mają pozostać otwarte, lokatorzy mają się ubrać i zabrać jedzenie na 2 dni. Kto zostanie znaleziony po czasie poza tym terenem zostanie zabity.
60.1942-09-05 -
1942-09-06
Łapamki ciągnęły się do 5 września. Niemcy ogłosili, że tego dnia wszyscy Żydzi zamieszkujący getto mają zgromadzić się w peryferyjnej i niezamieszkanej dzielnicy. Przeprowadzili tam akcję "Kocioł". Niemcy ogłosili, że każdy kto znajdzie się poza wyznaczoną dzielnicą zostanie przeszukany. Wlelu Żydów popełniło samobójstwo (trucizna). Inni ("ci co chcieli walczyć") postanowili udać się do wyznaczonej dzielnicy zaopatrzeni we wszelkie niezbędne dokumenty. Ponieważ pojawiła się plotka, że kobiety bądą sprawdzane postanowiono je ukryć, gdyż obawiano się, że zostaną zabrane na Umschlagplatz. Wiele kobiet (w tym żona autora) ukryło się w podziemnych kryjówkach. Mężczyźni udali się na wyznaczone miejsce. Dla każdej firmy został przeznaczony inny dom - pracownicy firmy Brauera mieli spotkać się w dwóch domach przy placu Parysowskim. Mieli tam czekać do poniedziałku rano. W poniedziałek przyszedł do nich ich dyrektor i powiedział, że Niemcy kazali zredukować liczebność firm. Firma autora miała liczyć 600 pracowników. Po południu przyszedł jeszcze raz w towarzytswie Niemców. Pracownikom kazano ustawić się w rzędy, skontrolowano ich i zaczęto selekcję. Autor był świadkeim sceny, gdy rozłączono rodzinę - ojciec został puszczony wolno, ale odmówił, gdyż nie chciał opuszczać dziecka. Auto znalazł się w grupie 600 pracowników, którzy mogli wrócić do pracy. Gdy Żydzi wrócili do pracy ogłoszono koniec deportacji. W getcie zostało 30 000 pracowników.
61.1942-09-05 -
1942-09-06
Wzdluż czworoboku ustawia się żywy łańcuch straży. Środkiem jezdni co 15-20 metrów stoją placówki wojskowe, Waffen SS. Następna obręcz złożona z Litwinów i polskich policjantów, druga obręcz to mury. W środku ostatnia selekcja. Autor opisuje szmugiel dzieci pod płaszczami ojców i przydział numerków dla zredukowanych liczebnie Służb Porządkowych i Rady.
62.1942-09-05 -
1942-09-06
O drugiej w nocy zastukała do naszych drzwi policja żydowska i zabrała wszystkich radców do Gminy na posiedzenie. O 7 rano wrócili, przynieśli wiadomość, że wydano rozkaz aby mieszkańcy domów wraz z rodzinami jak najprędzej udali się na teren Gminy.
63.1942-09-05 -
1942-09-11
Akcja likwidacyjna w szpitalu - 300 osób personelu z rodzinami zginęło + chorzy, dziieci chore 2. likwidacja - 18-01 -43. wywieziono część personelu i 500 chorych z Gęsiej 6 3., ostateczna likwidacja - spalenie gmachu, wysadzenie dynamitem na początku powstania - 19-04-43 w schronie pod podłogą szpitala- liczna rodzina Szejnmanów i Trockenheimów - ich znajomi. Zapasy prowiantu
64.1942-09-05 -
1942-09-06
Niemcy wydają rozkaz zgromadzenie około. 100000 Żydów, którzy mieszkają na północ od ulicy Leszno. Mają zostać przesiedleni
65.1942-09-05 -
1942-09-09
Wszyscy Żydzi mają się zebrać do godziny 10 na wyznaczonym miejscu. Mają zabrać ze sobą żywność na 3 dni. Selekcja odbywa się w dwóch oddzielnych sektorach. Jeden obejmuje robotników, pracowników firm niemieckich, drugi pracowników Gminy i Żydów pracujących bezpośrednio dla władz policyjnych niemieckich. Wśród zebranych osób zdarzają się akty zarówno bohaterstwa jak i potwornego tchórzostwa. Wyselekcjonowane osoby, ze swoimi numerkami, mogą wrócić do domów. Reszta, pozostała na terenie zablokowanym, przeznaczona była do przesiedlenia.
66.1942-09-05 -
1942-09-06
W nocy z 5 na 6 września 1942 porozlepiane zostały plakaty wzywające wszystkich bez wyjątku Żydów do stawienia się na ulice leżące za ulicą Gęsią do godz. 10 rano 6 września. Miała się tam odbyć rejestracja znajdujących się w getcie Żydów. Ci, którzy znajdą się po godz. 10 przed ulicą Gęsią mieli zostać rozstrzelani. Wszystkie przepustki i dokumenty zostały unieważnione. Wszyscy wiedzieli, że to nowa selekcja, po której 50-70% ogółu zostanie wysiedlone.
67.1942-09-05 -
1942-09-06
W nocy, z soboty na niedzielę, panował w getcie niepokój i zdenerwowanie. Ludzie nie spali całą noc, nie wiedząc co się dzieje, lecz oczekując czegoś niedobrego. Nad ranem ukazały się obwieszczenia o dalszym zmniejszaniu getta.
68.1942-09-05 -
1942-09-06
Zarządzenie, na mocy którego Żydzi mają skupić się na przestrzeni ulic: Gęsiej, Smoczej, Zamenhofa, Niskiej.
69.1942-09-05 -
1942-09-05
Przełomowy dzień dla mieszkańców getta. Była to niedziela. Przyszło zawiadomienie, by wszyscy mieszkańcy getta zebrali się na placu Lubeckiego i okolicznych ulicach do godziny 10 tej rano.
70.1942-09-05 -
1942-09-05
Po ogłoszeniu zbiórki wszystkich mieszkańców getta na placu Lubeckiego, ulicami szły setki ludzi podążające w tamtym kierunku. Każdy z tych ludzi niósł worek na plecach, bo ponoć można było zabrać na Wschód na roboty paczki o wadze nie większej niż 15 kg.
71.1942-09-05 -
1942-09-05
Szwagierka Henryka G., Zosia, uważała, że skoro tyle ludzi tam już pojechało i nikt się nie skarży to oni też tam mogą jechać. Nikt jeszcze wtedy nie słyszał o tragedii żydowskiej w Treblince. Polacy przychodzący do getta coś mówili na ten temat, ale nikt im nie wierzył.
72.1942-09-05 -
1942-09-05
Zawczasu Pola G. przygotowała worki z jakiegoś czarnego płótna na drogę dla siebie, męża i siostry oraz dla 9 letniego Izia, syna szwagierki Idy. Podczas gdy Henryk dowiadywał się na ulicy o sytuacji, worki zostały załadowane najniezbędniejszymi rzeczami – bielizna ciepła i zimna na zmianę, suchy prowiant na dzień (spodziewali się, że w obozie na Wschodzie z pewnością otrzymają jakieś wyżywienie).
73.1942-09-05 -
1942-09-05
Henryk G. był przeciwny wychodzeniu z mieszkania na plac. Uważał, że to podstęp Niemców, aby wyciągnąć ludzi z kryjówek. Podobnego zdania była jego żona Pola, ale reszta chciała już skończyć z takim życiem. Mieli dość siedzenia na półce nad komórką i słuchania jak milicjanci plądrują mieszkanie. Jedzenia też już nie było – resztki kaszy, zupy wodne bez okrasy, bez kartofli, o mięsie i chlebie nie było nawet mowy.
74.1942-09-05 -
1942-09-05
Henryk i Pola G-scy nie chcieli opuścić ojca i siostry i pozwolić im jechać samym na Wschód. Henryk był silny, zdrowy i zawsze mógł im tam jakoś pomóc. Zdecydowali więc, że idą na plac. Pożegnali mieszkanie i z obładowanymi workami włączyli się w nurt ludzi idących na plac.
75.1942-09-05 -
1942-09-05
Gdy Henryk G. z rodziną dotarli na plac Lubeckiego było już tam tyle ludzi, że stali jeden obok drugiego. Kto się na chwilę oddalił od swoich, już ich w tym tłumie nie odnalazł. Coraz to więcej ludzi napływało ze wszystkich stron, ludzi się nawoływali.
76.1942-09-05 -
1942-09-05
Na placu Lubeckiego Henryk G. patrząc na tłum napływających ludzi, zaczął wołać do rodziny aby niezwłocznie wrócili do domu. Czuł tam zgubę i śmierć. Trzeba się było szybko decydować, ponieważ zostało zaledwie pół godziny, można było jeszcze wrócić do kryjówki na ul. Franciszkańskiej 27. Zosia uparła się, aby pozostać. W końcu ojciec zadecydował aby Henryk i Pola sami wrócili. Nie chcieli ich opuścić.
77.1942-09-05 -
1942-09-05
Na placu Lubeckiego przed wyznaczoną godziną 10 tą, Henryk G. zetknął się z kolegą placówki, niejakim Łąskim, który również był z żoną i szukał wyjścia. Zaproponował Henrykowi kryjówkę w swoim domu na rogu ul. Karmelickiej i ul. Nowolipki.
78.1942-09-05 -
1942-09-05
Gdy Henryk G. spotkał na placu Lubeckiego kolegę Łąskiego, który zaproponował mu kryjówkę w swoim domu, podjęto decyzję, że Henryk i Pola się tam udadzą. Szybko pobiegli pod wskazane miejsce, bo czasu było coraz mniej.
79.1942-09-05 -
1942-09-05
Uciekając z placu Lubeckiego Henryk G. z Polą mieli się ukryć w kryjówce w domu kolegi Łąskiego na rogu ul. Karmelickiej i ul. Nowolipki. Kryjówka znajdowała się w piwnicy, ale nie była dostatecznie zamaskowana. Szczególnie obawiali się że wywęszą ich psy, którymi Niemcy posługiwali się podczas łapanek. Postanowili więc wrócić na plac.
80.1942-09-05 -
1942-09-05
Po powrocie na plac Lubeckiego, Henryk G. z żoną zaczęli szukać ojca i siostry. Niestety zginęli gdzieś w tłumie. Ludzie zaczynają się gromadzić koło szopów.
81.1942-09-05 -
1942-09-05
Na ul. Gęsiej punkt 10 rano zostaje ustawiona gęsta tyraliera Ukraińców i Litwinów. Plac został szczelnie otoczony, wyjścia już nie ma.
82.1942-09-05 -
1942-09-05
Henryk G., jego żona Pola oraz znajomy Łąski z żoną będąc o godzinie 10 tej na placu Lubeckiego i widząc, że wyjścia zostały obstawione Ukraińcami i Litwinami postanowili poszukać sobie kryjówki na terenie tego oblężenia.
83.1942-09-05 -
1942-09-05
Na ul. Wołyńskiej 17 na trzecim piętrze na strychu na skrzydle znajdowało się mieszkanie, które można by zamaskować. Chyba była tam już wcześniej kryjówka. Wejście do mieszkania prowadzące z komórki na strych Henryk z żoną i znajomym Łąskim z żoną zastawili gratami do samej góry. Od drugiej strony zrobili w ścianie otwór nad podłogą tak by na czworakach można było wejść do kryjówki. Otwór ten zastawili kredensem. Zamaskowanie z zewnątrz było w zasadzie dobre. Kryjówka składała się z dwóch małych pokoi umeblowanych z łóżkami, okno wychodziło na plac z widokiem na ul. Gęsią.
84.1942-09-05 -
1942-09-05
Nie wiadomo skąd, rozeszła się wieść o kryjówce Henryka G. na ul. Wołyńskiej 17. Zaczęli napływać do niej ludzie. Po dwóch godzinach lokal kryjówki był szczelnie zapchany kobietami, mężczyznami i dziećmi. Szum był straszny. Dzieci krzyczały. Nie było gdzie się załatwić. Kryjówka w takich warunkach nie miała żadnych szans na utrzymanie się. Henryk G. z żoną, Łąskim i jego żoną wyszli na ulicę.
85.1942-09-05 -
1942-09-05
Na placu Lubeckiego ludzie ustawiali się koło swoich szopów. Pola G. miała legitymację z szopu Toebbesna, Henryk G. z szopu Millera na Wołyńskiej 6. Ale nie chcieli się rozdzielić. Poszli więc razem do szopu Millera, choć Pola namawia, aby nie iść z szopem.
86.1942-09-05 -
1942-09-05
Nie zupełnie zadowolony Henryk, postanowił zostać z żoną, Łąskim i jego żoną i poszukać jakiejś kryjówki na placu Lubeckiego. Po niedługim poszukiwaniu znaleźli kryjówkę w tym samym budynku co poprzednio na ul. Wołyńskiej 17, na tym samym piętrze w drugim skrzydle. Wystarczyło tam tylko drzwi zamaskować. Drzwi do tej nowej kryjówki, prowadziły przez pokój do kolan zasypany pierzami. Zasunęli drzwi kredensem, odcinając się od reszty domu. Kryjówka była może mniej pomysłowa, bo wystarczyło odsunąć kredens, aby się do niej dostać, ale liczyli na to, że eleganccy Niemcy nie zachcą przechodzić przez zapierzony pokój, aby się ubrudzić. Sprowadzili tam jeszcze kilka osób. Przy okazji znaleźli coś do jedzenia.
87.1942-09-05 -
1942-09-05
Podczas gdy Henryk G. wraz z żoną i kilkoma znajomymi ukrywali się na ul. Wołyńskiej 17, zaczęły docierać do nich złe wieści. Henryk początkowo dąsał się na Polę, że nie poszli z szopem Millera. Jednak okazało się, że wszystkich bez wyjątku z szopu Millera wywieziono, nikt nie wrócił. Masowo zgarniano ludzi na plac przeładunkowy – Umschlagplatz. Plac Lubeckiego opustoszał.
88.1942-09-05 -
1942-09-05
Po oczyszczeniu placu Lubeckiego zabrano się do przeszukiwania bloków mieszkalnych. Tym razem milicja żydowska okazała się już nie potrzebna. Zabierano ich początkowo dobrowolnie do obozu na Wchód obiecując im stanowiska, później brano siłą, podobnie jak innych Żydów. Teraz zaczęli już działać Niemcy i ich pomocnicy. W akcji brały udział również psy do wskazywania kryjówek.
89.1942-09-05 -
1942-09-12
Dzień cały Henryk G. wraz z żoną i kilkoma znajomymi ukrywali się na ul. Wołyńskiej 17, a o zmierzchu wyszli po cichu zbadać sytuację. Wieczorem gotowano strawę. Żywność znajdowali w opuszczonych mieszkaniach tego domu – przeważnie słoiki z marmoladą i sztucznym miodem.
90.1942-09-05 -
1942-09-12
Ukrywając się na ul. Wołyńskiej 17, Henryk G. ze znajomymi znaleźli mieszkanie w tym budynku z dużą ilością walizek o cennych zawartościach – odzież, bielizna i trochę żywności. Okazało się, że walizki te przywoził z różnych miejsc jakiś milicjant. Zamierzał je zabrać, jak pojedzie na stanowisko brygadzisty. Niestety zabrali go razem z resztą Żydów.
91.1942-09-05 -
1942-09-12
Ukrywanie się Henryk G. wraz z żoną i kilkoma znajomymi na ul. Wołyńskiej 17 trwało siedem dni. Dzień w dzień spodziewali się, że ich odkryją.
92.1942-09-05 -
1942-09-06
Na ulicach ukazały się plakaty Rady Żydowskiej zawiadamiające, że do 6 września do godziny 10 rano wszyscy Żydzi mają obowiązek zgromadzenia się na terenie dzielnicy objętej ulicami Smoczą, Gęsią, Zamenhofa, Szczęśliwą oraz Placem Parysowskim celem poddania się rejestracji. Nakazano zabrania ze sobą żywności na dwa dni, naczyń do picia. Jednocześnie zakazano zamykania mieszkań.
93.1942-09-05 -
1942-09-05
5 września 1942 Niemcy ogłosili, że cała pozostała z getcie ludność żydowska ma się zebrać w obrębie ulic: Miłej, Wołyńskiej, Zamenhofa i in., czyli w tzw. "kotle". Tam miała nastąpić ostateczna segregacja, kto zostanie w Warszawie, a kto pójdzie na śmierć.
94.1942-09-05 -
1942-09-05
Niemcy uprzedzili, że ci, co pozostaną poza terenem kotła, zostaną zabici na miejscu. Część ludzi skorzystała ze schronów. Większość jednak poszła do kotła.
95.1942-09-05 -
1942-09-05
Łazarz Menes razem z rodzicami zdecydowali się na pójście do "kotła", mimo, że posiadali schron na Gęsiej 30. Zresztą na terenie kotła również dysponowali schronem tzw. "górnym" w budynku przy ul. Miłej 64.
96.1942-09-05 -
1942-09-10
Wędrówka ludzi do kotła trwała kilka godzin i przedstawiała obraz beznadziejnej rozpaczy. Teren kotła został dokładnie otoczony Niemcami. Zaczęły się segregacje i trwały ok. tydzień.
97.1942-09-05 -
1942-09-10
Segregacje w "kotle" odbywały się w ten sposób, że gromadzono ludzi pracujących w danym szopie, zjawiał się Niemiec - kierownik szopu razem z Brandtem z Befehlstelle i kolumnami uzbrojonych Niemców, Ukraińców i Łotyszów. Z ludzi zatrudnionych minimalną część, przeważnie mężczyzn, odsyłano do fabryki, a większość, w tym wszystkie kobiety, starców i dzieci pod eskortą uzbrojonych band kierowano na Umschlagplatz i stamtąd do Treblinki.
98.1942-09-05 -
1942-09-05
Autor wyskoczył z pociągu bez wahania. Stracił przytomność w wyniku upadku. Twarz miał zakrwawioną, ponieważ stłukły mu się okulary, których zapomniał zdjąć. Szybko wstał i oddalił się od torów.
99.1942-09-05 -
1942-09-05
Autor znalazł się w Kobyłce. Nad stawem podarł swoje dokumenty-Michel Mazor przestał istnieć...
100.1942-09-05 -
1942-09-05
Autor wszedł do pewnego ogrodu, gdzie była otwarta furtka. Kobieta o imieniu Sophia Migdalska pozwoliła mu odpocząć w stodole. Poczęstowała go również jedzeniem i nie przyjęła żadnej zapłaty. Autor nie mógł zostać tam dłużej, bowiem ktoś mógł na niego donieść. Dom należał do pana Swiezawskiego.
101.1942-09-05 -
1942-09-06
Tego samego dnia autor przybył do mieszkania swojego kolegi Wolosewicza. Tam też spotkał się następnego dnia ze swoją żoną, która już uznała go za zmarłego.
102.1942-09-05 -
1942-09-06
Po selekcji na ulicy Ostrowskiej, pracownicy szopu szczotkarzy przechodzą drugą selekcję na ulicy Bonifraterskiej. Tam wstawia im się do legitymacji czerwony stempel; ci, którzy legitymacji nie posiadają, albo ukradkiem przedostają się do szopu, albo zostają zatrzymani do dyspozycji władz.
103.1942-09-06 -
Nazajutrz zaprowadzili dziecko do szwagra, mając nadzieję, że tam bądzie bezpieczne. Następnej nocy - akcja - wszyscy na ulicę - (chyba kocioł?) - szwagier pzrzyprowadził dziecko - ich blok się przenosi na inny teren 0 7 rano pochód ruszył z bramy Wałowa 6 na Franciszkańską. Szymek Kac - powiedział im, po co zabrali ze sobą dziecko - żona z dzieckiem wróciła do mieszkania, także Leon Motyl - kuzyn - z żoną i dzieckiem - wycofali się z szeregów
104.1942-09-06 -
Stłoczeni jak bydło w ciasnej i okropnie brudnej uliczce Ostrowskiej nagle przyszła żona z dzieckiem - mieszkanie było zamknięte na klucz - nie miała gdzie się schronić ludzie walczą o numerki
105.1942-09-06 -
Są na ulicy, kropi deszcz, dzecko b. osłabione, chore spotyka znajomą z Gostynina - obiecuje pomóc - weźmie dziecko do siebie na noc i postara się ją ulokować w swoim bloku na czas selekcji. Ich blok - nie będzie selekcji, bo pracują na placówce Luftwaffe ulokowała dziecko w bloku u znajomej, która miała jeszcze 2 starsze córeczki
106.1942-09-06 -
W kotle zabrani na Umschlag: Bronek, Izy, babcia, siostra Anka z dzieckiem, ciocia Fredzia z Dziunią (wujek Manos zabrany wcześniej), Tylborowie na rogu Miłej i Zamenhofa : brama, która zamykała okrążony parkanem blok kilku domów. Przy bramie - selekcja - SSmani z kierownikami szopów Lebeskarte selekcja - ok. 7 wieczór - Broneczek zabrany. Leon poszedł na Umschlag, żeby go wyciągnąć - ale dowiedział się że właśnie rozwiązano policję żydowską i sam musiał uciekać. Następnego dnia posłał wokszuca, ale Umschlagplatz był już opróżniony
107.1942-09-06 -
W nocy z 5 na 6-09-42 o 2 w nocy szop szczotkarzy dostaje wiadomość o mającym się odbyć kotle. O 6 rano dostają oficjalny nakaz. Szop szczotkarzy w czasie kotła był selekcjinowany na Ostrowskiej. Selekcję przeprowadził Pilarski i Brenner. Dzieci schowane w bunkrze na Ostrowskiej zostały wykryte. Oficjalnie zostało 2331 osób. W Jom Kipur 42r. w październiku Niemcy zarządali dodatkowej ilości Żydów - wyprowadzono 52 osoby.
108.1942-09-06 -
Rozkaz ewakuacji szpitala - wywiezieni chorzy (0k. 300) ze szpitala Stawki lekarze - pochód na Gęsią
109.1942-09-06 -
1942-09-13
W rezultacie I szej wielkiej akcji likwidacyjnej warszawskiego getta wyprowadzono z getta i zamordowano w komorach gazowych Treblinki ponad 80% mieszkańców getta- ponad 300 tys. osób. W czworoboku ulic Gęsia, Smocza, Niska., Zamenhofa- w okresie tygodnia między 6 a 13 września 1942r. wydano dla części pracowników znajdujących się tam zakładów pracy ,,numerki życia". Dla pracowników kuchni Leszno 40 , która w tym okresie gotowała 1000 obiadów dziennie dla szopów Tebensa, przydzielono wg informacji R. Auerbach 40 numerów. Do 18 osób, którzy tę kuchnię stworzyli i pracowali w niej do ostatniego momentu nie dotarł ani jeden numer. 5 a może 6 dostała rodzina poznańskiego prominenta (dyr. aprowizacji) a reszta dla innych krewnych i bliskich tegoż samego aprowizacyjnego dyrektora Tebensa i jego kochanki. Z byłych pracowników kuchni R. Auerbach z ,,kotła" powróciły tylko dwie młode dziewczynki- Stela i Dora- które wypuścił, z Umszlagplatzu, niemiecki policjant. Jego kaprysowi zawdzięczały dziewczynki jeszcze kilka miesięcy życia.
110.1942-09-06 -
1942-09-13
Wieczorem po zakończeniu selekcji Władka spieszy do dzielnicy pracowników warsztatów Schultza. Tu także wiele maszyn stoi, mieszkania są puste. Przyjaciele autorki zostali złapani podczas kotła: Bortenstein, jego żona i dziecko, Mania Wasser z córką, Anka Wołkowicz, Michelson, Jankiel Gruszka.
111.1942-09-06 -
1942-09-06
Selekcja, przygotowania -najbardziej poszukiwanymi artykułami stały się róż i alkohol,kobiety malowały się usiłując wyglądać kwitnąco, alkoholem usypiano dzieci,aby je ukryć później w plecakach
112.1942-09-06 -
1942-09-06
Selekcje pracowników fabryki Schultza
113.1942-09-06 -
1942-09-20
Birenbaumowa z córką i siostrzenicą ukryły się przy Miłej 26. Był to dom, w którym skoszarowano robotników "Ursusa". Nieoczekiwanie okazało się, że jest w tym domu Chilek, on też wyprosił u porządkowego zezwolenie na wejście matki i dziewczynek do bloku. Ukrywały się na strychu wraz z garstką innych osób przez dwa tygodnie. Całe dnie leżały na podłodze strychu nie poruszając się z obawy przed wykryciem. Tylko w nocy Birenbaumowa schodziła do opuszczonego mieszkania w tej kamienicy, by ugotować kluski i herbatę. Tym żywili się później w ciągu dnia. Któregoś dnia jadna z ukrywających się kobiet urodziła dziecko. W czasie bólów porodowych nie wydała z siebie ani jednego jęku, by nie zdradzić ukrywających się współtowarzyszy. Pewnego dnia w kamienicy zjawił się Marek, który przyjechał, by zabrać z Miłej trupy . Był przekonany, że matkę i siostry zabrano na Umschlag. Marek nie chciał, mimo próśb matki, pozostać w kryjówce na strychu, bał się życia w bezruchu. N.Birenbaumowa ukrywała się z dziewczynkami przy Miłej aż do zdjęcia blokady (przez dwa tygodnie).
114.1942-09-06 -
Akcja ,,Wielki kocioł". Niemcy wydali rozkaz by rano 6 września wszyscy mieszkańcy getta zebrali się a kilku wybranych ulicach gdzie nastąpi selekcja.Selekcja przebiegała w taki sposób, że w przeciągu tygodnia do Treblinki zostało wysłanych 70 000 ludzi. Tysiące ludzi zostało zastrzelonych na miejscu. na ulicach, placach i w mieszkaniach. W domu przy ulicy Walińskiej (?) zamordowano 70 osób. ały obszar objęty ,,Wielkim kotłem" był miejscem masowej egzekucji.
115.1942-09-06 -
Rodzina Makowera (matka, siostra z mężem i córką) mieszkająca na Gęsiej jako należąca do szopy Leszczyńskiego miała przydział na placu Parysowskim - zainstalowali się w pustym sklepie
116.1942-09-06 -
Będą rozdane nowe numerki - stare są już nieważne Tłumy ludzi idą na wyznaczone ulice Idą szóstkami. Przed Mirą - Cesia z Maksem - w plecaku 1/2 roczne dziecko - Misio
117.1942-09-06 -
W każdym wydziale istniała komisja, która układała listę. Listy z nazwiskami szły do zatwierdzenia do głównej komisji, w której zasiadali Grodzieński, Rozensztadt i Zundelewicz
118.1942-09-06 -
1942-09-06
Spotkanie z państwem From, historia starego Froma
119.1942-09-06 -
1942-09-06
Kto dostał numerek kto nie
120.1942-09-06 -
1942-09-06
Wprowadzili się tu wszyscy urzędnicy gminni z rodzinami, mieszkano gdzie się da, częściowo również w ogrodzie, gdyż w owym czasie było bardzo ciepło. Specjalna komisja gorączkowo przygotowywała numerki życia. Niemcy przeznaczyli dla Gminy łącznie z SP 3 tys numerków w tym 500 dla SP. Gmina miała ponad 7 tys. urzędników, a SP 2 tys. funkcjonariuszy, do tego należało dodać rodziny. Przez cały dzień na obu podwórkach Gminy ustawiały się szeregi szczęśliwych wybrańców
121.1942-09-06 -
1942-09-06
Schmidt umieścił Leokadię z synkiem w domu dla pracowników "Ursusa"- Miła 40. Miała tu ukrywać się przez 2-3 dni. Mąż zapłacił za to 600 zł dozorcy. Kryjówka znajdowała się w niezamieszkanej klatce schodowej na 3 piętrze. Mąż przesłał Leokadii 50 rubli w złocie i złoty zegarek. Ponieważ w domu miał być przegląd mieszkań dokonany przez werkschutzów, Leokadia i matka Jadzi przeszły do domu na Niską przez połączone strychy. Musiały za to zapłacić miejscowemu młodemu cwaniaczkowi 25 zł za przejście i 50 zł za pobyt w jego mieszkaniu. W mieszkaniu były szczury. Dozorczyni za dodoatkowe 50 zł pozwoliła położyć dziecko w nogach łóżka . Leokadia przesiedziała noc na ziemi, pilnując, by dziecko nie spadło. W domu tym została także okradziona. Kiedy chciała sprzedać dozorczyni ruble, ta wystawiła jej taki rachunek za możliwość uprania pieluch i ciepłą wodę dla dziecka, że Leokadia musiała oddać ruble za darmo. Na szczęście matka Jadzi dzieliła się z Leokadią swoim jedzeniem. Czekały aż zostaną z kryjówki uwolnione przez męża i Jadzię. Kobiety słyszały, jak pod Miłą 43 podjeżdża samochód z szopu Schultza i pracownik firmy Wiewiórkowski wyczytuje nazwiska niektórych pracowników szopu. Rodziny tych pracowników mogły opuścić kocioł, były uratowane. Nazwiska Leokadii nie było na liście. Matka Jadzi była tak przerażona, że postanowiła napisać pożegnalny list do córki. Leokadia napisała pożegnalny list do męża . Zamierzały przekazać je przez Rosenscheina, który ukrywał się w tej samej melinie. Leokadia żyła tylko myślą o dziecku. Matka Jadzi zdecydowała się przejść do kryjówki na strychu między Miłą 40 a Niską. Tymczasem do kryjówki Leokadii przyszedł młody człowiek i zagroził, że wyda ją, ponieważ swoją obecnością naraża mieszkańców domu. Powiedział, że ma odbyć się tu kontrola niemiecka, a on za 300 zł może sprawić, że Niemiec ominie kryjówkę. Zadowolił się w końcu złotym zegarkiem.Kilogram czarnego chleba od pracowników Ursusa kosztował 150 zł. Powtarzające się alarmy, że zbliża się blokada sprawiały, że Leokadia przechodziła kilkakrotnie przez strych między Miłą 40 a Niską. Za przejście kazano jej za każdym razem słono płacić. Dom był pełen szantażystów, tak samo zresztą nielegalnie przebywających. Szóstego dnia pobytu w kryjówce, w Rosz Haszana nagle strażnicy niemieccy i ukraińscy opuścili okolice Miłej. Nie czekając dłużej matka Jadzi, działając jąk w transie, wypchnęła Leokadię z dzieckiem z domu, mówiąc: "Nie mamy nic do stracenia. Zdajemy się w dniu Rosz Haszana na łaskę Boga". We czworo (razem z młodszą siostrą Jadzi) wyszły bezpiecznie z Miłej i doszły do Nowolipek. Potem dowiedziały się, że Niemcy powrócili na Miłą i wymordowali wszystkich mieszkańców domu "Ursusa" na miejscu.
122.1942-09-06 -
1942-09-06
Wśród ludzi popłoch, można rozróżnić dwie grupy. Pierwsi, których akcja oduczyła przywiązania do takich rzeczy jak pościel i ubrania. Ci postanawiają zabrać ze sobą jedynie najpotrzebniejsze rzeczy. Drudzy wierzą jeszcze w możliwość urządzenia Żydów w ramach nowego getta. Nie potrafią zostawić swego mienia na pastwę losu, pakują walizki, tłumoki, piernaty
123.1942-09-06 -
1942-09-06
Największą niespodzianką jest fakt, że bezpieczna dotąd i nietykalna SP musi również opuścić swój blok i skupić się na ul. Wołyńskiej. Rodziny jej, dotąd chronione, ciągną swoje toboły. Jednakże SP ma jeszcze tyle pewności siebie i wierzy do ostatniej chwili, że ocaleje
124.1942-09-06 -
1942-09-06
Przy wejściu do biura prezesa stało zawsze dwóch policjantów, Litmanowicz i Liliental. Tego ranka stał tylko jeden - Lilientowicz z żoną w nocy popełnili samobójstwo
125.1942-09-06 -
1942-09-06
6 września 1942r., nad ranem kolejka ludzi na Leszno 40 ciągnęła się przez całe podwórze, do schodów prawej oficyny. Trzymali oni w rękach garnki, rondelki, menażki. R. Auerbach nie mogąc przedostać się przez tłum podeszła do frontowej bramy i frontowymi schodami dostała się na pierwsze piętro. Znajdujący się w biurze Graf i Masza Liberman odsunęli wszystkie żelazne pręty i zamki chroniące drzwi wejściowe i wpuścili szybko Rachelę do środka, bojąc się , że po niej mogliby się wcisnąć inni. Rachela przeszła przez pokój biurowy i przez węwnętrzny przedpokój dostała się do wąskiego korytarza od którego odchodziły małe pokoiki, które należały do kuchni. A tam byli już ludzie z stojącej w podwórzu kolejki. Spostrzegłszy w magazynie bochny chleba, worki z mąką, cukrem, beczki z marmoladą, z margaryną , wpadali w szał. Czterech ludzi z obsługi magazynu nie mogło opanowć sytuacji. Jeden z nich trzymał w ręku zeszyt i ołówek przygotowany do zapisywania, ważenia i liczenia i wydania każdemu jego części.Ale na nic to się nie zdało. Ci , którym udało się dostać do środka, otworzyli baczki z pseudo masłem i pseudo miodem, z buraczaną marmoladą. Czerpali pełne garnki. Na marmoladę nakładali masło i z wysmarowanymi rękoma, z bochenkami chleba pod pachą przepychali się z trudem przez tłum na ulicy a na ich miejsce wciskali się następni. Sciany, drzwi, twarze ludzi były usmarowane marmoladą . Pracownicy kuchni coś krzyczeli ale nikt ich nie słuchał. Wśród nich był Józef Erlich, o nieogolonej twarzy i dzikich oczach. W ręku trzymał łopatą, którą mieszało się zupę w wielkim kotle. W którymś momencie zaczął wymachiwać nią nad głowami dzikiego tłumu i nie swoim głosem krzyczał: Granda! Wynosić się. Wstydcie sięprzed sobą samymi! Miejcie dla siebie litość... Tłum zawahał się . Ci co mieli już coś w rękach starali się wyjść, inni wchodzili ale czekali już aż dostaną swoją rację. Wcisnięta między wchodzących i wychodzących R. Auerbach dostała bochenek chleba, przesłany jej ponad głowami innych, przez pracownika dzielącego chleb
126.1942-09-06 -
1942-09-06
Dyrekcja każe nam się ustawić piątkami. Masa ludzi obcych, "dzikich" ustawia się za szopem - chcą się przeszwarcować do swoich starych mieszkań. Niemiecki właściciel fabryki oświadcza, że jeżeli w jakiejś piątce znajdzie się ktoś obcy cała piątka zostanie usunięta. Ludzi ogarnia strach,słychać pytania- kto pani jest? Wszyscy odsuwają się od obcych jak od trędowatych. W mojej piątce stała jakaś kobieta nie należąca do szopu. Wypchnięto ją siłą z szeregu, a jeden z naszyh majstrów , Fels, dowodził, że słuszny jest tzw. patriotyzm lokalny bo dlaczego"nasi" mają padać ofiarą "obcych". Ciekawe, kto jest nasz a kto jest obcy
127.1942-09-06 -
1942-09-06
Noc z 5 na 6 września o czwartej rano budzi mnie ruch w sąsiednich pokojach i na podwórku. Sąsiedzi informują mnie że do godz 10 rano wszyscy Żydzi mają się skupić na ulicach przyległych do Umschlagplatzu w granicach ulic Gęsia, Smocza,Niska,Nalewki.
128.1942-09-06 -
1942-09-06
Stoję na balkonie na Miłej. Widok na Miłą, Lubeckiego, Niską. Ulicą ciągną niezliczone tłumy. Gdzieniegdzie tłumy ludzi usadowiły się już na chodnikach, jezdniach,w ruinach spalonych domów
129.1942-09-06 -
1942-09-06
Miałem dwa etaty- w Gminie i w SP - wobec przewidzianych redukcji w obu tych instytucjach obawiałem się redukcji. starałem się o poparcie SP
130.1942-09-06 -
1942-09-06
W nocy z 6 na 7 września obraduje komisja (Goldstein, Nowogrodzki, Fels, Katz) -- kto ma pozostać w SP (wydano 500 numerków- 220-230 dla funkcjonariuszy, reszta dla rodzin). Po rozdaniu 500 numerków rozlega się pogłoska, że właśnie przysłano jeszcze 50 numerków. Tłum porządkowych szturmuje pokój Lejkina, przełamują barierkę, przewracają meble, szarpią Lejkina przypominając swoje zasługi. Lejkin ucieka. Po godzinie z okna KSP Katz wydaje numerki. Część bezdzietnych mężczyzn zostaje skierowana do pracy w Tramwajach Miejskich. Spośród tych, co nie dostali numerków wybrana zostaje "grupa lubelska"(150 mężczyzn z rodzinami), która ma pojechać do pracy w majątku von Stabenowa pod Lublinem -- we wtorek grupa lubelska zajmuje dom na Lubeckiego na wprost wylotu Wołyńskiej. W środę przychodzi Brandt z Lejkinem. Robią grupie lubelskiej zbiórkę. Brandt poleca dobrze wypocząć przed wyjazdem do Lublina i zająć wielki dom po parzystej stronie Lubeckiego. Następnego dnia zarządza zbiórkę, oddziela żonatych i kawalerów (pyta, czy któryś nie chce się rozwieść-- występuje 3 mężczyzn, dołącza ich do kawalerów). Samotni (30-40mężczyzn) idzą do pracy w Tramwajach Miejskich. 200 bezdzietnych par ma zająć domy na Ostrowskiej. Rodziny z dziećmi są prowadzone na Umschlagplatz. Mężczyźni są skierowani do segregowania jakiś rzeczy, gdy wracają po 2-3 godz żon i dzieci już nie ma, następnie także oni są ładowani do wagonów. 200 pozostałych par na Ostrowskiej łudzi się, że zostaną przydzieleni do pracy w Rohstoffzentrale. Przychodzi do nich Nuss i Mirbach -- kierownicy z tego szopu, uspokajają, zapewniają o pracy. Mogą się swobodnie poruszać, mogli opuścić Ostrowską, ale ufali w zapewnienia o pracy. W piątek 18 września zostają wysłani na Majdanek. 18-09 w Sądny Dzień przeprowadza się teżselekcję we wszystkich szopach, by wyłapać osoby bez prawa do życia - wyłapują ok. 300-400 osób. Wszyscy zostają wysłani na Majdanek.
131.1942-09-06 -
1942-09-06
O trzeciej w nocy, w niedzielę zdjęte zostały żydowskie posterunki na wachach. Wyloty na aryjską stronę zostały zamurowane. Wszyscy muszą się udać na Miłą. Schultz interweniuje u SS i pracownikom szopu przydzielony zostaje dom przy Miłej 43. Ludzie idą na Miłą czwórkami. Wyznaczony dom okazuje się zamieszkały i pracownicy Schultza koczują na schodach. Ubikacje są popsute, wiele rodzin koczuje na schodach. Schultz przywozi dla swoich robotników 800 numerków. Matka Ewy nie dostanie numerka, Ewa pozwala więc Jankowi na ukrycie jej we wnęce na strychu. Wszyscy w panice szukają możliwości zdobycia numerków. Guta, która ma numerki dla swoich rodziców, nie chce ich wypożyczyć Ewie (rodzice Guty zostali na Lesznie). Ewa pozostawia matce całą żywność, swoje palto i koc i pozostawia ją w kryjówce na Miłej. Następnego dnia odbywa się selekcja. Szereg ludzi z różnokolorowymi numerkami posuwa się między kordonem żyd. policjantów. Jest obecny K.G. Schultz. Pani Poznańska i szpularka Genia, mimo, że mają numerki decydują się na pozostanie ze swoimi dziećmi. Zdarzają się przypadki odwrotne - porzucania dzieci, by ocalić się samemu. Dr Landzberg pozostawia żonę, która nie ma numerka, a sam przechodzi przez selekcję (musi się ratować dla dzieci, które są po aryjskiej stronie).Porzuconego chłopca ratuje obcy człowiek, chowając go do swego plecaka. Gestapowiec Gecel gorliwie wskazuje osoby bez numerków. Policjant Perlmuter z synkiem -kaleką na ręku podszedł do Niemca. Powiedział, że to jego syn. Niemiec pozwolił mu przejść z synem i żoną.
132.1942-09-06 -
1942-09-06
Rozchodziła się plotka, że wszystkich, którzy stawią się w kotle do selekcji, będzie się kosić karabinami maszynowymi na Placu Parysowskim.
133.1942-09-06 -
1942-09-06
Selekcja pracowników Toebbensa - przeprowadzono dużą redukcją, niejednokrotnie okazywało się, że do pierwszych szeregów dostawały się osoby tzw.dzikie, którym udało się prześlizgnąć, skutek był taki, że SS-owcy odcinali ogon, w którym często byli zarejestrowani robotnicy
134.1942-09-06 -
1942-09-06
Poszczególne szopy zajmują przeznaczone dla nich domy .Nastrój wśród ludzi zmienny. Chwilami jak przed spodziewaną blokadą. Czasami znów jakby się szło tylko na skoszarowanie. Ludzie rozglądają się po nowych mieszkaniach, narzekają na brak wody, światła, ubikacji. Na ogół wszyscy są śmiertelnie znużeni, skawr panuje okropny, nie ma wody
135.1942-09-06 -
1942-09-06
Około ósmej obwieszczono przed Gminą, że dla kilku, zdaje się 9 szopów i placówek przeznaczono bloki w nowych granicach. Oczywiście dla szopów Toebbensa, Schultza , mojego również. Pozostałe szopy niewymienione na liście wydają się z góry skazane na zagładę
136.1942-09-06 -
1942-09-06
Jeden z żydowskich dyrektorów ogłasza radosną nowinę- być może wrócimy za godzinę do starego bloku. Radość nie do opisania. Ludzie zaczynają gorączkowo doprowadzać do porządku swój wygląd. Każdy chce wyglądać jak najbardziej "robotniczo". Mężczyźni zwijają krawaty, kobiety zakładają na głowy chustki, a na suknie fartuchy.
137.1942-09-06 -
1942-09-06
Funkcjonariusze SP przynoszą wiadomość, że żądają jeszcze 30 kobiet spośród zwolnionych. I znów trzeba przeżywać mękę strachu... teraz kierują trochę żydowscy dyrektorzy. Często od nich zależy, kto zostanie. Jakaś młoda dziewczyna wyciągnęta z szeregu woła do dyrektora - pan przecież znał mojego ojca. Dyrektor rozkłada bezradnie ręce
138.1942-09-06 -
1942-09-06
Kontroluje nas dwóch oficerów SS. oczywiście pejcze w ręku. Każą nam klączeć, liczą ns jk bydło na rzeź. Firma dostała przydział na 750 osób. SP pomaga przy liczeniu. Nigdy jeszcze Niemcy nie zachowywali się tak wobec SP. Biją ich przy byle okazji
139.1942-09-06 -
1942-09-06
Stoimy teraz na rogu Niskiej. Miejsce to po dziś dzień przejmuje mnie zgrozą. Obok nas gromadzi się jakaś placówka, zdaje się, że Ostbahn. Mężczyźni ustawieni w szereg, prezentują swoją siłę i tężyznę jak niewolnicy na targu. Większość atletycznie zbudowana w sportowych koszulkach, wypina muskuły. Niemieccy werkschutze oglądają swoich rabów - czekam wprost na scenę z Chaty wuja Toma żeby zajrzeli jeszcze w zęby
140.1942-09-06 -
1942-09-06
Jesienią 1942 roku doszło do ogromnych redukcji wśród robotników, ci, którzy mogli pozostać otrzymali zielone numerki. N. Birenbaumowa jako jedna z najlepszych szwaczek Schultza dostała numerek bez protekcji. Na rozkaz udała się z córką i siostrzenicą na "końcową selekcję" na Miłą. Niestety poprzedniego wieczoru zgubiła zielony numerek, całonocne poszukiwania nie przyniosły rezultatu. Na Miłej selekcję przeprowadzał esesman Hantke. N.Birenbaumowa starała się poprawić wygląd swój i dziewczynek, by zmniejszyć prawdopodobieństwo odrzucenia w czasie selekcji. W pewnym momencie, czekając w wielotysięcznym tłumie na selekcję, spotkały swego znajomego pana Melcera, który uświadomił im, że pójście na selekcję bez numerka to pewna śmierć. To sprawiło, że Birenbaumowa postanowiła znaleźć kryjówkę i przeczekać kocioł. Dziewczynki robiły jej wymówki, nie chciały się już ukrywać, wierzyły, że przejdą selekcję. Matka była nieustępliwa.
141.1942-09-06 -
1942-09-06
Szereszewscy wraz z innymi urzędnikami Gminy i ich rodznami przychodzą na Zamenhofa. Niektórzy nie posłuchali rozkazu,ukryli się np.Gliksbergowie
142.1942-09-06 -
1942-09-06
Do Toebbensa idzie komisja branżystów, którzy przekupują Toebbensa za numerki życia dla siebie i rodzin. Opollion daje 9karatowy brylant, a Elper - 3 karatowy.
143.1942-09-06 -
1942-09-06
6 września 1942r, przed piątą rano, R. Auerbach zjawiła się w kuchni na Leszno 40 by pożegnać się z ludzmi z którymi pracowała dotychczas. Zastała tych, którzy jeszcze nie zostali wywiezieni lub zabici, na miejscu. Nocowali wszyscy w kuchni. Każdy przyniósł ze sobą zawiniątko swoich rzeczy i rodziny. Dora przyprowadziła swoją matkę. Prawdopodobie, w związku z zarządzeniem by każdy przyniósł ze sobą na miejsce zbiórki jadzenie na 48 godzin, szef aprowizacji od Tebensa, w przeciągu tej nocy przysłał do kuchni duże zapasy produktów. Napełniono magazyn a co tam się nie zmieściło składowano w byłej kancelarii R. Auerbach. Setki bochenków czarnego chleba, beczka marmolady, beczki z tłuszczem. Jakiś niemiecki fabrykant wypuścił na rynek rodzaj masła-margaryny. Również ten artykuł został prznaczony do podziału między pracownikami Tebensa. Żydzi od Tebensa, cała okolica wiedziała już o dobrach , które dla nich były przeznaczone.Jeżeli daje się ludziom jedzenie t.zn ,że będą żyli.cA selekcja? Prawdopodobnie zostawi się do pracy silnych i zdrowychi, tych co dobrze wyglądają. I dlatego wielu z nich miało w swoich węzełkach i kieszeniach nie tylko kawałki cukru, kropelki na serce ale również paczuszki z pudrem, kremy, kredki do ust i małe lusterka. Również mężczyźni.
144.1942-09-06 -
1942-09-07
W czasie akcji wrześniowej moim obowiązkiem było sporządzenie listy (numerki życia) piekarzy i młynarzy - miało pozostać 300 a było ich kilkakrotnie więcej. Udało mi się wpisać ojca, ale nie mogłem wybłagać numerka dla matki. Noc pod gołym niebem na Umschlag - makabryczna, choć nie wszyscy zdawali sobie sprawę z grozy sytuacji, np nasi sąsiedzi.
145.1942-09-06 -
1942-09-07
Podczas gdy w Gminie odbywała się selekcja, taka sama selekcja odbywała się w szopach i Wydziale Policji. Robotnicy wszystkich szopów musieli pójść na plac Parysowski
146.1942-09-06 -
1942-09-07
W nocy z 5 na 6 września 42r. o 3 rano Leokadię zbudził hałas w całym domu. Okazało się, że o 10 rano wszyscy muszą udać się na Miłą. Siostra Leokadii postanowiła jednak pozostać na Lesznie. Podobny zamiar miała Leokadia (w ostateczności postanowiła odkręcić gaz i popełnić samobójstwo). Mąż namówił ją jednak, aby nie rozłączali się i poszli razem na Miłą. Duży opowiadał o zapewnieniu Schultza, że dzieci i żoy pracujących mężczyzn będą mogły powrócić ze wszystkimi. Leokadia nie wierzyła w to, była pewna, że zginie z dzieckiem. Schmidtowie zatrzymali się w domu dla pracowników szopu - Miła 43. Spotkali tu wielu kuzynów i przyjaciół. W całym domu rozlegał się odgłos rąbania. Wszystkie drewiane przedmioty były zużywane na opał, by ugotować trochę ciepłej strawy. Mieli tu spędzić całą noc, bo selekcja miała odbyć się rano. Tymczasem Rowiński i cała klika sporządzili listę pracowników, którzy dostaną numerki. Ludzie wystawali w kolejce, by dowiedzieć się, czy są na liście. Rowiński z towarzyszami zwietrzyli interes i numerki sprzedawali po 5 tys. zł nawet tym, którzy i tak byli na liście. Gdy Schmidt dowiedział się, że nie ma go na liście (a wiedział od Dużego, że z całą pewnością jest), zaczął domagać się z całą stanowczością ponownego sprawdzenia. To poskutkowało i nie domagano się od niego dodatkowej opłaty.Ponieważ Leokadia i dziecko nie mogli marzyć o uzyskaniu numerka, mąż załatwił jej miejsce w kryjówce w domu pracowników Ursusa przy Miłej 40. Nazajutrz o 5 rano Schultz rozkazał wszystkimswoim pracownikom ustawić się piątkami. Ruszyli ku Smoczej. Selekcja odbywała się na rogu Miłej i Lubeckiego, a potem na rogu Smoczej i Miłej. Schmidtowi udało się ocaleć. Powrócił razem z Jadzią Rosenbergową do starego mieszkania. Przy wejściu do szopu incydent: Schultz osobiście wyrzucił z szeregu trójkę rodzeństwa (14, 8 i 3 lata). Rodzice gotowi byli zostawić dzieci i wejść do szopu. Któreś z dzieci zagroziło, że jeśli rodzice ich zostawią, wyskoczą wszystkie z okna sąsiedniej kamienicy. Rodzice zostali z dziećmi.
147.1942-09-06 -
1942-09-07
Pierwsza noc w mieszkaniu na Wołyńskiej - 8 osób w jednym pokoju, dom bez kanalizacj,czarne myśli, strach
148.1942-09-06 -
1942-09-07
Kocioł. Mają udać się na Wołyńską. Tam wchodzą do jakiegoś mieszkania, siedzą. Jasia wraca na Nowolipki po ziemniaki. Idzie razem ze Stefanem. Znajdują w pustym mieszkaniu sardynki. Wracają na Wołyńską
149.1942-09-06 -
1942-09-07
Selekcja pracowników magazynów ze Smoczej , Anna Winawer nie została wywiezona
150.1942-09-06 -
1942-09-08
Podczas selekcji , gdy ludzie byli na terenie Gminy, wiele mieszkań zostało okradzionych. Spotkało to Szereszewskich - podobno zrobiła to polska policja
151.1942-09-06 -
1942-09-12
Selekcja trwa od 6-go września do 12-go września.Specjalne oddziały SS i strażników ukraińskich przeszukują domy, szukając wnęk i szczelin. Ktokolwiek się w nich chowa, ginie na miejscu. Żydzi giną też w kryjówkach sami - z głodu i pragnienia. Niekończące się szeregi czarnych wozów pełnych ciał ciągną ulicami.
152.1942-09-06 -
1942-09-12
Szkoła Pielęgniarstwa podczas kotła na Miłej: - autorce udało się wydobyć w Gminie 20 "kartek na życie" -> zostało więc przy niej 19 uczennic wyratowanych z kotła.
153.1942-09-06 -
1942-09-12
W czasie selekcji trwającej tydzień około 60 tysięcy Żydów zostaje deportowanych, a około 4 tysięcy ginie w kryjówkach - z głodu lub od kuli.
154.1942-09-06 -
1942-09-12
Numerki życia Po wyjściu z kotła autorka z grupą ocalonych przechodzi przez Nalewki, dawniej ulicę pełną życia, teraz - upiornie pustą
155.1942-09-06 -
1942-09-10
Akcja "kotła" trwała 4 dni. Wysiedlono ok. 170 tys. Żydów. Oficjalnie w getcie pozostało ok. 40 tys. Na tym wysiedlenie miało być zakończone.
156.1942-09-06 -
1942-09-10
Przeprowadzający akcję "kotła" mordowali dla uciechy, dla samego mordowania. Poganiającemu na umszlag Łotyszowi mógł nie spodobać się człowiek wysokiego wzrostu, więc go zabił. Ukrainiec nie znosił np. łysych, więc zabijał ich przez rozpłatanie czaszek kolbą karabinu, ocierając potem krew o suknię najbliżej stojącej kobiety. Wszędzie i zawsze były triumfujące, nalane mordy zbirów - i te same zgnębione ofiary.
157.1942-09-06 -
1942-09-06
Oficerowie SS odczytują rozkaz, że w getcie mają pozostać tylko pracownicy firm - W. Toebbens, Schulz & Co., K.G.Schulz, W. Doering, Oskar Schilling oraz członkowie Rady Żydowskiej. W sumie 32000 Żydów.
158.1942-09-06 -
1942-09-06
6 IX Rada Żydowska na polecenie US (autor nie rozwija skrótu) rozplakatowała około godziny 12 w południe rozporządzenie o następującej treści: Do godziny 12 w nocy, tego samego dnia (godzina policyjna na ten okres akcji została zniesiona). Wszyscy, bez wyjątków, musieli zebrać się na obszarze ograniczonym następującymi ulicami: Smocza, Gęsia, Zamenhoffa, mur celem kontroli. Pod karą śmierci nie wolno było przebywać na pozostałych ulicach. Było to w sobotę.
159.1942-09-06 -
1942-09-06
Kocioł na Miłej: „[…] wkrótce nowe zarządzę nie obudziło uśpiony czujność. Wszyscy Żydzi mają zgromadzić się w kilku ulicach, graniczących z placem przesiedleńczym i poddać się nowej selekcji! Taka byłe treść rozkazu. Równocześnie zawiadomiono nas, ze z kilkunastu czynnych jeszcze przedsiębiorstw, kilka pozostanie w ruchu reszta ulegnie likwidacji. Do tych ostatnich należała również fabryka agrafek. Pierścień zacieśniał się coraz bardziej.”
160.1942-09-06 -
0000-00-00
Kocioł na Miłej- przygotowanie nowej kryjówki: „Trzeba było znowu zamienić się w szczutego zwierza, kryjącego się po norach miasta śmierci. Przekradaliśmy się do domu znajdującego się naprzeciw naszej fabryki, przy ulicy Zamenhoffa Nr.29 i tam na pierwszym piętrze, w kącie, wprost bramy, znalazłem mieszkanie trzypokojowe z alkową. Zagospodarowałem ją w naszą nową kryjówkę. Wejście do niej zastawiłem wielką, pełną książek szafą biblioteczną, która przytwierdziłem mocnymi hakami do ściany. W tylnej ścianie szafy wyciąłem otwór w dykcie, a wyciętą cześć wstawiłem z powrotem umacniając ją lekkimi zawiasami. Książki na przestrzeni otworu zawiązałem w kostki, którymi wypełniłem otwór. Trzy kostki książek, wyjęte z szafy, dawały swobodne wsunięcia się w kryjówkę. Zamaskowanie było tak dokładne, że tylko przypadek mógł nas zdekonspirować. W kryjówkę tę wpełzło dwanaście osób, zaopatrzonych w żywność. Poza tym mieliśmy kubły, miski i maszynkę elektryczną do gotowania. Alkowa posiadała okno, stykające się pod kątem prostym z oknem korytarza. Wentylacją stanowił jeden tylko lufcik otwierany jedynie nocą.”
161.1942-09-06 -
1942-09-12
Życie codzienne w kryjówkach: „Nocą czyściliśmy naszą cele, nocą wyłaziliśmy przez szafę biblioteczną do innych pokoi, aby rozruszać drętwiejące z całodziennego leżenia członki. Światła nie świeciliśmy zupełnie.”
162.1942-09-06 -
1942-09-12
Szabrownicy: „Ciszę opustoszałych domów przerywały jedynie od czasu do czasu kroki poszukiwaczy "złotego runa" pożydowskiego. Jednak sami poszukujący "byli w równie wielkim strachu, jak i my, to też raczej nam udawano się płoszyć ich odgłosami naszego życia, aniżeli im napędzić nam strachu. Ukryty za firanką okna, obserwowałem ich kocie ruchy i czujne spojrzenia przy wchodzeniu i opuszczaniu podwórza.”
163.1942-09-06 -
1942-09-12
Poszukiwania ukrywających się w trakcie „kotła na Miłej”. Niemcy bliscy odkrycia kryjówki autora: „W środę rozpoczęły się obławy. Banda SS-owc6w wpadła z hałasem zwycięzców na podwórze i gwizdami zaalarmowała dom. W chwile potem rozbiegli się po mieszkaniach.. Puste pokoje oddawały zwielokrotnionym echem odgłosy butów, szurgot przesuwanych mebli i chrapliwa wściekłość wyrzucanych (nieczytelne). Cisza przenosiła te glosy z taka wyrazistością, ze traciliśmy orientacją kierunku, skąd pochodziły. W kilkanaście minut po wtargnięciu niemców do domu zamarliśmy w strachu. Za ścianą książek odezwał się szurgot przesuwanych mebli. Czyjeś ręce strąciły kilkanaście książek z górnej półki biblioteki. Ktoś inny, klnąc wyrzucał szkło z szafy bufetowej. Nagle drgnęła odgraniczająca nas od niemców szafa biblioteczna.Ktos z widocznym wysiłkiem mocował się z nią. W chwilę potem skupiły się odgłosy kroków w okolicy drzwi wejściowych i już odleglejszym echem odezwały się w klatce schodowej.”
164.1942-09-06 -
1942-09-12
Autor obserwował próbę przekupienia Niemca przez odnalezioną w kryjówce kobietę. Po przejęciu kosztowności Niemiec ją zamordował: „Poprzez firanki okna, przylegającego do klatki schodowej obserwowałem następującą scenę:-SS— owiec pędził z górnych pięter wyłowioną tam kobietę żydowską. Pchnięciami kolby zmuszał ją do skakania w dół po kilka schodów na raz. Kobieta wywracała się ciągle błagając z płaczem o darowanie życia w zamian za kosztowności, których kryjówkę obiecała mu wskazać. — Gut, komm — powiedział SS-owiec. Poszli na górę. W ciszy domu słychać było ich rozmowę na górnym piętrze. - A teraz biegnij na dół do piwnicy, schowaj się, bo koledzy mogą nadejść Kobieta poczęła szybko schodzić, a kiedy doszła do podestu pierwszego piętra, straszny huk karabinu rozdarł powietrze —kobieta spadła głową w dół, w kierunku schodów. Oprawca przeskoczywszy poprzez jej ciało, wyszedł na podwórza.”
165.1942-09-06 -
1942-09-12
Autor obserwuje odnalezienie kryjówki Żydów, bestialskie bicie ofiar, wyrwanie matce dziecka: „Kilka godzin ciszy po rannej wizycie dobrze podziałało na nasze nerwy. Około południa zaawizowałem towarzyszom zjawienie się dwóch niemców na terenie domu. Jeden z nich stanął w bramie, drugi w potwórzu. .Zachowali się dziwnie. Rozglądali się wesoło w milczeniu, jak gdyby czegoś czekali. I doczekali się. Z czwartego piętra doszedł wyraźny szum kranu wodnego. Błyskawicznie obaj SS-owcy wbiegli na górę. W kryjówce mieszczącej kilka osób, odsunął ktoś zaporę i podszedł do wodociągu. Łyk wody, który miał zwilżyć zdławione strachem gardło, sprowadził śmierć. W chwilę potem dom wypełnił się krzykiem, płaczem, szamotaniem się, odgłosem razów, wrzaskiem niemieckich przekleństw—całą ohydą masakry, wyrywanej z gardeł bijących i bitych. Zadudniły schody krokami spędzanych w dół. Gdy przechodzili obok okna, w pobliżu naszej kryjówki, bydle niemieckie wyrwało z rąk kobiety niesione przez nie niemowlę i rzuciło na parspet. Matka nie chciała pójść dalej, rwąc się ku dziecku, lezącemu na oknie. Niemcy szarpnięciem obalili ją na schody i skopali w dół na podwórze. Tam — widziałem to przez okno - wsadzili w ręce jedną z wielu leżących poduszek ze słowami: - masz dziecko! -i cała gromada zniknęła za bramą.”
166.1942-09-06 -
1942-09-12
Atmosfera w kryjówkach, które uniknęły wykrycia. Groza śmierci: „A potem - śmiertelna cisza — i my w niej. Ludzie już nie z tego świata. Nie umiemy przerwać tej ciszy, nie mamy jej czym wypełnić. Groza śmierci jest zbyt silna, aby w niej trwać dłużej - a jednak zbyt słaba, aby zabić. Cisza męczy nas - czemu nikt nie mówi ani słowa? -przecież znowu mamy kilka godzin życia przed sobą."
167.1942-09-06 -
1942-09-12
Dylemat, czy zająć się opuszczonym dzieckiem. W końcu pozostawienie go samego w obawie, że jego płacz wyda Niemcom kryjówkę: „Nagle dreszcz przerażenia i wsłuchanie się w głos z korytarza, ale inny niż dotychczas — niemowlę na parapecie okna zaczyna płakać. Słuchamy w bezradnej bezsile, odpychając od siebie. Wzbierające w nas współczucie. Mamy żal do Boga, że porzucił to maleńkie życie na drodze naszej męki. Płacz trwa długo— omal kilka godzin bez przerwy, wwierca się nam w uszy niemiłosiernie wywołując bunt organizmu przeciwko nowemu uczuciu ,które w nas się rodzi i staje się coraz silniejsze, aż przeradza się w jedno wspólne pragnienie : -pójść, utulić dziecko, nakarmić. Kiedy już wewnętrznie jesteśmy gotowi do tego czynu, musimy przejść przez długą mękę wyczekiwania nocy i słuchania płaczu dziecka. Późnym wieczorem przewinęliśmy je nakarmili i po długich wahaniach pozostawiliśmy na oknie. Obawa przed płaczem dziecka w chwili najścia niemców była zbyt silna. Zwyciężyło zdanie, że doraźny ratunek niemowlęcia może zgubić resztę osób. Zostało dzieciątko na oknie ofiara na ołtarzu bestii apokaliptycznej.”
168.1942-09-06 -
1942-09-12
Żal do Boga. Autor obserwuje pozostawione przez Niemców niemowlę. Ma żal do Boga, że do czegoś takiego dopuścił: „Mamy żal do Boga, że porzucił to maleńkie życie na drodze naszej męki.”
169.1942-09-06 -
1942-09-12
Przyjęcie do kryjówki samotnej kobiety z chorym dzieckiem: „W chwili opuszczenie dziecka usłyszeliśmy szmer i kaszel. Z ciemności korytarza sunie ku nam kobieta z dzieckiem na ręku: _ Żydzi ratujcie! –Już nie ytrzymam w piwnicy! Już nie mogę dłużej trzymać dziecka wysoka na rękach w ochronie przed szczurami, już nie mam jedzenia, nie mam sił, nie wytrzymam sama! Żydzi, ratujcie! Słuchamy, przerażeni słów kobiety i okropnego kaszlu dziecka. Ma ono koklusz. Kobieta zapewnia nas, że choroba minęła, ze to tylko wilgoć piwnicy meczy drobne płuca - a dziecko patrzy na nas oczyma, których wyrazu nikt nie potrafi oddać słowami. - Ulegliśmy tym oczom i ułożyliśmy się do snu Jeszcze ciaśniej, jak dotychczas robiąc miejsce nowym przybyszom.”
170.1942-09-06 -
1942-09-12
Problem z chorymi w kryjówce. Rezygnacja wszystkich, gdy zaczyna kaszleć: „O świcie obudził mnie świszczący, złośliwy kaszel dziecka. Głos ten obudził i innych, Słuchaliśmy go w milczeniu patrząc bezradnie na siebie. Ogarnęło mnie uczucie rezygnacji, któremu nie umiałem się przeciwstawić. Stanąłem na posterunku przy oknie czekając, co dzień przyniesie.”
171.1942-09-06 -
1942-09-12
Wewnętrzna walka- czy ryzykować pomoc pozostawionemu samotnie dziecku: „Na parapecie okna korytarzowego leżało ciche, nieruchome niemowie - może martwe -pomyślałem. Nie słyszałem w nocy płaczu. Wyjść i zobaczyć - nakarmić, przewinąć - szamotałem się z sobą —może zdążę jeszcze, a może jednak być za późno - lada chwila może wpaść wataha bestii hitlerowskich.”
172.1942-09-06 -
1942-09-12
Co zrobić z chorą kaszlącą osobą w razie obławy: „Współtowarzysze zrozpaczeni szukają u mnie rady: - co zrobić. Lilka zdradzi wszystkich! -Radzę, aby w razie niebezpieczeństwa ktoś energicznie stanął za Lilką, z kołdrą w ręku. i w chwili napadu kaszlu zarzucił jej kołdrę na głowę. Może to uratuje sytuacje, a jeśli nie - pomyślałem - skacze przez okno w podwórze, a potem - co Bóg da. Żywcem nie dat się wzięć.”
173.1942-09-06 -
1942-09-12
Kolejna obława. Kryjówka zostaje zdradzona przez kaszel Lilki.: „O godzinie dziesiątej dziewięć bestii ludzkich wpada z hałasem, w podwórze oznajmiając krzykami i strzałami swoje przybycie. Rozbiegają się po trzech sieniach naszego domu i przez poł godziny słychać wrzaski, krzyki, śmiech; i przekleństwa. A u nas cisza - omal ,ze nie oddychamy. Nad biedną, małą. Lilką stoi wysoki elektrotechnik z kołdra w ręku. Potem horda wypada z powrotem w podwórze i wśród pijackich krzyków opuszczaj dom. Zdążyłem zauważyć, że jest ich tylko ośmiu - co stało się z dziewiątym? U nas cisza, tylko oddech stał się nieco swobodniejszy. Lilka nie kaszlała, ale, czy wytrzyma następnym razem. Mija dwadzieścia minuty i - oto nagle Lilka zaczyna kaszleć— ale Już spada na nią kołdra, próbując stłumić głos, a z sieni domu radosny glos niemca: - Hans komm! Hier sind Juden! To właśnie ten dziewiąty przyczaił się w bramie i czekał.”
174.1942-09-06 -
1942-09-12
Funkcjonowanie człowieka, którego kryjówkę wykryli Niemcy i do niej idą: „-Hans, komm! Hier sind Juden! To właśnie ten dziewiąty przyczaił się w bramie i czekał. Niemoc przykuta mnie do miejsca, na którym stałem. Dudniące na schodach kroki, przeszywały mnie jak kule karabinu. Tylko Jedna myśl jak błyskawica przebiła mózg:- dwanaście ofiar!”
175.1942-09-06 -
1942-09-12
Opis jak płacz dziecka pozostawionego na oknie uratował ukrywającą się grupę autora: „- Hans, komm! Hier sind Juden! To właśnie ten dziewiąty przyczaił się w bramie i czekał. Niemoc przykuta mnie do miejsca, na którym stałem. Dudniące na schodach kroki, przeszywały mnie jak kule karabinu. Tylko Jedna myśl jak błyskawica przebiła mózg:- dwanaście ofiar! Wtem przerażona ciszś spokoju dobiegł pełen niewymownej skargi płacz dziecka, żałosna, rozdzierające serce kwilenie. Kroki zatrzymały się przed oknem. -Ein Kind! Yerflucht noch niemal! –zsklął brutalnie niemiec. Silne szarpnięcie rozwarło okno i maleństwo, wyrwane z poduszki, za-koziołkowało kilkakrotnie w powietrzu i spadło krwawa miazga na bruk podwórza. Niemcy schodzili w dół i wkrótce przeszli nad swa ofiara i skierowali się ku bramie.”
176.1942-09-06 -
1942-09-12
Refleksje autora po zamordowaniu przez Niemców pozostawionego dziecka. Smutek i pustka: „Myśleliśmy wszyscy - długo - przez godzinę może nikt nie wymówił ani słowa. Patrzyłem tępo na krwawą plamę na bruku, a w mózgu czułem pustkę, już nawet nie przerażenie nie rozpacz nie wolę życia, czy walki, tylko pustkę przeraźliwą, która powoli przeradzała się we mnie w ogromny smutek.”
177.1942-09-06 -
1942-09-12
Koniec akcji: „Około drogiej w południe znowu kroki w bramie, potem na podwórzu, lecz tym, razem cóż to? cywil?- tak - i to nawet Żyd a za nim jakaś kobieta. Stają, wołają głośno, wchodzą do sieni - .Może to znowu jakiś za szatański podstęp? Nie – słyszę ich głosy, szukaja swoich -. Cicho wychodzę z kryjówki, podchodzę, pytam: -Co jest? -Akcja skończona. Pojechali! -Można wyjść na ulicę? -Można, - na jak długo — nie wiadomo.”
178.1942-09-06 -
1942-09-12
Funkcjonowanie ludzi po zakończeniu akcji: „Przynoszę radosna wiadomość do kryjówki. Powoli, z początku ostrożnie, potem coraz odważniej, poruszamy się po domu. Rozchodzimy się na wszystkie strony. Ktoś podchodzi do zabitego dziecka, zawija je w poduszkę i odchodzi z nim do ogródka, aby je zakopać w ziemi.”
179.1942-09-06 -
1942-09-12
Krajobraz po akcji: „Wychodzę na ulicę. Niezapomniana to chwila i niezapomniany, nie dający się niczym zatrzeć widok! Nigdy nie widziałem pola walki, ale tak musiało ono wyglądać, gdy przejdzie przez nie straszliwy huragan ognia. Na chodnikach jezdni walały się trupy ludzkie, starcy, kobiety i dzieci w najdziwaczniejszych pozycjach, świadczących o tym, że śmierć biła w nich z różnych stron, że przed skonaniem przeszli potworna mękę strachu i poniżenia, że zdzierano z nich ubrania, które w krwawych strzępach walały się na bruku, a wśród nich, wśród tych wzywających pomsty do nieba trupów, lezą powyrywane ramy okienne, krzesła, części stołów, poduszki, kołdry, garnki, zdeptane stosy bielizny, podarte książki - świadczące o brutalnej przemocy, stosowanej przez zwycięzców. Bestia ludzka żłopała tutaj krew pełną gardzielą. Przerażone, wychudzone, zmasakrowane twarze pomordowanych - i równie ciche, równie przerażone twarze żywych, przemykających pod ścianami domów to niezapomniany obraz getta z okresu wielkiej akcji.”
180.1942-09-06 -
1942-09-06
Trzecia kryjówka autora: „Pobiegłem z towarzyszami na opuszczony niedawno teren fabryczny, aby znowu szukać jakiegoś schronienia, a przede wszystkim, aby spotkać się z ludźmi. Znaleźliśmy w jednej z bocznych ulic, przylegających do dawnego terenu pracy locum, z którego strychami można było dotrzeć na teren fabryki.”
181.1942-09-06 -
1942-09-12
Zdobywanie pożywienia i sprzętów do kryjówki: „Nasz elektrotechnik zdołał wkrótce dwukrotnie dostać się to budynków przedsiębiorstwa, skąd wrócił obładowany zdobyczy wojenną. Poszedłem również w jego ślady, aby zdobyć w pustych mieszkaniach pofabrycznych jakiekolwiek środki żywności.”
182.1942-09-06 -
1942-09-12
Opis Niemców znęcających się nad Żydem: „W czasie wędrówki poprzez opustoszane pokoje usłyszałem nagle turkot zajeżdżającego na potworze auta. Wysiedli z niego dwaj SS- owcy, którzy rozpoczęli rozmowę ze stróżem fabrycznym, jedynym Żydem, jaki pozostał. Ten jednak najwidoczniej nie zrozumiał, o co im chodzi, co doprowadziło ich do takiej pasji, że chwycili koniec węża gumowego, przytwierdzonego do kranu i puścili na Żyda silny strumień wody. Ten począł się dusić i dławić, zasłaniać niezgrabnie rękami przed bijącym w niego strumieniem, co sprawiało niemcom ogromną uciechę. Zwiększyli siłę strumienia i przez pół godziny chłostali wodą dozorcę, którego wreszcie porzucili nieprzytomnego, lezącego w kałuży wody, zalewającej go omal zupełnie.”
183.1942-09-06 -
1942-09-12
Autor unika wykrycia ukrywając się wśród płaszczy na wieszaku: „Potem skierowali się ku mieszkaniom w budynku, w którym byłem. Ogłupiały przerażeniem i wściekły na siebie, rozpocząłem gonitwę po pokojach w poszukiwaniu możliwości ukrycia się. Jednak rozwalone meble nie dawały żadnego schronienia. W przedpokoju natrafiłem na okrągły wieszak, pełen płaszczy. Ubrałem na siebie jeden z nich, zarzuciłem na głowę drugi i uczepiłem się tylnej części wieszaka. Ledwo zdążyłem znieruchomieć w tej pozycji już usłyszałem ich kroki. Przeszli obok mnie nie zwróciwszy uwagi na wieszak i palta. Po kwadransie ciszy wyszedłem na ulicę.”
184.1942-09-06 -
1942-09-12
Życie codzienne w ukryciu, opustoszałym getcie: „Życie nasze nabrało wszystkich cech tymczasowości. Noce spędzaliśmy w zakonspirowanej norze, a dnie na włóczędze po pustych ulicach i domach w poszukiwaniu żywności. Żyliśmy z godzimy na godzinę znajdując pewną satysfakcję w hazardowaniu życiem bez wartości, bez jutra.”
185.1942-09-06 -
1942-09-12
Marzenia o pracy w funkcjonujących jeszcze przedsiębiorstwach: „Niedaleko naszej kryjówki znajdowało się duże przedsiębiorstwo szczotkarskie, obejmujące czworobok domów i otoczone wysokim murem. Posiadano ono jedną bramę wjazdowa. Było czynne i stanowiło jedyny temat naszych marzeń.”
186.1942-09-06 -
1942-09-12
Przedostanie się do funkcjonującej jeszcze fabryki: „Przejście bramy pilnowanej posterunkami niemieckimi i żydowskimi, było niemożliwe. Przez kilka dni omawialiśmy szczegółowy plan przedostania się na fabrykę, który w wykonaniu okazał się niezmiernie prosty. Mur przebiegał przez podwórze jednego z pustych domów. Szarym świtem któregoś dnia ściągnęliśmy na podwórze stół i krzesła i używszy ich jako drabiny dostaliśmy się na drugą stronę muru. W jednym z korytarzy czekaliśmy na ożywienie się ruchu fabrycznego.”
187.1942-09-06 -
1942-09-12
Trudna sytuacja „dzikich” w fabryce: „Zwolna podwórze poczęło się zaludniać zbierającymi się do pracy. Wśród przechodzących poznałem męża mojej wieloletniej współpracowniczki. Przywołany gestami powiadomił nas, że na fabryce jest bardzo ciasno, trudno o pracę, a nam jako „dzikim", grozi każdej chwili śmierć.”
188.1942-09-06 -
1942-09-27
Opis skrytki, w której autor ukrywał się w trakcie selekcji w fabryce szczotkarskiej: „W kącie jednego ze strychów zbudowaliśmy mur, zamykający przestrzał około dwóch metrów kwadratowych. Mur był jednocegłowy i posiadał w dolnej swej części otwór, zastawiony drutem powiązanymi cegłami. Ogromna beczka z wodą, przepisowo umieszczona na strychu, rzucała gruby cień na ceglany właz do schronu. Za tym murem, będącym pozornym zakończeniem strychu, przeżyliśmy kilka selekcji.”
189.1942-09-06 -
1942-09-27
Atmosfera w fabryce. Ciągłe obawy, niepokój: „Forma życia na szczotkarni była dość oryginalna. Przypominała raczej tryb pogotowia frontowego ciągłym wyczekiwaniem ataku. Nie było mowy o regularnym odżywianiu się, o normalnej pracy lub spaniu. W grupie naszej trzymaliśmy kolejno straż, krążącą w okolicach bramy w celu natychmiastowego awizowania niebezpieczeństwa. Ponure miny pracowników fabryki działały deprymująco. Nastroje były na ogół pesymistyczne, pozbawione nawet częstego w takich wypadkach- wisielczego humoru. Zdobywanie żywności, urozmaicane zazwyczaj pewną ekstrawagancją, miało tutaj charakter leniwy i zrezygnowany. Ludzie zapadali na zdrowiu nie próbując leczyć się, nie skarżąc się nawet na swoje dolegliwości.”
190.1942-09-06 -
1942-09-27
Apatia autora wobec ciągłego lęku o życie, obawy przed selekcją: „Również i ja począłem słabnąć. Straciłem ochotę jedzenia, ranne wstawanie poczęło mi sprawiać coraz większa trudność. Obojętniałem na alarmy od zewnątrz, najchętniej wczołgałbym się w kryjówkę, by spać w niej bez końca, by przespać zły czas.”
191.1942-09-06 -
1942-09-27
Choroba autora- tyfus brzuszny: „Pewnego dnia nie wstałem z łóżka. Czułem nienaturalne podniecenie wskazujące na wyższa temperaturę. Założony mi przemocą termometr wykazał gorączkę 39,2. Analiza, wykonana przez miejscowa lekarkę, ustaliła tyfus brzuszny.”
192.1942-09-06 -
1942-09-27
Sytuacja osób chorych na tyfus: „Wiadomość ta wstrząsnęła mną do głębi. W mieszkaniu nie mogłem dłużej pozostać, a o szpitalu, do którego przewożono chorych, słyszałem zbyt dużo, aby wiązać z nim nadzieje powrotu do zdrowia. Myślałem zrazu o ukryciu się w schronie na stryszku, ale uświadomiwszy sobie, że uniemożliwiłbym innym korzystanie z niego w razie niebezpieczeństwa, prosiłem lekarkę o trucizny.”
193.1942-09-06 -
1942-09-27
Przeniesienie chorego autora do szpitala. Autorowi było już wszystko jedno co się z nim stanie: „A Pani K. załatwiła sprawę inaczej. Po całodziennej bieganinie przyniosła mi papiery, upoważniające do przewiezienia mnie do szpitala. Nie oponowałem już czułem się źle- stawano mi się obojętne miejsce mojego pożegnania się ze światem.”
194.1942-09-06 -
1942-09-11
Kocioł na Miłej. Władze zarządziły jednorazowe całkowite wysiedlenie całego getta z wyłączeniem osób, które będą w posiadaniu numerków z ostatniej selekcji. Numerki te miały być doręczone w ogólnym punkcie zbornym wszystkich Żydów. 6 września 1942 wszyscy Żydzi zostali wezwani do udania się z ręcznym bagażem na Pl. Parysowski i przyległe ogrodzone ulice aż do Miłej. Ludność wyruszyła w zespołach przez Dziką i Gęsią w kierunku Miłej, Pl. Parysowskiego i Szczęśliwej. Każdy zespół stał z transparentem firmowym. Ludzie zakwaterowali się w opróżnionych domach i na podwórzach. Trzeciego dnia zaczęto wydawać numerki wg imiennej listy. Jeśli ktoś nie mógł przedostać się do stolika po numerek, zdarzało się, że ktoś „usłużny” odbierał numerki, aby je przekazać stojącym dalej i zabierał numerek dla siebie. W ten sposób „numerkowi” stawali się „dzikimi”, a „dzicy” „numerkowymi”. Z kotła na Miłej miało pozostać do obsługi pozostałych w getcie placówek ok. 40 000 z 200 000 osób.
195.1942-09-06 -
1942-09-11
Do kotła na Miłej udał się szop Hermanna Brauera - ul. Nalewki
196.1942-09-06 -
1942-09-11
Do kotła na Miłej udał się szop Transavia - ul. Stawki
197.1942-09-06 -
1942-09-11
Do kotła na Miłej udał się szop (placówka) Nuss – ul. Gęsia, Okopowa
198.1942-09-06 -
1942-09-11
Do kotła na Miłej udał się szop (placówka) Oxaco – ul. Stawki
199.1942-09-06 -
1942-09-11
Do kotła na Miłej udał się szop szczotkarzy (Heeres Unterkunft Verwaltung) - ul. Świętojerska
200.1942-09-06 -
1942-09-11
Do kotła na Miłej udał się szop Dörringa – ul. Grzybowska, Okopowa
201.1942-09-06 -
1942-09-11
Do kotła na Miłej udał się szop F. Schulza & Co. –ul. Nowolipki 44
202.1942-09-06 -
1942-09-11
Do kotła na Miłej udał się szop K. G. Schulza – ul. Leszno 78
203.1942-09-06 -
1942-09-11
Do kotła na Miłej udał się szop W. C Többensa – ul. Leszno 68
204.1942-09-06 -
1942-09-11
Do kotła na Miłej udał się szop Ostdeutsche Bautischlerei Werke OBW – ul. Gęsia 30
205.1942-09-06 -
1942-09-11
Do kotła na Miłej udał się szop Hallmana – ul. Nowolipki
206.1942-09-06 -
1942-09-11
Do kotła na Miłej udał się szop Weigla – ul. Stawki, Niska
207.1942-09-06 -
1942-09-11
Do kotła na Miłej udał się szop O. Schillinga – ul. Nowolipie, Nowolipki
208.1942-09-06 -
1942-09-11
Do kotła na Miłej udał się szop Curta Röhricha – ul. Smocza
209.1942-09-06 -
1942-09-11
Do kotła na Miłej udał się szop (placówka) A. Oschmanna i K. Leszczyńskiego „Ako”
210.1942-09-06 -
1942-09-11
Do kotła na Miłej udał się szop (placówka) Zimmermanna „AHAGE”- ul. Miła
211.1942-09-06 -
1942-09-11
Do kotła na Miłej udał się szop (placówka) Hoffmanna - ul. Nowolipki, Smocza
212.1942-09-06 -
1942-09-11
Do kotła na Miłej udał się szop (placówka) Dahla – ul. Szczęśliwa
213.1942-09-06 -
1942-09-11
Do kotła na Miłej udał się szop (placówka) SS& Polizeiführer Werkstätte - ul. Gęsia 17/19
214.1942-09-06 -
1942-09-11
Do kotła na Miłej udała się placówka Werterfassung – ul. Niska 20, Stawki
215.1942-09-06 -
1942-09-11
Do kotła na Miłej udały się następujące placówki: Ostbahn, Lilpop, Ursus, Steyer-Daimler, Szpital Żydowski, Zakład Zaopatrywania, Rada Żydowska i jej Wydziały i wiele innych
216.1942-09-06 -
1942-09-06
6 września 1942 po raz drugi od początku akcji zmniejszono getto; tym razem prawie o dwie trzecie. Było to raczej rozszerzenie umschlagu: bowiem ulice leżące na północ od Gęsiej, znajdywały się w obrębie umschlagu.
217.1942-09-06 -
1942-09-06
O godzinie 6 rano 6 września rozpoczęła się wędrówka około 150 tys. ludzi zmuszonych w ciągu 4 godzin przenieść się na ulice za Gęsią, nie mając dokąd i do kogo się udać, bez najmniejszych możliwości ratowania czegoś ze swego dobytku (to, co prawda, było zbyteczne). Panika, chaos, popłoch panowały jak podczas najostrzejszych blokad, jak w dniu ogłoszenia przesiedlenia.
218.1942-09-06 -
1942-09-06
6 września niewielu ludzi schowało się przed akcją \"kotła\". Spośród nich zabito później po rewizjach około 18 osób. Niektórzy przeskakiwali mury getta w biały dzień, przedostając się na oczach wszystkich na stronę aryjską. Zabito przy tym kilku z nich.
219.1942-09-06 -
1942-09-06
O godzinie 9.30 6 września, wmaszerowała do getta śpiewając żandarmeria oraz plutony Litwinów, Łotyszów i Ukraińców. Obstawili oni wszystkie ulice i place nowo wyznaczone oraz ulice przylegające do nich. Do godziny 10 wpuszczano jeszcze napływających Żydów – nie wypuszczano już nikogo.
220.1942-09-06 -
1942-09-06
6 września o godzinie 10, Niemcy przystąpili do rewizji ulic i domów opuszczonych, każdy wykryty Żyd został na miejscu zabity.
221.1942-09-06 -
1942-09-06
W nowo utworzonym getcie ściśnięto 200-230 tys. ludzi na ulicach na prawo od ulicy Zamenhofa.
222.1942-09-06 -
1942-09-06
U zbiegu ulic Miłej i Zamenhofa zbudowano coś w rodzaju "bramy triumfalnej", przy której stali SS-mani z pomocnikami. Stali tam również niektórzy właściciele warsztatów, w celu wyreklamowania lepszych pracowników. Na ulicach i placach wojsko robiło "porządek" polegający na zabijaniu ludzi i zwiększaniu paniki.
223.1942-09-06 -
1942-09-06
Pod bramą na rogu Miłej i Zamenhofa odbywała się "defilada". Musiała posuwać się w szybkim tempie - kto szedł wolno, był zabijany, a żywi deptali po nim. Żydzi przechodzili przez bramę, a SS-mani kierowali ludzi na prawo lub na lewo - ulicą Zamenhofa na umszlag. Kto się obejrzał, był zabijany przez stojących na Zamenhofa Litwinów lub Łotyszy. Oglądali się jednak - żegnając się spojrzeniem z najbliższymi. Wszędzie było pełno krwi: na defilujących, na jezdniach, chodnikach i w rynsztokach,na murach, oknach i drzwiach domów. Jednego kierowano na prawo, trzech na lewo. Wśród "trójek" byli zwłaszcza ci, którzy szli z dziećmi.
224.1942-09-06 -
1942-09-06
W czasie "kotła" były pojedyncze przypadki, że rodzice porzucali dzieci na pewną śmierć, byle się samemu uratować. Były też próby przemycenia dzieci w workach owinięte różnymi rzeczami. Nie było to podejrzane, bo każdy niósł jakiś tłumok. Trochę dzieci uratowano.
225.1942-09-06 -
1942-09-08
Wieczorem 6 września część zwolnionych po selekcji wróciła do swoich domów. Selekcja trwała jeszcze 7 i 8 września.
226.1942-09-06 -
1942-09-10
Po selekcji na Miłej, Niemcy razem z pomocnikami: Ukraińcami, Litwinami i Łotyszami, rozpoczęli rewizję domów. Obchodzili osobno każde mieszkanie, strych i piwnicę. Zaglądali wszędzie, strzelali, obrzucali granatami podejrzane miejsca, używali też bomb gazowych. Wykryli wielu Żydów; wielu jednak schowało się.
227.1942-09-06 -
1942-09-10
Różne były schowki w czasie akcji "kotła": w piwnicach i luftach dymnych. Opróżniano kuchnie i chowano w nich dzieci. Robiono rowy, nakrywano je deskami, piachem i kamieniami. Najlepszym sposobem ukrycia było nakrycie się zwałami trupów ociekających krwią.
228.1942-09-06 -
1942-09-10
Ludzie ukrywający się w schowkach słyszeli stąpania rewidujących zbirów; przysłuchiwali się jękom i stękaniom wykrytych, niedobitych ludzi. W oczekiwaniu trzęśli się febrycznie, gdy rewidenci przechodzili obok nich. To oczekiwanie mogło prowadzić do szaleństwa. Autor sam to przeżył.
229.1942-09-06 -
1942-09-06
Obwieszczenie nakazujące zmniejszenie getta – granice z ul. Leszno przeniesiono do ul. Gęsiej. Na przeprowadzenie się tam dano Żydom kilka godzin. Każdemu, kto przebywał po ustalonym terminie poza nowymi granicami getta groziło zastrzelenie.
230.1942-09-06 -
1942-09-16
Obwieszczenie nakazujące wszystkim Żydom, zamieszkałym lub pracującym od ul. Leszno na obszarze całego getta, zebrać się w czworoboku między ul. Gęsią, ul. Zamenhofa, ul. Smoczą i ul. Stawki dla kontroli. Granice te zostały gęsto obstawione posterunkami. Kontrola, czyli nowa ogólna selekcja, odbywała się na ul. Miłej, ul. Niskiej i pl. Parysowskim. Po kilku godzinach od ogłoszenia rozporządzenia na wymienionym obszarze zaczęli stawiać się Żydzi – zebrało się kilkadziesiąt tysięcy osób. Na ul. Miłej, między ul. Smoczą i ul. Zamenhofa ustawiono tych ludzi w szeregi i prowadzono do drewnianego parkanu między ul. Miłą i ul. Zamenhofa, gdzie kilku umundurowanych dygnitarzy prowadziło selekcje przechodzących szeregów.
231.1942-09-06 -
1942-09-16
Umundurowani dygnitarze stali przy parkanie między ul. Miłą i ul. Zamenhofa, pewni siebie, dumni, w lakierowanych butach, obcisłych mundurach, w nadających bohaterską postawę bryczesach i charakterystycznych, wstręt wzbudzających, czapeczkach z trupią główką. Od ich skinienia lub ruchu palca zależało życie lub śmierć dziesiątek tysięcy ludzi. Narzędzie pracy – gruby pejcz trzymali w lewej ręce, zaś w prawej mieli rewolwer. Uderzenie biczem z lewej strony oznaczało wyjście na prawą stronę ul. Zamenhofa, czyli wysiedlenie, a uderzenie z prawej strony – wejście w drugą część ul. Miłej, w stronę ul.. Nalewki, czyli drogę do dalszego życia w niewoli. Jeśli ktokolwiek zawahał się pójść w stronę wysiedlenia natychmiast zostawał zastrzelony.
232.1942-09-06 -
1942-09-16
Selekcja w czworoboku między ul. Gęsią, ul. Zamenhofa, ul. Smoczą i ul. Stawki Żydów, którym nakazano się tam stawić do kontroli trwała 10 dni. Przez ten czas nie dostarczano tam żywności, przez co powstał głód i szalona drożyzna.
233.1942-09-06 -
1942-09-11
W czasie "kotła" pracownikom szpitala, z którym związana była autorka przypadł dom przy ul. Zamenhofa 21.
234.1942-09-06 -
1942-09-06
Rozpoczęcie akcji "kocioł". Nie wolno wychodzić z domów. Rozchodzi się pogłoska o 30 000 numerach na życie, które gmina dostała do rozdania.
235.1942-09-06 -
1942-09-11
W czasie akcji "kocioł" autorka przebywa w domu szpitalnym z dzieckiem. Mężowi nie udaje się zdobyć numerka "na życie". Autorka postanawia nie reagować na hasło apelu i nie schodzić na podwórze. Szuka kryjówki: w piwnicy, w dziurze muru za szafą. W końcu decyduje się na ukrycie w pokoju, którego wejście zastawione jest kredensem.
236.1942-09-06 -
1942-09-00
Zmuszeni do opuszczania swych domów mieszkańcy getta zaczęli gromadzić się w wyznaczonym przez władze miejscu. Powstał tak zwany "kocioł" albo "kociołek", bowiem zebrani ludzie znajdowali się jakby w ludzkim kotle. Po dwóch trzech dniach "kocioł" został otwarty. Powstawały wówczas grupy, które defilowały przed esesowcami dokonującymi selekcji. Wszyscy posiadający tak zwane numerki (z fabryk) czyli blaszki z wytłoczonymi cyframi posiadali szanse na przeżycie. Cały czas była piękna, słoneczna pogoda, która kontrastowała z atmosferą wśród zgromadzonych. W czasie selekcji skierowani na lewą stronę zostali od razu wysłani na Umschlagplatz.
237.1942-09-06 -
1942-09-06
Karol Rotgeber wraz z innymi pracownikami szopu szczotkarskiego idzie na selekcję na ulicę Ostrowską.
238.1942-09-06 -
1942-09-06
Na 63 osoby pracujące w ambulatorium szopu szczotkarskiego, zdobyto tylko 42 legitymacje upoważniające do pobytu w getcie. Legitymacje te przeznaczone były dla kierowników ambulatorium, ich rodzin i przyjaciół. Brakowało zatem 21 lekarskich legitymacji. Zaangażowany w ten proceder był doktor Szyfris, aferzysta i krętacz.
239.1942-09-06 -
1942-09-06
Karol Rotgeber prosi kierownika ambulatorium szopu szczotkarzy Leona Kadysiewicza o pomoc w uzyskaniu legitymacji dla swojej żony. Ten nie pomaga, tylko uderza Rotgebera mówiąc: "mam swoje sprawy na głowie".
240.1942-09-06 -
1942-09-06
Podczas selekcji pracowników szopu szczotkarzy władze nie zwracają uwagi na legitymacje. Wiele osób przechodzi przez selekcje z dziećmi w plecakach. Z całej załogi szopu pozostawiono w getcie 2170 ludzi.
241.1942-09-06 -
1942-09-06
Podczas selekcji na placyku przy ulicy Bonifraterskiej/Świętojerskiej część osób, która przyszła bez legitymacji i ukryła się na terenie szopu zostaje brutalnie stamtąd wyprowadzona i zastrzelona na miejscu. Do poszukiwania ukrywających się wydatnie przyczyniła się żydowska służba porządkowa.
242.1942-09-06 -
1942-09-00
Po selekcji na Ostrowskiej i Bonifraterskiej, pracownicy szopu szczotkarskiego, którzy mieli legitymacje z kompletem wymaganych stempli, otrzymali blaszki z numerem. Blaszki te należało nosić na przodzie ubrania.
243.1942-09-06 -
1942-09-13
Był to ostatni tydzień wielkiej akcji, najokrutniejszy jej okres. "okres "kotła" rozpoczął się 6 września i trwał do 13 tegoż miesiąca. Dziesiątki tysięcy Żydów stłoczono na ul. Miłej i sąsiednich ulicach, które łącznie tworzyły rodzaj zamkniętego kotła.
244.1942-09-06 -
1942-09-10
Podczas selekcji we wrześniu 1942 r. autorka wraz z synem Amkiem została zabrana na Umschlagplatz. Miała przy sobie pieniądze i biżuterię. Kierownik Umschlagplatzu, Szmerling, był jej sąsiadem z Żelaznej (mieszkał na 1. piętrze, ona na 2.). Zwróciła się do niego, aby zwolnił przynajmniej syna. Zgodził się pod warunkiem opłaty, tłumacząc, że musi opłacić strażników. Po uzyskaniu dużej ilości pieniędzy i biżuterii, wypuścił oboje.
245.1942-09-07 -
W olbrzymim, pustym gmachu fabrycznym. Uprzywilejowani na 2 p., na 1. - reszta. Mirka idzie do Lilki na dół
246.1942-09-07 -
Kierownik mówi, że zielone numerki wrócą do pracy. Możliwe że uda się uratować tych z brązowymi oddział liczy 650 osób zielone - 200, brązowe kilkudziesięciu. reszta - nie ma one mają - tylko Hania nie ma
247.1942-09-07 -
Ciocia Rózia z Mirką - zniknęły - poszukiwania matka chce ich szukać - nie pozwolono jej płacze
248.1942-09-07 -
Selekcja - mają ustawić się czwórkami numerki - mają umieścić na wierzchu po prawej stronie okrycia przeszło biuro, ambulatorium i apteka - ale dalej - tragicznie Autorka przechodzi - ma zielony numerek, młoda ciotki przeszły, w sumie uratowało się 5.ooo pracowników - było 8.000 ponowna rejestracja
249.1942-09-07 -
Rozpoczyna się czyszczenie opustoszałych domów, złapani prowadzeni są na Umschlag.
250.1942-09-07 -
Pracownicy Gminy którzy nie dostali numerków życia stali się łupem SSmanów, którzy od dnia następnego przez kilka dni przestrząsali wszystkie zakamarki gmachu i skrytki
251.1942-09-07 -
1942-09-07
Znajomi pracownicy SP, którzy nie dostali nie dostali numerków
252.1942-09-07 -
1942-09-07
Następnego dnia przepisywanie listy piekarzy, maszynistka myliła się, sam zacząłem pisać nazwiska dyktowane przez piekarzy. Wpisałem nazwisko matki - wywołało to oburzenie, sytuacja była niebezpieczna i wtedy współkierownik działu, mój przyjaciel wywołał zamieszanie krzycząc, że trzeba już kończyć listę. Dzięki temu nazwisko matki przeszło i była uratowana. Ale do dziś dręczy mnie myśl że stało się to kosztem czyjegoś życia, kto nie dostał numerka
253.1942-09-07 -
1942-09-07
Historia wyjęcia z kotła Ajzyka - czyścił buty Brandtowi
254.1942-09-07 -
1942-09-07
Selekcja. ok. 11 mama wychodzi. Jasia z Zosią zostają zostają same. Wieczorem wraca mama. Ma numerek - duży, pomarańczowy prostokąt kartonu, na którym widniał czarny, czterocyfrowy numer i pieczątka Mają powrócić z Wołyńskiej na Nowolipki
255.1942-09-07 -
1942-09-07
Selekcja pracowników szopy Leszczyńskiego - rodzina H.Makowera
256.1942-09-07 -
1942-09-07
Tego wieczora (rodzina na Umschlagu) upiłem się przydziałowym spirytusem
257.1942-09-07 -
1942-09-07
Powracający z kotła na Miłej pracownicy Schultza czekają przed bramą domu Leszna 76 aż niemieccy żandarmi oczyszczą dom z nielegalnie przebywających. Żydowscy policjanci wyciągają pokrwawione zwłoki. W domu są rodzice Guty. Córka, chcąc ich ratować, kokietuje Gecla. Wyprowadzeni rodzice Guty zostają skazani. Przeszmuglowane w plecakach dzieci zaczynają płakać. Niemcy udają, że nie widzą tego i dziesięciorgu dzieciom udaje się wejść do domu. Następni rodzice z dziećmi odstawiani są już na bok.
258.1942-09-07 -
1942-09-07
Selekcja pracowników szopy Brauera
259.1942-09-07 -
1942-09-07
Na Gęsiej 25 była łapanka
260.1942-09-07 -
1942-09-07
Lejkin rozdaje numerki życia - SP dało 500 numerków tylko dorosłym , pracowników zaś było 2000 - w ten sposób uratowano wieluludzi wychodząc z założenia, że rodzice będą kombinowali i dzieci przeprowadzą. Natomiast Gmina swoje 2500 numerków rozdała całym rodzinom, w tym również dzieciom. System zastosowany przez SP okazał się w praktyce o tyle lepszy, że w efekcie nie słyszałem by jakieś dziecko z SP zostało ujęte
261.1942-09-07 -
1942-09-07
Autorka, przerażająco głodna, bierze udział w polowaniu na wynędzniałego psa. Łapią go inni szczęśliwcy.
262.1942-09-07 -
1942-09-12
Rozmowa z Pawłem. Zabrał na ulicy małemu chłopcu numerek - bo sam niem miał. Bał się wrócić do rodziny w skrytce. Czy ich tam zastanie? Wyrzuty moralne Idą razem do jego mieszkania rodzina przeżyła w skrytce. Autorka żegna się - planują wyjście na aryjską stronę
263.1942-09-07 -
0000-00-00
W niedzielę 70000 osób koczowało pod gołym niebem. W poniedziałek ludzi zgromadzonych na wyznaczonym terenie, otoczyła formacja SS, której członkowie byli rozstawieni co 5 – 10 metrów. Strzelali do każdego, kto próbował się zbliżyć do granicznych ulic. Kierownicy poszczególnych szopów otrzymali rozkaz zebrania wszystkich swoich pracowników w jednym miejscu i pilnowania aby nikt obcy nie dołączył się do ich szeregów. W ten sposób odłączono wszystkich „dzikich” pracowników, których zaprowadzono do pociągów.
264.1942-09-07 -
1942-09-07
Selekcję pracowników Toebbensa przeprowadzał brat Toebbensa- Jan. Selekcja odbywała się z "twarzy", bowiem wszyscy mieli odpowiednie dokumenty. Jedni się podobali, drudzy nie. Jan musial nie lubić blondynek, może wiedział, że Żydówki specjalnie farbują sobie włosy, bo nie przepuścił ani jednej kobiety z jasnymi włosami.
265.1942-09-07 -
1942-09-07
Funkcjonariusze Służby Porządkowej razem z rodzinami mają przenieść się na ulicę Wołyńską, tam odbędzie się selekcja. Będzie to trwalo dwa dni. Każdy ma zabrać ze sobą na ten czas prowiant. Mieszkania należy zostawić otwarte. Kto zostanie w bloku podlega karze smierci.
266.1942-09-07 -
1942-09-07
Irena panikuje przy Julianie-przecież to koniec. Nie wierzy w żadną selekcję. Mówi, że czas uciekać. Julian twierdzi, że teraz nie mają na to szans, ale zapewnia ją, że na śmierć nie pójdzie jak"baran" i będzie o nich walczył do ostatniego momentu. Prosi, aby mu ślepo zaufała.
267.1942-09-07 -
1942-09-07
Całe getto ma przejść selekcję. Wszyscy mieli się zebrać na ulicach Miła, Lubeckiego, Ostrowska, granicę stanowił zbieg ulic Zamenhoffa i Gęsiej. Do 10 następnego dnia wszyscy mieli opuścić swoje domy.
268.1942-09-07 -
1942-09-07
O godzinie 8 rano przez wylot getta wkroczyło 600 żołnierzy formacji SS. Rozbili się na małe grupki i rozpoczęli patrolowanie getta.
269.1942-09-07 -
1942-09-07
Czarne wozy Pinkerta dostały rozkaz stawienia się z całą obsługą i całym taborem.
270.1942-09-07 -
1942-09-07
Ćwierć miliona Żydów stłoczyło się na pięciu, małych odcinkach ulic. Nie wiedzieli co ich teraz czeka. Znajdowali się 500 metrów od Umschlagplatz.
271.1942-09-07 -
1942-09-07
O godzinie 11 Niemcy zaczynają akcję. Na pierwszy ogień idzie ulica Miła. Niemców wspomagają Ukraińcy i Junacy. Słuzby Porządkowej nie wezwano.
272.1942-09-07 -
1942-09-07
O godzinie 11 podjechal pierwszy pociąg. Rozkazano ładować 125 osób do jednego wagonu. Wszystko wskazywalo na to, że zapowiedziana selekcja jest oszustwem. Jednak rozpoczęto selekcjonowanie, lecz dopiero po odejściu pierwszego pociągu.
273.1942-09-07 -
1942-09-07
Brandt i Witasek przeglądali dokumenty selekcjonując ludzi. Jeden w prawo, drugi w w lewo, matka w prawo a jej dziecko w lewo. Nikt jej nie przeszkadzał, gdy chciała towarzyszyć dziecku.
274.1942-09-07 -
1942-09-07
Dzieci i starsi ludzie (powyżej 50-tki) nie mieli szans przejść bezpiecznie przez selekcje, nawet jeżeli posiadali odpwiednie dokumenty. Próbowano wszelkich sposobów żeby się jakoś wydostać z tej strasznej pułapki. Matki owijały swoje dzieci w koce i na wpół uduszone pakowały je do walizek.
275.1942-09-07 -
1942-09-07
Szopa Schultza otzymała 10 tysięcy robotników. Odprowadzono ich w to samo miejsce, którym wchodzili przed paroma godzinami.
276.1942-09-07 -
1942-09-07
Szopa Toebbensa również przeszła selekcję. Z 80 tysięcy pracowników przeszło tylko 12 tysięcy, reszta poszła na Umschlagplatz.
277.1942-09-07 -
1942-09-07
Julian pracuje na Umschlagplatz. Cały czas wypatruje jakiejś znajomej, drogiej mu twarzy. Szuka ojca, wie, że czeka go jeszcze selekcja. Nie wie czy uda mu się go uratować. Jest blady, ma szarą, zmartwiałą twarz. Otaczające go tłumy są przerażające.
278.1942-09-07 -
1942-09-07
Wieść o selekcji robotników Schultza wprawiła wszystkich w dodatkowe przerażenie i wbudziła jeszcze większą panikę. Matki rozpaczliwie szukały kryjówek dla dzieci, płacąc za to bajońskie sumy, wiedząc, że i to pewnie nie ma sensu i nie zapewni dziecku przetrwania. Musiano jednak uspokoić swoje sumienie, wiedzieć , że zrobiło się wszystko, aby uchronić swoje maleństwa.
279.1942-09-07 -
1942-09-07
Firma Wilhelm Doring otrzymała 5 tysięcy pracowników. Transavia otrzymała 2 tysiące ludzi. Brauer 6 tysięcy. Oscham 3 tysiące, Szczotkarze 8 tysięcy, von Schoene 3 tysiące, Halma 3,5 tysiąca, Schule 1500. Rózne placówki po aryjskiej stronie otrzymały 6 tysięcy ludzi na 40 tysięcy zatrudnionych. Reszta małych szopów uległa likwidacji. Ludzi masowo ładowano do wagonów, po 125-135 do jednego wagonu.
280.1942-09-07 -
1942-09-07
Wieczorem na Umschlagplatz było stłoczonych 15 tysięcy ludzi. Ludzi konających, mdlejących, załatwiającyh swoje potrzeby fizjologiczne w miejscu gdzie stali, przerażeni, nie zdolni już nawet myśleć. Szaulisi stojąc przy ogrodzeniach pozwalali na ucieczki, a po drugiej stronie bram piętrzyl się stos trupów...
281.1942-09-07 -
1942-09-08
Nastała noc, lecz jęki i nawolywania nie ustały, Ktoś kogoś ciągle szukał. W podziemiach, zaś, toczyła się walka o schron, kryjówkę.
282.1942-09-07 -
1942-09-07
Julian wraca do ich nowego "schronu", wyczerpany po całym dniu. Zastaje tam wzburzoną Irene, która wyzywa Stolińskiego od idiotów. Okazuje się, że chce on otruć swoich rodziców, aby uchronić ich przed cierpieniem i strachem jakie musieliby znieść. Staruszkowie nie protestują. Tylko Irene nie może tego zaakceptować i nie chce do tego dopuścić. Julian próbuje przekonać Stolińskiego, że nie jest to słuszna decyzja, że może jeszcze zdarzyć się jakiś cud, który ich ocali.
283.1942-09-07 -
1942-09-07
Od 1939 roku Niemcy studiowali mentalność i nastroje Żydów i nie mogli zrozumieć, czemu Żydzi polscy nie popełniali samobójstw wzorem Żydów austriackich i niemieckich. Jednak wreszcie się tego doczekali, Żydzi nie dość, że sami się zabijali, to w dodadtku najpierw uśmiercali swoich bliskich-z miłości. Berenstein-funkcjonariusz Służby Porządkowej otruł swoją matkę. Sztejnkryc otruł swoich rodziców. Ktoś doniósł o tym Brandtowi, który stwierdził, że tacy ludzie to bohaterowie.
284.1942-09-07 -
1942-09-07
Julian poszedl do piekarni Hirszhorna po chleb. Zastal go tam rozgorączkowanego, błagającego o ostatnią przysługę. Zabrano mu już całą rodzinę, została tylko mała córeczka Etle. Hirszhorn schowal ją w piwnicy. Mówi Julianowi gdzie ukrył swoje pieniądze i brylanty. Prosi, aby zaopiekował się jego Etle jak ta"gehenna" się skończy. Jak jego już nie będzie na tym świecie.
285.1942-09-07 -
1942-09-08
Julian prosi Hirszhorna o przysługę. Pyta czy ktoś się jeszcze zmieści do piwnicy, gdzie ukrył swoją córkę Hirszhorn. Jest tam bardzo mało miejsca, wszyscy muszą stać, ale Lejb się zgadza. Julian ukrywa tam Genię i rodziców Stolińskiego. Hirszhorn wprawnie zamurowuje ścianę.
286.1942-09-07 -
1942-09-07
7 września odbyła się segregacja pracowników szopu Ostdeutsche Bautischlerei Werkstatte, w którym pracował Łazarz Menes. Kobiety i dzieci pozostały w schronach. Tego dnia były również segregacje innych szopów, więc na ulicy Miłej stały tysiące ludzi zbitych w szeregi, od tygodni głodnych i czekających z rezygnacją na wyrok.
287.1942-09-07 -
1942-09-07
Pracownicy szopu Ostdeutsche Bautischlerei Waerstatte czekali na selekcję od rana do godz. 5 po południu. Wtedy zjawił się pijany kierownik szopu, Niemiec, w towarzystwie Brandta z Befehlstelle i zwartych oddziałów SS-manów i Ukraińców. Uderzeniami nahajek i kolb karabinów Niemcy ustawili większość ludzi twarzą do ulicy Zamenhofa, co oznaczało skierowanie na Umschlagplatz. Przy akompaniamencie strzałów zaczęto pędzić ich w tym kierunku. Niektórzy próbowali uciekać i zabijano ich na miejscu. Cała ulica pokryła się ciałami zastrzelonych. Fala ludzka potoczyła się w kierunku Umschlagplatzu. Wtedy Łazarz Menes ostatni raz widział swojego ojca.
288.1942-09-07 -
1942-09-07
Menesowie i Suchowolscy łudzili się jeszcze w czasie "kotła", że ich Arbeitskarty będą honorowane. W czasie selekcji 7 września kilku pracowników ich szopu wywiesiło metalowe krążki z wybitą nazwą szopu, które już dawno straciły wszelką wartość. Nie wiadomo dlaczego, Brandt kierował się w czasie selekcji tymi krążkami, a nie Arbeitskartami. Dwie-trzy osoby na kilkadziesiąt posiadały przypadkowo krążki przy sobie i tych odesłano do szopu. Wśród nich był Łazarz Menes. Pozostali zostali skierowani na śmierć. W szopie znajdowały się całe beczki krążków.
289.1942-09-07 -
1942-09-07
O godzinie 4 nad ranem, Karol Rotgeber chodzi ulicami getta w poszukiwaniu pomocy w uzyskaniu legitymacji dla swojej żony. Zauważa Janka Poznera, osobistość dość ważną w szopie szczotkarzy. Ten jednak nie potrafi mu pomóc.
290.1942-09-07 -
1942-09-07
Żona Karola Rotgebera zdobywa legitymację. Została uwzględniona jako pracownik warsztatu panny Krygier w szopie szczotkarzy.
291.1942-09-08 -
Ktoś zawołał, że Niemcy pozwolili jeszcze na wydanie 100 numerów. Później okazało się, że wcale nie. Z początku nie spostrzegli się, potem zatrzymali ostatnich stu i nie wypuścili więcej. Byli to urzędnicy Wydziału Aprowizacji
292.1942-09-08 -
1942-09-08
Poszedłem z grupą porządkowych, którzy o piątej rano szli na służbę na Umschlag, tam szukałem rodziny, znalazłem, kiedy już zaczęto wyprowadzać do wagonów. Rozmowa nasza była krótka, gdyż Łotysz z karbinem gotowym do strzału popędzał ludzi na przód. Mamusia już nie wyglądała tak ładnie jak ostatnio,Loia z mężem i córką mogła za zgodą Leszczyńskiego wyjść z Umschlagu, ale nie chciała zostawiać mamusi samej. Wszyscy zostali wywiezieni
293.1942-09-08 -
1942-09-08
Nieznajomy przynosi uśpione dziecko sąsiadów - dziewczynka, 2 lata - dziecko Reidera?
294.1942-09-08 -
1942-09-08
Kazano ustawić się szóstkami, każdy miał na piersi przypięty żółty numer. Wydziały ustawiały się oddzielnymi kolumnami. Lichtenbaum w butach i z pejczem na modłę niemiecką, First tak samo, chodzili między kolumnami, zwoływali, ustawiali, krzyczeli
295.1942-09-08 -
1942-09-08
Julian zastaje ocja pod bramą. Jest brudny i strasznie zmęczony. Prosi o wodę i czystą koszulę. Jakub zostaje na Wołyńskiej. Julian musi iść do pracy.
296.1942-09-08 -
1942-09-08
Julian pracował przy liczeniu kolejnych partii na Umschlagplatzu. W pewnym momencie usłyszał zapowiedź -"Ostbahn" - firma w której pracował jego ojciec. Oczy wychodziły mu z orbit, tak bardzo się starał, żeby dostrzec ukochaną sylwetkę w tłumie. Na szczęscie Jakuba Traube nie było w tej partii.
297.1942-09-08 -
1942-09-08
Stało się to czego funkcjonariusze Służby Porządkowej najbardziej się obawiali. Szmerling rozkazał zejsćie z posterunków aż do odwołania. Ma nastąpić zapowiadana selekcja. Nie wie ile osób pozostanie przy życiu, ale obiecuje swoim ludziom zrobić dla nich wszystko co w jego mocy.
298.1942-09-08 -
1942-09-08
2700 policjantów razem z żonami i dziećmi czeka na selekcję. Lejkin obchodzi ich z notatnikiem w ręku, tam ma listę osób, które pozostaną w getcie.
299.1942-09-08 -
1942-09-08
Julian spotyka Irenę w miejscu selekcji. Dostal "przepustkę do życia". Wcale się nie cieszy, był już gotowy na śmierć, nie żal mu tego życia. Irena się za niego cieszy, nawet w takiej chwili nie ma cienia egoistycznej myśli. Ona idzie na śmierć, ale on nie, potrafi się za niego cieszyć.
300.1942-09-08 -
1942-09-08
Julian zatrzymał Lejkina na ulicy. Oddał swój numer, mówiąc, że jeżeli nie ma przepustki dla Ireny, to jemu jego jest niepotrzebny. Lejkin oddał Julianowi ostatni numerek. Znalazł się w ten sposób wśród 300 policjantów, którzy mogli pozostać w getcie.
301.1942-09-08 -
1942-09-10
Po 2 dniach ustały rewizje domów. Wolno było zamieszkać w nich. Zwolnieni, trzymani w bocznych ulicach zaczęli wracać do domów. Ukryci powychodzili z kryjówek. Zaczęto sprzątać zabitych, niektórzy szukali wśród nich krewnych. Nierzadko widać było płaczące dzieci nad zwłokami rodziców.
302.1942-09-08 -
1942-09-08
Wizyta Głobocznika i drugiego SS-mana w szopie na Lesznie. "Wpadł jak bomba z szpicrutą w ręku - pisze Wiktoria Konwe w swoim zeznaniu - Waląc każdego napotkanego Żyda w twarz niezależnie od tego czy był to mężczyzna czy kobieta. Po sprowadzeniu kierownika Szopu kazał siebie zaprowadzić do piwnicy celem przeprowadzenia rewizji w poszukiwaniu jakoby ukrytej broni." Na dole znaleźli masę rzeczy pozostawionych przez Żydów już zabranych na Umschlagplatz. Znaleźli tam m.in. "rzeczy gumowe", własność niejakiego p. Silbercwajga. Głobocznik nakazał kierownikowi wezwać p. Silbercwajga do piwnicy. Po jego przybyciu w piwnicy rozległy się dwa strzały, a po chwili wyszedł z niej kierownik ranny w szyję, a za nim Głobocznik ze swoim pomocnikiem, Silbercwajg już nie wyszedł. "W wściekłym szale, Głobocznik rzucił kierownika na ziemię, złapał jakieś żelazko elektr. i waląc żelazkiem kierownika po głowie skakał na jego brzuch. Po paru minutach - notuje dalej Konwe - zmęczony wysiłkiem Głobownik (pisownia oryginalna), sam podniósł nawpół martwego kierownika z wściekłością, pytając po niemiecku <> (...) Kierownik odpowiedział, że są to prywatne rzeczy Żydów wypędzonych (Herausgeschnisene Juden). Ten [Głobocznik lub Głobotcznik] wpadł w straszny szał i kszyczał (pis. oryg.): Was fur Juden? Was fur Juden? Wtedy kierownik zorjętowawszy (pis. oryg.) się, ze źle powiedział, nawpółprzytomny (pis. oryg.) poprawił się mówiąc, że rzeczy te należą nie do wyrzuconych a do (wysiedlonych). Uspokojony nieco szaleniec, kazał kierownikowi wypędzić wszystkich robotników na plac fabryczny i wtedy przechodząc przed frontem tychże każdego pokolei (pis. oryg.) szpicrutą bił przez twarz i głowę. Zawołał swego pomocnika i powiedział: . Po ich odejściu, gdy przybiegła żona Silbercwajga i weszła do piwnicy, ujrzała zmasakrowanego człowieka dającego słabe oznaki życia". Kierownik szopu leczył swoje rany przez wiele miesięcy, a właściciel, Niemiec Pilarski, powiedział, że "SS-owcem", który to wszystko zrobił był Głobotcznik.
303.1942-09-09 -
Późną nocą wiadomość - że do 12 w południe szpital ma zostać zlikwidowany: wszyscy chorzy chodzący mieli przejść na Stawki 4, a leżących - przewieźć tam platformą z Gminy Personel - ma się zebrać na Zamenhofa 19 Rozdzielona z mężem - on na Zam. 17 o 15 - dr Amsteramski - poprosił ją, by pojechała na Stawki, bo chorzy leżą na ulicy, nieopatrzeni. Idzie razem z siostrą Isserlis, asanitariuszem R i dzieckiem. Mąż przybiegł - prosi, żeby nie jechali. Ale ona uważa, że to jej obowiązek - pożegnanie
304.1942-09-09 -
1942-09-10
Na Umshlag pojawia się grupa byłych porządkowych oni także zostaną, mimo wcześniejszych obietnic, wywiezieni do Treblinki.
305.1942-09-09 -
1942-09-10
Nowy Rok. Kilkunastu wiecznie pijanych Ukraińców pilnuje tysięcy zgromadzonych na Umschlag, rabując i zdzierając z nich ubrania. Bochenek chleba kosztuje 500zł, szklanka wody 25zł.
306.1942-09-09 -
1942-09-09
Funkcjonariusze, którzy otrzymali numerki życia przeprowadzają się do bloków policyjnych. Ich nieobecność trwała dwa dni, a wszyscy się czują jakby ten czas ciagnał się w nieskończoność.
307.1942-09-09 -
1942-09-09
Jerzyk Szenberg dostał numerek. W czasie, gdy poszedł wystarać się o samochod, który mógłby przetransportować jego chorą żonę Polę-otruła się. Zostawiła tylko listy.
308.1942-09-09 -
1942-09-09
Rozkaz niemiecki dotyczący osób starszych pracujących w fabryce. Mają wyjść na ulicę. Łucja błaga Niemca inż. Hessa o cofnięcie rozkazu.
309.1942-09-09 -
1942-09-09
Narada pracowników (dr Gladsztern, dr Piechowicz) fabryki w sprawie rozkazu wyjścia osób starszych. Postanowienie - nie wydawać rodziców. Już lepiej uśpić.
310.1942-09-10 -
Przychodzą lekarze - przynoszą wiadomość, że będą "kartki życia " dla lekarzy
311.1942-09-10 -
Przyjeżdża dr Amsterdamski i Borkowski - mówią jej, że wraz z dzieckiem pominięta przy rozdziale kart życia - dyr. Steinowi pewna ilość kart została wyrwana przez tłum na terenie Gminy
312.1942-09-10 -
1942-09-10
Ausrottungskommando opuściło Warszawę.
313.1942-09-10 -
1942-09-11
Tak zwany "kocioł" na Ostrowskiej. Wypędzonych z mieszkań i szopów Żydów zbierano na ulicy Ostrowskiej. Była to wąska, brudna uliczka, które z obu stron pilnowali Niemcy i Ukraińcy. Nie było z niej ucieczki. Selekcja dokonywana była prze kilku SS-manów stojących z karabinami maszynowymi przy wylocie Ostrowskiej. Wszytskich zgromadzono pod wieczór. Zimną noc musieli spedzić w deszczu, na ulicy. Selekcja odbyła się rano.
314.1942-09-10 -
1942-09-12
Ukrywanie córeczki Binema Motyla. 10 września 1942 roku miał miejsce tzw. kocioł na Ostrowskiej - aresztowania pozostałych jeszcze w getcie Żydów, także tych pracujących w szopach. Binem Motyl, by uchronić swoje dziecko przed selekcja na Umshlagplatz powierzył małą, chorą wówczas dziewczynkę, kobiecie mieszkającej przy ul. Miłej 52. Sam musiał wrócić na Ostrowską. Szczęściem uniknął wtedy aresztowania, ale niestety mimo usilnych starań, nie udało mu się na czas, wrócić po dziecko, które jak mówili świadkowie, zostało zabrane podczas niespodziewanej rewizji bloku przy Miłej.
315.1942-09-10 -
1942-09-10
W "kotle" zostaje schwytana matka autorki, a następnie wywieziona do Treblinki.
316.1942-09-10 -
1942-09-10
Ostatni dzień selekcji. Szopa Halmana otrzymała 3500 pracowników, Schulz 1500. Akcja znów toczyła się przy pomocy żydowskiej policji, ale nowej, składającej się tylko z tych, którzy otrzymali numerki.
317.1942-09-10 -
1942-09-10
Uzbrojeni Ukraińcy, Szaulisi i SS zaczęli przeszukiwanie piwnic, strychów i zakamarków. Była to ciężka, ale niezwykle owocna praca.
318.1942-09-10 -
1942-09-10
Lejkin tłumaczył byłym policjantom Służby Porządkowej, że zostaną wysłani do pracy, gdzie będą mieli dobre warunki - tak mu obiecano. Zebrano ich w budynkach przy Umschlagplatz.
319.1942-09-10 -
1942-09-10
Szmerlingowi udało się ocalic byłych funkcjonariuszy Pepidu, razem z ich rodzinami. Będą pracowali przy uprzątaniu rzeczy po wywiezionych Żydach.
320.1942-09-10 -
1942-09-13
Julian i Stoliński pilnują domu na Wołynskiej 3-to jest ich dom. Tu ukryci są ich bliscy. Codziennie przeżywają męki widząc jak Szaulisi po raz kolejny wchodzą do domu przeszukać piwnice i strychy.
321.1942-09-10 -
1942-09-10
Cofnięcie rozkazu o obowiązku wyjścia wszystkich osób starszych z fabryki.
322.1942-09-10 -
1942-09-10
Skoszarowanie pracowników fabryki na ul. Pańskiej/Prostej.
323.1942-09-10 -
1942-09-10
Do fabryki wpadają Niemcy z psami. Biją pejczami po oczach i zabierają bagaże. Zdradza Popielec zabrany przez Niemców poprzedniego dnia i zmuszony do "współpracy".
324.1942-09-10 -
1042-09-10
Pierwszy etap likwidacji Żydów warszawskich zakończył się ok. 10 września. Obliczano, że wywieziono 400 tys. ludzi. W zmniejszonym getcie pozostało kilkadziesiąt tys. Żydów zatrudnionych w szopach niemieckich.
325.1942-09-11 -
Selekcja na Ostrowskiej M. Kac - uśpione narkotykiem 6-mies. dziecko w małym koszyczku przeniósł przez selekcją cała grupa przeszła selekcję
326.1942-09-11 -
Wracają do szopu - przed wejściem znowu selekcja do późna w nocy w końcu wszystkich puścili Sz. Kac posyła Werkschutza po dziecko Motyla - ale nie daje mu kartki z adresem dziecka jedzie inna furmanka po dzieci - ale też nie przywozi dziecka
327.1942-09-11 -
J.Kapłan aresztowany przez Gestapo został zabity na Pawiaku
328.1942-09-11 -
1942-09-12
Próby ratowania przed ewakuacją ukrywających się w szpitalu znajomych kobiet i ich dzieci, a także personelu -
329.1942-09-11 -
0000-00-00
Po kotle na Miłej ustawiono nowy mur, równoległy do istniejącego. Dawny mur już zmniejszonego getta biegł wzdłuż Świętojerskiej do Nalewek, gdzie był przelot, przez jezdnię do Nowolipek, Nowolipkami przez Przejazd do Leszna. Nowy mur ustawiono przez środek jezdni od rogu Bonifraterskiej i Franciszkańskiej, wzdłuż Gęsiej do Okopowej. Przy zbiegu ulic Gęsiej i Zamenhofa w murze pozostawiono przelot i w tym miejscu ustawiono wachę.
330.1942-09-11 -
0000-00-00
Po kotle na Miłej opuszczony przez mieszkańców obszar małego getta po oczyszczeniu z ruchomości został włączony do dzielnicy polskiej. „Martwy pas” istniał między murem uszczuplonego dużego getta, a nowym murem, służył od do jeszcze skuteczniejszego izolowania ludności getta od pozostałej ludności Warszawy. Wychodząc z getta trzeba było przejść przez 2 wachy: na rogu Zamenhofa i Gęsiej oraz na rogu Nalewki i Świętojerskiej. Przechodząc przez wachę trzeba było okazać legitymację, przepustkę i poddać się rewizji.
331.1942-09-11 -
1942-09-11
Niemcy wywieźli wszystkich Żydów z sąsiedniej kryjówki w drugim skrzydle domu na ul. Wołyńskiej 17. Musieli tak szybko wypędzać ludzi, że nawet jedzenie w garnkach pozostało.
332.1942-09-12 -
Rozpoczyna się czyszczenie szpitala Chorzy są wynoszeni na noszach, do wagonów przez personel, trwa to 2, 3godziny. W budynku pozostaje w końcu tyko personel. Na rozkaz Szmerlinga zostają wprowadzeni do ghetta.
333.1942-09-12 -
Oddział SS opuszcza miasto, wysiedleniu podlegają Żydzi, którz przez 8 tygodni pracowali obsługując ten oddział.
334.1942-09-12 -
1942-09-15
W czasie kotła Rachela Honigman ukryła się w beczkach na strychu szpitala na Stawkach, spędziła tam trzy dni, 15 września zeszła na dół. Jeden z policjantów żydowskich zaczął ją bić, mówiąc - Moją żonę i dziecko wzięli, a ta stara się uratowała.
335.1942-09-12 -
1942-09-12
Posterunki dokoła czworoboku, po sześciu dobach trwania na miejscach, zwijają się i odchodzą, czworobok jest wolny. Ludzie biegną do opuszczonych przez siebie domów szukać bliskich.
336.1942-09-12 -
1942-09-12
Przyprowadzono kolumnę pracowników z Żelaznej 103, którzy do ostatniej chwili czyścili, gotowali i uprzyjemniali życiu sztabu wysiedleńczego, były tam również ładne kobiety, z którymi oprawcy uprawiali "rassenschande" . Teraz to wszystko szło do wagonów
337.1942-09-12 -
1942-09-12
Opowiadano mi, że wśród pracowników z Żelaznej 103, którzy 12.09.42 zostali załadowani do wagonów, była kochanka jednego z szefów gestap z małym dzieckiem. Kiedy dowiedział się, że wszyscy mają być wywiezieni, pojechał autem na Umschlag. Tam mu powiedziano, że już są w wagonach, nie zdobył się na wydostanie kochanki z zamkniętego wagonu. Wrócił na Żelazną, tam zastał depeszę o śmierci swego jedynego dziecka podczas nalotu bombowego. Wybiegł z gabinetu krzycząc, że to Jehowa się zemścił. Zabrano go do zakładu dla nerowowo chorych. Tak opowiadano, przypuszczam raczej że to legenda, choć może zawierająca źdźbło prawdy. Kobieta nie zginęła w Treblince, wyskoczyła oknem, jednak bez dziecka.
338.1942-09-12 -
1942-09-12
Ewa decyduje się pójść po matkę na Miłą. Na Miłej zdjęto blokadę. Nikt nie może powstrzymać Ewy. Dociera do domu, w którym zostawiła matkę. Okazuje się, że bezpiecznie przetrzymała kocioł. Jest tylko poraniona i głodna. Od trzech dni nie jadła. Wcześniej matka chciała się rzucić z okna, powstrzymał ją Janek - człowiek, który wskazał kryjówkę i który razem z nią się ukrywał. Ewa postanawia wrócić po matkę nazajutrz i ukryć ją w bezpieczniejszym miejscu.
339.1942-09-12 -
1942-09-12
Szpital ewakuowany do wagonów na Umschlagu
340.1942-09-12 -
1942-09-12
Roman L.,Niemiec, ubrany niby jak SS-owiec, ratuje 64 osoby, które ukrywały się w norze, w tym także Franciszkę Grunberg i jej rodzinę.
341.1942-09-12 -
1942-09-12
Zakończenie akcji następuje 12 września blokadami w szopach.
342.1942-09-12 -
1942-09-12
Siódmego dnia ukrywania się Henryk G. wraz z żoną i kilkoma znajomymi na ul. Wołyńskiej 17 obława trwała dalej. Słychać było nawet w ich kryjówce jak psy szczekają, Ktoś pukał im w mur. Myśleli, że to już koniec. Gdyby ich odkryli na okrzyk „raus”, musieli jak najszybciej znaleźć się na ulicy. Stali tak w oczekiwaniu przez dłuższą chwilę. Pukanie ustało, ale psy ujadały. Słychać było tupot nóg po schodach, krzyki. Trwało to tak do wieczora.
343.1942-09-12 -
1942-09-13
O zmierzchu rozeszła się wieść, że oblężenie zostało zdjęte. Henryk G. wraz z żoną i kilkoma znajomymi pozostali jednak w kryjówce przez następny dzień.
344.1942-09-13 -
1942-09-13
Koniec kotła - zaczęły wychodzić początkowo pojedynczo, potem coraz tłumniej schowane w kryjówkach postacie. Nieługo przeciągnął przez Zamenhofa korowód ludzi brudnych, wycieńczonych - gdyby Niemcy puścili teraz Ukraińców, mieli by obfite żniwo. Widocznie już im na tym nie zależało, widzieli przecież co się dzieje przejeżdżając przez getto. Ludzie ci nie zastanawiali się czy to nie jest zasadzka, mieli już dość siedzenia po norach, bez jedzenia, bez wody, wśród ekstrementów. M.in. w takim lochu była siostra naszej sąsiadki
345.1942-09-13 -
Ocaleli z selekcji wracają do opustoszałych warsztatów. Panuje cisza, przerywana szlochem tych, którzy przeżyli koszmar. Nadzorca Murmann pędzi przez hale, waląc na oślep kogo popadnie. Maruderom grozi deportacją. Ludzie przyjmują jego krzyki w ciszy i apatii.
346.1942-09-13 -
1942-09-13
Wyózki ustały spośród 580 osób - personelu TOZ pozostało 10. TOZ przestał istnieć - uruchomiono jeszcze ambulatorium z materiałów i sprzętu TOZ - było to właściciwie ambulatorium gminy - kier dr Szwalbe
347.1942-09-13 -
1942-09-13
Wieczorem Henryk G. wraz z żoną i kilkoma znajomymi wyszli wieczorem z kryjówki na ulicę. Okazało się, że pozostawiono część pracujących Żydów w niektórych szopach Toebbsena, Brunera i kilku innych.
348.1942-09-13 -
1942-09-13
Wieczorem Henryk G. wraz z żoną i kilkoma znajomymi wyszli wieczorem z kryjówki. Pierwsze kroki skierowali na ul. Franciszkańską 27 do domu ich rodziny. Mieszkanie stało otworem i wiało pustką. Rodziny tam nie było. Z bólem i łzami wrócili do ich nowego domu na ul. Wołyńskiej 17.
349.1942-09-13 -
1942-09-13
Wywiezienie matki i siostry Łucji - Selmy do Treblinki. Z koszar przy ul. Pańskiej/Prostej zabrano wszystkie kobiety. Łucja zostaje sama. Pragnie umrzeć.
350.1942-09-13 -
1942-09-13
Łucji udaje się uniknąć wywiezienia, bo udaje się z grupą robotników na ul. Grzybowską, gdzie znajdują się warsztaty Wilhelm Döring Apparatebau. Jej siostra - Selma źle się poczuła, wyszła z szeregu i wróciła do koszar na ul. Pańską/Prostą.
351.1942-09-13 -
1942-09-13
W nocy po zakończeniu akcji, 13 września, członkowie ŻOB-u zebrali się i siedzieli w milczeniu. Śmierć wielu towarzyszy, ciągle niepowodzenia-wszystko to doprowadziło do tego, że ktoś zaproponował zbiorowe samobójstwo. Przyjęta z entuzjazmem propozycja została, skrytykowana przez Icchaka Cukiermana, który zaczął nawoływać do pomszczenia na Niemcach przelanej żydowskiej krwi, żeby ocalić godność całego narodu.
352.1942-09-14 -
Ok. 14 września 42r. żona i córeczka Samuela Rajzmana zostają zabrane na Umschlagplatz. Dziecko udaje się uratować. Ojciec próbuje umieścić ją po stronie aryjskiej, zaprzyjaźniony Polak obiecuje ją zabrać, dziewczynka ma "dobry wygląd". Polak dostaje za to całe wyposażenie lokalu Rajzmana przy Marszałkowskiej 118. Polak nie zgłosił się więcej. Dziewczynka ginie w czasie powstania w getcie.
353.1942-09-15 -
1942-09-30
W końcu września następuje siódma przeprowadzka autorki. Jej majątek składa się z dwóch łóżek, pościeli i niewielkiej ilości rzeczy osobistych.
354.1942-09-16 -
1942-09-16
Pierwszego dnia żydowskiego Nowego Roku (Rosz Haszana) akcja w czworoboku między ul. Gęsią, ul. Zamenhofa, ul. Smoczą i ul. Stawki została wstrzymana. Po tej selekcji nastąpiła chwilowa przerwa w wysiedleniu. Ludzie powychodzili z nor i kryjówek i zaczęły się wzajemne poszukiwania bliskich.
355.1942-09-16 -
1942-09-16
Opuszczone przez wysiedlonych Żydów mieszkania i przedsiębiorstwa obchodziły specjalne oddziały SS tzw. Vernichtungs i zabierali wszystko, co w nich pozostało.
356.1942-09-18 -
1942-09-18
18 września 1942 Henryk Rudnicki został zabrany w czasie blokady na Umschlagplatz przez pijanego oficera za to, że jakiś kierownik z jego warsztatu się ukrył. Już po odprowadzeniu grupy oficer wrócił po Rudnickiego z rozkazem rozstrzelania.
357.1942-09-18 -
1942-09-19
Henrykowi Rudnickiemu udało się uciec z Umschlagplatzu. Tego dnia nie było pociągu. "Przy pewnym obrobieniu wachy i ŻSP" o drugiej w nocy na 19 września 1942, w przebraniu "porucznika" ŻSP opuścił umschlag i pobiegł do domu przy ulicy Niskiej 33, gdzie przesiedział do rana. Nad ranem przyłączył się do partii pracowników i wrócił do "domu".
358.1942-09-19 -
1942-09-19
Grupa zredukowanych porządkowych zostaje wysłana do Lublina do obozu na Lipowej, później mają zostać wysłani do Majdanka.
359.1942-09-19 -
1942-09-20
W getcie akcja wciąż trwa. Na Nalewkach nikogo już nie ma. Pozostałych skoszarowano w kilku blokach domów Schultza i Tobbensa. Tam jednak wciąż przeprowadzają redukcję i wywożą. Robi się w getcie getto z kilku uliczek w okolicy Niskiej, Stawek i Dzikiej.
360.1942-09-21 -
1942-09-21
Więźniowie Pawiaka w dzień blokady ulic Ostrowskiej i Wołyńskiej i nalotu sowieckiego zebrali się na wspólną modlitwę. W pokoju została zorganizowana prowizoryczna synagoga (stół nakryty białym obrusem, na nim dwie świeczki). Przed pokojem zostali wystawieni strażnicy, by ostrzegać przed nadchodzącymi Niemcami. Kobiety modliły się z mężczyznami. Początkowo dało się słyszeć słowa wymawiane przez kantora, ale potem wszystko przekształciło się w jeden szloch. Podczas modlitwy słychać było z ulicy strzały i krzyki. Były to odgłosy blokady ulic Ostrowskiej i Wołyńskiej i selekcji wśród policjantów (z 2500 policjantów zostało wybranych 380). O zmierzchu nadleciały sowieckie samoloty. Bombardowanie było silniejsze niż zwykle. Wiele bomb spadało w okolicach Dzielnej, a jedna trafiła w dziedziniec więzienia. Jedna z bomb trafiła w gmach sądów. Alarm odwołano o piątej nad ranem.
361.1942-09-21 -
Autorka wychodzi na aryjską - zgłasza się ochotniczo na placówkę do sprzątania synagogi po ulokowanych tam Żydach niemieckich i czeskich
362.1942-09-21 -
1942-09-21
W Sądny Dzień dochodzi w domu dla pracowników szopu Schultza do wewnętrznej blokady. Czerwone numery, które dostali na Miłej, mają być zamienione na blaszane. Przez kilka godzin policja żyd. i Niemcy przeszukują teren. Matka Ewy przebywa w domu nielegalnie. W ostatniej chwili chowa się w maleńkiej szafce kredensu. Nikomu nie przychodzi do głowy, że mógłby się tam ukryć człowiek i matce udaje się przetrwać blokadę. Po tym postanawia przenieść się do schronu, w którym ukrywają się Lewinowie, rodzice Artura. Od SS-owców dochodzą wieści, że od stycznia nie będzie wysiedlania.
363.1942-09-21 -
1942-09-21
Szpularce Gieni udało się wrócić z Umschlagu. Była tam sześć tygodni. Początkowo ukrywała się z dziećmi w rozwalonym klozecie, po kolana w nieczystościach. Następnie zgoniono wszystkich ukrywających się do jednej sali. Pilnowała ich policja żyd. Przez policjantów można było kupić chleb i dostać wodę. Dopiero po trzech tygodniach Gmina przysłała zupę. Ponieważ Genia nie miała naczynia, musiała czekać, aż ktoś jej pożyczy lub wystawiała ręce, w które wlewano zupę, a dzieci zlizywały ją z rąk matki. Pociągi wciąż nie nadchodziły, dzieci leżały jak martwe. Czasami ktoś z zewnątrz wykupował za tysiące jakiegoś więźnia. Wtedy policjanci łapali na ulicy innego człowieka (liczba musiała się zgadzać). Wszyscy chcieli umrzeć. Jednak, gdy 11 listopada przyszły pociągi wszyscy więźniowie zaczęli się modlić o życie. Nie wysłano ich tymi pociągami. 11 listopada przywieziono na Umschlag robotników z szopu Schultza. Spóźnili się na transport. Następnego dnia przyjechał po nich Michael i Gecel. Genia zaczęła krzyczeć, że też jest robotnicą od Schultza. Niemcy zgodzili się zabrać ją razem z dziećmi. W ten sposób opuściła Umschlagplatz.
364.1942-09-21 -
0000-00-00
Na terenie getta po Wielkiej Akcji wg oficjalnych danych zamieszkiwało około 40 000 osób. Pozostali byli „dzikimi” mieszkańcami getta. Autor szacuje, że wszystkich mieszkańców mogło być około 55 000-60 000.
365.1942-09-21 -
0000-00-00
Budowa schronów. Problem złej wentylacji i przepełnienia w schronie, usypianie dzieci za pomocą zastrzyku, aby uniknąć ryzyka zdrady miejsca pobytu. Mieszkańcy getta organizują grupy i wspólnym wysiłkiem budują schrony. Różne pomysły na doprowadzenie wody, kanalizacji, elektryczności, maskowanie wejścia. Aby przechodzić między schronami wybijano otwory w ścianach stykających się ze sobą domów. Połączenia z sąsiednimi ulicami robiono przebijając ściany strychów lub piwnic.
366.1942-09-21 -
1942-09-21
Niemcy ze sztabu wysiedleńczego opuścili Warszawę. Grupki ukrywających się Żydów zaczęły wychodzić ze swoich kryjówek. Niósł się za nimi niesamowity smród.
367.1942-09-21 -
1942-09-00
Służba Porządkowa dzień i noc sprząta Umschlagplatz. Co jakiś czas trafiają tu partie Żydów, którzy przetrwali w kryjówkach akcję przesiedleńczą i teraz zostali złapani. Nie są oni nigdzie zatrudnieni, tzw. "dzicy".
368.1942-09-21 -
1942-09-21
Kolejna selekcja ma miejsce. Tym razem deportowano 2000 policjantów z rodzinami. Populacja getta został zredukowana do 1/4 liczby osób w stosunku do lipca.
369.1942-09-21 -
1942-09-21
Do mieszkania Davidów przybywa pewna para na noc. Ku wielkiemu zdziwieniu wyciągają ze swojej walizki futra i jedzenie. Mężczyzna pokazuje Markowi papiery. Następnego dnia mają zaplanowaną ucieczkę. Najpierw z getta, potem na południe w góry i przez granicę do Turcji a może nawet Persji. Davidowie słuchali niedowierzając. Kobieta oddała Celii parę sztuk ubrań, a mężczyzna wręczył Markowi pęk klucz- " Idźcie do naszego mieszkania, jest tam dużo jedzenia, weźcie je póki się nie zepsuje". Następnego dnia wyjechali.
370.1942-09-22 -
1942-09-22
W szopie Toebbensa: Toebbens przychodzi do jednego ze swoich oddziałów. Prosi robotników, by zeszli na dół dla kontroli dokumentów, daje słowo honoru, że chodzi tylko o to. Cała załoga - 60 osób - schodzi, na podwórzu ludzie są załadowani na ciężarówkę i zawiezieni do wagonu. Nie wchodzą nawet na Umschlagplatz, wszyscy wchodzą do jednego wagonu.
371.1942-09-23 -
1942-09-23
Do Warszawy wracają Witasek, Handtke i Orf. Gruchnęła plotka, że getto ma ulec całkowitej likwidacji.
372.1942-09-24 -
1942-09-24
Niemcy oficjalnie ogłaszają koniec akcji przesiedleńczej. Wyznaczają nowe granice getta.
373.1942-09-24 -
1942-09-24
Brandt ogłasza koniec akcji przesiedleńczej i wyznacza nowe granice getta, na północ od linii Franciszkańska, Gęsia.
374.1942-09-24 -
1942-09-24
Niemcy zarządzili akcję ochotniczą. Służba Porządkowa dostała rozkaz sprowadzenia na Umschlagplatz 700 zdrowych mężczyzn. Nikt się jednak nie stawiał. Mimo że Niemcy zapewniali, że ci mężczyzni zostaną z całą pewnością wysłani do pracy do Smoleńska, nigdzie indziej. W końcu SP sprowadziła na plac wymaganą liczbę osób-przymusowo. Przyrzeczono im, że będą w kontakcie lsitownym z gminą-pojechali i wieść o nich zaginęła.
375.1942-09-24 -
1942-09-24
Z Treblinki dochodzą przerażające wieści. Okoliczni chłopi mówią, że od paru miesięcy do Treblinki nieustannie przyjeżdżają pociągi pełne Żydów. Powietrze jest zatrute odorem palonych ciał. Oprócz tego funkcjonuje tam obóz dla 30 tysięcy Żydów, którzy mieszkają w straszliwych warunkach-są zatrudnieni przy sortowaniu odzieży, wybijaniu złotych zębów z ust zabitych, przy grzebaniu zwłok. Pracują 15 godzin dziennie.
376.1942-09-27 -
0000-00-00
Wygląd szpitala na Gęsiej 6: „Szpital mieścił się przy ulicy Gęsiej 6 i przypominał z zewnątrz dom, strawiony pożarem.”
377.1942-09-28 -
1942-09-28
Dwa tysiące policjantów żydowskich i ich rodzin załadowano do wagonów. Tego samego dnia getto zmniejszono o połowę. Z blisko pół miliona ludzi stłoczonych w getcie pozostało około 40 tysięcy, zatrudnieni w warsztatach pracujących na porzeby wojenne i ich rodziny.
378.1942-10-00 -
1942-00-00
Sophie przez miesiąc pracuje jako telefonistka. Kolejne dni upływają. Jeszcze nigdy tyle się nie piło i nie jadło w czasie wojny. Ludzie zapijają swoje smutki, szarą okrutną codzienność, która przynosi tyle bólu i cierpienia.
379.1942-10-00 -
0000-00-00
Niemcy wzywają Żydów, przebywających po stronie aryjskiej, do zgłoszenia się. Obiecują, że nie będą ich karać, jak dotychczas, śmiercią. Zgłaszający się Żydzi kierowani są do pracy.
380.1942-10-00 -
0000-00-00
Po zakończonej ackji przesiedleńczej w getcie pozostalo około 70-75 tysięcy osób. Nastapił zanik dwóch grup ludności, w wieku do 15 lat i powyżej lat 60. Najwięcej jest osób w wieku 20-30 lat u mężczyzn i 40-50 lat u kobiet. Wielu wykwalifikowanych robotników zostało wywiezionych, a pozostały osoby, które miały możliwość zapłacenia okupu. Tak, więc pozostały osoby zamożne.
381.1942-10-00 -
0000-00-00
Pęd wydostania się z getta jest ogromny. Zaczyna rodzić się bunt, ludzie wolą zginąć na miejscu niż dać się wywieść. Organizuje sie podziemny ruch oporu " Żydowska Organizacja Bojowa". Wydała ona wyrok na szereg współpracowników Gestapo. Z ich rąk zginęli między innymi Lejkin, First oraz znany rzeźbiarz i gestapowiec Nossig.
382.1942-10-00 -
0000-00-00
Praca w niemieckiej fabryce rowerów na ulicy Leszczńskiej na Powiślu. Rozwiązywała problem jedzenia, ktorego już w getcie praktycznie nie było - po pracy można było się zapopatrywać w miejscowym sklepiku.
383.1942-10-00 -
0000-00-00
"Derma" fabryka walizek przy ul. Żelaznej 54. W okresie ostatecznej likwidacji getta, fikcyjna placówka, która nie mogąc produkować, na konto oczekiwania na zamówienia wojskowe, otrzymała zezwolenia zatrudnienia kilkudziesięciu robotników żydowskich. Na jej terenie odbywał się handel - bieliznę, ubrania wyniesione z getta wymieniano na produkty spożywcze na czarnym rynku. Handel ten dawał doskonałe zyski zarówno kupującym jak i sprzedającym
384.1942-10-00 -
0000-00-00
Ceny w getcie na jesieni 1942 roku: koszula męska kosztowała ok. 25 zł, a więc równowartość 1 kg chleba razowego lub 0,5 chleba białego; pantofle męskie przedwojenne kosztowały około 100 zł, a więc 2 kg chleba żytniego. Garnitur można było kupić za 1 kg kaszy, 0,5 kg cukru i 0,5 kg mąki.
385.1942-10-00 -
0000-00-00
Stworzenie "mety" szmuglerskiej na ul. Świętojerskiej między numerami domów 28-34. Założyli ją Motyl Binem, Bercio Bocian i Eliasz Klajnbart. Wykorzystali korzystne połóżenie szopu (na granicy getta i strony aryjskiej), w którym mieszkali i którego właścicielem był ich kuzyn, do stworzenia miejsca przemycania żywbości do getta na jesieni 1942 roku.
386.1942-10-00 -
0000-00-00
W październiku 1942, w Sądny Dzień, Befehlstelle zażądało z szopu Brauera 300 osób do brakującego kontyngentu na Umschlagplatz. Brauer sam wybrał robotników, którzy zostali wysłani.
387.1942-10-00 -
0000-00-00
Przy ul. Muranowskiej 44 na terenie szopu Brauera zorganizowano tajny internat dla bezdomnych dzieci - sierot. Jednym z organizatorów internatu był Bryskier. Zwołał on konferencję byłych społeczników znajdujących się w szopie w celu opodatkowania bogatych szopowców na rzecz sierot. Fiszel Fajgenblatt przerwał tę dyskusję zabraniając wszelkich akcji za placami samopomocy. Autor wyraża się o nim mało pochlebnie. Wiadomość o internacie doszła do uszu Brandta, który „nakazał gminie zorganizowanie opieki nad dziećmi ‘będącymi przyszłością narodu’”.
388.1942-10-00 -
0000-00-00
Wiadomości z Lublina przyniesione przez 2 zbiegłych Żydów: część osób wysłanych do Lublina znalazła zatrudnienie w warsztatach przy ul. Lipowej, pozostałych uśmiercono w komorach gazowych.
389.1942-10-00 -
0000-00-00
Wiadomości z Treblinki przyniesione przez Krygiera, byłego robotnika szopu Brauera i innego uciekiniera, którzy przybyli do szopu. Z relacji Krygiera: Na Umschlagplatzu ładowano po 100 osób do wagonu, wagonów było 60, Krygier jechał w pierwszym wagonie. Podłogi były wysypane mlekiem wapiennym. Po kilku godzinach przybyli do Treblinki. Ludzi wyładowano na dużej, wykarczowanej przestrzeni w lesie. Na placu znajdowały się napisy: Uwaga!!! 1. Należy zachować absolutną ciszę i spokój ducha. 2. Wszyscy wyjeżdżacie do robót na wschód. 3. Kobiety i dzieci ustawić się oddzielnie, a mężczyźni wg zawodów pod odnośnymi tabliczkami: szewcy, krawcy, stolarze, cieśle, lekarze i zawody sanitarne etc. 4. Po wykąpaniu wszyscy zejdą się z rodzinami. 5. Należy się całkowicie rozebrać i wszystko pozostawić na miejscu, oprócz dowodów osobistych, pieniędzy, biżuterii, złota i brylantów. 6. Po kąpieli każdy otrzyma ubranie robocze w zamian za pozostawione. Ludzie byli zdezorientowani, segregacja nastąpiła szybko. Wyznaczono 60-80 robotników do uporządkowania terenu. Autor znalazł się w tej grupie. Mijając szlaban ludzie wchodzili na wąską dróżkę, wzdłuż której ustawione były komory. Wchodzili szybko, bici przez Ukraińców. Komory zamknięto żelaznymi drzwiami. W tym czasie robotnicy zostali zaprowadzeni na przeciwległą stronę komór. Na olbrzymiej polanie wykopany był ogromny dół, w którym leżały palące się i spopielone ciała. Po ok. 10 min. otwarto komory Ciała leżały poplątane. Rozdzielano je strumieniem zimnej wody. Krygier pogrzebał swoją żonę i troje dzieci. Następnego dnia wyznaczono go do ładowania ubrań do wagonów. Wraz z innym robotnikiem weszli pod ubrania i przyjechali do Warszawy.
390.1942-10-00 -
0000-00-00
Aryzacja szopów. Właściciele szopów chcąc ratować swoje placówki, składali u władz wnioski o dopuszczenie do aryzacji szopów, co miało polegać na tym, że żydowscy robotnicy zostaliby sukcesywnie zastąpieni polskimi. Aryzacja była także z korzyścią dla Żydów, ponieważ musieli oni pozostać do czasu zwerbowania polskich robotników i nauczyć ich zawodu. Do szopu Brauera zgłosiło się ok. 350 niewykwalifikowanych robotników i robotnic. Rano do szopów zdążały grupy żydowskie i polskie. Żydzi przemycali różne artykuły osobistego użytku, aby sprzedawać je polskim handlarzom, Polacy sprzedawali Żydom artykuły żywnościowe. Współżycie robotników oparte na handlu ułożyło się poprawnie. Polacy nie byli jednak zbyt chętni do pracy.
391.1942-10-00 -
0000-00-00
Szmalcownicy szantażują Żydów wychodzących na stronę aryjską razem z grupami Polaków wychodzącymi z pracy w szopach.
392.1942-10-00 -
0000-00-00
Roje handlarzy i handlarek uwijały się stale w szopach i na placówkach koło Żydów z pytaniem: Czy jest coś do sprzedania? Przez nich przechodziło wszystko za drobne grosze z getta na stronę aryjską.
393.1942-10-00 -
0000-00-00
Niemcy gnębią nieludzko nie tylko Żydów, ale również Polaków. Wytrzebili inteligencje polską. Nie ma rodziny, aby kogoś nie zamordowano. Niemcy łapią ludzi na ulicach, jak hycle łapią psy i wysyłają ich nie wiadomo dokąd. Polaków Niemcy traktują jak ludzi niższego gatunku – „Untermanschen”(tłum. Podludzie), a Żydów w ogóle nie traktują jak ludzi.
394.1942-10-00 -
0000-00-00
Idąc ulicą po stronie polskiej, widać ładne sklepy o pięknie urządzonych wystawach, ludzi porządnie ubranych – zwłaszcza kobiety są eleganckie. Można tam nosić futra, zegarki, pierścionki, biżuterię, można mieć dywany. Po mieście kursują tramwaje i dorożki. Ludzie tam mają ładnie urządzone mieszkania z łazienkami. Widać dużo zieleni i kwiatów. Na ulicach jest pełno dzieci. Można jeździć na wieś. Natomiast Żydów zagnano do brudnych, nędznych lochów. Pozbawiono ich mebli, urządzeń, zakazano nosić biżuterię, futra. Usunięto ich z przedsiębiorstw, warsztatów, stanowisk. Rozbito ich rodziny. Zakazano im nawet wychodzić na ulice.
395.1942-10-00 -
0000-00-00
Za przyjęcie Żyda po stronie aryjskiej żądano horrendalnych sum i to za szereg miesięcy z góry. Zdarzało się jednak też tak, że po otrzymaniu pieniędzy, mistyfikowano „wykrycie”, a wtedy pieniądze i rzeczy przepadały, a Żyd szedł na ulicę lub pod mur.
396.1942-10-00 -
0000-00-00
W mniejszych osiedlach lub na wsi trudno było się ukryć, gdyż z powodu rzadszego zaludnienia było się „na oku” i podlegało się większej kontroli.
397.1942-10-00 -
0000-00-00
Polscy policjanci gorliwie wyławiali Żydów. W całym znaczeniu tego słowa sprawdzało się stare przysłowie: „Homo, domini lapus est” (tłum. Człowiek człowiekowi wilkiem).
398.1942-10-00 -
0000-00-00
W Niemieckim Urzędzie Pracy brakuje kart pracy, podobno na tej podstawie zostanie sporządzona lista osób do wysiedlenia.
399.1942-10-00 -
0000-00-00
Po Krakowie krąży plotka, że K oglądał plac Zgody, tak jakby coś mierzył - budzi to podejrzenia, że rozpoczną się wysiedlenia.
400.1942-10-00 -
0000-00-00
Członkowie prezydium ŻSS otrzymują zaświadczenia, że ich wysiedlenie może nastąpić jedynie po wcześniejszym porozumieniu się z BuF.
401.1942-10-00 -
0000-00-00
W sprawie pracowników KOPu i KOMu Weichert interweniuje wspólnie z prezesem KOMu w Wydziale BuF Gubernatora Dystryktu Krakowskiego, który obiecuje załatwić tę sprawę z odpowiednią władzą.
402.1942-10-00 -
0000-00-00
Postępowanie wobec wyselekcjonowanych do wysiedlenia jest niejednolite. Niektórym Niemcy pozwalają wrócić do getta po bieliznę i żywność innych od razu zabierają.
403.1942-10-00 -
0000-00-00
Niemcy zaczęli likwidować obóz w Kuflewie k/Mrozów.
404.1942-10-00 -
0000-00-00
Do mieszkania na Pradze Marian Woźniak przywiózł Kornblumównę (Borkowską Annę).
405.1942-10-00 -
0000-00-00
Po tygodniu od przyjazdu Kornblumówny Marian Woźniak przywiózł na Pragę jej siostrę Perlę.
406.1942-10-00 -
0000-00-00
„Danka” została przeniesiona przez Stanisława Woźniaka z ul. Bródnowskiej na ul. Zaokopową 6 do 71-letniej staruszki Stachórskiej.
407.1942-10-00 -
0000-00-00
Irena Schultz uratowała żonę i dwie asystentki profesora Witwickiego oraz dr Mayera Adama.
408.1942-10-02 -
0000-00-00
W czasie likwidacji getta w „Sosnówce” Fania Stecher uciekła do Marii Maliszewskiej, mieszkającej w Warszawie, która przyjęła ją chorą i bez grosza. Wkrótce wywiozła ją na wieś do swojej rodziny, gdyż jej przyjaciel został aresztowany na Pawiaku, a mieszkanie „spalone”.
409.1942-10-20 -
Przywódcą Żydowskiej Organizacji Bojowej został Mordecgaj Anielewicz.
410.1942-10-20 -
Przed powstaniem w getcie prawie wszystkie wysiłki i energia ŻKK skupiane były na uzbrojeniu Organizacji Bojowej. Po upadku powstania ocaleni przywódcy żydowscy poświęcali się pomocy tym, którzy w cudowny sposób ocaleli.
411.1942-10-20 -
Komitet Koordynacyjny po aryjskiej stronie nawiązał kontakt z zagranicą. Wysyłał raporty, listy i prośby o pomoc przez polską delegację; ta przekazywała je Polskiemu Rządowi na Uchodźstwie w Londynie. Po pewnym czasie drogą tą zaczęły przychodzić pieniądze. Pierwsze pieniądze docierały głównie z Żydowskiego Komitetu Pracy w Stanach Zjednoczonych, następnie pieniądze zaczęły też napływać od innych żydowskich organizacji, i , w pewnej mierze, od Polskiego Rządu na Uchodźstwie. Pieniądze pozwalały organizacji na działalność. Pieniądze Komitet Koordynacyjny dostawał w amerykańskich dolarach, które zamieniał na złotówki na czarnym rynku.
412.1942-10-20 -
Istaniało kilka organizacji pomocy, takich jak Żydowski Komitet Narodowy, Bund, Żydowski Komitet Koordynacyjny i specjalnie utworzone Rada Pomocy Żydom, zorganizowana przez polskie podziemie. Przedstwiciele różnych żydowskich frakcji politycznych należeli do Komitetu Koordynacyjnego, a przedstawiciele Komitetu działali w polskiej Radzie Pomocy.
413.1942-10-24 -
0000-00-00
Wydano zarządzenie, że Żydom nawet w getcie nie wolno chodzić w pojedynkę, lecz grupami pod wodzą niemieckich Verkschutzów. Każdemu zaś spotkanemu w pojedynkę Żydowi groziło zastrzelenie.
414.1942-10-24 -
0000-00-00
Równocześnie z zarządzeniem o zakazie chodzenia w pojedynkę przez Żydów w getcie, nakazano aby wszystkie budynki, w których Żydzi pracują lub mieszkają zostały obmurowane, bądź otoczone drewnianym parkanem.
415.1942-10-24 -
0000-00-00
Po wydaniu zarządzeń odnośnie poruszania się Żydów po getcie ustał zupełnie ruch. Dopiero po nastaniu ciemności ludzie, o wzroku szczutych zwierząt, pełnym lęku i rozpaczy, chyłkiem przekradali się z bramy do bramy, aby dostać gdzieś kawałek chleba lub kilka kartofli dla zaspokojenia głodu.
416.1942-10-25 -
Autorka wywieziona do obozu w Dąbrowicach pod Łowiczem, ucieka - do Polaków Gillów
417.1942-10-28 -
0000-00-00
Weichert opowiada Hellerowi, że podczas częściowego wysiedlenia getta znalazł się w transporcie. Heller mówi, że gdyby o tym wiedział włożyłby swój mundur generalski i osobiście by go z transportu wyciągnął.
418.1942-10-28 -
0000-00-00
Spieglowa, którj córka leży w szpitalu epidemicznym chora na szkarlatynę widzi, że rodziny zabierają chorych ze szpitala w obawie przed grożącym mu wysiedleniem.
419.1942-10-28 -
0000-00-00
Na placu Zgody jest coraz więcej kobiet i starszych mężczyzn.
420.1942-10-28 -
0000-00-00
Po kilku dniach od selekcja wraca do Krakowa młody chłopak, który wyskoczył w wagonu. Mówi, że transporty jechały w stronę Tarnowa, w wagonie było po 120 osób, które w tym ścisku stały nago, za kubek wody trzeba było zapłacić 50zł.
421.1942-10-29 -
0000-00-00
Komendant S.P. Lejkin został zastrzelony na ul. Gęsiej. Funkcjonariusze S.P. nie brali udziału w akcji kwietniowej, zostali „zlikwidowani”.
422.1942-11-00 -
0000-00-00
Zimą 1942 Mechlis (przyjaciel Lejba Szura) zaczął sporządzać katalog kartkowy biblioteki, którą zgromadzili we wspólnym mieszkaniu na Lesznie 56. Zaczął od poezji żydowskich, których mieli prawie komplet. Nie znając prawideł bibliotecznego katalogowania, wiedziony tylko pietyzmem i miłościa do książek, sporządził go jednak według wszelkich prawideł bibliograficznych. Katalog ten, po niewielkich uzupełnieniach, mógł być podstawą do bibliografii poezji żydowskiej we wszystkich krajach i czasach, bo znajdowały się tam ksiązki z całego świata i z najróżniejszych okresów.
423.1942-11-00 -
0000-00-00
Inspekcja Uzbrojenia informuje, że w sprawie pomocy dla obozów pracy należy się skontaktować z SS und Polizei.
424.1942-11-00 -
0000-00-00
W Warszawie było wiele hołoty, mętów społecznych, którzy żerowali na czyimś nieszczęściu i wydawali ukrywających się po stronie aryjskiej lub próbujących się tam ukryć Żydów w ręce Niemców. Część robiła to dla osiągnięcia korzyści z rabunku, a część dla przyjemności, dla zaspokojenia swoich instynktów.
425.1942-11-00 -
0000-00-00
Henryk G. pracując w Przedsiębiorstwie Niemieckim budowy Stacji Kolejowych otrzymał legitymację cieśli upoważniającą do wykonywania robót na odcinku między Małkinią i Ostrołęką.
426.1942-11-00 -
0000-00-00
O przeniesieniu się ostatecznie na stronę aryjską nie zadecydował Henryk G. ani jego żona, lecz Mikołaj Piotrowski. Ewentualnością było pozostanie w getcie i włączenie się do tej walki.
427.1942-11-00 -
0000-00-00
Piotrowski otrzymał pracę przy budowie stacji (budynków) na linii między Małkinią a Gucinem. Mury tych budynków były już postawione, należało wykonać stropy betonowe, oszalować i przykryć papą po uprzednim wykonaniu konstrukcji docelowej.
428.1942-11-00 -
0000-00-00
Henryk G. i jego żona początkowo czuli się nieoswojeni ze środowiskiem polskim. Do wojny mieli małą styczność z ludnością polską. Henryk G. jako sportowiec, dość często obcował z nimi. Razem z żoną stosunkowo bezbłędnie mówili po polsku. Przy pierwszym zetknięciu się z Polakami czuli się nieswojo. Panicznie bali się chodzić po ulicy. Dopiero ośmielili się trochę, gdy Piotrowski zaczął chodzić z nimi na spacery, jeździć tramwajami. Nauczyli się pacierza i kilku innych religijnych elementów obyczajów tj. prawidłowe przeżegnanie się, klękanie.
429.1942-11-00 -
0000-00-00
Placówki ŻSS są masowo likwidowane a ich działacze przesyłają do prezydium listy, księgi i pieczęci a także osobiste listy, często kreślone przed wejściem do wagonów.
430.1942-11-00 -
0000-00-00
Rada krakowska rozpowiada w getcie o rozwiązaniu ŻSS jeszcze przed nadejściem oficjalnego pisma w tej sprawie.
431.1942-11-00 -
0000-00-00
Kilka dni po przybyciu dwóch Żydówek, na Pragę przyjechała „Danka”, która mieszkała z nimi kilka dni u Stanisława Woźniaka.
432.1942-11-00 -
0000-00-00
Po przekonaniu się, że pobyt na Pradze jest bezpieczny Kornblumówny sprowadziły z Mińska za pośrednictwem Mariana Woźniaka – Furmańską Malę i Grinszpan Reginę.
433.1942-11-00 -
0000-00-00
U Stanisława Woźniaka było już przeludnienie, więc umieścił nowo przybyłe Żydówki w tym samym domu przy ul. Bródnowskiej u sąsiada Fabjanowicza.
434.1942-11-00 -
0000-00-00
„Irka” i „Zofia” po „wsypie” na ul. Targowej zatrzymały się również u Woźniaka.
435.1942-11-00 -
0000-00-00
„Zofia” zamieszkała u Stachórskiej wraz z Irką, skąd przeniosła się do inżyniera na ul. Chłodną, gdzie otrzymała pracę.
436.1942-11-00 -
0000-00-00
Zawadzka z Mrozów uciekła z obozu i zatrzymała się na parę dni u Woźniaka. Przez ten czas, dzięki pomocy Woźniaka i Fabjanowicza, wyrobiła dla siebie i męża kenkarty.
437.1942-11-00 -
0000-00-00
Woźniak i Fabjanowicz znaleźli Zawadzkiej i jej mężowi mieszkanie przy ul. Stalowej 34.
438.1942-11-11 -
Autorka wychodzi na stronę aryjską po śmierci matki i siostry.
439.1942-12-00 -
0000-00-00
Urząd kierownika NCK zostaje połączony unią personalną z godnością Prezydenta Wydziału Głównego Zdrowia.
440.1942-12-00 -
0000-00-00
ZFH zatrudnia 1500 robotników żydowskich.
441.1942-12-00 -
0000-00-00
Żona Henryka G. pozostała na stałe w mieszkaniu Piotrowskich, gdzie pomagała w gospodarstwie. Ponieważ dom był czynszowy i każda sąsiadka wiedziała co się u drugiej dzieje, Nina Piotrowicz wszem i wobec głosiła, że przyjechała do niej kuzynka.
442.1942-12-00 -
0000-00-00
Ok 100 tysięcy złotych na koncie i w kasie ŻSS poszła na pokrycie zaciągniętych długów.
443.1942-12-00 -
0000-00-00
Część pomocy od szwajcarskich organizacji charytatywnych udaje się dzięki pomocy BuF uratować dla celów, na które były przeznaczone mimo rozwiązania ŻSS.
444.1942-12-00 -
0000-00-00
Funkcjonariusz Policji Bezpieczeństwa pozwala pracownikom ŻSS zabrać prywatne rzeczy z biura a następnie je opieczętowuje.
445.1942-12-00 -
0000-00-00
Bezrobotni dawni członkowie ŻSS proszą o przydział pracy w Radzie. Rada wystawia im legitymacje, lecz nikogo nie zatrudnia.
446.1942-12-00 -
0000-00-00
Gutter zostaje Distriktsjudenratem, nosi mundur i czapkę.
447.1942-12-00 -
0000-00-00
Wprowadzone są nowe legitymacje pracy - ze zdjęciem, podpisem pracodawcy. Ludność przezywa je Judenpass.
448.1942-12-00 -
0000-00-00
Zostaje sporządzony rejestr placówek, które mogą zatrudniać Żydów, każda ma wyznaczoną ilość etatów i tyle otrzymuje legitymacji pracowniczych, które musi zatwierdzać w SS.
449.1942-12-00 -
0000-00-00
Po doświadczeniach poprzednich wysiedleń Żydzi nie wierzą już w wartość legitymacji pracowniczych.
450.1942-12-00 -
0000-00-00
Niektórzy rodzice starają się o legitymacje pracownicze dla swoich dzieci w wieku 10-14 lat, mając nadzieję, że uchroni je to od wysiedlenia.
451.1942-12-00 -
0000-00-00
Każdy pracujący Żyd musi na lewej piersi mieć naszywkę : R ( Rustung), W ( Wehrmacht), Z ( Zivil).
452.1942-12-00 -
0000-00-00
Pomiędzy Gutterem a Spirą rozpoczyna się walka o wpływy. Nawzajem odwołują oni swoje zarządzenia.
453.1942-12-00 -
0000-00-00
SS und Polizeifuhrer mieści się na ul. Oleandrów.
454.1942-12-00 -
0000-00-00
Krakowskie getto zostaje podzielone na część A - dla pracujących i B - dla bezrobotnych. Początkowo można swobodnie się między nimi przemieszczać, lecz później O.D przepuszcza tylko w ważnych sprawach.
455.1942-12-00 -
0000-00-00
Wszelkie przepustki uprawniające do wychodzenia z getta zostają zniesione.
456.1942-12-00 -
0000-00-00
Początkowo po krakowskich gettach jeżdżą 3 dorożki z gwiazdą Dawida, później już tylko O.D ma bryczkę do swoich celów.
457.1942-12-00 -
0000-00-00
W wyjątkowych wypadkach Żydzi mogą w asyście ODmana opuścić krakowskie getto.Wcześniej należy się zgłosić do Rady, która wystawia jednorazową przepustkę, wręczając ją ODmanowi.
458.1942-12-00 -
0000-00-00
O.Dnam zabiera wtedy ze sobą do aryjskiego Krakowa grupę ok 6-8 osób, które dostały jednorazowe przepustki. Każdy załatwia w mieście swoje sprawy podczas gdy reszta grupy czeka na niego. Wolno chodzić tylko w dwójkach po jezdni nie po chodniku.
459.1942-12-00 -
0000-00-00
Weichert dostaje zatrudnienie jako zastępca kierownika biura w ZFH a jego żona jako zastępczyni kierownika kuchni.
460.1942-12-00 -
0000-00-00
ZFH zatrudnia 1500 Żydów (mężczyzn i kobiet) a także młodocianych.
461.1942-12-00 -
0000-00-00
W budynku Optimy mieszczą się działy: krawiecki, rymarski, trykotażowy, szewski. W getcie przy Targowej 2 dział kuśnierski i naprawy krawieckie.
462.1942-12-00 -
0000-00-00
Na czele każdego działu w ZFH stoi żydowski kierownik, na czele całej produkcji niemiecki Betriebsleiter.
463.1942-12-00 -
0000-00-00
Największy wpływ na produkcję oraz przyjmowanie i zwalnianie pracowników mają żydowscy kierownicy działów.
464.1942-12-00 -
0000-00-00
Wagner jeździ często do Rzeszy i Austrii po zamówienia dla ZFH. W koordynowaniu pracy w Krakowie wyręcza go Bestriebsleiter - G. i kilku niemieckich funkcjonariuszy.
465.1942-12-00 -
0000-00-00
Kierownicy działów z ZFH urządzają przyjęcia i pijatyki dla niemieckich funkcjonariuszy żeby zaskarbić sobie ich przychylność.
466.1942-12-00 -
0000-00-00
Kierownicy działów robią wśród pracowników składki na organizację przyjęć dla niemieckich funkcjonariuszy.
467.1942-12-00 -
0000-00-00
Kierownicy działów przyjmują opłaty od pracowników, którzy chcą się wykupić od redukcji i zwolnień związanych z wysiedleniem.
468.1942-12-00 -
0000-00-00
W działach ZFH organizowane są składki na chleb i obiady dla najbiedniejszych pracowników.
469.1942-12-00 -
0000-00-00
Autorytet kierowników działów ZFH jest niewielki i nie udaje im się utrzymywać dyscypliny wśród pracowników, co odbija się na wydajności pracy.
470.1942-12-00 -
0000-00-00
Dział lekarski ZFH zajmuje się stwierdzaniem niezdolności do pracy. Posiadają też apteczkę i leki zakupione przez ŻSS.
471.1942-12-00 -
0000-00-00
Weichert utrzymuje stałe kontakty z BuF , Julagiem I ( Płaszów) i Julagiem II ( Prokocim).
472.1942-12-00 -
0000-00-00
Mullerowi zdarza się zastrzelić Żyda za niesubordynację, kradzież, lub uchylanie się od pracy, lecz zabiega także o bieliznę i żywność dla robotników. Jak nie może nic dostać z Rady ani od ŻSS jeździ autem po domach wysiedlonych i zbierał to co po po nich zostało.
473.1942-12-00 -
0000-00-00
Kiedy Muller dowiaduje się o mającym nastąpić wysiedleniu ze Słomnik jedzie tan by namawiać mieszkańców do oddawania odzieży i bielizny dla robotników z obozu, ponieważ jak im mówi : za kilka dni i tak nie będą jej potrzebowali.
474.1942-12-00 -
0000-00-00
Muller urządza w każdą niedzielę uroczysty rozdział ubrań i bielizny pomiędzy robotników obozu, na te uroczystości zaprasza Weicherta i członków Rady krakowskiej.
475.1942-12-00 -
0000-00-00
B. stojący na warcie przy bramie getta mówi Weichertowi, że jak wyjdzie za bramę najpierw zostanie zastrzelony a dopiero później ktoś zapyta go o dokumenty.
476.1942-12-00 -
0000-00-00
Kiedy Weichert chce iść do Julagu prosi telefonicznie Mullera o przysłanie po niego kogoś z O.D.
477.1942-12-00 -
0000-00-00
Idąc do Julagu Weichert wraz z lekarzem zostają zatrzymani i odprowadzeni na posterunek policji, zostają zwolnieni dopiero po telefonicznym potwierdzeniu przez Mullera, że czeka na nich.
478.1942-12-00 -
0000-00-00
Po ucieczce z getta lwowskiego Emanuela Nadel wraz z matką przedostała się do Warszawy, gdzie schroniły się u Elżbiety Szapiro, którą poznała przelotnie w czasie jej pobytu we Lwowie.
479.1942-12-01 -
Amnestia dla Żydów ukrywających się po aryjskiej stronie.
480.1942-12-01 -
0000-00-00
Weichertowi udaje się wynegocjować z BuF by resztę darów z magazynu i leków rozdzielić pomiędzy okoliczne getta.
481.1942-12-01 -
0000-00-00
Następuje całkowite wysiedlenie z Częstochowy - jedynie 4000 osób zostaje umieszczonych w obozie w Częstochowie.
482.1942-12-05 -
Uzupełnienie: str 104-105. Władka i Michał idą do szpitala, gdzie czeka żona Klepfisza, Ruszka Perczykow. Próbuje powstrzymać łzy. Martwa Gina jest owinięta w biel. Jako pracownica szpitala, pomagała wyciągać Żydów z Umschlagplatzu, ryzykując życie. Kiedyś przyłapał ją żydowski policjant: swojej odwadze zawdzięcza ratunek, ale została pozbawiona pracy. Z bratem, bratową i rocznym dzieckiem przeszła na aryjską stronę.
483.1942-12-05 -
Autorka wraz z innymi robotnikami na mrozie czeka na kontrolę. Niektórzy Żydzi zostają cofnięci do getta z poranionymi twarzami - każdy z nich miał jakąś zakazaną rzecz. Ktoś skacze boso po śniegu - Niemcowi spodobały się jego buty. Kilku Żydów na wpół rozebranych trzęsie się na mrozie, gdy ciepło ubrany Niemiec niespiesznie ich przeszukuje.
484.1942-12-05 -
Rankiem ulice getta zapełniają ludzie, spieszący do pracy. Tym prowadzonym na aryjską stronę mieszkańcy getta znoszą ostatni nędzny dobytek - parę starych butów, spódnicę, palto. Wymieniają to na porcję czarnego chleba. Robotnicy szmuglują rzeczy na aryjską stronę. Grupa Władki przy bramie miesza się z tysiącami innych robotników. Żydzi tłoczą się wokół w nadziei prześliźnięcia się na aryjską stronę, podania czegoś, zdobycia jedzenia. Rozpoczyna się kontrola.
485.1942-12-05 -
Autorka szuka sposobu wydostania się z getta. Niemieckie straże zostały wzmocnione. Jedynym sposobem było wyjście z grupą robotników. Brygadzista mógł dokonać "zamiany", jeśli ktoś z robotników był niebecny. Taka możliwość zdarzała się rzadko i była bardzo kosztowne. Autorka jednak opłaca swoje przejście. Bierze z sobą ostatni numer podziemnej gazety, zawierającą dokładny opis i mapę obozu zagłady w Treblince. Schowała to w butach. Pożegnanie mieszkańców wspólnego pokoju jest smutne - nie wiedzą, czy się kiedykolwiek zobaczą. Władka odnajduje swoją, 40-osobową grupę. Jel brygadzista obiecał przeprowadzić ją za 500 złotych. Jest jedyną kobietą w brygadzie.
486.1942-12-05 -
Na cmentarzu katolickim podczas pogrzebu Giny Władka, Muchał i Ruszka spotykają Jankiela Celemeńskiego i Hankę Aleksandrowicz. Celemeński aktywnie działa jako Polak po aryjskiej stronie w Krakowie. Przed kilkoma dniami uratował z krakowskiego getta 13-letnią córkę Hanki. Obecny jest także Zygmunt (Zalman Friedrich). Gina ma dziwny pogrzeb: na dziesięciu żałobników jedynie Anna Wonchalska i Marysia Sawicka są chrześcijankami.
487.1942-12-05 -
Jako pacjentka Gina występowała w szpitalu pod nazwiskiem Kazimiera Juźwiak. Na łożu śmierci wyznała katolickiemu księdzu, że jest Żydówką. Ksiądz dochował sekretu. Miała być chowana jako chrześcijanka.
488.1942-12-06 -
Władka w odróżnieniu od przyjaciół ma autentycznie aryjskie rysy. To atut po aryjskiej stronie - minusem jest fakt, że nie ma niezbędnych dokumentów i mieszkania. Bez powodzenia chodzi z miejsca w miejsce. Kilka pierwszych dni spędza w mieszkaniu, gdzie mieszkała Gina - ale inni mieszkańcy przestraszyli się, że kręci się tam zbyt wielu obcych. Na kilka dni Władka wprowadza się do piwnicy Machajów.
489.1942-12-06 -
Autorka musi używać starego dokumentu na nazwisko Władysławy Kowalskiej: przestaje być Fajgele, ludzie nazywają ją Władką. Bardzo potrzebuje nowych dokumentów, które umożliwiłyby jej zadomowienie się po aryjskiej stronie.
490.1942-12-09 -
Likwidacja gheta w Mławie. Autor ucieka do Warszawy z siostrzenicą
491.1942-12-11 -
0000-00-00
Firmy zatrudniające Żydów przestają wypłacać im pensje a wpłacają po 5zł. od mężczyzny a 4zł. od kobiety dziennie do kasy SS, potrącając po 1,20zł. dziennie na wyżywienie i leczenie pracownika.
492.1942-12-11 -
0000-00-00
Kuchnia dla robotników ZFH wydaje raz dziennie zupę, czasem jarzyny, lub mięso. Robotnicy dopłacają do posiłku różnicę ponad 1,20zł.
493.1942-12-17 -
1942-01-18
Opowieść brata autora. Życie z dnia na dzień po śmierci rodziny. Brak chęci ratowania się: „On również stracił żonę i syna. Żył z dnia na dzień, nie myśląc o obronie, nie próbując ujść swemu losowi.”
494.1942-12-17 -
1942-01-18
Opuszczenie przez autora szczotkarki i przeniesienie się do brata: „Postanowiłem - mimo przyjaznego nastroju na szczotkarni - przenieść się do niego. Nie byłem zdolny do pracy, a u niego mogłem liczyć na wypoczynek. W dwa dni później opuściłem ponownie, tym razem na zawsze szczotkarnię.”
495.1942-12-20 -
1942-01-14
Przed kilku dniami Sąd Okręgowy w W. dokonał zarejestrowania Spółdzielni p.f. „Bank Spółdzielczy Dzielnicy Żydowskiej w Warszawie z.o.o.” oparta na zatw. przez władze statucie, ma na celu pieczę nad obrotem gospodarczym jej członków oraz popieranie działaln wytw DZŻ Działalność: przyjmowanie wkładów, udzielanie kredytów, inkaso weksli i inynch dokumentów, załatwianie różnych czynn w zakresie bankowo.ci. Udział członkowski - 200 zł rada banku - 15 osób wybranych przez Zebranie Organizacyjne 20-12-41. Placówka przejmuje wszelkie dotychm. czynn. Biura Rozrachunku Bankowego - rozpocznie działalność w najbl czasie
496.1943-00-00 -
0000-00-00
Z dużych firm nie zabrano żadnej osoby. Natomiast od tzw. szczotkarzy, gdzie zatrudnione były przede wszystkim kobiety, zabrano ponad 600 osób, mimo wcześniejszych zapewnień Brandta, że sprawdzane będą tylko dokumenty.
497.1943-00-00 -
0000-00-00
Herr von Eupen przyjeżdża na plac. Wybiera dwójkę Żydów, najporządniej ubranych. Prowadzi ich do oddzielnego pokoju, gdzie wydaje polecenie nakrycia do stołu. Spożywają wspólnie obfity posiłek, następnie Herr von Eupen wyjmuje rewolwer i osobiście strzela do swoich gości.
498.1943-00-00 -
0000-00-00
Wszyscy pracownicy towarowej części placu przeładunkowego zostają przesiedleni. Pułkownik Denk wywozi szereg osób własnym samochodem na aryjską stronę, a w ślad przesiedlonych już żon, wysyła mężów, uważając, że małżeństwa nie powinny być rozdzielane.
499.1943-00-00 -
0000-00-00
Polacy często pomagają Żydom, a przynajmniej starają się im nie szkodzić. W miasteczku, w którym przebywa autor przez kilka miesięcy mieszkał młody chłopak - Leonek. Ukrywał się przed Gestapo. Mimo że nie cieszył się zbyt dobra opinią, to jednak wszyscy starali się mu pomagać. Donosili jedzenie, przyjmowali pod swój dach. W tej samej okolicy któregoś dnia znaleziono 4-letnią dziewczynkę. Była Żydówką, której rodzice prawdopodobnie zginęli. Bezdzietne małżeństwo przyjęło ją pod swój dach, traktując jak własne dziecko.
500.1943-00-00 -
0000-00-00
Pewna Żydówka oddaje pod opiekę swoją 3-letnią córkę żonie pewnego tramwajarza. Opłaca jej pobyt za trzy miesiące z góry. Gdy wyjawia, że ona sama nie zamierza się ratować, żona tramwajarza ofiarowuje jej dokumenty kuzynki, która wyjeżdżając z kraju nie wymeldowała się. Dokumenty takie przedstawiają ogromną wartość pieniężna, mimo to Żydówka dostaje je za darmo. Na terenie Warszawy ukrywa się 20 000 Żydów, około 20% ludności wie o tym lecz nie wykorzystuje swojej wiedzy przeciwko Żydom. Zatem Polacy pomagali Żydom, jesli nie, to przynjamnije byli neutralni.
501.1943-00-00 -
0000-00-00
Kryjówka na ulicy Żelaznej w fabryce gilz i papierosów p. Goszczyńskiego. Autorka przechodzi ostrą anginę z wysoką gorączką, bardzo długo nie może wyzdrowieć. Opuszcza kryjówkę na krótko przed jej odkryciem, dzieki pomocy p. Czesława Nowińskiego, u którego przebywa przez jakiś czas.
502.1943-00-00 -
0000-00-00
Wizyta szmalcownika, który w zamian za dochowanie tajemnicy o fałszywych papierach żąda ogromej sumy pieniędzy. Zostaje zbyty historią o mężu oficerze, dzieki któremu znajdą się osoby, które rozliczą się w odpowiedni sposób z szantażystą. Wizyta ta spowodowała przenosiny autorki i jej matki do Otwocka. Szmalcownikiem okazał się współpracujący z Niemcami pracownik komisariatu Policji Państwowej, sąsiad z tego samego domu.
503.1943-00-00 -
0000-00-00
Zakład im. świętego Józefa na Sewerynowie - stołówka. Jak opisuje ją Basia Temkin-Bermanowa, było to doskonałe miejsce spotkań i samo tylko przychodzenie tam na obiady stanowiło przyjemność odprężenie w ówczesnym życiu. Lokal byl idealnie czysty, jasny, estetyczny, ozdobiony pięknymi roślinami, było tam ciepło i spokojnie. Samo jedzenie było bardzo tanie i dość obfite, jakkolwiek jałowe i niesmaczne, co zauważyła z mężem w czasach późniejszych. Zupę można było dostać już za dwa złote, kawę za złotówkę, dtrugie danie: sporo jarzyn, kartofli i "zrazik z kaszy" za cztery złote.
504.1943-00-00 -
0000-00-00
W obozie w Lublinie podszedł do Bryskiera Untersturmführer Moorwinkel i przeegzaminował go z zagadnień technicznych. Po pomyślnym „egzaminie” skierował go do grupy, która miała być skierowana do pracy. Bryskier musiał opuścić robotników z firmy Brauera, z którymi przybył z getta warszawskiego i którzy liczyli na jego pomoc.
505.1943-00-00 -
0000-00-00
Obóz w Lublinie jest podzielony na 3 samodzielne obozy stanowiące jedną całość, administrowaną przez SS Polizeiführera w Lublinie Globocnika, a eksploatowaną przez spółkę z o.o. „DAW” G.m.b.H (Deutsche Ausrüstungswerke niemieckie zakłady zbrojeniowe). „DAW” korzystało ze zrabowanych przez SS surowców, półfabrykatów i artykułów technicznych magazynowanych na terenie obozu; przyjmowało zamówienia na wyroby stolarskie, ciesielskie, stelmachowskie, kowalskie, ślusarskie, krawieckie, szewskie, blacharskie i wystawiało swoje rachunki. W pierwszym obozie, Majdanku, mordowano ludzi w komorach gazowych, a ciała palono w krematoriach. Druga część obozu zwana „Flugplatzem” znajdowała się na terenie dawnej fabryki samolotów, Autor nazywa tę część „obozem etapowym”, tu dokonywano selekcji i zatrudniano robotników przez jakiś czas, a potem przeznaczano ich na śmierć lub do dalszej pracy. Trzeci obóz - „obóz na Lipowej”, był obozem jeńców Żydów z byłej armii polskiej. Tu znajdowały się właściwe warsztaty, do których wysyłano fachowców zatrudnianych obok jeńców, którzy przebywali tu od 1940. „Flugplatz”, dokąd na początku skierowano Bryskiera, podzielony był na wzór szachownicy zasiekami z drutu kolczastego. Miedzy polami na wys. 4 m ustawione były strażnice, z których Ukraińcy, Litwini lub rzadziej Niemcy mieli za zadanie strzelać przy próbie ucieczki lub w przypadku buntu. Na każdym polu stało od kilku do kilkunastu baraków o dł. ok. 30m, szer. 12 m i wys. 3 m. Barak mógł pomieścić około 1000 osób, prycze ustawione w podwójnym dwuszeregu miały po 4 kondygnacje.
506.1943-00-00 -
0000-00-00
W warsztatach szewskich , na „Flugplatzu” w obozie w Lublinie Bryskier spotyka znajomego z Warszawy adwokata J. Kernera, którego żona zginęła kilka miesięcy wcześniej. Kerner od 8 miesięcy przybywa w Lublinie. W warsztatach tych pracują więźniowie z poprzednich transportów. Nie produkuje się tu obuwia, lecz rozpruwa się buty, które zostały po zamordowanych Żydach w poszukiwaniu kosztowności.
507.1943-00-00 -
0000-00-00
W Lublinie na „Flugplatzu” Bryskiera przydzielono do grupy składającej się z inżynierów i techników różnych specjalności. Stolarze, polerownicy i 8 techników, w tym Bryskier otrzymało przydział do pracy przy ul. Lipowej. Grupa ta przed rozpoczęciem pracy musiała udać się do Łaźni przy ul. Unickiej, gdzie wszyscy zostali ostrzyżeni i otrzymali obozowe ubrania. Personel łaźni stanowili Polacy i żydowscy jeńcy, którzy wykorzystując sytuację i nastroje żydowskich więźniów wyłudzali od nich bieliznę i obuwie w zamian za żywność i papierosy, których wartość była znacznie zawyżona. „ …pleciona bułka w cenie 6 zł kosztowała 25 zł, a jajko w cenie rynkowej 5 zł kosztowało 15 zł.”
508.1943-00-00 -
0000-00-00
Po przybyciu do obozu przy ul. Lipowej grupa robotników, w której znajdował się Bryskier została sterroryzowana i zmuszona do oddania kosztowności. Między esesmanami był łodzianin nazwiskiem Warwas – Unterscharführer SS. Żydów z Warszawy traktowano ze szczególną podejrzliwością, jak potencjalnych buntowników.
509.1943-00-00 -
0000-00-00
W Lublinie w obozie na Lipowej Bryskiera przydzielono do 19 kampanii sypiającej w baraku 11. Barak ten różnił się od pozostałych. Właściwa sala mieściła się na półpiętrze, na dole był warsztat krawiecki i szewski, ambulatorium, apteka, izba chorych i fryzjernia. Barak ten miał wymiary ok. 30x12x4,5m Pobudka odbywała się o 3:45, śniadanie wydawano 4:30-5:00, o 5:30 apel i wymarsz do pracy trwającej do 18:00. Śniadanie składało się zależnie od dnia z czarnej, lekko słodzonej kawy i mehlzupy lub wody zagotowanej na brukwi. Uwagi:
510.1943-00-00 -
1940-00-00
Bryskiera przydzielono jako inżyniera spawacza do warsztatu ślusarskiego. Oddział ten nie był pod bezpośrednim nadzorem SS, lecz cywilów Volksdeutschów i Polaków. Kierownikiem warsztatów był Volksdeutsch Paucha, a jego zastępcą Volksdeutsch Roman. W baraku były warsztaty spawania, kuźnia, ślusarnie, blacharnia, warsztat mechaniczny. Za każdy dział odpowiedzialny był tzw. Vorarbeiter, przodownik, Polak, nad przodownikami był również Polak, majster Goluch. Ogólny nadzór nad wymienionymi sprawował zastępca kierownika Roman, szczególnie gorliwy i brutalny. W warsztacie panowały względnie dobre warunki i praca nie była bardzo ciężka. Po pewnym czasie okazało się, że Bryskier, jak każdy inny więzień musi zapłacić wkupne, aby móc zostać w warsztacie. Stanowiło to dla autora duży problem, ponieważ niczego nie posiadał i nie mógł liczyć na niczyją pomoc. Udało mu się zyskać kilka dni zwłoki, a w tym czasie okazał się bardzo przydatnym pracownikiem, tak, że majster Polak wstawił się za nim. Bryskier mógł więc pozostać w warsztacie mimo, że nie uiścił wkupnego. Warsztaty mieściły się w baraku, którego ściany stanowił mur pruski, dł. hali wynosiła ok. 100 m , szer. ok. 12 m, budynek posiadał duże okna.
511.1943-00-00 -
0000-00-00
Bryskier przekazuje przez jeńca list swojej córce, w którym informuje ją o miejscu swojego pobytu. Po kilku tygodniach otrzymał od córki list i pieniądze za pośrednictwem żony jednego z przodowników. Autor przygotowuje się do ucieczki z obozu.
512.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert jako kierownik wznowionej Centrali pomocy dla Żydów w GG nawiązuje kontakt z NCK.
513.1943-00-00 -
0000-00-00
Teitge interesuje się lekami zza granicy, które przychodzą do JUSu.
514.1943-00-00 -
0000-00-00
Po wysiedleniu Żydów tarnowskich liczba pracowników firmy Madritscha rośnie do 1800 osób.
515.1943-00-00 -
0000-00-00
Podczas likwidacji getta warszawskiego Toebbens przenosi swoje warsztaty do Poniatowej a Schultz do Trawnik ( obie miejscowości w dystrykcie lubelskim).
516.1943-00-00 -
0000-00-00
Henryk G., jego żona i Anatol Piotrowski któregoś dnia poszli do kina Defy na Nowym Świecie, róg ul. Chmielnej.
517.1943-00-00 -
0000-00-00
Z wagonów zdobywano buraki cukrowe i wygotowując je otrzymywali syrop. Co stanowiło ważny środek odżywczy dla ludzi.
518.1943-00-00 -
0000-00-00
Część odzieży i żywności po ŻSS otrzymuje JUS po ponownym uruchomieniu.
519.1943-00-00 -
0000-00-00
Od naczelnego lekarza S. Weichert dowiaduje się, że jego podpis ( który został wzięty z zaproszenia do Rady) i pieczątka ŻSS były potrzebne żebyO.D mogła przejąć 15 ton darów zagranicznych, które przyszły już po rozwiązaniu ŻSS.
520.1943-00-00 -
0000-00-00
Zlikwidowany zostaje dom sierot a wychowankowie zostają przeniesieni do Bursy Rzemieślniczej, gdzie do tej pory zamieszkiwali starsi chłopcy pracujący w warsztatach i fabrykach. Polecenie to wydaje Spira.
521.1943-00-00 -
0000-00-00
Gutter uzyskuje pozwolenie władz na stworzenie ochronki dla dzieci rodziców pracujących w warsztatach i na placówkach.
522.1943-00-00 -
0000-00-00
Budowa baraków dla Żydów w Płaszowie posuwa się bardzo wolno z powodu barku drzewa na budowę i powołania architekta nadzorującego budowę do wojska. Budową zarządza SS.
523.1943-00-00 -
0000-00-00
Muller przejmuje kontrolę nad budową baraków w Płaszowie.
524.1943-00-00 -
0000-00-00
Muller poleca żydowskiemu architektowi, który jest w Julagu I sporządzenie planu obozu w Płaszowie. Obok normalnych baraków maja tam być, budynki gospodarcze, szpital, łaźnia, odwszalnia, baraki dla 160 zasłużonych Żydów ( Kopfzimmer). Kopfzimmer są dla całych rodzin a ogólne baraki osobne dla kobiet i mężczyzn. Dzieci miały zamieszkać w ochronce położonej w parku.
525.1943-00-00 -
0000-00-00
W obozie w Płaszowie ma zamieszkać 15000 osób, wszystkie pozostałości Żydów z dystryktu krakowskiego. Komendantem obozu zostaje Gott.
526.1943-00-00 -
0000-00-00
Budowa obozu w Płaszowie przechodzi z rąk Rady do rąki firm niemieckich, które zobowiązują się wybudować obóz jak najszybciej.
527.1943-00-00 -
0000-00-00
Gott nakazuje stawiać baraki obozowe jak najszybciej bez oglądania się na plany budowy a także pomimo zimy rozpoczyna przesiedlanie do obozu.
528.1943-00-00 -
0000-00-00
Rabini cieszą się szacunkiem ODmanów, którzy są przesądni i w ten sposób chcą sobie zapewnić pomoc rabinów na tamtym świecie.
529.1943-00-00 -
0000-00-00
Do więzienia O.D trafiają także Żydzi na aryjskich papierach, Polki i Polacy podejrzewani o żydostwo, Żydzi obcy poddani. Niemiecka policja przeprowadza wstępne śledztwo i odprowadza ich do aresztu, dalszy ciąg postępowania odbywa się w areszcie O.D.
530.1943-00-00 -
0000-00-00
Obcy poddani są zwykle w grupach zwalniani z więzienia. Zwolnień dokonuje H.
531.1943-00-00 -
0000-00-00
Przesłuchań w więzieniu O.D dokonują K, Spira, Susser.
532.1943-00-00 -
0000-00-00
Susser przepytuje młodą Polkę podejrzaną o to, że jest Żydówką. Każe jej odmówić Ojcze Nasz, Zdrowaś Mario, wymienić przykazania kościelne, opisać kościół i księdza, u którego pobierała naukę religii. Pomimo bezbłędnych odpowiedzi kobiety stwierdza, że jest ona Żydówką.
533.1943-00-00 -
0000-00-00
Susser przesłuchuje Rowida podejrzanego o bycie Żydem. Susser stwierdza, że Rowid jest Żydem.
534.1943-00-00 -
0000-00-00
Badania na aryjskość przeprowadza na O.D Armer, który w zamian za to mógł pozostać z rodziną w Krakowie.
535.1943-00-00 -
0000-00-00
Podczas przesłuchać O.Dmani odwołują się do poczucia solidarności narodowej Żydów i mówią, że w obozach co prawda pracuje się, ale nie trzeba, tak jak na aryjskich papierach żyć w ciągłym strachu.
536.1943-00-00 -
0000-00-00
O.Dmani nie mają wpływu na to co stanie się z więźniami z ich więzienia, część jest od razu rozstrzeliwana, część selekcjonowana do pracy.
537.1943-00-00 -
0000-00-00
O.Dmani chcą także zwykle dowiedzieć się gdzie jest ukryty mają tek aresztowanego. Mówią mu, że on już z niego nie skorzysta i czy woli żeby wzbogacili się na nim Polacy czy też inni Żydzi. Dają też do zrozumienia, że wskazanie gdzie znajdują się kosztowności może przyczynić się do zwolnienia z więzienia.
538.1943-00-00 -
0000-00-00
Ukryte majątki żydowskie ODmani nazywają "cap".
539.1943-00-00 -
0000-00-00
O.D nie tropi Żydów na aryjskich papierach w Krakowie. Wyjątki stanowią agenci władz dewizowych.
540.1943-00-00 -
0000-00-00
Borodman za pośrednictwem znajomych aryjskich Żydów organizuje wyjazdy na Słowację i Węgry i w ten sposób łapie Żydów, którzy chcą się wydostać z Polski.
541.1943-00-00 -
0000-00-00
Brodman, Hochwald, Steinfeld chcą z pieniędzmi uciec za granicę. Zostają wydani przez własnych konfidentów i wraz z rodzinami rozstrzelani w Płaszowie.
542.1943-00-00 -
0000-00-00
Po ulicach Krakowa grasuje Auberbach i wskazuje Żydów policji.
543.1943-00-00 -
0000-00-00
H. wizytuje dom Rady. Zastaje żonę Weicherta przy kuchni i każe jej pokazać co jest w garnkach by sprawdzić czy nie ukrywa gdzieś mięsa.
544.1943-00-00 -
0000-00-00
Radcy krakowscy pracują w obozie w Płaszowie, lub placówkach ZFH, Madritsch. Po pracy wracają do domu Rady. Wszyscy uważają, że zostaną w Krakowie, aż do całkowitego oczyszczenia getta.
545.1943-00-00 -
0000-00-00
Gutter próbuje się z kancelarii obozu połączyć telefonicznie, zostaje za to niemiłosiernie zbity.
546.1943-00-00 -
0000-00-00
Kierownikom żydowskiej kolumny oczyszczającej, która czuwa nad wykonywaniem rozkazów przez pracujących przy oczyszczaniu pozwolono zamieszkać z rodzinami w dawnym getcie.
547.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert dostaje od K. przepustkę upoważniającą do opuszczania getta - ważną na miesiąc, później K. przedłuża z własnej woli Weichertowi przepustkę na kolejne 14 dni.
548.1943-00-00 -
0000-00-00
Córka Weicherta załatwia czasem za niego sprawy poza gettem, ma na to ustne pozwolenie K.
549.1943-00-00 -
0000-00-00
K. namawia Weicherta żeby dla uratowania siebie i swojej rodziny przeprowadził dowód aryjskości. Weichert nie zgadza się.
550.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert zwraca uwagę K., że wiele cennych księgozbiorów po wywiezionych Żydach niszczeje na ulicy i na dworcach.
551.1943-00-00 -
0000-00-00
Keller i Reichsicherheitsamt zwracają się do Weicherta z prośbą by zajął się segregacja książek po wysiedlonych.
552.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert odmawia osobistego zajęcia się pozostawionymi księgozbiorami, lecz poleca utworzenie 15-20 osobowej grupy, która by się tym zajęła. Segregacją książek na języki zajmują się osoby z kolumny oczyszczającej.
553.1943-00-00 -
0000-00-00
około 100000 Żydów ze wszystkich dystryktów zostało skierowanych do obozów.
554.1943-00-00 -
0000-00-00
Informacji na temat osób, które nie zostały wysiedlone do obozów nie ma. Weichert przypuszcza, że część została skierowana do obozów pracy w Rzeszy np. Oświęcimia.
555.1943-00-00 -
0000-00-00
Wysiedlani Żydzi mogą ze sobą zabrać jedynie niewielkie tobołki, pozostawione przez nich przedmioty użytku, maszyny, meble, kosztowności, odzież, bielizna przechodziły na własność SS.
556.1943-00-00 -
0000-00-00
Oczyszczanie gett i zbieranie pozostawionych przedmiotów przeprowadzane jest przez Radę, lub O.D wykonują tę pracę pozostawieni Żydzi ( Tarnów, Bochnia, Rzeszów), lub pracownicy najbliższego obozu pracy ( Kraków). Nadzór nad akcją ma SS.
557.1943-00-00 -
0000-00-00
Lepsze meble pozostawione przez Żydów przewożone są do Krakowa i rozprowadzane wśród Niemców, goresz sprzedawane są na miejscu Polakom.
558.1943-00-00 -
0000-00-00
Lepsza odzież i bielizna pozostawiona przez wysiedlonych Żydów jest przewożona do Krakowa i dalej do zbombardowanych miejscowości w Rzeszy. Zniszczone ubrania sprzedawane są jako nieużytki.
559.1943-00-00 -
0000-00-00
Pieniądze, złoto, kosztowności po wysiedlonych Żydach przekazywane są SS.
560.1943-00-00 -
0000-00-00
Rewizje kolumny oczyszczającej są robione bez zapowiedzi, jeśli SS znajdzie przy kimś koszulę, lub ręcznik, lub inny przedmiot pochodzący z oczyszczanego getta bije złodzieja.
561.1943-00-00 -
0000-00-00
Przedmioty wartościowe znalezione w mieszkaniach wysiedlonych zabiera O.D. Prawdopodobnie część zatrzymuje dla siebie zanim odda je SS.
562.1943-00-00 -
0000-00-00
Po wysiedleniu gett O.D nie może już ściągać świadczeń i haraczy z mieszkańców więc tym energiczniej poszukuje kosztowności pozostawionych przez wysiedlonych.
563.1943-00-00 -
0000-00-00
Zlikwidowany zostaje obóz w Szebni, aresztowany jest jego komendant i zdymisjonowani funkcjonariusze SS.
564.1943-00-00 -
0000-00-00
Po likwidacji obozu w Szebni, jego komendant wywozi z niego skrzynię do Rzeszy. Jego kierowca, który nie jest mu przychylny powoduje defekt auta w Krakowie i zwraca się o pomoc do Policji Bezpieczeństwa. Policja zwraca uwagę na skrzynię, w której okazuje się, że są kosztowności, komendant zostaje aresztowany.
565.1943-00-00 -
0000-00-00
Krąży po Krakowie plotka, że wywożone z obozów przez ich komendantów przedmioty wartościowe były przerabiane na pozłacane żeby Policja Bezpieczeństwa ich nie złapała.
566.1943-00-00 -
0000-00-00
Wiele złota zostało dostarczonego na SS, co pomogło w podtrzymaniu mitu o olbrzymich bogactwach, które posiadają Żydzi.
567.1943-00-00 -
0000-00-00
Równolegle z wysiedleniami z Krakowa toczyły się wysiedlenia w Tarnowie.
568.1943-00-00 -
0000-00-00
Tarnów znajduje się początkowo na liście miast, w których zostaną utrzymane dzielnice żydowskie. Jednak i to nie uchroniło jego mieszkańców przed całkowitym wysiedleniem.
569.1943-00-00 -
0000-00-00
Wysiedlenie z Tarnowa obejmuje kilka akcji, każdorazowo wysiedlanych jest 4-7 tysięcy Żydów, bez względu na status, stan rodzinny i pracę.
570.1943-00-00 -
0000-00-00
Dyrektorzy firmy Madritsch w Tarnowie są obecni przy wysiedleniu i udaje im się uratować kierowników ze swoich fabryk, jednak na uratowanie nawet najlepiej wykwalifikowanych robotników nie mają szans.
571.1943-00-00 -
0000-00-00
W porównaniu z Krakowem w Tarnowie więcej osób zginęło ma miejscu podczas wysiedlenia.
572.1943-00-00 -
0000-00-00
Podczas pierwszej selekcji w Tarnowie, oddzielane są dzieci. Niektóre wyrywają się, biegną do rodziców i trzymają się ich kurczowo - wtedy zabierani są także rodzice. Niektórzy rodzice dobrowolnie idą z dziećmi do transportu.
573.1943-00-00 -
0000-00-00
Kierownik warsztatów w Tarnowie, trzyma kurczowo swoje dzieci i nie chce ich puścić do transportu, zostaje zabity na miejscu.
574.1943-00-00 -
0000-00-00
Reiss zostaje zastrzelony podczas akcji wysiedleńczej z Tarnowa.
575.1943-00-00 -
0000-00-00
Podczas wysiedlenia nie wolno wyglądać z okien budynków aryjskich wychodzących na ulice getta, jeden Polak w Tarnowie zostaje zastrzelony za swoją ciekawość.
576.1943-00-00 -
0000-00-00
W Tarnowie getto zostaje podzielone na A - dla ludności pracującej na niemieckich placówkach i B - dla bezrobotnych.
577.1943-00-00 -
0000-00-00
W Tarnowie getto B jest przez pewien czas zwolnione z obowiązku pracy, lecz lepiej zaopatrywane w artykuły spożywcze. Przy podziale na getta A i B ludzie płacą za dostanie się do getta B. Później płaci się za przeniesienie do A kiedy wiadomo, że mieszkańców B czeka zagłada a mieszkańców B obóz pracy.
578.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS wysyła do tarnowskiego getta leki, środki wzmacniające i opatrunkowe dla pracowników 2 większych i 4 mniejszych firm zatrudniających Żydów.
579.1943-00-00 -
0000-00-00
Ostatnie wysiedlenie z Tarnowa obejmuje 1500 Żydów. Zostają oni przewiezieni do obozu w Płaszowie i rozlokowani w warsztatach Madritscha i innych.
580.1943-00-00 -
0000-00-00
150 Żydów zostaje w Tarnowie żeby oczyszczać miasto, później zostają oni przewiezieni do Płaszowa.
581.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS wysyła transport leków i środków wzmacniających do obu gett rzeszowskich.
582.1943-00-00 -
0000-00-00
Następuje wysiedlenie z obu gett rzeszowskich. Część Żydów zostaje przeniesiona do fabryki motorów lotniczych ( zatrudniającej 350 a później 400 Żydów).
583.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS wysyła leki, środki opatrunkowe, wzmacniające i papierosy do fabryki motorów lotniczych pod Rzeszowem. Po dary przyjeżdża autem przedstawiciel firmy.
584.1943-00-00 -
0000-00-00
Z Przemyśla Żydzi są wysiedlani w 2 etapach. Na miejscu pozostaje 60 Żydów do oczyszczania getta, którzy są później przewiezieni do Płaszowa.
585.1943-00-00 -
0000-00-00
Ku zaskoczeniu Rady i kierownictwa bocheńskich warsztatów w pierwszej turze wysiedlenia zostaje wysiedlonych 3000 Żydów, w tym kilkuset pracowników warsztatów.
586.1943-00-00 -
0000-00-00
Razem z transportem odchodzi prezes bocheńskiej Rady, starszy, schorowany mężczyzna, żołnierz austriacki z I wojny światowej.
587.1943-00-00 -
0000-00-00
Greiwer wraz z rodziną zostaje oskarżony o ukrywanie w warsztatach towarów należących do jego rodziny. Przetrzymywani są w krakowskim więzieniu a później odesłani z transportem.
588.1943-00-00 -
0000-00-00
Podczas akacji wysiedleńczej w jednym z budynków warsztatów wybucha pożar. Jest to uważane za akcję sabotażową i egzystencja warsztatów jest zagrożona.
589.1943-00-00 -
0000-00-00
Bocheńskie warsztaty zostają oddane ZFH. Braki personalne zostają uzupełnione bocheńskimi Żydami oraz Żydami z innych miejscowości.
590.1943-00-00 -
0000-00-00
Kolejne wysiedlenie z Bochni jest całkowite, w mieście pozostaje jedynie kilkudziesięciu Żydów w kolumnie oczyszczającej, kilku członków Rady i kilkudziesięciu członków O.D.
591.1943-00-00 -
0000-00-00
Bocheńscy Żydzi zostają wysiedleni w nieznane, część do obozu w Szebni gdzie ZFH ma otworzyć swoje warsztaty.
592.1943-00-00 -
0000-00-00
Kierownicy bocheńskich warsztatów decydują się odjechać transportem ze swoim dziećmi. Transport zostaje przez władze i dyrekcję ZFH wstrzymany na chwilę by nakłonić ich do pozostania - bezskutecznie.
593.1943-00-00 -
0000-00-00
Podczas wysiedlenia z Bochni zostaje wysiedlonych w nieznane ok1000 Żydów obcych poddanych.
594.1943-00-00 -
0000-00-00
Policja Bezpieczeństwa w Bochni wydaje zaświadczenia stwierdzające przynależność do państw obcych. Posiadacze tych zaświadczeń mogą mieszkać poza gettem.
595.1943-00-00 -
0000-00-00
Bocheńscy obcokrajowcy zostają wezwani na Polciję Bezpieczeństwa celem wymiany ich na niemieckich poddanych z innych krajów. Zgłasza się tylko 5 osób, wobec tego Policja Bezpieczeństwa zarządza przyłączenie obcych poddanych do transportu w nieznane.
596.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS wysyła pomoc dla 600 Żydów i 300 Polaków z obozu w Pustkowiu.
597.1943-00-00 -
0000-00-00
Pracownicy firmy Toebbensa zostają wysiedleni do obozu w Potowej, pracownicy Schultza do obozu w Trawnikach.
598.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS zaczyna udzielać pomocy Żydom pracującym w warsztatach firmy Hasag (Częstochowa): Apparatenbau, Eisenhutte, Warthewerk. Pracuje tam ok. 4500 Żydów, głównie z Warsztatów Miejskich zorganizowanych przez Stadthauptmanna przed wysiedleniem.
599.1943-00-00 -
0000-00-00
Niemka, która utrzymuje z ramienia Hasag kontakty z JUS zabiega bardzo o regularnie dostawy leków, środków opatrunkowych i wzmacniających, żywności i ubrań.
600.1943-00-00 -
0000-00-00
Mała płytka nagrobna Sternbacha, którego popioły przesłano z Oświęcimia długo wala się po obozie w Płaszowie.
601.1943-00-00 -
0000-00-00
Obóz się rozrasta, niwelowane są tereny pod budowę, powstają kolejne baraki i budynki administracyjne.
602.1943-00-00 -
0000-00-00
Za daną drużynę odpowiedzialny jest, wyznaczany przez władzę Capo, za utrzymanie porządku i ustawienie drużyny w 5 odpowiada Betriebsordner.
603.1943-00-00 -
0000-00-00
Przed każdą placówką gdzie zatrudnieni są Żydzi siedzi członek żydowskiej służby porządkowej obozowej, a przez pewien czas polski policjant, który pod osobistą odpowiedzialnością czuwa nad tym by Żydzi nie kontaktowali się ze światem zewnętrznym.
604.1943-00-00 -
0000-00-00
H. spotyka Polkę wychodzącą z firmy Madritsh, która mówi, że rozmawiała z robotnikiem St. Na rozkaz H. St. zostaje odprowadzony do O.D gdzie otrzymuje 25 kijów.
605.1943-00-00 -
0000-00-00
Żydzi kupują w zakładach pracy chleb, kiełbasę, ser od Polaków, z którymi pracują.
606.1943-00-00 -
0000-00-00
Robotnicy obozowi pracują 10-12 godzin dziennie i otrzymują wodnistą zupę, kawę i 12dkg. chleba dziennie.
607.1943-00-00 -
0000-00-00
Towar dostarczany robotnikom żydowskim przez Polaków jest bardzo drogi.
608.1943-00-00 -
0000-00-00
Polacy znajomi przekazują czasem paczki żywnościowe Żydom z obozu. Właściciele zakładów pracy - ZFH, Madritsch - we własnym dobrze pojętym interesie, by nie pomarli im z głodu pracownicy, patrzą przez palce na handel żywnością w zakładach.
609.1943-00-00 -
0000-00-00
Żydom pracującym w obozie trudniej jest pozyskać dodatkową żywność.
610.1943-00-00 -
0000-00-00
Zbliżanie się do drutu okalającego obóz kilka osób przypłaciło życiem.
611.1943-00-00 -
0000-00-00
Jedzie do obozu szmuglują na handel polscy wozacy przywożący zaopatrzenie dla obozu a także żydowska obsługa wozowa. Jeśli towar został odkryty Polak trafiał do obozu na kilka miesięcy a Żyd miał zakaz opuszczania obozu i był przydzielany do kolumny transportowej ( najcięższych robót obozowych).
612.1943-00-00 -
0000-00-00
Często mieszkający w tym samym baraku Żydzi donoszą na siebie wzajemnie jeśli ktoś otrzyma jedzenie z poza obozu.
613.1943-00-00 -
0000-00-00
Towar szmuglowany do obozu kosztuje o 100% więcej niż poza obozem, w obozie jest rozprowadzany po cenie o 400% wyższej niż był zakupiony.
614.1943-00-00 -
0000-00-00
Pracujący na placówkach poza obozem przemycają chleb, jajka, ser, masło dla rodziny w obozie. Podczas rewizji chleb, jeśli jest czarny, jest zostawiany, reszta konfiskowana.
615.1943-00-00 -
0000-00-00
U kilku osób wracających z placówki poza obozem podczas rewizji znaleziono białe pieczywo, jabłka i pomidory. Cała drużyna została rozstrzelana.
616.1943-00-00 -
0000-00-00
Żeby uniemożliwić zakup żywności poza obozem podczas każdej rewizji odbierane sa wszelkie pieniądze i przedmioty wartościowe.
617.1943-00-00 -
0000-00-00
W nocy z baraków wolno wychodzić jedynie w bieliźnie, wyjście w ubraniu jest jednoznaczne z rozstrzelaniem.
618.1943-00-00 -
0000-00-00
Gdy komendant karze rozstrzelać za przewinienie 2 ODmanów, Chilowicz mówi żeby i jego z nimi rozstrzelać.
619.1943-00-00 -
0000-00-00
Dzięki interwencji Chilowicza w obozie są tolerowane dzieci.
620.1943-00-00 -
0000-00-00
Komendant obozu wydaje rozkazy nie licząc się z możliwościami ludzi. Do przenoszenia baraków O.D spędza cały obóz w nocy żeby zgodnie z rozkazem zdążyć do następnego poranka.
621.1943-00-00 -
0000-00-00
Chilowicz zabiega u komendanta by za dobrze wykonane zadanie robotnicy otrzymywali dodatkowe racje chleba, lub zupy a członkowie O.D mięso.
622.1943-00-00 -
0000-00-00
O.D ma obowiązek dbać o to by komendantowi jego gościom podczas urządzanych przyjęć niczego nie brakowało.
623.1943-00-00 -
0000-00-00
Warsztat krawiecki w obozie otrzymuje zamówienie na kostiumy balowe na sylwestrowy bal u komendanta.
624.1943-00-00 -
0000-00-00
OD zakupuje dla funkcjonariuszy obozowych upominki z okazji urodzin, wyjazdów na urlop etc.
625.1943-00-00 -
0000-00-00
ODmani w Płaszowie krzyczą, biją po twarzy szpicrutą, pałką. Najbrutalniejszy w stosunku do robotników jest Finklstein, szczególnie okrutny jest w stosunku do kobiet.
626.1943-00-00 -
0000-00-00
ODman, który przyłapuje kobiety palące papierosy w obozie każe im połykać palące się papierosy.
627.1943-00-00 -
0000-00-00
Lekarz w państwowym szpitalu pyta Weicherta, czy to prawda, że ODmani znęcali się tak nad Żydami w obozie, ponieważ tak opowiadali mu Niemcy. Weichert odpowiada, że wiele jest w tych opowieściach przechwałek.
628.1943-00-00 -
0000-00-00
ODmani różnią się między sobą statusem i zakresem władzy w obozie.
629.1943-00-00 -
0000-00-00
Jeśli jakaś placówka zostanie rozwiązana, lub ktoś zwolniony zostanie z pracy, musi natychmiast ubiegać się o przydział pracy. Na przydział pracy ma zawsze wpływ OD.
630.1943-00-00 -
0000-00-00
Po rozwiązaniu obozowej OD Goldberg cały czas zarządza przydziałami do pracy i pobiera świadczenia w gotówce, kosztownościach, żywności ( likierach, konserwach, czekoladzie) za pozostawienie na dotychczasowym miejscu pracy, nie przenoszenie do robót terenowych.
631.1943-00-00 -
0000-00-00
Plagą baraków mieszkalnych i warsztatów jest donosicielstwo. Donosy kierowana są do OD, lub bezpośrednio do komendanta, lub niemieckiego kierownika.
632.1943-00-00 -
0000-00-00
14 letni chłopak z Tarnowa jest ulubionym konfidentem komendanta obozu, który zawsze go wysłuchuje. Chłopak donosi też OD o tym gdzie w Tarnowie ukryte są majątki po wysiedlonych.
633.1943-00-00 -
0000-00-00
Przed 14 letnim konfidentem drży nawet Chilowicz. OD obawia się konfidentów komendanta obozu i stara się ich umieszczać w transportach żeby pozbyć się konkurencji.
634.1943-00-00 -
0000-00-00
OD udowadnia przed komendantem bezzasadność donosu na Hilfsteina, Rowida, Biebersteina, którzy mieli jakoby z mapą omawiać położenie frontu niemieckiego.
635.1943-00-00 -
0000-00-00
W pracowni papierniczej w obozie pracują przeważnie starsi zasłużeni działacze.
636.1943-00-00 -
0000-00-00
Dwa razy w tygodniu przychodzi do obozu Taubman, który od swoich informatorów odbiera raporty dla Policji Bezpieczeństwa poza obozem.
637.1943-00-00 -
0000-00-00
Przepracowanie, brak miejsca, prywatności i higieny osobistej powoduje ciągłe animozje w obozie.
638.1943-00-00 -
0000-00-00
Kradzieże spowodowane zawiścią o ubranie, kosztowności, jedzenie zdarzają się w niektórych barakach nagminnie. Komendanci i komendantki baraków nie dają sobie rady z upilnowaniem porządku.
639.1943-00-00 -
0000-00-00
OD zajmuje oddzielny barak z izbami dla poszczególnych rodzin, umeblowany w stoły i ławy.
640.1943-00-00 -
0000-00-00
Gross zostaje lekarzem obozowym.
641.1943-00-00 -
0000-00-00
Lekarz obozowy ma obowiązek dbać o stan sanitarny obozu. Leczeni chorych odbywa się w 3 barakach w obozie, aparatura pochodzi ze szpitali getta krakowskiego. Do ambulatorium zawsze ustawiają się kolejki.
642.1943-00-00 -
0000-00-00
Gross decyduje o tym kto zostanie przyjęty do szpitala, o niezdolności do pracy, zwolnieniach z pracy, a także zatrudnia lekarzy.
643.1943-00-00 -
0000-00-00
Orzeczona niezdolność do pracy oznacza odesłanie transportem, lub rozstrzelanie, dlatego większość pracowników obozu unika baraków szpitalnych.
644.1943-00-00 -
0000-00-00
Władze zarządzają konfiskatę całej bielizny osobistej i pościelowej pracowników obozu.
645.1943-00-00 -
0000-00-00
Rottenfuhrer zarządza rewizję w gmachach ZFH i Madritscha. Rewizja odbywa się nocą, pracownicy pilnujący fabryk zostają wyprowadzeni z budynku. Znaleziono pieniądze ( kilkanaście tysięcy), kosztowności,żywność ( chleb, masło, jajka, kiełbasę), odzież. Wszystko zabiera OD.
646.1943-00-00 -
0000-00-00
Hurtownia Grossa zajmuje się konserwowaniem jajek i dostarczaniem ich do Landwirtschaftliche Zentralstelle i niektórych urzędów niemieckich. Ma ona pozwolenie na funkcjonowanie po wysiedleniu. Zatrudnia 20 pracowników.
647.1943-00-00 -
0000-00-00
Rottenfuhrer robi w nocy rewizję w mieszkaniu Gross, które mieści się przy prowadzonej przez niego hurtowni. Po niedługim czasie hurtowania upada.
648.1943-00-00 -
0000-00-00
Gross proponuje SS, że podejmie się sprzedaży księgozbiorów talmudycznych z getta za żywność zagraniczną, lub walutę.
649.1943-00-00 -
0000-00-00
Rottenfuhrer bardzo goni podległych sobie Żydów do pracy, często używając pałki, lub szpicruty. Nie uznaje świąt ani niedziel.
650.1943-00-00 -
0000-00-00
Podczas rewizji w mieszkaniu Rowida Rottenfuhrer ciska na ziemię obraz z Chrystusem ze słowami: Precz z tym starym Żydem.
651.1943-00-00 -
0000-00-00
Spelman przesyła Rottenfuhrerowi 2 razy w tygodniu duży sernik. Gdy raz z braku potrzebnych składników spóźnia się z podarunkiem, Rottenfuhrer obija jego syna do krwi, pod pozorem jakiegoś przewinienia.
652.1943-00-00 -
0000-00-00
W obozach Julag I, II, III pracuje łącznie 2500 Żydów, pracują oni przeważnie przy budowie dróg, torów kolejowych dla Ostbahn a także firm prywatnych.
653.1943-00-00 -
0000-00-00
Obozy Julag I, II, III zostają połączone jako filie do obozu w Płaszowie, którego komendantem jest Rottenfuhrer.
654.1943-00-00 -
0000-00-00
Pracujący w obozie muszą Rottenfuhrerowi sprawić powóz za sumę ok. 20000 zł.
655.1943-00-00 -
0000-00-00
Rottenfuhrer zostaje przeniesiony do obozu żydowskiego we Lwowie, jednak ze względu na miłe wspomnienia często odwiedza obóz w Płaszowie.
656.1943-00-00 -
0000-00-00
Julag I i II pomimo, że otoczone podwójnym drutem kolczastym, rowem i z wieżami strażniczymi uważane są ze względu na mniejszą ilość robotników, lepsze jedzenie, ceny artykułów spożywczych za obozy lżejsze i znośniejsze niż na Jerozolimskiej.
657.1943-00-00 -
0000-00-00
W Julagu I sporadyczne są rozstrzelania i są to egzekucje na 3-4 osobach a nie masowe jak na Jerozolimskiej.
658.1943-00-00 -
0000-00-00
W Julagu I zostaje rozstrzelanych 30 młodych chłopaków oskarżonych o sabotaż na tory kolejowe. Jednemu z podejrzanych udaje się uciec nago przed egzekucją, komendant daruje mu życie i po załapaniu każe wydać mu ubranie i powrócić do pracy.
659.1943-00-00 -
0000-00-00
Komendant Julagu I ukrywa przed władzami szerzący się w obozie tyfus i wysyła robotników do łaźni w getcie a później buduje łaźnie w obozie.
660.1943-00-00 -
0000-00-00
Na tyfus umiera 2/3 pracujących w Julagu I.
661.1943-00-00 -
0000-00-00
Komendant obawiając się rozstrzelania chorych i rozwiązania obozu ukrywa przed władzami, że w Julagu I panuje epidemia tyfusu.
662.1943-00-00 -
0000-00-00
K. udaje się wynegocjować by jednostki O.D pozostawione do oczyszczania krakowskiego getta zostały wysłane do Julagów I, II, III a nie na Jerozolimską. Sam spędza 1 noc w towarzystwie funkcjonariuszy O.D w obozie.
663.1943-00-00 -
0000-00-00
W obozie jest ok. 300 dzieci. Część została przeszmuglowana, część przybyła legalnie z członkami Rady, lub O.D ( przygarniali oni często także dzieci swoich wysiedlonych krewnych i sprawdzali do obozu jako swoje własne).
664.1943-00-00 -
0000-00-00
Dzieci w obozie wszyscy starają się kryć w barakach, by nie rzucały się w oczy Niemcom, którzy mogliby chcieć je wtedy wysiedlić.
665.1943-00-00 -
0000-00-00
W obozie powstają specjalne warsztaty dla dzieci, które mają ponad 10 lat, czasem zatrudniane są też młodsze dzieci.
666.1943-00-00 -
0000-00-00
Dzieci otrzymują w obozie dodatkowe porcje chleba, marmolady i środków wzmacniających od JUS.
667.1943-00-00 -
0000-00-00
Bogatsi robotnicy dbają i dokarmiają dzieci, których rodzice zginęli w obozie.
668.1943-00-00 -
0000-00-00
Pod obóz Deutsche Emailwerke podjeżdża auto z Jerozolimskiej i funkcjonariusze żądają wydania pracujących tam dzieci. Wydanych zostaje 16 z 22. Następnego dnia po odebraniu donosu funkcjonariusze przyjeżdżają po pozostałe 6 dzieci.
669.1943-00-00 -
0000-00-00
Masowe egzekucje w obozie są karą za ucieczkę. W pierwszej kolejności za ucieczkę ponosi karę Capo, następnie 5 w której maszerował uciekinier ( jeśli uciekł podczas marszu), i najbliżsi pracujący ( jeśli uciekł podczas pracy).
670.1943-00-00 -
0000-00-00
Na jednego uciekającego rozstrzeliwano zwykle ok 50 Żydów - 10-20 z załogo placówki, 30-40 z pozostałych pracujących w obozie ( w pierwszej kolejności idą na śmierć osoby starsze, niezdolne do pracy).
671.1943-00-00 -
0000-00-00
Chcąc wysiedlić w nieznane osoby starsze z obozu O.D sporządza listę. Osoby będące na liście zabiegają u lekarza o ponowy przydział do pracy i wykreślenie z listy niezdolnych do pracy.
672.1943-00-00 -
0000-00-00
Chcąc wysiedlić osoby starsze w obozu O.D zamyka je w osobnym baraku, lub zabiera prosto z miejsca pracy. Za każdym razem akcja trwa kilka dni i dokonywane są podmianki i wykupywanie się poszczególnych osób.
673.1943-00-00 -
0000-00-00
Zarządzony zostaje przegląd lekarski podczas apelu. Następnego dnia osoby wyznaczone przez lekarzy zostają wsadzone do aut i natychmiast wywiezione do Oświęcimia.
674.1943-00-00 -
0000-00-00
Z obozu odchodzą małe transporty fachowców do obozów pracy w Rzeszy i duże transporty, często kobiet, do innych obozów w GG.
675.1943-00-00 -
0000-00-00
Komendant daje przemówienie do robotników odjeżdżających transportem do innych obozów, żeby się nie lękali ponieważ nic złego ich nie czeka, będą pracowali w innych obozach.
676.1943-00-00 -
0000-00-00
H. pokazuje Weichertowi pokwitowania z innych obozów za przyjęcie odpowiedniej ilości robotników z Płaszowa.
677.1943-00-00 -
0000-00-00
Do Płaszowa dochodzą ustne wiadomości od robotników przewiezionych do innych obozów. Skarżą się oni na ciężkie warunki pracy, brak jedzenia, ubrania etc.
678.1943-00-00 -
0000-00-00
W obozie obowiązuje zakaz wysyłania i przyjmowania korespondencji.
679.1943-00-00 -
0000-00-00
Polacy przewożą między obozami paczki, listy, pieniądze ( za 30-40% sumy). Czasem giną całe paczki. Ustne wiadomości przekazują Żydzi przyjeżdżający po leki do JUSu.
680.1943-00-00 -
0000-00-00
Podczas rewizji zostają znalezione listy na sienniku Hupperta.
681.1943-00-00 -
0000-00-00
Bajrach zostaje wysiedlony w obozu.
682.1943-00-00 -
0000-00-00
Sztencel zostaje aresztowany pod zarzutem przyjmowania listów od polskich obozowiczów i przenoszenia ich do miasta.
683.1943-00-00 -
0000-00-00
P. podkochuje się w żydowskiej dentystce. Chcąc wydostać się z getta ucieka ona z synkiem kanałami. Jej synek zostaje rozstrzelany ona sama pod opieką P trafia na O.D. Kiedy zostaje przetransportowana do obozu P. zawsze o nią pyta. Dentystka zażywa truciznę i umiera w mękach - P płacze po jej śmierci.
684.1943-00-00 -
0000-00-00
Rabi zostaje zastrzelony podczas apelu ponieważ przechodzi z jednej grupy do drugiej.
685.1943-00-00 -
0000-00-00
Komendant zatrzymuje wychodzącą z obozu kolumnę oczyszczającą, pyta jednego z Żydów czy podoba mu się w obozie, gdy ten dwukrotnie nie może z siebie wydobyć głosu z przerażenia zostaje zastrzelony. Zastrzelony też zostaje stojący obok robotnik, który wydaje się komendantowi też niezadowolony z obozu. Resztę ratuje ODman, który odpowiada za resztę, że są zachwyceni obozem.
686.1943-00-00 -
0000-00-00
Komendant zabija swojego chłopca stajennego i następnego dnia szuka go.
687.1943-00-00 -
0000-00-00
Reiterowna zostaje zastrzelona za to, że ściana projektowanego przez nia baraku się zawala podczas burzy.
688.1943-00-00 -
0000-00-00
Streimer wraz z żoną zostają rozstrzelani za to, że podobno w jego biurku znaleziono kiełbasę.
689.1943-00-00 -
0000-00-00
Klebabanow przenosi od kobiety z obozu do jej córki pracującej w obozie Kabelswerk złoty łańcuszek. Wszyscy troje zostają rozstrzelani.
690.1943-00-00 -
0000-00-00
ODman, który kupował w towarzystwie niemieckiego funkcjonariusza kawę dla swojego komendanta zostaje aresztowany stracony, razem z komendantem OD, stracona zostaje także żona ODmama, z którą od lat był w separacji.
691.1943-00-00 -
0000-00-00
Zostaje rozstrzelanych 60 Żydów zatrudnionych na niemieckiej placówce Bauhof. Podczas przesiedleń Niemcy o nich zapomnieli i nie prowadzili ich ewidencji, dopiero kiedy jeden z pracowników Bauhofu przesłał paczkę rodzinie na Jerozolimskiej przypomniano sobie o nich i rozstrzelano wszystkich.
692.1943-00-00 -
0000-00-00
W obozie dokonywane są egzekucje więźniów z miasta, także Polaków.
693.1943-00-00 -
0000-00-00
W obozie częste jest powiedzenie:" Tak mogiła i tak mogiła" od kiedy ofiary egzekucji zamiast zakopywać zaczęto zasypywać bagrem, powiedzenie zostało zmienione na: "Tak bagier i tak bagier"
694.1943-00-00 -
0000-00-00
Grunberg chodzi stale z opuchniętą od pobicia twarzą.
695.1943-00-00 -
0000-00-00
W obozie zdarza się szczucie psami, które czasem zagryzają na śmierć uciekającego.
696.1943-00-00 -
0000-00-00
Za opieszałość w pracy baraków kobiecych, komendant zarządza publiczną chłostę. Pewna ilość kobiet z każdego baraku musi się rozebrać na placu apelowym i liczyć otrzymane razy, jeśli się któraś pomyli w liczeniu, chłosta zaczyna się od nowa. Córka dobrowolnie zgłasza się za matkę - matka nie zostaje zwolniona, a córka otrzymuje podwójną ilość razów.
697.1943-00-00 -
0000-00-00
Landesdorfer zawsze chodzi z gumową pałką ukrytą w rękawie i bije robotników bez uprzedzenia. Chętnie wykonuje także odbywające się w obozie egzekucje.
698.1943-00-00 -
0000-00-00
Staeub bije robotników z obozu specjalnie po oczach a kobiety po piersiach.
699.1943-00-00 -
0000-00-00
Madritsch otrzymuje pozwolenie SS na przeniesienie warsztatów do obozu.
700.1943-00-00 -
0000-00-00
ZFH otrzymuje pozwolenie na otworzenie swoich warsztatów w obozie w Szebni, jednak, niedługo później obóz zostaje zlikwidowany.
701.1943-00-00 -
0000-00-00
Żydzi, którzy pracowali na placówkach poza obozem zostają przydzieleni do warsztatów obozowych : krawieckiego, szewskiego, trykotarskiego, rymarskiego, papierniczo-introligatorskiego, metalowego, zegarmistrzowskiego, samochodowego, ślusarskiego oraz do robót budowlanych i ziemnych.
702.1943-00-00 -
0000-00-00
W warsztatach obozowych w kierownictwie, administracji, zamówieniach pracują Żydzi.
703.1943-00-00 -
0000-00-00
Wszystkie mniejsze obozy otrzymują chleb, marmoladę i produkty dla kuchni dietetycznych od JUS.
704.1943-00-00 -
0000-00-00
W Kablach OD wytropiło kilku młodych chcących rzekomo uciec z obozu. Zostali oni rozstrzelani za "zamiar ucieczki".
705.1943-00-00 -
0000-00-00
Obóz na Jerozolimskiej przysyła mniejszym obozom w razie zapotrzebowania dodatkowych robotników, lub pobiera dodatkową siłę roboczą dla swoich potrzeb.
706.1943-00-00 -
0000-00-00
Mniejsze obozy przysyłają na Jerozolimską opieszałych robotników na wymianę, jednak gdy się okazuje, że ci robotnicy są natychmiast rozstrzeliwani, rezygnują z dalszych "wymian" i starają się nadgonić tempo pracy we własnym zakresie.
707.1943-00-00 -
0000-00-00
Część więźniów jest zamiast do transportu kierowana do pracy na Jerozolimskiej.
708.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS dostaje 11000zł. od Komitetu Pomocy dla Żydów Europejskich ze Sztokholmu, 85 skrzyń leków, 160 skrzyń mleka skondensowanego od RGO jako udział (16%) w darach od MCK.
709.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert prosi o możliwość zlokalizowania biur JUS w getcie tak by uniknąć usuwania lokatorów z budynku ( co byłoby konieczny w wypadku budynków po stronie aryjskiej).
710.1943-00-00 -
0000-00-00
Scherner zatrzymuje auto, którym jedzie i woła Weicherta po nazwisku pytając czy dostał on podpisaną przez niego zgodę na swobodne poruszanie się po mieście. Ten widoczny znak łaski jest szeroko komentowany i od tej pory zawsze kiedy Weichert załatwia coś z SS, H jest dla niego uprzejmy.
711.1943-00-00 -
0000-00-00
Budynek JUS ma 15 pomieszczeń, 2 ubikacje na podwórzu, murowaną piwnicę. Odnawianiem budynku zajmuje się 11 robotników z Płaszowa pod kierownictwem Morgenbessera, a wykorzystywane są materiały pozostałe w getcie. Remont trwa 5 tygodni.
712.1943-00-00 -
0000-00-00
Do nowego budynku JUS jest także przniesiona rozdzielna leków i urządzenia biurowe z dawnego budynku ŻSS.
713.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS napotyka trudności przy zatrudnieniu personelu.
714.1943-00-00 -
0000-00-00
6 pracowników JUS jest przyprowadzanych przez straż ukraińską do pracy razem z pracownikami Madritscha.
715.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS musi przesyłać kopie swojej korespondencji do BuF.
716.1943-00-00 -
0000-00-00
Przepisy pocztowe wymagają by wysyłając list zagraniczny okazać przy okienku pocztowym dowód osobisty, ilość listów zagranicznych, które można wysłać jest ograniczona.
717.1943-00-00 -
0000-00-00
BuF wysyła korespondencję JUS ( na papierze firmowym JUS) w razem ze swoją korespondencja zagraniczną w rządowym urzędzie pocztowym.
718.1943-00-00 -
0000-00-00
Turk czyta korespondencję JUS przed wysłaniem, i później opieczętowuje kopertę swoją pieczątką urzędową i pieczątką "gesehen".
719.1943-00-00 -
0000-00-00
W ciągu 16 miesięcy działalności JUS wysłanych zostaje 1000 listów zagranicznych, tylko 2 razy stają w nich zakwestionowane przez cenzurę pojedyncze słowa.
720.1943-00-00 -
0000-00-00
Korespondencja przychodząca do JUS jest wyjmowana ze skrytki przez funkcjonariusza BuF, dostarczana Turkowi do czytania a następnie 2 razy w tygodniu dostarczana do JUS.
721.1943-00-00 -
0000-00-00
Korespondencja prywatna pisana do członków JUS jest także czytana przez BuF.
722.1943-00-00 -
0000-00-00
Turk pokazuje Weichertowi zawiadomienie o palestyńskich affidavitach dla Żydów, które nadeszło ze Szwajcarii i komunikuje, że kieruje je do władz policyjnych.
723.1943-00-00 -
0000-00-00
Turk wręcza Weichertowi 500 listów dotyczących poszukiwania przez zagranicznych Żydów krewnych w kraju, radzi Weichertowi by nie odpowiadać na nie. Weichert przekonuje go by wysłać informacje dotyczące to, iż JUS nie zajmuje się takimi sprawami.
724.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert opisuje wstrząsające wrażenie jakie robią listy zza granicy w poszukiwaniu krewnych i bliskich. Z listów wyziera rozpacz i i bezradność bliskich, którym urwal się kontakt z Żydami polskimi.
725.1943-00-00 -
0000-00-00
Początkowo BuF odbiera także paczki kierowane do JUS, później upoważnienie ( każdorazowo na piśmie, podpisane przez funkcjonariusza BuF upoważnionego do obioru poczty) do ich odbierania otrzymuje Weichert.
726.1943-00-00 -
0000-00-00
Paczki z darami wysyłane są pocztą, przeważnie wysyłka do jednego obozu obejmuje 6-12 paczek po 20kg.
727.1943-00-00 -
0000-00-00
W związku z zakazem wysyłania paczek przez Żydów, na paczkach z darami BuF figuruje jako nadawca. Daje on JUSowi ostemplowane druki paczkowe, które należy później tylko uzupełnić danymi odbiorcy.
728.1943-00-00 -
0000-00-00
Tylko jedna paczka z lekami zostaje okradziona w trakcie działalności JUS, co jest dużym sukcesem ponieważ za leki i środki wzmacniające płaci się zawrotne sumy.
729.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert początkowo jest sceptyczny co do znaczenia jakie może mieć niesiona pomoc dla Żydów w obozach, jednak później przekonuje się, że dary JUSu moga przyczynić się do podniesienia standartów sanitarnych i uratowania wielu osób.
730.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS chce rozszerzyć swoją działalność o zakup leków na miejscu a nie tylko rozdzielanie darów.
731.1943-00-00 -
0000-00-00
lekarze obozowi w zamówieniach przesyłanych do JUSu proszą o ligninę, plastry i bandaże.
732.1943-00-00 -
0000-00-00
Pomimo, iż plastry są artykułem kontyngentowym, udaje się JUSowi uzyskać w krakowskiej hurtowni Nemetschke prawie co miesiąc spory przydział Jansa i Leukoplastrów.
733.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS bandaże, gazę i watę pozyskuje na drodze wymiany. Ligninę i bandaże papierowe otrzymuje ze Składnicy Sanitarnej Waffen SS i ze Szwecji.
734.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS stara się obozom wysyłać takie lei, których nie mogą one pozyskać z SS, lub Składnicy Sanitarnej Waffen SS, których obowiązkiem jest zaopatrywanie obozów w leki.
735.1943-00-00 -
0000-00-00
Tynktury ( T-ra jodi, opii, walerianę) JUS pozyskuje z zagranicy a w kraju w częściowo w kraju w drodze wymiany.
736.1943-00-00 -
0000-00-00
Na wolnym rynku 1l. spirytusu kosztuje kilkaset złotych, 1l. denaturatu kilkadziesiąt złotych.
737.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS otrzymuje z Państwowego Monopolu, dzięki poparciu BuF oraz działu aptekarskiego Wydziału Głównego Zdrowia, przydział 15l. spirytusu za 10zł. i denaturatu za 1,20zł. Pokrywa to całkowicie zapotrzebowanie JUSu.
738.1943-00-00 -
0000-00-00
Na bazie wazeliny z darów zagranicznych JUS wytwarza maści: ichtiolową, siarkową.
739.1943-00-00 -
0000-00-00
Obozy zgłaszają duże zapotrzebowanie przyrządów chirurgicznych, którego JUS nie jest w stanie w pełni pokryć.
740.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS zwraca się do organizacji w Szwecji i Szwajcarii o przysłanie strzykawek, termometrów.
741.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS zamawia w firmie Drobner narzędzia chirurgiczne i w firmie Lejbowicz narzędzia stomatologiczne, obie firmy wysyłają zamówienia prosto do obozów.
742.1943-00-00 -
0000-00-00
Krakowskie firmy Drobner i Lejbowicz przed wojna należały do Żydów a obecnie należą do Polaków.
743.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS zawiadamia stowarzyszenia charytatywne żydowskie w krajach neutralnych, sprzymierzonych z Niemcami oraz okupowanych o wznowieniu swojej działalności i prosi o przesyłanie darów, szczególnie żywności i odzieży.
744.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS rozpoczyna starania u władz krakowskich o zezwolenie na przesyłanie do obozów żywności i odzieży.
745.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS za zgodą BuF i SS przesyła do obozów produkty pierwszej potrzeby pochodzące z wymiany sardynek, herbaty, kawy, kakao, które przesyła Relico.
746.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS wymienia otrzymane luksusowe dary na mąkę, grysik, owsiankę, jaglankę, kaszę, fasolę, zupy w proszku.
747.1943-00-00 -
0000-00-00
Z mąki JUS wypieka chleb dla obozów położonych pod Krakowem a także przydziela obozom fabrycznym w dystrykcie radomskim.
748.1943-00-00 -
0000-00-00
Kasza, grysik, owsianka z JUSu pozwalają na zorganizowanie w podkrakowskich obozach kuchni dietetycznych dla chorych.
749.1943-00-00 -
0000-00-00
Fasolę i zupy w proszku JUS przydziela mniejszym obozom, oraz niektórym firmom.
750.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS za zgodą BuF wykupuje z RGO po konkurencyjnych cenach część odzieży amerykańskiej, która była zastawem pod pożyczkę zaciągniętą wcześniej przez ŻSS.
751.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS rozsyła kilkaset sztuk odzieży amerykańskiej do obozów.
752.1943-00-00 -
0000-00-00
MCK odmawia JUSowi zezwolenia na przywóz żywności i ubrań z zagranicy powołując się na brak zgody Niemieckiego Czerwonego Krzyża i władz policyjnych Rzeszy.
753.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS namawia BuF do pertraktacji z NCK w GG oraz z władzami policyjnymi w sprawie zgody wwozu żywności i ubrań z zagranicy.
754.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS wymienia przy pomocy RGO otrzymane puszki fig i migdałów na mąkę i produkty mączne, co pozwala na zaopatrywanie obozów w chleb.
755.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS otrzymuje od gminy żydowskiej w Bratysławie dżem i marmoladę, które przekazuje do obozów.
756.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS otrzymuje z MCK wiadomość, że ubrania, które zawierają najmniejszą choćby domieszkę wełny, lub bawełny nie mogą być wywożone ze Szwajcarii. MCK awizuje więc dla JUSu 1000 sztuk odzieży z tkaniny papierowej, których jednak JUS nigdy nie otrzymuje.
757.1943-00-00 -
0000-00-00
Razem z transportem ligniny JUS otrzymuje ze Sztokholmu 100 papierowych kołder i 200 kamizelek papierowych.
758.1943-00-00 -
0000-00-00
Z Portugalii JUS dostaje 55kg. odzieży używanej.
759.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS od RGO kupuje jutę pochodzącą z opakowań transportów zagranicznych i wyrabia z nich spodnie dla robotników Emailwarenfabrik i Kabelwerk.
760.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS zwraca się do Meyera o przeznaczenie nieużytków, ścinków, zniszczonej bielizny zwożonej z gett w GG na bieliznę i odzież dla robotników.
761.1943-00-00 -
0000-00-00
Meyer mówi, że SS z własnej inicjatywy przekazuje 20 jedwabnych kapot i kilka tysięcy sztuk innej odzieży dla robotników dystryktu radomskiego. Przydzielenia odzieży i bielizny robotnikom krakowskim odmawia.
762.1943-00-00 -
0000-00-00
Meyer zamawia dla robotników w krakowskich obozach 10000 ubrań płóciennych i papierowych w partiach po 6000 i 4000. Weichert zwraca mu uwagę, że ta ilość jest niewystarczająca nawet dla pracowników obozu na Jerozolimskiej.
763.1943-00-00 -
0000-00-00
W związku z finansowymi zobowiązaniami ZFH wobec ŻSS, JUS otrzymuje 150 par drewniaków i kilkaset par spodów drewnianych.
764.1943-00-00 -
0000-00-00
Koenemenn obiecuje, że z najbliższego transportu z Rzeszy, obozy w dystrykcie krakowskim dostaną drewniaki.
765.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS za pośrednictwem RGO kupuje 6000 par spodów drewnianych.
766.1943-00-00 -
0000-00-00
Obozy, które przyjeżdżają autami po odbiór leków i żywności zabierają także odzież i obuwie.
767.1943-00-00 -
0000-00-00
W razie potrzeby Weichert wozi sam przydziały odzieży do obozów krakowskich.
768.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS nie wysyła przydziałów odzieży koleją z uwagi na nagminne kradzieże.
769.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS wysyła odzież koleją dla obozu lubelskiego. Skrzynie z ubraniami są pozabijane i są okute obręczami żelaznymi, transport ubezpieczony jest od kradzieży w firmie spedycyjnej Schenker i Sp, transportowi towarzyszy konwojent. Po otwarciu okazuje się, że fachowcy kolejowi podmienili część ubrań na cegły owinięte w papier.
770.1943-00-00 -
0000-00-00
Ubrania i bielizna są bardzo ważne dla robotników w obozach ponieważ często byli ładowani na transporty bez żadnego bagażu i nie mieli ze sobą własnych ubrań.
771.1943-00-00 -
0000-00-00
Robotnicy w obozach śpią stłoczeni na siennikach, lub słomie w tych warunkach brak bielizny ma bardzo negatywne skutki dla zdrowia.
772.1943-00-00 -
0000-00-00
Kierownicy obozów, którym zależy na utrzymaniu swoich pracowników w dobrym zdrowiu zabiegają o przydziały bielizny, odzieży, lub samowolnie jeżdżą w miejsca po wysiedlonych Żydach zbierać pozostałe ubrania i bieliznę.
773.1943-00-00 -
0000-00-00
Obozy fabryczne dystryktu radomskiego otrzymują od Działu Opieki Fabrycznej Wydziału Głównego "Praca" kilka tysięcy par drewniaków, niektóre obozy dostają także ubrania w pasy z tkaniny papierowej.
774.1943-00-00 -
0000-00-00
Racja dzienna chleba w obozie to 180gr, później zostaje ona podwojona, lecz dla ciężko pracujących robotników jest to ilość dalece niewystarczalna.
775.1943-00-00 -
0000-00-00
Często do zup w obozie brakuje kartofli ( źle konserwowane gniją), lub kaszy uciera się zwyczaj wymieniania cukru na różne rodzaje kasz.
776.1943-00-00 -
0000-00-00
Racja miesięczna cukru na jednego robotnika obozu to 30dkg.
777.1943-00-00 -
0000-00-00
Kuchnie szpitalne istnieją w większości obozów, nie otrzymują one osobnych przydziałów tylko korzystają z przydziałów ogólnoobozowych ze szkodą dla reszty robotników.
778.1943-00-00 -
0000-00-00
OD w obozach przydziela sobie wielokrotnie większe racje żywnościowe, podobnie jest z ich rodzinami, pracownikami biurowymi, pracownikami kuchni, magazynów, lekarzami.
779.1943-00-00 -
0000-00-00
Specjalną kuchnię w obozach mają też funkcjonariusze straży obozowej, otrzymują oni osobne przydziały, jednak te wydają im się niewystarczające i zabierają część przydziałów z kuchni dla robotników.
780.1943-00-00 -
0000-00-00
Kuchnia kierownictwa obozu pochłania większość produktów kuchni obozowej takich jak mięso, tłuszcze, jajka, a także nabywane sa dla niej towary luksusowe jak wino, likiery, sardynki.
781.1943-00-00 -
0000-00-00
Robotnicy składają się na zakup towarów luksusowych dla kierownictwa obozu. Kiedy robotnicy nie maja pieniędzy sprzedawane są na ten cel niektóre artykuły z ogólnych przydziałów np. cukier.
782.1943-00-00 -
0000-00-00
OD dokonuje zakupów artykułów luksusowych dla kierownictwa obozu, licząc że w ten sposób uda się uchronić obóz od nieszczęść.
783.1943-00-00 -
0000-00-00
OD jest często zbyt hojną dla komendanta obozu w darach a na wystawne uczty zapraszani są krewni i znajomi kierownika.
784.1943-00-00 -
0000-00-00
Władze widząc nadużycia w obozach zakazują używania przydziałów dla robotników w innych celach i wprowadzając żołnierskie wyżywienie dla straży obozowej.
785.1943-00-00 -
0000-00-00
W obozach fabrycznych nie ma przywilejów kuchennych dla OD i straży obozowej oraz dla wybranych grup Żydów.
786.1943-00-00 -
0000-00-00
Firmy dbają o to by w nagrodę za dobrze wykonywaną pracę robotnicy żydowscy dostawiali dodatkowe przydziały żywnościowe.
787.1943-00-00 -
0000-00-00
Właściciel Emailarenfabrik dopłaca z własnych funduszy po 50gr dziennie dla każdego żydowskiego pracownika.
788.1943-00-00 -
0000-00-00
Dyrektorzy Kabelwerk decydują się przeznaczyć pewną kwotę jako stały zasiłek na zakup produktów dla kuchni żydowskiej w fabryce. Mają jednak problem ze znalezieniem sposobu księgowania tych kwot.
789.1943-00-00 -
0000-00-00
Pomoc żywnościowa JUSu jest zwykle ograniczona do pewnej kategorii robotników obozów.
790.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS daje przede wszystkim przydziały dla: chorych, rekonwalescentów, niedożywionych, dzieci, młodzieży. Kilkakrotnie zdarza się, że przydziały otrzymuje cały obóz.
791.1943-00-00 -
0000-00-00
Obóz na Jerozolimskiej dostaje od JUS kilka tysięcy kilogramów chleba tygodniowo.
792.1943-00-00 -
0000-00-00
Polskie piekarnie cierpią na brak pracowników.
793.1943-00-00 -
0000-00-00
Chleb dla JUS wypiekają 3 piekarnie.
794.1943-00-00 -
0000-00-00
MCK pierwszym transporcie przesyła środki wzmacniające: mleko skondensowane, Navitol-Malt, Navitol-Oil.
795.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS propaguje stosowanie Navitol-Oilu u dzieci, młodzieży, rekonwalescentów, niedożywionych.
796.1943-00-00 -
0000-00-00
MCK przesyła dla JUS: mleko w proszku ( Guigoz, Lactissa), Ovomaltinę, ekstrakt słodowy.
797.1943-00-00 -
0000-00-00
Do używanych środków wzmacniających należą preparaty cebionowe:Redoxon, Ferro-Redoxon, Ferro-Phitin.
798.1943-00-00 -
0000-00-00
Leki, których nie można dostać na rynku JUS pozyskuje z transportów MCK dla ludności nieniemieckiej oraz z Ose genewskiego.
799.1943-00-00 -
0000-00-00
Na wolnym rynku jedna tabletka Cibazolu kosztuje 4 do 5 złotych.
800.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS stara się nawiązywać kontakty osobiste z obozami.
801.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert jako jedyny z JUSu ma możliwość swobodnego poruszania się, więc w miarę możliwości stara się wizytować obozy.
802.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert odwiedza obóz na Jerozolimskiej 2 razy w tygodniu, obozy pod Krakowem raz w tygodniu, lub raz na 2 tygodnie.Podczas wizyt rozmawia z lekarzami, ODmanami, robotnikami.
803.1943-00-00 -
0000-00-00
W każdym obozie jest osoba odpowiedzialna wobec JUSu za rozprowadzanie darów.
804.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert w trakcie swoich wizyt w obozach sprawdza sprawność działania aparatu rozdawnictwa darów a także negocjuje zwiększenie, lub rozszerzenie przydziału darów.
805.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert bezskutecznie stara się o zezwolenie na wyjazd do obozów poza Krakowem.Jego status prawny i swoboda poruszania się poza Krakowem nie zostają uregulowane.
806.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS uzależnia zwiększenie przydziałów od osobistego kontaktu z wydelegowanymi z obozów osobami. W ten sposób chce zachęcić obozy poza dystryktem krakowskim do przysyłania lekarzy do biura JUSu.
807.1943-00-00 -
0000-00-00
Do JUSu przyjeżdżają z obozów w dystrykcie krakowskim i radomskim lekarze żydowscy, lub żydowscy delegaci w asyście Niemców. Przyjeżdżają samochodami ciężarowymi w związku z odbiorem przydziału. Z niektórych obozów przyjeżdżają niemieccy, lub polscy funkcjonariusze.
808.1943-00-00 -
0000-00-00
W obozie wojskowym w dystrykcie lubelskim, pod nadzorem władz kierownikiem obozu jest żydowski robotnik.
809.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert od rana chodzi po urzędach załatwiając przydziały ( na wszystko potrzebuje zezwolenia Bezugacheine). Popołudniu odwiedza obozy, lecz jest w ciągłym telefonicznym kontakcie z biurem by w razie przyjazdu kogoś z obozu natychmiast wrócić.
810.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert jest często poza biurem kiedy przyjeżdżają z obozów delegaci po przydziały, czekają oni wtedy na niego i się niecierpliwią.
811.1943-00-00 -
0000-00-00
Rzmieślnicy pracujący dla Policji Bezpieczeństwa - zwani rzemieślnikami z Pomorskiej - nie pozostają w łączności z obozem na Jerozolimskiej. Podobno mogą oni wychodzić na miasto i jest ich kilkuset.
812.1943-00-00 -
0000-00-00
W spisie obozów dystryktu krakowskiego, który JUS otrzymuje od SS nie ma rzemieślników z Pomorskiej - wskazywałoby to na ich bardzo uprzywilejowaną pozycję i niepodleganie SS.
813.1943-00-00 -
0000-00-00
Sch. z Policji Bezpieczeństwa zgłasza się do JUS po leki dla zatrudnionych u niego 60 Żydów.
814.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert pyta Sch co się stało z pozostałymi zatrudnianymi przez Policję Bezpieczeństwa Żydami. Sch odpowiada, że nigdy nie było zatrudnionych więcej Żydów.
815.1943-00-00 -
0000-00-00
Okazuje się, że Żydzi zatrudnienie przez Sch. to nie rzemieślnicy z Pomorskiej, lecz pracownicy Sonderkommando.
816.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert razem z O. idzie na Policję Bezpieczeństwa, gdzie wyższy urzędnik administracyjny obiecuje porozumieć się ze zwierzchnikami rzemieślników z Pomorskiej w sprawie przydziału leków dla nich.
817.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert dowiaduje się, że grupa 170 rzemieślników z Pomorskiej korzysta z pomocy polskiego lekarza więziennego, ma pod dostatkiem chleba i żywności.
818.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert idzie się spotkać z M. w sprawie ewentualnego wyjazdu z kraju Żydów otrzymujących palestyńskie affidavity.
819.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert zabiega stale w BuF na przydział personelu dla JUSu, jednak BuF musi w tej sprawie czekać na decyzję władz policyjnych w Berlinie.
820.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert ma wrażenie, że władze berlińskie mogą tolerować istnienie żydowskiej organizacji JUS, ale nie będą chciały usankcjonować jej istnienia na piśmie.
821.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS otrzymuje od BuF 6 pracowników (byłych członków ŻSS), jednak SS nie chce przyznać im oficjalnego przydziału.
822.1943-00-00 -
0000-00-00
Wobec braku pracowników Weichert przyciąga do pracy w JUS syna i córkę, polski aptekarz uczy ich rozdziału leków i sprawuje kontrolę nad zestawami leków.
823.1943-00-00 -
0000-00-00
Wbrew obowiązującemu zakazowi, że Żydom nie wolno zatrudniać aryjczyków, JUS otrzymuje pozwolenie na zatrudnienie polskiego aptekarza.
824.1943-00-00 -
0000-00-00
Dla JUSu pracuje aptekarz, który może poświęcić jedynie 3-4 godziny 5 razy w tygodniu. Jest to niewystarczające dla potrzeb rozdzielni leków.
825.1943-00-00 -
0000-00-00
Córka Weicherta zajmuje się rozdzielnia leków na stałe, syn Weicherta zajmuje się sekretariatem JUS ( przepisuje po niemiecku korespondencję). Żona Weicherta zajmuje się przydziałami żywności i odzieży.
826.1943-00-00 -
0000-00-00
Rodzina Weicherta pracuje od wczesnego ranka do nocy, dzięki temu w rozdawnictwie leków ani w korespondencji nie ma opóźnień i zaległości.
827.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert nie chce przemęczać swojej rodziny i zabiega zarówno w BuF jak i w SS o przydział dawnych pracowników.
828.1943-00-00 -
0000-00-00
Pomimo początkowych deklaracji ze strony H., że w zamian za zwolnienie polskiego aptekarza pracownik JUS zostaje zwolniony z obozu, nic takiego nie ma miejsca, gdyż zachodzą zmiany personalne w SS.
829.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichertowi udaje się załatwić przeniesienie Hilfsteina do obozu fabrycznego Emailwerke, gdzie jest lekarzem i gdzie Weichert może pozostawać z nim w kontakcie i omawiać sprawy JUSu.
830.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS nawiązuje kontakty z obozami w dystrykcie lubelskim, warszawskim, lwowskim, radomskim.
831.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert musi być osobiście przy odbiorze towaru na kolei i na poczcie. Udaje mu się wytargować w BuF przydzielenie polskiego pracownika do magazynowania i księgowania towarów.
832.1943-00-00 -
0000-00-00
Jedynym pismem w poczekali BuF jest antysemickie pismo "Służba światowa", jest ono także wysyłane do polskich i ukraińskich delegatur.
833.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert stara się ciągle nie stracić z trudem uzyskanego zaufania zadeklarowanego antysemity Turka.
834.1943-00-00 -
0000-00-00
Turk proponuje zredukowanie przydziału dla JUS z darów MCK dla ludności nieniemieckiej. Swoją propozycje uzasadnia dużym ubytkiem Żydów w GG.
835.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert uważa, że mniejsza ilość Żydów nie może być podstawą do zmniejszenia przydziałów dla nich ponieważ są w położeniu dużo gorszym niż inne narody GG. Inne narodowości dzięki przejętym żydowskim przedsiębiorstwom podniosły swoja stopę życiową.
836.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert opisuje jak zmieniło się położenie Żydów od 1940: zostali pomordowani, wyrugowani z życia społecznego i gospodarczego, pracują w obozach, stracili majątki.
837.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS nie może organizować wśród Żydów zbiórek na biednych ponieważ Żydzi, którzy coś posiadali, albo stracili to podczas wysiedlenia, lub sprzedali za jedzenie, albo oszczędzają na wykupienie się z obozu.
838.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert czuje, że mimo, iz pomoc JUS to kropla w morzu potrzeb, to należy walczyć o każdą puszkę mleka kondensowanego.
839.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert proponuje by udział JUS w darach MCK dla ludności nieniemieckiej wynosił 10%. Turk odpowiada mu, że przydział będzie wynosił 2%.
840.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert oświadcza Turkowi, że jeśli BuF nie podniesie przydziału dla JUS, JUS będzie zmuszony zrezygnować w całości ze swojego przydziału i zabiegać jedynie o dary od żydowskich organizacji zagranicznych.Turk uważa, że może to zostać odebrane jako sabotaż.
841.1943-00-00 -
0000-00-00
RGO na polecenie BuF ma wydać JUSowi 2% leków i środków wzmacniających z drugiego transportu MCK, a 8% zostawić jako rezerwę na wypadek podniesienia przydziałów. JUS pobiera po 4% najbardziej potrzebnych leków, a innych nie pobiera wcale.
842.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS postanawia się zwrócić do MCK za pośrednictwem NCK i RGO.
843.1943-00-00 -
0000-00-00
Heidemann, do którego zwraca się Weichert w sprawie przydziałów MCK nie jest w stanie poświęcić więcej czasu sprawom żydowskim, które wydają mu się zbyt błahe.
844.1943-00-00 -
0000-00-00
Ronikier z Tchórznickim piszą list do MCK w pełni popierający 10% przedział z darów dla JUSu.
845.1943-00-00 -
0000-00-00
Turk pyta Weicherta czy JUS ma wystarczającą ilość miejsca w magazynach ponieważ został poniesiony przydział z darów MCK do 10%.
846.1943-00-00 -
0000-00-00
BuF nakazuje RGO wydać JUSowi 8% z drugiego transportu, które wcześniej zostały zatrzymane jako rezerwa.
847.1943-00-00 -
0000-00-00
Zdarza się, że prezes Rady nastawi jedną władzę niemiecką przeciwko drugiej, co zawsze kończy się dla niego tragicznie.
848.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS o wszelkich swoich posunięciach informuje zarówno BuF oraz SS, a także je nawzajem o swoich stanowiskach.
849.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS prosi BuF o poparcie wniosku do Urzędu Telefonicznego o wznowienie jednej z dawnych linii telefonicznych ŻSS.
850.1943-00-00 -
0000-00-00
Żeby uruchomić połączenie telefoniczne należy złożyć zaświadczenie o ważności wojennej ubiegającej się o zezwolenie instytucji.
851.1943-00-00 -
0000-00-00
Turk i Weirauch mówią, że : zwycięstwo Niemiec nie jest zależne od telefony JUSu, i odmawiają przyznania zezwolenia na linię telefoniczną.
852.1943-00-00 -
0000-00-00
Turk pozwala Weichertowi skontaktować się z H w sprawie przydzielenia telefony dla JUSu.
853.1943-00-00 -
0000-00-00
H zaświadcza ważność wojenną JUS i JUS otrzymuje linię telefoniczna z dawnym numerem ŻSS.
854.1943-00-00 -
0000-00-00
Turk ma żal do Weicherta, że zgłosił się on do SS o przydzielenie linii telefonicznej po wcześniejszej odmowie BuF.
855.1943-00-00 -
0000-00-00
Pokwitowanie otrzymania darów od organizacji międzynarodowych JUS musi przesyłać bezpośrednio do tych organizacji.
856.1943-00-00 -
0000-00-00
Przesyłki przychodzące za pośrednictwem MCK ( wszystkie przesyłki kolejowe) JUS musi kwitować w 6 egzemplarzach przesyłanych za pośrednictwem NCK.
857.1943-00-00 -
0000-00-00
Podczas gdy JUS nie istnieje a ŻSS jeszcze nie powstało przychodzi: duży transport z MCK, transport leków z Ose, transport papierowych środków opatrunkowych, paczki z herbatą, kawą, sardynkami, 11000 zł. w gotówce od Komitetu Pomocy w Sztokholmie.
858.1943-00-00 -
0000-00-00
Przed powstaniem JUS : BuF przejmuje przychodzącą gotówkę i paczki pocztowe, RGO przejmuje transport leków z MCK, SS przejmuje transport leków z Ose. Zarówno BuF jak i RGO oddają przejęte dary po powstaniu JUS, SS darów ani pokwitowań nie oddaje.
859.1943-00-00 -
0000-00-00
BuF zapewnia, że SS rozprowadziło po obozach pracy dla Żydów leki przejęte w trakcie zawieszenia działalności JUSu.
860.1943-00-00 -
0000-00-00
S zostaje wydelegowany jako mediator pomiędzy JUS a SS w sprawie pokwitowań za leki przejęte przez SS.
861.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert nie wierzy, że SS rozdało wszystkie przejęte leki, proponuje więc by SS oddało JUSowi część leków w naturze, a za część oddało inne leki na wymianę. W pokwitowaniu dla organizacji zagranicznej miało być to opisane.
862.1943-00-00 -
0000-00-00
S. oświadcza Weichertowi, że SS nie może znaleźć placówki, która gotowa byłaby oddać część leków dla JUSu.
863.1943-00-00 -
0000-00-00
NCK domaga się od JUS pokwitowania dla MCK za leki przejęte przez SS.
864.1943-00-00 -
0000-00-00
Hilfstein i Tisch uważają, że należy podpisać pokwitowanie za leki przejęte przez SS i nie przeciągać struny.
865.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert nie chce podpisać pokwitowania za leki przejęte przez SS ponieważ obawia się precedensu.
866.1943-00-00 -
0000-00-00
2 mężczyzn ze Składnicy Sanitarnej Waffen SS przyjeżdża obejrzeć rozdzielnię leków JUSu.
867.1943-00-00 -
0000-00-00
B. mówi, że leki przejęte przez SS rozdzielił dla obozów pracy dla Żydów dystryktów krakowskiego, warszawskiego, lubelskiego, lwowskiego.
868.1943-00-00 -
0000-00-00
B oferuje oddanie środków opatrunkowych, lekarstw na wymianę a część darów z przejętego przez SS transportu oddaje w naturze.
869.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS przejmuje statut po ŻSS, więc na czele stoji prezydium ( 7 osób), działalność należy do KOPów, KOMów, delegatur. Jednak w praktyce działalność jest wykonywana centralnie, jednoosobowo.
870.1943-00-00 -
0000-00-00
Działalność JUS nie opiera się na żadnej pisemnej podstawie prawnej.
871.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert jest przyjmowany na spotkaniach roboczych w BuF 1-2 razy w tygodniu.
872.1943-00-00 -
0000-00-00
W urzędach i firmach, z którymi Weichert nie miał kontaktu podczas działania ŻSS, napotyka on opór spowodowany tylko ustnymi zaświadczeniami o działalności JUS a brakiem prawnych dokumentów.
873.1943-00-00 -
0000-00-00
Polscy właściciele i kierownicy firm nie mogą zrozumieć jak można istnienie JUSu pogodzić z polityka niemiecką wobec Żydów.
874.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS uzyskuje zgodę BuF na dostarczanie większej ilości chleba do obozu na Jerozolimskiej.
875.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS zwraca się do BuF, SS, Policji Bezpieczeństwa i Hirscha o wydanie spisu Żydów zagranicznych zamieszkałych w Krakowie w celu pociągnięcia ich do dobrowolnych składek na rzecz JUSu.
876.1943-00-00 -
0000-00-00
Część zagranicznych Żydów, mieszkających poza gettem, wspiera swoich znajomych w obozie, lecz na rzecz ogólnej opieki społecznej - JUS- nie wpłacają nic.
877.1943-00-00 -
0000-00-00
Spis zagranicznych Żydów obejmuje ok100 przeważnie poddanych: węgierskich, słowackich, rumuńskich, tureckich i państw Ameryki Południowej.
878.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS chce wysłać do zagranicznych Żydów zaproszenie do biura JUS i namówić ich do dobrowolnego opodatkowania się na rzecz robotników z obozu przy Jerozolimskiej.
879.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS jest upoważniony przez władze do przymusowego opodatkowywania Żydów będących na wolności.
880.1943-00-00 -
0000-00-00
Hilfstein przeglądając listę zagranicznych Żydów mówi, że część z nich opuściła już Kraków, nie zawiadamiając policji, część zmieniła adresy i trudno będzie do nich dotrzeć, część to biedacy i osoby aspołeczne.
881.1943-00-00 -
0000-00-00
2 węgierskich Żydów do czasu swojego wyjazdu zakupuje czasem chleb dla JUSu.
882.1943-00-00 -
0000-00-00
Kilku pozostawionych w Krakowie ODmanów, ma podobno na podstawie wystawionych im papierów wyjechać za granicę.
883.1943-00-00 -
0000-00-00
ODmani pozostawieni w Krakowie przekazują 2-3 razy w tygodniu chleb do obozu dla swoich rodzin ( według listy), 10% z każdego transportu muszą przeznaczyć do ogólnego rozdziału.
884.1943-00-00 -
0000-00-00
Firma Madritsch wysyła codziennie do obozu kilkaset chlebów po 2kg., dla swoich pracowników.
885.1943-00-00 -
0000-00-00
Pośrednicy kupują u piekarzy chleb po 11zł. i sprzedają go firmie Madritsch za 15-16zł.
886.1943-00-00 -
0000-00-00
W obozie na Jerozolimskiej jest 1500 Polaków.
887.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS stara się w RGO o przydział chleba dla Polaków z Jerozolimskiej. RGO przysyła codziennie 3000kg chleba, po 2 kg. chleba, dla każdego Polaka.
888.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS stara się by obóz dostawał stale 2000kg. chleba dziennie.
889.1943-00-00 -
0000-00-00
Polski piekarz, właściciel 2 piekarni zgadza się wypiekać dla JUS 2000kg. chlebów dziennie, jednak w ostatnim momencie wycofuje się z interesu.
890.1943-00-00 -
0000-00-00
Piekarz Gądek obawia się, że Weichert, jako Żyd, który chodzi bez opaski, poza obozem jest kapusiem i nie chce piec chlebów dla JUSu.
891.1943-00-00 -
0000-00-00
Vmann, skrót od Vertrauensmann, czyli konfident.
892.1943-00-00 -
0000-00-00
Zdrojewski uważa, że Weichert jest konfidentem niemieckim.
893.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert i jego rodzina otrzymują od SS zaświadczenia upoważniające do swobodnego poruszania się po Krakowie i zwalniające z noszenia opaski.
894.1943-00-00 -
0000-00-00
Godzina policyjna w Krakowie obowiązuje od 20 do 5. Dyrektor Policji wydaje odnawialne co miesiąc przepustki nocne. Weichert ma przepustkę nocną.
895.1943-00-00 -
0000-00-00
Kilkakrotnie w odwecie za napad na osoby na służbie niemieckiej, godzina policyjna przesuwana jest z 20 na 18.
896.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert dostaje od H pismo, które głosi, że jeśli zostanie Weichert spotkany po godzinie policyjnej to patrol, który go spotka ma napisać pismo z godziną i miejscem spotkania i wysłać do SS.
897.1943-00-00 -
0000-00-00
Pomimo, iż Weichert wielokrotnie wraca po godzinie policyjnej, nigdy nie zostaje zatrzymany przez patrol.
898.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert zwraca uwagę H, że nieposiadając dokumentu stwierdzającego jego stan prawny nie może się zameldować na policji, wynająć mieszkania etc.
899.1943-00-00 -
0000-00-00
W BuF zdania na temat przebywania Weicherta poza obozem są podzielone, część urzędników uważa, że mógłby on pełnić swoje obowiązki z kancelarii obozu na Jerozolimskiej.
900.1943-00-00 -
0000-00-00
JUS nie mógłby działać z obozu na Jerozolimskiej ponieważ nikomu z obozu poza zarządem nie wolno działać na zewnątrz, przyjmować i wysyłać korespondencję, zakupować towarów, zawierać umów, wypłacać i wypłacać pieniędzy.
901.1943-00-00 -
0000-00-00
Często firmy i placówki niemieckie rezygnują z zamówień w warsztatach obozowych żeby nie zabiegać o przepustki, zezwolenia i i nie narażać się na inne formalne utrudnienia.
902.1943-00-00 -
0000-00-00
Gdyby JUS działał na terenie obozu rozdział darów byłby niesprawiedliwy i inne obozy dostawałyby produkty gorszej jakości i mniej potrzebne.
903.1943-00-00 -
0000-00-00
Komendant obozu strzeże bardzo uważnie by nikt z obozu nie kontaktował się z żadną władzą zewnętrzną.
904.1943-00-00 -
0000-00-00
H mówi Weichertowi, że prędzej czy później trafi on do obozu.
905.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert obawia się, że trafi do obozu. Gdy nie wraca z pracy po godzinie policyjnej jego rodzina umiera ze strachu, że został siłą zatrzymany w obozie.
906.1943-00-00 -
0000-00-00
Odwiedzając obóz Weichert spędza tam ok 4-5 godzin, razem z dojazdem z Krakowa zajmuje mu to 6 godzin.
907.1943-00-00 -
0000-00-00
W obozie kilkakrotnie pojawiają się plotki, że Weichert został rozstrzelany, lub przewieziony do obozu razem z ODmanami.
908.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert czeka na komendanta obozu w końcu kiedy udaje mu się z nim porozmawiać ma stać, a komendant trzyma 2 wielkie psy.
909.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert ma prawo rozmawiać z nimieckimi funkcjonariuszami obozowymi i przychodzenia do obozu bez przepustki, po obozie jednak wolno mu się poruszać jedynie w asyście ODmana.
910.1943-00-00 -
0000-00-00
Dyżurny najpierw wyprowadza z gabinetu komendanta 4 wielkie psy a dopiero później pozwala Weichertowi wejść. Rozmowa Weicherta z komendantem trwa 15 minut.
911.1943-00-00 -
0000-00-00
Komendant ma zwyczaj załatwiania wszelkich spraw spacerując po obozie.
912.1943-00-00 -
0000-00-00
Weichert zawsze odczuwa lęk kiedy rozmawia z komendantem obozu, pomimo, iż przed wojną i w czasie wojny miał w wielu trudnych sprawach kontakt z różnymi urzędnikami.
913.1943-00-00 -
0000-00-00
Komendant obozu zwalnia Weicherta z obowiązkowej asysty ODmana w trakcie chodzenia po obozie. Później o tym zapomina i widząc Weicherta samego robi awanturę wartownikowi, że nie przydzielił mu asysty.
914.1943-00-00 -
0000-00-00
Komendant w sprawach JUSu idzie na dalekie ustępstwa: pozwala wyjeżdżać wozom po dary 2-3 razy w tygodniu, pozwala na korzystanie z wozów obozowych przy przewożeniu darów do JUSu, zwalnia łącznika JUSowego z innych prac w obozie.
915.1943-00-00 -
0000-00-00
Niemieccy funkcjonariusze, nawet tacy, który biją i dręczą robotników obozowych, odnoszą się do Weicherta życzliwie.
916.1943-00-00 -
0000-00-00
Kiedy robotnicy z Jerozolimskiej są masowo wysyłani do obozów w dystrykcie radomskim, komendant żeby uniknąć wyludnienia i likwidacji obozu oddaje warsztaty obozowe DAW.
917.1943-00-00 -
0000-00-00
DAW płaci SS za żydowskiego robotnika 3zł, podczas gdy inne firmy płaca po 6 zł.
918.1943-00-00 -
0000-00-00
Mohwinkel mówi Weichertowi, że u niego w obozie ma nosić opaskę na ramieniu.
919.1943-00-00 -
0000-00-00
Mohwinkel widząc Weicherta bez opaski chwyta go za krawat i zaczyna jego górną szczęką uderzać o dolną. Później Mohwinkel zabiera Weichertowi zaświadczenie upoważniające do swobodnego poruszania się.
920.1943-00-00 -
0000-00-00
K. nakazuje Mohwinklowi oddać zaświadczenie Weichertowi.
921.1943-00-00 -
0000-00-00
Kiedy przychodzą paczki z Portugalii, urzędniczka pocztowa wkłada je do skrytki JUSu, urzędnik BuF dzwoni do Weicherta, że może on odebrać przesyłki.
922.1943-00-00 -
0000-00-00
Kierownik poczty krzyczy na Weicherta, że żydowskie paczki zabierają mu miejsce, że on nie chce ich pilnować, że Żydzi dostają paczki sardynek a dla Niemców nie ma mięsa. Kierownik oskarża, że Weichert zamierza się na niego laską.
923.1943-00-00 -
0000-00-00
Urzędnikiem pocztowym, jest Niemiec z Bukowiny, który od 40 lat pracuje na poczcie w Krakowie. Podczas wojny stracił jedynego syna pastora ewangelickiego.
924.1943-00-00 -
0000-00-00
K odwiedza często dawne getto, wiedziony tam czy to pięknymi wspomnieniami czy wyrzutami sumienia. Spotkawszy raz Weicherta wita go słowami: To Pan jeszcze żyje?!
925.1943-00-00 -
0000-00-00
Marian Toporowski odwołuje się do Raportu Delegatury Rządu w sprawie prześladowań Żydów w 1943 roku. Na podstawie obfitego materiału zebranego przez BIP (Wolumski), broszur, m.in. relacja prof. Małowska.
926.1943-00-00 -
0000-00-00
Stachórska zmarła nagle w tramwaju, jadąc z żywnością w towarzystwie „Danki”.
927.1943-00-00 -
0000-00-00
Wspólne przeżycia i tragiczna śmierć ukochanych zbliżyły jeszcze bardziej Stanisławę Dębowską i Dorotę Miler. Wspomnienia przeżytych tragicznie chwil złączyły ich na dozgonną przyjaźń.
928.1943-00-00 -
0000-00-00
Zaczynało być zimno i Henryka Filipkowska dawała dzieciom ukrywającym się w Kolonii Staszica ciepłe rzeczy na noc, które rano jej odnoszono.
929.1943-00-00 -
0000-00-00
Pewnego razu najmłodszy dzieciak przyszedł do Henryki Filipkowskiej i zaczął płakać, że jest ogłoszenie, że kto da Żydom jeść będzie rozstrzelany.
930.1943-00-00 -
0000-00-00
Kiedy stało się jasne, że Niemcy zlikwidują całe getto, Genia Troman zwróciła się do Ireny Kucharzak z prośbą o wynajęcie mieszkania i urządzenie skrytki dla kilku osób.
931.1943-00-00 -
0000-00-00
Kolejny punkt kontaktowy Ireny Kucharzak z Tadeuszem Bednarczykiem znajdował się na ul. Chłodnej 6.
932.1943-00-00 -
0000-00-00
Sytuacja w domu jest trudna to wytrzymania. Lydii i chłopców cały czas nie ma. Janina nie ma co robić. Czyta, więc leżące w domu modlitwy i biblię. Postanawia zostać katoliczką. Religia katolicka fascynowała ją od dzieciństwa. Sama wychowała się w domu bez religii.
933.1943-00-00 -
0000-00-00
Eric znowu przyjeżdża, tym razem z chłopcami. Przynosi wieści o ojcu, dostał od niego parę listów. Pisze, że ukrywa się w małym miasteczku, w jakiejś piwnicy. Chorował na zapalenie płuc, ale już się czuje lepiej, W każdym liście pyta o Celię. Czy jest z nimi? Eric nie umie odpowiedzieć na to pytanie, gdzie jest Celia i szybko zmienia temat. Janina nigdy nie miała wątpliwości, że jej rodzice żyją i teraz zaczyna się zamartwiać. Gdzie jest jej matka? Nazwa miasta, z którego pisze ojciec jest niepokojąco blisko jednego z największych obozów koncentracyjnych. Czy ojciec na pewno pisze z miasteczka?
934.1943-00-00 -
0000-00-00
Siostra Margaret podejrzewa, że Janina może nie mieć chrztu, że jej rodzice mogli być innego wyznania niż katolickie. Każe Janinie wypytać o to Erica ( który rzekomo jest jej wujkiem). Inaczej nie będzie mogła przystąpić do komunii.
935.1943-00-00 -
0000-00-00
Do grupy dołącza nowa dziewczyna. Starsze uczennice robią z niej kozła ofiarnego. Używają wobec niej przemocy i wymyślają różne tortury - prowadzą ją na smyczy, każą jej klęczeć z rękoma w górze, aż do zemdlenia, popychają ją i biją.
936.1943-00-00 -
0000-00-00
Władysław Świętochowski - za namową teścia, Józefa Pera - przyjmuje do siebie dwie Żydówki, znajome teścia, Malwinę i Bronisławę Grosbard.
937.1943-00-00 -
0000-00-00
Rodzinie pani Frenkel udało się uciec z getta lwowskiego i po przybyciu do Warszawy ukrywali się u Elżbiety Szapiro, aż do załatwienia sobie innego schronienia.
938.1943-00-00 -
0000-00-00
Pani Mendys, siostra Frenkla, zwróciła się z prośbą do Elżbiety Szapiro o pomoc w przewiezieniu jej matki z resztą rodziny z getta lwowskiego. Elżbiecie udało się wydostać tylko matkę.
939.1943-00-00 -
0000-00-00
Po likwidacji getta Elżbieta Szapiro zaczęła być codziennie szantażowana. Pewnego dnia przyszła do niej elegancko ubrana kobieta i oświadczyła, że wie, iż przechowuje ona Żydów, w tym swojego męża, nie chce ona jej zrobić krzywdy, więc prosi aby Elżbieta poszła do baru i złożyła opłatę, a będzie wolna.
940.1943-00-00 -
0000-00-00
Z prośbą o ukrycie przez tydzień swoich rodziców zwrócił się do Elżbiety Szapiro pan Feldmanow. Musiała mu odmówić, gdyż szantażyści przychodzili do niej codziennie, a ona nie chciała narażać nikogo na niebezpieczeństwo.
941.1943-00-00 -
0000-00-00
Po otrzymaniu kenkarty Tadeusz Romański otrzymał polecenie, aby starał się przedostać na stronę aryjską z grupą Żydów tam pracujących. Gdy mu się to udało, znalazł się u pani Zielkowskiej zamieszkałej przy ul. Długiej 37, gdzie przebywał kilka miesięcy.
942.1943-00-00 -
0000-00-00
Gdy sąsiedzi pani Zielkowskiej zaczęli podejrzewać, że ukrywa ona Żyda, Tadeusz Romański musiał się stamtąd wyprowadzić. Postanowiono wtedy, że będzie się ukrywał w mieszkaniu córki pani Zielkowskiej. Na żądanie pani Zielkowskiej Tadeusz ochrzcił się i poślubił jej córkę.
943.1943-00-00 -
0000-00-00
W konspiracyjnym gimnazjum i liceum przy ul. Jasnej 10 u Jana Michała Langiewicza ukrywało się ośmioro Żydów, m.in. Krystyna Świerczyńska, Marek z żoną Lolą, Jadzia Hurkowska, małżeństwo Rowińskich, Felka.
944.1943-00-00 -
0000-00-00
W szkole przy ul. Jasnej 10 również dyrektor Jędraszko pomagał Żydom. Przychodziła do niego przez pewien czas młoda kobieta z 4 letnim synkiem, która po zapoznaniu z profesorem Langiewiczem została przeniesiona w bezpieczne miejsce.
945.1943-00-00 -
0000-00-00
Halina Bełchatowska i jej mąż Boruch Szpigiel ukrywali się (przez długi czas) w mieszkaniu Władysława Świętochowskiego.
946.1943-00-00 -
0000-00-00
Irena Szultz zgłosiła się do Wincentego Ferstera o pomoc w wyrobieniu fałszywych dokumentów i opiekę dla rodziny redaktor Mirosławy Parzyńskiej.
947.1943-00-00 -
0000-00-00
Matka Mirosławy Parzyńskiej, ukrywająca się jako Teofilia Doragostajska, została przewieziona karetką sanitarną pod opieką Ireny Schultz, do kliniki reumatologicznej przy ul. Oczki.
948.1943-00-00 -
0000-00-00
Ciotkę pani Mirosławy Parzyńskiej Irena Schultz umieściła w Zakładzie Św. Franciszka Salezego przy ul. Solec 36.
949.1943-00-00 -
0000-00-00
Pan Azkin z bratem zamieszkał u przyjaciela Grosińskich, pana Reida. Jednakże nie było to bezpieczne miejsce, gdyż pan Reid prowadził tajne ćwiczenia wojskowe.
950.1943-00-00 -
0000-00-00
Pewnego dnia pani Grosińska otrzymała telefon od swojej bratowej, która pracowała w teatrze wraz z panem Reidem. Ostrzegła ona, że Gestapo zatrzymało pana Reida i trzeba natychmiast zawiadomić Azkina i jego brata. Agnieszka Wróbel mimo wielkich obaw przed spotkaniem Niemców, poszła ratować braci pani Grosińskiej.
951.1943-00-00 -
0000-00-00
Z Lwowa do Warszawy przyjechał do pani Grosińskiej pewien pan, który powołując się na wspólnych znajomych prosił o możliwość zamieszkania na pewien czas u niej. Nie było jednak u niej bezpiecznie. Agnieszka Wróbel zaprowadziła go więc do swoich znajomych kolejarzy prosząc ich, aby go na krótki czas przyjęli. Po dwóch miesiącach musiał się wyprowadzić z powodu szantażów ze strony sąsiadów.
952.1943-01-00 -
0000-00-00
Sophie jest chora i musi zostać w łóżku przez dwa tygodnie. Może odpocząć od trudu pracy w fabryce. Jej mąż snuje plany o ucieczce z getta.
953.1943-01-00 -
0000-00-00
Na ulicy Nowiniarskiej 16 Karol Wierzbicki wraz z żoną ukrywali żonę Binema Motyla po jej przejściu na stronę aryjską. W ich mieszkaniu schronienie znajdowało wielu Żydów, dla których był to pierwszy punkt zaczepienia po przekroczeniu murów getta.
954.1943-01-00 -
0000-00-00
Wyciąganie z getta Józefa Gitler-Barskiego - przykład rozmów telefonicznch z gettem w tamtych dniach. Gdy po kilku dniach ostateczna akcja wysiedlania getta została zahamowana zaczęło się wyciganie ludzi. Piewrsza wyszła żona z córką, potem on sam. Adres gdzie miała się zgłosić żona podał mu Adolf Berman następującym sposobem (przez telefon). Była to ulica Wileńska. A więc :-Czy pamięta pan Szalita i miasto, gdzie pracował (Wilno)? Niech Celina [Gitler] tam się wybierze! On zrozumiał od razu i powiedział:-To ma coś wspólnego ze stolicą Czechosłowacji, prawda (Praga)?
955.1943-01-00 -
0000-00-00
W połowie stycznia 1943 r. przyszedł do nas, do bazy bojowników Droru na ul. Zamenhofa.
956.1943-01-00 -
0000-00-00
Henryk G. miał być włączony do przygotowań do zbrojnego oporu w getcie.
957.1943-01-00 -
0000-00-00
W styczniu Henryk G. ukrywający się po stronie aryjskiej, ostatni raz odwiedził getto. Zabrał resztę tego co mógł zabrać i przeniósł się ostatecznie na stronę polską.
958.1943-01-00 -
0000-00-00
Niemcy ponownie rozpoczęli łapanki w getcie i wywożenie Żydów do Treblinki.
959.1943-01-00 -
0000-00-00
Żydzi są przesiedlani do obozu w Płaszowie pomimo, iż budowa nie jest jeszcze ukończona, brakuje światła, wody, latryn, kuchni, budynki są nie opalane.
960.1943-01-00 -
0000-00-00
Rada ulega naciskom firm niemieckich i zmienia kolejność przesiedleń do Płaszowa - ZFH i Julius Madritsch mają obietnicę, iż ich pracownicy będą przenoszeni do obozu na samym końcu.
961.1943-01-00 -
0000-00-00
Chorzy pracownicy przenoszeni do obozu w Płaszowie otrzymują od lekarzy odroczenia i powracają do swoich mieszkań w krakowskim getcie.
962.1943-01-00 -
0000-00-00
Do obozu w Płaszowie mają się przenieść tylko mieszkańcy getta A - pracujący Żydzi.
963.1943-01-00 -
0000-00-00
Gutter uzyskuje odroczenie przeniesienia do obozu w Płaszowie o 3 tygodnie.
964.1943-01-00 -
0000-00-00
Fabryki, których pracownicy zostali już przesiedleni do Płaszowa uzyskują pozwolenie na przeniesienie ich do baraków na terenach fabryk.
965.1943-01-00 -
0000-00-00
Przy budowaniu baraków mieszkalnych na terenach fabrycznych pracują żydowscy pracownicy fabryk w godzinach nadliczbowych, bez wynagrodzenia.
966.1943-01-00 -
0000-00-00
Dzięki rozmieszczenia pracowników fabryk w barakach na terenie fabryki zaoszczędzono czas godzinnego ( a zimą dwugodzinnego) marszu, straconych godzin podczas czekania na zbiórkę i apelu. Ponad to w przyfabrycznych osiedlach są kuchnie i sklepy.
967.1943-01-00 -
0000-00-00
Bogatsi z pracujących w fabrykach oferują pokrycie kosztów budowy przyfabrycznych baraków, jednak nie spotyka się to z akceptacją.
968.1943-01-00 -
1942-01-00
W szopie szczotkarzy funkcjonuje nielegalny telefon, który zakłada się na kilka dni, potem likwiduje i zakłada w innym miejscu szopu. Można było z tego telefonu dzwonić na aryjską stronę.
969.1943-01-00 -
1942-01-00
W styczniu 1943 roku pojawiła się plotka, jako że władze niemieckie zażądały, by przenieść szopy z getta warszawskiego do Poniatówka, gdzieś tam w Lubelskim.
970.1943-01-00 -
1942-01-00
Po zaskakująco zwycięskim starciu z Niemcami w punkcie na Zamenhofa grupa bojowców udała się do zaimprowizowanej bazy na Muranowskiej 44. Po przybyciu na miejsce rozdzielili się i zajęli pozycje w nieznanych mieszkaniach i na schodach. Szans na odpoczynek nie było, bo i tutaj dotarli Niemcy. Zupełnie nie spodziewali się ataku uzbrojonych Żydów i dzięki temu bojowcy zaliczyli kolejne zwycięstwo.
971.1943-01-14 -
Niemcy rozsierdzeni niepowodzeniami frontowymi i okazywaną z tego powodu radością społeczeństwa polskiego rozpoczęli łapanki w całej Warszawie. Miała trwać bez przerwy trzy dni. Dużo aryjczyków schroniło się do getta. W tych ciężkich dniach doszło jeszcze do jednego więcej paradoksu; opaska żydowska,najgroźniejsze piętno stała się raptem znakiem ochronnym, asekuracją, Żydów bowiem nie łapano
972.1943-01-15 -
Po naciskach Adlera na przyspieszenie prac przy budowie schronu, zostają ukończone prace murarskie, lecz nie funkcjonuje jeszcze cała zaplanowana przez Adlera instalacja.
973.1943-01-15 -
Napiecie w getcie sięga zenitu. Warszawę wizytuje wysoki niemiecki urzędnik prawdopodobnie sam Himmler. Po gettcie szerzy się plotka o likwidacji. Pracownicy Rady zostają wezwani do władz niemieckich na spotkanie, jego ywniki zostają zachowane w kompletnej tajemnicy, lecz pracownicy Rady nie mają szczęśliwych wyrazów twarzy.
974.1943-01-17 -
Wieczorem 17-01-43 oblano kwasem niemieckiego Werkschutza (strażnika) w zakładach meblowych Hellmanna.
975.1943-01-17 -
Straże zaaresztowały Zandmana - młodego pracownika warsztatów meblowych i członka Żydowskiej Organizacji Bojowej. Znaleźli przy nim butelkę kwasu i mieli go wydać w ręce Gestapo. W tym momencie zamaskowana grupa pod przewodnictwem Mordechaja Anielewicza , w niej Gabriel Frishdorf i Boruch Spiegiel, weszła do warsztatu. Związali straże, zniszczyli ich raport i wyszli z Zandmanem, ostrzegając strażników, żeby nie ruszali się przez 15 minut.
976.1943-01-17 -
Przez cały dzień długie sznury ciężarówek przewożą Aryjczyków do slekcji, jadą w stronę więzienia na Pawiaku.
977.1943-01-17 -
Adler po godzinach swojej służby spotyka się z Trokenheimem i Schipperem by zastanowić się jak ratować książki po osobach wysiedlonych.
978.1943-01-17 -
Wieczór Adler spędza z Lolą, która została wezwana do dużego getta do chorego dziecka w rejonie szopu szczotkarzy. Jest zbyt późno żeby wracać więc od niedzielnej nocy do poniedziałku zostaje na Miłej.
979.1943-01-18 -
18 stycznia 1943 rozpoczyna się druga akcja. Trwała ona ,,tylko" cztery dni. Zniszczyła całkowicie życie pozostałych w getcie ludzi. Nikt nie wierzy obiecankom hitlerowców, nikt nie idzie z własnej woli, idą tylko ludzie wyciągnięci siłą z bunkrów.Jest około 6-7 tysięcy zabitych na miejscu lub wyprowadzonych z bunkrów.Ale są pierwsze próby sprzeciwu, pierwsze trupy Niemców, którzy padli od żydowskich kul. Po drugiej akcji nie było już śladu zorganizowanego życia w getcie. Jedynym wyjściem dla pozostałych przy życiu był bunkier lub strona aryjska
980.1943-01-18 -
Lewinsom zakłada czapkę funkcjonariusza S.P i wychodzi ze schronu na rekonesans.
981.1943-01-18 -
Adler traci w ciemności swetry,które przyniósł, bardzo marznie a szczególnie w nogi.
982.1943-01-18 -
Milejkowski został złapany w łapance na Kupieckiej. W tym samym czasie złapano jego syna.
983.1943-01-18 -
Wywózki - zginęło wielu działaczy społecznych mroźny, chmurny poranek poniedziałkowy , wywiezieni: wszyscy troje zażyli - jakoby - cyjankali w wagonie
984.1943-01-18 -
O 4.30 - biegnie do domu - ostrzega w ZZ - ale jej nie wierzą w domu - także zabiera męża i dziecko na teren szpitala
985.1943-01-18 -
Ukrywają się w piwnicy pod sklepem - schodzi się po drabinie wiele osób tam ulkrytych. Ona wraca jeszcze na oddział - chowa część chorych w różnych miejscach w piwnicy: 3 pomieszczenia wypełnione po brzegi ludźmi. Autorka siedzi razem w kąxcie musiało być cicho - Niemcy latali po szpitalu, dopytywali się, gdzie reszta personelu Stabholz chodził z nimi i mówił, że w domach - informował ich, co sie dzieje dzieciom ,- małe dawki morfiny sen
986.1943-01-18 -
Zabrali personel szpitala: i inne siostry
987.1943-01-18 -
Następnego dni - otoczeni chcą kryć się u sąsiadów Zelmans piętro niżej w zamaskowanej alkówce - nie ma czasu część rodziny Loni - w Białymstoku, jedna z sióstr - z mężem i dzieckiem - zabrana w czasie I akcji. Lonia - młodsza od Poli - zajmuje się starymi rodzicami, dzielna - handluje zastawiają wejście z kuchni do pokoju kredensem - pola na zewnątrz - wchodzą żandarmi - każą jej zejść ale nie idą za nią - chowa się w piwnicy. Wyjmują wszystkich z ich mieszkania. Lonia z rodzicami - schodzi do piwnicy . o 16 wraca na górę - jej rodzina żyje.
988.1943-01-18 -
4 dni w kryjówce, nie ma jedzenia koniec akcji: wujek Srulek przyszedł - przeżyli (on i ciocia Dora) na Muranowskiej ciocia Roma - zabrani wszyscy - Miła 19 - ukryci na strychu - zabrali wszystkich rozpacz po stracie dzieci - Peska i Szlamek
989.1943-01-18 -
Dom, w którym mieszka Adler zostaje otoczony- to blokada.
990.1943-01-18 -
Z rodziny zginęli : matka, 2 siostry, brat z żoną i dzieckiem, szwagier dr Lipsztadt - mieszkający na Franciszkańskiej na terenie ZZ
991.1943-01-18 -
Znowu akcja- najpierw wzięci zostali zaskoczeni placówkarze, którzy jak codzień zbierali się do pracy. Akcja o wiele brutalniejsza, chorzy i opierający się zostają natychmiast zastrzeleni. Wszyscy pozostali prowadzeni są na Umschlagplatz.
992.1943-01-18 -
Brand kieruje łapanką na ukrywających się Żydów (walczących). Zrobił selekcję w warsztatach na Sto-jerskiej, Franciszkańskiej i Wałowej (4 000 pracowników). Brand obiecał, że nie zabierze tych, którzy mają zaświadczenia o pracy. Kobiety i dzieci od razu wysłał na Umschlagplatz - między innymi żonę i córkę Lipsztejna. Lipszetjn usiłował protestować, powołując się na dane słowo. Brand powiedział, że dał słowo Żydom, a dla nich nie ma słowa honoru Niemca. Lipszetjn dołączył do swojej żony.
993.1943-01-18 -
18 stycznia Szlengel napisał wiersz Kontratak który w ciągu paru dni w odpisach obiegł całe getto
994.1943-01-18 -
Zaczęła się strzelanina. Tłum deportowanych rzucił się na niemieckich żołnierzy, walcząc rękami, nogami, zębami i łokciami. Zaczęła się bitwa. Zanim Niemcy zdali sobie sprawę z powagi sytuacji i zwiększyli swój ogień, prawie wszyscy z grupy deportowanych uciekli, znajdując schronienie w pobliskich budynkach. Martwi i ranni Niemcy i Żydzi, leżeli na ulicach.
995.1943-01-18 -
Starcie zostało wywołane przez grupę Żydowskiej Organizacji Bojowej, która znalazła się wśród deportowanych. Oddziałem dowodził Mordechaj Anielewicz. Był to pierwszy raz kiedy Żydzi stawili opór i odmówili wsiadania do wagonów.
996.1943-01-18 -
Tylko niewielu mężczyzn z ŻOB bierze udział w walkach podczas II akcji: gettu brakuje broni. Mimo to Niemcy zostają zmuszeni do przerwania wywózek. Jednak kilka tysięcy Żydów z Małego getta i warsztatów pracy trafia do transportu.
997.1943-01-18 -
Getto jest dumne ze styczniowych potyczek. Ludzie wciąż na nowo opowiadają sobie, jak zaskoczeni i przerażeni byli Niemcy. Zdają sobie sprawę, że Niemcy wrócą. ŻOB jest świadomy, że ma niewiele czasu na przygotowanie się do ostatecznej walki. Żydowska Organizacja Bojowa w wyniku styczniowych akcji zbrojnych otrzymała od Armii Krajowej pięćdziesiąt rewolwerów i pięćdziesiąt granatów. Władka uważa, że niektórzy aktywiści po aryjskiej stronie spoczęli wówczas na alurach - zamiast pozyskać więcej broni, dynamitu czy granatów.
998.1943-01-18 -
Autorka wraz z przyjaciółmi spotyka się na Górnośląskiej 3- i marzą, jak by to było dobrze gdyby sami mogli robić granaty. Przedsięwzięcie jest trudne: mają niewiele znajomości, możliwości są nikłe.
999.1943-01-18 -
Wszyscy kryją się do schronu, zabierając ze sobą w pośpiechu tylko to co wpadnie im pod rękę. W zupełnej ciszy schodzą do piwnicy, jednak zamaskowane wejście do kryjówki nie chce się otworzyć, Adler musi użyć tasaka, który zabrał z kuchni. Do ich grupy dołączają kolejne osoby chcące się skryć- w sumie jest ich ok.50. Osoby, które mieszkają na wyższych piętrach nie mają wystarczająco wiele czasu by zejść do kryjówki. Gdy dowiadują się o blokadzie SSmani są już na podwórzu- większość mieszkańców wyższych pięter ginie na miejscu, lub zostaje deportowana.
1000.1943-01-18 -
Adler opisuje jak dostały się do schronu pozostałe osoby, nie mieszkające w jego mieszkaniu. Adler opisuje zachowanie ludzi w kryjówce- kobiety płaczą i proszą o ciągłe zapewnienia, że ich mężowie żyją, dzieci popadają w stan odrętwienia. Adler nie wiem co robić. Światło w kryjówce zostaje zreperowane i ukrywający się odkrywają na ziemi ekskrementy a także fakt że są w śród nich 3 osoby zarażone tyfusem plamistym.
1001.1943-01-18 -
Słychać śmiech na korytarzu to wraca dyrektor H. a niedługo potem Teofila B.- udało im się uciec z konwojów na Umschlag.
1002.1943-01-18 -
Akcja rozpoczęła się o 6 rano- placówkarze zostali przetrzymani w miejscu zbiórki pod pretekstem kontroli dokumentów, żeby nie mogli ostrzec Żydów przed blokadami. Jedynymi domami oszczędzanymi w akcji są domy pracowników S.P i Werterfassung.
1003.1943-01-18 -
Niektóre domy stawiają opór przeciw Niemcoom strzelając z pistoletów. 2 Niemców jest zabitych i 11 rannych. Strzelający rekrutują się przeważnie z Haluzim- organizacji młodych szkolonych do prac rolniczych w Palestynie.
1004.1943-01-18 -
Niektórym udaje się uciec ul. Niską na tereny zajmowane przez Werterfassung.
1005.1943-01-18 -
Radni i najstarsi urzędnicy Gminy zostają przeniesieni na ul. Muranowską.
1006.1943-01-18 -
Tego dnia zostało zabranych i wywiezionych bardzo wielu intelekualistów, radnych oraz ich rodziny.
1007.1943-01-18 -
Podczas pierwszego dnia akcji ok. 3500 osób zostaje złapanych.
1008.1943-01-18 -
Adler wychodzi nocą ze schronu. Idzie do swojego mieszkania żeby się umyć, przebrać, odpocząć oraz zabrać trochę jedzenia.
1009.1943-01-18 -
Do schronu przychodzi bardzo wiele osób- Adler ma wrażenie, że budowniczy schronu stanowią zdecydowaną mniejszość bo oto cała dzielnica przyszła do schronu. Panuje hałas, małe dzieci płaczą, dorośli rozmawiają.
1010.1943-01-18 -
Adler jest przerażony tym że może się zarazić tyfusem. Miał być zaszczepiony przecie tyfusowi, lecz lekarz został zabity.
1011.1943-01-18 -
Niemiec konwojujący transport na Umschlag pyta Altera czemu podtrzymuje swego ojca. Alter tłumaczy, że jego ojciec jest ślepy- Niemiec od razu strzela do starca i nakazuje Alterowi biec. Alter nie słucha go gdyż domyśla się, że tym sposobem Niemiec chce go zabić pod pozorem ucieczki.
1012.1943-01-18 -
Dzięki hojnym łapówkom Alter jest przetrrzymany na Umschlagplatz przez 24 godziny . Widzi jak najznamienitsi Żydzi ładowani są do wagonów.
1013.1943-01-18 -
0000-00-00
2 żandarmów i 1 SS-man zostają zamordowani.
1014.1943-01-18 -
0000-00-00
Mieszkańcy getta zostają obudzeni przez okrzyki, są otoczeni ze wszystkich stron przez strażników ukraińskich. 4000-5000 osób, to liczba ofiar tego dnia. Odmiennym zdarzeniem jest jedynie to, że tym razem ze strony żydowskiej padają strzały. Akcja jest krwawa.
1015.1943-01-19 -
Znowu akcja tym razem nie ma już przerażonej i zadziwionej publiczności- wszyscy są w kryjówkach.
1016.1943-01-19 -
W dzień po likwidacji Domu Sierot przy Zamenhoffa, 19-go stycznia 1943, w odwecie za wznowienie "akcji" następują pierwsze potyczki z żydowskimi bojowcami. Padają zabici i ranni. Akcja zostaje przerwana.
1017.1943-01-19 -
Bluma Babic na prośbę mamy Halinki Czamarki przeprowadza się do nich, piętro niżej. Jest załamana, wstrząśnięta, nie może spać, ma myśli samobójcze. Nie może się pogodzić ze stratą dzieci i myślą, że sama je oddała do Domu Sierot. Pani Czamarka czuwa przy niej przez wiele nocy.
1018.1943-01-19 -
W schronie znajduje się ok.300 osób i napływają ciągle nowe. Adler wraz z przyjaciółni postanawiają przenieść się do starego schronu.
1019.1943-01-19 -
M. zabiera kilka listów Loli adresowanych do warsztatów Schulca zawierały one prośby o przysłanie po nią jednaj z firmowych ciężarówek. Chciała wrócić do Schulza ponieważ w schronie nie czuła się bezpicznie.
1020.1943-01-19 -
Do schronu zostaje wprowadzona dyscyplina ludzie mają zachowywać ciszę, nie wałęsać się z kąta w kąt, nie stać w drzwiach i zachowywać zasady higieny.
1021.1943-01-19 -
W domach pojawiają się złodzieje kradnący to co pozostało. Jednak nawet fakt, że tracą swoją ostatnią własność nie jest w stanie zmusić przebywających w schronie do reakcji.
1022.1943-01-19 -
Wszyscy są pochowani w schronach, i niewiele osób jest złapanych tego dnia.
1023.1943-01-19 -
Grabarze mają zadanie zbierania ciał z ulic, jednak nie mogą wozić ich na cmentarz ponieważ jest on poza granicami miasta.
1024.1943-01-19 -
Ocalali członkowie Rady znów zmieniają siedzibę. Na rozkaz Brandta zostają aresztowani pozostali radni.
1025.1943-01-19 -
SS rozpoczyna blokadę domów S.P. przestają gdy Szeryński grozi rezygnacją.
1026.1943-01-19 -
Adler przenosi się do starego schronu, zabiera ze sobą tylko kilka rzeczy, gdyż większość z nich została przywłaszczona sobie przez ludzi w schronie. Rozpoczyna się urządzanie i sprawdzanie kryjówki.
1027.1943-01-19 -
M. otrzymuje polecenie pojechania na aryjską stronę po ciało.
1028.1943-01-20 -
Pojawiają się plotki o pierwszych próbach oporu przed Niemcami.
1029.1943-01-20 -
Akcja słabnie trochę, po kolejnych próbach oporu.
1030.1943-01-20 -
Listy jakie nadeszły do getta przez Czerwony Krzyż. Listy są z całego świata. Pytania o bliskich, rodziny. Te listy leżą w Gminie w styczniu 43
1031.1943-01-20 -
Ustawieni w szeregi, eskortowani przez policjantów wracamy do domu, mieszkanie jest splądrowane. Zginęły jednak tylko rzeczy Gliksbergów, Szereszewskim zginął tylko plecak z ubraniami córki. Kto zabrał rzeczy? Pewnie beznumerkowi, czyli dzicy. Przychodzą znajomi którzy przeżyli. Przychodzą i odchodzą, niektórzy po dwa razy. Odnosimy wrażenie, że nie mamy już własnego mieszkania. Należy do wszystkich
1032.1943-01-20 -
Dom jest przeczesywany przez Niemców, Werterfassung i zwykłych złodziei. Lila jednak cały czas nie traci nadziei, że firma Schultza przyśle po nią ciężarówkę.
1033.1943-01-20 -
Adler i Lola obmyślają plan ucieczki z getta- po przeanalizowaniu wielu możliwości postanawiają przedostać się przez mur w karawanie, datę ucieczki ustalają na piątek, lub sobotę.
1034.1943-01-20 -
Akcja rozpoczyna się w rejonie szopów. Szop Schultza stawia opór Niemcom strzałami z rewolwerów, 2 Niemców zostaje zabitych. W szopach zostaje złapanych 2000 osób.
1035.1943-01-20 -
Kiedy J.Lewinson zapytał przewodniczącego Rady czy Adler i H. mają się zgłosić do Rady- otrzymał otpowiedź, że mają pozostać w ukryciu ponieważ Rada nie może już zapewnić im bezpieczeństwa.Lewinson spędza noc w swoim mieszkaniu a nie w kryjówce.
1036.1943-01-21 -
W mieszkaniu Fabiana G. znalezione są 3 ciała.
1037.1943-01-21 -
Lokatorzy ZZ - zabrani, splądrowane mieszkają na terenie szpitala
1038.1943-01-21 -
Na ulicach ghetta pojawiają się auta wojskowe, Czerwony Krzyż, żołnierze w pełnym ekwipunku, opancerzenia, blachy obronne, kuchnia polowa, łącznicy na rowerachi motocyklach, sztab na placyku przed Gminą. Porządkowi otrzymują polecenie bycia w gotowości- pełnią rolę tarcz, przy wchodzeniu do budynku idą przed żandarmami. Akcja jednak nie idzie gdyż ludzie są pochowani a porządkowi coraz mniej chętni do współpracy.
1039.1943-01-21 -
Niemcy chcą wykurzyć Żydów z kryjówek wysadzając w powietrze podejrzanie wyglądające piwnice i strychy. Do piwnicy wchodzą żandarmi i poszukują kryjówek- opukują ściany, przerzucają sprzęty.
1040.1943-01-21 -
Do getta wkracza 610 Waffen-S.S ma ich ochraniać 250 funkcjonariuszy S.P. Przeszukują podejrzane miejsca zanim wejdą do nich Niemcy. Funkcjonariusze S.P starają się nie znajdować kryjówek.
1041.1943-01-21 -
0000-00-00
Z panem P. Franciszka umówiła się, że przygotuje chłopca w ciągu dwóch dni i zadzwoni.
1042.1943-01-21 -
0000-00-00
Tęgi mężczyzna, podobny do Niemca wszedł do fabryki, gdy Franciszka kończyła rozmawiać z panem P. Był to właściciel fabryki, który zrobił awanturę Żydom, że nie pracują, tylko stoją na schodach i rozmawiają.
1043.1943-01-21 -
0000-00-00
Osoby, które były obecne w fabryce i zamiast pracować- rozmawiały, dyrektor kazał się ustawić na przeciwko siebie na podwórku. Obiecywał, że wszystkich odda do gestapo.
1044.1943-01-21 -
0000-00-00
Dyrektor rezygnuje z postanowienia oddania ludzi gestapo, na skutek działań męża pani P. oraz jeszcze jednego mężczyzny.
1045.1943-01-21 -
0000-00-00
Dyrektor fabryki nakazał spisać nazwiska osób, które przebywają w fabryce i które tu nie pracują.
1046.1943-01-21 -
0000-00-00
Franciszka Grunberg wróciła do męża. Zaczęła pakować syna do wyjścia z getta.
1047.1943-01-21 -
0000-00-00
Franciszka umówiła się z Ludwikiem, że następnego dnia o 3:00 spotkają się na rogu ulicy Złotej, przy biurze ekspedycyjnym.
1048.1943-01-21 -
0000-00-00
Franciszka Grunberg wraz z mężem, po odjeździe samochodu z jej dzieckiem ustawia się w kolejce do telefonu, by dowiedzieć się, czy wszystko jest w porządku.
1049.1943-01-21 -
0000-00-00
Spocony, przestraszony i zdenerwowany syn Franciszki Grunberg wraca do matki. Okazuje się, że samochód został zatrzymany, gdy dojechał do wachy. Ludwik pojechał.
1050.1943-01-21 -
0000-00-00
Franciszka Grunberg dzwoni do pani P. z wiadomością, że syn jej nie mógł być 'dostarczony'. Za pierwszym razem pani P. nie było w domu. Po 30 minutach Franciszka wykonała kolejny telefon, tym razem udało się porozmawiać. Kobiety umówiły się na rozmowę następnego dnia.
1051.1943-01-21 -
0000-00-00
Pojawiają się plotki o śmierci kilkunastu Niemców.
1052.1943-01-22 -
Do szpitala - nowi chorzy w szpitalu pracują:
1053.1943-01-22 -
Rozkaz Gestapo nakazujący redukcję S.P do 75 osób.
1054.1943-01-22 -
Departament Zaopatrzenia ma prawo zatrudniać tylko 100 osób.
1055.1943-01-22 -
Lola w towarzystwie 2 policyjnych lekarzy udaje się do Rady by zadzwonić i dowiedzieć się czegoś o losie swojego brata.
1056.1943-01-22 -
Adler jedzie w karawanie do Rady i spotyka się z T.
1057.1943-01-22 -
Adler uważa swoją pracę w S.P za zakończoną co ostatecznie przekonuje go do ucieczki z getta.
1058.1943-01-22 -
Adler w czapce S.P i Lola przechodzą na teren małego getta. Na ul. Nowolipie jest tłum mimo, że jest zakaz poruszania się po mieście w godzinach pracy- ludność getta zwątpiła w ochronę jaką daje im praca i ignoruje rozkaz.
1059.1943-01-22 -
W pokoju Loli czeka na nich bardzo wiele osób, zaimprowizowane jest przyjęcie z kiełbasą i wódką.
1060.1943-01-23 -
Miało się ukazać zarządzenie ,że wszyscy pozostali mieszkańcy getta mają się przeprowadzić na parzystą stronę Niskiej i Muranowskiej. Wiele osób przeprowadziło się, lecz zarządzenie to nagle cofnięto i getto nie zostało tym razem zmniejszone
1061.1943-01-23 -
Adler otrzymuje niespodziewany telefon z żądaniem by stawił się w Radzie. Adler jest ostrzeżony przed noszeniem czapki S.P dla ochrony na ulicy, ponieważ tego dnia Niemcy zastrzelili kogoś kto nosił nienależące mu się odznaki S.P.
1062.1943-01-23 -
Adler otrzymuje propozycję dokonania przesiedlenia pracowników Rady na ul. Muranowską, a pracujących poza gettem na ul. Miłą- ma na to 48 godzin.
1063.1943-01-24 -
Szeryński ma zniekształconą twarz po zamachu na jego życie - sąd podziemny wydał na niego wyrok z powodu jego działalności w okresie wysiedlenia. Szeryński popełnia samobójstwo połykając cyjanek.
1064.1943-01-24 -
Adler przystępuje do pracy. Przydziela organizacjom budynki i ich zarządców. Adler pisze pismo do władz niemieckich i udaje mu się przesunąć termin przesiedlenia pracowników szopów i Rady o kilka niezbędnych dni.
1065.1943-01-24 -
Adler odbudowuje struktury Biura Kwaterunkowego. Adlera ogarniają wątpliwości moralne czy praca w Biurze Kwaterunkowym nie jest pomaganiem Nazistom odciągnąć ludzi od schronów, które wybudowali w swoich obecnych domach.
1066.1943-01-24 -
Lola w kitlu lekarskim i Adler w czapce grabarza siadają przy woźnicy karawanu i wyjeżdzają z getta.
1067.1943-01-27 -
Aprowizacją ukrywających się zajmowała się Alicja. Dolary które dawali Zysermanowie sprzedawała kilku cinkciarzom , co miesiąc innemu. Robiła zakupy w kilku sklepach ,w małych ilościach w każdym aby nie wzbudzać podejrzeń
1068.1943-01-27 -
Nasze życie toczyło się zwykłym trybem- śniadania, lektura gazet,obiady,rozmowy na temat sytuacji na frontach, kolacja
1069.1943-01-30 -
Zostaliśmy w Miłosnej 18 miesięcy, bez wiedzy reszty mieszkańców i przypadkowych gości gospodarzy. Zajęliśmy ostatni pokój w amfiladzie. Wykopaliśmy według intruktażu Feliksa dwie skrytki w ziemi - jedną w naszym pokoju w razie nagłego alarmu, a drugą większą w kuchni przy drzwiach wejściowych. Obie się przydały, przetwaliśmy w nich trzy przypadkowe rewizje niemieckie.
1070.1943-01-31 -
Mieszkanie na Chłodnej kosztuje 1000 zł- tyle płacą Żydzi
1071.1943-01-31 -
Każdego wieczoru płacimy matce Zenoa za trzy obiady na następny dzień. Obiad kosztuje 35 zł. Każdego ranka matka Zenona przynosi nam bochenek chleba i pół litra mleka. Obiady musimy jadać u niej.
1072.1943-02-00 -
0000-00-00
Komisarz ds. przesiedlenia szopów Schulz ustalił porządek przesiedlenia. Firma H. Brauer miała zostać przeniesiona do Przemyśla.
1073.1943-02-00 -
0000-00-00
Komisarz ds. przesiedlenia szopów Schulz ustalił porządek przesiedlenia. Firma N.G. Többens miała zostać przeniesiona do Poniatowej.
1074.1943-02-00 -
0000-00-00
Autorka wychodzi z getta. Matka podprowadza ją pod wyjście. Strażnik coś mówi, ale przepuszcza przez bramę. Za murami czeka już nieznajoma do tej pory opiekunka. Zabiera autorkę do siebie do mieszkania na ulicę Towarową.
1075.1943-02-00 -
0000-00-00
Henryk G. jadąc na miejsce pracy między Małkinią a Gucinem był świadkiem makabrycznych scen. Przez drogę od okolic podwarszawskich do Małkini droga co kilkadziesiąt metrów usłana była nagimi trupami lub ze szczątkami odzieży. Byli to uciekinierzy z wagonów, którzy spodziewając się ratunku, ginęli od kul konwojentów lub być może ludzkich hien grasujących na tej drodze.
1076.1943-02-00 -
0000-00-00
Jadąc do pracy Henryk G. widział z pociągu siedzącą na kamieniu kobietę z głową miedzy dłońmi. Pociąg przejechał, a ona ani drgnęła. Mróz był w tym czasie bardzo srogi i autor przypuszczał, że może zamarzła w tej pozycji.
1077.1943-02-00 -
0000-00-00
Henryk G. w Tłuszczu był świadkiem okropnej sceny. Kierownik pociągu Niemiec zatrzymał Żyda. Wieść rozniosła się o tym po wagonie. Henryk G. wyjrzał oknem (szyb nie było) i o mało nie zetknął się oko w oko ze schwytanym. Okazało się, że dobrze go znał. Młody człowiek pochodził z Włocławka i nazywał się prawdopodobnie Wrocławski. W getcie wyrabiał lub sprzedawał wędliny. Kierownik pociągu oddał go prawdopodobnie w ręce żandarmerii, choć chodziły też pogłoski, że sam go zastrzelił.
1078.1943-02-00 -
0000-00-00
Na trasie między Małkinią a Gucinem leżały trupy ludzi, którzy wyskakiwali z pociągów jadących do Treblinki. Ludzie ci byli przeważnie z selekcji wśród ludzi pracujących w szopach i na placówkach. Selekcja była nieskomplikowana. Stał esesman z policjantem i kierował jednych na lewo, drugich na prawo.
1079.1943-02-00 -
0000-00-00
Po przyjeździe do Jelonek Henryk G. spotkał bardzo wzburzonego Piotrowskiego, któremu udało się jechać w pociągu w oszklonym wagonie. Piotrowski słysząc w pociągu pogłoskę, że złapano jakiegoś Żyda, był przekonany, że złapano właśnie Henryka G.
1080.1943-02-00 -
0000-00-00
Weichertowi udaje się zakupić od ZFH 200 par drewniaków dla Julagu I i II.
1081.1943-02-00 -
0000-00-00
Działalność JUS dla obozów pracy ma zostać wznowiona zgodnie z porozumieniem pomiędzy BuF a BdS.
1082.1943-02-00 -
0000-00-00
Weichert dostaje przez ODmana zaproszenie na spotkanie w Radzie.
1083.1943-02-00 -
0000-00-00
Zaproszenie od Rady na spotkanie ma zostać podpisane imieniem i nazwiskiem, co budzi podejrzenia Weicherta, ponieważ zawsze zaproszenia były ustne. Obawia się on, że Streimer chce wydostać od niego i Tischa podpisy żeby je później do czegoś użyć.
1084.1943-02-00 -
0000-00-00
Weichert zostaje wezwany telefonicznie na O.D. Widzi tam K. i Spirę jak rozmawiają, po chwili Spira odsyła Weicherta i mówi, że nie jest on już potrzebny. Weichert jest pewien, że K. chciał czegoś od niego, ale Spira mu to wyperswadował.
1085.1943-02-00 -
0000-00-00
Weichert dowiaduje się, że K. i Spira odpieczętowali biuro ŻSS, przeszukali biurka i opieczętowani je na powrót.
1086.1943-02-00 -
0000-00-00
Weichert pyta K. czego szukał w biurze ŻSS, K. odpowiada mu w tajemnicy, że chodziło o pieczątkę ŻSS. Weichert mówi, że zaraz po likwidacji pieczątki oddał do BuF.
1087.1943-02-00 -
0000-00-00
Kontakt telefoniczny Weicherta z Jaszuńskim staje się coraz rzadszy, czasem przychodzą od Jaszuńskiego listy. Weichert dowiaduje się od Wielikowskiego, że Jaszuńskiego nie ma, więcej Wielikowski nie chce powiedzieć przez telefon.
1088.1943-02-00 -
0000-00-00
Stanisław Nisman będąc przekonanym, że getto ulegnie likwidacji wydostał się z niego i ukrywał się po stronie aryjskiej, dzięki pomocy kolegi Stanisława Rapackiego, który wynajął mu mieszkanie na Walicowie, urządzając jednocześnie tam kryjówkę.
1089.1943-02-00 -
0000-00-00
W mieszkaniu na Walicowie była zameldowana służąca rodziców Nismana – Zofia Czarnecka, która zaopiekowała się Stanisławem Nismanem po ucieczce z getta.
1090.1943-02-01 -
Stefan Cukier jest uszczęśliwiony propozycją uratowania Lili. Nie mają ani grosza - Marysia jest bezinteresowna. Lila Cukier wraca do pracy, ma nocną zmianę przez tydzień na Okopowej i opuszcza aryjską stronę: jest przekonana, że to znaczy, iż w getcie panuje spokój. Marysia każe jej się przygotować do wyjścia następnej nocy. Wszyscy zazdroszczą Lili możliwości ratunku. Ona sama nie chce ratować się bez ojca. Stefan nalega, by skorzystała z szansy.
1091.1943-02-01 -
Lila gotuje zupę dla wszystkich mieszkańców pokoju /woda, kasza jęczmienna, kilka marchewek/. Otrzymuje wiadomość, że ma gościa. Wszyscy są podekscytowani: fabryka jest nowa, po aryjskiej stronie, Lila nikogo nie zna /ci, co mają przyjaciół, otrzymują paczki i widują się z nimi/. Strażników przekupuje się za 5 złotych. Gościem jest Marysia : przyniosła chleb, masło, pieczone mięso. Chce wyprowadzić Lilę z getta - natychmiast.
1092.1943-02-02 -
Mieszkanie po stronie aryjskiej
1093.1943-02-02 -
Lila wyznaje Sewerynowi, że ma opuścić getto - i jego. Mężczyzna zachęca ją, by się nie wahała. Stefan przygotowuje córkę do życia za murem: będzie ciężko, ma słuchać Marysi we wszystkim i nie oczekiwać zbyt wiele. Decyzja zapadła. Lila rusza do pracy na nocnej zmianie przy Okopowej.
1094.1943-02-02 -
Lila i jej koleżanka z fabryki, Maryla, chowają opaski z gwiazdą do kieszeni. Maryla stara się pomóc Lili, która chce ostatni dzień spędzić z ojcem. Ryzykują życiem: na ulicach są nieliczni Polacy i niemieckie patrole. Po szczęśliwym dotarciu do fabryki Lila kolejno żegna się ze wszystkimi. " 17.30 przychodzi Marysia. Ciasno uczesane włosy Lili chowa pod brązowym beretem. O 18.00 wychodzą wraz z grupą polskich robotnic. Lila wie, że jest "wolna", ale umiera ze strachu.
1095.1943-02-02 -
Marysia prowadzi Lilę przez Plac Dąbrowskiego na Mokotów, gdzie dziewczyna ma zamieszkać z ubogą rodziną szewca. W tym samym domu Marysia mieszka i pracuje jako służąca. Szewc z żoną i dwójką dzieci zajmuje pokój z kuchnią. Nie zdaje sobie sprawy, że ukrywa Żydówkę: Marysia mówi, że Lila to jej siostrzenica, uciekła z obozu pracy w Niemczech i pomieszka, póki ona nie znajdzie pokoju dla nich obu. Za kilka dni mają być gotowe fałszywe dokumenty.
1096.1943-02-07 -
Synowie autora wyjechali na Węgry jako pierwsi. Kilka dni później wyjechał Maurycy Orzech i Marek Poler (jechali do Skole samochodem). Synowie autora jechali pociągiem w stronę Lwowa, z którego odchodził pociąg do Skole. Autor otrzymał od synów telegram ze Lwowa. Kilka dni później autor otrzymał wiadomość ze Skole od Polera i Orzecha, że oni już dotarli, ale jego synów nie ma. Dwóch znajomych autora (którzy nie byli Żydami) wyruszyli na poszukiwania zaginionych synów, które trwały 4 tygodnie, jednak nie udało im się ich znaleźć.
1097.1943-02-10 -
Orzech i Poler przyjechali do Skole 10 lutego. Czekali tam na okazję do przekroczenia granicy. 13 lutego zostali odkryci i zaaresztowani. Byli trzymani 6 miesięcy w więzieniu w Czortkowie. Ponieważ występowali jaki obywatele szwajcarscy zostali przetransportowani do Warszawy, gdzie byli przetrzymywani na Pawiaku. W październiku 1943 roku zostali zabici.
1098.1943-02-11 -
wodzi na placówkę Kowalski - czeka w dorożce - bierze ją do siebie potem autorka jest w kryjówce w Tarczynie (z mężem) - tam rodzi się jej syn
1099.1943-02-13 -
Pobyt w pracowni malarskiej - byłem szczęśliwy przez sam fakt , że nie widywałem Niemców, nie słyszałem ich wrzasków i nie musiałem się obawiać że w każdej chwili zostanę pobity lub nawet zabity przez jakieś SSmana
1100.1943-02-14 -
Pojawia się możliwość wyjścia autorki - przygotowuuje siostrę Isserlis do objęcia sali operacyjnej - oddaje jej wszystkie posiadane dokumenty, zapłaciła za żywność dla niej w schronie żegna się e wszystkimii w szpitalu noc przed wyjściem,- rozmawuiają - ona- mąż, Iss - radzą nad jego wyjściem
1101.1943-02-15 -
Przechodzi z placówką Ostbahnu - przez wachę na Nalewkach rewizja - w mundurze SP jest tam kobieta - była pacjentka Sabiny - ona prosi, by zostawić pielęgniarkę w spokoju przechodzą - idą na Pragę kontrasty - ludzie szli spoj[kojnie, przyzwoicie ubrani, nie ma lęku na twarzach pracuje w kuchni - o 12. przychodzi po nią przewodnik - zatzrzymana na wasze. Upili Niemca - Sabina wychodzi
1102.1943-02-15 -
Przewodnicy zaprowadzają do znajomej - życzliwej Polki - z jej córką Sabina jedzie tramwajem na pl. Unii Lubelskiej. Widzi Warszawę po 3 latach... - wszystko wydaje się inne, obce idzie do kuzynostwa - szlachetni, odważnie, pomagają wielu ludziom wyjść z getta
1103.1943-02-15 -
Po Sabinę przychodzi pani Wojciechowska - ma 2 tygodnie spędzić z Lilką - dorożka, deszcz spotkanie z córką
1104.1943-02-27 -
Szpilman przenosi się do kawalerki którą rozporządza jego dawny kolega z radia. Wydawało mi się że jestem w raju
1105.1943-02-28 -
Ukrywa się tam wielu Żydów bolesne rozstania z córką
1106.1943-03-00 -
0000-00-00
Autor idzie ulicą Smoczą. Jest świadkiem przerażającej sceny. Niemiecki żandarm oraz dwóch żydowskich aresztantów idą ulicą. W pewnym momencie jeden z Żydów rzuca się do ucieczki. Niemiec oddaje strzał w kierunku tego, który pozostał, zabijając go na miejscu. Dopiero później wyrusza w pościg za uciekinierem. Autor zdaje sobie sprawę, że jego życie również było zagrożone i niepewne jak tych ofiar.
1107.1943-03-00 -
0000-00-00
W starciu Żydów z ukraińską strażą fabryczną, ginie hitlerowiec. Niemcy zarządzają represję. Otaczają gęsto zaludniony blok i zabijają wszystkich napotkanych na swojej drodze, w sumie 194 osoby.
1108.1943-03-00 -
0000-00-00
Przesiedlenie krakowskich Żydów do obozu w Płaszowie.
1109.1943-03-00 -
0000-00-00
Weichert dostaje z BuF informację o wznowieniu działalności JUS uprawniające do pozostania w getcie wraz z rodziną w budynku wyznaczonym na siedzibę JUS.
1110.1943-03-00 -
0000-00-00
Rodzina rabina skawińskiego Frankla, która ukrywa się w getcie zostaje wytropiona i rozstrzelana na ulicy.
1111.1943-03-00 -
0000-00-00
Grupa starszych żydów zaskoczona w płaszczach modlitewnych przy odprawianiu nabożeństwa prosi by pozwolono im skończyć modlitwę. K. godzi się na to, lecz nie godzi się na kolejną prośbę - by mogli do śmierci pozostać w tałesach. Zostają odprowadzeni na O.D gdzie kilka dni czekają na transport.
1112.1943-03-00 -
0000-00-00
Wyciagnięci z kryjówek Żydzi są przewożeni do Płaszowa i tam rozstrzeliwani, czasem spośród nich młodsi są zostawiani a na ich miejsce zabijanych jest taka sama ilość starszych pracowników obozu.
1113.1943-03-00 -
0000-00-00
Weichert z rodziną przenoszą się do domu Rady, zajmują pokój od podwórza, wilgotny i pełen robactwa. Rodzina śpi na łóżkach polowych.
1114.1943-03-00 -
0000-00-00
Oczyszczanie krakowskiego getta trwa ok pół roku.
1115.1943-03-00 -
0000-00-00
Weichert otrzymuje od BuF przepustkę upoważniającą do wychodzenia z getta.
1116.1943-03-00 -
0000-00-00
Warsztaty obozowe nazywane są Neues Gelande.
1117.1943-03-00 -
0000-00-00
Po powrocie z pracy każda drużyna jest liczona i odbywa się apel wieczorny. Jeśli ilość pracowników nie zgadza się podczas wieczornego apelu przeprowadzane jest śledztwo.
1118.1943-03-00 -
0000-00-00
Po powrocie z pracy, zatrudnienie w mieście otrzymywali zupę, zatrudnieni w obozie otrzymywali kawę.
1119.1943-03-00 -
0000-00-00
Największa, 2000 grupa jest zatrudniona przy robotach ziemnych i budowlanych w samym obozie.
1120.1943-03-00 -
0000-00-00
Podczas budowy obozu groby zrównano z ziemią, nagrobki porozrzucano, lepsze granitowe i marmurowe poukładano przed kasynem obozowym, w domu pogrzebowym została urządzona stajnia.
1121.1943-03-00 -
0000-00-00
Po przeniesieniu do obozu z getta wszyscy lekarze i personel medyczny znajdują zatrudnienie w barakach szpitalnych. Gross na żądanie władz ma przeprowadzić wśród nich selekcję - zwalnia głównie starych lekarzy.
1122.1943-03-00 -
0000-00-00
Kruger udziela pozwolenia na wznowienia działalności opiekuńczej dla Żydów, jednak w wąskim zakresie.
1123.1943-03-00 -
0000-00-00
Organizacja powstaje jako JUS, lub Centralna Pomoc dla Żydów w GG. Nadzór nad nią sprawuje BuF. Zasięg działań obejmuje GG. Pomoc obejmuje leki, środki wzmacniające ( mleko kondensowane, Navitol, Cvomaltina), środki dezynfekcyjne. Biuro mieści się poza gettem krakowskim.
1124.1943-03-00 -
0000-00-00
Prasa podziemna dawała nadzieje, że koniec nastąpi niedługo, dlatego łatwiej było Żydom znieść troski. Jednakże końca nie można było przewidzieć, a terror szalał coraz większy. Należało być uzbrojonym we wszystko, co może być potrzebne ewentualnie do ratunku, na wypadek dostania się w łapy żandarmów i gestapo.
1125.1943-03-00 -
0000-00-00
Róża Feldman z córką Janką zostały przeniesione z Krakowa do Warszawy, gdzie zamieszkały u państwa Jętkiewiczów przy ul. Twardej.
1126.1943-03-00 -
0000-00-00
Leopold Niewiadomski umieścił tymczasowo rodziców Marcelego Beznickiego u swojej matki.
1127.1943-03-00 -
0000-00-00
W okresie likwidacji getta w domu Niewiadomskich przebywała przez kilka dni trzy osobowa rodzina Leszczyńskich, którym Niewiadomska wyrobiła dokumenty.
1128.1943-03-13 -
0000-00-00
Członkowie Rady mają pozostać tymczasowo w getcie by likwidować niektóre sprawy dzielnicy, pozostać ma także część członków O.D by pilnować więzienia.
1129.1943-03-13 -
0000-00-00
Członkowie Rady i ich rodziny otrzymują zaświadczenia zezwalające na pozostanie w getcie, otrzymują także zaświadczenie do powieszenia na drzwiach mieszkania.
1130.1943-03-13 -
0000-00-00
Żydzi chowają się w kryjówkach w getcie, chcą przeczekać wysiedlenia i dostać się do jakiegoś obozu pracy, lub uciec.
1131.1943-03-13 -
0000-00-00
Gdy mieszkańcy getta krakowskiego zostali przewiezieni do obozu w Płaszowie nie był on jeszcze wykończony. Brakowało: wody, światła, ogrzewania, latryn, kuchni. Początkowo mieszkańcy są rozlokowani prowizorycznie dopiero później według placówek.
1132.1943-03-13 -
0000-00-00
Wzdłuż całego baraku ciągnie się w 3 kondygnacjach prycza. Na jedną osobę przypada 55cm.
1133.1943-03-13 -
0000-00-00
Aż do wybudowania kuchni do Płaszowa obiady dowożone są z kuchni SS. Żydzi pracujący poza obozem nie dostają zupy.
1134.1943-03-13 -
0000-00-00
Przez pierwsze dni Żydzi nie wychodzą do pracy z obozu tylko są rejestrowani. Każdy dostaje numer obozowy namalowany olejną farbą na spodniach i marynarce.
1135.1943-03-13 -
0000-00-00
Żydzi pracujący na placówkach niemieckich mają ubranie pomalowane olejną farbą w żółte kraty, pracujący w obozie, lub przy oczyszczaniu getta w czerwone.
1136.1943-03-13 -
0000-00-00
Wszystkie czynności wewnątrz obozowe: malowanie ubrań, rewizje, kąpanie, odbieranie przedmiotów - odbywają się w nocy.
1137.1943-03-13 -
0000-00-00
Dzień w obozie rozpoczyna się o 4:30, pracownicy dostają kawę a następnie mają się ustawić wedle placówek na apelu, jeśli podczas liczenia okaże się, że kogoś brakuje zarządzane sa poszukiwania a reszta musi stać na baczność i czekać na wymarsz.
1138.1943-03-13 -
0000-00-00
Ponad dwugodzinne oczekiwanie na zimnie i deszczu podczas apelu jest szczególnie trudne dla osób starszych.
1139.1943-03-13 -
0000-00-00
Pracujący poza obozem są odprowadzani przez straż obozową na miejsce pracy, kiedy powstają warsztaty obozowe przeprowadza pracujących eskorta żydowskiej służby porządkowej.
1140.1943-03-13 -
0000-00-00
Straż obozową stanowią Ukraińcy i Rosjanie.
1141.1943-03-14 -
0000-00-00
Spira wraz ze sztabem ZA chcąc udowodnić słuszność pozostawienia w Krakowie funkcjonariuszy O.D zarządza gruntowne poszukiwania, by znaleźć tych Żydów, którym udało się przetrwać niemieckie przeszukania.
1142.1943-03-14 -
0000-00-00
O.D udaje się odnaleźć 200-300 ukrywających się Żydów - głównie kobiety z dziećmi i osoby starsze.
1143.1943-03-14 -
0000-00-00
Kryjówki znajdują się najczęściej w zamurowanych schowkach, w piwnicach, lub na strychach. Często w jednym miejscu ukrywa się cała grupa. Kryjówka jest zaopatrzona zwykle w jedzenie i wodę.
1144.1943-03-14 -
0000-00-00
Członkowie O.D podpatrują się nawzajem jak któryś jedzie z jedzeniem do ukrytej rodziny i donoszą o tym swoim przełożonym.
1145.1943-03-14 -
0000-00-00
Brodman - członek O.D - mówi rodzicom ukrytego w getcie dziecka, że chce mu przesyłać jedzenie, tak dowiaduje się o kryjówce i wszystkich tam ukrywających się dostarcza Niemcom.
1146.1943-04-00 -
0000-00-00
Niedaleko, zaledwie kilkadziesiąt metrów od murów getta, na placu Krasińskich ustawione są ludowe huśtawki i karuzele. Dzieci i starsi, barwnie i tłumnie bawią się, a tu ręką sięgnąć, powybijane mury, porozbijane i dymiące się domy, pod gruzami których niejedno istnienie ludzkie już zgasło lub gaśnie. Stoją zbóje leśni, hajdamacy ukraińscy z bronią w ręku do spółki z regularnym żołnierzem niemieckim i celują do obrońców. Huk wystrzałów, świst bomb i rwących granatów. A tłum polski patrzy, patrzy i patrzy na to widowisko. Nie widać na twarzach współczucia. Wlewana szerokim strumieniem trucizna zabija wszelkie ludzkie uczucia. Pozostały tylko ciała bez dusz, te bawią się wyśmienicie.
1147.1943-04-00 -
0000-00-00
Żydów pracujących „pod batem” po 12 godzin dziennie za zupę i 16 dag chleba Niemcy mieli wysłać do obozu na Lubelszczyźnie.
1148.1943-04-00 -
0000-00-00
Z okien, po stronie getta, widać było wiele wysokich, niezamieszkałych domów, z mnóstwem izb. Żydzi myśleli o tym, że można by się tam przedostać i przeczekać niezauważonym do lata, a później wyjechać gdzieś daleko do lasu.
1149.1943-04-00 -
0000-00-00
Wśród Żydów, będących poza prawem i pozbawionych wszelkich hamulców, nastąpiło pewne rozluźnienie moralności i etyki. Najpierw utworzyły się na placówkach i w szopach kliki protektorów, którzy stojąc blisko możnowładców niemieckich za sute wynagrodzenie wyrabiali ułatwienia. Tymczasem biedny, szary robotnik, nie mając pieniędzy, pracował 12 godzin dziennie, za kilka deka chleba i talerz zupy. Każde krzywdzące zarządzenie, które dla ogółu było nieszczęściem, każde przymusowe wysiedlenie lub przeprowadzka, dla protektorów były źródłem zarobków. Następnie różne „męty” zatraciły pojęcie o poczuciu własności i chodziły po mieszkaniach przywłaszczając sobie wszystko co było bez dozoru.
1150.1943-04-00 -
0000-00-00
Młodzież żydowska należąca do Służby Porządkowej pomagała Niemcom w prowadzeniu akcji wysiedleńczej. Cechowała ją brutalność w postępowaniu z maltretowanymi ofiarami, chowającymi się po lochach i kryjówkach, które z łatwością odnajdywała. Okładali gumami lamentujące kobiety i dzieci, dlatego tylko, że Niemcy im przyrzekli, że ich i ich rodziny unikną wysiedlenia, co później okazało się kłamstwem.
1151.1943-04-00 -
0000-00-00
Stanisław Sznapman z pogardą wspomina nazwiska Żydów, którzy pomagali Niemcom – Szeryński, Lejkin, Szmerling i Pürat.
1152.1943-04-00 -
0000-00-00
Henryk G. oprócz bycia dozorcą w willi wołomińskiej, zamierzał pracować w okolicy jako cieśla.
1153.1943-04-00 -
0000-00-00
Niezależnie od umowy zawartej z właścicielem willi Henryk G. starał się osiedlić w okolicy Gocłów. Jest to miejscowość między Jelonkami a Gucinem, gdzie ostatnio budował stację kolejową. Ponieważ tam pracował znał kilku chłopów.
1154.1943-04-00 -
0000-00-00
Niewiasta, która przyjeżdżała do nauczyciela, właściciela willi, pana Niewiadomskiego powiedziała w tajemnicy Poli G., że gospodarz podejrzewa opiekuna Baśki, że jest Żydem i wymówił mu pracę.
1155.1943-04-00 -
0000-00-00
Radni wraz z rodzinami są przetrzymywani w areszcie, później zwolnieni do obozu ( do pracy w kancelarii, lub kierownictwie warsztatów) poza Gutterem i jego rodziną, którzy pozostają w wreszcie.
1156.1943-04-00 -
0000-00-00
Gutter wraz z rodziną zostają zwolnieni z aresztu. Otrzymuje on przydział pracy w kancelarii obozu, nie wolno mu wrócić do mieszkania po swoje rzeczy, ponieważ już zostały one zabrane do magazynu SS.
1157.1943-04-00 -
0000-00-00
Baraki zostają w nocy otoczone przez uzbrojoną straż a ich mieszkańcy mają się ubrać i stanąć przed barakiem - niektórzy stoją na zimnie 5 godzin.
1158.1943-04-00 -
0000-00-00
Do każdego baraku wchodzi Niemiec w asyście O.D i nakazuje oddanie pieniędzy i przedmiotów wartościowych. Część osób oddaje drobne kwoty. Następnie nakazuje on przeszukać wszystkich i tych, przy których zostaną znalezione cenne przedmioty, lub gotówka rozstrzelać.
1159.1943-04-00 -
0000-00-00
Następnego dnia rano po nocnej rewizji, zjawiają się w barakach O.Dmani i mówią, że akcja nocna nie dała zadowalających rezultatów i komendant posiada informacje, że w obozie znajduje się złoto i pieniądze. Przystępują oni do gruntownej rewizji, mówiąc że odpowiedzą swoim życiem jeśli nic nie znajdą.
1160.1943-04-00 -
0000-00-00
Robotnicy obozowi są tak przerażeni, że niektóre swoje kosztowności podrzucają na legowiskach innych osób. Wiele osób zostaje aresztowanych i rozstrzelanych.
1161.1943-04-00 -
0000-00-00
Po obozie krążą plotki, że poranna rewizja w barakach została zarządzona na wniosek O.D, która chciała udowodnić Niemcom swoja przydatność.
1162.1943-04-00 -
0000-00-00
Około Zielonych Świąt Szymon Zajczyk wynajął pokój przy ul. Nowogrodzkiej w baraku. Odwiedzał go tam prof. Herbst. Mieszkał tam również Berman.
1163.1943-04-00 -
0000-00-00
„Danka” znalazła sobie nowe lokum na Woli, gdzieś w schronie u badylarza.
1164.1943-04-00 -
0000-00-00
Pracowników żydowskich z fabryki Dehringa skoszarowano poza gettem na ul. Grzybowskiej. Aby mieli oni na czym spać, pojechano do getta po pościel.
1165.1943-04-00 -
0000-00-00
Dorota Miler będąc skoszarowana na ul. Grzybowskiej, udawała Polkę i często wychodziła szukając kryjówki.
1166.1943-04-00 -
0000-00-00
Chrzest Inki Sapiro nie doszedł do skutku. Po Wielkanocy dwie siostry Szarytki przyprowadziły Inkę do domu Adeli Domanus. Przerażona Inka pytała Adeli: „co teraz ze mną będzie? Mnie było u sióstr bardzo dobrze. Dlaczego nie mogę tam być nadal?”.
1167.1943-04-00 -
0000-00-00
Siostra Przełożona oświadczyła Adeli Domanus, że Inka nie może być ochrzczona, bo ksiądz klasztorny nie może wydostać olejów świętych potrzebnych do obrządku chrztu, gdyż żaden proboszcz nie chce wydać tych olejów. Niemcy pod srogimi karami i poważnymi konsekwencjami zakazali chrzcić Żydów.
1168.1943-04-00 -
0000-00-00
Niemcy odkryli, że księża, zwłaszcza parafialni tj. proboszczowie wydawali metryki ludzi już nieżyjących dla ratowania Żydów lub chrzcili ich formalnie.
1169.1943-04-00 -
0000-00-00
Wobec terroru w getcie i pożaru getta Niemcy, w poszukiwaniu Żydów ukrywających się, robili rewizje w klasztorach i mścili się aresztując i wywożąc księży i zakonnice lub zamykając klasztory.
1170.1943-04-00 -
0000-00-00
Po śmierci matki Edward Szulman poważnie zachorował – był niedożywiony, całe ciało miał pokryte wrzodami, silnie gorączkował, nie miał ubrania ani butów. Całymi dniami leżał na strychu u pani Małeckiej, gdzie raz na kilkanaście godzin przynoszono mu jakieś pożywienie.
1171.1943-04-08 -
Postanowiłem się skoszarować. Dyrekcja Ostbahnu postawiła dla nas baraki na Dworcu zachodnim, po dwóch nocach jednak zamieszkaliśmy na Dworcu Gdańskim. Dostaliśmy tam do naszej dyspozycji dwa duże wagony, zrobiliśmy prycze - było nas zaledwie 25 osób bo mało kto chciał się skoszarować
1172.1943-04-12 -
Tydzień przed 19 kwietnia Niemcy ogosili, że można piec macę na pesach, to znaczy, że Pesach będzie spokojny. W getcie nie było mąki jasnej tylko ciemna, to ludzie chodzili do rabina pytać, czy można z mąki ciemnej zrobić macę. Rabin odpowiedział, że w takich czasach można
1173.1943-04-14 -
Wobec pogłosek o restrykcjach wysłaliśmy delegację do naszego pracodawcy- przyjęto ją ciepło, dyrektor powiedział, że nie wie co nastąpi, ale pewne jest że pracownicy zostaną co najmniej jeszcze przez trzy tygodnie. Przed wyjazdem zawiadomi ich trzy dni wcześniej; wyjadą wraz z nim i pod jego opieką
1174.1943-04-14 -
Sporadyczne strzały słychać było w getcie rankiem 14 kwietnia 1943 w przeddzień Paschy. Nie były to takie strzały, jakie zwykle słychać było z getta - odgłosy były ogłuszjące. Potężne wybuchy były przyczyną trzęsień ziemi. Getto zostało otoczone przez żołnierzy. Specjalne oddziały SS, w pełnym szyku bojowym, stały naprzeciwko muru getta. Lufy karabinów maszynowych sterczały z balkonów, okien i dachów przylegających do muru domów po aryjskiej stronie. Niemieccy zwiadowcy obserwowali teren przez dziury wydrążone w murze getta. Ulice w pobliżu były wyłączone z ruchu, patrolowali je niemieccy policjanci na motocyklach.
1175.1943-04-15 -
Przemówienie Schultza - staje na balkonie, w ciągu 4 dni - do Trawnik - wszyscy znów dyskusje - jechać czy nie?
1176.1943-04-15 -
15 kwietnia 1943 jest dniem urodzin Haliny - osiemnastych.Koledzy i koleżanki zjawiają się z wódką i jedzeniem. Wznoszą toasty za przetrwanie. Lolek, młody poeta żydowski, gratuluje rocznicy pięknej, szkoda, że ostatniej. Halinka namiętnie buntuje się przeciw temu wyrokowi. W piątek wraca do getta matka - przynosi w prezencie urodzinowym kawałek mięsa.
1177.1943-04-17 -
Halinka zazdrości ptakom, marzy o skrzydłach, o ucieczce albo chociaż zapomnieniu. Cieszy się obecnością matki i Jurka, który dzięki specjalnej przepustce zostaje do późnego wieczora.
1178.1943-04-18 -
Kursowali kurierzy, głównie dziewczyny w wieku siedemnaście, osiemnaście lat z Haszomer Hatzair, Dror, Bund-u. Wraz z informacjami przynosiły rewolwery, granaty, amunicję, w swoich torebkach i koszykach.
1179.1943-04-18 -
Jurek zdjął autorkę z muru. W getttcie zobaczyli oddział SS, biegnący w ich kierunku. Wbiegli do "dzikiego" budynku i weszli po schodach na górę. Na strychu schowali się w stercie piór i prześcieradeł. Niemcy przeoczyli ich kryjówkę.
1180.1943-04-18 -
Z Placu Krasińskich, z Miodowej i innych miejsc można było spojrzeć za mury getta. Nieprzerwany tłum gapiów ciągnął tam, aby przyglądać się temu, co dzieje się w getcie: Niemców obrzuconych granatami, płonący wóz pancerny, Żydów pędzonych na śmierć, ludzi ratujących się z płomieni, kobiety z dziećmi na rękach. Ludzie pomstowali na okrucieństwo świata, żałowali żydowskiego złota, cieszyli się, że nie ma wiatru i pożar nie zajmie ich domów. "Szkoda Żydów, przecież też ludzie".
1181.1943-04-18 -
Kwatera Główna ŻOB przy Świętojerskiej 32 podwoiła liczbę mieszkańców. ŻOB jest teraz najważniejszy w getcie, przemawia w jego imieniu. Przybyło koj i zmieniły się zajmujące je twarze, drzwi się nie zamykają.
1182.1943-04-18 -
Tuż przed powstaniem Irena przechodzi na aryjską pracuje jako panienka do dziecka u artysty rewiowego Rewkowskiego - załatwiła jej matka, która wcześniej wyszła potem - jako tramwajarka. Szantaże - na roboty do Niemiec ojciec i brat - giną w Trawnikach
1183.1943-04-18 -
W schronie są też rodzice Berlanda, siostra, żona i teściowa
1184.1943-04-18 -
Urzędnicy Gminy którzy wyjechali gminną karetką pogotowia 18 kwietnia zostali roztrzelani w gmachu Gminy na Zamenhofa, a zwłoki porzucono w niezamieszkałych dzielnicach dawnego getta. Było wśród nich kilku radnych z rodzinami
1185.1943-04-18 -
W niedzielę w budynku wybucha burza: nikt jednak nie podejrzewa o kradzież miejscowych chłopców i Celiny. Żywność jeszcze tego samego dnia skrycie rozdzielono. Nikt z "włamywaczy" nie ma wyrzutów sumienia.
1186.1943-04-18 -
Władka wchodzi do getta w przeddzieńpowstania. Przebrana była za sklepikarkę, z laskami dynamitu zapakowanymi w tłusty papier, żeby wyglądał jak paczka z jedzeniem. Na Parysowskim Placu atmosfera w pobliżu bramy w murze była niespkojna. Mimo to wkrótce przerzucono przez mur drabinkę. Autorka wspięła się po niej i ze szczytu muru rozglądała się za Jurkiem Błones i Jankiem Bilakiem, "kontaktami" w getcie. Ich nieobecność oznaczała kłopoty. Autorka postanowiła zawrócić. Słychać było strzały, ludzie zaczęli w popłochu uciekać, nagle zabrano drabinę. Władka została pozostawiona na pastwę losu, jedną ręką trzymając się cegieł, w drugiej miała paczkę "masła". Nie mogła skoczyć - "masło" mogło eksplodować - i nie miał jej kto pomóc. Strzelanie się przybliżało. Autorka zdecydowała się na skok, kiedy w ostatniej chwili zatrzymał ją Jurek.
1187.1943-04-18 -
Jurek i Władka przemykają się w getcie pustymi ulicami, omijając niemieckie patrole. 18.04.43 Niemcy wzmocnili je. Każdy napotkany Żyd jest kontrolowany, wszelkie pakunki są odbierane. Konspiratorzy idą do dzielnicy szczotkarzy. Mrowią się tam niespokojni ludzie z węzełkami. Plakaty rozklejone przez Niemców informują o nowych obozach pracy w Poniatowie i Trawnikach - oba miejsca są w pobliżu Lublina. Tam mają być przeniesione warsztaty szczotkarzy. Można zabrać ze sobą dzieci.
1188.1943-04-18 -
Jurek i autorka spotkali Zlatę Lichtenstein - ich starą przyjaciółkę. Zlata słyszała, że Władka mieszka po aryjskiej stronie. Ruszka, jej córka, urodziła dziecko przed wysiedleniami. Zięć i reszta rodziny zostali wywiezieni. Codziennie Zlata zabiera do pracy niemowlę w koszyku na zakupy, schowane pod gazetą. Boi się Poniatowa. Ma miejsce w schronie, ale tam nie chcą dziecka - boją się, że zdradzi wszystkich płaczem. Prosi Władkę o przekazanie listu do przyjaciółki Polki na Pradze, licząc na jej pomoc. Władka przyrzeka, że list dostarczy.
1189.1943-04-18 -
Przed rozklejonymi na murach plakatami gromadzili się w getcie ludzie. Władka nie wierzy własnym oczom: plakaty są apelem ŻOB, wzywają do nie słuchania rozkazów niemieckich przemysłowców. Poniatów i Trawniki w rzeczywistości są kolejnymi obozami zagłady. Wszyscy mieli się nie zgłaszać na deportację i stawiać aktywny opór. Ludzie czytający apel są niespokojni. Jurek jest dumny - działalność podziemna nie musi już być tajemnicą.
1190.1943-04-18 -
W getcie zaczyna się wojna na słowa: swoje komunikaty ostrzegawcze rozwieszają niemieccy przemysłowcy - Toebbens i Schultz. Autorkę i Jurka zatrzymuje Genia Brilliantstein, pielęgniarka - znajoma sprzed wojny. Pyta, czy się schować czy iść do ŻOB. Niem zdążyli powiedzieć słowo, znika.
1191.1943-04-18 -
Stasio Brilliantstein zgłosił się do właśnie do ŻOBO - chciał się przyłączyć i brać udział w powstaniu. Władka spędziła z nim pewien czas na obozie letnim przed wojną i współpracowała w Skifie. W getcie trzymał się z daleka od konspiracji. W momencie zagrożenia jednak postanowił dołączyć do starych kolegów.
1192.1943-04-18 -
Autorka i Jurek dotarli do kwatery głównej Żydowskiej Organizacji Bojowej. Władka spotkała kolejną starą znajomą - Ittę Weintraub, z którą pracowały razem w fabryce Toebbensa. Wiedziała o współpracy autorki z podziemiem. Chciała wiedzieć, gdzie mogłaby zdobyć rewolwer. Szukają go z mężem od kilku tygodni. Dostaną miejsce w schronie, ale warunkiem jest broń. Nastroje w getcie zmieniły się: Żydzi sprzyjają konspiratorom, nie wierzą Niemcom, chcą się ukryć i bronić za wszelką cenę.
1193.1943-04-18 -
W szopie Roericha działa grupa pod przywódctwem Velvela Rozowskiego. Pomimo że pod koniec dnia każdy robotnik był przeszukiwany przez niemieckiego strażnika, Miriam udawało się od czasu do czasu zdobyć dla ŻOB niemiecki mundur albo czapkę, które tam szyto. Koledzy przymierzają przyniesione ubrania, wygłupiają się i żartują - to jedna z kilku jaśniejszych chwil we wspomnieniach Władki.
1194.1943-04-18 -
Przyjaciele pokazali autorce nową "fabrykę" amunicji, która mieściła się w sąsiednim pokoju. Po wejściu uderza odór chemikaliów. Dwóch młodych ludzi, mniej więcej dwudziestoletnich, troskliwie przygotowuje w olbrzymiej beczce wybuchową mieszankę i napełnia nią butelki starając się nie uronić ani kropli. Lusiek Błones wypytuje Władkę, czy nie dałoby się sprowadzić więcej butelek z aryjskiej strony. Do niego należy zaopatrzenie - wciąż krąży po getcie i szuka, ale zdobycie naczyń jest coraz trudniejsze. Szeregi butelek pod ścianą rosną - Władka zdaje sobie sprawę, że wstrząs mógłby zamienić kwaterę w burzę ognia. Romanowicz opowiada, że kilka dni temu wypróbowali swoje bomby zapalające - z zachwytem opisuje siłę wybuchu i płomień.
1195.1943-04-18 -
Abrasha powiedział autorce, że ŻOB spodziewała się "akcji" w każdej chwili . Niemcy będą próbowali deportować wszystkich Żydów z Warszawy, podziemie gorączkowo szykuje się do stawienia oporu. Wartownicy zmieniają się co dwie godziny i bezustannie obserwują, czy coś się w getcie nie dzieje. "Następnym razem" - zakończył "pokażę ci rząd bunkrów. Jeśli walka będzie trwała jakiś czas będziesz wiedziała gdzie nas szukać." Władka wróciła do pracy po aryjskiej stronie nie wiedząc, że nigdy nie będzie miała okazji zobaczyć bunkrów, że była w getcie ostatni raz.
1196.1943-04-18 -
Przyjaciele Władki z ŻOB siedzą w kwaterze na ławkach, czyszczą rewolwery. Wchodzi Miriam Shifman, żona Avroma Feinera, koleżanka szkolna autorki i członek Zukunft. Jest członkiem ŻOB. Otworzyła paczkę, którą ze sobą przyniosła, uśmiechając się pokazała niemiecki mundur wojskowy i kilka niemieckich czapek. Zdobyła je w warsztatach Roericha - szyto tam niemieckie mundury.
1197.1943-04-18 -
0000-00-00
Wybucha powstanie w getcie. Żydzi stawiają zbrojny opór Niemcom.
1198.1943-04-19 -
Szymon Kraus pracuje jako pracownik fizyczny na cmentarzu żydowskim - grzebie zwłoki w grobach masowych. 19 kwietnia 43 roku dochodzi do selekcji wśród pracowników cmentarza - ginie kilka osób. Pracownicy cmentarza m. in. Szymon Kraus na cmentarzu odbierają broń od PPR i dostarczają broń ŻOBowi.
1199.1943-04-19 -
Zarząd Organizacji Bojowej, pod dowództwem Mordechaja Anielewicza, mieścił się w bunkrze przy ulicy Miłej 18.
1200.1943-04-19 -
Obserwują łunę palącego się getta komentarze na mieście
1201.1943-04-19 -
Wiosna 43 - getto szmukluje z aryjskiej strony broń, jedzenie, trunki, zbytek bawi się przy bogatych stołach. Nie brak pieniędzy ani żądzy życia wieczór poniedziałkowy - seder. Rano akcja nikt nie wierzy w Boga i nie nakaz religii zebrał nas przy tym stole,ale tradycja od rana kanonada - do 17. Potem wiadomość - do jutra do 6 rano wszyscy mają się stawić na wyjazd do Poniatowa
1202.1943-04-19 -
Rodzina Okonowskich trzymała się dotychczas na powierzchni - starania Jurka rodziny Okonowskich i Ryndermanów Jurek - wpadł w rozpacz - nie wiedział co robić - mieli przygotowane po aryjskiej stronie mieszkanie ze skrytkami - przeniesiony dobytek wszyscy razem w getcie - blisko domu - mur
1203.1943-04-19 -
Bercio miał miejsce w schronie dla swojej znjomej, z którą mieszkał. Poszli tam Motylowie 2 pokoiki na 1 i 2. piętrze oficyny - okna na Bonifraterską - doskonały punkt obserwcyjny aryjskiej strony. Wchodziło się przez piec. Drabina - na piec - od góry otwór - do pokoiku - piętro niżej do właściwego schronu ok. 60 osób, 3 piętrowe prycze. Po drugiej stronie placu - widzą dom ze swoją meliną
1204.1943-04-19 -
Straż pożarna w getcie. Ma przewieźć w nocy żonę - musi wzniecić pożar, .w 28 - żeby mieli pretekst przyjechać do getta. Rezygnuje z tego przenoszą się do innego schronu dla rodzin zarządu, elity szczotkarskiej urządzenie go kosztowało bajońskie sumy, w tajemnicy 4 piętro .w 32 - 2 pokoje, okna wychodziły na ulicę, vis a vis budynku Ośrodka Zdrowia w ogrodzie Krasińskich. Do schronu - wchodziło się z prywatnego mieszkania jednego z prezesów zarządu - zamaskowane - otwór w ścianie kuchni 1 m nad podłogą, zawieszony zasłoną - zamaskowane drzwiczki - blok cegieł popchnąć. Schron - 3 pokoje - w 1 umywalnie i ubikacje - na 80 osób. Na ścianach - półki z żywnością, na podłodze - materace, bagaże, kilka łóżek dla chorych nie brakowało macy i ciasta "Lekach" - Wielkanoc - cisza, grają w karty zaczyna się akcja - od strony Wałowej 6 - Niemcy - jakiś huk - zamknięci w schronie - duszno, dzieci uśpione - detonacje - walka , karabiny maszynowe Niemcy wchodzą do domu - zastygli w schronie
1205.1943-04-19 -
Rano 8.00 - ruch na podwórzu - plakaty - ekspedycja karna niemiecka zabijają na ulicach. Dziadkowie , Ida z Alikiem - jadą szukają miejsca w schronie - Mirka i ojciec w ostatniej chwili znajdują miejsce w schronie Rotblata i Czerskiego - wejście z mieszkania Rotblata - przez tylną ściankę spiżarni - schron 12x4 m - prycze pod ścianami. Znajomi: piekarnia poniżej jeszcze czynna
1206.1943-04-19 -
Pracują u Toebbensa - wybucha powstanie oni - w pracy - rozchodzą się informacje "Żydzi przebrani w mundury niemieckie przedarli się z getta i za murem zabili dużo Niemców" Niemcy wycofali się z getta - duże straty
1207.1943-04-19 -
Helena i Marysia usiłują dowiedzieć się co z ojcem. Marysia biega po znajomych. Znajomi pocieszają Szereszewskie. Wiktor obiecuje pojechać do getta . Wraca z niczym
1208.1943-04-19 -
Powstanie zaskoczyło Zenka w getcie- trafił na Umschlag. Przez trzy dni ukrywał się tam i próbował uciec, w końcu poszedł do wagonów i uciekł z pociągu
1209.1943-04-19 -
O piątej rano w poniedziałek 19 kwietnia 1943 do mieszkania przy Franciszkańskiej wpadł z krzykiem Józek: akcja, getto otoczone, strzelają, trzeba do schronu. W mgnieniu oka kobiety są gotowe. Chłopcy z sąsiedztwa przynoszą żywność: wspólnie zjadają, na wszelki wypadek, puszkę marmolady i cukier. Resztę żywności chowają. Wszyscy uciekają do schronów.
1210.1943-04-19 -
Oskar, Heniek, matka i Halinka przebiegają przez podwórze: na ulicę i podwórko padają kule z karabinów maszynowych. Zejście do bunkra ukryte jest w ubikacji, w otworze pod muszlą klozetową. Olbrzymie pomieszczenie nie ma żadnego innego otworu. Jest duszno, pełno ludzi. Wszyscy sąszą, że getto zostało ostatecznie zaatakowane - zastanawiają się, czy "chłopcy z Muranowskiej" będą się bronić.
1211.1943-04-19 -
Bunkier przepełniony jest smrodem kubłów z odchodami, jest duszno, ciasno, panuje niespokojne nasłuchiwanie. W nocy Halina i Celina wychodzą do mieszkania zjeść coś - zabierają koce i wracają do bunkra.
1212.1943-04-19 -
Prawie wszyscy aktywiści zebrali się w mieszkaniu Samsonowicza, członka Komitetu Centralnego. Przyszli Bolek, Czesław, Stefan, Celek i autorka. Postanawiają zdobyć broń, przedostać się przez linie niemieckie i walczyć z ŻOB. Mikołaj postanawia starać się o pomoc polskiego podziemia.
1213.1943-04-19 -
Działacze po aryjskiej stronie czekają na odpowiedź polskiego podziemia. W getcie jest względna cisza. W południe sporadyczne strzały słychać po obu stronach muru. Niemcy umieścili artylerię na ulicach Krasińskiej, Bonifraterskiej i Muranowskiej. Z powietrza obsertwują getto niemieckie Stukasy. Muranowska jest w płomieniach, gęsty czarny dym wali z jej północnej części. Co kilka minut zimią wstrząsa eksplozja o od artyleryjskich wystrzałów wali się część budynku. Na ulicy Świętojerskiej, na gruzach fabryki szczotek, stały wycelowane karabiny. Najwyraźniej Niemcy napotkali tam na silny opór; w powietrzu czuć zapach prochu. Władka widzi ruiny znajomych domów. Nagle rozległa się ogłuszająca eksplozja, silniejsza niż wszystkie inne.
1214.1943-04-19 -
Czołgi toczą się wzdłuż ulicy Nalewki. Tysiące Polaków zebrało się na ulicach w pobliżu muru getta, żeby obserwować walkę. Zeszli się z całej Warszawy; nigdy dotąd miasto nie było świadkiem tak zawziętej walki. Polakom wydawało się to niemal niemożliwe, że Żydzi walczą z Niemcami bez wsparcia z zewnątrz. Widzowie są poruszeni, zachwyceni, przejęci. Komentują, że to "nasi" zorganizowali powstanie, `nasi" oficerowie muszą być tam, wewnątrz. W zachwycie patrzą na kolejne ambulansy, odjeżdżające na sygnale z rannymi i martwymi Niemcami.
1215.1943-04-19 -
Kurierzy krążyli po getcie, ostrzegając o grożącej "akcji", nawołując wszystkich do odmowy deportacji. Pod osłoną nocy, Żydzi chowali się w przygotowanych bunkrach, w piwnicach i na strychach, gotowi na wszystko.
1216.1943-04-19 -
Lusiek, trzynastoletni brat Jurka Bloness, również wyróżnił się podczas walk w getcie dostał w nagrodę rewolwer.
1217.1943-04-19 -
Pomoc policjanta - przyjaciełala męża - wydostała się z Marysią z płonącego getta znalazły schronienie u dozorczyni jednego z domów na Twardej następnego dnia - mąż - matka odmówiła wyjścia - spalona żywcem w getcie
1218.1943-04-19 -
Sprzymierzeńcy po aryjskiej stronie byli całkowicie odcięci od Żydów w getcie. Próbują zdobyć pomoc polskiego podziemia, które zwodzi, każe czekać, odwleka z dnia na dzień. Przybici włóczą się ulicami, starając się nawiązać kontakt z gettem. Próbują uzyskać pomoc kilku polskich policjantów i strażaków - bez skutku.
1219.1943-04-19 -
Uzupełnienie: Guta Błones, która zginęła z braćmi po zdradzie w Płudach, opiekowała się nimi jak matka. Była zresztą oparciem dla całej grupy ŻOB w fabryce szczotek, a gdy zaczęły się walki, walczyła ramię w ramię z braćmi.
1220.1943-04-19 -
0000-00-00
Niemcy przystępują do formalnego oblężenia i szturmu. Żydzi dysponują niewielką ilością broni, jednak próbują się bronić. Niemcy podpalają kolejne budynki w getcie. Getto płonie przez kilkanaście dni. Żydzi są masowo mordowani. Panuje prawdziwy "szał mordu". Niemcy tropią Żydów również po stronie aryjskiej. Jeżeli kogoś znajdują, mordują go na miejscu.
1221.1943-04-19 -
0000-00-00
Rozpoczęcie końcowej fazy likwidacji żydostwa warszawskiego. Autor wraz z rodziną ukrywa się w schronie.
1222.1943-04-19 -
0000-00-00
Gdy rozpoczęta akcja gettowa od samego początku nie dawała spodziewanych wyników, Stroop z własnej inicjatywy przejął dowództwo nad stacjonującymi siłami niemieckimi.
1223.1943-04-19 -
0000-00-00
Janina budzi się na dźwięk strzałów. Zaczęła się kolejna, już ostatnia faza deportacji. Garstka pozostałych Żydów stanęła do walki.
1224.1943-04-19 -
0000-00-00
"Jeśli Hitler zrobił choć jedną dobrą rzecz, to na pewno pozbycie się Żydów" - mówili niektórzy Polacy.
1225.1943-04-20 -
Pierwszy transport wysłany podczas powstania odjechał 20 kwietnia 43r. do Trawnik. Drugi z pracownikami Werterfassung odjechał w piątek 23.04 na Flugplatz w Lublinie. Trzeci transport odszedł 24.04 również na Flugplatz, gdzie był obóz przejściowy. Z tego transportu dwa wagony [ok. 300 osób], którzy podali się za ślusarzy i szewców oraz rodziny prezydium Rady Żydowskiej pojechały do Poniatowa. Następne transporty szły przeważnie do Dulagu lubelskiego, parę transportów poszło bezpośrednio do Treblinki.
1226.1943-04-20 -
Jurek telefonuje do oficera policji niem- swojego szefa, który przyrzekł o 6 rano przyjść na umówioną wachę - wyprowadzić wszystkich z getta ostatnia możliwość ratunku - spudłowana. Zamiast przejść od Prostej, postanowili przejść do pralni SS wśród dzikich domów getta - stąd pojedynczo na aryjską
1227.1943-04-20 -
Wybucha powstanie. Symcha - ciągle w getcie żona przyszła w odwiedziny do getta razem z grupą kobiet aryjskich, które pracowały w przeds. papierniczym. Miała wyjść po południu z nimi - ale wyszły wcześniej. Mur obstawiony - nie mogła w nocy getto obstawione . W przyległym pokoju naszego mieszkania była jakby kawiarenka gdzie gromadzili się młodzi ludzie - przygotowywali się do walki. Tego wieczoru - wszyscy uzbrojeni poszukiwanie schronu
1228.1943-04-20 -
Następnego dnia strzelanina jest bardzo intensywna. Niemcy ostrzeliwują z broni maszynowej ulice i domy. Ostrzeliwują z zewnątrz - boją się wejść do getta. Atmosfera w bunkrze jest zła, ludzie są wyczerpani nerwowo i fizycznie. Śmierdzi. W desperacji, Halinka, Celina i chłopcy opuszczają schron. Przyłączają się do nich Tola i Basia. Odtąd będą mieszkać znów u siebie - Oskar i Heniek mają posterunek na dachu, by ostrzegać o niebezpieczeństwie.
1229.1943-04-20 -
Władka uruchamia wszystkie swoje polskie kontakty by zdobyć pomoc - bez skutku. Jedyna droga do getta prowadzi przez kanały. Trzeba jednak mieć w nich dobrego przewodnika. Kazik spędza dwa dni na Barokowej 2 - opowiada o wydarzeniach w getcie, od rana do wieczora pracuje nad pomocą z aryjskiej strony. Drugiego dnia powstania był z grupą na Wołowej 6 naprzeciw fabryki szczotek. Nagle zuważyli uzbrojony oddział niemiecki. Niemcy byli coraz bliżej i bliżej. Na sygnał Henacha Gutmana, ich dowódcy, Kazik połączył dwa druty. Wybuch przetoczył się przez getto. Dużo rannych i martwych Niemców leżało na ulicy. Mina wybuchła we właściwym momencie.
1230.1943-04-20 -
Niemiecki oddział idący ulicą Zamenhofa okazał się bardziej ostrożny. Mimo to, też został ostrzelany przez trzy grupy oporu na Miłej 28, Zamenhofa 29 i 50. Żydowski kontratak był tak intensywny, że Niemcy uciekali do opuszczonych domów. Żydowscy bojowcy celowywali swymi koktajlami Mołotowa bardzo precyzyjnie. Dużo Niemców zostało zabitych. Zaczęli się wycofywać, lecz zostali odcięci przez grupę z ulicy Zamenhofa 29. Dwa czołgi przyjechały na pomoc. Celnie rzucony koktajl Mołotowa rozbroił jeden z czołgów. Drugi uciekł. Ocaleni wycowywali się pod gradem ognia, zostawiając rannych i zabitych. Powstańcy zwyciężyli, ich entuzjazm był ogromny. Pierwszy raz widzieli tyle ofiar, pierwszy raz odnieśli zwycięswto nad oddziałem Wehrmacht-u.
1231.1943-04-20 -
W nocy małe grupki Żydów wymykają się w kierunku pozycji nieprzyjaciela. Kto pierwszy otworzył ogień, wygrywa. Melech Perelman, który walczył w centralnym getcie pod dowództwem Gruzalca, miał do wypełnienia taką nocną misję. Niespodziewanie natknęli się na kilku Niemców. Walka trwała tylko kilka minut. Niemcy uciekli, ale dwóch powstańców zapłaciło życiem, Perelman został ciężko rannny w brzuch. Z powodu swojej rany nie mógł mieszkać w bunkrze i został umieszczony w przyległym pomieszczeniu. Co jakiś czas błagał kolegów, by go zabili - ale nikt nie śmiał tego zrobić. Oddał kolegom swój pistolet. Gdy przyszli Niemcy, był sam i bez broni. Bojąc się wejść, podpalili budynek od zewnątrz - spłonął żywcem.
1232.1943-04-20 -
Bunkier, w którym mieszkała grupa z fabryki szczotek i wielu innych Żydów, mieścił się na Świętojerskiej 30. Podczas ataku na bunkier, powstańcy odparli Niemców. Jednak ci wkrótce wrócili, wycelowując ogień z karabinów maszynowych w główne wejśćie bunkru. Niektórzy Żydzi próbowali uciekać przez boczne wyjścia , ale bojowcy zostali na stanowiskach. Żydzi wrócili chwiejąc się z powrotem, trzymając się za gardła - Niemcy postanowili udusić ludzi w bunkrze, wpuszczając gaz. Na rozkaz Marka Edelmana , bojowcy skoczyli do bocznego wyjścia i zaatakowali Niemców. Zaczęła się zajadła walka na małym kawałku otwartej przestrzeni. Bojowcy, których było mało i brakowało im broni liczyli się z każdym pociskiem. Kiedy Stasio Brilliantstein upadł , doczołgał się do niego Jurek - chwycił jego karabin i kontynuował walkę. Niemcy odstąpili nie zdając sobie sprawy, że Żydzi zużyli całą swoją amunicję. Powstańcy mieli więc czas na ucieczkę.
1233.1943-04-20 -
Uzupełnienie: od 20-04-43 Niemcy próbują atakować stanowiska bojowców, ale bez skutku. Bojąc si wchodzić w głąb getta, zmieniają taktykę. Z zewnątrz zaczyna ostrzeliwać getto ciężka artyleria, siły powietrzne rzucają bomby. Płoną budynki dzielnicy żydowskiej, całe ulice stają w płomieniach. Nie ma wody, by walczyć z pożarem. Z płomieni słychać krzyki palonych żywcem.
1234.1943-04-20 -
0000-00-00
Rozpoczęcie ostatecznej likwidacji getta warszawskiego. Obstawiono mury szczelnie żandarmierią - nie było już mowy o ucieczce. Do szopów, w których przebywali pozostali jeszcze w getcie Żydzi, wkroczyły niemieckie grupy szturmowe.
1235.1943-04-21 -
Poranek - wszyscy na terenie Schultza, w sieni domu niedaleko wachy - czekają na inspektora przyszedł - mogli zostać jako legalna grupa wyprowadzeni na Prostą - ale przechodzą tylko do pralni SS - po drugiej stronie ulicy, naprzeciw wachy. SP melduje oficerowi, że mają bezwzględny rozkaz niewpuszczania nikogo. Oni czekają w dzikim domu, Jurek idzie na Leszno 13 - wraca z niczem. Wracają do getta idą do schronu - czekać na niego - poszedł z inspektorem na aryjską - nie wrócił
1236.1943-04-21 -
Schron - piwnica m. pierwszym piętrem a parterem. Klapa z mieszkania na 1. piętrze - zamaskowana arkuszem linoleum. Okna zdemolowanej oficyny - na wprost bramy pościel, naczynia, woda, wygodne legowiska przeżyli 3 tygodnie w schronie
1237.1943-04-21 -
Rano - boją się zostać na strychu w wypadku pożaru. Biegną na dół - oni i kilku chłopców - biegiem przez podwórze do przeciwległej sieni prawego skrzydła tejże oficyny - do piwnicy Po godzinie słyszą na podwórzu nawoływania po żydowsku - do zejścia na podwórze. Motyl z Nadzią wychodzą na podwórzu zabito P. Siemiatyckiego
1238.1943-04-21 -
Wyprowadzili ich z domu - ustawili wzdłuż muru biegnącego środkiem ulicy z rękami do góry idą w kierunku Nalewek po osmalonych ogniem trupach. Mniej więcej w tym miejscu, gdzie był schron Świętojerska 32. Na rogu Wałowej - na prawo w tę ulicę i przez wyjście, gdzie poprzednio była wacha - wyszli z bloku szczotkarskiego - na Umschlagplatz - górne piętro - do jakiejś sali, ubikacje przepełnione i nieczynne. Ludzkie ekskrementy - potok na zewnątrz. Posadzka na korytarzu i w salach - śliska od kału i krwi ludzkiej. Żaden kran nie działał. Ani kropli wody 5 dni tam siedzą
1239.1943-04-21 -
Pk. 1.00 ukazał się okólnik, że juto o 10.00 wszyscy Żydzi zatrudnieni w tym terenie - Leszno, Żelazna, Nowolipie, Nowolipki, Karmelicka - mają się stawić na ulicy - wyjazd do Poniatowa. Sukiennikowie - postanowili jechać. Wajcmanowie i autor - schować się i wyjść na aryjską autor - schował się do schronu, Wajcmanowie - do schronu Leszno 40 - wyszli po 3 dniach - na kolejny apel Toebbensa w/s wyjazdu do Poniatowa - część z tych osób pojechała do Majdanka
1240.1943-04-22 -
Kolejny telefon z wiadomościami 22 kwietnia: wydarzyła się tragedia - zginął w walce Michał Klepfisz. Brakuje amunicji i broni. Rozmowę przerywa centrala telefoniczna.
1241.1943-04-22 -
Trzeciego dnia powstania Zalman, Marek i Michał mieli ustalić pozycję wroga. Przechodząc z jednego budynku do drugiego znaleźli się pod ostrzałem karabinu maszynowego. Tylko Zelmanowi i Markowi udało się przejść. Potem wrócili po podziurawione kulami ciało Michała.
1242.1943-04-23 -
Niemcy zaczynają wchodzić do bram na terenie Toebbensa i Schultza. My jesteśmy na warcie na górze i obserwujemy, do których bram wchodzą. Między nami był Szymon Heller. On jeden miał karabin, my mieliśmy pistolety, granaty, flaszki Mołotowa. Jak wiedzieliśmy Niemców to dawaliśmy mu znaki i wtedy on strzelał z karabinu.Po każdym takim ataku przechodziliśmy do następnego budynku i Niemcy myśleli, że jest nas wielu i że mamy dużo karabinów
1243.1943-04-23 -
Grupa uciekinierów szybko powiększa się. Na strychu przy Bonifraterskiej ciśnie się już 150 osób. Wymieniają wiadomości. Przez małe okienko widać szybko rozprzestrzeniający się pożar - wkrótce dym zaczyna dusić.
1244.1943-04-23 -
Na podwórzu budynku przy Franciszkańskiej 20 są już Niemcy. Przez otwory w murach, przygotowane wcześniej, Halina, Celina, matka i Heniek z Oskarem uciekają z połonącej ulicy. Płonie też sąsiednia Świętojerska.
1245.1943-04-23 -
Wg. nowych uciekinierów, Niemcy i Ukraińcy pomiędzy Niemcami i Ukraińcami był jeden Żyd-gestapowiec, który w języku żydowskim i polskim nawoływał do wychodzenia z bunkrów dobrowolnie. Obiecywał, że zgromadzeni udadzą się do obozów pracy i że śmierć im nie grozi. Wiele osób wychodziło. Przed opuszczeniem podwórzy Niemcy wrzucali do domów bomby zapalające. Wówczas jeszcze niektórzy uciekali z npłomieni, inni w nich ginęli.
1246.1943-04-23 -
Uciekinierom na strychu grozi spalenie żywcem. Na podwórzu czekają Niemcy. Oskar znajduje przejście przez okno mieszkania na pierwszym piętrze - gdy strych zaczyna się palić, wszyscy schodzą. Szeregiem, podając dzieci najsilniejszemu, który skoczył pierwszy, kolejno - dziewczęta, kobiety, chłopcy - wyskakują oknem. Trafiają na inną ulicę, również zagrożoną spaleniem.
1247.1943-04-23 -
Przez dziury w murach uciekinierzy trafiają na teren niemieckiej fabryki, której pracowników tego samego ranka zabrano. Natykają się na dwóch żydowskich policjantów, pilnujących fabryki. Bezradni uciekinierzy siadają na podłodze i czekają, nie wiedząc na co. Dzwoni telefon: dyrektor fabryki za godzinę z dużą grupą Niemców przystąpi do likwidacji fabryki. Ludzie gromadzą się w jednym pokoju, są tak wyczerpani, że nie zamierzają już uciekać.
1248.1943-04-23 -
Uciekinierzy z przerażeniem wschuchują się w kroki Niemców. Halinę A. opanowuje dziwne zobojętnienie wobec śmierci. Ze zdumieniem słyszą odjeżdżający samochód - dwaj żydowscy policjanci oznajmiają, że Niemcy odjechali. Pozwalają wszystkim przenocować w fabryce.
1249.1943-04-23 -
0000-00-00
Rozkaz całkowitego oczyszcenia getta" z największą surowością i niesłabnącą bezwględnością" - Krueger.
1250.1943-04-24 -
W sobotę o świcie Halina A. i reszta uciekających muszą opuścić fabrykę o świcie, nim zjawią się Niemcy. Błąkając się po gruzach i zgliszczach, spotykają... straż ogniową. Okazuje się, że mają gasić pożary, by nie rozprzestrzeniły się na "stronę aryjską". Pytają o swoje ulice - "gruzy i popiół", odpowiadają strażacy.
1251.1943-04-24 -
Heniek, Oskar, Halina i Celina postanawiają wrócić do ruin domu. Część uciekinierów robi to samo i grupa się zmniejsza. Inni dołączają do Oskara i Heńka.
1252.1943-04-24 -
Przy Franciszkańskiej okazuje się, że cudem ocalała mała oficyna. Halina, Heniek i inni spotykają tam kilku sąsiadów, cudem ocalałych w jednym ze schronów. Postanawiają tu się zatrzymać. Z całego budynku, gdzie mieszkało ok. 300 osób, przeżyła jedna dziesiąta /ok. 30/.
1253.1943-04-24 -
W ocalałych mieszkaniach ocaleli mieszkańcy organizują życie na nowo. Wystawiają straże, zdobywają wodę i żywność, toczą boje o nieliczne łóżka. W dzień wszyscy ukrywają się, npcami wędrują z kubełkami po wodę do pobliskiej "mykwy".
1254.1943-04-24 -
Niemcy nocą boją się getta - w ciemnościach Żydzi mogą poruszać się względnie bezpiecznie. Wśród gruzu i popiołów jest mnóstwo trupów - niektórzy ściągają im pierścionki i zegarki, Halina A. i jej znajomi szukają jedzenia. Czasem zdobywają nieco cukru, kaszy czy fasoli, niekiedy suchary. W nocy gotują zupę.
1255.1943-04-24 -
Piątego dnia powstania Komitet Koordynacyjny po stronie aryjskiej napisał wezwanie w imieniu walczącego getta. Ułożono je na Żurawiej 24. Stamtąd autorka zaniosła manuskrypt do sklepu z jedzeniem, a potem przyniosła paczkę wydrukowanych ulotek. Apel był po polsku i kładł nacisk na odwagę i bohaterstwo walczących i okrucieństwo walki. Każdy dom był twierdzą przeciwko Niemcom. Powstańcy przesyłali gorące pozdrowienia wszystkim, którzy walczyli z nazistami. "Pomścimy zbrodnie Dachau, Treblinki i Auschwitz" - głosiła odezwa. "Bitwa o waszą i naszą wolność trwa". Było podpisane przez Żydowską Organizację Bojową.
1256.1943-04-24 -
Po drodze z Żoliborza* autorka z paczką odezw nie może przejść Bonifraterską - dusi smród spalenizny, gorąco i pożar z getta przedostaje się na aryjską stronę. Polscy strażacy walczą z płomieniami na dachach domów. Niemieccy strażnicy zatrzymują i przeszukują przechodniów. Władka skręca w ulicę Konwiktorską i natyka się na gupę sześdziesięciu Żydów, mężczyzn, kobiet i dzieci, stojących pod ścianą, otoczonych przez strażników z wycelowanymi bagnetami. Nieszczęśnicy, łącznie z bardzo małymi dziećmi, wyglądali na wycieńczonych, przestraszonych, obszarpanych , ich spojrzenia były dzikie. Dzieci były wyczerpane, i od czasu do czasu opadały im ręce, uderzał je wtedy niemiecki bagnet, dopóki rąk nie podniosły. Mimo to żadne z nich nie płakało.
1257.1943-04-24 -
0000-00-00
Ucieczka Jerzego Pfefera wraz z rodziną ze schronu, na skutek podpalenia bloku. Utrudniona ucieczka na skutek poparzenia ciała.
1258.1943-04-24 -
0000-00-00
dotarcie Jerzego Pfefera wraz z rodziną do nowego schronu, którym były gruzy spalonego 2 dni wcześniej domu.
1259.1943-04-25 -
Stara pani Dubiel jest przestraszona. Co jakiś czas jej mąż wpuszcza Niemców, którzy szukają ukrywających się Żydów. Nellie i Włodka poruszały się bezszelestnie, czasami zerkały ciche, przestraszone przez okno na palące się getto.
1260.1943-04-25 -
Władka próbuje podejść do okna, ale pani Dubiel ją powstrzymuje; to zbyt ryzykowne. Jej mąż o mało nie zginął poprzedniego dnia: Polak nie może pokazać się w oknie.
1261.1943-04-25 -
Autorka wyglądała przez okno zza szafy. Świętojerska i Wałowa były puste, w oddali widać czerwone łuny pożaru, rysujące się na tle czarnych chmur dymu, które wisiały nad gettem. Dwie grupy Niemców z karabinami maszynowymi były schowane za płotem na rogu tych ulic. Niemcy i Ukraińcy w całym szyku bojowym byli rozstawieni co parę metrów wzdłuż murów. Co jakiś czas Niemcy uzbrojeni w karabiny maszynowe przejeżdżali pędem na motocyklach, wśród sporadycznych wybuchów ognia. "Strzelają z naszego dachu" - poinformował autorkę Dubiel - "Niemcy zainstalowali tam karabin maszynowy. Strzelali całą noc. Dzisiaj jest trochę spokojniej niż zwykle. "
1262.1943-04-25 -
Kilka niemieckich oddziałów wzdłuż Wałowej rozlewa jakiś płyn z puszek na budynki. Powtarzają tę czynność kilkakrotnie. Niemcy rzucają płonące szmaty do domów i wycofują się. Poprzednio budynki nie chciały płonąć, teraz zapalają się wśród strzałów armatnich. W pobliżu wybuchają granaty. Wszystko się trzęsie.
1263.1943-04-25 -
Na balkonie płonącego budynku, na drugim piętrze stała kobieta, załamując ręce. Zniknęła, po chwili wróciła z dzieckiem, ciągnąc ze sobą łóżko, które rzuciała na ziemię, żeby złagodzić swój upadek. Sciskając dziecko zaczęła wspinać się na balustradę. Wystrzały przerwały jej wpół drogi - dziecko upadło na ulicę - ciało kobiety zawisło martwe na balustradzie.
1264.1943-04-25 -
Płomień objął już górne piętro budynku. Żydzi skakali z okien, niektórzy zabijani przez pociski w powietrzu, inni na ziemi. Dwóch Żydów z trzeciego piętra otworzyło ogień, potem się wycofali. Grupka ludzi na trzecim piętrze spuszczała w dół linę. Jeden mężczyzna, potem drugi, wyszedł z okna i zjechał po niej na dół. Niemcy zaczęli strzelać i obu zabili.
1265.1943-04-25 -
Z dachu domu przy Świętojerskiej 21 trwa ostrzał karabinu maszynowego, strzelają całą noc. Władka myśli o nawiązaniu kontaktu z gettem, ale starszy pan Dubiel odradza: w okolicy jest zatrzęsienie Niemców. Proponuje, by została na noc.
1266.1943-04-25 -
Stukasy zrzucają na getto bomby kruszące. Pomimo planowanej przez generała Stroopa trzydniowej akcji, getto walczy przez ponad miesiąc. W Wielką Niedzielę wielkanocną, 25 kwietnia na placu przy Świętojerskiej po aryjskiej stronie ruszyły karuzele i huśtawki. "Wesołe miasteczko" słyszało wybuchy granatów i strzały za murem getta, serie karabinów maszynowych, wiatr znosił dymy pożarów.
1267.1943-04-25 -
0000-00-00
25.04 1943 dyrekcje szopów uzyskały dla swoich „wyjątkowo potrzebnych” „listy żelazne”. Liczna listów była ograniczona, wynosiła prawdopodobnie około 300, szopy otrzymywały ich kilka lub kilkanaście, a wyjątkowo duże fabryki 30-40. Szop Brauera otrzymał 25 „listów żelaznych”. Bryskier otrzymał jeden z listów. „List żelazny” był pozwoleniem na przebywanie na terenie szopu w czasie akcji i na pozostanie w szopie po akcji. Każdy egzemplarz wystawiony był imiennie, zaopatrzony w kolejny numer i podpisy pod odpowiednią pieczęcią: Brigadeführer Gen. Major Stropp, Umsiedlung Komissar W.C. Többens. Listy te w przeźroczystej oprawie należało zawiesić na klapie marynarki, aby były z daleka widoczne.
1268.1943-04-25 -
0000-00-00
Likwidacja szopu Brauera, mimo zapewnień, że szopowi nie zostanie zlikwidowany. Wszyscy posiadacze listów żelaznych, w tym autor, zostali ustawieni na dziedzińcu. Listy zostały zerwane z klap marynarek, a mężczyźni mieli zostać rozstrzelani. Wskutek interwencji Brauera i dyrektora Teya nie rozstrzelano ich. Wszystko rozgrywało się tak szybko, że niemożliwa była powiadomienie ludzi ukrytych w schronach. W jednym z nich została żona Bryskiera. Mężczyzn zaprowadzono do gmachu miejskiego przy ul. Stawki 6. Po drodze jen z eskortujących Niemców zabrał Bryskierowi obrączkę. Po kilku dniach sprowadzono do tego budynku innych robotników szopu Brauera.
1269.1943-04-25 -
0000-00-00
Po kilku dniach pobytu na Stawki 6 Bryskier wraz z kilkoma innymi mężczyznami zostaje wybrany do rozstrzelania. Wszyscy zostali wyprowadzeni na dziedziniec. W momencie, gdy podał strzał, od którego zginął mężczyzna stojący obok autora, ten zemdlał. Przez pewien czas udawał zastrzelonego, a później korzystając z zamieszania przedostał się do transportu jadącego do obozu w Lublinie. Autor zamierzał uciec z pociągu, ale zrezygnował z tego, ponieważ Niemcy podczas postoju odkryli zerwane zabezpieczenia.
1270.1943-04-25 -
0000-00-00
Transport Żydów z getta warszawskiego, w którym znajduje się Bryskier, przybywa do Lublina. Autor krótko opisuje wygląd obozu. Zaraz po przybyciu cały transport, który autor szacuje na 6000 osób został nakarmiony. Potem odbyła się selekcja wg wykonywanych zawodów. Wybierano szewców, krawców, kamaszników, stolarzy, rymarzy. Najliczniejszą grupą byli krawcy i szwaczki. Jeśli np. mąż był szewcem, a żona krawcową, podawano ten sam zawód, aby uniknąć rozłąki.
1271.1943-04-25 -
0000-00-00
Żydzi z getta warszawskiego przybyli do Lublina, którzy mieli krewnych i znajomych w Trawnikach i u Schulza podczas selekcji wg zawodów podają się za kuśnierzy i rymarzy.
1272.1943-04-26 -
Władka ogląda z przerażeniem sceny w getcie. Strzały i krzyki agonii słychać przez całą noc. Całą noc stoi w otwartym oknie. O świcie widzi, że jedno z ciał na ulicy porusza się - nim odpełznie, strzały dobijają ofiarę. Rankiem do mieszkania Dubiela weszło dwóch oficerów niemieckich."Czy mieszka tu ktoś oprócz twojej rodziny?" "Nie. U mnie się Żydzi nie ukrywają" - powiedział Dubiel. Niemcy nie zadali sobie trudu przeszukania mieszkania; podeszli do okna i zaczęli robić zdjęcia. "Dobra ekspozycja" - powiedział jeden - "Gdyby nie te przeklęte pożary". Pstrykali przez pół godziny śmiejąc się i żartując ze "śmiesznych żydowskich klaunów".
1273.1943-04-27 -
Członkowie GL wyprowadzili kilkunastu bojowców kanałami na aryjską stronę i przewieźli do partyzantki w lasy pod Wyszkowem
1274.1943-04-27 -
Podpalony dom . Schody płoną - uciekają po rynnie - na ulicy Żydzi twarzą do ściany - zabrali rzeczy - na Umschlagplatz - 3 dni tam żyli w strasznych warunkach
1275.1943-04-27 -
Życie w schronie - przez cały dzień ludzie leżeli na swych pryczach albo pokotem na ziemi bez możliwo.ci poruszania się, nerwy były napięte do ostatnich granic, byle szmer przyprawiał ludzi o ataki histerii. W nocy gotowano jedzenie, wydawano posiłek raz na dobę. Zapasy żywności były minimalne i chowano je dla dzieci. Dorośli jadali zupy kartoflane. W nocy prowadziliśmy dzieci na podwórko żeby się przewietrzyły, dorosłych wypuszczano na zmianę na 15 min.
1276.1943-04-27 -
Trzy dni później utorka natknęła się na tłum Polaków zebrany na ulicy Muranowskiej, wskazujący na dach po przeciwnej stronie ulicy. Grupa Żydów uciekła z getta, schowali się na strychu polskiego domu.. Niemcy ich znaleźli i zaatakowali. Żydzi odpowiedzieli ogniem i próbowali uciekać przez sąsiednie dachy. Wkrótce potem przyjechał niemiecki czołg, wszystkich wystrzelał . Gapie podziwiali rzadki widok: ręce i nogi zabitych jak girlandy zwisały z dachu.
1277.1943-04-28 -
Zarządzenie - Żydzi ze schronów, z których nie padną strzały, nie będą rozstrzeliwani, tylko wysyłani do obozów - przedtem wszystkich ze schronów rozstrzeliwano na miejscu w ich schronie - 20 osób - m.in. Hary, mąż Anki - siostry autora
1278.1943-04-29 -
W Łomiankach spotkaliśmy grupę Arona Karmiego - oni wyszli 29 kwietnia
1279.1943-04-29 -
Niemcy wykryli schron w piwnicy ustawieni trójkami - idą w stronę Żelaznej -Nowolipiem Smoczą, Gęsią, Zamenhofa na Umschlag - pogorzelisko
1280.1943-04-29 -
Nowy budynek, zniszczony - podzielony na pokoje, kał, nieczystości próby wydostania się - nieudane - Ukraińcy go zrewidowali, zabrali mu pokaźną część pieniądzy. Został mu brylantowy pierścionek i złota papierośnica
1281.1943-04-29 -
Autorka pochodzi z Łodzi, w1940 przyjeżdżają do Warszawy W czaise powstania wgetcie ich bunkier zostaje odkryty. Mąż zabity, kobiety - na Umschlagplatz - do Ostbahhn - Hotel Polski
1282.1943-04-29 -
Niemcy zmieniają taktykę: podpalają w getcie dom po domu. Żar i gryzący dym zmuszają powstańców do opuszczania jednego stanowiska po drugim. 29-go kwietnia grupa ok. 40 bojowców pod wodzą Gellera wychodzi z getta tunelem na aryjską stronę.
1283.1943-04-29 -
Gellerowi i innym Żydom pomaga dozorca z Ogrodowej 27. Jest z nim Stefan Grajek. Stąd grupa zostaje zabrana do lasu w Łomiankach przez kilku członków PPR (komunistycznej Polskiej Partii Robotniczej).
1284.1943-04-29 -
0000-00-00
29 kwietnia 1943 roku wywieszono ogłoszenia-zarządzenia, że kto przetrzymuje lub daje żywność Żydowi podlega najmniejszej już dziś karze śmierci. Piszę najmniejszej, bo dziś w kulturalnym wieku XX geniusz ludzki wynalazł takie tortury, że momentalna śmierć stanowi istne dobrodziejstwo.
1285.1943-04-30 -
Siedzą głęboko w piwnicy - przeszło 100 osób pod gruzami domu zwalonego jeszcze w 1939 r. duża część - personel Szpitala Żydowskeigo nie mają zaufania do obietnic niemieckich trudno było im uwierzyć w opowieści tych, co wrócili z Treblinki na ulicy walka już 12 dni w piwnicy - nie gotują, nie poruszają się, nie rozmawiamy - leżą cicho na pryczach
1286.1943-04-30 -
Niemcy wypędzają do wagonów; autor, żona i Renia - stoją przy okienku jadą linią Otwocką - Majdanek! szykują się do ucieczki - pociąg hamuje w Otwocku - skaczą ze wszystkich wagonów - strzały - dla nich to niemożliwe - przecisnąć się przez okienko - trzeba być szczupłym młodzieńcem ludzie mdleją, wołają o wodę - Ukraińcy zbierają pieniądze i kosztowności, ale wody nie przynoszą.Jakiś kolejarz przekrada się i przynosi parę flaszek wody za grube pieniądze na podłodze, pod nogami leżą ludzie. Nikt nie wie, czy żyją, czy nie o 7. rano dojeżdżają do Buska
1287.1943-04-30 -
Trzy tygodnie siedzieliśmy w Łomiankach, nie mieliśmy jedzenia ani wody. Nowodworski zakazał nam wychodzić z tego lasku, ale łamaliśmy rozkaz, przekradaliśmy się do studni. Aron z kolegą dogadali chłopa, żeby im sprzedawał trochę chleba - najpierw udawali, że uciekli z obozu. Potem ten człowiek przywiózł furmankę chleba dla bojowców
1288.1943-04-30 -
11 dnia powstania Zygmuntowi i Kazikowi udało się wyjść z getta podziemnym przejściem na aryjską stronę.
1289.1943-04-30 -
Autorka po raporcie u Antka (Zuckermana) spotyka się z Zygmuntem i Kazikiem w swoim nowym mieszkaniu na Barokowej 2. Prosili ją o pomoc dla getta.
1290.1943-04-30 -
0000-00-00
Jedenasty dzień już minął (autor ma na myśli jedenasty dzień powstania w getcie warszawskim), niedobitki Izraela bronią się jeszcze, beznadziejnie, bez pomocy.
1291.1943-04-30 -
0000-00-00
Ustalono wersję, że Niemcy wiozą osoby w pociągu do pracy do Poniatowa lub Trawników. Ale pociąg jechał w kierunku Lublina przez Otwock.
1292.1943-05-00 -
0000-00-00
Niemcy czynili Żydów kierownikami baraków, pisarzami, służbą barakową. Wyręczali oni Niemców w biciu i katowaniu, czyniąc to równie okrutnie.
1293.1943-05-00 -
0000-00-00
Szop szczotkarzy mieszczący się w bloku Świętojerska-Wałowa rozpoczął akcję samoobrony.
1294.1943-05-00 -
0000-00-00
Pewna garstka Żydów zdołała się ukryć po stronie aryjskiej, przy rodzinach polskich. Ciężkie jednak było tam życie, gdyż na każde pukanie lub dzwonek do drzwi serce im ze strachu zamierało i chowali się do skrytek. Po mieszkaniu chodzili na palcach, rozmawiali szeptem, nie podchodzili do okien, aby nie zobaczył ich żaden z sąsiadów. Mimo to, niestety, byli często wykrywani, bo zawsze znajdowali się „usłużni”, którzy donosili o nich Niemcom.
1295.1943-05-00 -
0000-00-00
Niemcy, zdając sobie sprawę, że przez donosicieli nie wyłowią wszystkich Żydów ukrytych po stronie aryjskiej, rozpuścili pogłoskę, że za pewną opłatę każdy Żyd zostanie wysłany do Szwajcarii, celem zamiany na Niemca z Ameryki. Znaleźli się naiwni, którzy uwierzyli w to i zamiast do Szwajcarii część z nich pojechała do Treblinek, a przeszło 300 zastrzelono w więzieniu na Pawiaku.
1296.1943-05-00 -
0000-00-00
Na ulicach odbywało się formalne polowanie na Żydów. Z szaloną pasją po ulicach chodziły różne typy w poszukiwaniu ludzi o wyglądzie semickim. Gestapo płaciło premie za głowy Żydów w postaci znalezionych u nich kosztowności i pieniędzy.
1297.1943-05-00 -
0000-00-00
Niektórzy gorliwi polscy policjanci (granatowi) gorliwie pracowali, szukając Żydów. Zaglądali przechodniom w oczy i legitymowali ich, wyciągali ludzi z dorożek i tramwajów. W wypadku najmniejszego podejrzenia zaciągano mężczyzn do bram, rozpinano spodnie i przeprowadzano doraźne badanie. Zabijano na miejscu, gdy były jakieś wątpliwości co do rasy. Wystarczyło, że kobieta była podobna do Żydówki, aby ją bez sprawdzania dokumentów z miejsca zastrzelić.
1298.1943-05-00 -
0000-00-00
Poszukując, ukrywających się po stronie aryjskiej, Żydów rewidowano domy, piwnice i strychy. Grożono karą śmierci za ukrywanie Żydów – nie tylko Polakom ich ukrywającym, ale wszystkim lokatorom w danym domu. Jeśli więc ktoś miał dobre chęci i chciał przyjąć Żyda, musiał to robić w wielkiej tajemnicy przed współlokatorami domu, przez których był kontrolowany.
1299.1943-05-00 -
0000-00-00
Niemcy z zawziętą pasją likwidowali resztki Żydów na prowincji, w mniejszych miastach i osiedlach. Z powodu przepełnienia obozów w Treblinkach i w Majdanku, zabijano ich na miejscu. Żandarmi nagle otaczali domy i ulice ze wszystkich stron. Wyciągali Żydów z warsztatów i mieszkań i pędzli na cmentarz. Tam zmuszali ich do kopania sobie grobów i całymi dniami i nocami rozlegały się strzały z karabinów maszynowych.
1300.1943-05-00 -
0000-00-00
Gdy żandarmi wykrywali na prowincji schowanych tam Żydów, przywiązywali ich linami do samochodów ciężarowych wraz z ludźmi, którzy udzielili im schronienia i wleczono ich tak długo przez miasto, aż zostały z nich bezkształtne masy.
1301.1943-05-00 -
0000-00-00
Umundurowani esesowcy, gestapowcy i żandarmi chodzili po opuszczonych przez Żydów mieszkaniach i przedsiębiorstwach, szperając i myszkując w poszukiwaniu skarbów – złota, kosztowności i pieniędzy. Często przy tym bili się i kłócili między sobą o podział łupu.
1302.1943-05-00 -
0000-00-00
Naoczny świadek opowiadał jak podczas polowań w mieście na Żydów pewien żandarm zauważył na ulicy Żydówkę z niemowlęciem na rękach. Dziecko ssało pierś matki. Żandarm strzelił, kobieta padła, a dziecko dalej ssało pierś trupa. Żandarm zaproponował obecnemu przy tym policjantowi granatowemu zastrzelenie dziecka, a gdy ten odmówił, sam zastrzelił niemowlę.
1303.1943-05-00 -
0000-00-00
Ulicą Ceglaną szedł mężczyzna z niewiastą i małym dzieckiem. Nagle, ktoś wskazał na nich, że są Żydami. Mężczyzna owy uciekł na strych najbliższego domu, kobieta wbiegła do najbliższej bramy, a dziecko ktoś porwał, aby go uratować. Przejeżdżający tamtędy Niemcy zatrzymali ich. Niemiec podniósł za głowę dziecko do góry i przyłożył rewolwer. Matka obserwując to z bramy, wybiegła nie zważając na nic, chwyciła dziecko i przytuliła je. Ludzie z tłumu na ten widok zaczynają szlochać. Niemiec, widząc to, zabrał matkę z dzieckiem do samochodu, aby zabić ich w innym miejscu, a nie na oczach wzruszonego tłumu. Następnie Niemiec poszedł na strych i zabił ukrywającego się tam mężczyznę.
1304.1943-05-00 -
0000-00-00
Pewnego razu ulicą szła niewiasta z 4-5 letnią dziewczynką. Ktoś wskazał na nią, że jest Żydówką. Żandarm wyjął od razu rewolwer, a kobieta błaga go, aby zastrzelił tylko ją, a dziecko zostawił. Żandarm jest jednak bezduszny i na oczach matki zabija dziecko, a potem ją.
1305.1943-05-00 -
0000-00-00
Żydzi, którzy zostali wykryci byli tępieni całymi rodzinami. Widziało się zamordowane małżeństwa, złączone i przytulone do siebie w ostatnim uścisku, często wraz z dzieckiem.
1306.1943-05-00 -
0000-00-00
Pewnego dnia w tramwaju żandarm zauważył 5-letniego chłopca i zainteresował się nim. W międzyczasie opiekun dziecka ulotnił się. Żandarm rozpiął dzieciakowi spodenki, po czym wyprowadził z tramwaju i zastrzelił.
1307.1943-05-00 -
0000-00-00
Do tramwaju wsiadł uzbrojony żandarm z 4-letnim chłopczykiem. Dziecko spokojnie jadło chleb z marmoladą. Konduktorka spytała dokąd on go wiezie, a żandarm uśmiechnął się i przyłożył dłoń do szyi w taki sposób w jaki się nóż przykłada.
1308.1943-05-00 -
0000-00-00
W pewnym polskim domu, żydowski chłopiec otrzymywał resztki z obiadu. Znalazł się usłużny i zawiadomił o tym Niemców. Pewnego dnia za wychodzącym chłopcem pobiegł ukryty w pobliżu żandarm. Chłopiec, płacząc przeraźliwie, uciekał, jak tropione zwierzę. Został jednak pojmany i na oczach publiczności zastrzelony.
1309.1943-05-00 -
0000-00-00
Na dworcu kolejowym w pewnym mieście ktoś wskazał 13-letniego chłopca, który wraz z niewiastą spieszył się do pociągu. Żandarm legitymuje ich – mają aryjskie papiery, lecz na różne nazwiska. Chłopca poddaje jeszcze badaniu i zabiera go, a niewiasta, która przekonywała, że jest jego matką musi odejść. Matka ledwo zdążywszy powiedzieć: „Jutro cię wyciągnę” usłyszała w odpowiedzi: „Mateczko pośpiesz się, by nie było za późno”.
1310.1943-05-00 -
0000-00-00
Refleksje Stanisława Sznapmana na temat zbliżającej się, nieuniknionej klęski Niemiec znajdują się na stronie 62 jego pamiętnika.
1311.1943-05-00 -
0000-00-00
JUS odbiera z firmy spedycyjnej Schenker i Sp. transport 24 skrzyń produktów farmaceutycznych i chemicznych przysłany przez Stowarzyszenie Bikur Chaulim u. St. Galleiv ze Szwajcarii.
1312.1943-05-00 -
0000-00-00
Komendant obozu przy Jerozolimskiej chce by leki z JUS dla Julagów I, II, III, ZFH, Madritscha były rozdzielane przez jego obóz.
1313.1943-05-00 -
0000-00-00
ZFH i Madritsch otrzymywały od JUS oddzielnie leki niż obozy, w których pracują ich robotnicy żeby móc udzielać pomocy w nagłych przypadkach i by robotnicy po powrocie do obozów nie musieli stać w kolejkach po lekarstwa.
1314.1943-05-00 -
0000-00-00
JUS nie chce przydzielać leków dla wszystkich obozów przez obóz na Jerozolimskiej żeby ich nie uzależniać od obozowego lekarza oraz by nie doszło do przechwytywania cennych środków wzmacniających, które były w niewielkiej ilości.
1315.1943-05-00 -
0000-00-00
Obóz na Jerozolimskiej chce obdzielać lekami wszystkie obozy w dystrykcie krakowskim.
1316.1943-05-00 -
0000-00-00
JUS nie chce się zgodzić by Jerozolimska rozdzielała leki dla wszystkich obozów w dystrykcie, ponieważ ograniczyłoby to jego rolę.
1317.1943-05-00 -
0000-00-00
Weichert tłumaczy H i J, że zaopatrzenie dla obozów powinno zależeć od żydowskich lekarzy, co da możliwość uwzględnienia poszczególnych potrzeb. Pokwitowania powinni także wystawiać lekarze żeby JUS mógł się rozliczyć z darczyńcami zagranicznymi.
1318.1943-05-00 -
0000-00-00
Weichert oferuje przesyłanie do SS specyfikacji leków i zamówień wysyłanych do poszczególnych obozów.
1319.1943-05-00 -
0000-00-00
JUS podkreśla, że zaopatrywanie obozów w leki należy do SS a zaopatrzenie od JUS jest tylko wspierającym.
1320.1943-05-00 -
0000-00-00
H. zgadza się by JUS wysyłał leki bezpośrednio do obozów i pozostałych gett a do SS jedynie odbitki specyfikacji leków.
1321.1943-05-00 -
0000-00-00
JUS posiada niekompletną bazę adresową ( pochodzącą z listopada 1942), zwraca się więc do SS o podanie adresów obozów w poszczególnych dystryktach oraz o umożliwienie kontaktów z tymi obozami.
1322.1943-05-00 -
0000-00-00
Pomimo, iż prośba o udostępnienie adresów obozów jej wysłana za pośrednictwem BuF mija sporo czasu zanim SS przesyła dane adresowe obozów.
1323.1943-05-00 -
0000-00-00
JUS wysyła do obozów, z którymi ma kontakt informacje o wznowieniu swojej działalności, oraz listę leków, środków wzmacniających, dezynfekcyjnych, którymi dysponuje namawiając by lekarze składali zapotrzebowania miesięczne.
1324.1943-05-00 -
0000-00-00
W miarę przybywania leków, odzieży i żywności JUS wysyła do obozów uzupełnione listy na zamówienia ( w sumie wychodzi 10 takich list).
1325.1943-05-00 -
0000-00-00
Czasem JUS wysyła najpotrzebniejsze leki i środki opatrunkowe razem z pierwszym listem zawiadamiającym o wznowieniu pracy.
1326.1943-05-00 -
0000-00-00
SS lubelskie żąda by leki były przesyłane do ich siedziby i oni będą dokonywali ich rozdziału. JUS ma już kontakt z częścią obozów w dystrykcie lubelskim, inne mają ulec likwidacji więc sprawa traci na aktualności.
1327.1943-05-00 -
0000-00-00
SS warszawskie i lwowskie przysyła zamówienie na leki dla 2 ostatnich obozów w tych dystryktach. JUS wysyła zamówienie żądając odesłania pokwitowań od żydowskich lekarzy.
1328.1943-05-00 -
0000-00-00
JUS nie może nawiązać kontaktu z obozami w dystrykcie radomskim ( zatrudniają one kilkadziesiąt tysięcy Żydów) nic nia dają także interwencje BuF oraz SS krakowskiego.
1329.1943-05-00 -
0000-00-00
B zjawia się w JUS w sprawie pokwitowań za dary, które przychodziły kiedy organizacja była nieczynna.
1330.1943-05-00 -
0000-00-00
B mówi Weichertowi, że prawdopodobnie SS radomskie obawia się przekazać JUSowi szczegółów ( ilość mężczyzn, dzieci) o które prosi JUS w swoim piśmie.
1331.1943-05-00 -
0000-00-00
B. godzi się podać JUSowi adresy obozów w dystrykcie radomskim z uwzględnieniem tylko ich liczebności bez podawania szczegółowych danych.
1332.1943-05-00 -
0000-00-00
JUS wysyła pierwszy transport do obozów w dystrykcie radomskim, po otrzymaniu pokwitowań od żydowskich lekarzy wysyła transporty co miesiąc.
1333.1943-05-00 -
0000-00-00
Radomskie SS żąda by cała korespondencja JUS z obozami szła przez biura SS. Bezskuteczna jest w tej sprawie interwencja BuF, którego urzędnicy i tak kontrolują korespondencję JUSu.
1334.1943-05-00 -
0000-00-00
Niektóre obozy fabryczne z dystryktu radomskiego przysyłają do JUS auta po dary.
1335.1943-05-00 -
0000-00-00
W mieszkaniach przy ul. Stalowej 28, ul. Artyleryjskiej 11 i Elektoralnej 45 Alicja Skolimowska przy udziale Aurelii Jasińskiej i z pomocą Stanisława Buzy przechowywała po upadku powstania w getcie Żydów, przedostających się kanałami na „aryjską stronę”.
1336.1943-05-00 -
0000-00-00
Żydzi po upadku powstania w getcie przedostawali się kanałami na stronę aryjską. Wychodzili włazami przy ul. Okopowej i ul. Pawiej.
1337.1943-05-00 -
0000-00-00
Tadeusz Buza był jednym z uczestników akcji przejmowania Żydów z getta, wychodzących włazami z kanałów przy ul. Okopowej i ul. Pawiej. Dowódcą zgrupowania był tramwajarz „Ślepy – elek”.
1338.1943-05-00 -
0000-00-00
Żydzi schwytani przez ludzi, którzy robili to dla pieniędzy byli potem dostarczani di Aussenstelle des BdS (Komenda Policji Bezpieczeństwa) do dalszej dyspozycji.
1339.1943-05-00 -
0000-00-00
Od Stachórskiej „Irka” przeprowadziła się na Grochów, gdzie pracowała w sklepie jako ekspedientka.
1340.1943-05-00 -
0000-00-00
Gdy wybuchło powstanie w getcie Henryka Filipkowska umieściła dzieci z getta w gruzach domów zniszczonych podczas wybuchu wojny w Kolonii Staszica.
1341.1943-05-00 -
0000-00-00
Dziecko żydowskie przygarnięte przez Henrykę Filipkowską nosiło przybrane imię i nazwisko – Jan Luś.
1342.1943-05-00 -
0000-00-00
Głowacki, na prośbę Lucjana Gurmana, starał się skierować go do partyzantki. Nawiązał w tym celu kontakt z działaczem PPR Balickim, ale niestety nie udało mu się.
1343.1943-05-00 -
0000-00-00
Po likwidacji getta w 1943 roku do Marii Szczepańskiej zgłosiła się Helena Meszorer z córeczką (którym to udało się uciec z Alei Szucha), prosząc o schronienie. Maria bez namysłu zabrała ją na letnisko w Józefowie.
1344.1943-05-00 -
0000-00-00
Gdy Maria Szczepańska przebywając na letnisku w Józefowie wraz z Heleną Meszorer i jej córką dowiedziała się, że śledzi ją sołtys, który był na usługach Gestapo, przeniosła Helenę i jej dziecko do swoich znajomych – państwa Kowalskich, u których przetrwały dość długi czas.
1345.1943-05-00 -
0000-00-00
Dozorca domu przy ul. Rakowieckiej 39a róg Al. Niepodległości – pan Sołtysiak, dokładnie orientował się w pochodzeniu Jana Kucińskiego, ale był bardzo dyskretny, uczynny i życzliwy.
1346.1943-05-00 -
0000-00-00
Opis rodziny Adeli Roland znajduje się na stronach 6-7 relacji Jana Kucińskiego.
1347.1943-05-00 -
0000-00-00
Po likwidacji getta warszawskiego, część jego mieszkańców została przewieziona do getta lubelskiego. Dostał się tam Hersz Szrut z rodziną – znajomy Jarosława Litwinowicza.
1348.1943-05-00 -
0000-00-00
Bracia pani Grosińskiej wydostali się z getta na stronę aryjską i dzięki pomocy Agnieszki Wróbel znaleźli kryjówkę.
1349.1943-05-00 -
0000-00-00
Jeden z braci pani Grosińskiej – pan Azkin znalazł na własną rękę mieszkanie u pani Danumowej (?), która okazała się znajomą Gestapo. Specjalnie wynajmowała ona mieszkanie Żydom, by później móc wydać ich Gestapo. Agnieszka Wróbel przynosiła tam obiady i z tego powodu zaczęła być szantażowana przez Danumową.
1350.1943-05-01 -
Autorka jedzie na Majdanek. W wagonie razem: siostra z dzieckiem - do baraku dziecinnego, tamże Szyperowa z 11-letnią córeczką
1351.1943-05-01 -
0000-00-00
Padających ludzi młodzi nosili na barkach, aby wszyscy dotarli na miejsce. Jerzy Pfefer trzymał za nogi pół żywą kobietę. Wszyscy byli pewni, że prowadzą ich na egzekucję.
1352.1943-05-01 -
0000-00-00
Komenda Naczelna „AK” zabroniła przeprowadzania ćwiczeń i egzaminów w terenie.
1353.1943-05-03 -
Podczas powstania w getcie autor wyszedł na aryjską na Żoliborzu kryjówka u Polaków w maglu w piwnicy - 7 osób aż do powstania 1944 1949 - do Izraela - ożenił się z Pniną Helman
1354.1943-05-04 -
Zabierają ich na Umschlag - półtorej doby leżą w wodzie i nieczystościach. Ukraińcy gwałcą kobiety - kilkaset osób - selekcje - do obozów 80 osób w wagonie, do Lublina dojechało 12 - reszta się udusiła. Siostra wuja autorki umarła w wagonie
1355.1943-05-04 -
0000-00-00
Rozmowa Jerzego Pfefera z pewnym Polakiem, a którym pracował w kuchni, dotycząca cierpień w K.L
1356.1943-05-04 -
0000-00-00
Warunki, jakie panują w obozie matek z dziećmi. Brak porządku, pryczy, sienników. Jedzenie dostawały kobiety, które używały do tego siły.
1357.1943-05-04 -
0000-00-00
Kobiety w obozie były umieszczone na piątym polu. Pracowały one równie ciężko, traktowane były na równi z mężczyznami.
1358.1943-05-04 -
0000-00-00
Furmani przyjeżdżający do obozu sprzedawali żywność: białe bułki, kiełbasę, masło, cukier. Mógł je nabyć każdy kto miał pieniądze. Jerzy Pfefer i jego siostry zostali jednak bez pieniędzy.
1359.1943-05-04 -
0000-00-00
Jerzy Pfefer pieniądze zarabiał w obozie na Majdanku. Poprzez znajomości w kancelarii, załatwiał ludziom lepsze prace, za które płacili jemu, jako pośrednikowi. Zarobił 700 zł. Pieniądze te przekazał właścicielowi placówki w zamian za obietnicę przynależenia do niej.
1360.1943-05-04 -
0000-00-00
Podczas kąpieli można było wyraźnie zaobserwować skutki kar cielesnych stosowanych w obozie. Siniaki mężczyzn były czarne. Wszyscy mięli wszy. Czysta bielizna, jaką otrzymywano po kąpieli była już zawszawiona.
1361.1943-05-04 -
0000-00-00
Po każdej kąpieli kilkadziesięciu mężczyzn z każdego baraku było przeziębionych lub zakatarzonych. Było to skutkiem okien bez szyb vis a vis wejścia do łaźni, gdzie mężczyźni stali kilka minut po kąpieli w kolejce po czystą bieliznę.
1362.1943-05-05 -
5 maja 43 szop Toebbensa zostaje otoczony przez SS. Robotnicy mają zabrać bagaże i jedzenie na dwa dni i spędzają ich na Umschlagplatz. Rano zjawia się Toebbens i ładuje swoich ludzi osobno w wagony po 150 osób. Jadą do Poniatowa ponad 4 dni. W Poniatowie Toebbens powiedział, że wystarczy mu już robotników i ludziom kazano wracać z powrotem do wagonów. Zawieziono ich na Majdanek.
1363.1943-05-05 -
5 maja 43 Abram Frydman wychodzi z bunkra na terenie getta warszawskiego, chce uciec na aryjską stronę, zostaje ranny i ukrywa się na terenie szpitala ewangelickiego. W czerwcu 43 zostaje wysłany na Majdanek wraz z ostatnim transportem z getta warszawskiego.
1364.1943-05-05 -
0000-00-00
Ok. godziny 5:00 nad ranem dawano tzw. śniadanie, którym było 0.5l. czarnego napoju kawowego.
1365.1943-05-05 -
0000-00-00
Po apelu wszystcy szli do jakiejś pracy na terenie obozu. Kierowano mężczyzn do budowy dróg kolejowych, szosy, tłuczenia i przenoszenia kamieni, a także do węgla, kopania kartofli i buraków, wywożenia gnoju, czyszczenia latryn i tym podobnych prac.
1366.1943-05-05 -
0000-00-00
Esesmani bili mężczyzn bez powodu podczas pracy. Lano pejczami i laskami, które się łamały. Osoby, które upadały z bólu kopano w żebra następnie lano wodą, aby się ocknęły.
1367.1943-05-05 -
0000-00-00
Esesmani boksowali Żydów jak worek bokserski. Było to ich ulubione zajęcie. Trening trwał ok. 15 min, do momentu zupełnego znokautowania ofiary.
1368.1943-05-05 -
0000-00-00
Esesmani ciężkim butem kopali Żydów. Była to ich druga ulubiona zabawa. Słychać było łamiące się kości.
1369.1943-05-05 -
0000-00-00
Szubienica znajdowała się na każdym polu. Wieszano na niej za spóźnianie się na apel lub inne wykroczenia.
1370.1943-05-06 -
6 maja 1943 r. o 11 rano rozpoczęła się ostateczna likwidacja szopu Toebbensa. Tymczasem Zimler zgłosił się o 8.30 do pójścia z placówką Werterfassung po meble na Leszno 13. Chciał przy okazji przejść na stronę aryjską, by spotkać się z robotnikiem przez którego kupił kryjówkę po stronie aryjskiej za 30 000 zł. W tym czasie jego żona i najbliższa rodzina zostali wywiezieni z szopu. Po powrocie placówki Ukraińcy chcieli zaprowadzić ich na Befehlstelle, ale Niemiec eskortujący placówkę nie zgodził się i zaprowadził ich na Narnutta, gdzie jeszcze pracowali przez kilka dni.
1371.1943-05-07 -
W tym samym czasie Zuckermanowi udaje się spotkać z pułkownikiem Chruścielem w konspiracyjnym mieszkaniu na Śliskiej. Na początku powstania "Monter" odmówił pomocy,enigmatycznie stwierdzając, że to czas na działanie - nie na słowa. Teraz stwierdza, że Armia Krajowa nie zaopatrzy powstańców w broń.
1372.1943-05-07 -
Zuckerman pyta, czy AK pomoże w ucieczce z getta - jak obiecywała na początku powstania: na przykład, przekazując powstańcom mapę systemu kanałów. Chruściel twierdzi, że nie mają takiej mapy*. AK nie zna też żadnych kanalarzy, którzy mogliby służyć za przewodników. Nie ma ciężarówek, którymi mogłaby pomóc w transporcie uciekinierów. AK nie wie nic o miejscach, w których uciekinierzy mogliby się chronić. Zuckerman opuszcza spotkanie załamany.
1373.1943-05-07 -
W mieszkaniu zajmowanym przez Feigele Peltel, Symchę i Zygmunta* zapada decyzja, że trzeba wykorzystać wszystkie możliwe kontakty by znaleźć ludzi - spoza AK - którzy mogliby pomóc.
1374.1943-05-07 -
Zygmunt wychodzi aby spotkać się z żoną, ukrywającą się po aryjskiej stronie. Jego 6-letniacórka ukrywa się u zakonnic. Symcha rusza na poszukiwanie kontaktów.
1375.1943-05-07 -
Pośród ludzi chętnych do pomocy uciekinierom z getta są polscy socjaliści i członkowie komunistycznej Polskiej Partii Robotniczej. Jednym z najbardziej pomocnych jest działacz podziemia PPR Konstanty Gajek, "Krzaczek".
1376.1943-05-07 -
0000-00-00
Olek Umger zlecił pracę Jerzemu Pfeferowi w kuchni przy obieraniu kartofli. Gest ten świadczył o dobroci i bezinteresowności Olka. Praca ta uratowała Jerzego Pfefera.
1377.1943-05-07 -
0000-00-00
Jerzy Pfefer pracował na nocnej zmianie w kuchni dzięki Ungerowi. Była to najlepsza praca w obozie. Dobrze odżywiano mężczyzn i stosowano rzadziej kary cielesne.
1378.1943-05-08 -
8-go maja Niemcy otaczają bunkier przy Miłej 18.Każą wszystkim wyjść. Rzucają do wnętrza gaz, granaty i bomby. Obrońcy odpowiadają ogniem. Nie chcą dać się wziąć żywcem. Jurek Wilner pierwszy rzuca hasło, by popełnić samobójstwo.
1379.1943-05-08 -
Władka podczas "imienin" czyta głośno list, który napisała do przyjaciół za oceanem: o tym, jak żyją w okupowanej Warszawie, o ich walce i silnej woli przetrwania. List nigdy nie zostanie wysłany. Goście zaczynają nucić żydowskie melodie, wypowiadać szeptem żydowskie sentencje. Na krótko odrywają się od zła, zaznają trochę ciepła i radości.
1380.1943-05-08 -
Władka wie, że to ryzykowne, ale czuje się straszliwie samotna: marzy o tym, żeby pobyć z przyjaciółmi. Zaprasza przyjaciół na "imieniny". W południe 8 maja około dwudziestka młodych przychodzi do mieszkania Anny Wąchalskiej, jej "mamy".
1381.1943-05-08 -
Po raz pierwszy tak wielu ukrywających się spotyka się nie po to, by konspirować. Atmosfera początkowo jest ciężka. Z czasem młodzi rozluźniają się, zaczynają ze sobą rozmawiać. Pomaga wypity alkohol. Niektórzy nawet zaczynają śpiewać. Zabawa jednak do końca podszyta jest smutkiem.
1382.1943-05-08 -
Jeden po drugim powstańcy przy Miłej 18 odbierają sobie życie. Dwojgu udaje się uciec bocznym wyjściem. Ginie większość bojowców ŻOB, podobnie jak tysiące ich anonimowych braci.
1383.1943-05-09 -
Ma nadzieję, że schron nie spłonie - wiatr jest sprzyjający i od płonącego Nowolipia oddziela ten dom spory placyk ich prowadzą na Umschlag -2 dni praca - ładują rzeczy do wagonów - mroczne piwnice Umschlagplatzu pełne trupów - wozy Pinkierta zabierają je na cmentarz. sami - do wagonów - walka o kroplę wody Ukrainiec pozwala mu uciec razem z nim skacze 17-letni chłopiec
1384.1943-05-09 -
Bluma Babic i wszyscy jej znajomi z domu przy Miłej 3 siedzą w jednym pomieszczeniu na podłodze na Umschlagplatz. Niemcy wchodzą i wychodzą, szykanują ich, rewidują, co jakiś czas wyciągają grupę do sprzątnięcia placu po transporcie. Ci co stamtąd wracają nie są w stanie opowiadać o swojej pracy.
1385.1943-05-09 -
Po tygodniach duszenia się w ciasnych wilgotnych norach piwnicznych rozkoszowaliśmy się świeżym powietrzem i słońcem
1386.1943-05-09 -
Przychodzi "legalny" - Sewek rozmawia z nim - sytuacja poważna. Przyniósł granatowy kombinezon, jaki noszą legalni dla Sewka - mają iść i uzgadniać możliwości przedostania się na Prostą i na aryjską Uprzedza rodzinę znajomy przygotował rikszę załadowaną workami - jadą przez getto do gmachu Trzeciego Werku - znajomi będą się przeprawiać jeszcze dziś Sewek bierze 3 kombinezony - pędzi do schronu - zatrzymany przez Niemca - do pracy Niemcy podpalają domy, także ich dom
1387.1943-05-10 -
Nie wszyscy którzy wyszli kanałami 10 maja byli w lesie w Łomiakach - Edelman i Lubetkin ukrywali się po aryjskiej stronie
1388.1943-05-10 -
Po wyjściu z kanału pojechali ciężarówką do Łomianek- w Łomiankach był zagajnik, a wokół kolonia niemiecka, w tym zagajniku można było tylko siedzieć, bo na stojąco było nas widać. Byliśmy tam dwa, a może półtora tygodnia
1389.1943-05-10 -
Powstańcy zawiezieni do lasku w Łomankach - byliśmy tam może 10 dni. Potem pojechaliśmy do lasów wyszkowskich do partyzantki.
1390.1943-05-11 -
Po spaleniu schronu Cederbauma Goldman z bratem i Bojmem ukryli się na podeście piątego piętra , piętro niżej ulokował się Grosman z żoną
1391.1943-05-11 -
O zmroku zeszliśmy się z pozostałymi, którzy tymczasem postanowili się połączyć z Hermanem i jego siostrą. Herman był rozbitkiem, pozostałym z jednej niewielkich grup, której schron odkryto i zniszczono. W schronie tym została jedna komora, w której od biedy mogo się zmieścić 6-8 osób . Postanowiono zamknąć i zamaskować tę komorę, część grupy przystąpiła do wynoszenia i ukrycia zapasów żywności , które pozostały w naszym schronie. Zamurowywanie otworów posuwało się naprzód głównie dzięki pracowitemu Zajdmanowi
1392.1943-05-11 -
Nasza trójosobowa grupka nie połączyła się ściśle z pozostałymi, gdyż pobyt na podeście wydawał nam się wygodniejszy. Postanowiliśmy, że będziemy tylko wspólnie korzystać z gotowanej strawy. wszystkie produkty do gotowania przenieśliśmy do tzw schronu Hermana. na własą rękę ukryliśmy worek sucharów i cukier. W ciągu najbliższych kilku dni żyliśmy względnie spokojnie na naszym podeście, schodząc na noc do piwnic w sąsiedztwie schronu Hermana, gdzie gotowano zupy. Nie było natomiast wody. Jedynym zabiegiem higienicznym było nacieranie ciała wodą kolońską, której duży zapas znaleźliśmy
1393.1943-05-12 -
Benjamin Babic od ośmiu miesięcy ukrywa się na Lubelszczyźnie. Wiosną 1943 Niemcy robią obławy, obstawiając wsie samochodami i żołnierzami. Chłopi drżą ze strachu, śpią w ubraniach. Wieś wystawia czujki, które mają budzić na odgłos aut. Benjamin głoduje w lesie, ale przestał bać się śmierci. Ukrywanie wciąga jak sport. Chłopi dają mu to trochę ziarna, to cebulę. Ktoś upiekł mu chleb.
1394.1943-05-13 -
13 maja 43 dr Polisiuk, dr Gitler, Chojer i Kaller zdecydowali się na opuszczenie kryjówki, w której została m. in. Anna Braude Hellerowa. Z chustkami na twarzach szli z Gęsiej 6 na ul. Mylną przez 3 doby. Chodzili nocą, a w dzień chowali się. Dotarli do domu przy ul. Przejazd 7 natknęli się na polskich szabrowników. Ci dostarczyli im 40 bochenków chleba po 75 zł za bochenek i 1000 papierosów po 250 za szt [sic]. Wzięli też list do znajomej Polisiuka i obiecali go dostarczyć za 250 zł. Obiecali że wrócą za tydzień. Po tygodniu w nocy z 26 na 27 maja obiecali zabrać Polisiuka na stronę aryjską, a Gitlera i Chojera przy następnej okazji. Kosztowało to 8 tys. zł.
1395.1943-05-13 -
0000-00-00
Dał się słyszeć nocny alarm lotniczy. Na tle nieba pokazały się nieprzyjacielskie samoloty. Bombardowanie stało się przyczyną pożarów, zburzonych domów i śmierci bardzo wielu osób.
1396.1943-05-14 -
Bluma Babic wraz z innymi trafia do bydlęcych wagonów na Umschlagplatz. W potwornym ścisku płaczą dzieci, Bluma zlizuje ze ścian wagonu spływającą skroploną wilgoć. Wszyscy są strasznie spragnieni. Transport jedzie na Majdanek.
1397.1943-05-16 -
0000-00-00
Getto zostało zlikwidowane, a cel osiągnięty – Warszawa była „Judenrein” (wolna/czysta od Żydów). Wysadzone dynamitem domy leżą w gruzach. Pozostały tylko zwęglone mury spalonych kamienic. Niemcy przypuszczając, ze w podziemiach zostali jeszcze ukryci Żydzi, puścili do piwnic gazy, aby ich wytruć jak szczury.
1398.1943-05-16 -
0000-00-00
Akcja gettowa została po 4 tygodniach zakończona wysadzeniem w powietrze synagogi.
1399.1943-05-16 -
0000-00-00
Po wysadzeniu synagogi w wielu domach w getcie ukrywało się jeszcze wielu Żydów. Stroop wyznaczył premię za głowę każdego schwytanego Żyda. Każdy kto przyprowadził Żyda miał prawo zatrzymać połowę znalezionego przy nim majątku w postaci złota, pieniędzy i wszelkich innych przedmiotów wartościowych.
1400.1943-05-20 -
0000-00-00
Jerzy Pfefer dostał się do kolumny robotników kuchennych ciągnących wozy z jedzeniem na stronę kobiet. W ten sposób dostał się na pole kobiet.
1401.1943-05-21 -
0000-00-00
Likwidacja getta w Brodach i życie w ukryciu po likwidacji getta.
1402.1943-06-00 -
0000-00-00
Była sąsiadka z Żelaznej p. Pączkowska rozpoznaje autorkę na ulicy. Chce przy użyciu siły odprowadzić ją do getta. Udaje jej się jednak zbiec i uniknąć niebezpieczeństwa.
1403.1943-06-00 -
0000-00-00
Jerzy Pfefer dowiaduje się, że 80 Żydów wychodzi pracować do tartaku za Lublinem. Praca ich była łatwiejsza, mogli się kontaktować z cywilami i od nich coś kupować. Dowiaduje się tego Pfefer od swoich znajomych.
1404.1943-06-00 -
0000-00-00
"Placówkarze"- czyli Żydzi wyjeżdzający z obozu na Majdanku do pracy do tartaku pod Lublin mają charakterystyczne stroje. Jerzy Pfefer chce stać się jednym z nich, ponieważ widzi w tym działaniu możliwośc ucieczki z obozu.
1405.1943-06-00 -
0000-00-00
Właściciel placówki, za przynależenie do której Jerzy Pfefer zapłacił mu 500 złotych, przepił pieniądze. Oszukał Jerzego i nie przyjął go do placówki.
1406.1943-06-00 -
0000-00-00
Za posiadanie czapki bez charakterystycznego paska malowanego farbą oleją, groziła szubienica. Na szczęście Jerzy Pfefer nie był rewidowany przez SS-owców.
1407.1943-06-00 -
0000-00-00
Jerzy Pfefer przy pomocy Ungera dostaje się za placówkę. Za miejsce w placówce Pfefer płaci 500 złotych.
1408.1943-06-00 -
0000-00-00
Ludzi wchodzących w skład placówki pracującej w tartaku pod Lublinem co niedzielę zmieniano. Czyniono to w celu zyskania dochodów, bowiem każdy nowy członek placówki płacił lokatę, która wspomagała kancelarię.
1409.1943-06-00 -
0000-00-00
Jerzy Pfefer płaci Sznapikowi 150 złotych, aby nie robił trudności przy przejściu Jerzego z pracy w kuchni do placówki.
1410.1943-06-00 -
0000-00-00
Jerzy Pfefer tłumaczył znajomym, że zmiana pracy w kuchni na pracę w tartaku ma na celu zarobienie pieniędzy sprzedając żywność w obozie, do jakiej miał Pfefer dostęp w placówce. O właściwym celu tej zamiany dowiedzieli się później.
1411.1943-06-00 -
0000-00-00
Jerzy Pfefer przez dwa tygodnie unikał cotygodniowych kąpieli, by nie stracić przygotowanego ubrania, bowiem po kąpieli mężczyźni otrzymywali nowe, czyste odzienie. Groziło za to dwadzieścia pięć batów. Jerzy Pfefer miał szczęście, ponieważ jego nieobecności w łaźni nie zauważono.
1412.1943-06-00 -
0000-00-00
Wyjście na "placówkę". 80 mężczyzn w więziennych strojach kieruje się w stronę szosy. Następuje wnikliwa rewizja. SS-owcy i Ukraińcy zawożą mężczyzn dwoma samochodami ciężarowymi do pracy.
1413.1943-06-00 -
0000-00-00
Ciężarówki z mężczyznami przejeżdżają przez Lublin. Mężczyżni obserwują życie ludzi, którzy są wolni. Wszędzie pełno Niemców. Jerzy Pfefer pierwszy raz od dłuższego czasu widzi normalne życie i budzi się w nim zazdrość.
1414.1943-06-00 -
0000-00-00
Ciężarówki z mężczyznami docierają z Majdanka na peryferie Lublina do tartaku, do miejsce pracy.
1415.1943-06-00 -
0000-00-00
Oficer SS wyznacza ludzi do pilnowania pracowników na placu. Ukraińca wyznacza na środek. Jerzy Pfefer obserwuje okolicę. W otaczającej plac ulicy widzi jedyną możliwość ucieczki.
1416.1943-06-00 -
0000-00-00
Regulamin placówki nakazuje zabicie 40 pracowników tartaku, jako karę za ucieczkę jednego więźnia.
1417.1943-06-00 -
0000-00-00
Zbiórka na placówce o godzinie 12:00, na której odbywało się liczenie więźniów.
1418.1943-06-00 -
0000-00-00
Po 6 tygodniach dzieci ukrywające się w Kolonii Staszica zostały zabrane przez Niemców.
1419.1943-06-03 -
Sara na robotach w Niemczech - pracuje w mleczarni w Goleniowie
1420.1943-06-04 -
Nawiązaliśmy kontakt z grupą Zachariasza, poszukują możliwości przejścia kanałami do dzielnicy polskiej, utaliliśmy z nimi wspólne hasło i mamy być w stałym kontakcie
1421.1943-06-06 -
Nasza melina miała dobre strony- od frontu znajdował się schron Grynbauma dobrze zaopatrzony w żywność, bieliznę ,odzież, pościel. Była też woda i dużo książek które zabraliśmy do czytania. Wyprawiając się o rzeczy uważaliśmy by nie zostawić śladów, obuwie owijaliśmy w specjalnie zrobione kapcie z kołder, pilnowalińmy, by wszystko wyglądało bez zmian
1422.1943-06-06 -
Nocą rozdzielaliśmy się na trzy grupy - jedna szła w teren w celu nawiązania kontaktów z ocalałymi Żydami oraz ew.wynalezienia szczeliny, którą można by się wydostać z getta. Druga grupa szukała żywności, wody i drewna. Trzecia gotowała jedzenie - zazwyczaj zupę fasolową lub mączną, a na dzień kaszę.
1423.1943-06-25 -
Budowa skrytki na Siennej
1424.1943-07-00 -
0000-00-00
Na dworcu wyczytano listę 250 osób. Cała rodzina Sophie się na niej znajdowała. Mąż Sophie dzięki dobrym znajomościom i sumie 15 tysięcy złotych zdołał wciągnąć całą rodzinę na listę. Wiele osób miało czekać na następny pociąg. Nigdy się go nie doczekali - zabrano ich do więzienia Pawiak i tam rozstrzelano.
1425.1943-07-00 -
0000-00-00
Bracia autorki zaczynają budować bunkier. Wykopują go poniżej poziomu piwnicy domu przy ulicy Zamenhofa. Gromadzą w nim trochę żywności i leków oraz tego, co udaje się zdobyc w getcie. Bunkier połączono z kanałem przy pomocy kilkumetrowego tunelu. Jego budowa trwała kilka miesięcy.
1426.1943-07-00 -
0000-00-00
W międzyczasie Henryk G. zapisał się do pracy na kolei w charakterze robotnika drogowego. Stał się w ten sposób obywatelem Generalnej Guberni. Pracując na kolei mógł uzyskać zakwaterowanie. Trzeba było to wykorzystać i pchać się na siłę, ponieważ nikt dobrowolnie nie chciał wynająć pokoju.
1427.1943-07-00 -
0000-00-00
Henryk G. pożyczył płaszcz i czapkę kolejową i poszedł do wójta w Czerwinie, gdzie poprosił o nakaz na mieszkanie do jakiegoś gospodarza, u którego stał wolny pokój. Pod koniec rozmowy dostał nakaz.
1428.1943-07-00 -
0000-00-00
Sytuacja we wsiach, szczególnie oddalonych od większych skupisk, ośrodków kulturalnych, była bardzo korzystna. Ludność tutejsza nie znała wielkomiejskich Żydów. Znali tylko Żydów prowincjonalnych, nie władających językiem polskim, o specyficznej, typowej twarzy i nosie.
1429.1943-07-00 -
0000-00-00
Praca Henryka G. w kolei polegała na podbijaniu podkładów na torach kolejowych. Czasem bywała też wymiana szyn i zwrotnic.
1430.1943-07-00 -
0000-00-00
Przez pewien czas cała grupa, w której pracował na kolei Henryk G. pracowała przy zakładaniu instalacji sygnalizacyjnej jako pomoc. Nosili oni części do kopania dołów itp. Faktyczną robotę wykonywali niemieccy kolejarze.
1431.1943-07-00 -
0000-00-00
W czasie prac przy zakładaniu instalacji sygnalizacyjnej ludzi doszła wieść o zamachu na Hitlera z marca 1943 roku. Robotnicy niemieccy mieli też dość już tej wojny. Henryk G. odniósł wrażenie, że byliby bardziej zadowoleni gdyby zamach się udał.
1432.1943-07-04 -
Ocalała część grupy Najberga urządziła się w nowej melinie - nie było wody ani jedzenia. Genialny Zemsz zrobił otwory w bojlerach gdzie były jeszcze zapasy wody
1433.1943-07-05 -
Nasza grupa przystąpiła do budowania sobie nowego schronu w piwnicach drugiego podwórka na Nalewkach 23/25 - praca jest robiona z myślą o przetrwaniu zimy. Pracowalińmy całymi nocami przy pogłębianiu piwnic, wykopaliśmy studnię, mieliśmy już zainstalowany piec i zbite prycze
1434.1943-07-13 -
Helena wyjeżdża do Bergen-Belsen, tam przebywa 22 miesiące 1945 - wyjeżdża do Palestyny - tam mąż (armia Andersa)
1435.1943-07-13 -
Helena zapisała się na listę palestyńską - było taniej niż na pd-amerykańską . Było na niej 50 osób, a ok. 200 miejsc dowiedziała się, że wysłano ludzi do getta z papierami dla Abrahama Gepnera - nie chciał, mówił, że jest chory Nikt nie wierzył, że lista palestyńska jest coś warta. Syjoniści - wpisywali się na amerykańską - np Guzik 2700 osób - wyjeżdża - osobowe pociągi - miejsca siedzące - do stacji Zelle. Stamtąd pieszo 7 km. Rzeczy osobno. Jechała z nimi grupa młodych bojowców z getta. Wszyscy zginęli. Uratowała się łączniczka m. gettem krakowskim a warszawskim. w obozie spotykają ludzi z poprzedniego transportu 10-43 - wyjeżdżają z obozu papiery amerykańskie, m.in Z dużego transportu pozostało 11 osób - 2 kobiety urodziły dzieci
1436.1943-07-21 -
Plan ucieczki do lasu nie powódł się bo kilka dni wcześniej Niemcy(Ukraińcy i Łotysze) zgarnęli placówkarzy z Dworca Gdańskiego. Wybrano z 300 osobowej grupy 15 ludzi, . Potem zawiezieni zostali do obozu na Gęsiówce. Zabrali nam nasze cywilne ubrania i dali zielone rosyjskie mundury. Dostaliśmy jedną dużą salę na 45 osób. W budynku spotkałem sześciu znajomych Żydów, resztę więźniów stanowili Polacy
1437.1943-07-22 -
Ustawiamy się trójkami i grupą 50 żydów, przebranych w mundury jeńców sowieckich, maszerujemy przez ulice Warszawy do garażu na Oboźną. Tam każdy dostaje swoją robotę. Dostałem dobrą tokarnię, pracy wiele nie miałem, ale z jedzeniem było gorzej
1438.1943-08-00 -
0000-00-00
Janina powoli przyzwyczaja się do życia w zakonie, ale wie, że nigdy nie będzie w pełni należała do grupy. Dziewczęta muszą wyglądać i zachowywać się skromnie. Nie ma, więc mowy o sukienkach przed kolana lub lokach na głowie. Pobudka jest codziennie o 7 rano. Od pobudki do śniadania obowiązuje całkowite milczenie. Modlą się prawie przez cały dzień. Janina cały czas chodzi głodna. Jedzenie smakuje paskudnie, a poza tym jest go bardzo mało.
1439.1943-08-00 -
0000-00-00
Janina nie może spać w nocy. Nieustannie się zamartwia, że prawda o jej tożsamości wyjdzie na jaw. Nie ma z kim podzielić się swoimi obawami, nie ma nikogo do kogo mogłaby się zwrócić. Siostra Ludwika już patrzy na nią podejrzliwie.
1440.1943-08-00 -
0000-00-00
W niedziele jest czas odwiedzin. Janina co tydzień czeka aż przyjedzie do niej Eric, ale tygodnie mijają i nikt się nie pojawia. Czyżby ją porzucił?
1441.1943-08-00 -
0000-00-00
Higiena dziewcząt w zakonie jest w opłakanym stanie. Wszystkie mają wszy. Prysznic mogą brać tylko w czasie lata, co trzy- cztery tygodnie. Odbywa się to w ciemnej piwnicy, gdzie jedna potyka się o drugą. Dziewczęta błądzą w ciemnościach, a po nich skaczą żaby, które wywołują krzyki przerażenia.
1442.1943-08-00 -
0000-00-00
Janina odkryła, że w zakonie istnieje prawdziwa łazienka z wanną. Zakonnice mogą się w niej kąpać. Z przerażeniem stwierdza, że niektóre z dziewcząt walczą o to, która ma się wykąpać w wodzie po której zakonnicy. Janina była zdeterminowana, żeby się wykąpać w czystej wodzie lub w ogóle. Osiągnęła swój cel, przekupując jedną z dziewczyn 12 kostkami cukru.
1443.1943-08-11 -
Rozpoczęliśmy przygotowania do wyjścia z getta - polegały na tym, że w dzień staraliśmy się opalać aby zamaskować bladość naszych twarzy, zajmowaliśmy się też tępieniem robactwa. W nocy chodziliśmy do byłego schronu szpitala lekarzy by tam znaleźć odzież dla przemytników, którzy mieli nas wyprowadzić
1444.1943-08-18 -
Pawiak i jego okolice, jeńcy sowieccy, budowa baraków
1445.1943-08-18 -
Runął od dawna pielęgnowany w naszych umysłach gmach, jakim był raj po tamtej stronie. Zamiast raju zostaliśmy znów wrzuceni na dno piekła...zaczęła się materializować legeda słyszana w dzieciństwie o siedmiu piekłach ; każda melina była bowiem stopniem do dalszego piekła
1446.1943-08-18 -
Melina na przeciw Pawiaka miała tę dodatnią stronę, że znajdując się w samej paszczy lwa byliśmy stosunkowo najmniej podejrzani. Miała też wady; nie można było rozpalić ognia,baliśmy się nawet szeptem rozmawiać. Odżywialiśmy się słoniną i owocami wydzielając minimalne porcje
1447.1943-08-18 -
Starania o żywność - wydostaliśmy worek soli, woreczek kaszy., trochę fasoli. bańkę cukru Brak wody - zbieraliśmy wodę deszczową z różnych porzoconych naczyń, kałuż i bajorek
1448.1943-08-21 -
Przeniosłem się do pokoju kawalerskiego w dużym bloku; wodę trzeba było brać ze wspólnego kranu na korytarzu, na korytarzu było też ogólne WC. Obok mnie mieszkali ludzie z inteligencji, bezpośrednio sąsiadowałem z małżeństwem działaczy konspiracyjnych. Nie było to dla mnie bezpieczne, ale wolałem takie sąsiedztwo od sąsiedztwa półinteligentów, którzy ze strachu mogli mnie wydać. Była to moja ostatnia kryjówka przed powstaniem warszawskim
1449.1943-08-22 -
0000-00-00
Do państwa Niewiarowskich Irena Kucharzak zabrała swoich żydowskich znajomych. Wolkenheimowie nie wrócili, natomiast przybył nowy pensjonariusz Bernard – obywatel USA znany Bundowiec, niebieskooki starszy pan z piękną brodą i na kilka dni mieszkał tam również młodziutki Marek Edelman, działacz ruchu oporu. Często przychodziła tam również jego żona Zuza ze swoją koleżanką Marysią. W chwilach krytycznych przychodził również Henryk Sieraczek – brat Mietka Sieraczka.
1450.1943-09-02 -
0000-00-00
Wszystkim prywatnym firmom zostają odebrani pracownicy żydowscy.
1451.1943-09-02 -
0000-00-00
ZFH zatrudnia w budynku Optimy 200 jeńców sowieckich.
1452.1943-09-02 -
0000-00-00
Zakaz wychodzenia z obozu do pracy na niemieckich placówkach. Ani robotnicy ani firmy nie zostają o tym zakazie powiadomione wcześniej.
1453.1943-09-02 -
0000-00-00
Następstwem zakazu wychodzenia z obozu do pracy jest przerwa w funkcjonowaniu ZFH i Madritsch. Polscy i niemieccy pracownicy wykorzystują ją żeby pozabierać całą żywność i, odzież i bieliznę z fabryki.
1454.1943-09-02 -
0000-00-00
Pracownicy JUS przestają pracować ponieważ nie wolno im już wychodzić z obozu.
1455.1943-09-06 -
Pobyt na Złotej - jedzenie dość podłe, ale podawane z fałszywą wykwintnością, stałe awantury pijackie pana Stefana, pani Janka uważa że młody człowiek czyli Stefan Chaskielewicz nie powinien żyć w celibacie i chadza z nim do łóżka po kryjomu
1456.1943-09-06 -
Spotkanie z Romą Elster, losy jej i jej męża
1457.1943-09-10 -
Irena dostała fałszywe dokumenty i wyruszyła do nowego miejsca - wylądowała w prowincjonalnym miasteczku O. niezwykle konserwatywnym,dom w którym zamieszkała jako służąca Krysia przypominał dwór szlachecki
1458.1943-10-00 -
0000-00-00
Eric wreszcie przyjeżdża. Przynosi Janinie paczkę cukierków. Otrzymawszy prezent Janina nie możliwe ukryć rozczarowania. Marzy jej się bochenek chleba i masło. Eric obiecuję jeszcze w tym tygodniu przesłać jej potrzebne rzeczy. Wkrótce dostaje wielką paczkę z jedzeniem i życie staje się troszkę przyjemniejsze.
1459.1943-10-00 -
0000-00-00
W klasztorze i okolicach panował spokój. Było tam pięknie. Mimo to Janina ciągle marzyła o tym, żeby być w getcie, wśród tłumów, brzydoty i biedy, wśród swoich ludzi.
1460.1943-10-04 -
Mieszkanie- kryjówka u pp. Szczypiorskich. Domek jednorodzinny, pokój Najberga mieścił się na piętrze. Na strychu schowek w razie najścia Niemców. W tym domu Najberg pisał pamiętnik.
1461.1943-11-00 -
0000-00-00
Obozy w Poniatowej i Trawnikach zostają zlikwidowane.
1462.1943-11-11 -
Meir Schwartz po ucieczce z płonącego dachu w najbliższym domu błagał Polkę o schronienie. Kobieta ukryła go w szafie z ubraniami. Niemcy wypędzili mieszkańców, przeszukali dom. Nie znaleźli Żyda. Gdy polscy gospodarze wrócili i otworzyli szafę, chłopak wypadł z niej - zmarł na atak serca. Z szóstki w fabryce celuloidu ocalał tylko Geller: Waładka spotkała go w niesławnym Hotelu Polskim. Miał zabandażowane ręce.
1463.1943-12-15 -
0000-00-00
Obóz ma przejść z rąk SS w ręce komendanta w Berlinie zajmującego się obozami koncentracyjnymi w Rzeszy.
1464.1943-12-31 -
0000-00-00
Podobno do 31.12.1943 mają być zlikwidowane wszystkie getta i wszystkie obozy pracy dla Żydów.
1465.1944-00-00 -
0000-00-00
Weichert otrzymuje informację, że wszyscy radcy warszawscy zostali zastrzeleni. Mówi mu to spotkany warszawski Żyd.
1466.1944-00-00 -
0000-00-00
Firma Reinhardt zaczyna zatrudniać 200 Żydów i otrzymuje od JUS pomoc.
1467.1944-00-00 -
0000-00-00
Po likwidacji Julagu I 70. dzieci i osób starszych zostaje rozstrzelanych, reszta odjeżdza do obozów przyfabrycznych w dystrykcie radomskim.
1468.1944-00-00 -
0000-00-00
Po likwidacji Julagu III dzieci zostają odtransportowane na Jerozolimską a dorośli do obozów przyfabrycznych w dystrykcie radomskim.
1469.1944-00-00 -
0000-00-00
Komendant obozu wydaje polecenie zbudowania baraku dziecięcego i umieszczenia tam wszystkich dzieci. Robotnicy obawiają się, że oznacza to wysiedlenie dzieci.
1470.1944-00-00 -
0000-00-00
Niepracujące dzieci zostają przeniesione do baraku dziecięcego. W baraku dziecięcym jest lekarka i kilka kobiet do opieki na czele z Chilowiczową.
1471.1944-00-00 -
0000-00-00
Niektórzy Niemcy przynoszą do baraku dziecięcego skonfiskowaną robotnikom żywność.
1472.1944-00-00 -
0000-00-00
Zostaje wysłany transport dzieci ok 800-900 osób. Krążą plotki, że zostały one wysłane do Oświęcimia.
1473.1944-00-00 -
0000-00-00
W obozie zostaje kilkoro dzieci bardzo wpływowych osobistości, jednak nie wolno o tym głośno mówić.
1474.1944-00-00 -
0000-00-00
Do obozu u na Jerozolimską trafiają : drobne grupy z kolumn oczyszczających getta, 6000 ( przeważnie kobiet) z Węgier i Słowacji wcześniej pracujących w Oświęcimiu, robotnicy w Drohobycza.
1475.1944-00-00 -
0000-00-00
Po rozwiązaniu obozu w Drohobyczu, pracujący tam Żydzi zostają uwolnieni. Część chowa się po wsiach część stawia się na wezwanie do przewiezienia do obozu w Płaszowie ( ok 1200). Chowający się po wsiach zostają w krótkim czasie pomordowani przez swoich gospodarzy, lub wydani Niemcom.
1476.1944-00-00 -
0000-00-00
W miarę zbliżania się wojsk sowieckich do obozu trafiają Żydzi z obozów w Kraśniku, Mielcu, Rzeszowie ( część z nich jedzie prawie 2 tygodnie transportem i umiera w drodze z wycieńczenia).
1477.1944-00-00 -
0000-00-00
JUS otrzymuje z zagranicy ok: 20 skrzyń cukru w kostkach, 20 skrzyń konserw mięsnych, 6000kg. fasoli, 15 ton makaronu, kilka tysięcy puszek po 0,5 kg. zawierających sardynki, migdały, figi.
1478.1944-00-00 -
0000-00-00
Za rozliczenie z 1942 ZFH wypłaca JUS 50000zł., które zostają przeznaczone na 200 par drewniaków wykonanych przez firmę Bata w jej filiach w miejscowościach, w których znajdują się obozy.
1479.1944-00-00 -
0000-00-00
Bata wykonuje drewniaki w miejscowościach, w których znajdują się obozy żeby zapobiec kradzieżom w transporcie.
1480.1944-00-00 -
0000-00-00
Teodor Janicki, jego żona i mieszkającą dotychczas z nimi Żydówka przenieśli się do jego rodziców mieszkających w Bydgoszczy i Toruniu.
1481.1944-00-00 -
0000-00-00
Adam Podoski został wciągnięty do SS i wysłany do Czech w kierunku Pragi.
1482.1944-00-00 -
0000-00-00
W czasie pobytu w Zakopanym, rodzina Marii Szczepańskiej była cały czas narażona na niespodziewane wizyty Gestapo – jakkolwiek bardzo groźne i wyczerpujące nerwowo, jednakże bezskuteczne dla Niemców.
1483.1944-00-00 -
0000-00-00
Wiosną 1944 roku doktor Makowski popełnił samobójstwo w szpitalu Ewangelickim na Elektoralnej, gdzie ukrywał się pracując jako pielęgniarz.
1484.1944-01-00 -
0000-00-00
Na ul. Kopernika podszedł do Langiewicza postawny mężczyzna i zagadując go po rosyjsku, powiedział, że jest oficerem radzieckim, który uciekł z obozu i prosi o pomoc. Profesor odruchowo wyjął pieniądze, które miał przy sobie i dał mu. Po chwili ogarnął go strach, czy nie padł ofiarą prowokacji. Dopiero gdy człowiek ten zniknął mu z oczu, strach minął.
1485.1944-01-01 -
0000-00-00
Obóz w Płaszowie zostaje z obozu pracy zmieniony na obóz koncentracyjny.
1486.1944-01-01 -
0000-00-00
W obozie zostają otwarte baraki dla Polaków a część żydowska ma zostać zmieniona na obóz dla internowanych. Niektórzy uważają, że w związku z tym nad obozem obejmie kuratelę Międzynarodowy Czerwony Krzyż a Żydzi zostaną wymienieni na niemieckich jeńców wojennych.
1487.1944-01-01 -
0000-00-00
W kołach niemieckich mówi się, że do naprawienia wszystkich strat nie będzie już działań masowych wobec żydów. W sferach przemysłowych mówi się, że Żydom zatrudnionym w przemyśle zbrojeniowym nic nie grozi, podobnie jak w obozach fabrycznych.
1488.1944-01-01 -
0000-00-00
Rozstrzeliwanie za byle co ustaje w obozie - każdy wyrok musi być zatwierdzony w Berlinie. Kara śmierci przestała być najczęściej stosowaną karą zastąpiły ją przeniesienie do kolumny karnej, praca przy robotach terenowych, zmniejszenie racji żywnościowych.
1489.1944-01-01 -
0000-00-00
Przydział chleba zostaje podwojony.
1490.1944-01-01 -
0000-00-00
Obóz zostaje otoczony drutem kolczastym pod napięciem.
1491.1944-01-01 -
0000-00-00
Obóz zostaje podzielony na 3 części: budynki administracyjne oraz koszary straży obozowej, baraki mieszkalne, warsztaty pracy. Oddzielają je od siebie zasieki z drutu a łączą bramy, na których stoi wartownik.
1492.1944-01-01 -
0000-00-00
Do obozu przylegają magazyny SS, do których zwożone są przedmioty po wysiedlonych z gett Żydach - zwane sa one w obozie " magazynami Balba".
1493.1944-01-01 -
0000-00-00
Robotnikom obozu ma zostać odebrane prywatne ubranie i maja oni otrzymać jednolite stroje w szaroniebieskie pasy. Z braku ubrań nie udało się tego zarządzenia wprowadzić w pełni w życie.
1494.1944-01-01 -
0000-00-00
Jednolite stroje dostają pracujący poza terenem obozu, wyjeżdżający na miasto i pracownicy administracji spotykający się z osobami z zewnątrz.
1495.1944-01-01 -
0000-00-00
Jednolity strój zostaje wprowadzony dla pracowników administracji po tym jak jeden z niemieckich interesantów chce podać rękę Żydowi pracującemu w biurze.
1496.1944-01-01 -
0000-00-00
Męskie ubranie obozowe składa się z marynarki i spodni, kobiece ze spódnicy i wierzchniej narzutki. Kobiety tak jak mężczyźni mają mieć ostrzyżone włosy, lecz niektórym pomimo szykan udaje się tego uniknąć.
1497.1944-01-01 -
0000-00-00
OD w obozie zostaje zlikwidowane, lecz jej dawni funkcjonariusze najpierw jako Capo, a później bez tytułu pełnili swoje dawne funkcje.
1498.1944-01-01 -
0000-00-00
Żydzi, którzy pozostają poza obozem, lub wychodzą z obozu maja wytatuowane na ramieniu K.L.
1499.1944-01-01 -
0000-00-00
Warsztaty obozowe zostają przekształcone w przedsiębiorstwo Deutsche Ausrustungwerke ( DAW), ważniejsze stanowiska obejmują Niemcy. DAW płaci za zatrudnionych Żydów, lecz niższe stawki niż inne firmy.
1500.1944-01-02 -
0000-00-00
Gertruda Butow miała syna z Adamem Podoskim. Urodził się 2 stycznia 1944 roku w Warszawie.
1501.1944-02-00 -
0000-00-00
Kontakt z mężem Klary Sapiro urwał się. Nie posyłał już pieniędzy, ani nie pisał serdecznych listów.
1502.1944-02-01 -
Po śmierci męża Bronisława nie wróciła już na Mokotowską. Zamieszkała na Chmielnej u pani Pieńczykowskiej, miała tam swój zapasowy pokój
1503.1944-03-00 -
0000-00-00
W barakach panuje niesamowity ścisk. W jednym pokoju mieszka około 450 ośob. Prycze są trzypiętrowe, na każdej muszą spać 3 osoby. Matki śpią z dziećmi, małżeństwa razem. Sophie śpi ze swoją córką, jej mąż z kolegą. O sen i tak trudno, wszyscy są głodni. U wielu pojawiły się obrzęki na twarzach i nogach, wiele cierpi jeszcze na tyfus. Sophie nie może już chodzić, nawet mówienie sprawia jej trudność, może jedynie szeptać. Nadal słychać amerykańskie i angielskie samoloty przelatujące nad ich głowami. Kiedy nas wreszcie uwolnią? Kiedy będziemy mogli znowu normalnie żyć?Każdy zadaje sobie takie pytania.
1504.1944-03-01 -
1 marca 1944r. dr Ringelblum razem z Adolfem Bermanem napisali bardzo dokładne sprawozdanie o pracy kulturalnej i o losie szeregu pisarzy, artystów i działaczy kulturalnych w gecie w-skim. To sprawozdanie zostało po dwóch miesiącach wysłane, przy pomocy polskich łączników, na adres Yiwo, do Nowego Jorku. Do istniejącej już listy dodano nazwisko historyka Rafaela Mahlera a 20 maja adnotację o tym co się stało z dr Ringelblumem i jego rodziną. W tym prawozdaniu jak również w sprawozdaniu Żydowskiego Narodowego Komitetu po aryjskiej stronie, które zostało wysłane 15 listopada 1943r na adres żydowskiego przedstawiciela przy polskim rządzie emigracyjnym w Londynie dr Ignacego Szwarcbarta, które zostało podpisane prze A. Bermana, Icchaka Cukermana i Dawida Gózika umieszczono również nazwisko Racheli Auerbach i z omówień, które się ukazały potem w żydowskiej prasie światowej rodzina Racheli dowiedziała się o tym, że udało jej się wyjść z getta i że znajduje się po aryjskiej stronie
1505.1944-03-07 -
W więzieniu na Pawiaku były warsztaty w których w tym czasie pracowali żydowscy rzemieślnicy, z którch część uratowała się dzięki warszawskiemu powstaniu. Josef Leman i Aharon Czechowicz, którzy znajdowali się wśród tych co przeżyli, opowiedzieli o ostatnich godzinach Ringelbluma. Kiedy pracujący na Pawiaku Żydzi dowiedziel się,że przywiezono Ringelbluma natychmiast zaczęto robić starania by go przeniesiono do warsztatów jako fachowca. Lehman opowiadał, że gdy z jakiegoś powodu przechodził wtedy przez podwórze słyszał szepty poprzez kraty:,,Ringelblum tu jest, Ringelblum tu jest". W ten sposób wiadomość przechodziła z ust do ust. Istnieje wersja, że akcja prowadzona przez żydowskich rzemieślników udała się. Żona i dziecko Ringelbluma zostali rozstrzelani wraz z innymi Żydami wyciągniętymi z bunkra, ale on sam żył jeszcze kilka tygodni i został zabity w trakcie nieudanej próby ucieczki.
1506.1944-04-25 -
0000-00-00
Profesor Langiewicz został aresztowany przez gestapo i wysłany do obozu koncentracyjnego w Stutthofie. Niektórzy ukrywający się w jego szkole Żydzi znaleźli sobie nowe kryjówki, a ci co pozostali korzystali z pomocy Marysi – żony profesora.
1507.1944-04-25 -
0000-00-00
Przed aresztowaniem, profesor Langiewicz pozwolił Pawłowi Marek, aby w doraźnych wypadkach mógł przenocować w szkole ludzi, którzy nagle pozostali bez dachu nad głową.
1508.1944-05-00 -
0000-00-00
Ocalenie przypadkoko spotkanej dziewczyny przez pania Narcyzę (Marię Grzegorzewską). Stojąc na przystanku tramwajowym zauwazyła młodą częstochowiankę (Żydówkę) o dośc niewątpliwej powierzchowności, która była strasznie czymś zdenerwowana i wystraszona. Pani Narcyza delikatnie ją zagadując dowiedziala się, że dziewczyna przed chwilą miała szmpan (zabrali jej cały majątek, czterysta złotych, obejrzeli dokumenty, sprawdzili gdzie mieszka i zapowiedzieli, że w określonym terminie ma na nich czekać z pieniędzmi w umówionym miejscu. Dziwczyna ani grosza więcej nie miała, nie znała nikogo w Warszawie, całą rodzinę straciła, do mieszkania bała się wrócić, żeby jej nie nasłali Gestapo. Pani Narcyza wzięła ją do domu, zatrzymała przez parę dni, a potem znalazła pracę jako panienka do dziecka. Niejaką R.S uratowała przed pewną śmiercią.
1509.1944-07-00 -
0000-00-00
Cena jakiej zarządał gospodarz 'pięcioraczków' (Poli Elster, Henryka Wassera z żoną Blumą Wasser, Berlińskiego i Elki Erlicha] za ich ukrywanie w sierpniu 1944. Kazał sobie zapłacić z góry po dwadzieścia dolarów za osobę. Dwadzieścia dolarów kosztowało w owych dniach około cześciu tysięcy złotych. Po utargowaniu dziewięcdziesięciu dolarów za pięc osób , otrzymał ponad dwadzieścia pięć tysięcy złotych za miesiąc.
1510.1944-07-00 -
0000-00-00
Przed wybuchem powstania 1 sierpnia pani Sochańska musiała wyjechać z Warszawy do swojej matki, gdyż Niemcy zmusili ją do tego.
1511.1944-07-29 -
Po dramatycznych wydarzeniach 29 lipca Stefan z matką idą na Kruczą i zostają tam na czas powstania warszawskiego
1512.1944-07-31 -
Pożegnanie z rodzicami nie ma już przejazdu - wraca pieszo przez most Kierbedza
1513.1944-08-00 -
0000-00-00
Problem ujawniania się Żydów nawet w czasie Powstania Warszawskiego (a więc okresu wolności w okupowanej Warszawie). Mimo, iż nie groziło to już żadnymi konsekwencjami ze strony Niemców, nadal niewielu ukrywających się do tej pory Żydów się ujawniało.
1514.1944-08-00 -
0000-00-00
Wymawianie mieszkań Żydom po wybuchu Powstania Warszawskiego. Najczęściej chodziło o sprawy finansowe. Podopieczni (Rady Pomocy Żydom) byli w tym okresie pozbawieni zasiłków i nie mogli płacić w porę. Gospodarze zaś często - wobec szalejącej drożyzny - kazali sobie płacić znacznie większą stawkę. Często kazali sobie wypłacać z góry i to w walutach obcych lub w złocie.
1515.1944-08-00 -
0000-00-00
W tydzień po wybuchu powstania warszawskiego Fania Stecher wraz z innymi została wcielona do pieszego transportu do Pruszkowa. W okolicy Piastowa udało się jej, pani Wankrac oraz jej sąsiadce zbiec z transportu. Przez miesiąc pracowały u chłopa na wsi, aż do momentu wkroczenia tam Niemców i wywiezienia wszystkich do obozu pracy. Z Pruszkowa Fania została wywieziona do obozu w Stargardzie, następnie do obozu pracy w Ornshagen koło Szczecina, gdzie przebywała do chwili wyzwolenia przez Armię Radziecką.
1516.1944-08-01 -
Było to 1 sierpnia 1944r. Obóz jeniecki w którym znajdował się Chaim Goldstein był już ewakuowany od trzech dni. Zostało tylko 430 osób do pomocy w wysyłaniu różnych rzeczy. 1 sierpnia rano kiedy wszyscy stali już ustawieni do wymarszu i otoczeni esesmanami nagle do komendanta podszedł oberszarfuchrer i zameldował mu o czymś. Komendant zaczął odliczać co piątego w rzędzie.Gdy odliczył 10 rzędów po pięć osób kazał im zrobić pięć kroków do przodu. Chaim Goldstein znalazł się wśród wybranych. Większość wybranych stanowili Żydzi węgierscy, kilku z Belgii. Zaprowadzono ich do miejsca gdzie przedtem był Umschlagplatz. Tam czekały puste wagony. Na wagony trzeba było załadowywać buty i inne rzeczy. Ludzi bito przy tym bardzo. Esesmani byli bardzo zdenerwowani i wyładowywali swoją złość na więźniach. Około 5 po południu , co kilka minut, przyjeżdrzali pośpiesznie jacyś oficerowie i po szybkiej wymianie zdań z miejscowymi oficerami, równie szybko odjeżdrzali. Nagle dały się słyszeć strzały. Coraz bliżej. Niemcy zaczęli strzelać w kierunku zbliżajcych się ludzi. Więźniowi zostali zapędzeni do magazynu. Zamknięto drzwi . W środku, przy drzwiach, stanęł esesman z pistoletem maszynowym skierowanym do ludzi, którym rozkazał się położyć na ziemię. Na zew nątrz strzelanina słabła. Po jakimś czasie rozległo się walenie do drzwi. W drzwiach stanął młody człowiek z biało czerwoną opaską na rękawie i z automatem w ręku. ,,Jesteście wolni!" - powiedział.Wszyscy wybiegli na ulicę. Stało tam około 40 osób z oddziału, który atakował magazyny. Obejmowano się, całowano z radości. Godsteina, jako jedynego wśród wyzwolonych Żydów mówiącego po polsku ,wezwano do dowódcy powstańców.W pokoju, poza dowódcą było jeszcze 5 osób a wśród nich lekarz. Dowódca wytłumaczył Goldsteinowi sytuację i powiedział, że w nocy patrol złożony z kilku osób uda się w kierunku obozu na Gęsiej by rozeznać sytuację. Goldstein zgłosł chęć pójścia z nimi. A potem wygłodzeni Żydzi rzucili się na jedzenie, którego było w bród w magazynach. Nikt nie zwracał uwagi na ostrzeżenia lekarza. Niektórzy nie wytrzymali. Umarli z powodu krwawej dyzenterii.
1517.1944-08-01 -
W oddziałach AK Żydzi, którzy dobrowolnie do nich dołączyli, wysyłani są w najbardziej niebezpieczne misje, a zdarza się, że koledzy strzelają im w plecy.
1518.1944-08-01 -
Ocaleli z getta bojowcy i kurierzy zasilają szeregi PAL* i AL nie dlatego, że są socjalistami czy komunistami - Armia Krajowa jest pełna antysemitów, nawet podczas walk z Niemcami Żydzi, którzy znaleźli się w jej oddziałach, prześladowani są przez polskich kolegów.
1519.1944-08-01 -
Pola z Elżunią idą na obiad do ks. Woronieckej Wybucha powstanie. Reicherowie rozdzieleni (Aleje Jerozolimskie - walki)
1520.1944-08-01 -
Żydzi w kryjówce pozbawieni są jedzenia i wody, powietrze zatruwają naruszone przez niemiecki granat groby. Mimo to modlą się tylko, by powstanie nie upadło, nim nadejdą Rosjanie.
1521.1944-08-01 -
O 17.00 Halina widzi przez okno, jak pierwsze strzały powstania trafiają w budkę z papierosami po przeciwnej stronie ulicy i zabijają siedzącego w niej mężczyznę.
1522.1944-08-01 -
Wybuch powstania zastaje Halinę w Warszawie, pracującą w mieszkaniu pani Heni. Atmosfera domowa jest ciężka i pełna niepokoju: mąż Heni Tadeusz dzień wcześniej wyjechał pod Warszawę do ich dziecka. Henia, w ostatnim miesiącu ciąży, postanowiła pieszo ruszyć za mężem. Halina ma opiekować się ich dobytkiem i czekać na powrót gospodarzy.
1523.1944-08-01 -
Osamotnioną Halinę odwiedza znajoma gospodarzy - jak się okazuje, Żydówka, siostra kolegi z getta Józka, "młodego byczka". Krysia szybko zostaje jej przyjaciółką. Tego samego wieczoru ojciec Heni zwalnia ją z pilnowania domu.
1524.1944-08-01 -
Władka odwiedza kryjówkę na Siennej by porozmawiać z Shifrą Mozelszo. Trafia na potworną scenę: Żydzi w chustach na twarzach zbierają z ziemi kawałki ludzkiego ciała. Smród rozkładającego się ciała jest nie do zniesienia. Niemcy rzucili granat, a ten rozerwał groby i pochowna w nich trupy. Mimo to Żydzi nie chcą opuścić kryjówki.
1525.1944-08-01 -
Mokotów, Stare Miasto, Czaerniaków i Żoliborz poddają się Niemcom kolejno. Śródmieście jeszcze się trzyma, ale, prześladowani od tygodni ciągłymi bombardowaniami, ludzie są na wpół żywi. Powstanie dogorywa. Warszawiacy zastanawiają się, dlaczego Armia Czerwona nie przyszła z pomocą walczącej Warszawie.
1526.1944-08-01 -
Podczas powstania dom przy Śliskiej rozbija pocisk. Klara, Adaś i Golde ledwie uchodzą z życiem. Mieszkańcy domu nie chcą ich w schronie w piwnicy. Po kilku dniach antysemickiech prześladowań, Golde zmuszony jest opuścić piwnicę podczas ciężkiego bombardowania. Ginie od szrapnela.
1527.1944-08-01 -
Najczęściej, gdy nowi mieszkańcy zostają rozpoznani jako Żydzi, kończy się to zaczepkami i wyrzuceniem. Taki los spotyka Klarę Falk i jej syna orazInżyniera Golde, którzy mieszkali w ukryciu na Śliskiej.
1528.1944-08-01 -
W domu przy Siennej 28, zrujnowanym i opuszczonym przez mieszkańców, piwnica jest okresowym cmentarzem. Około dwudziestki Żydów z różnych dzielnic miasta gromadzi się w tej dziurze pełnej śmieci: są stosunkowo bezpieczni, polscy chuligani nie napadną tak dużej grupy.
1529.1944-08-01 -
O 16.00 Lila Cukier widzi z okna, że ze wszystkich stron biegną w stronę centrum mężczyźni z bronią, czasami niedbale osłoniętą papierem. Ze wszystkich stron słychać strzały. Ponieważ większość batalionów i czołgi opuściły Warszawę, cywile wierzą, że w ciągu dwóch-trzech dni Rosjanie wspomogą powstańców i miasto będzie wolne.
1530.1944-08-01 -
Nocą wraz z żoną Jurka mieszkańcy Rakowieckiej kopią w ogrodzie grób dla zabitego. Wdowa sporządza drewniany krzyż z nazwiskiem. Niemcy zaczynają czyścić Aleje Niepodległości - Rakowiecka jest następna. Ciężko oddychać, w powietrzu unosi się dym ze spalonych budynków w sąsiedztwie.
1531.1944-08-01 -
Do mieszkańców fabryki kleju dołączają sąsiedzi z Rakowieckiej, sądząc, że jest tam bezpieczniej. Mają około 40 lat, są wystraszeni. Obiecują Ricie, że gdy przyjdą Niemcy, wezmą na ręce jej dzieci. Jeden z nich, Jurek, jest bardzo nerwowy i większość czasu spędza w schronie. Gdy wygląda przez chwilę przez okno - dosięga go strzał. Lila i Kazia próbują znaleźć lekarza, bez skutku. Jurek wykrwawia się i umiera.
1532.1944-08-01 -
Ktoś z polskich sąsiadów donosi powstańczym władzom, że ostatni ocaleli Żydzi muszą być niemieckimi szpiegami. Są przepytywani przez mieszkańców. Przesłuchuje ich także polska policja, ale nie znajduje nic podejrzanego.
1533.1944-08-01 -
Pierwszy sierpnia jest ciepły i słoneczny, ale czuje się lekki wietrzyk, zapowiadający wczesną polską jesień. Wszyscy czują, że coś się wydarzy, czekają, że Rosjanie przejdą Wisłę i zajmą Warszawę. W mieście nie widać niemieckich żołnierzy. Anek 0 12.00 przychodzi jak zwykle na lunch, jest bardzo nerwowy, nie je. Mówi wszystkim, że obaj z Janem mają rozkaz dołączyć do oddziału na Koszykowej. Każe Kazi opiekować się dziećmi i Lilą, nie wolno im opuszczać budynku, dobrze zaopatrzonego we wszystko.
1534.1944-08-01 -
Po wyjściu Anka mieszkańcy Rakowieckiej zdają sobie sprawę, że powstanie się zaczyna. Marysia i Rita postanawiają dokupić w mieście żywności. Gdy docierają, sklepy są już pozamykane, tylko na ulicy handlują jeszcze jedzeniem za niespotykaną cenę. Kobiety wracają z pustymi rękami.
1535.1944-08-01 -
Benjamin stara się przebić przez ruiny, by znaleźć schron na rogu Siennej i Sosnowej. Udaje mu się przebić cienką ścanę i natrafić na opustoszałą piwnicę. Władka kilkakrotnie wchodzi tam przez wąski tunel - za każdym razem z uczuciem, że zakopano ją żywcem.
1536.1944-08-01 -
Najbardzie rozpaczliwe jest położenie ocalałych Żydów. Zniszczone są domy i schrony, życzliwe nastawieni Polacy muszą się troszczyć o siebie. Najbardziej przedsiębiorczy szukają nowych ukryć pośród ruin, nocami wyprawiają się na poszukiwanie pożywienia i wody. Sądzą, że najdalej za kilka tygodni do miasta wejdą wreszcie Rosjanie.
1537.1944-08-01 -
Władka pamięta, że pojawienie się między nimi Żyda - męża sąsiadki, pani Topas - wzbudziło sensację. Ukrywający się wyszedł na światło dzienne, gdy pożar zniszczył czwarte piętro budynku. Kolejni Żydzi - "to byłoby wbrew polskim zasadom". Polacy uważają, że Żydów należy się czym prędzej pozbyć. Inni - że gdy tylko wejdą Rosjanie, mogą ukarać winnych prześladowań, więc warto zrobić Żydom miejsce w schronach.
1538.1944-08-01 -
Któregoś dnia sąsiadka-Polka dyskretnie ostrzega Topasa: powinien opuścić dom, bo jej "chłopcy" szykują się, by go pobić.
1539.1944-08-01 -
Władka nie jest w stanie ukrywać przyjaciół. Sąsiedzi kręcą się po mieszkaniach i po schronach, ich typowo semickie twarze wzbudziłyby sensację.
1540.1944-08-01 -
Haika Bełchatowska,Boruch Spiegel, Maszele Gleitman i jej mąż Jakubek, przyjaciele Władki i bojowcy z getta, niespodziewanie zjawiają się u niej podczas powstania.
1541.1944-08-01 -
Podczas bombardowań w ruinę obracają się niektóre żydowskie kryjówki. Ich mieszkańcy o typowo semickich rysach zmuszeni są wyjść na zewnątrz. Ci sami Polacy, którzy dokazują bohaterskich czynów, dopuszczają się aktów zbrodniczych wobec Żydów wychodzących z ukrycia.
1542.1944-08-01 -
Szpitale polowe Czerwonego Krzyża są przepełnione rannymi. W mieście gorąco od pożarów. Parki, skwery, podwórka i trawniki zajmują groby powstańców i cywili. Ludzie przemykają się z tobołkami, umykając przed ostrzałem i walącymi się domami.
1543.1944-08-01 -
Choć walki uliczne trwają, oczekiwani Rosjanie nie pojawiają się w mieście. Kończą się nawet bombardowania, które wyraźnie słychać było coraz bliżej. Ludzie są niespokojni. Nieustannie bombardują miasto Niemcy - nocami niebo jest czerwone od pożarów.
1544.1944-08-01 -
Niemcy zaczęli fortyfikować niektóre ulice, dzieląc miasto na pięć obszarów obrony: Żoliborz, Stare Miasto, Powiśle, Mokotów i Śródmieście. Komunikacja poimiędzy dzielnicami została przerwana, nie było mowy, by Komitet mógł zebrać swoich podopiecznych.
1545.1944-08-01 -
Źle uzbrojeni, żydowscy powstańcy walczą z uporem i odwagą: udaje im się uwolnić z więzienia na Dzikiej trzystu więźniów-Żydów z Grecji i Węgier. Oswobodzeni, choć nie mogą się z nikim porozumieć, włączają się w walki o Stare Miasto. W powstańczym wojsku Żydzi są żołnierzami, dowódcami, lekarzami, pielęgniarkami.
1546.1944-08-01 -
Niektórzy Polacy są pomocni i gościnni, inni radzą się z Żydami nie cackać. Większość sąsiadów Władki ma coś przeciw wspólnemu ukrywaniu się w schronie i nowoprzybyli znajomi Władki muszą przebywać osobno. Dwa dni później przenoszą się do zrujnowanego mieszkania na pierwszym piętrze.
1547.1944-08-01 -
Niewielka grupa kurierów i bojowców ocalałych z getta, mieszkańców okolic Leszna, zdołała się połączyć i wspólnie walczyć na Starym Mieście i Żoliborzu w oddziałach AL.
1548.1944-08-01 -
Pierwszego sierpnia 1944 roku, o 17.00, syreny zawyły, niemal natychmiast dały się słyszeć strzały i okrzyk: "Na Szwaba! Bić Niemców!" i wezwania do ludzi, żeby wyszli na ulice budować barykady. Rozpoczęło się powstanie.
1549.1944-08-01 -
Władka i Beniamin wychodzą z ukrycia, włączają się w ludzki strumień, płynący ze wszystkich bram. Niemców nie ma w zasięgu wzroku. Z wielu budynków powiewa polska, biało-czerwona flaga.
1550.1944-08-01 -
Barykady budowane są na rogach ulic, aby zatrzymać niemieckie czołgi. Wszędzie widać ludzi, pojedynczych i w grupkach, jak znoszą deski, stoły i połamane meble. Inni wyrywają brukowce z ulic. Wszyscy sobie pomagają, by zdobyć jak najwięcej budulca.
1551.1944-08-01 -
Władka pracuje ramię w ramię z młodymi, pokrytymi potem Polakami: nie może uwierzyć, że ci sami ludzie w czasach wolności przysparzali Żydom bólu i cierpienia. Pracuje w grupie, która stara się włączyć w barykadę przewrócony tramwaj.
1552.1944-08-01 -
Wszyscy w Warszawie spontanicvznie włączają się w walkę przeciw okupantowi, kierowaną przez oddziały Armii Krajowej. Zniszczenia, czynione przez niemiecką artylerię, początkowo traktowano spokojnie - to już ostatnie wyczyny, lada chwila wejdzie Armia Czerwona.
1553.1944-08-01 -
Podobnie jak Armia Krajowa, w powstaniu walczy komunistyczna Armia Ludowa i P.A.L., a także kilka setek Żydów. Pod polskimi nazwiskami włączają się do oddziałów - jako żołnierze ale też jako dowódcy. Np. major Nastek (Menasze Matywiecki), aktywny członek Żydowskiego Komitetu Koordynacyjnego, oficer naczelnego dowództwa. Zginął w obronie Starego Miasta.
1554.1944-08-01 -
Idący na stanowisko powstańcze Anek żegna żonę zaledwie na kilka dni: jest przekonany, że spotkają się już w wolnej Polsce, na resztę wspólnego życia.
1555.1944-08-01 -
Po kilku dniach ocaleli oficerowie ŻOB i Żydowski Komitet Koordynacyjny wezwali wszystkich Żydów przez radio, by włączali się do grup bojowych Demokratycznych Socjalistów*. Nigdy nie było mowy o sformowaniu specjalnych oddziałów żydowskich.
1556.1944-08-01 -
0000-00-00
"Czwórka" - [IV kolonia WSM], blok Krasińskiego 18, gdzie mieściła się kwatera i koszary AL.
1557.1944-08-03 -
W trzecim dniu powstania Henia wraca do domu. Wybuch walk uniemożliwił jej dotarcie na letnisko, do rodziny. Jej mieszkanie zaczyna się zapełniać uciekinierami i pogorzelcami. Wśród nich jest Żydówka z córeczką, które długo ukrywała ciotka Heni.
1558.1944-08-03 -
Trzeciego dnia powstania Krystyna i Halina zostają włączone do jednostki AK. Mają starać się o prowiant, gotować dla żołnierzy i roznosić jedzenie do punktów wojskowych. Zadanie jest trudne i niebezpieczne. Biegają pod ostrzałem zdobywać produkty, pod ostrzałem starają się donieść kubki z jedzeniem na pozycje strzeleckie.
1559.1944-08-05 -
Obóz na Gęsiej wyzwolony przez powstańców. Będąc już wolym człowiekiem zastanawiałem się co dalej robić. Postanowiłe jako Polak pomagać w powstaniu. Muszę, to mój obowiązek, odpłacić za oswobodzenie z rąk katów niemieckich. Dużo chłopaków było tego samego zdania co ja. Zaciągnęliśmy się do AK . Broni nam nie dali bo nie mieli. Pracowaliśmy przy robotach pomocniczych. Pracowałem jak koń, bez wytchnienia
1560.1944-08-05 -
Dwójka z aresztowanych przez AK Żydów - Lutek Friedman i Adek - wyskakuje z okna pod kulami prześladowców. Lutek uszkadza stopę, ale obydwu udaje się zbiec i przeżyć.
1561.1944-08-05 -
W budynku na rogu Żelaznej i Chmielnej, należącym do polskich kolei, piątego dnia powstania kilku Żydów szukało osłony przed bombardowanie. Zostali odkryci i aresztowani przez oddział Armii Krajowej.Oskarżono ich o szpiegowanie na rzecz Niemców. Zostali przeszukani i pobici, Polacy oświadczyli im, że w wolnej Polsce nie będzie miejsca dla Żydów.
1562.1944-08-05 -
Jeshieh Solomon - trzeci z aresztowanych w budynku kolei - zostaje zamordowany przez AK-owców na miejscu i po obdarciu z ubrania pochowany pod polskim nazwiskiem: Julek Leszczyński.
1563.1944-08-07 -
Po pożarze 7 sierpnia 44 lokatorzy ukrywający się na Ciepłej 26 opuścili to mieszkanie przenieśli się na plac w pobliżu ruin gimnazujm zgromadzenia kupców
1564.1944-08-08 -
0000-00-00
Wysiedlony z miasta poprzez tzw. "zieleniak" i obóz przejściowy w Pruszkowie. Następnie wysłany w łowickie, gdzie zaczyna pracować w gospodarstwie Józefa Walczaka we wsi Różyce Zastruga. Przebywa tam do stycznia 1945 roku.
1565.1944-08-11 -
Rankiem mieszkańcy Rakowieckiej układają swoje tobołki, szykując się do wypędzenia. O 7.00 rano zajeżdża ciężarówka pełna Niemców. Mężczyźni mają wyjść z rękami podniesionymi nad głowę, pod groźbą karabinów maszynowych. Wszystko odbywa się tak samo jak w getcie - tyle, że ludzie nie są zwożeni na Umschlagplatz. Zdają sobie sprawę że nigdy już nie wrócą do domu.
1566.1944-08-13 -
Gdy trzeba było uciekać ze Starówki oddział ŻOB-u przedostał sią do kryjówki w domu na Lesznie 18, firmowanym przez Mirkę Rajszczak. Znaleźli się tam: Ratajzer, Gelblum, Grajek, Sak, Krysia, Rozensztajn, Matywiecki, Sawicka. Następnego dnia Niemcy zaczeli podpalać ten dom. Wszyscy zbiegli do piwnic w drugim podwórzu (nie było już Matywieckiego, poszedł na Starówkę). Dym i czad zaczął przedostawać się w dół. Mieliczni pozostali mieszkańcy i Rajszczak wybiegli na podwórze, gdzie zostali złapani przez Niemców. Ludzie z ŻOB-u czekali, aż Niemcy pójdą zanim wyszli, na wpół uduszeni, na zewnątrz. Schowali się (Ratajzer, Gelblum, Grajek i Sawicka) w studzince ukrytej pod budynkiem ubikacyjnym, który nie spłonął. Przesiedzieli tam dwa dni, ciągle słyszc na podwórzu głosy Niemców. Po trzech dniach budyneczek został podpalony musieli przenieść się do dalszych piwnic, pod drodze zgarniając i cucąc Saka. W kolejnych piwnicach przesiedzieli 6 tygodni. Wydłubali studnię pilnikiem.
1567.1944-08-14 -
0000-00-00
Jerzy Śliwczyński został aresztowany przez Gestapo. Zapewnił on jednak schronienie ukrywającym się u niego Żydom u swojej rodziny.
1568.1944-08-19 -
Pozostałem w okolicy sam, do gmachu gdzie się ukrywałem coraz częściej przychodzili SSmni. Jak długo można było żyć jeszcze w tych warunkach?Tydzień, dwa? po czym zostawało mi znów samobójstwo. Tym razem mogłem je popełnić jedynie żyletką... Zanalazłem trochę jęczmienia, rozpaliłem ogień i w ten sposób zdobyłem trochę żywności na kilka dni
1569.1944-08-26 -
0000-00-00
Zburzenie domu na Freta 16, gdzie mieściło isę dowództwo AL. Prawie całe kierownictwo zostało zasypane - m.in były aplikant Berensona Anatol Matywiecki, który był oficerem informacyjnym. Przez całą dobę próbowano ich odkopać, ale gdy udało się do nich dotrzeć, odnaleziono tylko trupy. Zginęli między innymi: major Ryszard Kowalski - Polak, Edward Lanota - Żyd, który pełnił funkcję inzyniera pirotechnika, Korab Kurland - oficer służby bezpieczeństwa.
1570.1944-08-29 -
Przejście kanałami z placu Krasińskich na śródmieście. Potem do końca powstania Adina i Ala pracowały w szpitalu na Mokotowskiej. 11 października wyszły z warszawy, były w Grodzisku do wzwolenia
1571.1944-09-17 -
0000-00-00
Przemównie Krystyny (Ziuty) Grajpel w radiu Lublin. Kilka dni wcześnie przedostała się łódką przez Wisłę i nawiązała łączność z dowództwem sowieckim, dzięki czemu zrzuty nad walczącą Warszawą były trafne.
1572.1944-09-17 -
0000-00-00
Przemówienie świąteczne z okazji żydowskiego Nowego Roku nadane przez radio Londyn i Lublin. Przemawiał nadrabin Londynu.
1573.1944-10-00 -
0000-00-00
Z obozu przejściowego w Pruszkowie Zofia Marczak została wywieziona w kieleckie do wsi Odrowąż w powiecie Koneckiem, gdzie przeżyła z córeczką u chłopów ostatnie cztery miesiące wojny.
1574.1944-10-00 -
0000-00-00
Klarze Sapiro udało się zamieszkać na wsi niedaleko Warszawy na plebani za zgodą proboszcza.
1575.1944-10-00 -
0000-00-00
Sochańskiego Niemcy wywieźli na przymusowe roboty do Niemiec.
1576.1944-10-00 -
0000-00-00
Po kapitulacji Warszawy, gdy odgłosy walk nierównych się skończyły Niemcy ogłosili pozwolenie wychodzenia na ulicę na kilka godzin i komunikowania się ludności.
1577.1944-10-00 -
0000-00-00
Adela Domanus przyrzekła Klarze Sapiro, że będzie dowiadywać się przez R.G.O. gdzie przebywają zakonnice z klasztoru Maryi, a tym samym gdzie przebywa Inka.
1578.1944-10-00 -
0000-00-00
Adela Domanus oddała Klarze Sapiro jej biżuterię, którą przechowywała u siebie, palto i buty Inki, aby w razie odszukania jej miała ją w co ubrać.
1579.1944-10-00 -
0000-00-00
Jadwiga Maczko ubrana w ciepłe suknie Adeli Domanus wyjechała z rannymi Powstańcami z Czerwonym Krzyżem do Krakowa.
1580.1944-10-00 -
0000-00-00
Po upadku powstania warszawskiego Henryka Filipkowska wraz z żydowskim chłopcem była w obozie w Pruszkowie.
1581.1944-10-00 -
0000-00-00
Lucjan Gurman został wywieziony przez Pruszków do obozu przejściowego w Pirmasens – Nord, skąd jako Zygmunt Łukowski został skierowany do pracy w Reichsbahausbesserung – Werke we Frankfurcie nad Menem.
1582.1944-10-00 -
0000-00-00
Z Reichsbahausbesserung – Werke w Frankfurcie nad Menem Lucjan Gurman uciekł wraz z grupą Polaków do Darmstadtu, gdzie pracował w przedsiębiorstwie budowlanym jako Zygmunt Libicki.
1583.1944-10-00 -
0000-00-00
W Darmstadt Lucjan Gurman został aresztowany i udowodniono mu, że faktycznie nazywa się Łukowski, a nie Libicki. Skierowany więc został do Arbeitserziehungslager we Frankfurcie nad Menem jako heftling (tłum. więzień/jeniec) Nr. 6868.
1584.1944-10-00 -
0000-00-00
Anna Szenicer – Matusiak trafiła razem z innymi ludźmi do obozu w Pruszkowie.
1585.1944-10-00 -
0000-00-00
Po Powstaniu Warszawskim Maria Szczepańska znalazła się wraz z rodziną w Milanówku, skąd zamierzali jechać do Zakopanego. Na prośbę spotkanego tam znajomego męża – Eliasza Finkiela, zabrali jego 16-letnią córkę Renię, która przetrwała wraz z nimi wojnę.
1586.1944-10-00 -
0000-00-00
Po powstaniu warszawskim Władysław Smólski wznowił swoją działalność na linii Milanówek – Leśna Podkowa, udzielając pomocy wielkiej liczbie osób, w tym m.in. Żydom.
1587.1944-10-00 -
0000-00-00
Po powstaniu warszawskim wszystkich mieszkańców okolicy Śródmieścia wywieziono do Pruszkowa, stamtąd wysłano ich do Mauthausen, a następnie do Rawensbruck, gdzie Maria Geszychter przebywała kilka miesięcy. Później wysłano ich do Drezna do pracy w fabryce zbrojeń.
1588.1944-10-00 -
0000-00-00
Życie Edwarda Szulmana po powstaniu warszawskim opisane zostało na stronach 10-12 jego relacji – pobyt w Grójcu, powrót do Piaseczna, zakład RGO w Zalesiu Górnym, dom RGO w Konstancinie, wkroczenie Armii Czerwonej do Polski, życie we wsi Wkra koło Ciechanowa, Dom Dziecka w Śródborowie.
1589.1944-10-03 -
0000-00-00
Sposób na uzyskanie zwolnienia w obozie pruszkowskim (po upadku Powstania Warszawskiego) - kobiety mogły otrzymać taie zwolnienie podając się za ciężarną, chorą wenerycznie lub cierpiącą na schorzenie narządów kobiecych.
1590.1944-10-03 -
0000-00-00
Po upadku Powstania Warszawskiego Zofia Marczak została wywieziona do obozu przejściowego w Pruszkowie.
1591.1944-10-04 -
0000-00-00
Koniec powstania warszawskiego - następuje przypusowe opuszczenie Warszawy i marsz głodowy ulicą Śniadeckich.
1592.1944-10-07 -
Fusswerg wyszła z Warszawy 7 października 1944, po drodze wyrzuciła wszystkie rzeczy. Uciekła razem z Pawłem (?). Zamieszkała na wsi - 7 kilometrów pod Grodziskiem. Spotykała wielu Żydów, niketórzy byli w tragicznych warunkach. Dwóch stale siedziało w poczekalni RGO. Spotkała dr Bajera, bez żony i dziecka.
1593.1944-10-08 -
0000-00-00
Po blisko 9 tygodniach głodowania i walk powstańczych ludność miasta, a wśród nich Adela Domanus musieli wyjść na wygnanie.
1594.1944-10-08 -
0000-00-00
Adela Domanus wraz z całą swą rodziną – chorym mężem, matką męża, synem i synową oraz dwojgiem osób (małżeństwo), które przygodnie znalazły się w ich kamienicy, a które przygarnęli do swojej grupy wyszli z Warszawy.
1595.1944-10-14 -
Wyprowadzanie z miasta resztek cywilnej ludności, 14 października wyszli ostati. Byłem teraz sam, z odrobiną sucharów i kilku wannami brudnej wody.
1596.1944-10-14 -
Zbliżał się pierwszy listopad, zaczynało być chłodno. By nie oszaleć w samotności ułożyłem sobie uregulowany tryb życia. Przez cały dzień leżałem bez ruchu, by oszczędzać siły. Tylko raz koło południa wyciągałem rękę po leżące obok suchary i kubek z wodą. Od rana do owego posiłku leżąc z zamkniętymi oczami przypominałem sobie takt po takcie wszystkie kompozycje jakie grałem. Od południowego posiłku do zmierzchu przypominałem sbie treść wszystkich książek jakie kiedykolwiek przeczytałem i powtarzałem słówka angielskie. Sam sobie dawałm lekcje angielskiego, zadawałem pytania i odpowiadałem. O zmierzchu zasypiałem i spałem mniej więcej do 1 w nocy, po czym świecąc zapałkami, których zapas znalazłem wyruszałem na poszukiwanie żywności
1597.1944-11-15 -
Bunkier na Promyka szpital PCK na Boernerowie - opieka nad partyzantami przyjeżdża z Grodziska A Margolis - rozmawia z dr Świtalem wyrusza ekipa 5 osób + Ala
1598.1944-11-15 -
Spadł pierwszy śnieg. Zimno dokuczało mi coraz bardziej pod stosem łachów, które nagromadziłem sobie zewsząd. teraz gdy się budziłem były okryte warstwą śniegu. Legowisko usłałem sobie w narożniku strychu, pod ocalałym kawałkiem dachu, lecz reszta dachu była zerwana i nawiewało śniegu
1599.1944-12-06 -
0000-00-00
W obozie wybucha epidemia. Lekarz orzeka, że jest to odmiana tyfusu. Objawia się uporczywą biegunką i wysoką temperaturą. Jest niezwykle wyczerpująca, ponieważ trwa parę dni,kończy się i znów powraca. Sophie i jej mąż też chorują. Sophie dostaje biegunki co dwa tygodnie. Jest coraz słabsza, ledwo może chodzić. Do obozu przyjeżdżają kolejne transporty, tysiące osób z Oświęcimia, Dachau i innych obozów. Wygladają przerażająco, sama skóra i kości. Nie mają siły samodzielnie stać, jedni opierają się o drugich. Czasem ktoś upada na ziemię i już nie wstaje, umierają z głodu i wycieńczenia. Im więcej osób do wykarmienia, tym mniej jedzenia na jednostkę. Jakościowo jedzenie też jest coraz gorsze, prawie sama woda. Najlepiej jest pozostać w łożku, tam jest najcieplej, zresztą i tak większość nie ma siły już wstać.
1600.1944-12-07 -
0000-00-00
Spotkanie Barbary i Adolfa Bermanów z Celiną Lubetkin, Antkiem Cukiermanem, Zygmuntem Warmanem, Markiem Edelmanem i Lodzią Borkowską-Zybersztajn w Grodzisku, 7 grudnia 1944. Było to ich pierwsze spotkanie po upadku Powstania Warszawskiego.
1601.1944-12-25 -
Po drugim najściu w Wigilię bandy szantażystów na dom w Głoskowie Maria i Halina z dzieckiem następnego dnia opuściły to miejsce. Poszły do Pruszkowa, tam u znajomych doczekały wyzwolenia
1602.1945-00-00 -
0000-00-00
Sophie i jej rodzina zostaje odebrana ze stacji kolejowej w Paryżu, i zawieziona do luksusowego hotelu. Gdy mówią, że przebywali w obozie w Belsen, ludzie ściskają im ręce i pytają jak to możliwe, że cała trójka przeżyła. Dostają bardzo dobrą opiekę, mają zapewnione jedzenie i ubranie. Mąż zarejestrował ich na liście oczekujących na wyjazd do Izraela. Sophie pyta lekarza, czy jej stan pozwala na podróż. Dowiaduje się, że, aby dojść do zdrowia po tym co z jej organizmem się stało podczas pobytu w obozie, potrzebuje pół roku lub więcej. Przepisuje jej środki uspokajające i przeciwbólowe
1603.1945-00-00 -
0000-00-00
Mąż Sophie odnajduje jej brata - Maxa.
1604.1945-00-00 -
0000-00-00
D. Dąbrowska poznała Jerzego Bühla na studiach.
1605.1945-00-00 -
0000-00-00
Obywatele Żoliborza wybrali Romana Łuczaka do pierwszego Komitetu Blokowego, w którym był prezesem.
1606.1945-00-00 -
0000-00-00
Stanisława Dębowska wyszła ponownie za mąż za Guzowskiego, który zmarł parę lat temu.
1607.1945-00-00 -
0000-00-00
Po powrocie do wolnej Warszawy Adela Domanus nadal kontaktowała się z Jadwigą Maczko. Dostarczyła jej papiery aryjskie i metrykę na imię Leokadii Sopyki, a potem na nazwisko Jadwigi Aniołkowskiej.
1608.1945-00-00 -
0000-00-00
Pewnego dnia Jadwiga Maczko przybiegła zdenerwowana do Adeli Domanus, bo zgłosiła się do niej właścicielka nazwiska z papierów Leokadii Sopyła. Była to pomocnica domowa, rodem z pod Wilna, której dokumenty tj. metryka i książeczka służbowa znajdowały się w biurze Pośrednictwa Pracy prowadzonego przez organizację społeczną Samopomoc Społeczną Kobiet. Stamtąd Adela zabrała jej papiery sądząc, że już się po nie nie zgłosi. Pani Sopyła zrozumiała wyjątkową sytuację i nie wykorzystała sytuacji. Adela zaś zdobyła nowe papiery dla Jadwigi Maczko.
1609.1945-00-00 -
0000-00-00
Po wojnie Janina Pawlicka zamieszkała w Izraelu.
1610.1945-00-00 -
0000-00-00
Irena i Jan Guranowscy zamieszkali u dr Ostrowskiego w Łodzi, który w getcie był świadkiem zamordowania jej męża.
1611.1945-00-00 -
0000-00-00
Żydowska dziewczynka, którą Łukaczowa wzięła na wychowanie, miała na imię Madzia i bardzo przywiązała się do autorki. Codziennie czekała przy drzwiach, gdy autorka wracała z pracy. Madzia mając rok i dwa-cztery miesiące pytała Łukaczową, czy jest jej prawdziwą matką. Matka śniła jej się. Łukaczowa zabroniła dziecku widywać się z autorką – obawiała się jej przywiązania do Żydówki. Autorka tłumaczyła jej, że musi przygotować się na to, że po Madzię zgłosi się rodzina. Łukaczowa nie chciała zgłosić, że Madzia uratowała się, planowała w takim wypadku uciec z nią do lasu. Autorka walczyła długo ze sobą, czy zgłosić fakt ocalenia żydowskiego dziecka. Ostatecznie nie zrobiła tego, uważając, że lepiej, żeby Madzia miała rodziców. Kiedy autorka wyjechała do Izraela, nadal utrzymywała z nią kontakty. Pewnego razu Łukaczowa poprosiła w liście, by przerwała korespondencję z Madzią – nie wiadomo, czy ze względów politycznych, czy ze względu na dziecko. Kontakt urwał się.
1612.1945-00-00 -
0000-00-00
Po wojnie autorka bezustannie i bezskutecznie poszukiwała wiadomości o losie syna Amka. O córce wiedziała, że została wywieziona do Majdanka lub Treblinki na śmierć. O synu nie wiedziała nic. Szukała go przez różne instytucje, Czerwony Krzyż, na każdej stacji w drodze do Izraela pisała na ścianach: „Poszukuję Ciebie Amku” i podawała swoje imię i nazwisko. Bez skutku. Nie ma nawet jego fotografii. Córka miała dwie szuflady zdjęć; lubiła się fotografować. Autorka wyznaczyła wysoką nagrodę za przysłanie zdjęć córki. Ludzie szukali po fotografach, ale wszystko w Warszawie było zniszczone i nie można było ich znaleźć.
1613.1945-00-00 -
0000-00-00
Losy rodziny Lewenthal i Aman po wojnie opisane zostały na 2 stronie relacji.
1614.1945-01-18 -
W obozie atmosfera podniecenia. Pod wieczór Niemcy każą przygotować się do wyjścia z Oświęcimia. Na drogę więźniowie dostają nieco chleba, ale ponieważ magazyny żywności nie są już pilnowane, kto chce rabuje puszki mięsa, chleb, cukier. Bluma Babic ze swoim Barakiem zostaje doprowadzona z Birkenau do obozu centralnego. Spędzili tam noc. Rano zaczął się słynny później "marsz śmierci".
1615.1945-01-18 -
Wychodząc z obozu, Bluma Babic znajduje porzucone SS-mańskie buty z cholewami z zamienia swoje pantofle na buty. Okazuje się, że oba są lewe: nogi Blumy pokrywają się ranami. Wyrzuca buty po Niemcu i idzie boso, nogi owijając szmatami. Wieczorem szmaty są tak przemarznięte i przyklejone do stóp, że nie sposób ich zdjąć.
1616.1945-04-18 -
Lagerfuhrer rozdziela pośród wszystkich w obozie resztki prowiantu: trochę chleba i ziemniaków, po czym ucieka. Zapasów wastarcza zaledwie na trzy dni. Ostrzeliwanie nie ustaje. Dziewczęta wraz z częścią Włochów ukrywają się w murowanej piwnicy z węglem.
1617.1945-04-26 -
Wojska radzieckie zajmują część Berlina, obóz Haliny A. znajduje się w tej strefie. Rankiem mieszkańców schronu budzi cisza. Z radością wychodzą na powitanie radzieckich żołnierzy. Są skonsternowani: okazuje się, że wolność, zamiast wywołać eksplozję radości, przyniosła niepewność dalszego losu. I dziewczęta, i Włosi nie wiedzą, co robić.
1618.1945-04-26 -
Włosi nadal z trudem zdobywają jedzenie: czasami żywią się beczką skondensowanego mleka, czasem marmoladą lub konserwami. Halina A. i koleżanki nie są już głodne - ale są w niebezpieczeństwie. Rosjanie gwałcą, bez wyboru, Niemki i więźniarki. Uważają, że wyzwolone obozowiczki powinny im się "odwdzięczyć".
1619.1945-04-29 -
Pijany żołnierz sowiecki próbuje zaprosić do siebie Basię. Gdy ta odmawia, rząda towarzystwa Haliny A. Zaczyna jej grozić rewolwerem. Ta opowiada z pogardą, żeby strzelał: nie zginęła od kuli niemieckiej, zginie z ręki wyzwoliciela. Rosjanin rzuca się na Halinkę - ale Polka jest silna, bije się z nim i wygrywa. Za karę przez całą noc mają stać na baczność pod groźbą rewolweru.
1620.1945-05-03 -
3-go maja 1945 Halinka Czamarka w obozie Neustadt jak co rano wychodzi do pracy. Wkrótce jednak przybiega do Blumy Babic, leżącej z gorączką. Przynosi papierosy i wiadomość, że wojna się skończyła. Niemcy uciekają. W obozowej kuchni leżą paczki Czerwonego Krzyża i kto chce bierze z nich żywność i papierosy.
1621.1945-05-03 -
Więźniarki Neustadt widzą, jak Niemcy opuszczają obóz z walizkami. Uciekają SS-manki, które ich pilnowały. Kobiety rzucają się do kuchni, aby zdobyć jedzenie. Wycofujący się Niemcy zabijają wiele z nich.
1622.1945-05-05 -
Włosi odprowadzają przyjaciółki do granicy Berlina i żegnają z żalem. Dziewczęta maszerują do wieczora. We wsi kradną wózek, na którym odtąd ciągną walizki. Na noc zostają u Niemców, którzy boją się im odmówić pokoju.
1623.1945-05-05 -
Po zabiciu wielu więźniarek przez wycofujących się Niemców kobiety boją się ruszyć z baraków. Nie wiedzą, co ze sobą zrobć, nie wierzą, że wojna skończona. 5 maja o 9.00 rano do obozu wjeżdża amerykański czołg. Amerykanie są przrażeni obozem, stosami trupów, żywymi szkieletami. Żołnierze padają na kolana i modlą się. Nikt nie mówi po angielsku, nie potrafi im niczego wyjaśnić.
1624.1945-05-05 -
Po Amerykanach, do obozu Neustadt wchodzą Rosjanie. Niedaleko nad Elbą nastąpiło historyczne spotkanie frontu rosyjskiego z amerykańskim i angielskim. Amerykanie rozdają czekoladę i gumę do żucia. Rosjanie uganiają się za kobietami. Więźniarki wciąż umierają z głodu i wyczerpania - zaczynają też umierać z przejedzenia. Blumę Babic i Halinkę ratuje brak apetytu. Do dwójki przyjaciółek dołącza trzecia koleżanka - Dora Dobrzyńska z Łodzi. Stają się nierozłączne.
1625.1945-05-07 -
Dziewczyny dzielą się szczupłym prowiantem z Niemcem, który jest głodny i prosi o chleb. Robią to świadome, że może być mordercą - znają głód i nie umieją odmówić. Wędrują cały dzień, mijają Zassen - miasteczko w połowie drogi do Frankfurtu nad Odrą. Nie mogą znaleźć noclegu. Śpią na polanie.
1626.1945-05-07 -
Amerykanie wycofują się na drugi brzeg Elby, w Neustadt pozostają Rosjanie. Przynoszą więźniarkom kury - starsza pani z Będzina pozwala im pić tylko rosół. Dzięki niej dziewczęta mniej chorują. Nocą pijany Rosjanin z karabinem maszynowym rozbija drzwi pomieszczenia, gdzie śpi Bluma Babic. Dziewczyny w koszulach nocnych uciekają przez pole do drzwi komendantury. Zaalarmowany komendant radziecki zaprasza do własnego łóżka. Dziewczyna, która uciekając zaplątała się w koszulę, zostaje napadnięta i zgwałcona. Gwałcenie więźniarek przez rosyjskich żołnierzy staje się codziennym koszmarem.
1627.1945-05-08 -
Piątego dnia wędrówki dziewczęta są zupełnie wyczerpane, nie mają już jedzenia. Słyszą strzały - na wiwat. Dowiadują się, że właśnie skończyła się wojna. Napotkani żołnierze zapraszają je na kolację. W pobliżu są tory kolejowe i następnego dnia mają ruszyć pociągi.
1628.1945-05-08 -
0000-00-00
Po zakończeniu wojny prawnik S., również oficer policji żydowskiej, został aresztowany za wyjawienie kryjówki Żydów.
1629.1945-05-09 -
Po kilku godzinach pociąg staje. Wszyscy mają wysiąść. Janek skacze pierwszy i odbiera od dziewcząt walizki. Nim wysiądą dziewczęta, pociąg gwałtownie rusza. Po godzinie dziewczynom udaje się zabrać powracającą na miejsce postoju lokomotywą. Po drodze zatrzymuje je pociąg wojskowy: sowieccy żołnierze rządają oddania im czwórki dziewcząt. Chcą je zabrać do obozu wojskowego - "w wiadomym celu". Rugane i ściągane siłą, dziewczęta bronią się z płaczem. Ratuje je oficer radziecki, prowadzący lokomotywę.
1630.1945-05-09 -
Rankiem ma ruszyć pociąg do Poznania. Dziewczęta poznają miłego Polaka, Janka, który tak jak one wraca do Warszawy. Proponuje im swoje towarzystwo, dzieli się jedzeniem i wodą. Rosjanie zagrozili dziewczynom, że nigdzie nie pojadą - ale z pomocą Janka wsiadają do wagonu.
1631.1945-05-18 -
Bluma Babic, Halinka i Dora wędrują z grupą Holendrów, więźniów Neustadt, wracających do ojczyzny. Amerykanie podwożą ich samochodami, dostarczają żywność. Obozują w polu, nocami śpiewają przy ogniskach. Bluma uważa, że z Holandii łatwiej będzie pojechać w świat niż z Polski, gdzie decydują Rosjanie. Na moście na Elbie stoją wartownicy angielscy, amerykańscy i rosyjscy. Kto chce wrócić do swojego kraju, musi mówić w jego języku. Dziewczęta milczą, mówią za nie zaprzyjaźnieni Holendrzy. Udaje im się przekroczyć rzekę.
1632.1945-05-20 -
Halina A. spotyka na ulicy dwie znajome z getta. Opowiada im o śmierci Celiny. One opowiadają o ostatnich dniach pani Aszkenazy: na Majdanku ludzi wygoniono z wagonów i pędzono jak bydło. Matka załamała się, bała o Halinę, powtarzała jej imię. 20-05-1943 w obozie odbyła się największa selekcja i matka wraz z tysiącami Żydów trafiła do gazu. Siostry - rozmówczynie Halinki, uratowały się, bo przeniesiono je do obozu w Skarżysku. Halina zdaje sobie sprawę, że słyszy o wszystkim dokładnie w drugą rocznicę śmierci matki.
1633.1945-06-00 -
0000-00-00
Francuzka pracownica socjalna znajduje rodzinę w miasteczku niedaleko Paryża, która przyjmuje Sophie i jej córkę do siebie. Sophie właśnie tego potrzebuje, świeżego powietrza i spokoju. Mąż musi zostać w Paryżu, żeby załatwić wszystkie formalności związane z wyjazdem, ale często je odwiedza. Sophie czuje się tu szczęśliwa, dawno się tak nie czuła. Odnajduje wewnętrzny spokój. Tu w tym małym, pięknym, francuskim miasteczku odbudowuje swoją zniszczoną psychikę i toruje sobie drogę do normalnego życia.
1634.1945-07-07 -
7 maja skapitulowała III Rzesza. Więźniarki przenoszą się z baraków do pomieszczeń niemieckich. Okazuje się, że Niemcy w wielu miejscach pozostawili miny - wiele dziewcząt ginie.
1635.1945-09-00 -
0000-00-00
Rodzina Knaperbaum po wojnie utrzymywała listowny kontakt z Stanisławą Sokołowską.
1636.1945-09-00 -
0000-00-00
Po wojnie Alicja Barduek pojechała do Belgii, a później do Szwajcarii.
1637.1945-09-00 -
0000-00-00
Ludwika Wiśniewska po powrocie do Warszawy posłała Krysię do szkoły baletowej do Gimnazjum Rzeszotowskiej, ponieważ miała wielkie zamiłowanie do tańca.
1638.1945-09-00 -
0000-00-00
Państwo Mettowie osiedlili się na stałe w Warszawie.
1639.1945-09-00 -
0000-00-00
Hajderowie i Liberman z córką (żona zginęła) wyjechali do Francji.
1640.1945-09-02 -
0000-00-00
Po wojnie Panie ukrywające się u Stanisławy Sokołowskiej wyjechały do Łodzi, gdzie otrzymały mieszkanie. Jedna z nich dostała posadę, a druga wkrótce wyjechała do Ameryki, rok później matka, a ostatnia – chorowita – wyjechała do Izraela w Palestynie.
1641.1945-12-24 -
Preleski z synem postanawiają wybrać następny transport. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie - mają spotkać panie w Berlinie, ale nie mówią, gdzie. O północy 24 grudnia Lila, Hania i matka wsiadają do umówonej ciężarówki. Dwaj żołnierze ukrywają je pod stertą siana. Nie wolno im się ruszyć ani odezwać, gdy samochód się zatrzyma, nawet gdyby słyszały strzały. Samochód zatrzymuje się, ale nie jest kontrolowany. Kierowca dowozi je do Berlina.
1642.1946-00-00 -
0000-00-00
Adela Domanus czasem, gdy patrzy na fotografię Inki, wiszącą nad jej łóżkiem, ze wzruszeniem przypomina sobie jej słodkie słowa, gdy obejmując ją za szyję snuła swoje marzenia. Chciała, gdy już będzie duża, kupić Adeli mały domek, w którym mogłaby spokojnie mieszkać na starość.
1643.1946-00-00 -
0000-00-00
Po jakimś czasie znajoma Adeli Domanus przywiozła jej z Łodzi małą paczuszkę, którą otrzymała przed wyjazdem od Klary Sapiro. Były to stare, bardzo staroświeckie łyżeczki do czarnej kawy, 6 sztuk – pamiątka po babce.
1644.1946-00-00 -
0000-00-00
Jadwiga Maczko pod nazwiskiem Jadwigi Aniołkowskiej wyjechała do Paryża do swojej bratowej, a stamtąd do USA do Nowego Yorku, gdzie obecnie przebywa.
1645.1946-00-00 -
0000-00-00
Na stronach 5-6 Fryderyka Thepper opisała swoje losy po wojnie – pomoc Komitetu Żydowskiego w odnalezieniu rodziny matki; wypoczynek w „Śródborowiance” koło Warszawy; dom dziecka w Helenówku; praca i nauka w Dzierżoniowie; powrót do Warszawy.
1646.1946-00-00 -
0000-00-00
Po wojnie w Niemczech autorka poznała Aharona Rozenberga i wyszła za niego za mąż. On również stracił całą rodzinę: żonę i czterech synów. Ostatni syn został zastrzelony na godzinę przed zakończeniem wojny. Autorka z mężem zamieszkali w Izraelu. Co roku urządzają kolacje sederowe, aby upamiętnić lata okupacji, kiedy w noce sederowe nie miała gdzie się podziać.
1647.1946-08-13 -
Z Europy wraca do Palestyny narzeczony Blumy Babic, Abram /dotąd zajmował się transportem ocalałych i zdobywaniem broni dla żydowskiej organizacji bojowej/. W sierpniu 1946 w domu jego rodziców odbywa się wspaniałe wesele. Wkrótce potem wychodzą za mąż również Halinka i Dora.
1648.1948-00-00 -
0000-00-00
Inka skończyła gimnazjum w języku hebrajskim, odbyła służbę wojskową i otrzymała pracę. Wyszła potem za mąż i urodziła syna. Mieszka na stałe w Hajfie.
1649.1950-00-00 -
0000-00-00
Ludwika Wiśniewska doczekała się własnego mieszkania na ul. Zbarskiej.
1650.1962-00-00 -
0000-00-00
Sytuacja Krystyny Gronowskiej nie pozwalała, aby ugościć Ludwikę Wiśniewską w Izraelu.
1651.1964-00-00 -
0000-00-00
Krystyna Gronowska w liście prosi o danie pracy Ludwice Wiśniewskiej, jako wyraz wdzięczności za okazaną jej pomoc w czasie okupacji niemieckiej.
1652.1964-00-00 -
0000-00-00
Irena Kucharzak wciąż utrzymuje kontakt z Rachelą Gurmanową – obecnie Seifertową, zamieszkałą w Nowym Yorku w Port Washington, 52 Birch Street.
1653.1965-00-00 -
0000-00-00
Adela Domanus posłała Klarze Sapiro i Ince na pamiątkę z Polski Millenium piękny album. Wcześniej wysłała im miniaturowe wydanie „Pana Tadeusza”.
1654.1965-00-00 -
0000-00-00
Po wyemigrowaniu z Polski, państwo Berlińscy mimo najlepszych chęci nie są w stanie pomagać Marii Partyce ze względu na ich podeszły wiek i bardzo złe warunki materialne.
1655.1965-00-00 -
0000-00-00
Maria Sadowska po wojnie jest osobą bardzo chorą, samotną i zarobki jej wystarczają zaledwie na skromne utrzymanie.
1656.1994-08-01 -
1914-08-01
Tuż przed zmrokiem dowódca oddziału powstańczego (Powst. W-skie), który wyzwolił 50 Żydów pracujących na Umschlagplatzu kazał ustawić się Żydom i powiedzał, że powstanie dopiero się zaczęło i że potrzebna będzie pomoc każdego człowieka, że daje wyzwolonym ludziom wolną rękę: mogą przystąpić do powstania lub odejść w dowolnym kierunku. Wszyscy Żydzi, poza kilkoma, którzy już nie mogli się ruszać, przyłączyli się do powstańców.
1657.1995-04-15 -
Do 15 kwietnia 1945 r.( osiem dni do żydowskiej go święta Pesach). Ber Ryczywół pozostawał w Łukowie, czekając na okazję by dostać się do Warszawy. W tym dniu, zapakował swój dobytek i udał się na dworzec kolejowy. Po całonocnej podróży rosyjskim pociągiem wojskowym ( Ber dostał pozwolenie od kapitana pociągu. Nie chcąc się narażać nie powiedział, że jest Żydem) przemarznięty do szpiku kości , Ber zszedł z pociągu w Warszawie. Dookoła gruzy. Nie ma ludzi. Śladu życia. Ber udał się w kierunku Mokotowa z nadzieją, że może tam coś ocalało. Szedł przez Marszałkowską a gdy doszed do Puławskiej 73/ 75 nie było tam śladu domu. Pusty plac. Ber wszedł do mieszkąjcych w pobliżu Polaków, którzy powiedzieli mu, że nigdzie nie ma tu Żydów. U znajomego Polaka, który był zaskoczony widząc żywego ,,śledziarza", zostawił swoją ciężką paczkę. Postanowił , w poszukiwaniu kogoś bliskiego, pojechać do Piaseczna gdzie, przed wojną mieszkała rodzina Bera.
1658.1998-07-23 -
Ok 16 - funkcjonariusz SP zapukał do Tyszki z wieścią o samobójstwie
Copyright © 2011 Centrum Badań nad Zagładą Żydów
wykonano ze środków
Ford Foundation grant No 1015-1739 oraz The Fund for support of Jewish Institutions or Projects outside Norway
realizacja informatyczna: