szukaj w artykułach redakcyjnych
polski      english 

Strona główna

Kalendarium

O bazie

Szukaj w bazie danych

Centrum

Logowanie



WYDARZENIA





lp.dataopis wydarzenia
1.1943-04-01 -
1943-04-14
Skoszarowano po stronie aryjskiej Żydów zatrudnionych w Ostbahn
2.1943-04-01 -
1943-04-19
Informacja o likwidacji getta w kwietniu 1943: „W pierwszych dniach kwietnia dowiedzieliśmy się o zamierzonej likwidacji wszystkich przedsiębiorstw żydowskich. Pracownicy mieli być przewiezieni do Trawnik, rzekomo do dalszej pracy warsztatowej.”
3.1943-04-01 -
1943-04-19
Reakcje Żydów po tym jak w kwietniu 1943 roku rozeszły się wiadomości, że warsztaty zostaną zlikwidowane, a robotnicy zostaną przewiezieni do pracy w Trawnikach: „Nikt jednak nie wierzył tym zapewnieniom. Większość poczęła rozglądać się za kryjówkami i gromadzić w nich żywność na mające nadejść ciężkie dni.”
4.1943-04-01 -
1943-04-19
Atmosfera przed akcją kwietniową. Przeczuwanie likwidacji getta: „W atmosferze przygotowań niemieckich do akcji wyczuwano likwidacje ostateczną, a za tym długą i bezwzględna.”
5.1943-04-01 -
1943-04-19
Dojrzewanie myśli o oporze zbrojnym: „Samorodnie dojrzała myśl o obronie. Noszono w sobie potrzebę zemsty, wyrosłą na podłożu doznanej krzywdy i wyczucia nieuchronnej zguby.”
6.1943-04-01 -
1943-04-08
Od kilku dni widnieją przed blokiem szczotkarzy odezwy nawołujące ludzi do pracy – kto się nie zarejestruje do pracy, ma opuścić blok. Ale warsztaty są nieczynne, surowiec wywieziony, więc to chyba podstęp, by ludzi skupić w warsztatach i stąd ich wyciągnąć. Toebbens ponoć przepraszał robotników za wywiezienie grupy bez uprzedzenia. Przyrzekł, że w przyszłości będą wcześniej powiadamiani o terminie wyjazdu.
7.1943-04-01 -
1943-04-09
W gazecie ukazała się wzmianka o wysiedleniu 130 tys. Żydów z Holandii na Wschód. Autorka zastanawiała się, czy Żydzi w Holandii wiedzą, co oznacza wysiedlenie. Aż dowiedziała się, że ktoś dostał kartkę z Holandii z zapytaniem, jaki klimat i warunki życia panują w Treblince, gdyż u nich sprzedaje się działki podlegającym wysiedleniu Żydom. Po 8 miesiącach mordowania ludzi w Treblince, w Europie nie wiedziano o tym miejscu kaźni, a Niemcy nadal mogli nabierać ludzi.
8.1943-04-01 -
1943-04-09
Audycje angielskie tchną wiarą, tupetem, nadzieją w zwycięstwo. Zawczasu obmyśla się rodzaj rządu w Europie, szykuje się odzież dla zrujnowanych narodów. Nie myśli się o ginących w bestialski sposób ludziach. Co dzień giną tysiące, a Ameryka obmyśla, jak po wojnie będą urządzone biura Jointu.
9.1943-04-03 -
1943-04-03
Franciszka Grunberg rozmawia telefonicznie z Panią P. Kobieta mówi, że wyprawiła Ryśkowi imieniny, na których są 'sami swoi'. jak się okazało byli tam dwaj mężczyźni, przyjaciele pani P., wywiadowcy Urzędu Śledczego. Pani P. oznajmiła, że stara się o mieszkanie dla Franciszki i będzie wiedziała za kilka dni, czy uda jej jej się je zdobyć. Poprosiła, aby Franciszka dzwoniła codziennie, bo syn jej jest nerwowy, gdy telefon milczy.
10.1943-04-03 -
1943-04-03
Franciszkę Grunberg i jej męża wspłlokatorzy witają okrzykami- szczęśliwi, że ich widzą. Opowiadają o tym, jak Niemcy wkroczyli do mieszkania, w dniu wyjścia Grunbergów. Wszystkich ludzi zrewidowali, zabrali wszystkie wartościowe rzeczy.
11.1943-04-03 -
1943-04-03
Franciszka Grunberg po trzech dobach nie zdejmowania obrania marzy o kąpieli i położeniu sie na swoim niewygodnym, podartym tapczanie.
12.1943-04-03 -
1943-04-03
Rozeszła się wieść, że w getcie Niemiec został postrzelony przez Żydów. Mogła to zrobić tylko uzbrojona w rewolwery hołota grasująca po getcie, bo nikt posiadający elementarne poczucie odpowiedzialności nie zdobyłby się na taki wybryk, który pociąga za sobą setki niewinnych ofiar. Wiadomość podziałała w ten sposób, że wszyscy w panice zaryli się w lochy lub uciekli z getta. Ulica Miła została obstawiona przez żandarmerię. Wszyscy spodziewali się pogromu, tak jak to miało miejsce 13 marca. Ale żandarmi powyciągali tylko z mieszkań rzeczy i tym się zadowolili.
13.1943-04-04 -
1943-04-04
Franciszka Grunberg wraz z mężem udaje się do Cyli, aby zapytać, czy ma dla nich jakieś lokum. Dowiadują się, że Cyla wraz ze swoją krewną nie mają się gdzie ukrywać. Proponują jedynie wspólną wizytę u Basi, w poszukiwaniu ratunku.
14.1943-04-04 -
1943-04-04
Franciszka Grunberg udaje się z mężem do znajomego w celu wyrobienia Kennkarty.
15.1943-04-04 -
1943-04-04
Franciszka Grunberg myśli tylko o wydostaniu się z getta. Nie wierzy, że uda im sie ukryć i zostać niezauważonym przez nikogo.
16.1943-04-04 -
1943-04-04
Opis nastrojów w getcie: znużenia, bierności. Rezygnacja popycha autorkę w kierunku dobrowolnego wyjazdu do obozów w Trawnikach lub Poniatowie. Życie w getcie staje się coraz straszniejsze i niemożliwe do zniesienia.
17.1943-04-04 -
1943-04-04
Getto przypomina dżunglę, gdzie rządzi prawo silniejszej pięści. Bandy rzezimieszków podszywają się pod bojówkarzy i w imieniu partii napadają ludzi w biały dzień na ulicach, przychodzą do domów i terrorem wymuszają całe mienie ofiar. Najczęściej ofiara zostaje zaskoczona w opuszczonym domu, przez który przechodzi; z lufą rewolweru przystawioną do skroni zostaje rozebrana do naga i pozbawiona wszystkiego, co przedstawia jakąkolwiek wartość.
18.1943-04-04 -
1943-04-04
Napady w getcie zdarzają się coraz częściej. Nikt im nie przeciwdziała – panuje ogólna anarchia. Niemcy przyjmują z satysfakcją wiadomości, że Żydzi napadają na Żydów. Policja polska nie ma wstępu do getta. Nie może bronić praw uciśnionego policja żydowska pozbawiona broni. Żydzi są ludźmi wyrzuconymi poza nawias społeczeństwa, nie stoi za nimi żadna instancja prawna, bezkarnie można ich zabijać, bić i okradać.
19.1943-04-06 -
1943-04-06
Powstańcy zabijają Lejkina przed drzwiami jego domu.
20.1943-04-06 -
1943-04-06
Od Toebbensa z Leszna zabrano 500 osób wprost z warsztatów.
21.1943-04-07 -
1943-04-09
Przejście z obozu do pociągu jest niesamowitym wysiłkiem. Wszyscy są wygłodzeni i nie mają siły iść. Zatrzymują się co 100 metrów żeby odpocząć. Miejsc jest malo w pociągu, więc trzeba walczyć o każde miejsce. David lokuje swoją rodzinę w przedziale, gdzie jest już 6 kobiet. Sam siada na podłodze. Sophie zapada w sen. Jest bardzo chora. Pociąg nie rusza przez następne dwa dni.
22.1943-04-07 -
1943-04-07
Rysiek Grunberg poinformował Franciszkę, że "garnitur już uszyty i wewnętrzna kieszeń też jest", co oznaczało, że jest gotowe mieszkanie i skrytka dla Franciszki i jej męża.
23.1943-04-07 -
1943-04-07
Franciszka Grunberg i jej mąż otrzymali już Kennkarty.
24.1943-04-07 -
1943-04-07
Regularnie co sobotę zajeżdża na Umschlag 40 wagonów; z getta ciągle ubywa ludzi.
25.1943-04-07 -
1943-04-07
Z dnia na dzień można zaobserwować coraz większą rezygnację, której wszyscy się poddają. Autorka nie myśli już o aryjskiej stronie, która ją przeraża coraz bardziej. Gdzieś na dnie świadomości marzy o wyjeździe do Vittel – oznacza to dla niej oazę, przystań, życie. Fantazje o wyjeździe są odskocznią od nędzy i strachu.
26.1943-04-07 -
1943-04-07
Po bloku, w którym mieszkała autorka, rozeszła się nagła wieść, że coś się szykuje. Murarze – Polacy zatrudnieni razem z Żydami zostali odwołani z terenu. W jednej chwili pokój autorki zamienił się w piekło: pakowano plecaki, gorączkowo ubierano się, wszędzie stężałe w panice twarze, obłędny strach w oczach. Po kilku minutach, wyglądając przez okno autorka stwierdziła uspokojenie. Okazało się, że polskich murarzy wezwano, żeby się zgłosili po zapłatę.
27.1943-04-07 -
1943-04-07
Po nagłej panice, która trwała kilka minut, życie wróciło do normy. Zaczęto troszczyć się o odebranie zupy, odebranie chleba, przygotowanie obiadu. Jedna z sąsiadek zaczęła się śmiać, druga płakać, potrząsając flaszeczką z trucizną: po co takie życie, lepiej to wypić i niech będzie raz koniec ze wszystkim! Trzecia patrzyła błędnie w dal.
28.1943-04-07 -
1943-04-07
Adaś dotychczas szalał, denerwował się, samo słowo „akcja” zmieniało mu twarz w maskę przerażenia. Obecnie dobija autorkę swym spokojem. Na pytanie odpowiada, że to rezygnacja.
29.1943-04-07 -
1943-04-07
Dzieci na podwórzach mają nowe zabawy: bawią się w Vittel, przewożą się nawzajem na Pawiak. Niech już lepiej bawią się tak niż w akcje i blokady!
30.1943-04-07 -
1943-04-07
Toebbens wezwał aryjskich przedstawicieli szopu, w którym pracowała autorka i zalecił im wszcząć intensywną propagandę na wyjazd.
31.1943-04-07 -
1943-04-07
Wieczorem z aryjskiej strony był telefon, że coś się znowu szykuje, żeby się dobrze przykryć tej nocy. Wiele osób nocowało w schronach. Nie ma chwili spokoju.
32.1943-04-07 -
1943-04-07
Wieczorem wysłannicy partii zjawili się u sąsiada. Rozebrano go do naga, a ponieważ nie znaleziono nic przy nim, zabrali go ze sobą.
33.1943-04-07 -
1943-04-07
Po pracy Dorota Miler wróciła do getta. Mąż został w fabryce.
34.1943-04-08 -
Postanowiłem się skoszarować. Dyrekcja Ostbahnu postawiła dla nas baraki na Dworcu zachodnim, po dwóch nocach jednak zamieszkaliśmy na Dworcu Gdańskim. Dostaliśmy tam do naszej dyspozycji dwa duże wagony, zrobiliśmy prycze - było nas zaledwie 25 osób bo mało kto chciał się skoszarować
35.1943-04-08 -
1943-04-08
Cały dzień Franciszka Grunberg z mężem opracowują plan przedostania się na stronę aryjską. Jako pierwszy z getta ma wyjść mąż i zbadać co dla Grunbergów załatwiono. Miał być u Ryśka telefonicznie skontaktować z żoną.
36.1943-04-08 -
1943-04-08
Franciszka planuje, że ekspedytor Szulca odwiezie ją do męża. Planują odwieźć też do przedwojennych sąsiadów worek z garderobą, bielizną i pościelą.
37.1943-04-08 -
1943-04-08
Nowe gangsterskie metody wymuszania pieniędzy polegają na uprowadzeniu ofiary na kilka dni, póki rodzina jej nie wykupi. Nie można odróżnić, kiedy działa partia, a kiedy podszywa się pod nią banda zwykłych rabusiów. I jedni i drudzy stosują takie same metody.
38.1943-04-08 -
1943-04-08
Dorota Miler spotkała znajomego policjanta Mitelsbacha, który radził jej aby wyszła z getta z nocną zmianą pracowników fabryki. Zauważył on, że zaczęło się kręcić po getcie dużo żandarmów.
39.1943-04-09 -
1943-04-09
Ekspedytor przyjeżdża do Grunbergów i umawia się z nimi, w celu przewiezienia męża Franciszki do Ryśka. Franciszka odprowadza męża. Jedzie z nimi jeszcze jeden znajomy.
40.1943-04-09 -
1943-04-09
Franciszka Grunberg umawia się z ekspedytorem Szulca, że następnego dnia przyjedzie po nią.
41.1943-04-09 -
1943-04-09
Franciszka rozmawia z Ryśkiem i mężem. Są zadowoleni, że sie spotkali.
42.1943-04-09 -
1943-04-10
Franciszka nie może zasnąć ostatniej nocy w getcie. Wspomina straszne wydarzenia, jakie tutaj przeżyła. Wspomina Ukraińców, inż. Henryka W., rodzinę.
43.1943-04-09 -
1943-04-10
Franciszka Grunberg zastanawia się jakie życie czeka ją po opuszczeniu getta. Zastanawia się, czy wystarczy jej sił do dalszej walki, czy ktoś poda kobiecie pomocną dłoń. Franciszka nie śpi całą noc.
44.1943-04-09 -
1943-04-09
Znajoma autorki odwiedziła ją po obiedzie. Poprzedni dzień spędziła za murem. Opowiadała jej o stronie aryjskiej: ludzie spacerują beztrosko, wystawy są wykwintne; zobaczyła kiosk z kwiatami i nie mogła oprzeć się pokusie kupienia pęczka kwiatów. Sprawiły jej wielką radość, chciała je przynieść też autorce, ale zapomniała. Dla autorki ten pęczek przylaszczek zamajaczył jako symbol wszystkiego, co jest dla niej niedosiężne: życia, wiosny, roześmianych ludzi, zapału, nadziei. Uświadomienie sobie obecnego koszmaru i bezsilności wywołało w niej załamanie. Opuścił ją pozorny spokój – przestała się opanowywać. Znajoma zaczęła opowiadać makabryczne historie Żydów ukrywających się po aryjskiej stronie.
45.1943-04-09 -
1943-04-09
Za czerwonym murem, który oddziela skazanych od tych, którym wolno żyć, biegnie inny mur – gruby mur obojętności i braku zrozumienia, jakim otoczyli się Polacy, przeważnie zupełnie nieczuli na tragedię Żydów. Hasła antyżydowskie padły na podatną glebę. Za murem życiem Żyda się kupczy, robi interesy. Po krótkim czasie przechowywania ukrywany Żyd staje się zbędnym balastem i po wyciągnięciu z niego wszystkiego oddaje się go w ręce gestapo. Póki jeszcze istnieje getto, ograbione ofiary wracają do getta, ale co będzie potem? Potem ofiary będą oddawać się wprost w ręce wroga.
46.1943-04-09 -
1943-04-09
Gdyby nastawienie Polaków do Żydów było inne, udałoby się znacznej części Żydów ocaleć, bo niepodobieństwem byłoby wyłowienie Żydów spośród wielomilionowej masy ludzkiej. Ale Niemcy potrafili zagrać na rozbudzonej jeszcze przed wojną nienawiści do Żydów, dali jej pole do wyszumienia się. Polacy zapominają w tym o własnej niewoli, bo przecież stoją na wyższym poziomie niż Żyd, którego można bezkarnie ograbić i zabić.
47.1943-04-10 -
1943-04-13
Zaczęły się bombardowania. Trzy razy ewakuowano pociąg. Wszyscy są wycieńczeni i przerażeni. Znajdują się blisko frontu. Słychać rozmowę dwóch strażników. Mają rozkaz przeprowadzić Żydów przez rzekę albo ich rozstrzelać. David wpada w panikę jak to słyszy. Namawia Sołowiejczyka, żeby z nimi porozmawiał. Poprosił, żeby ich nie zabiajali. Sołowiejczyk w swoim pięknym Niemieckim przekonuje ich, że wojna zaraz się skończy i nie będą musieli przed nikim odpowiadać za nie wykonanie rozkazów. Lepiej, żeby uciekli, Amerykanie są już blisko. Niemcy rzeczywiście zaczynają uciekać, rozpiechrzli się w lasach. Na horyzoncie majaczą sylwetki Amerykańskich żołnierzy. Żydzi zaczynają krzyczeć z radości, niektórzy chcą biec w ich stronę, ale upadają, nie mając siły iść dalej. " Czy to prawda?Jesteśmy wreszcie wolni?Udało ci się Davidzie, tak jak obiecałeś, przeżyliśmy dzięki tobie wojnę" - mówi Sophie.
48.1943-04-10 -
1943-04-10
Franciszka Grunberg mając trochę czasu do przyjazdu ekspedytora, poszła do Cyli i sąsiadki. Cyli nie było w domu. Sąsiadka na wieść, że Franciszka opuszczając getto powtarzała, że ona dłużej już tu nie wytrzyma.
49.1943-04-12 -
Tydzień przed 19 kwietnia Niemcy ogosili, że można piec macę na pesach, to znaczy, że Pesach będzie spokojny. W getcie nie było mąki jasnej tylko ciemna, to ludzie chodzili do rabina pytać, czy można z mąki ciemnej zrobić macę. Rabin odpowiedział, że w takich czasach można
50.1943-04-12 -
1943-04-12
Na Umschlagplatz znów zajechały wagony. 1100 osób od Toebbensa ma wyruszyć w drogę. Podobno już poprzedniego dnia lista była zamknięta, bo tylu stawiło się ochotników. W zeszłym tygodniu wyrwano ludzi niespodzianie z warsztatów, więc teraz pozostałe w getcie żony, mężowie i dzieci spieszą, by połączyć się z rodziną.
51.1943-04-12 -
1943-04-12
Autorka dochodzi do przekonania, że w końcu trzeba będzie jechać do Trawnik czy Poniatowa. Mnożą się głosy, że w Poniatowie jest wcale nieźle, że w tzw. osiedlu ludzie żyją jak u Pana Boga za piecem: jedzą, piją, mają wodę, słońce, dobre powietrze. Nie wiadomo, ile w tym prawdy – ludzie sami chcą się zasugerować, chcą sobie dać wmówić, żeby pojechać z lżejszym sercem.
52.1943-04-12 -
1943-04-12
Autorkę ogarnia czasem wściekłość na to dzikie przywiązanie do życia. Wydaje jej się, że Żydzi są wyjątkowo przywiązani do życia, rodzin, rzeczy, nie mają w ogóle pogardy śmierci – stąd tak mało wśród nich bohaterów. Z drugiej strony jednak chęć kontynuowania życia przez Żyda pod butem hitlerowskim jest niezaprzeczonym bohaterstwem.
53.1943-04-12 -
1943-04-16
Wyruszyła partia ludzi od Toebbensa i Szulca. U Toebbensa zgłosiło się 400 osób ponad oznaczoną liczbę. Odpowiednio robiona reklama Poniatowa odniosła sukces.
54.1943-04-12 -
1943-04-12
Kilka tygodni po aresztowaniu Ariego Wilnera ŻOB-owcy otrzymują z aryjskiej strony telefoniczny meldunek: jeżeli wy, ludzie z Organizacji Bojowej, chcecie, "aby sól nie nadeszła po po posiłku, trzeba przybyć i natychmiast ją odebrać".
55.1943-04-13 -
1943-04-13
Nazajutrz po otrzymaniu lakonicznej wiadomości ŻOB wysłała swojego przedstawiciela na stronę aryjską. Zadanie, które mu powierzono, polegało na przedstawieniu polskiemu podziemiu ŻOB nie tylko jako organizacji warszawskiej, lecz jako organizacji działającej w całej okupowanej Polsce.
56.1943-04-14 -
1943-04-15
14-04 - do szopu szczotkarzy przychodzi delegacja - Trockenheim, rabin Szapiroi rabin Stokhamer w sprawie pieniędzy na akcję pesachową, Szop wyasygnował 25 tys. zł. 15tys. od razu wypłacono, reszta miała być w niedzielę. Z ramienia szopu z delegacją rozmawia Efros, Płatkowski i Gruenberg. 15-04 Stolcman żąda od szopu pieniędzy na Pesach w Poniatowej. Szop daje 15 tys. zł. Stolcman jest dobrej myśli i umawia się na Wielkanocną lampkę wina. Mówi, że do Warszawy przyjechał Stroop, ten który podpalił Marsylię. Ale i tak uważa, że sytuacja jest dobra.
57.1943-04-14 -
Wobec pogłosek o restrykcjach wysłaliśmy delegację do naszego pracodawcy- przyjęto ją ciepło, dyrektor powiedział, że nie wie co nastąpi, ale pewne jest że pracownicy zostaną co najmniej jeszcze przez trzy tygodnie. Przed wyjazdem zawiadomi ich trzy dni wcześniej; wyjadą wraz z nim i pod jego opieką
58.1943-04-14 -
Sporadyczne strzały słychać było w getcie rankiem 14 kwietnia 1943 w przeddzień Paschy. Nie były to takie strzały, jakie zwykle słychać było z getta - odgłosy były ogłuszjące. Potężne wybuchy były przyczyną trzęsień ziemi. Getto zostało otoczone przez żołnierzy. Specjalne oddziały SS, w pełnym szyku bojowym, stały naprzeciwko muru getta. Lufy karabinów maszynowych sterczały z balkonów, okien i dachów przylegających do muru domów po aryjskiej stronie. Niemieccy zwiadowcy obserwowali teren przez dziury wydrążone w murze getta. Ulice w pobliżu były wyłączone z ruchu, patrolowali je niemieccy policjanci na motocyklach.
59.1943-04-14 -
1943-04-14
Został zabity przez bojówkarzy kierownik szopu Halmana. W bramach domów ukazały się komentarze. Podobno miał za zadanie namawiać Żydów do wyjazdu, w zamian za co miał otrzymać żelazny list, dający mu nietykalność. Obwieszczenie zawierało przestrogę dla wszystkich, którzy pomagają Niemcom w wyniszczeniu Żydów. Podpisano: oddział zemsty.
60.1943-04-14 -
1943-04-14
Ukazały się liczne odezwy na ulicach zapowiadające nadchodzącą chwilę zemsty. Nakazywały mężczyznom trwanie w pogotowiu. Nie nadszedł jeszcze właściwy moment, ale czas nagli i dalsza zwłoka spowoduje, że garstka pozostałych Żydów wyginie. Podpis: Kapitan Łęcki.
61.1943-04-15 -
Przemówienie Schultza - staje na balkonie, w ciągu 4 dni - do Trawnik - wszyscy znów dyskusje - jechać czy nie?
62.1943-04-15 -
15 kwietnia 1943 jest dniem urodzin Haliny - osiemnastych.Koledzy i koleżanki zjawiają się z wódką i jedzeniem. Wznoszą toasty za przetrwanie. Lolek, młody poeta żydowski, gratuluje rocznicy pięknej, szkoda, że ostatniej. Halinka namiętnie buntuje się przeciw temu wyrokowi. W piątek wraca do getta matka - przynosi w prezencie urodzinowym kawałek mięsa.
63.1943-04-15 -
1943-04-15
W bloku, gdzie mieszkała autorka odbył się wieczór literacki Władysława Szlengla, z którego całkowity dochód został przeznaczony na paczki dla najbiedniejszych na święta wielkanocne. Sala była wypełniona. Kiedy po przeczytaniu poważnych wierszy, Szlengel przystąpił do humorystycznej części programu, na salę wtargnęło 4 czy 5 zamaskowanych i uzbrojonych w rewolwery mężczyzn. Kazali wszystkim stanąć pod ścianą z rękami do góry. Autorka poznała w jednym z nich znajomego. Mężczyźni oświadczyli, że Związek wojskowy Żydów ofiaruje dla najbiedniejszych bloku 10 tys. złotych, które oddaje na ręce pana Szlengla. Wyjaśnili, że dają pieniądze w takiej formie, w jakiej je uzyskują – muszą to robić, by kupić broń. Wiedzą, że grasują bandy, które się podszywają pod nich, ale nie mogą temu zaradzić. Po tym opuścili salę. Zdobyli sympatię ogółu.
64.1943-04-15 -
1943-04-15
Von Sammern wydał pierwszy rozkaz do akcji gettowej.
65.1943-04-16 -
1943-04-16
Przychodzi list szantażujący, o treści - "dom jest pod obserwacją".
66.1943-04-16 -
1943-04-16
Stracono znów kilka osób, które działały lub działają na szkodę społeczeństwa. Wyroki są wykonywane z nieubłaganą konsekwencją.
67.1943-04-16 -
1943-04-16
Autorka nie była pewna, czy rzeczywiście działa jakaś partia bojowników o wolność, czy wyroki na ludzi wykonują zwykłe bandy opryszków. Jednak kilka faktów pomogło jej rozstrzygnąć tę sprawę.
68.1943-04-16 -
1943-04-16
Na bramach domów w getcie ukazały się przestrogi pod adresem band rabujących pod płaszczykiem partii.
69.1943-04-16 -
1943-04-16
W niektórych wypadkach partia stara się uzyskać od ludzi pieniądze w sposób bardziej elegancki. Przysyła listy do domu i każe sobie do dnia następnego na oznaczoną godzinę przygotować odpowiednią kwotę. Często żądane sumy są wysokie, ale można coś stargować.
70.1943-04-16 -
1943-04-16
W Bełżcu ekshumują obecnie zwłoki i spalają je – pewnie chcą zatrzeć ślady. Nie uda im się to. Autorka wierzy, że jednostki ocaleją i nie pozwolą światu przejść do porządku dziennego nad zbrodnią dokonaną na całym narodzie, zażądają zemsty. Nie uważa, by cały naród niemiecki był zatruty jadem szaleństwa i zła, ale powinien być wykreślony z rejestru wolnych narodów. Choć wie, że nikt nie pomścił Ormian po rzezi w poprzedniej wojnie. Kwestia ormiańska przestała istnieć, tak jak teraz kwestia żydowska.
71.1943-04-16 -
1943-04-16
Zbiegowie z Treblinki przynieśli do getta ukłony dla licznych osamotnionych żon i mężów. Spowodowało to sporo zamieszania i popłochu. Ludzi tych zaliczono już dawno do nie istniejących. Kobiety miały już nowych mężów, mężczyźni nowe żony.
72.1943-04-16 -
1943-04-16
Na Umschlagplatzu stoją już znowu wagony. Szulc nawołuje swoich ludzi do stawienia się do pracy, ale po ostatnim doświadczeniu u Toebbensa wszyscy rozbiegli się na inne tereny i do lochów.
73.1943-04-16 -
1943-04-16
U szczotkarzy nawołuje się stale ludzi do pracy. Nie bardzo się kwapią.
74.1943-04-16 -
1943-04-16
Dr Lautz, reprezentant Toebbensa, wysłał 3 rodziny nie zgłaszające się do warsztatu do Befehlstelle. Oznajmił o tym wszem wobec na drukowanych plakatkach, na których widnieje napis: Wer arbeitet, wird geschützt, wer nicht arbeitet, wird ins Umglück kommen.
75.1943-04-16 -
1943-04-18
Adaś otrzymał telefon, że się znów coś szykuje na jutro. Ostatnio na poniedziałek wszystko ryje pod ziemią. Podobno ma być obława na członków partii. Przygotowane wagony niepokoją.
76.1943-04-17 -
1943-04-19
Kudasiewicz robi tajne zebranie w szopie i mówi, że miał zebranie z Niemcami, którzy przedstawili plan pracy dla szopu do 31 sierpnia 43r, część szopu ma być przeniesiona na str aryjską, aby zapewnić wydajność. Niedziela upływa w dobrym nastroju, ale rozeszła się pogłoska, że Toebbens zatrzymał Sztolcmana, Odczytano to jako zapowiedź nowej akcji. W poniedz. o 9 rano widzi się dym znad Nalewek - to pierwsze starcia. O 10 rano przyjeżdża Lauts, zbiera ludzi i mówi, że Toebbens żąda wyjazdu szopu do Poniatowa. Hirschenberg odpowiada w imieniu szopu, żeby Toebbens wysłał najpierw maszyny i narzędzia to wtedy mu uwierzą. Lauts obiecał porozumieć się z Toebbensem.
77.1943-04-17 -
1943-04-24
Icchok Sznajman ukrywa się w schronie przy Kurzej 1. W schronie jest 60 osób. Po 7 dniach na skutek palenia domów byli zmuszeni opuścić schron, gdyż płomienie ognia dostawały się do wnętrza .
78.1943-04-17 -
1943-04-17
Ghetto zostaje obstawione posterunkami.
79.1943-04-17 -
1943-04-17
Często byłam pod murami z przesyłkami, marzyłam, żeby mi pozwolili tam pójść - 17 kwietnia miałam już z Klepfiszem przejść bo dużo było do przeniesienia, ale w ostatniej chwili dowiedziałam się, że mam zostać
80.1943-04-17 -
1943-04-17
Najberg i jego koledzy dostali urlop z pracy na kilka dni, opuścili warszaty Oppla i udali się do getta
81.1943-04-17 -
1943-04-17
Po przybyciu do getta Najberg udał się na teren szczotkarzy
82.1943-04-17 -
1943-04-17
Obserwacje Najberga o warunkach życia na terenie szopów szczotkarzy; liczba ślubów wśród młodzieży stosunkowo duża, były urządzane wieczorki towarzyskie i artystyczne.
83.1943-04-17 -
1943-04-17
Obserwacje Najberga po jego przybyciu do getta po klikumiesięcznej nieobecności; Wyżywienie wszystkich Żydów było a względnie wysokim poziomie. Ludzie nie odmawiali sobie niczego. Niektórzy zajmowali się szabrem, inni wyprzedawali swe kosztowności. Ludzi opanował szał zabaw zakrapianych alkoholem
84.1943-04-17 -
1943-04-17
Święto Pesach ; ludzie szykowali się do niego jak co rok, w mieszkaniu Prywesa gdzie zatrzymał się Najberg była maca, wino a nawet jajka. Przybyła żona Prywesa, który była po polskiej stronie na aryjskich papierach, setki ludzi przyszły z aryjskiej strony na święto
85.1943-04-17 -
1943-04-17
Życie na terenie szczotkarzy toczyło się normalnym trybem. Po godzinach pracy ludzie starannie się ubierali i wychodzili na deptak, jakim była ulica Bonifraterska. Z dala dochodził śpiew placówkarzy wracających z polskiej dzielnicy po pracy. Ludzie na ogół byli zadowoleni. Każdy wierzył, że dzień wyzwolenia jest bliski, ale wbrew wszystkiemu dał się wyczuwać hamowany niepokój
86.1943-04-17 -
1943-04-18
Najberg szuka kontaktu z grupami szomrowymi (zbrojne oddziały członków Haszomer Hacair) Spotkał Trinkera, który powiedział mu że zajmuje się handelm bronią, i że prawie każda rodzina żydowska ma na wypadek akcji przygotowany schowek, a niektórzy, szczególnie młodzież dla obrony swych schowków kupują broń. Cena pistoletu tzw. visa waha się od 15 do 18 tys zł, naboje od 80 do 120 zł za sztukę (dolar w getcie kosztował 160 zł)
87.1943-04-17 -
1943-04-17
Byczek poszedł spędzić święta Pesach do getta
88.1943-04-17 -
Halinka zazdrości ptakom, marzy o skrzydłach, o ucieczce albo chociaż zapomnieniu. Cieszy się obecnością matki i Jurka, który dzięki specjalnej przepustce zostaje do późnego wieczora.
89.1943-04-17 -
1943-04-22
17 kwietnia - w dzień swoich urodzin i urodzin dwuletniej córki - Michałowi udało się zdobyć rewolwer. Celek i autorka odwiedzili go i oglądali broń. Michał nie posiadał się z radości, bawił się rewolwerem jak mały chłopiec.
90.1943-04-17 -
1943-04-22
Celek i autorka zaproponowali Michałowi, że przemycą rewolwer do getta. Michał upierał się, że skoro sam go kupił, ma prawo robić z nim co chce, nie powierzy go nikomu - sam go przemyci. Tego samego dnia przemycił rewolwer do getta i został w nim.
91.1943-04-17 -
1943-04-17
Do Warszawy przybył Stroop, by przejąć sprawy służbowe SS i Dowódcy Policji od Sammerna, który w tym czasie chorował na reumatyzm.
92.1943-04-17 -
1943-04-17
W liście napisanym dwa dni przed wybuchem powstania Icchak Cukierman donosi, że jest niemal od tygodnia po stronie aryjskiej i że nie znalazł jeszcze mieszkania. Nie zdołał też zdobyć dobrych aryjskich dokumentów. Krąży po ulicach bez papierów i bez dachu nad głową.
93.1943-04-18 -
Kursowali kurierzy, głównie dziewczyny w wieku siedemnaście, osiemnaście lat z Haszomer Hatzair, Dror, Bund-u. Wraz z informacjami przynosiły rewolwery, granaty, amunicję, w swoich torebkach i koszykach.
94.1943-04-18 -
Jurek zdjął autorkę z muru. W getttcie zobaczyli oddział SS, biegnący w ich kierunku. Wbiegli do "dzikiego" budynku i weszli po schodach na górę. Na strychu schowali się w stercie piór i prześcieradeł. Niemcy przeoczyli ich kryjówkę.
95.1943-04-18 -
Z Placu Krasińskich, z Miodowej i innych miejsc można było spojrzeć za mury getta. Nieprzerwany tłum gapiów ciągnął tam, aby przyglądać się temu, co dzieje się w getcie: Niemców obrzuconych granatami, płonący wóz pancerny, Żydów pędzonych na śmierć, ludzi ratujących się z płomieni, kobiety z dziećmi na rękach. Ludzie pomstowali na okrucieństwo świata, żałowali żydowskiego złota, cieszyli się, że nie ma wiatru i pożar nie zajmie ich domów. "Szkoda Żydów, przecież też ludzie".
96.1943-04-18 -
Kwatera Główna ŻOB przy Świętojerskiej 32 podwoiła liczbę mieszkańców. ŻOB jest teraz najważniejszy w getcie, przemawia w jego imieniu. Przybyło koj i zmieniły się zajmujące je twarze, drzwi się nie zamykają.
97.1943-04-18 -
1943-04-18
W wieczór poprzedzający wybuch powstania w getcie Helena Rufeisen-Schupper wraca przez strychy na Muranowską 44. "Przy jakiejś dziurze przejściowej, w mroku, stała kobieta z małą paczuszką w ręce i pytała: Kto idzie w kierunku ul. Zamenhofa? Gdy powiedziałam, że ja idę, prosiła, bym wręczyła paczuszkę mięsa na święta jej siostrze, która będzie stała na rogu ulicy i powtarzała: Rebeka. Wzięłam tę paczuszkę i wraz z nią dostałam dużo błogosławieństw. Oddałam zawiniątko na rogu ulicy i znów tyle podziękowań jak za wielki skarb. Kawałek mięsa na Seder!"
98.1943-04-18 -
1943-04-19
W nocy o 3 obudził nas dozorca domu mówiąc że getto jest obstawione, schodzą się sąsiedzi pakowanie rzeczy, ci co mają przygotowane idą do schronów. Rano okazuje się że są obstawione inne wszystkie ulice getta, ale Niska jest wolna od blokady
99.1943-04-18 -
Tuż przed powstaniem Irena przechodzi na aryjską pracuje jako panienka do dziecka u artysty rewiowego Rewkowskiego - załatwiła jej matka, która wcześniej wyszła potem - jako tramwajarka. Szantaże - na roboty do Niemiec ojciec i brat - giną w Trawnikach
100.1943-04-18 -
1943-04-18
Oddziały niemieckie wkraczają do ghetta od Nalewek i zostają powitane strzałami, wycofują się.
101.1943-04-18 -
1943-04-18
Ludzie zaczęli między sobą szeptać i ostrzegać jeden drugiego- tej nocy ma być akcja, czuwać, kobiety i dzieci niech śpią w schronach. Wieczorem gminna karetka pogotowia kilka razy przewozi urzędników gminnych do gmachu Gminy
102.1943-04-18 -
1943-04-18
Wieczorem barykadujemy się, ustawiamy warty - tymczasem podjeżdżają samochody, wysiada z nich ok 100 żołnierzy i ustawiają się po dwóch przy każdej bramie
103.1943-04-18 -
1943-04-18
Przed świątami dużo ludzi przyszło do getta z aryjskiej strony - w naszym domu normalnie przebywało do 100 osób, a w dniu rozpoczęcia akcji z pewnością 250, wszyscy muszą się chować. Robi się ciasno , wolno brać tylko żywność, wszlkie inne paczki zostaną wyrzucone
104.1943-04-18 -
1943-04-18
Kilku starców siedzi i żarliwie się modli. Odmawiają Psalmy Dawida. Są tak zatopieni w modlitwie, że nie zwracają uwagi co dzieje się wokół
105.1943-04-18 -
1943-04-18
W schronie Berland spotyka znajomych z firmy
106.1943-04-18 -
1943-04-18
W schronie jest też kilku tak zwanych jamników czyli byłych funcjonariuszy żydowskiej SP. Siedzą z boku, nikt im nie współczuje. Każdy pamięta jak się zasłużyli podczas pierwszych akcji wysiedleńczych
107.1943-04-18 -
W schronie są też rodzice Berlanda, siostra, żona i teściowa
108.1943-04-18 -
Urzędnicy Gminy którzy wyjechali gminną karetką pogotowia 18 kwietnia zostali roztrzelani w gmachu Gminy na Zamenhofa, a zwłoki porzucono w niezamieszkałych dzielnicach dawnego getta. Było wśród nich kilku radnych z rodzinami
109.1943-04-18 -
1943-04-18
Znajomi aryjczycy podawali wiadomości telefoniczne, że na 19 kwietnia zostaje zmobilizowana policja granatowa. Na terenie szczotkarzy panował chaos, nadchodziły różnego rodzaju sprzeczne wiadomości
110.1943-04-18 -
W niedzielę w budynku wybucha burza: nikt jednak nie podejrzewa o kradzież miejscowych chłopców i Celiny. Żywność jeszcze tego samego dnia skrycie rozdzielono. Nikt z "włamywaczy" nie ma wyrzutów sumienia.
111.1943-04-18 -
1943-04-19
Grupa młodych umawia się, że w razie akcji będą ratować się wspólnie. Wyrąbują przejścia na strychach, aby mieć szansę ucieczki przez sąsiednie domy. Wraz z Jurkiem, który przyszedł w niedzielę, dyskutują o tym do północy.
112.1943-04-18 -
Władka wchodzi do getta w przeddzieńpowstania. Przebrana była za sklepikarkę, z laskami dynamitu zapakowanymi w tłusty papier, żeby wyglądał jak paczka z jedzeniem. Na Parysowskim Placu atmosfera w pobliżu bramy w murze była niespkojna. Mimo to wkrótce przerzucono przez mur drabinkę. Autorka wspięła się po niej i ze szczytu muru rozglądała się za Jurkiem Błones i Jankiem Bilakiem, "kontaktami" w getcie. Ich nieobecność oznaczała kłopoty. Autorka postanowiła zawrócić. Słychać było strzały, ludzie zaczęli w popłochu uciekać, nagle zabrano drabinę. Władka została pozostawiona na pastwę losu, jedną ręką trzymając się cegieł, w drugiej miała paczkę "masła". Nie mogła skoczyć - "masło" mogło eksplodować - i nie miał jej kto pomóc. Strzelanie się przybliżało. Autorka zdecydowała się na skok, kiedy w ostatniej chwili zatrzymał ją Jurek.
113.1943-04-18 -
Jurek i Władka przemykają się w getcie pustymi ulicami, omijając niemieckie patrole. 18.04.43 Niemcy wzmocnili je. Każdy napotkany Żyd jest kontrolowany, wszelkie pakunki są odbierane. Konspiratorzy idą do dzielnicy szczotkarzy. Mrowią się tam niespokojni ludzie z węzełkami. Plakaty rozklejone przez Niemców informują o nowych obozach pracy w Poniatowie i Trawnikach - oba miejsca są w pobliżu Lublina. Tam mają być przeniesione warsztaty szczotkarzy. Można zabrać ze sobą dzieci.
114.1943-04-18 -
Jurek i autorka spotkali Zlatę Lichtenstein - ich starą przyjaciółkę. Zlata słyszała, że Władka mieszka po aryjskiej stronie. Ruszka, jej córka, urodziła dziecko przed wysiedleniami. Zięć i reszta rodziny zostali wywiezieni. Codziennie Zlata zabiera do pracy niemowlę w koszyku na zakupy, schowane pod gazetą. Boi się Poniatowa. Ma miejsce w schronie, ale tam nie chcą dziecka - boją się, że zdradzi wszystkich płaczem. Prosi Władkę o przekazanie listu do przyjaciółki Polki na Pradze, licząc na jej pomoc. Władka przyrzeka, że list dostarczy.
115.1943-04-18 -
Przed rozklejonymi na murach plakatami gromadzili się w getcie ludzie. Władka nie wierzy własnym oczom: plakaty są apelem ŻOB, wzywają do nie słuchania rozkazów niemieckich przemysłowców. Poniatów i Trawniki w rzeczywistości są kolejnymi obozami zagłady. Wszyscy mieli się nie zgłaszać na deportację i stawiać aktywny opór. Ludzie czytający apel są niespokojni. Jurek jest dumny - działalność podziemna nie musi już być tajemnicą.
116.1943-04-18 -
W getcie zaczyna się wojna na słowa: swoje komunikaty ostrzegawcze rozwieszają niemieccy przemysłowcy - Toebbens i Schultz. Autorkę i Jurka zatrzymuje Genia Brilliantstein, pielęgniarka - znajoma sprzed wojny. Pyta, czy się schować czy iść do ŻOB. Niem zdążyli powiedzieć słowo, znika.
117.1943-04-18 -
Stasio Brilliantstein zgłosił się do właśnie do ŻOBO - chciał się przyłączyć i brać udział w powstaniu. Władka spędziła z nim pewien czas na obozie letnim przed wojną i współpracowała w Skifie. W getcie trzymał się z daleka od konspiracji. W momencie zagrożenia jednak postanowił dołączyć do starych kolegów.
118.1943-04-18 -
Autorka i Jurek dotarli do kwatery głównej Żydowskiej Organizacji Bojowej. Władka spotkała kolejną starą znajomą - Ittę Weintraub, z którą pracowały razem w fabryce Toebbensa. Wiedziała o współpracy autorki z podziemiem. Chciała wiedzieć, gdzie mogłaby zdobyć rewolwer. Szukają go z mężem od kilku tygodni. Dostaną miejsce w schronie, ale warunkiem jest broń. Nastroje w getcie zmieniły się: Żydzi sprzyjają konspiratorom, nie wierzą Niemcom, chcą się ukryć i bronić za wszelką cenę.
119.1943-04-18 -
W szopie Roericha działa grupa pod przywódctwem Velvela Rozowskiego. Pomimo że pod koniec dnia każdy robotnik był przeszukiwany przez niemieckiego strażnika, Miriam udawało się od czasu do czasu zdobyć dla ŻOB niemiecki mundur albo czapkę, które tam szyto. Koledzy przymierzają przyniesione ubrania, wygłupiają się i żartują - to jedna z kilku jaśniejszych chwil we wspomnieniach Władki.
120.1943-04-18 -
Przyjaciele pokazali autorce nową "fabrykę" amunicji, która mieściła się w sąsiednim pokoju. Po wejściu uderza odór chemikaliów. Dwóch młodych ludzi, mniej więcej dwudziestoletnich, troskliwie przygotowuje w olbrzymiej beczce wybuchową mieszankę i napełnia nią butelki starając się nie uronić ani kropli. Lusiek Błones wypytuje Władkę, czy nie dałoby się sprowadzić więcej butelek z aryjskiej strony. Do niego należy zaopatrzenie - wciąż krąży po getcie i szuka, ale zdobycie naczyń jest coraz trudniejsze. Szeregi butelek pod ścianą rosną - Władka zdaje sobie sprawę, że wstrząs mógłby zamienić kwaterę w burzę ognia. Romanowicz opowiada, że kilka dni temu wypróbowali swoje bomby zapalające - z zachwytem opisuje siłę wybuchu i płomień.
121.1943-04-18 -
Abrasha powiedział autorce, że ŻOB spodziewała się "akcji" w każdej chwili . Niemcy będą próbowali deportować wszystkich Żydów z Warszawy, podziemie gorączkowo szykuje się do stawienia oporu. Wartownicy zmieniają się co dwie godziny i bezustannie obserwują, czy coś się w getcie nie dzieje. "Następnym razem" - zakończył "pokażę ci rząd bunkrów. Jeśli walka będzie trwała jakiś czas będziesz wiedziała gdzie nas szukać." Władka wróciła do pracy po aryjskiej stronie nie wiedząc, że nigdy nie będzie miała okazji zobaczyć bunkrów, że była w getcie ostatni raz.
122.1943-04-18 -
1943-04-28
18 kwietnia wszyscy robotnicy dziennej zmiany szopu Schultza zostali zamknięci w domu przy Lesznie 76. Nocną zmianę zatrzymano na Ogrodowej. Wieczorem Line uzgodnił z niemieckimi żandarmami, że za ustaloną opłatą będą przepuszczać sześcioosobowe grupy na aryjską stronę. Gdy dowiedzieli się o tym robotnicy, wybuchła wśród nich panika. Każdy chciał wyjść z pierwszą grupą. Rozległy się strzały. Nie można już było myśleć o przejściu. NIkt nie chciał wpuścić Marii, Linego i Miry do żadnego bunkra. Noc spędzili na dachu domu razem z 40-ma innymi osobami. Z góry widzieli jak następnego dnia SS wyprowadzało ludzi z bunkrów. Wielu rozstrzeliwano na miejscu. Drugiej nocy Line spotkał znajomych bojowców, którzy zaprowadzili całą trójkę do bunkra przy Lesznie 76. Tam ukrywali się do 28 kwietnia, kiedy to Niemcy ogłosili amnestię. Razem z setkami innych osób Line, Mirka i Maria wyszli na powierzchnię. Wszystkich ładowano na ciężarówki. Pod wpływem odruchu Line podszedł do wachy obsadzonej żandarmerią niemiecką i poprosił, aby wypuścili trzy osoby. Niemcy zgodzili się, a niemiecki werkszuc z fabryki Schultza wyprowadził ich na aryjską stronę. Przyszli do restauracji Rybickich- znajomych Linego. Młodzi Rybiccy zawiadomili przyjaciół Linego. Natychmiast przyjechał prof. Kotarbiński i odwiózł Marię na Puławską do rodziny. Inż. Woroszyło zabrał Linego i Mirę do swojego mieszkania.
123.1943-04-18 -
1943-04-18
Ostania wiadomość o losie Lichtensztajna pochodzi od Ringelbluma. Późno w nocy- przekazuje on- Lichtensztajn razem ze Smolarem wyszli na ulicę by przedostać się z powrotem na Nowolipki, do szopu Halmana, który był dla niego ,,pewnym" miejscem. Kilkakrotnie miejsce to uratowało od śmierci jego, rodzinę i przyjaciół. Ringelblum uważał, że zabito ich w drodze. Więcej niczego pewnego o ich losie, losie żony i dziecka Lichtensztajna jak również wszystkich współpracowników ,, Oneg- Szabat" z Nowolipek, nie wiadomo.
124.1943-04-18 -
Przyjaciele Władki z ŻOB siedzą w kwaterze na ławkach, czyszczą rewolwery. Wchodzi Miriam Shifman, żona Avroma Feinera, koleżanka szkolna autorki i członek Zukunft. Jest członkiem ŻOB. Otworzyła paczkę, którą ze sobą przyniosła, uśmiechając się pokazała niemiecki mundur wojskowy i kilka niemieckich czapek. Zdobyła je w warsztatach Roericha - szyto tam niemieckie mundury.
125.1943-04-18 -
1943-04-23
18-go kwietnia, w dniu wybuchu powstania w getcie, Warszawa obchodzi Niedzielę Palmową. Na placu, który powstał po zburzonych we wrześniowych nalotach kamienicach, montowana jest karuzela i huśtawki.Niemcy ukrywają się za dekoracjami. Z getta padają w tamtą stronę strzały. Obok stoją armatki lekkiej artylerii, całe getto jest nimi obstawione. Po aryjskiej stronie przy niemieckich żołnierzach gromadzą się gapie. Całe gromady z zainteresowaniem obserwują, co się dzieje. W kościołach warszawskich trwają nabożeństwa Wielkiego Tygodnia. W Wielki Piątek po adoracji Krzyża wierni modlą się za więźniów, podróżnych, chorych, heretyków, Żydów i pogan. Po modlitwie za Żydów /aby Bóg oświecił wiarołomnych/ nie klękano.
126.1943-04-18 -
0000-00-00
Wybucha powstanie w getcie. Żydzi stawiają zbrojny opór Niemcom.
127.1943-04-18 -
1943-04-18
Konflikt na terenie Toebbensa. Zoorganizowana partia żydowska zmusza Niemców do przerwania kompletowania transportów przesiedleńczych.
128.1943-04-18 -
1943-04-19
Na terenie Toebbensa dochodzi do starcia robotników z Niemcami. Teren zostaje otoczony i rozpoczyna się przymusowa likwidacja.
129.1943-04-18 -
1943-04-18
Wybucha powstanie w getcie. Łucja nie śpi w nocy i obserwuje jak giną bohaterscy Żydzi.
130.1943-04-18 -
1943-04-18
Wieczorem panika rozszalała się na dobre i ogarnęła cały szop.
131.1943-04-18 -
1943-04-19
W nocy przed wybuchem powstania bojowcy siedzieli do godziny drugiej przy ubogim posiłku, naradzali się układali plany. Wtedy wpadł jeden z towarzyszy i przekazał otrzymaną ze strony aryjskiej wiadomość, że jeszcze tej nocy getto zostanie otoczone,a o godzinie szóstej rano Niemcy rozpoczną atak.
132.1943-04-18 -
1943-04-19
W przeddzień powstania Cywia Lubetkin postanowiła odwiedzić grupę bojową Droru na pozycji przy ul. Miłej. Grupa ta walczyła pod dowództwem Berla Braudy na pierwszej linii spośród trzech grup walczących na głównej ulicy getta.
133.1943-04-19 -
1943-04-19
19-04-43 magazyn szopu szczotkarzy wydaje grupie bojowej prowiant - kilka bloków masła, kaszę i marmoladę. 20-04-43 o godz. 12 - 12.30 szop się pali. O 7.30-8 wieczorem ludzie wychodzą z bunkra i są otoczeni ogniem, skacząc przez ogień dochodzą do schronu pod gruzami domu Franciszkańska 32, tam wdzierają się siłą, bo miejscowi nie chcą ich wpuścić
134.1943-04-19 -
1943-04-19
Wchodząc do getta, Niemcy dla osłony swego oddziału prowadzą przed sobą 60-letniego radcę Felda. Radca, raniony przez powstańca, umiera ze słowami : "Jestem szczęśliwy, że padłem z rąk naszych chłopców, obrońców naszego honoru"
135.1943-04-19 -
Szymon Kraus pracuje jako pracownik fizyczny na cmentarzu żydowskim - grzebie zwłoki w grobach masowych. 19 kwietnia 43 roku dochodzi do selekcji wśród pracowników cmentarza - ginie kilka osób. Pracownicy cmentarza m. in. Szymon Kraus na cmentarzu odbierają broń od PPR i dostarczają broń ŻOBowi.
136.1943-04-19 -
1943-04-27
19 kwietnia 43 AK uzupełniło zapasy broni ŻZW. 26 kwietnia AK otrzymuje meldunek, że Apfelbaum jest ranny i żąda natychmiastowej pomocy. Komenda Główna poleciła "Bystremu"zorganizowanie przejścia grupy bojowej na teren getta i włączenie się do walki. Dowódcą został "Bystry" - Henryk Iwański, za-ca- Władysław Zajdler "Żarski", a ubiezpieczać miał Paweł "Roch" Kowalski. Przeszli tunelem na Muranowskiej - 18 ludzi. Przy wejściu czekał Chaim Łopata ze swoimi ludźmi. Obrośnięci i brudni, całowali przybyszów z polskiej strony.
137.1943-04-19 -
1943-04-19
Bojowcy z rąk Niemców odbili Żydów prowadzonych na Umschlag
138.1943-04-19 -
Zarząd Organizacji Bojowej, pod dowództwem Mordechaja Anielewicza, mieścił się w bunkrze przy ulicy Miłej 18.
139.1943-04-19 -
1943-04-19
Na Niskiej spokój, Konrad oświadcza że akcja nosi charakter odwetowy za wystąpienia zbrojne i że nie dotknie bloku na Niskiej
140.1943-04-19 -
Obserwują łunę palącego się getta komentarze na mieście
141.1943-04-19 -
Wiosna 43 - getto szmukluje z aryjskiej strony broń, jedzenie, trunki, zbytek bawi się przy bogatych stołach. Nie brak pieniędzy ani żądzy życia wieczór poniedziałkowy - seder. Rano akcja nikt nie wierzy w Boga i nie nakaz religii zebrał nas przy tym stole,ale tradycja od rana kanonada - do 17. Potem wiadomość - do jutra do 6 rano wszyscy mają się stawić na wyjazd do Poniatowa
142.1943-04-19 -
Rodzina Okonowskich trzymała się dotychczas na powierzchni - starania Jurka rodziny Okonowskich i Ryndermanów Jurek - wpadł w rozpacz - nie wiedział co robić - mieli przygotowane po aryjskiej stronie mieszkanie ze skrytkami - przeniesiony dobytek wszyscy razem w getcie - blisko domu - mur
143.1943-04-19 -
Bercio miał miejsce w schronie dla swojej znjomej, z którą mieszkał. Poszli tam Motylowie 2 pokoiki na 1 i 2. piętrze oficyny - okna na Bonifraterską - doskonały punkt obserwcyjny aryjskiej strony. Wchodziło się przez piec. Drabina - na piec - od góry otwór - do pokoiku - piętro niżej do właściwego schronu ok. 60 osób, 3 piętrowe prycze. Po drugiej stronie placu - widzą dom ze swoją meliną
144.1943-04-19 -
Straż pożarna w getcie. Ma przewieźć w nocy żonę - musi wzniecić pożar, .w 28 - żeby mieli pretekst przyjechać do getta. Rezygnuje z tego przenoszą się do innego schronu dla rodzin zarządu, elity szczotkarskiej urządzenie go kosztowało bajońskie sumy, w tajemnicy 4 piętro .w 32 - 2 pokoje, okna wychodziły na ulicę, vis a vis budynku Ośrodka Zdrowia w ogrodzie Krasińskich. Do schronu - wchodziło się z prywatnego mieszkania jednego z prezesów zarządu - zamaskowane - otwór w ścianie kuchni 1 m nad podłogą, zawieszony zasłoną - zamaskowane drzwiczki - blok cegieł popchnąć. Schron - 3 pokoje - w 1 umywalnie i ubikacje - na 80 osób. Na ścianach - półki z żywnością, na podłodze - materace, bagaże, kilka łóżek dla chorych nie brakowało macy i ciasta "Lekach" - Wielkanoc - cisza, grają w karty zaczyna się akcja - od strony Wałowej 6 - Niemcy - jakiś huk - zamknięci w schronie - duszno, dzieci uśpione - detonacje - walka , karabiny maszynowe Niemcy wchodzą do domu - zastygli w schronie
145.1943-04-19 -
Rano 8.00 - ruch na podwórzu - plakaty - ekspedycja karna niemiecka zabijają na ulicach. Dziadkowie , Ida z Alikiem - jadą szukają miejsca w schronie - Mirka i ojciec w ostatniej chwili znajdują miejsce w schronie Rotblata i Czerskiego - wejście z mieszkania Rotblata - przez tylną ściankę spiżarni - schron 12x4 m - prycze pod ścianami. Znajomi: piekarnia poniżej jeszcze czynna
146.1943-04-19 -
Pracują u Toebbensa - wybucha powstanie oni - w pracy - rozchodzą się informacje "Żydzi przebrani w mundury niemieckie przedarli się z getta i za murem zabili dużo Niemców" Niemcy wycofali się z getta - duże straty
147.1943-04-19 -
1943-04-19
Ultimatum strony niemieckiej o całkowitym poddaniu zostaje odrzucone. Początek walk.
148.1943-04-19 -
1943-04-19
Niemcy wkraczają do getta by zakończyć jego zniszczenie. Partia powstańcza zaczyna powstanie. Powieszono trzy flagi na ulicy Muranowskiej (żydowską, polską i czerwoną). Powstańcy mieli dobre pozycje, na których nie mógł dosięgnąć ich ogień niemiecki. Walki trwały cały dzień. Skończyły się z powodu braku amunicji. Dzięki znajomości terenu powstańcom udało się uciec, większość przedostała się przygotowanymi trasami na stronę aryjską.
149.1943-04-19 -
1943-04-19
Mieszkanie Berlandów jest punktem zbornym dla ukrywających się w schronie na dole, balkon głównym punktem obserwacyjnym
150.1943-04-19 -
1943-04-25
Berland dzwoni do firmy , rozmawia z szefem Tańskim, który mu opowiada, że miał już wszystkie potrzebne przepustki, ale gdy udał się z nimi na gestapo żeby je poświadczyć, oficer podarł papiery i skrzyczał Tańskiego, że stara się pomagać Żydom
151.1943-04-19 -
1943-04-19
W dniu wybuchu powstania znajdowałam się w grupie bojowej działającej na Lesznie. Zostałam odkomenderowana do pełnienia funkcji łączniczki między grupami bojowymi rozlokowanymi w różnych punktach. Miałam nawiązać kontakt z bojowcami w getcie cetralnym Szyją i Chaimem.
152.1943-04-19 -
1943-04-19
Nasi towarzysze podłożyli minę na terenie dzikiego getta na Smoczej - niestety mina nie wybuchła
153.1943-04-19 -
1943-04-19
O świcie do siedziby Rady Żydowskiej zajechało kilka samochodów z SSmanami, wkrótce potem rozległy się salwy. Była to masowa egzekucja funkcjonariuszy SP, którzy odmówili udziału w akcji
154.1943-04-19 -
1943-04-19
Początek powstania - za pomocą lampek porozumiewaliśmy się z drugą grupą, zeszliśmy na I piętro do pustego mieszkania, rzucaliśmy granat na Niemców i chowaliśmy się pod okno. Wejścia przez bramy na podwórka zabarykadowaliśmy. Przy wycofywaniu się mieliśmy podpalić te barykady . Wycofywaliśmy się na strych, wszystkie strychy miały otwory w ścianach i można było przechodzić. Jak wystrzelaliśmy całą amunicję i rzuciliśmy wszystkie granaty wycofaliśmy się strychami. Było nas 30 osób, trzy grupy.
155.1943-04-19 -
1943-04-19
Wieczorem dowiadujemy się, że jeden czołg niemiecki został potraktowany koktajlem Mołotowa. Żydowska i polska flaga powiewa na dachu domu
156.1943-04-19 -
1943-04-19
O 2 w nocy obudziło nas walenie do drzwi - to znajomy przyszedł z alarmującymi wiadomościami. Na naszym podwórku jasno jak w dzień od rakiet i granatów
157.1943-04-19 -
1943-04-19
O 5,3o rano wszedłem z Prywesem na strych obserwować teren - okazuje się, że jesteśmy otoczeni przez Ukraińców, szaulisów, żandarmerię, junaków i sprzedwaczyków spośród poskiej policji. Na rogu Wałowej i Swiętojerskiej Niemcy strzelają bez przerwy z karabinu maszynowego.
158.1943-04-19 -
1943-04-19
Dowiadujemy się, że u Toebbensa i Schultza panuje zupełny spokój. W.C.Toebbens wyjaśnia że to akcja poszukiwania broni w getcie, która ma potrwać trzy dni
159.1943-04-19 -
1943-04-19
Ludzie z Werterfassug jako akt zemsty podpalili magazyny Komrada
160.1943-04-19 -
1943-04-19
Wieczór- święto Pesach. Przy świątecznym stole toczy się dyskusja nad obecną sytuacją, zastanawiamy się czy przejść kanałami na stronę aryjską
161.1943-04-19 -
1943-04-20
Pierwszego i drugiego dnia powstania Najberg spotkał uzbrojoną grupę Chamerowców pod kierownictwm rodziny Kuzko (blacharzy z pl.Grzybowskiego) oraz grupę"futmanów" pod dowództwem Wejnberga. Obie grupy były luźne, nie związane z ŻOB
162.1943-04-19 -
1943-04-19
Marysia dowiedziała się na pogrzebie p. Poniatowskiej o wybuchu powstania. Widziała dymy nad gettem
163.1943-04-19 -
Helena i Marysia usiłują dowiedzieć się co z ojcem. Marysia biega po znajomych. Znajomi pocieszają Szereszewskie. Wiktor obiecuje pojechać do getta . Wraca z niczym
164.1943-04-19 -
Powstanie zaskoczyło Zenka w getcie- trafił na Umschlag. Przez trzy dni ukrywał się tam i próbował uciec, w końcu poszedł do wagonów i uciekł z pociągu
165.1943-04-19 -
O piątej rano w poniedziałek 19 kwietnia 1943 do mieszkania przy Franciszkańskiej wpadł z krzykiem Józek: akcja, getto otoczone, strzelają, trzeba do schronu. W mgnieniu oka kobiety są gotowe. Chłopcy z sąsiedztwa przynoszą żywność: wspólnie zjadają, na wszelki wypadek, puszkę marmolady i cukier. Resztę żywności chowają. Wszyscy uciekają do schronów.
166.1943-04-19 -
Oskar, Heniek, matka i Halinka przebiegają przez podwórze: na ulicę i podwórko padają kule z karabinów maszynowych. Zejście do bunkra ukryte jest w ubikacji, w otworze pod muszlą klozetową. Olbrzymie pomieszczenie nie ma żadnego innego otworu. Jest duszno, pełno ludzi. Wszyscy sąszą, że getto zostało ostatecznie zaatakowane - zastanawiają się, czy "chłopcy z Muranowskiej" będą się bronić.
167.1943-04-19 -
Bunkier przepełniony jest smrodem kubłów z odchodami, jest duszno, ciasno, panuje niespokojne nasłuchiwanie. W nocy Halina i Celina wychodzą do mieszkania zjeść coś - zabierają koce i wracają do bunkra.
168.1943-04-19 -
Prawie wszyscy aktywiści zebrali się w mieszkaniu Samsonowicza, członka Komitetu Centralnego. Przyszli Bolek, Czesław, Stefan, Celek i autorka. Postanawiają zdobyć broń, przedostać się przez linie niemieckie i walczyć z ŻOB. Mikołaj postanawia starać się o pomoc polskiego podziemia.
169.1943-04-19 -
Działacze po aryjskiej stronie czekają na odpowiedź polskiego podziemia. W getcie jest względna cisza. W południe sporadyczne strzały słychać po obu stronach muru. Niemcy umieścili artylerię na ulicach Krasińskiej, Bonifraterskiej i Muranowskiej. Z powietrza obsertwują getto niemieckie Stukasy. Muranowska jest w płomieniach, gęsty czarny dym wali z jej północnej części. Co kilka minut zimią wstrząsa eksplozja o od artyleryjskich wystrzałów wali się część budynku. Na ulicy Świętojerskiej, na gruzach fabryki szczotek, stały wycelowane karabiny. Najwyraźniej Niemcy napotkali tam na silny opór; w powietrzu czuć zapach prochu. Władka widzi ruiny znajomych domów. Nagle rozległa się ogłuszająca eksplozja, silniejsza niż wszystkie inne.
170.1943-04-19 -
Czołgi toczą się wzdłuż ulicy Nalewki. Tysiące Polaków zebrało się na ulicach w pobliżu muru getta, żeby obserwować walkę. Zeszli się z całej Warszawy; nigdy dotąd miasto nie było świadkiem tak zawziętej walki. Polakom wydawało się to niemal niemożliwe, że Żydzi walczą z Niemcami bez wsparcia z zewnątrz. Widzowie są poruszeni, zachwyceni, przejęci. Komentują, że to "nasi" zorganizowali powstanie, `nasi" oficerowie muszą być tam, wewnątrz. W zachwycie patrzą na kolejne ambulansy, odjeżdżające na sygnale z rannymi i martwymi Niemcami.
171.1943-04-19 -
1943-04-22
Autorka dowiedziała się od Zalmana Friedricha, że gdy wybuchło powstanie Michał nie chciał wracać na aryjską stronę. Walczył w rejonie fabryki szczotek, gdzie zorganizował "fabrykę amunicji"
172.1943-04-19 -
1943-04-25
Szóstego dnia wciąż słychać ciągłe bombardowania i strzały. Getto płonie. Autorce udało się przejść przez posterunek niemiecki na rogu Nalewki i Długiej . Po dokładnej kontroli, strażnik daje jej przejść "do matki" - Władka szła do domu Dubielów na Świętojerską 21. Ulice wypełniają żołnierze. Od Nalewek do Świętojerskiej cywilom wchodzić nie wolno. Przy bramach jest mnóstwo Niemców i Ukraińców, przejeżdżają jedynie samochody wojskowe i ambulanse. Pod murem stoi wóz wysokiego rangą oficera SS.Kilkakrotnie Władkę zatrzymują patrole. Autorka dotarła do domu Dubielów: była to kompletna ruina, gruzy i kurz, okna rostrzaskane, ściany podziurawione pociskami.
173.1943-04-19 -
1943-04-19
19 kwietnia mury getta zostały otoczone przez Niemców, Ukraińców, Litwinów i polską policję. Oblężenie przygotowane na rzecz ostatecznego wysiedlenia przebiegało w zupełnej ciemności. Czujki ŻOB zauważyły sekretne przygotowania i dały znać do dowództwa, skąd poszczególne grupy wysłano na stanowiska: w rejon fabryki szczotek, wzdłuż Franciszkańskiej i Wołowej, wysłano pięć grup pod dowództwem Marka Edelmana; do rejonu przemysłowego, wzdłuż ulic Leszno, Nowolipki i Smoczej gdzie mieściły się niemieckie sklepy, osiem grup pod dowództwem Eliezera Gellera; do centralnego getta wzdłuż ulic Gęsiej, Zamenhofa , Miłej i Nalewk i dziewięć grup pod dowództwem Zachariasza Artsteina.
174.1943-04-19 -
Kurierzy krążyli po getcie, ostrzegając o grożącej "akcji", nawołując wszystkich do odmowy deportacji. Pod osłoną nocy, Żydzi chowali się w przygotowanych bunkrach, w piwnicach i na strychach, gotowi na wszystko.
175.1943-04-19 -
Lusiek, trzynastoletni brat Jurka Bloness, również wyróżnił się podczas walk w getcie dostał w nagrodę rewolwer.
176.1943-04-19 -
Pomoc policjanta - przyjaciełala męża - wydostała się z Marysią z płonącego getta znalazły schronienie u dozorczyni jednego z domów na Twardej następnego dnia - mąż - matka odmówiła wyjścia - spalona żywcem w getcie
177.1943-04-19 -
Sprzymierzeńcy po aryjskiej stronie byli całkowicie odcięci od Żydów w getcie. Próbują zdobyć pomoc polskiego podziemia, które zwodzi, każe czekać, odwleka z dnia na dzień. Przybici włóczą się ulicami, starając się nawiązać kontakt z gettem. Próbują uzyskać pomoc kilku polskich policjantów i strażaków - bez skutku.
178.1943-04-19 -
1943-04-19
19 kwietnia Niemcy zarządzają w getcie kolejną "akcję" - wtedy wybucha powstanie. Do getta wjeżdżają dwa wozy pancerne i oddział SS. Getto walczy. Spłonął jeden z pojazdów, padają zabici. Niemcy wycofują się. Przemyt do getta płynie nieprzerwanie - za pistolet, rewolwer, granat, dynamit, saletrę ŻOB płaci złotem. Z transportem broni przenika do getta 18 kwietnia polski oddział pod wodzą Józefa Lejewskiego. Pod nr 7 Placu Muranowskiego przy stanowisku karabinu maszynowego pojawia się symboliczna flaga polska. Po ciężkich starciach 19 i 20 kwietnia Lejewski i jego towarzysz, obaj ranni, wycofują się, zostawiając czterech towarzyszy zabitych.
179.1943-04-19 -
Uzupełnienie: Guta Błones, która zginęła z braćmi po zdradzie w Płudach, opiekowała się nimi jak matka. Była zresztą oparciem dla całej grupy ŻOB w fabryce szczotek, a gdy zaczęły się walki, walczyła ramię w ramię z braćmi.
180.1943-04-19 -
1943-04-03
Domy Polaków wzdłuż ulic Leszno, Przejazd, Świętojerska zostały spalone przez Niemców, wśród nich dom Dubielów. Polacy zastanawiają się, czy po Żydach - Niemcy zabiorą się za nich.
181.1943-04-19 -
0000-00-00
Niemcy przystępują do formalnego oblężenia i szturmu. Żydzi dysponują niewielką ilością broni, jednak próbują się bronić. Niemcy podpalają kolejne budynki w getcie. Getto płonie przez kilkanaście dni. Żydzi są masowo mordowani. Panuje prawdziwy "szał mordu". Niemcy tropią Żydów również po stronie aryjskiej. Jeżeli kogoś znajdują, mordują go na miejscu.
182.1943-04-19 -
1943-04-20
Wypuszczeni zostają Żydzi, którzy zaopatrzyli się w cudzoziemskie paszporty, do Hotelu Polskiego. Dzień później dzwoni ostatni telefon z getta - "Ratujcie, giniemy".
183.1943-04-19 -
0000-00-00
Rozpoczęcie końcowej fazy likwidacji żydostwa warszawskiego. Autor wraz z rodziną ukrywa się w schronie.
184.1943-04-19 -
1943-04-19
Początek powstania: „Przeczucia nie zawiodły. W zniszczone ulice żydowskie wjechały pewnego dnia oddziały niemieckie. W ulicy Miłej przywitano je gradem kul i bomb, sypiących się ze wszystkich okien ograbionych domów.”
185.1943-04-19 -
1943-04-19
Pfeferowie mięli w planach umieścić Ignasia po stronie aryjskiej po świętach wielkanocnych. Nie udało im się zrealizować zamiaru z powodu Niemców.
186.1943-04-19 -
1943-04-19
Wreszcie z okazji podwójnego święta - żydowskiej Wielkanocy i imienin Fuhrera, Niemcy przystąpili do realizacji prolongowanego od listopada 1942 zlecenia centrali oczyszczenia Warszawy z Żydów. Część z nich miała być wywieziona do Poniatowa i Trawnik, reszta - via umszlag do Treblinki i Majdanka na wykończenie.
187.1943-04-19 -
1943-04-19
W niedzielę z 18 na 19 kwietnia 1943 o drugiej w nocy Niemcy zaczęli obstawiać getto gęstymi patrolami. Pojedyncze patrole weszły do getta. Mieszkańcy pochowali się do schronów. O piątej rano do getta centralnego (za ul. Gęsią) wkroczył kolumna 2 tys. SS-manów uzbrojonych w najnowocześniejszy sprzęt: z czołgami, działkami szybkostrzelnymi, samochodami ciężarowymi i ambulansami. Za nimi posuwała się limuzyna, w której był "sztab" morderców. Przyjechał nawet Polizeifuhrer Globocnik, kat Zamojszczyzny oraz Brandt i Michelsohn z Vernichtungskommando Lublin. Wkraczające do getta oddziały niemieckie wraz z pomocniczymi ukraińskimi i łotewskimi napotkały na opór żydowskich bojowców.
188.1943-04-19 -
1943-04-19
Starcia między Niemcami a żydowskimi bojowcami nastąpiły w kilku punktach na raz. Zdaje się, iż początek był przy zbiegu ulic Miłej i Zamenhofa. Tam był główny bój. Z czterech rogów przywitał Niemców ogień zaporowy ŻOB-u. Szybko następowały po sobie wybuchy rzucanych granatów. Buchnął płomieniami pierwszy czołg celnie trafiony butelką napełnioną benzyną. Załoga jego spaliła się żywcem. Ulica zasłana była trupami tych, którzy przyszli uśmiercić innych. I „niezwyciężeni” Niemcy zaczęli się cofać.
189.1943-04-19 -
1943-04-19
19 kwietnia 1943 Niemcy po walkach wycofali się z Nalewek, gdzie miało miejsce drugie starcie. I tu bojowcy żydowscy odnieśli pełny sukces. Niemcy zostawili na „polu chwały” wielu zabitych.
190.1943-04-19 -
1943-04-20
W czasie walk, w getcie rozwieszono biało-czerwone chorągwie, pojawiły się transparenty z napisem WALCZYMY O NASZĄ I WASZĄ WOLNOŚĆ. Pierwszymi, którzy po trzech i pół roku niewoli podnieśli polski sztandar byli Żydzi.
191.1943-04-19 -
1943-04-20
Niemcy wprowadzili do walk w getcie wszystkie środki jakimi dysponowali: od czołgów, miotaczy ognia, artylerii i krótkiej broni do samolotów, bomb gazowych, aparatów podsłuchowych i... psów. Na placu Krasińskich, Świętojerskiej, Muranowskiej i w innych punktach ustawili ciężką artylerię i bezustannie ostrzeliwali getto. Jednocześnie samoloty zrzucały na nie bomby. Ale to nie pomogło. Niemcy musieli zdobywać milimetr ziemi za milimetrem, dom za domem, a straty ich w ludziach, w stosunku do strat bojowców było wprost ogromne. I wtedy Globocnik dał rozkaz podpalenia getta.
192.1943-04-19 -
1943-04-19
Pierwszą wiadomość o wybuchu walk w getcie przyniosła Henrykowi Rudnickiemu gospodyni domu, w którym mieszkał po "aryjskiej stronie" na Powiślu. Zdyszana, rozentuzjazmowana, donosiła o biciu Niemców, zabitych i rannych Niemcach, biało-czerwonych sztandarach w getcie, spaleniu 3 czołgów przez powstańców. Dla niej była to sensacja. Rudnicki nie entuzjazmował się; wiedział, że jest tam teraz piekło, a klęska jest nieunikniona.
193.1943-04-19 -
1943-04-19
19 kwietnia 1943 Niemcy rozpoczęli ostateczną likwidację niedobitków żydostwa warszawskiego - skupiska liczącego niegdyś 500 tys. ludzi. 19 kwietnia wypadała wigilia żydowskich świąt wielkanocnych. Charakterystyczne, że Niemcy dla tego rodzaju akcji z perfidią wybierali termin uroczystych świąt żydowskich.
194.1943-04-19 -
1943-04-19
Wieczorem 19 kwietnia rozeszła się po getcie wiadomość, że zacznie się ostateczna zagłada. Niektórzy łudzili się jeszcze; niektórzy uciekali na oślep przez mury lub przekupione warty. Ucieczka była możliwa tylko do godziny drugiej w nocy – potem mury getta zostały otoczone szczelnym kordonem uzbrojonych SS-manów i Ukraińców. W nocy wszyscy mieszkańcy getta weszli do schronów – rankiem ulice były zupełnie opustoszałe.
195.1943-04-19 -
1943-04-19
Matka Łazarza Menesa pozostała w schronie górnym przy ul. Gęsiej 30. Menes wraz w najbliższymi współpracownikami zamknął się w schronie podziemnym. Wejście do niego zawalili stosem starego żelastwa z warsztatów. Mieli wrażenie, że zamknęli się w grobie.
196.1943-04-19 -
1943-04-19
Ludzie zamknięci w podziemnym schronie na Gęsiej 30 cały dzień słyszeli odgłosy regularnych salw i strzałów. Getto ginęło z honorem, w walce.
197.1943-04-19 -
1943-04-25
Przybysz ze schronu na Miłej opowiadał, że jedna z dziewcząt rzuciła się z okna z całą wiązką granatów w tłum Niemców. W getcie dzieją się dantejskie sceny. Niemcy nie poprzestali na rewizjach, ale z pedantyczną regularnością palą dom za domem, blok za blokiem, nie odchodząc, póki dom nie wypali się doszczętnie. Menes zrozumiał, że w ten sposób zginęli wszyscy, którzy przebywali w górnych schronach. Przybysz z Miłej opowiadał też, że gdy ludzie zbliżali się do okien, byli rozstrzeliwali przez Niemców jak kaczki. Najczęściej jednak skakali przez okna, by ponieść śmierć natychmiastową. Opór organizacji bojowej był zajadły, lecz bezskuteczny – każdy pogodził się z tym, że zginie.
198.1943-04-19 -
1943-04-26
Na Miłej przez kilka pierwszych dni walk zjawiali się pracownicy kanału przynosząc broń, żywność i wyprowadzając kanałami grupki ludzi na stronę aryjską. Prawdopodobnie jeden z kierowników szopu Menesa (Ostdeutsche Bautischlerei Werstatte), a może nawet inżynier Landau lub jego żona wyszli tą drogą na stronę aryjską.
199.1943-04-19 -
1943-04-19
O 4 nad ranem autorka znalazła się w schronie. Całe getto było już obstawione przez gestapo. Informowano ją, że akcja dotyczy wyłącznie getta i nie jest akcją odwetową za posiadanie broni przez Żydów. Oczywiście pierwszym odruchem było ukryć się, bo akcja może objąć też teren szopu, w którym pracowała. Ludzie gorączkowo zaczęli zbiegać do schronu z tobołami.
200.1943-04-19 -
1943-04-19
W schronie zebrało się tyle ludzi, że powietrze było jakąś gęstą mieszaniną ludzkich wyziewów i nie sposób było zaczerpnąć tchu. Ludzi było więcej, niż schron mógł pomieścić, więc wentylacja była zupełnie niedostateczna, powietrze pozbawione tlenu, tak że zapałka nie chciała się zapalić.
201.1943-04-19 -
1943-04-19
W getcie rozgorzała prawdziwa krwawa walka. Do getta wjechały tanki, działa, ciężkie karabiny maszynowe. Od rana dały się słyszeć głośne detonacje, odgłosy strzałów rewolwerowych, terkot karabinów maszynowych. Getto powstało. Kilkuset zaledwie mężczyzn uzbrojonych w rewolwery stanęło do walki z oprawcą – w obronie resztek honoru człowieka.
202.1943-04-19 -
1943-04-20
Dwa dni trwało oblężenie getta, na którego zdobycie wyruszyły tanki, armaty, karabiny maszynowe. Dwa dni trwała rzeź, pozostawiając o sobie ruiny, zgliszcza i trupy. Pewne jest, że padło wielu żandarmów. Podają, że proporcja straconych Niemców do Żydów pierwszego dnia walki do godz. 12 w południe wynosiła 52:28. Niemcom przeciwstawiło się 500-800 uzbrojonych w rewolwery mężczyzn. Walka skończyła się zupełną klęską Żydów. Niemcy, upojeni pierwszym od dwóch lat zwycięstwem wracali tryumfalnie ze śpiewem: „Wem Judenblut vom Messer spritzt”.
203.1943-04-19 -
1943-04-19
Wieczorem do schronu, w którym ukrywała się autorka, dotarły wieści, że jej szop został przeniesiony do Poniatowa. Pozostałe szopy również otrzymały nakaz wyjazdu.
204.1943-04-19 -
1943-04-23
Akcja przybiera charakter wykańczający. Chcą wszystkich zlikwidować bezzwłocznie. Z getta powstaje kupa gruzów i zgliszczy. Pracownikom szopów odcina się możliwość przenoszenia z miejsca na miejsce dla złudnego ocalenia życia.
205.1943-04-19 -
1943-04-23
Akcja zaskoczyła autorkę. Licząc ciągle na inne niż schron sposoby ocalenia, nie szykowała wcale żywności. Żywność, nawet przy nikłych apetytach ludzi, topnieje w zastraszający sposób. O ile na początku autorka była przerażona swym nieprzygotowaniem do nowej sytuacji, to obecnie gotowa jest na najbardziej desperacki czyn lub też na położenie kresu życiu.
206.1943-04-19 -
1943-04-27
Autorka pisze dziennik bezładnie, bo może to robić tylko, gdy jest światło w schronie i kiedy może zebrać skołatane myśli. Przeważnie żyje w ciemnicy piwnicznej.
207.1943-04-19 -
1943-04-21
Autorka razem z bliskimi przeżywała tragedię schronu jeszcze głębiej dlatego, że została wepchnięta w ciżbę ludzką, rekrutującą się spośród najgorszego chamstwa, przeważnie furmanów. Noc i dzień byli zdani na ich plugawe pyski i obyczaje. Rosnąca niechęć robiła w końcu miejsce dla nienawiści. Furmani rzucali się na nich, oni na furmanów, ci z kolei kłócili się między sobą, a oni między sobą.
208.1943-04-19 -
0000-00-00
Gdy rozpoczęta akcja gettowa od samego początku nie dawała spodziewanych wyników, Stroop z własnej inicjatywy przejął dowództwo nad stacjonującymi siłami niemieckimi.
209.1943-04-19 -
1943-04-19
Dorota Miler zabrała brata i z nocną zmianą pracowników fabryki Dehringa wyszli poza getto.
210.1943-04-19 -
1943-04-19
Był piękny, wiosenny dzień. Ludzie w tramwaju mówili, że Żydzi strzelają w getcie i że strzały słychać od rana. Pod murami getta było dużo ludzi, odświętnie i wiosennie ubranych. Gdzieś grała muzyka. Niemcy z karabinami maszynowymi obstawili mur co dwadzieścia - trzydzieści metrów. Czasem zamiast Niemca stał granatowy policjant. Nagle dało się słyszeć strzały i salwy. Jakiś mały chłopiec wziął rozbieg, przeskoczył mur i wbiegł do getta. Nikt nie zwrócił na to uwagi. Około drugiej strzelanina ucichła.
211.1943-04-19 -
1943-04-19
Z ulicy Bonifraterskiej po drugiej stronie muru w oknach z jednego domu dało się zauważyć postacie z karabinami. Ktoś biegł po dachu. Przechodnie obserwowali walczących, często komentując to. Po południu w getcie wybuchł pożar. Był widoczny zewsząd. Paliło się całe getto. Było bardzo dużo dymu. Wieczorem pojawiła się wielka łuna, która przez kolejne dni i noce robiła się coraz większa.
212.1943-04-19 -
0000-00-00
Janina budzi się na dźwięk strzałów. Zaczęła się kolejna, już ostatnia faza deportacji. Garstka pozostałych Żydów stanęła do walki.
213.1943-04-19 -
0000-00-00
"Jeśli Hitler zrobił choć jedną dobrą rzecz, to na pewno pozbycie się Żydów" - mówili niektórzy Polacy.
214.1943-04-19 -
1943-04-19
O świcie Cywia Lubetkin dołączyła do grupy bojowej Zacharie Arnsztajna, która stacjonowała na górnych piętrach domów, rogu Nalewek i Gęsiej.
215.1943-04-19 -
1943-04-19
O świcie wszyscy w grupie Zacharie Artsztajna, liczącej około 30 osób (wśród nich znalazła się Cywia Lubetkin) uzbrojonych w kilka karabinów, pistolety, granaty, bomby własnej produkcji i wiele butelek Mołotowa, zajęli swoje pozycje i pierwsi zaatakowali wroga. Nie mogli powstrzymać się przed okrzykami radości na widok leżących na bruku zakrwawionych Niemców. Dziewczyna imieniem Tamara krzyknęła nieswoim głosem: "Tym razem zapłacą nam za to!" Walczyli wiele godzin, Zacharie, komendant, biegał od pozycji do pozycji i ponaglał powstańców. Niemcy zostali zmuszeni do wycofania się.
216.1943-04-19 -
1943-04-19
W dniu wybuchu powstania kwietniowego próbowano przeprowadzić Chańcię Płotnicką z terenu szopów Schultza i Toebbensa na stronę aryjską. Towarzyszyli jej bojowcy Edek Himelfarb, Henech Klajnwajs i Meir Szwarc. Ten ostatni został ranny. Chancia wpadła w ręce Niemców i zginęła.
217.1943-04-20 -
1943-04-20
Bojowcy rzucają koktajlami Mołotowa w niemiecki czołg który spalił się wraz z załogą
218.1943-04-20 -
1943-04-20
Meier ranny w potyczce doszedł do schronu zwanego schronem Stefana Grajka, to był schron partyjny, ukrywali się bojowcy z Poalej Syjon Smol. Był punktem kontaktowym
219.1943-04-20 -
1943-04-20
O szczegółach walk dowiedziałem się później od nieżyjącego bojowca Bojma
220.1943-04-20 -
Pierwszy transport wysłany podczas powstania odjechał 20 kwietnia 43r. do Trawnik. Drugi z pracownikami Werterfassung odjechał w piątek 23.04 na Flugplatz w Lublinie. Trzeci transport odszedł 24.04 również na Flugplatz, gdzie był obóz przejściowy. Z tego transportu dwa wagony [ok. 300 osób], którzy podali się za ślusarzy i szewców oraz rodziny prezydium Rady Żydowskiej pojechały do Poniatowa. Następne transporty szły przeważnie do Dulagu lubelskiego, parę transportów poszło bezpośrednio do Treblinki.
221.1943-04-20 -
1943-04-20
Zaks w rodziną ukryci byli w schowku na wysokości I piętra. Żona i dzieci zginęły gdy Niemcy podpalali domy. On sam dowlókł się do nas do schronu, miał zwichniętą nogę, opaloną twarz,był prawie nieprzytomny
222.1943-04-20 -
Jurek telefonuje do oficera policji niem- swojego szefa, który przyrzekł o 6 rano przyjść na umówioną wachę - wyprowadzić wszystkich z getta ostatnia możliwość ratunku - spudłowana. Zamiast przejść od Prostej, postanowili przejść do pralni SS wśród dzikich domów getta - stąd pojedynczo na aryjską
223.1943-04-20 -
Wybucha powstanie. Symcha - ciągle w getcie żona przyszła w odwiedziny do getta razem z grupą kobiet aryjskich, które pracowały w przeds. papierniczym. Miała wyjść po południu z nimi - ale wyszły wcześniej. Mur obstawiony - nie mogła w nocy getto obstawione . W przyległym pokoju naszego mieszkania była jakby kawiarenka gdzie gromadzili się młodzi ludzie - przygotowywali się do walki. Tego wieczoru - wszyscy uzbrojeni poszukiwanie schronu
224.1943-04-20 -
1943-04-20
Niemcy wrzucają granaty do narożnego domu, odpowiadają im karabiny maszynowe -walka, powoli jednak obrona zamiera. W ciągu godziny trzy grupy mniej więcej po 80 osób mężczyzn i kobiet ,przeważnie młodych, z rękoma do góry , otoczone przez ok. 300 Niemców maszeruje w stronę Umszlag - to obserwuje Berland z okien mieszkania
225.1943-04-20 -
1943-04-20
Około 1000 osób ściśniętych w czworobok, otoczonych przez ok. 200 Ukraińców którzy biją najbliżej stojących nahajkami, kolbami gdzie popadnie. Ludzie przewracają się, tratują. Z dała stoi grupka Niemców przyglądając się ze śmiechem. Po 20 minatach ofiary idą gęsiego a Umschlag, Ukraińcy ustawieni w szpaler biją. zabijają dzieci na rękach matek - widzi to Berland przez lornetkę z okna mieszkania
226.1943-04-20 -
1943-04-20
Wielu łudziło się, że akcja nie zakończy się całkowitą zagładą, że ograniczy się do represji w okolicy, gdzie doszło do potyczek. Toteż gdy niemiecki kierownik naszej fabryki usiłował nas przekonać o konieczności niezwłocznego wyjazdu, niektórzy dyskutowali z nim żeby zmienić decyzję lub odroczyć
227.1943-04-20 -
1943-04-20
Wybuch miny w bramie prowadzącej na teren szczotkarzy - zginęło 22 Niemców
228.1943-04-20 -
1943-04-20
Jak cofaliśmy się do bunkra przy Swiętojerskiej to znaleźliśmy zabitego M.Klepfisza
229.1943-04-20 -
1943-04-20
Toebbens wezwał swoich kierowników żydowskich i powiedział; to co się dzieje w getcie centralnym nas nie dotyczy, my mamy obowiązek pracować. Kto będzie pracować temu się nic nie stanie. Fabryka będzie ewakuowana do Trawnik.Robotnicy mają się stawić na Leszno 80 a stamtąd pójdą na Umschlag
230.1943-04-20 -
1943-04-20
Niemcy idą w stronę getta centralnego. My stoimy pod okami .Eliezer rzucił dwa granaty, Niemcy zaczęli strzelać, hałas był okropny. W czasie tej strzelaniny Toebbens podszedł do okna i krzyczy- nie strzelać, ja tu mieszkam. On został ranny wtedy. Dużo Niemców zginęło, mówią że 40, ambulanse ich zbierały
231.1943-04-20 -
1943-04-20
Niemcy byli potem atakowani pod nr 36 przez grupę B.Walda
232.1943-04-20 -
1943-04-20
Dostaliśmy rozkaz żeby wysłać naszą łączniczkę do Będzina - miała opowiedzieć co się dzieje w getcie, dostała listy od Gellera. Akcja wyrowadzania łączniczki, potyczka z Niemcami
233.1943-04-20 -
1943-04-20
Oddziały bojowe chamerowców i furmanów (szop blacharzy,slusarzy,metalowców i furmanów) wtargnęły do magazynów aprowizacyjnych szczotkarzy skąd zabrały cały zapas żywności
234.1943-04-20 -
1943-04-20
W.C.Toebbens telefonuje z żądaniem aby wszyscy ludzie"werku" stawili się następnego dnia rano na Umschlagplatz w celu wyjazdu do warsztatów pracy w Trawnikach i Poniatowej. Dyrekcja naszego"werku" zaprosiła Toebbensa i tłumaczyła mu. że żaden robotnik żydowski nie może mieć zaufania do takiego przesiedlenia. Ludzie postanowili nie iść na Umschlag .
235.1943-04-20 -
1943-04-20
Niemcy wtargnęli na teren szpitala na Czystem gdzie rozstrzelali wszystkich chorych w łóżkach, potem zbombardowali budynek szpitala
236.1943-04-20 -
1943-04-20
Odbyła się rozmowa żydowskich dyrektorów szopów szczotkarzy z niemieckim dyrektorem Lausem, który zażądał natychmiastowej ewakuacji wszystkich mieszkańców szopów do Trawnik i Poniatowej. W rezultacie na terenie szczotkarzy rozeszła się wiadomość, że wszyscy Żydzi mają się natychmiast ukryć w schronach
237.1943-04-20 -
1943-04-20
Wygląd schronu ogólnego przy ul Swiętojerskiej 38 - w schronie tym przeznaczonym dla 80 osób znajdowało się 20 kwietnia ponad 120. Większość stanowili ludzie nie posiadający pieniędzy na zapłacenie odpowiedniego udziału w budujących się schronach wielorodzinnych, oraz wszyscy ci którzy przypadkowo znaleźli się na terenie szczotkarzy
238.1943-04-20 -
Następnego dnia strzelanina jest bardzo intensywna. Niemcy ostrzeliwują z broni maszynowej ulice i domy. Ostrzeliwują z zewnątrz - boją się wejść do getta. Atmosfera w bunkrze jest zła, ludzie są wyczerpani nerwowo i fizycznie. Śmierdzi. W desperacji, Halinka, Celina i chłopcy opuszczają schron. Przyłączają się do nich Tola i Basia. Odtąd będą mieszkać znów u siebie - Oskar i Heniek mają posterunek na dachu, by ostrzegać o niebezpieczeństwie.
239.1943-04-20 -
Władka uruchamia wszystkie swoje polskie kontakty by zdobyć pomoc - bez skutku. Jedyna droga do getta prowadzi przez kanały. Trzeba jednak mieć w nich dobrego przewodnika. Kazik spędza dwa dni na Barokowej 2 - opowiada o wydarzeniach w getcie, od rana do wieczora pracuje nad pomocą z aryjskiej strony. Drugiego dnia powstania był z grupą na Wołowej 6 naprzeciw fabryki szczotek. Nagle zuważyli uzbrojony oddział niemiecki. Niemcy byli coraz bliżej i bliżej. Na sygnał Henacha Gutmana, ich dowódcy, Kazik połączył dwa druty. Wybuch przetoczył się przez getto. Dużo rannych i martwych Niemców leżało na ulicy. Mina wybuchła we właściwym momencie.
240.1943-04-20 -
1943-04-20
Następnego dnia (20 kwietnia 1943) Niemcy w pełnym szyku bojowym maszerowali przez opustoszałe ulice getta. Na rogu Nalewek i Gęsiej zasypał ich ogień pocisków, granatów, koktajli Mołotowa zza okien balkonów i bramy ulicy Nalewki 33. Zaskoczeni, Niemcy wycofali się by wrócić z posiłkami i karabinami maszynowymi. Zbudowali barykadę, żeby bronić się przed pociskami. Mimo to po odniesieniu ciężkich strat Niemcy zostali zmuszeni do ponownego wycofania się. Obrońcy nie ponieśli żadnych strat. Po podpaleniu niemieckiego stanowiska , które znajdowała się w tym samym budynku, żydowscy bojowcy przenieśli się na nową pozycję.
241.1943-04-20 -
Niemiecki oddział idący ulicą Zamenhofa okazał się bardziej ostrożny. Mimo to, też został ostrzelany przez trzy grupy oporu na Miłej 28, Zamenhofa 29 i 50. Żydowski kontratak był tak intensywny, że Niemcy uciekali do opuszczonych domów. Żydowscy bojowcy celowywali swymi koktajlami Mołotowa bardzo precyzyjnie. Dużo Niemców zostało zabitych. Zaczęli się wycofywać, lecz zostali odcięci przez grupę z ulicy Zamenhofa 29. Dwa czołgi przyjechały na pomoc. Celnie rzucony koktajl Mołotowa rozbroił jeden z czołgów. Drugi uciekł. Ocaleni wycowywali się pod gradem ognia, zostawiając rannych i zabitych. Powstańcy zwyciężyli, ich entuzjazm był ogromny. Pierwszy raz widzieli tyle ofiar, pierwszy raz odnieśli zwycięswto nad oddziałem Wehrmacht-u.
242.1943-04-20 -
1943-04-23
Jeszcze jedno starcie miało miejsce na Placu Muranowskim , gdzie grupa "rewizjonistów",(ŻZW) dobrze uzbrojona , walczyła niezależnie od Żydowskiej Organizacji Bojowej. Odparli parę ataków wroga w desperackiej walce i na dwa dni rozgromili wyrzucili Niemców z dzielnicy Muranów.
243.1943-04-20 -
W nocy małe grupki Żydów wymykają się w kierunku pozycji nieprzyjaciela. Kto pierwszy otworzył ogień, wygrywa. Melech Perelman, który walczył w centralnym getcie pod dowództwem Gruzalca, miał do wypełnienia taką nocną misję. Niespodziewanie natknęli się na kilku Niemców. Walka trwała tylko kilka minut. Niemcy uciekli, ale dwóch powstańców zapłaciło życiem, Perelman został ciężko rannny w brzuch. Z powodu swojej rany nie mógł mieszkać w bunkrze i został umieszczony w przyległym pomieszczeniu. Co jakiś czas błagał kolegów, by go zabili - ale nikt nie śmiał tego zrobić. Oddał kolegom swój pistolet. Gdy przyszli Niemcy, był sam i bez broni. Bojąc się wejść, podpalili budynek od zewnątrz - spłonął żywcem.
244.1943-04-20 -
Bunkier, w którym mieszkała grupa z fabryki szczotek i wielu innych Żydów, mieścił się na Świętojerskiej 30. Podczas ataku na bunkier, powstańcy odparli Niemców. Jednak ci wkrótce wrócili, wycelowując ogień z karabinów maszynowych w główne wejśćie bunkru. Niektórzy Żydzi próbowali uciekać przez boczne wyjścia , ale bojowcy zostali na stanowiskach. Żydzi wrócili chwiejąc się z powrotem, trzymając się za gardła - Niemcy postanowili udusić ludzi w bunkrze, wpuszczając gaz. Na rozkaz Marka Edelmana , bojowcy skoczyli do bocznego wyjścia i zaatakowali Niemców. Zaczęła się zajadła walka na małym kawałku otwartej przestrzeni. Bojowcy, których było mało i brakowało im broni liczyli się z każdym pociskiem. Kiedy Stasio Brilliantstein upadł , doczołgał się do niego Jurek - chwycił jego karabin i kontynuował walkę. Niemcy odstąpili nie zdając sobie sprawy, że Żydzi zużyli całą swoją amunicję. Powstańcy mieli więc czas na ucieczkę.
245.1943-04-20 -
Uzupełnienie: od 20-04-43 Niemcy próbują atakować stanowiska bojowców, ale bez skutku. Bojąc si wchodzić w głąb getta, zmieniają taktykę. Z zewnątrz zaczyna ostrzeliwać getto ciężka artyleria, siły powietrzne rzucają bomby. Płoną budynki dzielnicy żydowskiej, całe ulice stają w płomieniach. Nie ma wody, by walczyć z pożarem. Z płomieni słychać krzyki palonych żywcem.
246.1943-04-20 -
1943-04-20
We wtorek po południu Konrad zarządził zbiórkę wszystkich pracowników Werterfassung - mieli zgłosić się po nowe numerki pod gmachem rady. Konrad zapewniał że dostał kontyngent 5000 osób, więc że wszyscy dostaną , także starsi i dzieci, i nikomu nic nie grozi. Ponieważ Żydzi nauczyli się nie wierzyć, z 4500 pracowników zgłosiło się 1500. Na podwórzu Rady doszło do kłótni między Konradem a Toebbensem, który żądał 500 ludzi na wyjazd, Konrad nie chciał mu dać. Wygrał spór Konrad,wszyscy wrócili na Niską
247.1943-04-20 -
0000-00-00
Rozpoczęcie ostatecznej likwidacji getta warszawskiego. Obstawiono mury szczelnie żandarmierią - nie było już mowy o ucieczce. Do szopów, w których przebywali pozostali jeszcze w getcie Żydzi, wkroczyły niemieckie grupy szturmowe.
248.1943-04-20 -
1943-04-20
20 kwietnia wkroczyła na teren szczotkarzy 300-tu osobowa kolumna Niemców. Przyszli od strony ulicy Franciszkańskiej. Wejście na teren było przez bojowców podminowane. Na szczęście mina wybuchła. Ze 100 Niemców pozostały strzępy ciał. Reszta w popłochu rzuciła się do ucieczki. Był to trzeci sukces bojowców.
249.1943-04-20 -
1943-04-23
Pierwszymi budynkami, które Niemcy w czasie powstania podpalili, były: cały blok szczotkarski, niektóre domy przy ul. Miłej oraz trzy domy na Nalewkach. Jednocześnie szturm na getto stawał się coraz gwałtowniejszy. Bojowcy bronili się – walki trwały dalej.
250.1943-04-20 -
1943-04-30
Po kilku dniach do schronu na Gęsiej 30 dotarł jeden z pracowników szopu, który wcześniej ukrywał się w schronie na Miłej. Gęsia była poza tzw. małym gettem i dlatego sądził, że tu prędzej się uratuje.
251.1943-04-20 -
1943-04-20
W jednej z grup bojowców prowadzonych na przesłuchanie widziano Labana. Przewożony w zakrytym wozie,usiłował zorganizować napad na strażników. Plan sie nie powiódł. Niemcy zastrzelili większość ludzi na wozie, a Labana zawieziono do obozu w Płaszowie, gdzie został zgładzony.
252.1943-04-20 -
1943-04-00
Na drugi dzień po wybuchu powstania łączniczka Frania Beatus skontaktowała się z Ireną Adamowicz. Irena zaproponowała Icchakowi, by spotkał się z jednym z aktywistów AK, członkiem dawnego kierownictwa harcerstwa. Gdy Cukierman przekazał mu szczegóły zdarzeń w getcie, które dotarły do niego przez tajny telefon z szopu Niemca Brauera w getcie centralnym, Hajduk zaproponował spotkanie ze swoim szefem.
253.1943-04-20 -
1943-04-20
Członkowie rewizjonistycznej grupy Żydowski Związek Wojskowy odważnie bronili ulicy Muranowskiej. 20 kwietnia odparli wszystkie ataki Niemców i zadali im ciężkie straty. Kiedy wieczorem zorientowali się, że nie wytrzymają kolejnego natarcia, zeszli do tunelu, który kopali w tajemnicy przez ostatnie miesiące, i przeszli nim do domu pod numerem szóstym na tej samej ulicy, znajdującego się już po stronie aryjskiej. Dozorca domu, Polak zawiązany z ŻZW, ukrył ich w piwnicy.
254.1943-04-21 -
1943-04-21
Lauts przyjeżdża na inspekcję do szopu szczotkarzy. idąc, krzyczy - ich bin Reichsdeutsch, ale Łotysz ciągle strzelają i ranią go w nogę.
255.1943-04-21 -
1943-04-23
W bunkrze znajdowało się radio, ponad 4 tony żywności opakowane hermetycznie,były zainstalowane wentylatory
256.1943-04-21 -
Poranek - wszyscy na terenie Schultza, w sieni domu niedaleko wachy - czekają na inspektora przyszedł - mogli zostać jako legalna grupa wyprowadzeni na Prostą - ale przechodzą tylko do pralni SS - po drugiej stronie ulicy, naprzeciw wachy. SP melduje oficerowi, że mają bezwzględny rozkaz niewpuszczania nikogo. Oni czekają w dzikim domu, Jurek idzie na Leszno 13 - wraca z niczem. Wracają do getta idą do schronu - czekać na niego - poszedł z inspektorem na aryjską - nie wrócił
257.1943-04-21 -
Schron - piwnica m. pierwszym piętrem a parterem. Klapa z mieszkania na 1. piętrze - zamaskowana arkuszem linoleum. Okna zdemolowanej oficyny - na wprost bramy pościel, naczynia, woda, wygodne legowiska przeżyli 3 tygodnie w schronie
258.1943-04-21 -
Rano - boją się zostać na strychu w wypadku pożaru. Biegną na dół - oni i kilku chłopców - biegiem przez podwórze do przeciwległej sieni prawego skrzydła tejże oficyny - do piwnicy Po godzinie słyszą na podwórzu nawoływania po żydowsku - do zejścia na podwórze. Motyl z Nadzią wychodzą na podwórzu zabito P. Siemiatyckiego
259.1943-04-21 -
Wyprowadzili ich z domu - ustawili wzdłuż muru biegnącego środkiem ulicy z rękami do góry idą w kierunku Nalewek po osmalonych ogniem trupach. Mniej więcej w tym miejscu, gdzie był schron Świętojerska 32. Na rogu Wałowej - na prawo w tę ulicę i przez wyjście, gdzie poprzednio była wacha - wyszli z bloku szczotkarskiego - na Umschlagplatz - górne piętro - do jakiejś sali, ubikacje przepełnione i nieczynne. Ludzkie ekskrementy - potok na zewnątrz. Posadzka na korytarzu i w salach - śliska od kału i krwi ludzkiej. Żaden kran nie działał. Ani kropli wody 5 dni tam siedzą
260.1943-04-21 -
Pk. 1.00 ukazał się okólnik, że juto o 10.00 wszyscy Żydzi zatrudnieni w tym terenie - Leszno, Żelazna, Nowolipie, Nowolipki, Karmelicka - mają się stawić na ulicy - wyjazd do Poniatowa. Sukiennikowie - postanowili jechać. Wajcmanowie i autor - schować się i wyjść na aryjską autor - schował się do schronu, Wajcmanowie - do schronu Leszno 40 - wyszli po 3 dniach - na kolejny apel Toebbensa w/s wyjazdu do Poniatowa - część z tych osób pojechała do Majdanka
261.1943-04-21 -
1943-04-21
Opodal naszego schronu widzimy ok. 800 ludzi, młodych,postawych. Z przeciwnej strony prawie dwa razy tyle, starszych, słabszych, przeważają kobiety. Niemcy robią selekcję
262.1943-04-21 -
1943-04-21
Kilka razy widzę przelatujące przez Muranowską karawany Pinkierta, na dachu skrzynie z trupami, na koźle siedzi dwóch Żydów w czarnych ubraniach,, umazanych krwią
263.1943-04-21 -
1943-04-21
Po kilkunastu godzinach zabrakło powietrza, dzieci strasznie pakały, kobiety zaczęły mdleć, po południu zgasło światł, w ciemności wzmagał się niepkój. Młodzież zaczęła przebijać łomami otwory w kominie aby wpuścić do środka powietrze. Po przebiciu otworu buchnęły jednak do środka płomienie. Przebijają otwór do dalszych części piwnicy, znów płomienie. Przedzierają się przez ogień na podwórko - palą się wszystkie okoliczne domy, strzelają do nich, kryją się w piwnicach sąsiedniego domu. Pojawiają się Niemcy i Ukraińcy, chamerowcy strzelają do nich, Niemcy rzucają granaty
264.1943-04-21 -
1943-04-21
Po najściu Niemców większość ludzi wycofała się piwnicami na Wałową 4. Tu broniła się grupa bojowa Melona, obok "furmani odpierali ataki Ukraińców
265.1943-04-21 -
1943-04-21
Wieczorem przyszli chamerowcy i "furmani", rozdzielono pogorzelców do ocalałych schronów. Najberg trafił do schronu przy Swiętojerskiej 36, spotkał tam znajomych
266.1943-04-21 -
1943-04-21
W bunkrze Szymka Kaca opowiadano o minie, która została umieszczona przez żobowców przy bramie wejściowej do szopu szczotkarzy i która wybuchła zabijając i raniąc oddział SSmanów
267.1943-04-21 -
1943-04-21
Dzieci na wieść o tym, że wszystko płonie pytały rodziców; gdzie teraz będziemy mieszkać? Schron w pojęciu dzieci był miejscem ukrycia się w dzień,kiedy Niemcy przychodzą zabierać ich rodziców, natomiast na nocleg wraca się do domu
268.1943-04-21 -
1943-04-23
w schronie było dużo ludzi posiadających dokumenty aryjskie, byli też tacy, którzy mieli już Przygotowane mieszkanie w polskiej dzielnicy. Wszyscy oni robili rozpaczliwe wysiłki chcąc nawiązać kontakt z polską dzielnicą, aby ktoś przyszedł im z ratunkiem - mieli pieniądze i biżuterię. Wszelka jednak łączość była przerwana. W schronie był wprawdzie potajemny kabel telefoniczny oraz aparat, lecz nikt z mieszkańców schronu nie chciał pozwolić na użycie go bojąc się że to może naprowadzić na ślad schronu. Zaczęto natomiast kopać 18metrowy tunel prowadzący do Ogrodu Krasińskich - jednak nie udało się, piach się sypał.
269.1943-04-21 -
1943-04-22
Żona Weinberga w nocy urodziła w schronie dziecko. Schron znajdował się na trasie przemarszu Niemców. Współmieszkańcy schronu, bojąc się, że płacz dziecka może naprowadzić Niemców postanowili wraz ze znajdującym się wśród nich lekarzem otruć noworodka. Matka dostała ataku histerii, ludzie musieli ją odizolować, związać i zatkać usta
270.1943-04-21 -
1943-04-23
Niemcy ostrzeliwują getto- Muranowska odpowiada im strzałami. W piątek rano oddziały niemieckie i ukraińskie wchodzą do getta i zaczynają podpalać domy. Również na Franciszkańskiej, Heniek, stojący na straży na dachu, daje sygnał ucieczki.
271.1943-04-21 -
1943-04-21
Dwa dni po otrzymaniu wiadomości o wybuchu powstania w getcie Henryk Rudnicki udał się na spacer z Powiśla (gdzie mieszkał), Karową, Krakowskim Przedmieściem, Miodową na Długą, by tam zobaczyć walczące getto. Rzuciły mu się w oczy kręcące się, oblepione ludźmi karuzele, stojące pod murem getta. Tłumy, podniecone ciekawością, ciągnęły pod mur, aby przypatrzyć się płonącemu gettu. Ciekawość ta była ohydna.
272.1943-04-21 -
1943-04-23
W środę 21 kwietnia autorka miała wyjechać do pracy. Noc wtorkowa była ostatnią, którą przespała we własnym łóżku. O godz. 3.30 udała się do schronu. To był zasadniczy zwrot, który oznaczał upadek do poziomu zwierzęcia, które prawie nie je, nie myje się i istnieje tylko w jednym, opętańczym strachu, z którym skryło się w lochu. Autorka ma uczucie, że z pełnego sił żywotnych człowieka stoczyła się poprzez naznaczonego opaską niewolnika, poprzez getto, selekcje, szopy, do grobu za życia. Nie umie sobie odpowiedzieć, na co właściwie jeszcze czeka i kiedy uzna, że trzeba przeciąć ten łańcuch.
273.1943-04-21 -
1943-04-21
W środę 21 kwietnia od południa zaczęła się akcja odwetowa. Niemcy postanowili w odpowiedzi na negatywne ustosunkowanie się Żydów zgładzić ich metodami najradykalniejszymi.
274.1943-04-21 -
1943-04-21
Do schronu dobiegały odgłosy walki. Mieszkańcy nie mieli żadnego łącznika ze światem zewnętrznym, więc musieli odtworzyć wydarzenia na powierzchni na podstawie dobiegających dźwięków. Słychać było skoordynowany marsz setek żołnierskich nóg, który to pojawiał się, to urywał. Każdy odgłos kroków wywoływał opętańczy strach: czy znajdą nasz bunkier? Potem dały się słyszeć szmery i hałasy, oznaczające przygotowania do walki. Potem słyszeli raz po raz strzały artyleryjskie, odgłos rzucanych granatów, terkot karabinu maszynowego i odgłosy przypominające grzmoty podczas burzy. Nie ulegało wątpliwości, że akcja toczy się na terenie szopu.
275.1943-04-21 -
1943-04-21
Wsłuchanych w odgłosy walki mieszkańców schronu paraliżuje strach. Zamieniają się w kłębki nerwów, gotowych oszaleć. Każdy najlżejszy szelest dochodzący od wewnątrz, szept, kaszlnięcie wydaje się huraganem, który gotów sprowadzić nam wroga. Nagle zapłakało dziecko. Autorka oblała się potem. Zewsząd sypie się na to dziecko grad przekleństw. Ktoś mówi: trzeba je udusić, bo wszystkich zdradzi. Po chwili ktoś zakasłał. Znów w jego kierunku sypią się obelgi i wyrzuty.
276.1943-04-21 -
1943-04-21
Dom, pod którym jest schron, zdaje się rozrywać. Dźwięk jakby prutego muru rozlega się coraz bliżej. Komendant schronu mówi, że ktoś odsunął wagonik, że słyszy kroki nad klapą, że jesteśmy straceni. Panika ogarnia ludzi. Autorka zalewa się falami to zimnego, to ciepłego potu, czuje, że coraz trudniej chwycić powietrze. Napięcie nerwów przeszło swój kryzys. Wzięła kilka pastylek luminalu do ręki, ktoś je wytrącił. Była wściekła.
277.1943-04-21 -
1943-04-21
10 godzin trwał ten szaleńczy nastrój wyczekiwania śmierci, 10 godzin dochodzące z zewnątrz odgłosy były równoznaczne z wbijaniem gwoździ w mózgi. W ciągu tego czau wzmaga się wrogość wśród zebranych za każde nieopatrznie rzucone słowo, złość na matki za każdy krzyk dziecka, zapoczątkowując ogólną wzajemną niechęć.
278.1943-04-21 -
1943-04-21
Po 10-cio godzinnym bombardowaniu artylerii nastąpiła nagle cisza. Nikt nie śmiał wyjrzeć z lochu, więc mieszkańcy byli zdani na własne domysły. Na pukanie do sąsiedniego schronu nikt nie odpowiedział. Okazało się później, że schron ten został spalony, a ludzie zginęli lub zostali zabrani.
279.1943-04-21 -
1943-04-21
Dwaj przyjaciele autorki (którzy odwiedzili ją w niedzielę i później nie mogli wrócić do swojego szopu) postanowili wyjść ze schronu, aby zaciągnąć języka, rozejrzeć się w sytuacji i poszukać możliwości przedostania się do siebie. Długo trwały narady i zapewnienia z ich strony, że wpierw pozwolą się stracić, niż wydadzą bunkier. Wreszcie udało im się wydostać. Wraz z nimi wybrał się ochotniczo ktoś z mieszkańców. Po chwili wrócił przerażony widokiem, jaki zastał na powierzchni i trupami dziecięcymi, które napotkał.
280.1943-04-21 -
1943-04-21
Przycichły odgłosy walki. Do schronu zaczynają dochodzić odgłosy kroków ludzkich przechodzących grup. Na podstawie ubiegłych doświadczeń i swej świętej naiwności autorka zaczęła przypuszczać, że Werterfassung pracuje.
281.1943-04-21 -
1943-04-22
Trzeciej nocy powstania, po wcześniejszym rozpoznaniu, Cywia Lubetkin udała się z dwoma towarzyszami na Miłą, by zbadać, co się w oddziale Berla Braudy. W drodze do bunkra towarzyszyła jej atmosfera ponurej ciszy. Po wypowiedzeniu hasła zamaskowany otwór otworzył się, a w nim ukazał się Berl Braudo. Chwilę potem Cywię otoczyli promieniujący radością bojowcy: Neszka Cukier, Aron Rajzband, Mojszele Szarfsztajn, Naftali Zimak z siostrą Lilką. W radiu zagrała muzyka, upieczono kurę, opowiadano o wydarzeniach ostatnich dni.
282.1943-04-22 -
1943-04-22
Pierwsza poległa z grupy A.Karmiego dziewczyna
283.1943-04-22 -
1943-04-22
Wiele osób w schronie nie ma co jeść , zboórka prowiantu do wspólnego kotła na zupę, jedni dawali inni się wymawiali
284.1943-04-22 -
1943-04-23
Piąta noc w schronie. Żona chce zdjąć buty na noc, ale jej nie pozwalam- nie wiadomo co nas za chwilę czeka
285.1943-04-22 -
1943-04-22
Wszystkie nasze przejścia przez strychy były bardzo przydatne w pierwszych dniach, ale nie później, kiedy domy zaczęły się palić . Niemcy okrążyli dom, z którego strzelał do nich Sz.Heller. Cała nasza grupa była w tym domu. Oni wdarli się do naszego mieszkania i wtedy Eliezer dał rozkaz by skakać z okien na podwórko. Skakaliśmy z drugiego piętra na górę śmieci, Eliezar skręcił rękę, Heller skakał ostatni i go zatrzelili.
286.1943-04-22 -
Kolejny telefon z wiadomościami 22 kwietnia: wydarzyła się tragedia - zginął w walce Michał Klepfisz. Brakuje amunicji i broni. Rozmowę przerywa centrala telefoniczna.
287.1943-04-22 -
Trzeciego dnia powstania Zalman, Marek i Michał mieli ustalić pozycję wroga. Przechodząc z jednego budynku do drugiego znaleźli się pod ostrzałem karabinu maszynowego. Tylko Zelmanowi i Markowi udało się przejść. Potem wrócili po podziurawione kulami ciało Michała.
288.1943-04-22 -
1943-00-00
Tam, gdzie znajdują się ludzie, słychać już od trzech dni kanonadę. To niemieckie oddziały napierają na resztki ghetta broniącego się zaciekle. Nie pomogą oszukańcze zapewnienia "Umsiedlung nach Osten" tj. przesiedlenie. Wierzyli w to Żydzi warszawscy, że gdzieś tam znajdą pracę i szli jak barany na rzeż. Nie wpadło nikomu do głowy, że ów rzekomo kulturalny naród będzie zdolny do niesłychane w dziejach świata zbrodni masowej. Podstępnie usypiał czujność zgnębionego narodu różnymi obietnicami, obstawiał wysiedlenie taką tajemnicą, że przechodziły miesiące całe, a nikt nie dowiedział się o strasznym lesie wysiedlonych. Później dopiero, gdy niektórzy jakimś cudem wyrwali się z tej gehenny, dowiedzieliśmy się niestety prawdy, ale niestety już za późno, 95% polskich Żydów zostało już zamordowanych lub żywcem spalonych.
289.1943-04-22 -
1943-04-22
Franciszka Grunberg spotyka się z Ziutą. Franciszka mówi, że wydaje jej się, że wyszła z piekła do raju. Pani Ziuta ma łzy w oczach. Podała herbatę, przygotowała wodę do mycia dla Franciszki.
290.1943-04-22 -
1943-04-22
Stanisław żegna się z Grunbergami i obiecuje odwiedzić ich za 2-3 dni. Franciszka zostaje sama z mężem w pokoju, rozmawiaja o zmiennych kolejach losu. Wspominaja brudne mieszkanie pana Cz. oraz jego brutalną postawę względem nich. Zastanawiaja się jaka będzie dla nich Ziuta. Kobieta przynosi do pokoju małżonków zupę, mimo wcześniejszych ustaleń, że pani Grunberg będzie gotowała sama.
291.1943-04-22 -
1943-04-22
Grunbergowie ukrywają się na kanapie, nie mogą rozmawiać ani sie porusząć, ponieważ Ziuta otworzyła okna, by wpuścić świeże powietrze do mieszkania. Franciszka z mężem idą wcześnie spać.
292.1943-04-22 -
1943-04-22
Ziuta chodzi codziennie do kościoła, gdzie spędza po 5-6 godzin. Przy wykonywaniu prac domowych słucha pieśni nabożnych.
293.1943-04-22 -
1943-04-00
Mąż Franciszki Grunberg jest bardzo nerwowy, gdy Ziuty nie ma w domu. Obserwuje ciągle wejście do domu w obawie przed gestapo. Ziuta dorabia Grunbergom klucz od drugiego wyjścia z mieszkania.
294.1943-04-22 -
1943-04-00
Ziuta powiedziała Basi, że pokój Leosi zajmują jacyś krewni. Jedna osoba jest chora, dlatego dziewczyna nie może wchodzić do mieszkania.
295.1943-04-22 -
1943-04-00
Stach w pokoju Grunbergów umieścił rolety i czarne zasłony, które umożliwiały Grunbergom większą swobodę. Ich pasją stały się książki, które Ziuta przynosiła z czytelni.
296.1943-04-22 -
1943-04-00
Ziuta wraca do mieszkania, otrzymuje wiadomość, że byli policjanci. Wyjaśnia Grunbergom, że przyszli Oni, by dać pieniądze od Męża, który pracował w ich komisariacie. Grunbergowie uspokajają się.
297.1943-04-22 -
1943-04-00
Ziuta udaje się do komisariatu. Otrzymuje od policjantów 260 złotych.
298.1943-04-22 -
1943-04-00
Grunbergowie czuli sie swobodniej, gdy Ziuta była w mieszkaniu. Franciszka mogła krzątać się po kuchni i wykonywać swoje czynności spokojniej. Jednak, gdy Ziuta miewała gości Franciszka musiała ukrywać się w pokoju, nierzadko przerywając prace w kuchni i na przykład z rękoma w mące siedzieć kilka godzin i czekać, aż gość wyjdzie.
299.1943-04-22 -
1943-04-00
Ziuta nie lubiła spędzać czasu w domu. Często wychodziła do pani O. lub swojego brata. W ostateczności z robótkami ręcznymi siedziała na ogrodzie.
300.1943-04-22 -
1943-04-00
Ziuta polubiła Grunbergów, szczególnie Franciszkę. Twierdziła, że nie dałaby jej nigdy zginąć: "ukryłaby mnie we własnym łóżku, bodaj pod sobą, ale za wszelką cenę wyratowałaby mnie".
301.1943-04-23 -
1943-04-23
Likwidacja Werterfassung w 4 dniu powstania w getcie. Robotnicy wygarnięci z bloku na Niskiej, zapędzeni na Umschlagplatz i wysłani pod Lublin. Tam przeszli selekcję - fachowcy wysłani do obozów pracy, a reszta na Majdanek.
302.1943-04-23 -
1943-04-23
Rano w schronie radość - Niemców nie ma na ulicach, nie słychać strzałów. Ludzie chcą wychodzić, komendant schronu zaprowadza porządek, zakazuje wychodzenia, każe czekać do południa i jeśli będzie spokojnie to wtedy pojedynczo wychodzić
303.1943-04-23 -
1943-04-23
Ranna radość okazuje się przedwczesna - koło południa podjeżdżają Niemcy, strzelają na ulicy, dobijają się do domu. Większość ludzi jest w schronie, ale ok. 40 osoób przebywa w tym momencie w mieszkaniu na górze, chowają się w zamaskowanym pokoju na IV piętrze. Niemcy rezygnują
304.1943-04-23 -
1943-04-23
Koło godz 1 Niemcy i Ukraińcy podpalają budynek, Żydzi skaczą, palą się, Niemcy fotografują
305.1943-04-23 -
1943-04-24
W schronie brud, wyziewy z ubikacji, ciasnota. Śpimy w ubraniach. Nawet małe dzieci siedzą osowiałe i po ich twarzach możemy się przekonać ile cierpią. Zaczyna nawalać światło, trzeba zakazać używania maszynek elektrycznych. Treaz i dzieci nie dostaną już nic gotowanego. Nasze umęczone dusze z trudem pogrążają się we śnie
306.1943-04-23 -
1943-04-23
W schronie siedzi stary pan Temkin - ściśle przestrzega rytuału świąt wielkanocnych, ma kilka opłatków macy, cały czas odmawia psalmy
307.1943-04-23 -
Niemcy zaczynają wchodzić do bram na terenie Toebbensa i Schultza. My jesteśmy na warcie na górze i obserwujemy, do których bram wchodzą. Między nami był Szymon Heller. On jeden miał karabin, my mieliśmy pistolety, granaty, flaszki Mołotowa. Jak wiedzieliśmy Niemców to dawaliśmy mu znaki i wtedy on strzelał z karabinu.Po każdym takim ataku przechodziliśmy do następnego budynku i Niemcy myśleli, że jest nas wielu i że mamy dużo karabinów
308.1943-04-23 -
Grupa uciekinierów szybko powiększa się. Na strychu przy Bonifraterskiej ciśnie się już 150 osób. Wymieniają wiadomości. Przez małe okienko widać szybko rozprzestrzeniający się pożar - wkrótce dym zaczyna dusić.
309.1943-04-23 -
Na podwórzu budynku przy Franciszkańskiej 20 są już Niemcy. Przez otwory w murach, przygotowane wcześniej, Halina, Celina, matka i Heniek z Oskarem uciekają z połonącej ulicy. Płonie też sąsiednia Świętojerska.
310.1943-04-23 -
Wg. nowych uciekinierów, Niemcy i Ukraińcy pomiędzy Niemcami i Ukraińcami był jeden Żyd-gestapowiec, który w języku żydowskim i polskim nawoływał do wychodzenia z bunkrów dobrowolnie. Obiecywał, że zgromadzeni udadzą się do obozów pracy i że śmierć im nie grozi. Wiele osób wychodziło. Przed opuszczeniem podwórzy Niemcy wrzucali do domów bomby zapalające. Wówczas jeszcze niektórzy uciekali z npłomieni, inni w nich ginęli.
311.1943-04-23 -
Uciekinierom na strychu grozi spalenie żywcem. Na podwórzu czekają Niemcy. Oskar znajduje przejście przez okno mieszkania na pierwszym piętrze - gdy strych zaczyna się palić, wszyscy schodzą. Szeregiem, podając dzieci najsilniejszemu, który skoczył pierwszy, kolejno - dziewczęta, kobiety, chłopcy - wyskakują oknem. Trafiają na inną ulicę, również zagrożoną spaleniem.
312.1943-04-23 -
Przez dziury w murach uciekinierzy trafiają na teren niemieckiej fabryki, której pracowników tego samego ranka zabrano. Natykają się na dwóch żydowskich policjantów, pilnujących fabryki. Bezradni uciekinierzy siadają na podłodze i czekają, nie wiedząc na co. Dzwoni telefon: dyrektor fabryki za godzinę z dużą grupą Niemców przystąpi do likwidacji fabryki. Ludzie gromadzą się w jednym pokoju, są tak wyczerpani, że nie zamierzają już uciekać.
313.1943-04-23 -
Uciekinierzy z przerażeniem wschuchują się w kroki Niemców. Halinę A. opanowuje dziwne zobojętnienie wobec śmierci. Ze zdumieniem słyszą odjeżdżający samochód - dwaj żydowscy policjanci oznajmiają, że Niemcy odjechali. Pozwalają wszystkim przenocować w fabryce.
314.1943-04-23 -
1943-04-23
Mordechaj Anielewicz piątego dnia powstania pisał w liście do swojego przedstawiciela po aryjskiej stronie: "Stało się coś o czym nawet nie marzyliśmy: Niemcy dwukrotnie uciekli z getta. Jeden z naszych oddziałów bronił się 40 minut, drugi ponad sześć godzin. Bomba podłożona w rejonie fabryki eksplodowała." Pisał, że gdy członkowie PPR zaatakowali Niemców, a radio "Świt" doniosło o żydowskiej obronie - miał poczucie doskonałości. Mordechai Anielewicz pisał : "Nie jestem w stanie opisać ci w jakich warunkach mieszkają Żydzi. Tylko pojedyńcze osoby przeżyją. Większość umrze prędzej czy później. Ich los jest przesądzony. W żadnym z bunkrów nie można zapalić świecy, gdyż brakuje powietrza." Pisał też: ""Dwa oddziały wychodzą dzisiaj z zadaniami - zbrojny patrol i zdobycie broni. Powinieneś wiedzieć, że pistolet się nam nie przydaje. Prawie go nie używaliśmy. Potrzebujemy granatów, karabinów, karbinów maszynowych i ładunków wybuchowych"
315.1943-04-23 -
1943-04-23
Mordechaj Anielewicz pisał w liście do swojego przedstawiciela po aryjskiej stronie: "Wszystkie warsztaty w getcie i na zewnątrz są zamknięte, z wyjątkiem Werterfassung, Trans-Avia i Daring. Nie wiem co dzieje się u Toebbena i Schultza. Straciliśmy kontakt. Fabryka szczotek pali się już od trzech dni. Nie mam kontaktu z oddziałami. Dużo pożarów w getcie. Wczoraj palił się szpital. Palą się całe budynki i kwartały domów. Policja została rozwiązana z wyjątkiem Werterfassung. Pojawił się Schmerling. Lichtenbaum został uratowany z Umschlagplatz..." Niewielu ludzi wywieziono z getta - ale sytuacja w warsztatach jest inna. Szczegóły nieznane. W ciągu dnia siedzimy po kryjówkach, wieczorem podejmujemy akcje". Pisze, że jak dotąd zginął jeden człowiek - Jehiel, a marzenie jego życia się spełniło: widzi Żydów broniących getta w całej ich wielkości i honorze.
316.1943-04-23 -
0000-00-00
Rozkaz całkowitego oczyszcenia getta" z największą surowością i niesłabnącą bezwględnością" - Krueger.
317.1943-04-23 -
1943-04-00
Pracownicy straży ogniowej Elektrowni Warszawskiej, pracujący na terenie i w okolicach getta (wśród nich łącznik ŻOB Władysław Świętochowski) muszą zmienić hełmy strażackie na błyszczące kaski, ponieważ powstańcy żydowscy informują ich, że nie odróżniają ich od Niemców, w związku z czym zdarzało się, że ich ostrzeliwali.
318.1943-04-24 -
1943-04-24
Chociaż dzień jest piękny, słońce wysoko, w getcie jest pochmurno jak w deszczowy dzień, jak okiem sięgnąć unosi się gęsta, czarna chmura
319.1943-04-24 -
1943-04-29
Po wyjściu ze schronu grupa ze schronu przy Kurzej 1 tułała się przez 5 dni, aż zostali złapani przez Niemców w jakiejś piwnicy. Niemcy byli dość grzeczni - wezwali do wyjścia i obiecali,że nie będą strzelać, obiecali, że ci, którzy wyjdą dostaną pracę. Potem zagrozili użyciem granatów, 17 osób wyszło ze schronu /reszta rozpierzchła się wcześciej/, zostali zaprowadzeni do Gminy na Zamenhoffa, a potem na Umschlagplatz i załadowani do wagonów.
320.1943-04-24 -
1943-04-24
Straciłem rachubę czasu - zupełnie zapomniałem, że dziś kończę 21 lat. Zwykle otrzymywałem różne prezenty, a dziś jestem głodny i brudny, zwykle życzono mi wiele lat szczęśliwego życia a dziś może przyjść koniec. Jestem bezradny, muszę patrzyć na mękę rodziców, którzy mnie przez 21 lat chronili. Nic im nie mogę pomóc. Nie chcę ich powinszowań bo czuję, że serce pęka mi z bólu. Bodajbym się wcale nie urodził i nie dożył takiego czasu
321.1943-04-24 -
1943-04-24
Wiele osób, które dotychczas siedziały w mieszkaniach, chce się przenieść na dół do schronu. Wczorajsze pożary przekonały najbardziej odważnych o takiej konieczności. W schronie i tak jest już bardzo ciasno, nie zmieści się więcej osób. Zapada decyzja, że wszscy muszą jeszcze pozostać w mieszkaniach na górze. Trzeba najpierw opróżnić piwnice z gruzu. Komendant wybiera do tej pracy ok. 60 mężczyzn. Gruzu nie można wyrzucać na podwórze bo przed bramą stoją Niemcy. Wyrzucamy do suteryn znajdujących się w pobliżu schronu. Wystawiamy czujki obserwacyjne. Bardzo ciężka praca, najgorsza w tunelu skąd trzeba wybierać ziemię leżąc na brzuchu i podawać sobie wiadra ważące ok. 25 kg
322.1943-04-24 -
1943-04-24
W którą stronę zwrócić oczy wszędzie ten sam widok. Setki żołnierzy maszerują, przejeżdżają auta z żandarmerią, idą długie kolumny Żydów, ofiar ze splonych domów, ludzi na wpół obłąkanych, Ukraińcy okładają ich kolbami, strzelanina, ogień dział i wybuchy granatów przewyższają wszystko co było dotychczas
323.1943-04-24 -
1943-04-24
Wieczór - do końca życia nie zapomnę tego widoku- jak okiem sięgnąć jedno wielkie morze ognia. Zda się, że przyszedł koniec świata. Tylko nasza strona ulicy się nie pali. Mam wrażenie, że siedzę w arce Noego a dookoła mnie potop ognia. Do tego wiatr hula jakby otwarły się wszystkie czeluści piekieł
324.1943-04-24 -
1943-04-24
Wybrano wszystkich młodych chłopaków, mieli poszerzyć schron przy Swiętojerskiej 38 i przystosować go do większej liczby pogorzelców. Do schronu zaczęła napływać ocalała część jego starych mieszkańców i nowi pogorzelcy. Było ponad sto osób. Było tak gorąco że wszyscy chodzili w bieliźnie a dzieci nago. Podłączyli do transformtora kabel dzięki czemu było światło
325.1943-04-24 -
W sobotę o świcie Halina A. i reszta uciekających muszą opuścić fabrykę o świcie, nim zjawią się Niemcy. Błąkając się po gruzach i zgliszczach, spotykają... straż ogniową. Okazuje się, że mają gasić pożary, by nie rozprzestrzeniły się na "stronę aryjską". Pytają o swoje ulice - "gruzy i popiół", odpowiadają strażacy.
326.1943-04-24 -
Heniek, Oskar, Halina i Celina postanawiają wrócić do ruin domu. Część uciekinierów robi to samo i grupa się zmniejsza. Inni dołączają do Oskara i Heńka.
327.1943-04-24 -
Przy Franciszkańskiej okazuje się, że cudem ocalała mała oficyna. Halina, Heniek i inni spotykają tam kilku sąsiadów, cudem ocalałych w jednym ze schronów. Postanawiają tu się zatrzymać. Z całego budynku, gdzie mieszkało ok. 300 osób, przeżyła jedna dziesiąta /ok. 30/.
328.1943-04-24 -
W ocalałych mieszkaniach ocaleli mieszkańcy organizują życie na nowo. Wystawiają straże, zdobywają wodę i żywność, toczą boje o nieliczne łóżka. W dzień wszyscy ukrywają się, npcami wędrują z kubełkami po wodę do pobliskiej "mykwy".
329.1943-04-24 -
Niemcy nocą boją się getta - w ciemnościach Żydzi mogą poruszać się względnie bezpiecznie. Wśród gruzu i popiołów jest mnóstwo trupów - niektórzy ściągają im pierścionki i zegarki, Halina A. i jej znajomi szukają jedzenia. Czasem zdobywają nieco cukru, kaszy czy fasoli, niekiedy suchary. W nocy gotują zupę.
330.1943-04-24 -
Piątego dnia powstania Komitet Koordynacyjny po stronie aryjskiej napisał wezwanie w imieniu walczącego getta. Ułożono je na Żurawiej 24. Stamtąd autorka zaniosła manuskrypt do sklepu z jedzeniem, a potem przyniosła paczkę wydrukowanych ulotek. Apel był po polsku i kładł nacisk na odwagę i bohaterstwo walczących i okrucieństwo walki. Każdy dom był twierdzą przeciwko Niemcom. Powstańcy przesyłali gorące pozdrowienia wszystkim, którzy walczyli z nazistami. "Pomścimy zbrodnie Dachau, Treblinki i Auschwitz" - głosiła odezwa. "Bitwa o waszą i naszą wolność trwa". Było podpisane przez Żydowską Organizację Bojową.
331.1943-04-24 -
Po drodze z Żoliborza* autorka z paczką odezw nie może przejść Bonifraterską - dusi smród spalenizny, gorąco i pożar z getta przedostaje się na aryjską stronę. Polscy strażacy walczą z płomieniami na dachach domów. Niemieccy strażnicy zatrzymują i przeszukują przechodniów. Władka skręca w ulicę Konwiktorską i natyka się na gupę sześdziesięciu Żydów, mężczyzn, kobiet i dzieci, stojących pod ścianą, otoczonych przez strażników z wycelowanymi bagnetami. Nieszczęśnicy, łącznie z bardzo małymi dziećmi, wyglądali na wycieńczonych, przestraszonych, obszarpanych , ich spojrzenia były dzikie. Dzieci były wyczerpane, i od czasu do czasu opadały im ręce, uderzał je wtedy niemiecki bagnet, dopóki rąk nie podniosły. Mimo to żadne z nich nie płakało.
332.1943-04-24 -
0000-00-00
Ucieczka Jerzego Pfefera wraz z rodziną ze schronu, na skutek podpalenia bloku. Utrudniona ucieczka na skutek poparzenia ciała.
333.1943-04-24 -
0000-00-00
dotarcie Jerzego Pfefera wraz z rodziną do nowego schronu, którym były gruzy spalonego 2 dni wcześniej domu.
334.1943-04-24 -
1943-04-24
Henryk G. wracał wieczorem z Anatolem Piotrowskim z Gocłów pociągiem. Dojeżdżając do Warszawy zauważyli czerwoną łunę na niebie. Im bliżej byli Warszawy tym łuna stawała się coraz większa i bardziej intensywna. Z dworca jak zwykle skierowali się do Piotrowskich na ul. Kawęczyńską. Tam dopiero wyjaśniono im, że to łuna po pożarze getta.
335.1943-04-24 -
1943-04-25
Tej nocy Henryk G. z żoną chcieli być bliżej swoich bliskich. Czuli się jakby ich opuścili. Nie znali jednak całej prawdy o tej tragedii. Tkwiła w nich nadzieja, że może jednak nie jest tak źle, że nie wszyscy zginą. Z tymi myślami przetrwali do rana. Powrót do getta był już zamknięty.
336.1943-04-24 -
1943-04-24
Pierwsza komunia córeczki Zofii Marczak.
337.1943-04-24 -
1943-04-24
Około południa przyszedł do Zofii Marczak przodownik granatowej policji na dochodzenie, gdyż otrzymał doniesienie, że jest ona Żydówką. Rozmawiał z nią przez dwie godziny, sprawdzał dokumenty i w końcu powiedział: „Ja 8 lat pracowałem w Komisariacie na Gęsiej, znam psychikę Żydów tak dobrze, że najbardziej zasymilowany Żyd przede mną się nie ukryje”. Zofia odpowiedziała mu na to, że się z tego cieszy, bo on błędu nie popełni. Potem rozmawiali o polityce, patriotyzmie, o perspektywie zakończenia wojny. Przed wyjściem powiedział, aby Zofia śmiało szykowała węgiel na zimę, bo wojna jeszcze potrwa. Nie rozpoznał w niej Żydówki.
338.1943-04-25 -
1943-04-25
Pierwsze trupy żydowskie z szopu szczotkarzy leżą na ulicy, po podwórkach i piwnicach
339.1943-04-25 -
1943-04-25
Dyrekcje szopów uzyskały dla swoich wyjątkowo potrzebnych pracowników listy żelazne. Ilość ich prawdopodobnie nie przekroczyła 300, szopy otrzymywały po kilka lub kilkanaście, wyjątkowo duże fabryki ok 40 sztuk. Szop Brauera otrzymał 25 listó żelaznych. List taki był zezwoleniem na prawo swobodnego poruszania się po terenie szopu w czasie akcji wysiedleńczej i pozostania na terenie szopu po akcji
340.1943-04-25 -
1943-04-25
Wyprawa do sąsiedniego domu gdzie jest czynny telefon - Berland dzwoni do firmy po aryjskiej w której pracował stronie z prośbą o pomoc
341.1943-04-25 -
1943-04-25
Głodujemy wszyscy, wyszperałem gdzieś trochę zwiędniętych i na wpół zepsutych ziemniaków
342.1943-04-25 -
1943-04-25
Znów idziemy zatelefonować. Policjanci opowiadają, że było kilku żandarmów, każdy żądał złotego zegarka, zapowiedzieli że wrócą i zegarki mają być ,w przeciwnym razie wszyscy policjanci zostaną zastrzeleni
343.1943-04-25 -
1943-04-25
Z domu wybiega oszalały mężczyzna ok. 45letni, krzyczy; Niemcy chodźcie, tutaj schowało się dużo ludzi, moja żona i dzieci też są! Prowadzi ich do środka. Niebawem z budynku wychodzi grupa ok. 60 Żydów, na przodzie żona i dzieci szaleńca. Niemcy zabijają strzałem mężczyznę, Żydów pędzą na Umschlag
344.1943-04-25 -
1943-04-26
W schronie jest jeszcze bardziej duszno i ciasno, nie ma czym oddychać.Para osiada na ścianach. Ludzie leżą przy samej ubikacji i wdychają przez cały dzieć wyziewy. Osma noc, a my ciągle śpimy w ubraniach i butach. Jesteśmy wszyscy głodni, bo czy można nasycić się trzema sparciałymi kartoflami
345.1943-04-25 -
Stara pani Dubiel jest przestraszona. Co jakiś czas jej mąż wpuszcza Niemców, którzy szukają ukrywających się Żydów. Nellie i Włodka poruszały się bezszelestnie, czasami zerkały ciche, przestraszone przez okno na palące się getto.
346.1943-04-25 -
Władka próbuje podejść do okna, ale pani Dubiel ją powstrzymuje; to zbyt ryzykowne. Jej mąż o mało nie zginął poprzedniego dnia: Polak nie może pokazać się w oknie.
347.1943-04-25 -
Autorka wyglądała przez okno zza szafy. Świętojerska i Wałowa były puste, w oddali widać czerwone łuny pożaru, rysujące się na tle czarnych chmur dymu, które wisiały nad gettem. Dwie grupy Niemców z karabinami maszynowymi były schowane za płotem na rogu tych ulic. Niemcy i Ukraińcy w całym szyku bojowym byli rozstawieni co parę metrów wzdłuż murów. Co jakiś czas Niemcy uzbrojeni w karabiny maszynowe przejeżdżali pędem na motocyklach, wśród sporadycznych wybuchów ognia. "Strzelają z naszego dachu" - poinformował autorkę Dubiel - "Niemcy zainstalowali tam karabin maszynowy. Strzelali całą noc. Dzisiaj jest trochę spokojniej niż zwykle. "
348.1943-04-25 -
Kilka niemieckich oddziałów wzdłuż Wałowej rozlewa jakiś płyn z puszek na budynki. Powtarzają tę czynność kilkakrotnie. Niemcy rzucają płonące szmaty do domów i wycofują się. Poprzednio budynki nie chciały płonąć, teraz zapalają się wśród strzałów armatnich. W pobliżu wybuchają granaty. Wszystko się trzęsie.
349.1943-04-25 -
Na balkonie płonącego budynku, na drugim piętrze stała kobieta, załamując ręce. Zniknęła, po chwili wróciła z dzieckiem, ciągnąc ze sobą łóżko, które rzuciała na ziemię, żeby złagodzić swój upadek. Sciskając dziecko zaczęła wspinać się na balustradę. Wystrzały przerwały jej wpół drogi - dziecko upadło na ulicę - ciało kobiety zawisło martwe na balustradzie.
350.1943-04-25 -
Płomień objął już górne piętro budynku. Żydzi skakali z okien, niektórzy zabijani przez pociski w powietrzu, inni na ziemi. Dwóch Żydów z trzeciego piętra otworzyło ogień, potem się wycofali. Grupka ludzi na trzecim piętrze spuszczała w dół linę. Jeden mężczyzna, potem drugi, wyszedł z okna i zjechał po niej na dół. Niemcy zaczęli strzelać i obu zabili.
351.1943-04-25 -
Z dachu domu przy Świętojerskiej 21 trwa ostrzał karabinu maszynowego, strzelają całą noc. Władka myśli o nawiązaniu kontaktu z gettem, ale starszy pan Dubiel odradza: w okolicy jest zatrzęsienie Niemców. Proponuje, by została na noc.
352.1943-04-25 -
Stukasy zrzucają na getto bomby kruszące. Pomimo planowanej przez generała Stroopa trzydniowej akcji, getto walczy przez ponad miesiąc. W Wielką Niedzielę wielkanocną, 25 kwietnia na placu przy Świętojerskiej po aryjskiej stronie ruszyły karuzele i huśtawki. "Wesołe miasteczko" słyszało wybuchy granatów i strzały za murem getta, serie karabinów maszynowych, wiatr znosił dymy pożarów.
353.1943-04-25 -
0000-00-00
25.04 1943 dyrekcje szopów uzyskały dla swoich „wyjątkowo potrzebnych” „listy żelazne”. Liczna listów była ograniczona, wynosiła prawdopodobnie około 300, szopy otrzymywały ich kilka lub kilkanaście, a wyjątkowo duże fabryki 30-40. Szop Brauera otrzymał 25 „listów żelaznych”. Bryskier otrzymał jeden z listów. „List żelazny” był pozwoleniem na przebywanie na terenie szopu w czasie akcji i na pozostanie w szopie po akcji. Każdy egzemplarz wystawiony był imiennie, zaopatrzony w kolejny numer i podpisy pod odpowiednią pieczęcią: Brigadeführer Gen. Major Stropp, Umsiedlung Komissar W.C. Többens. Listy te w przeźroczystej oprawie należało zawiesić na klapie marynarki, aby były z daleka widoczne.
354.1943-04-25 -
0000-00-00
Likwidacja szopu Brauera, mimo zapewnień, że szopowi nie zostanie zlikwidowany. Wszyscy posiadacze listów żelaznych, w tym autor, zostali ustawieni na dziedzińcu. Listy zostały zerwane z klap marynarek, a mężczyźni mieli zostać rozstrzelani. Wskutek interwencji Brauera i dyrektora Teya nie rozstrzelano ich. Wszystko rozgrywało się tak szybko, że niemożliwa była powiadomienie ludzi ukrytych w schronach. W jednym z nich została żona Bryskiera. Mężczyzn zaprowadzono do gmachu miejskiego przy ul. Stawki 6. Po drodze jen z eskortujących Niemców zabrał Bryskierowi obrączkę. Po kilku dniach sprowadzono do tego budynku innych robotników szopu Brauera.
355.1943-04-25 -
0000-00-00
Po kilku dniach pobytu na Stawki 6 Bryskier wraz z kilkoma innymi mężczyznami zostaje wybrany do rozstrzelania. Wszyscy zostali wyprowadzeni na dziedziniec. W momencie, gdy podał strzał, od którego zginął mężczyzna stojący obok autora, ten zemdlał. Przez pewien czas udawał zastrzelonego, a później korzystając z zamieszania przedostał się do transportu jadącego do obozu w Lublinie. Autor zamierzał uciec z pociągu, ale zrezygnował z tego, ponieważ Niemcy podczas postoju odkryli zerwane zabezpieczenia.
356.1943-04-25 -
0000-00-00
Transport Żydów z getta warszawskiego, w którym znajduje się Bryskier, przybywa do Lublina. Autor krótko opisuje wygląd obozu. Zaraz po przybyciu cały transport, który autor szacuje na 6000 osób został nakarmiony. Potem odbyła się selekcja wg wykonywanych zawodów. Wybierano szewców, krawców, kamaszników, stolarzy, rymarzy. Najliczniejszą grupą byli krawcy i szwaczki. Jeśli np. mąż był szewcem, a żona krawcową, podawano ten sam zawód, aby uniknąć rozłąki.
357.1943-04-25 -
0000-00-00
Żydzi z getta warszawskiego przybyli do Lublina, którzy mieli krewnych i znajomych w Trawnikach i u Schulza podczas selekcji wg zawodów podają się za kuśnierzy i rymarzy.
358.1943-04-25 -
1943-04-25
W wieczór Wielkanocy z Dworca Zachodniego Henryk G. wraz z żoną wyjechali ze swym dobytkiem, składającym się z dwóch skromnych walizek do Wołomina.
359.1943-04-25 -
1943-04-25
Henryk G. wspomina, że zaledwie kilka miesięcy wcześniej nie znał Samiewskiego, Piotrowskiego, dwóch pań u których przez pewien czas mieszkał. Większość społeczeństwa polskiego sprzyjała Żydom, nierzadko z narażeniem życia własnego i rodziny.
360.1943-04-25 -
1943-04-25
Henryk G. wspomina, iż pomocny był mu administrator, który go zameldował i wymeldował na ul. Radzymińskiej. Pomoc ta była naprawdę bezinteresowna, ponieważ Henryk G. nie posiadał środków materialnych na należyte zapłacenie mu.
361.1943-04-25 -
1943-04-26
Święta Wielkanocne Henryk G. z żoną spędzili u starych Piotrowskich, gdzie jedli nawet ciasto nadziewane kapustą i marchwią. Miała to być jednocześnie ostatnia u nich wieczerza.
362.1943-04-25 -
1943-04-25
Dorota Miler poszła do Bronisławy Łapińskiej, prosząc by ją podratowała. W jej mieszkaniu niemożliwe było ukrycie męża Doroty, gdyż było to mieszkanie przejściowe, w który znajdował się warsztat szczotkarski często odwiedzany.
363.1943-04-25 -
1943-04-25
U Łapińskiej Dorota Miler zastała jej matkę z ojczymem oraz cioteczną siostrę z mężem Stanisławem Dębowskim. Nikt z nich nie wiedział kim ona jest. Pan Dębowski przez cały czas bacznie się jej przyglądał i wypytywał. Następnie poprosił na bok Bronisławę Łapińską i powiedział jej, że może pomóc Dorocie Miler i jej mężowi.
364.1943-04-26 -
1943-04-27
W nocy spalił się sąsiedni dom
365.1943-04-26 -
1943-04-26
Ukraińcy plądrują mieszkania - wynoszą m.in. patefon i płyty, nastawiają na ulicy, tańczą.
366.1943-04-26 -
1943-04-26
Bromberg próbował podłączyć wodę do schronu z suteryny, zabrakło mu kilku niezbędnych części, robota utknęła
367.1943-04-26 -
1943-04-26
Widać zmiany jakie zaszły w ludziach w ciągu tego tygodnia. Ojciec posiwiał
368.1943-04-26 -
1943-04-26
Rano ze spalonego domu w sąsiedztwie przychodzi do nas ocalała grupka młodych ludzi, 10 mężczyzn i kobieta. Reszta zginęła lub poddała się Niemcom. Młodzi zamierzają przedostać się na aryjską stronę po dachach.
369.1943-04-26 -
1943-04-26
Strzelanina w porównaniu z poprzednimi dniami znacznie ucichła, Niemców na ulicach też jest dużo mniej. Wychodzimy na poszukiwanie jedzenia
370.1943-04-26 -
1943-04-26
Przywódca grupki młodych ludzi, którzy przyszli do nas ze spalonego domu przy Muranowskiej 44 idzie na dach, żeby rozejrzeć się przed projektowaną wyprawą na aryjską stronę. Tam dosięga go niemiecka kula, zabity. Przyjaciele rezygnują z ucieczki po dachach, zabierają się o robienia wyłomu w murze
371.1943-04-26 -
1943-04-26
Została zabrana przez Niemców grupa kilkuset szczotkarzy, których schrony spłonęły i którzy ukrywali się w zalanych wodą piwnicach przy Franciszkańskiej. Niektórzy stawiali opór, ostrzeliwali się, inni uważali, że lepej już pójść z Niemcami i zostać wysłanym do Trawnik czy Poniatowej niż umrzeć z głodu w piwnicach
372.1943-04-26 -
1943-04-26
Bitwa z Niemcami
373.1943-04-26 -
1943-04-27
Próby wyniesienia ze schronu zwłok - leżały dwa dni, zaczęły się rozkładać, kobiety i dzieci mdlały. Wybito otwór w murze, wyniesiono trupy, rabin zmówił kadysz
374.1943-04-26 -
Władka ogląda z przerażeniem sceny w getcie. Strzały i krzyki agonii słychać przez całą noc. Całą noc stoi w otwartym oknie. O świcie widzi, że jedno z ciał na ulicy porusza się - nim odpełznie, strzały dobijają ofiarę. Rankiem do mieszkania Dubiela weszło dwóch oficerów niemieckich."Czy mieszka tu ktoś oprócz twojej rodziny?" "Nie. U mnie się Żydzi nie ukrywają" - powiedział Dubiel. Niemcy nie zadali sobie trudu przeszukania mieszkania; podeszli do okna i zaczęli robić zdjęcia. "Dobra ekspozycja" - powiedział jeden - "Gdyby nie te przeklęte pożary". Pstrykali przez pół godziny śmiejąc się i żartując ze "śmiesznych żydowskich klaunów".
375.1943-04-26 -
1943-04-26
Obok murów getta stoją tłumy ludzi-Polaków i obserwują, jak żołnierz celuje i strzela do pokazujących się żydowskich bojowników.
376.1943-04-26 -
1943-04-26
Henryk G. wraz z żoną wyjechali do Wołomina i urządzili tam sobie izbę.
377.1943-04-26 -
1943-04-26
Do Zofii Marczak przyjechał Leon Koczaski – dla sąsiadów jej kuzyn.
378.1943-04-27 -
Członkowie GL wyprowadzili kilkunastu bojowców kanałami na aryjską stronę i przewieźli do partyzantki w lasy pod Wyszkowem
379.1943-04-27 -
1943-04-27
Na dachu domów przy Muranowskiej działał oddział Apfelbauma - miał 1 karabim maszynowy i 2 ręczne karabiny maszynowe. Oddziały Berlińskiego, Binsztoka i Wejnsztoka atakowały z doskoku. Ludzie ci świetnia znali teren i szarpali Niemców metodą partyzancką. AKowcy, którzy przybyli ze strony aryjskiej, mieli zmienić bojowców ŻZW, by mogli odpocząć. Akowcy walczyli jeden dzień w getcie, po czym wrócili na polską stronę, zabierając kilkurannych bojowców ŻZW. Apfelbaum nie chciał przejść na stronę aryjską.
380.1943-04-27 -
Podpalony dom . Schody płoną - uciekają po rynnie - na ulicy Żydzi twarzą do ściany - zabrali rzeczy - na Umschlagplatz - 3 dni tam żyli w strasznych warunkach
381.1943-04-27 -
1943-04-27
Hoffer, który jest człowiekiem głęboko wierzącym znosi do schronu siedem rodałów, pragnie je uchronić przed zniszczeniem, niesie je pojedynczo, ostrożnie . Rodały te mają swoją historię.Przed naszym sprowadzeniem znjadowała się tu mała bożnica. Po pierwszym wysiedleniu wszystko zostało poprzewracane i splądrowane. Hoffer nie dawał nic zniszczyć, wziął do siebie rodały i inne przedmioty kultu. W czasie akcji styczniowej wszystkie nasze mieszkania zostały ogołocone, poza mieszkaniem Hoffera. Dlatego uważa on, że rodały uchronią go nadal od wszelkiego nieszczęścia, opiekuje się nimi jak kochająca matka dziećmi
382.1943-04-27 -
1943-04-27
Z płonącego budynku przy Muranowskiej 42 Żydzi przebijają się do sąsiedniego nr 40 i dalej do budynku gdzie jest schron w którym przebywa Berland. Przybyło co najmniej 200 osób, groziło im spalenie żywcem. Patrzą na nas jak na wybrańców losu, błagają byśmy ich wpuścili do naszego schronu. Ale musimy odmówić. Oddajemy im nasze mieszkania, pokazujemy kryjówki, ale strzeżemy się by nie odkryli zejścia do schronu
383.1943-04-27 -
1943-04-27
Uchodźcy ze spalonego domu robią rwetes, co sprowadza Niemców. Wyprowadzają uchodźców, tymczasem Berland i kilku innych , którzy byli na górze chowają się i w odpowiedniej chwili cicho przemykają się do schronu.
384.1943-04-27 -
1943-04-28
Kolejna noc w schronie- jest szczelnie zapchany ludźmi, nie ma czym oddychać, 250 osób stłoczonych w ciasnych piwniczkach. Przywilej siedzenia mają dziś tylko kobiety i starcy, reszta musi stać. O trzeciej słyszymy kucie w ścianę schronu graniczącą z domem nr 40 - widocznie chcą się do nas przebić. Tam się pali, nie mają innego wyjścia. Gdy przebiją naszą ścianę jesteśmy zgubieni, my i oni. Po pierwsze nie ma miejsca, najdzie od razu dużo dymu, trzeba będzie otworzyć klapę i wypuścić ludzi na dwór a tam już czekają Niemcy. Po dwudziestu minutach wielki wstrząs, zapada cisza. Widocznie palące się ściany przywaliły tych ludzi.
385.1943-04-27 -
1943-04-29
Za namową Berlanda ok 40 osob , w tym cała jego rodzina ,przenosi się korzystając z nieuwagi Ukraińców do sali gdzie jest o wiele lepiej. Wyjaśnia się dlaczego ludzie tam zgromadzeni są w tak dobrym stanie, co zaskoczyło Berlanda. Okazuje się że nie są oni z getta. Byli dotychczas zatrudnieni w szopach Szulca, warsztaty ich mieściły się przy Nowolipiu, a więc poza granicami getta. U nich akcja rozopczęła się później- tam dopiero zaczynają pali- sią domy, a tu już prawie całe getto spłonęło. W schronie wytrzymali dwa dni, potem poddali się. Rewidowani byli pobieżnie. Na Umschlag czekają już drugi dzień na wyjazd. Są niezadowoleni z przybycia nowych , ale wszyscy dochodzą w końcu do porozumienia, opowiadają o swoich przejściach.
386.1943-04-27 -
1943-04-27
Dyrektor fabryki kazał wezwać wszystkich ukrywających się pracowników i oświadczyć im,żefabryka dostała rozkaz ewakuacji w ciągu kilku godzin. cała bowiem dzielnica zostanie zburzona. Wobec tego, że do tej pracy potrzeba dużo siły roboczej, dyrektor przyjmie wszyskich chętnych, a o wykonaniu pracy zostaną odstawieni na dworzec do wyjazdu. Gilter próbuje uratować Ninę. Trzeba 10 tys zł, zbiórka pieniędzy wśród znajomych. W rezultacie wychodzą z getta Gitler, Nina, Henia i matka Gitlera.
387.1943-04-27 -
1943-04-27
Walki o bunkier na Miłej 29 - ranny D.Hochberg zatarasował swym ciałem otwór umożliwiając w ten sposób pozostałym bojowcom odwrót
388.1943-04-27 -
Życie w schronie - przez cały dzień ludzie leżeli na swych pryczach albo pokotem na ziemi bez możliwo.ci poruszania się, nerwy były napięte do ostatnich granic, byle szmer przyprawiał ludzi o ataki histerii. W nocy gotowano jedzenie, wydawano posiłek raz na dobę. Zapasy żywności były minimalne i chowano je dla dzieci. Dorośli jadali zupy kartoflane. W nocy prowadziliśmy dzieci na podwórko żeby się przewietrzyły, dorosłych wypuszczano na zmianę na 15 min.
389.1943-04-27 -
1943-04-27
Gdy stan rannych w schronie pogorszył się do tego stopnia że krzyczeli z bólu lekarze orzekli, że ponieważ i tak nie da się ich wyleczyć trzeba przyśpieszyć ich śmierć dając truciznę. Staruszka Jakubowska jako pierwsza otrzymała mocną dawkę - i jej stan się poprawił, bóle ustały. Rabin oświadczył, że tkwi w tym ręka boska, wobec czego należy pozostawić chorych własnemu losowi
390.1943-04-27 -
Trzy dni później utorka natknęła się na tłum Polaków zebrany na ulicy Muranowskiej, wskazujący na dach po przeciwnej stronie ulicy. Grupa Żydów uciekła z getta, schowali się na strychu polskiego domu.. Niemcy ich znaleźli i zaatakowali. Żydzi odpowiedzieli ogniem i próbowali uciekać przez sąsiednie dachy. Wkrótce potem przyjechał niemiecki czołg, wszystkich wystrzelał . Gapie podziwiali rzadki widok: ręce i nogi zabitych jak girlandy zwisały z dachu.
391.1943-04-28 -
1943-04-28
Warm zorganizował wyjazd błatnego SSmana w celu sprowadzenia z bunkrów na Gęsiej ludzi do małego getta - sprowadzono 9 osób z Gęsiej 83, bunkier na Gęsiej 81 był już zasypany. SSman otrzymał za ten kurs 10 tys, woźnica 5tys, służby werkschutzu u wylotu Prostej łącznie z żandarmem 2tys zł.
392.1943-04-28 -
Zarządzenie - Żydzi ze schronów, z których nie padną strzały, nie będą rozstrzeliwani, tylko wysyłani do obozów - przedtem wszystkich ze schronów rozstrzeliwano na miejscu w ich schronie - 20 osób - m.in. Hary, mąż Anki - siostry autora
393.1943-04-28 -
1943-04-28
Bender i Feigenbaum którzy spędzili noc na górze na czatach leżą zaczadzeni- udaje się ich reanimować. Budynek pali się, zabieramy się do gaszenia ognia, akcję kieruje Hoffer, potem zastępuje go ojciec Berlanda
394.1943-04-28 -
1943-04-28
Ludzie wylegli ze schronu będąc pewni, że Niemcy nie przyjdą bo dom spalony i dostęp do podwórza ze wszystkich stron zamknięty - każdy taszczy jakiś garnek i zdobytego prowiantu. Jak gotować? Mieszkań ani kuchni już nie ma. Na każdym wolnym miejscu stają kuchnie polowe z cegieł. Dom płonie i setkami wiader wody nie możemy go ugasić a tu pod naszymi kuchniami jak na złość nie chce się palić. Cała sień czarna od gryzącego dymu, Ludzie znoszą te cierpienia byle tylko móc zjeść trochę ugotowanej zupy
395.1943-04-28 -
1943-04-28
Gotowanie wspólego kotła zupy dla tych co nic nie mają do jedzenia. Czy nie wyglądamy jak banda wariatów?Czyż od kilku łyżek zupy, od tego czy będziemy mieć cały sufit zależy nasze ocalenie?Jeśli już dziś nie mamy co jeść, cóż będzie jutro?Jeśli dziś nas jeszcze wszy i robactwo nie zjada to jutro na pewno zje. Jeśli dziś nie mamy tyfusu to jutro się z nim zapoznamy. Wreszcie jeśli dziś nas jeszcze Niemcy nie wykryli to jestem przeświadczony, że przyjdzie taki czas, i to niedługo, że sami wyjdziemy i będziemy prosili, żeby nas pozabijali. To wszystko prawda. Ale życie już jest take, że dopóki dyszysz, masz nadzieję
396.1943-04-28 -
1943-04-28
Zawala się strop, ratowanie przywalonych, kilkanaście osób zginęło. Na górze pozostaje ok. 30 mężczyzn odciętych od schronu - trzeba odkopać klapę, inaczej ci w shronie nie wydostaną się. Chętni do tej pracy są tylko ci co mają bliskich w schronie, pozostali mówią że im wszystko jedno gdzie zginą, patrzą dziko na kocioł z zupą, - pod gruzami leżą niewystygnięte jeszcze trupy a tu już się myśli o jedzeniu.
397.1943-04-28 -
1943-04-28
Odgruzowywanie klapy do schronu - tam masz rodzinę, najbliższych, to wszystko co dziś posiadasz. To jest twoje życie. Kiedy wiesz, że za chwilę możesz zginąć i nie ujrzysz ich więcej, pracujesz szaleńczo, nie czujesz ognia ani gorąca.... Gdzie tkwi siła która pozwala mi wszystko znisić...U Samsona była we włosach, u mnie w tym, że jesteśmy razem, że mam rodzinę
398.1943-04-28 -
1943-04-28
Dostaliśmy wiadomość - wszyscy bojowcy z terenu Toebbensa mają się stawić w schronie na Leszno 56, stamtąd będziemy próbować wyjść z getta. Do każdej grupy posłano kogoś z taką informacją
399.1943-04-28 -
1943-04-28
Geller powiedział do Guty żeby została z rannymi. Guty zaczęła płakać, mówi - dlatego że jestem kobietą to nie jestem zdatna do partyzantki? Guta bardzo prosiła Gellera żeby pozwolili jej pójść, że ona chce walczyć. I wtedy Leja Korn powiedziała, że ona zostanie. A zostać znaczyło czekać, aż dom podpalą
400.1943-04-28 -
1943-04-29
Weszliśmy po raz pierwszy do kanału, jakieś trzydzieści kilka osób. Ktoś z nas poczuł gaz i zaczęliśmy się wycofywać. Zabraliśmy deski z piekarni, każdy dostał jedną, bardzo nam pomogły - jak musieliśmy długo iść i po drodze stawać i czekać, to na deskach czekaliśmy . Weszliśmy drugi raz tej samej nocy do kanału, bo nie mogliśmy już dłużej zwlekać. Zanim ruszyliśmy , czekaliśmy na ludzi w kanale. Może ktoś jeszcze przyjdzie, może jeszcze ktoś? Było nas ok. 40 osób - z różnych grup, ale wszyscy z terenu Toebbensa i Schultza
401.1943-04-28 -
1943-04-29
Przejście kanałami trwało do trzeciej nad ranem, wreszcie doszliśmy do włazu, ale nie mogli tam stać wszycy, tylko Eliezer i Nowodworski stali i czekali na Grajka. W końcu przyszedł i krzyknął"Jan" - to było hasło żeby wychodzić. Nie było ciężarówki, miała być następnego dnia. Po cichu wyszliśmy z kanału, te 40 osób, każdy biegł do bramy i na strych na Ogrodowej 27. Wszystkim udało się dotrzeć na ten strych
402.1943-04-28 -
1943-04-28
Niemcy wykryli schron z powodu płaczu małych dzieci, wysadzili dynamitem sklepienie i pognali wszystkich na Umschlag.
403.1943-04-28 -
1943-04-28
W schronie piekarzy wszyscy spalili się
404.1943-04-28 -
1943-04-29
W nocy widać łuny pożarów z "dzikiego terenu". W schronie mówi się że te pożary zostały wywołane przez Polaków, którzy chcą w ten sposób pomóc i że dzielą nas tylko godziny od momentu szturmu na muru. Niektórzy twierdzili nawet, że będą podstawione auta, które nas wywiozą.Inni powołując się na autorytety z polskiej dzielnicy twierdzil, że po wybuchu powstania w getcie miało jakoby wybuchnąć także powstanie w polskiej dzielnicy i wspólnie mieliśmy się oswobodzić. Lecz złudzenie to jak każde inne prysło
405.1943-04-28 -
1943-04-28
Właściciel sklepu rozdzielczego przy Niskiej 8, funkcjonariusz SP, który w pierwszym dniu powstania nie miał jakoby nic do sprzedania, załadował pełen wóz artykułów spożywczych - chałki, masło, sery itp wartości ok 2mln zł
406.1943-04-28 -
1943-04-28
Już i dziewiąty dzień minął. Bohaterski Izrael broni się jeszcze przed przemocą. W osłabionych rękach trzyma jeszcze prymitywną swą broń. Nie to, że nie ma kropli wody, aby ożywić spragnione ciało, nie to, że cudowna wiosna wlewa jasne promienie słońca zwiastując życie, a on umrzeć musi. Nie boi się śmierci, walczyć gotów aż do skończenia świata.
407.1943-04-29 -
1943-04-29
Mężczyźni golą się
408.1943-04-29 -
W Łomiankach spotkaliśmy grupę Arona Karmiego - oni wyszli 29 kwietnia
409.1943-04-29 -
1943-04-29
Potem dostaliśmy chleb, kiełbasę i ersatz kawę, przyniosła to Franka, łączniczka
410.1943-04-29 -
1943-04-29
Od rana dalsza praca przy odgruzowywaniu klapy prowadządej do schronu- wydobywamy zwłoki żony Hoffera
411.1943-04-29 -
1943-04-29
Na podłodze walają sią różne ubrania, zdejmujemy nasze brudne rzeczy i przebieramy się, szyje obwiązujemy pociętym białym jedwabiem - teraz wyglądamy już naprawdę jak z domu wariatów. Przychodzi Ukrainiec, każe Berlandowi pilnować porządku w tej sali, potem każe mu zebrać 5 tys zł. Ale biedni nie mają, a bogaci z szopów Szulca nie dają. Obawiając się kary za niedopełnienie tego obowiązku Berland wymyka się do innego pokoju
412.1943-04-29 -
Niemcy wykryli schron w piwnicy ustawieni trójkami - idą w stronę Żelaznej -Nowolipiem Smoczą, Gęsią, Zamenhofa na Umschlag - pogorzelisko
413.1943-04-29 -
Nowy budynek, zniszczony - podzielony na pokoje, kał, nieczystości próby wydostania się - nieudane - Ukraińcy go zrewidowali, zabrali mu pokaźną część pieniądzy. Został mu brylantowy pierścionek i złota papierośnica
414.1943-04-29 -
Autorka pochodzi z Łodzi, w1940 przyjeżdżają do Warszawy W czaise powstania wgetcie ich bunkier zostaje odkryty. Mąż zabity, kobiety - na Umschlagplatz - do Ostbahhn - Hotel Polski
415.1943-04-29 -
1943-04-29
Dziesiątki dzikich spojrzeń zwracają się na mój garnek, padają pytania-gdzie jest kocioł zupy którą wczoraj gotowaliście? Nic ich nie obchodzi, że sufity zerwane, że domu nie ma, że wielu ludzi zagrzebanych. Nie ma się czemu dziwić. Trzeba poznać uczucie głodu. Wielu widząc, że trzymam garnek pcha się za mną z rondelkami. Litość ogarnia patrząc na te wychudłe postacie, które stoją jak zbite psy i czekają na kilka łyżek zimnej, przypalonej kaszy
416.1943-04-29 -
1943-04-29
Ludzie opłakują śmierć swych bliskich przywalonych spadającym stropem
417.1943-04-29 -
1943-04-29
Niemcy są wykrywają schron, wpuszczają gaz -w schronie nie ma już czym odychać, z wielu stron słychać "jaka słodka śmierć, nadszedł nasz koniec. Ludzie pchają się w stroną wyjścia tłoczą się i tratują , części udaje się wyjść na dwór gdzie już czekają Niemcy. Wielu udusiło się. Niemcy śmieją się, robią fotografie ,każą oddać wszystkie kosztowności - istny deszcz złota spada do wiadra
418.1943-04-29 -
1943-04-29
Droga na Umschlag, stosy trupów na ulicach
419.1943-04-29 -
1943-04-29
Docieramy na Umschlag, widzimy trupy kilkunastu ludzi z których została tylko krwawa bezkształtna masa, widzimy karawan Pinkierta na który ładują zwłoki.
420.1943-04-29 -
1943-04-29
Zylberg skacze przez okno, dobija go Ukrainiec
421.1943-04-29 -
1943-04-29
Większość ludzi w sali gdzie przebywamy jest zupełnie nieprzytomnych. Wskutek gazu charczą, plują krwią, prawie na każdym kroku stoją i wymiotują, nieczystości oblewają ludzi leżących na podłodze, a ci wcale tego nie czują. Robią pod siebie, nikt się nie krępuje, pod ścianami istny klozet, straszny smród - jak żyję nie widziałem takich brudów i takiego zbydlącenia. nad całą tą górą bólu wznosi się jeden okrzyk - wody, końca z tym koszmarem
422.1943-04-29 -
1943-04-29
M.Berland przedostaje się do innej sali - stanąłem jak wryty, słoneczny pokój , dużo ludzi, jakże różnią się od nas, jakże inna tu atmosfera. Powietrze czyste, ludzie porządni, dobrze ubrani, czyści, nie słychać pałczu, dużo śmiechu, nastrój pogodny, tu raj a u nas piekło. Ludzie zachowują się swobodnie, każdy ma ze sobą pakunki. Niektórzy jedzą świeży chleb z masłem! Nie rozumiem o co tu chodzi. Na podłodze resztki sucharów itp, Berland je zbiera, wraca do swoich. Wie że trzeba się stąd wydostać z tego drgającego grobowca póki jeszcze możemy, ponieważ tutejsza atmosfera nas zamroczy i zamienimy się w śmierdzący barłóg.Jeśli umrzeć, to nie tak obrzydliwie.
423.1943-04-29 -
1943-04-29
W sali gdzie przebywają ludzie z szopów Schulca i gdzie przybyli ludzie od Brelanda ściany pokryte są napisami- to wielka lista Żydów, nazwiska, daty przybycia na Umschlag i wywózki. Berland wypisuje nazwiska swojej rodziny
424.1943-04-29 -
1943-04-29
W kolejnym pokoju Berland spotyka policjantów z SP. Przed pierwszym wysiedleniem byli policjantami, później strażnikami w szopach. Niemcy zwołali ich wszystkich na terenie warsztatów aby się stawili na wyjazd. Część się pochowała, część posłuchała i przyszła na Umschlag. Są święcie przekonani, że pojadą do Trawnik i będą tam nadal dozorowali. Dostatnio ubrani, starców nie ma, jest kilka kobiet. Ludzie ci czują się tu jak u siebie w domu. Znają wszystkie triki jak urabiać Ukraińców, znają każdy kąt w tym gmachu jak własną kieszeń. Nie stracili buty i pewności siebie - przecież żadną miarą nie mogą być traktowani na równi z innymi
425.1943-04-29 -
1943-04-30
Idzie noc gorsza od wszystkich poprzednich. Niczym jest głód, ogień, walące się mury, w porównaniu z obecnym położeniem. Wczoraj jeszcze mogliśmy się łudzić, dziś jesteśmy przegrani , będąc w reku Niemców nie możemy liczyć na nic innego jak śmierć. Nie jesteśmy lepsi od setek tysięcy innych Żydów, którzy dotąd zginęli w komorach Treblinki
426.1943-04-29 -
1943-04-29
Próba przekupienia Ukraińca - chce złoty męski zegarek , żaden inny go nie satysfakcjonuje; co jednak zadziwia Berlada uczciwie odrzuca inne proponowane precjoza a mógłby przecież je sobie zabrać
427.1943-04-29 -
1943-04-30
Jeden Żyd kupił od Ukraińca bochenek chleba za 500 zł i pół litra wody też za 500 zł
428.1943-04-29 -
1943-04-30
Ukrainiec twierdzi, że może nas wypuścić ale żąda 15 tys. złotych. Nie chce dolarów tylko złotówki. Berlandowie usiłują wymienić posiadane dolary za złote, ale nikt nie chce
429.1943-04-29 -
1943-04-30
Żydzi radzą w nocy nad sposobami ratunku, uważają, że na Umschlagu nic się nie da zrobić, trzeba będzie próbować skakać z wagonów, najlepiej jak będzie ciemno. Niektórzy mają ze sobą narzędzia przydatne do wydostania się z wagonów - piłki ,śrubokręty itp. Ojciec Berlanda też ma przy sobie piłkę do cięcia metalu wetkniętą w cholewę buta
430.1943-04-29 -
1943-04-30
Jeszcze jedna próba przekupienia Ukraińca - Berlandowie chcą aby zadzwonił do Kozikowskiego, szefa firmy w której pracuje Marian i prosić o pomoc. Ukrainiec żąda za to 1500 zł. Ale znów ten sam problem - nie ma dość złotówek, a Ukrainiec nie chce dolarów, których uzbierali z przyjaciółmi 30.
431.1943-04-29 -
1943-04-29
No i jesteśmy na tym strychu, czekamy do rano. A rano ciężarówki też nie ma. Stefan i Eliezer przynieśli nam kosz świeżych bułeczek
432.1943-04-29 -
1943-04-29
Gdzieś koło 10 rano przyszedł znów Eliezer - bez butów i bez swojej skórzanej kurtki. Złapali go szantażyści, Polacy, zabrali ubranie. On miał broń ale nie chciał jej używać w takim momencie gdy 40 bojwców czekało w ukryciu na ciężarówkę
433.1943-04-29 -
1943-04-29
W pewnej chwili usłyszeliśmy z dołu z podwórka krzyki "Żyd,policjant" - byliśmy pewni, że nas nakryli. Szykujemy broń i jesteśmy w pogotowiu, każdy ma kulę dla siebie. A to się okazuje, że dzieciaki polskie bawiły się w Żyda i policjanta
434.1943-04-29 -
Niemcy zmieniają taktykę: podpalają w getcie dom po domu. Żar i gryzący dym zmuszają powstańców do opuszczania jednego stanowiska po drugim. 29-go kwietnia grupa ok. 40 bojowców pod wodzą Gellera wychodzi z getta tunelem na aryjską stronę.
435.1943-04-29 -
Gellerowi i innym Żydom pomaga dozorca z Ogrodowej 27. Jest z nim Stefan Grajek. Stąd grupa zostaje zabrana do lasu w Łomiankach przez kilku członków PPR (komunistycznej Polskiej Partii Robotniczej).
436.1943-04-29 -
1943-04-29
Przekupiony SSman sprowadził z bunkra śmieciarzy 24 osoby, m.in jednego postrzeloego w nogę w momncie ucieczki z bunkra. SSman dostał za kurs 35 tys, woźnica 10 tys, werkschutz 1,5 tys.zł
437.1943-04-29 -
0000-00-00
29 kwietnia 1943 roku wywieszono ogłoszenia-zarządzenia, że kto przetrzymuje lub daje żywność Żydowi podlega najmniejszej już dziś karze śmierci. Piszę najmniejszej, bo dziś w kulturalnym wieku XX geniusz ludzki wynalazł takie tortury, że momentalna śmierć stanowi istne dobrodziejstwo.
438.1943-04-29 -
1943-04-29
Szymon Drenger, wyprowadzony na śmierć z więzienia na Montelupich z Labanem i innymi bojowcami, zdołał uciec.
439.1943-04-30 -
1943-04-30
Chłopi podają Żydom w wagonie wodę przez okienko za pieniądze
440.1943-04-30 -
1943-04-30
800 osób z warszawskiego getta przewiezionych do obozu w Budzyniu [Kraśnik]. W obozie warszawscy powstańcy byli traktowani przez Ukraińców szczególnie bezwzględnie. Mówiono o nich - Warschauer Banditen, często przeszukiwano i bito.
441.1943-04-30 -
1943-04-30
Do pokoju wpada Ukrainiec, bije kogo popadnie, upatruje jednego Żyda dobrze ubranego i grubego i każe dawać wszystkie pieniądze i złoto. Żyd mówi, że nic nie ma, Ukrainiec w furii katuje go. Nieprzytomnemu wyciąga z kieszeni portfel
442.1943-04-30 -
Siedzą głęboko w piwnicy - przeszło 100 osób pod gruzami domu zwalonego jeszcze w 1939 r. duża część - personel Szpitala Żydowskeigo nie mają zaufania do obietnic niemieckich trudno było im uwierzyć w opowieści tych, co wrócili z Treblinki na ulicy walka już 12 dni w piwnicy - nie gotują, nie poruszają się, nie rozmawiamy - leżą cicho na pryczach
443.1943-04-30 -
Niemcy wypędzają do wagonów; autor, żona i Renia - stoją przy okienku jadą linią Otwocką - Majdanek! szykują się do ucieczki - pociąg hamuje w Otwocku - skaczą ze wszystkich wagonów - strzały - dla nich to niemożliwe - przecisnąć się przez okienko - trzeba być szczupłym młodzieńcem ludzie mdleją, wołają o wodę - Ukraińcy zbierają pieniądze i kosztowności, ale wody nie przynoszą.Jakiś kolejarz przekrada się i przynosi parę flaszek wody za grube pieniądze na podłodze, pod nogami leżą ludzie. Nikt nie wie, czy żyją, czy nie o 7. rano dojeżdżają do Buska
444.1943-04-30 -
1943-04-30
Zapowiada się śliczny dzień, mgła idzie w górę i niebo przystraja się w coraz czystszy błękit. Wiosna w całej pełni
445.1943-04-30 -
1943-04-30
W pokoju urzęduje teraz kilka biur werbunkowych. Za okazaniem meldekarty i ausweisu stwierdzającego zatrudnienie u Szulca urzędnik wciąga na listę. Z drugiej strony wpisują się na listę pracownicy szopu stolarskiego Hallmana. A "dzicy" biegają od jednego rejestratora do drugiego błagając i skomląc by też ich zapisali. My też robimy listę pracowników firmy Kozikowskiego. Po co to wszystko, komu to potrzebne. Jeśli Niemcy przyjdą szukać ludzi do pracy będą mieli już wszystko gotowe, mamy już zakorzeniony kult ausweisów itp.
446.1943-04-30 -
1943-04-30
Do pokoju wpada drugi Ukrainiec - ten chce pudełko pasty do butów. Z jedenj strony na płacz się zbiera z drugiej na śmiech. Jakaś kobieta odzywa się, że ma kawałek mydła. Ukrainiec śmieje się - z ciebie samej niedługo będzie mydło- odpowiada
447.1943-04-30 -
1943-04-30
Znów do pokoju wpada Ukrainiec, już trzeci tego ranka. Chce pieniędzy. Rewiduje młodą dziewczynę obmacując ją pod sukienką. Matka dziewczyny błaga żeby zostawił córkę. Ukrainiec wali ją kolbą w twarz. Umierająca kobieta mówi do córki o Bogu - bądź Żydówką, być Żydem to chluba a nie hańba, pamiątaj że Żyd jest wieczny, przeżył już nie jeden kataklizm, i ten przeżyje i ostanie się. Wszyscy są bardo poruszni tymi słowami.
448.1943-04-30 -
1943-04-30
Wciąż przychodzą Ukraińcy, chcą pieniędzy , biją, gwałcą kobiety
449.1943-04-30 -
1943-04-30
Drugiego dnia pozwalają Żydom na Umschlag nabrać wody - nareszcie są wolne krany. Przywieramy do nich jak nieprzytomni. Cały świat nie istnieje. Niemcy, Hitler, Ukraińcy, wszystko to zero. Woda! Woda! Ona się tylko liczy.
450.1943-04-30 -
1943-04-30
Berland idąc po wodę widzi na placu granatowych policjantów - rzuca im karteczkę z numerem telefonu do Kozikowskiego prosząc o pomoc i obiecując za to tysiąc złotych. Jednak żaden z nich nie zatelefonował
451.1943-04-30 -
1943-04-30
Ukrainiec każe Żydowi skakać żabką, opluwa mu twarz, innemu staremu Żydowi podpala brodę i osmala twarz, Berlandowi wkłada lufę karabinu w usta
452.1943-04-30 -
1943-04-30
Jeszcze raz Ukraińcy pozwalają nabrać wody i zanieść do sal - teraz Żydzi którzy poszli z naczyniami pilnują porządku przy rozdziale wody, żeby nie dopuścić do szarpaniny i rozlewania
453.1943-04-30 -
1943-04-30
Ukrainiec znajduje karteczkę którą Berland napisał do Kozikowskiego z prośbą o pomoc. Każe go roztrzelać. Po czym wpada na inny pomysł - przywiązuje Berlanda szalem do kaloryfera i mówi, że jeśli przerwie szal karkiem to go puści
454.1943-04-30 -
1943-04-30
Żydzi zapędzeni na plac, otoczeni i bici przez Ukraińców, przyglądają się temu wysocy funkcjonariusze SS, wśród nich W.C.Toebens - wybiera młodych do pracy
455.1943-04-30 -
1943-04-30
Na Umschlagu Toebens prowadzi selekcję młodych ludzi do pracy - nie chcę, by mnie wybrał. Nie chcę za żadną cenę rozłączyć sięz rodzicami i z żoną. Nawet za cenę życia.
456.1943-04-30 -
1943-04-30
Z bramy wysypuje się grupa żydowskich wybrańców, policjantów i werkschutzów. Jeszcze żaden z nas, cywilów, nie zaznał takiego przyjęcia jak oni. W Ukraińców jakby iskra elektryczna wskoczyła. Biją swoje własne rekordy. Siekanina taka, że my wszyscy przyglądamy się, a żołnierze zapomnieli, że nie wolno nam się odwracać. Policjanci żydowscy nigdy na pewno nie spodziewali się takiej zapłaty za wierną służbę
457.1943-04-30 -
1943-04-30
Załadowani do wagonów - Berlanda rozdzielono z żoną i rodzicami; ostatni raz widział wtedy rodziców
458.1943-04-30 -
1943-04-30
Do wagonu wchodzi Niemiec i ku ogólnemu zdziwieniu każe otworzyć okienka żeby wpuścić powietrze, rozdaje papierosy. Żydzi rzucają mu się do nóg, całują po rękach jak zbawcę , nie wiedzą jak dziękować. Co się stało? skąd ten przypływ dobroci? Czy wojna się skończyła? Może Hitler umarł? Wydarzenie to jest dla nas niepojęte. Optymiści po tym cudzie zapewniają, że nie pojedziemy do Treblinki tylko do pracy
459.1943-04-30 -
1943-04-30
O czwartej nad ranem przyjechała ciężarówka, wsiedliśmy, tylko ośmiu starych z Poalej Syjon zostało, bo nie nadawali się do partyzantki. Stefan zabrał ich do schronu w tym domu na Ogrodowej. W samochodzie siedział Krzaczek, był jeszcze Tadek. Położyliśmy się jeden przy drugim ,ok 32 osób. Dojechaliśmy do Łomianek
460.1943-04-30 -
Trzy tygodnie siedzieliśmy w Łomiankach, nie mieliśmy jedzenia ani wody. Nowodworski zakazał nam wychodzić z tego lasku, ale łamaliśmy rozkaz, przekradaliśmy się do studni. Aron z kolegą dogadali chłopa, żeby im sprzedawał trochę chleba - najpierw udawali, że uciekli z obozu. Potem ten człowiek przywiózł furmankę chleba dla bojowców
461.1943-04-30 -
11 dnia powstania Zygmuntowi i Kazikowi udało się wyjść z getta podziemnym przejściem na aryjską stronę.
462.1943-04-30 -
Autorka po raporcie u Antka (Zuckermana) spotyka się z Zygmuntem i Kazikiem w swoim nowym mieszkaniu na Barokowej 2. Prosili ją o pomoc dla getta.
463.1943-04-30 -
0000-00-00
Jedenasty dzień już minął (autor ma na myśli jedenasty dzień powstania w getcie warszawskim), niedobitki Izraela bronią się jeszcze, beznadziejnie, bez pomocy.
464.1943-04-30 -
1943-04-30
Niemcy, na skutek wpuszczenia gazu do schronu, nakryli w schronie Jerzego Pfefera i jego rodzinę. Dzieci dusiły sie, rodzina musiała opuścić schron.
465.1943-04-30 -
1943-04-30
SS-owcy kazali wszystkim podnieść ręce do góry. Zabrano wszystkie wartościowe przedmioty i nieszczerze zapewniano o wywiezieniu rodziny do Poniatowa, do pracy.
466.1943-04-30 -
1943-04-30
Oficer, zaproponował Jerzemu Pfeferowi, żeby wskazał kilka schronów. W nagrodę miał zostać zwolniony wraz z rodziną. Jerzy Pfefer odmówił, tłumacząc, że nie jest miejscowy i nie zna okolicy.
467.1943-04-30 -
1943-04-30
Wyłączenie z kompletu wszystkich mężczyzn, kawalerów, którzy poszli od razu na rozstrzał.
468.1943-04-30 -
1943-04-30
Odprowadzenie reszty osób do 'Umschlagplatz'. SS-owcy, Ukraińcy i Łotysze na nowo wszystkich rewidowali, bijąc przy tym niemiłosiernie
469.1943-04-30 -
1943-04-30
Ponowne załadowanie wszystkich do wagonów, po kilku godzinach w 'Umschlagplatz'. W drodze z budynków do wagonu bito i masakrowano. Zdejmowano z ludzi płaszcze, a nawet buty.
470.1943-04-30 -
1943-04-30
Rozcięcie prętem żelaznym, przez SS-mana, głowy macosze Jerzego Pfefera. Krew spływała po twarzy kobiety.
471.1943-04-30 -
1943-04-30
Uderzenie Jerzego Pfefera w plecy przez SS-owców. Zasiniaczony ślad pozostawał na kilka tygodni.
472.1943-04-30 -
1943-04-30
Dzieci umierały z pragnienia, na skutek gorąca i braku źródła wody.
473.1943-04-30 -
1943-04-30
Zamknięcie okien przez Ukraińców jeszcze przed ruszeniem francuskiego pociągu. Był upalny dzień.
474.1943-04-30 -
1943-04-30
Zebranie sumy 1000 zł., przekazanie je Ukraińcom, w celu ponownego otwarcia okien. W przeciwnym razie wszyscy podusiliby się.
475.1943-04-30 -
1943-04-30
Wieczorem, po dłuższym postoju, pociąg ruszył z Umschagplatzu. Było duszno i ciasno, pociąg mieścił 150 osób, zamiast 40, które mógł pomieścić.
476.1943-04-30 -
0000-00-00
Ustalono wersję, że Niemcy wiozą osoby w pociągu do pracy do Poniatowa lub Trawników. Ale pociąg jechał w kierunku Lublina przez Otwock.
477.1943-04-30 -
1943-04-30
30 kwietnia bojowcy wysłali Kazika i Zygmunta Frydrycha z Bundu z getta na aryjską stronę przez tunel, by tam spotkali się z towarzyszami.
478.1943-04-30 -
1943-04-30
Niemal cudem Kazik i Zygmunt po wyjściu z kanału uniknęli niemieckiego patrolu i przeszli przez ulicę do bramy sąsiedniego domu. Przekonali polskiego dozorcę, aby pomógł im w ucieczce. Powiedzieli mu, że są Polakami, którzy chcieli zrobić interes w getcie. Pozwolił im u siebie odpocząć, a potem bocznymi przejściami wyprowadził z niebezpiecznego terenu.
479.1943-05-00 -
0000-00-00
Niemcy czynili Żydów kierownikami baraków, pisarzami, służbą barakową. Wyręczali oni Niemców w biciu i katowaniu, czyniąc to równie okrutnie.
480.1943-05-00 -
1943-00-00
Jerzy Pfefer planuje zemstę na Niemcach za śmierć członków Jego rodziny. Jest ona jedynym celem życia. Wspomina żonę.
481.1943-05-00 -
1943-00-00
Jerzy Pfefer snuje plany zemsty na Ukraińcach.
482.1943-05-00 -
1943-00-00
W Treblince trupy zakopywano w zbiorowych, dużych dołach. Nie było krematorium.
483.1943-05-00 -
0000-00-00
Szop szczotkarzy mieszczący się w bloku Świętojerska-Wałowa rozpoczął akcję samoobrony.
484.1943-05-00 -
0000-00-00
Pewna garstka Żydów zdołała się ukryć po stronie aryjskiej, przy rodzinach polskich. Ciężkie jednak było tam życie, gdyż na każde pukanie lub dzwonek do drzwi serce im ze strachu zamierało i chowali się do skrytek. Po mieszkaniu chodzili na palcach, rozmawiali szeptem, nie podchodzili do okien, aby nie zobaczył ich żaden z sąsiadów. Mimo to, niestety, byli często wykrywani, bo zawsze znajdowali się „usłużni”, którzy donosili o nich Niemcom.
485.1943-05-00 -
0000-00-00
Niemcy, zdając sobie sprawę, że przez donosicieli nie wyłowią wszystkich Żydów ukrytych po stronie aryjskiej, rozpuścili pogłoskę, że za pewną opłatę każdy Żyd zostanie wysłany do Szwajcarii, celem zamiany na Niemca z Ameryki. Znaleźli się naiwni, którzy uwierzyli w to i zamiast do Szwajcarii część z nich pojechała do Treblinek, a przeszło 300 zastrzelono w więzieniu na Pawiaku.
486.1943-05-00 -
0000-00-00
Na ulicach odbywało się formalne polowanie na Żydów. Z szaloną pasją po ulicach chodziły różne typy w poszukiwaniu ludzi o wyglądzie semickim. Gestapo płaciło premie za głowy Żydów w postaci znalezionych u nich kosztowności i pieniędzy.
487.1943-05-00 -
0000-00-00
Niektórzy gorliwi polscy policjanci (granatowi) gorliwie pracowali, szukając Żydów. Zaglądali przechodniom w oczy i legitymowali ich, wyciągali ludzi z dorożek i tramwajów. W wypadku najmniejszego podejrzenia zaciągano mężczyzn do bram, rozpinano spodnie i przeprowadzano doraźne badanie. Zabijano na miejscu, gdy były jakieś wątpliwości co do rasy. Wystarczyło, że kobieta była podobna do Żydówki, aby ją bez sprawdzania dokumentów z miejsca zastrzelić.
488.1943-05-00 -
0000-00-00
Poszukując, ukrywających się po stronie aryjskiej, Żydów rewidowano domy, piwnice i strychy. Grożono karą śmierci za ukrywanie Żydów – nie tylko Polakom ich ukrywającym, ale wszystkim lokatorom w danym domu. Jeśli więc ktoś miał dobre chęci i chciał przyjąć Żyda, musiał to robić w wielkiej tajemnicy przed współlokatorami domu, przez których był kontrolowany.
489.1943-05-00 -
0000-00-00
Niemcy z zawziętą pasją likwidowali resztki Żydów na prowincji, w mniejszych miastach i osiedlach. Z powodu przepełnienia obozów w Treblinkach i w Majdanku, zabijano ich na miejscu. Żandarmi nagle otaczali domy i ulice ze wszystkich stron. Wyciągali Żydów z warsztatów i mieszkań i pędzli na cmentarz. Tam zmuszali ich do kopania sobie grobów i całymi dniami i nocami rozlegały się strzały z karabinów maszynowych.
490.1943-05-00 -
0000-00-00
Gdy żandarmi wykrywali na prowincji schowanych tam Żydów, przywiązywali ich linami do samochodów ciężarowych wraz z ludźmi, którzy udzielili im schronienia i wleczono ich tak długo przez miasto, aż zostały z nich bezkształtne masy.
491.1943-05-00 -
0000-00-00
Umundurowani esesowcy, gestapowcy i żandarmi chodzili po opuszczonych przez Żydów mieszkaniach i przedsiębiorstwach, szperając i myszkując w poszukiwaniu skarbów – złota, kosztowności i pieniędzy. Często przy tym bili się i kłócili między sobą o podział łupu.
492.1943-05-00 -
0000-00-00
Naoczny świadek opowiadał jak podczas polowań w mieście na Żydów pewien żandarm zauważył na ulicy Żydówkę z niemowlęciem na rękach. Dziecko ssało pierś matki. Żandarm strzelił, kobieta padła, a dziecko dalej ssało pierś trupa. Żandarm zaproponował obecnemu przy tym policjantowi granatowemu zastrzelenie dziecka, a gdy ten odmówił, sam zastrzelił niemowlę.
493.1943-05-00 -
0000-00-00
Ulicą Ceglaną szedł mężczyzna z niewiastą i małym dzieckiem. Nagle, ktoś wskazał na nich, że są Żydami. Mężczyzna owy uciekł na strych najbliższego domu, kobieta wbiegła do najbliższej bramy, a dziecko ktoś porwał, aby go uratować. Przejeżdżający tamtędy Niemcy zatrzymali ich. Niemiec podniósł za głowę dziecko do góry i przyłożył rewolwer. Matka obserwując to z bramy, wybiegła nie zważając na nic, chwyciła dziecko i przytuliła je. Ludzie z tłumu na ten widok zaczynają szlochać. Niemiec, widząc to, zabrał matkę z dzieckiem do samochodu, aby zabić ich w innym miejscu, a nie na oczach wzruszonego tłumu. Następnie Niemiec poszedł na strych i zabił ukrywającego się tam mężczyznę.
494.1943-05-00 -
0000-00-00
Pewnego razu ulicą szła niewiasta z 4-5 letnią dziewczynką. Ktoś wskazał na nią, że jest Żydówką. Żandarm wyjął od razu rewolwer, a kobieta błaga go, aby zastrzelił tylko ją, a dziecko zostawił. Żandarm jest jednak bezduszny i na oczach matki zabija dziecko, a potem ją.
495.1943-05-00 -
0000-00-00
Żydzi, którzy zostali wykryci byli tępieni całymi rodzinami. Widziało się zamordowane małżeństwa, złączone i przytulone do siebie w ostatnim uścisku, często wraz z dzieckiem.
496.1943-05-00 -
0000-00-00
Pewnego dnia w tramwaju żandarm zauważył 5-letniego chłopca i zainteresował się nim. W międzyczasie opiekun dziecka ulotnił się. Żandarm rozpiął dzieciakowi spodenki, po czym wyprowadził z tramwaju i zastrzelił.
497.1943-05-00 -
0000-00-00
Do tramwaju wsiadł uzbrojony żandarm z 4-letnim chłopczykiem. Dziecko spokojnie jadło chleb z marmoladą. Konduktorka spytała dokąd on go wiezie, a żandarm uśmiechnął się i przyłożył dłoń do szyi w taki sposób w jaki się nóż przykłada.
498.1943-05-00 -
0000-00-00
W pewnym polskim domu, żydowski chłopiec otrzymywał resztki z obiadu. Znalazł się usłużny i zawiadomił o tym Niemców. Pewnego dnia za wychodzącym chłopcem pobiegł ukryty w pobliżu żandarm. Chłopiec, płacząc przeraźliwie, uciekał, jak tropione zwierzę. Został jednak pojmany i na oczach publiczności zastrzelony.
499.1943-05-00 -
0000-00-00
Na dworcu kolejowym w pewnym mieście ktoś wskazał 13-letniego chłopca, który wraz z niewiastą spieszył się do pociągu. Żandarm legitymuje ich – mają aryjskie papiery, lecz na różne nazwiska. Chłopca poddaje jeszcze badaniu i zabiera go, a niewiasta, która przekonywała, że jest jego matką musi odejść. Matka ledwo zdążywszy powiedzieć: „Jutro cię wyciągnę” usłyszała w odpowiedzi: „Mateczko pośpiesz się, by nie było za późno”.
500.1943-05-00 -
0000-00-00
Refleksje Stanisława Sznapmana na temat zbliżającej się, nieuniknionej klęski Niemiec znajdują się na stronie 62 jego pamiętnika.
501.1943-05-00 -
1943-00-00
Henryk G. po wyjeździe z Warszawy cały czas korespondował z Mikołajem Piotrowskim, lecz ze względów bezpieczeństwa robili to rzadko.
502.1943-05-00 -
0000-00-00
JUS odbiera z firmy spedycyjnej Schenker i Sp. transport 24 skrzyń produktów farmaceutycznych i chemicznych przysłany przez Stowarzyszenie Bikur Chaulim u. St. Galleiv ze Szwajcarii.
503.1943-05-00 -
0000-00-00
Komendant obozu przy Jerozolimskiej chce by leki z JUS dla Julagów I, II, III, ZFH, Madritscha były rozdzielane przez jego obóz.
504.1943-05-00 -
0000-00-00
ZFH i Madritsch otrzymywały od JUS oddzielnie leki niż obozy, w których pracują ich robotnicy żeby móc udzielać pomocy w nagłych przypadkach i by robotnicy po powrocie do obozów nie musieli stać w kolejkach po lekarstwa.
505.1943-05-00 -
0000-00-00
JUS nie chce przydzielać leków dla wszystkich obozów przez obóz na Jerozolimskiej żeby ich nie uzależniać od obozowego lekarza oraz by nie doszło do przechwytywania cennych środków wzmacniających, które były w niewielkiej ilości.
506.1943-05-00 -
0000-00-00
Obóz na Jerozolimskiej chce obdzielać lekami wszystkie obozy w dystrykcie krakowskim.
507.1943-05-00 -
0000-00-00
JUS nie chce się zgodzić by Jerozolimska rozdzielała leki dla wszystkich obozów w dystrykcie, ponieważ ograniczyłoby to jego rolę.
508.1943-05-00 -
0000-00-00
Weichert tłumaczy H i J, że zaopatrzenie dla obozów powinno zależeć od żydowskich lekarzy, co da możliwość uwzględnienia poszczególnych potrzeb. Pokwitowania powinni także wystawiać lekarze żeby JUS mógł się rozliczyć z darczyńcami zagranicznymi.
509.1943-05-00 -
0000-00-00
Weichert oferuje przesyłanie do SS specyfikacji leków i zamówień wysyłanych do poszczególnych obozów.
510.1943-05-00 -
0000-00-00
JUS podkreśla, że zaopatrywanie obozów w leki należy do SS a zaopatrzenie od JUS jest tylko wspierającym.
511.1943-05-00 -
0000-00-00
H. zgadza się by JUS wysyłał leki bezpośrednio do obozów i pozostałych gett a do SS jedynie odbitki specyfikacji leków.
512.1943-05-00 -
0000-00-00
JUS posiada niekompletną bazę adresową ( pochodzącą z listopada 1942), zwraca się więc do SS o podanie adresów obozów w poszczególnych dystryktach oraz o umożliwienie kontaktów z tymi obozami.
513.1943-05-00 -
0000-00-00
Pomimo, iż prośba o udostępnienie adresów obozów jej wysłana za pośrednictwem BuF mija sporo czasu zanim SS przesyła dane adresowe obozów.
514.1943-05-00 -
0000-00-00
JUS wysyła do obozów, z którymi ma kontakt informacje o wznowieniu swojej działalności, oraz listę leków, środków wzmacniających, dezynfekcyjnych, którymi dysponuje namawiając by lekarze składali zapotrzebowania miesięczne.
515.1943-05-00 -
0000-00-00
W miarę przybywania leków, odzieży i żywności JUS wysyła do obozów uzupełnione listy na zamówienia ( w sumie wychodzi 10 takich list).
516.1943-05-00 -
0000-00-00
Czasem JUS wysyła najpotrzebniejsze leki i środki opatrunkowe razem z pierwszym listem zawiadamiającym o wznowieniu pracy.
517.1943-05-00 -
0000-00-00
SS lubelskie żąda by leki były przesyłane do ich siedziby i oni będą dokonywali ich rozdziału. JUS ma już kontakt z częścią obozów w dystrykcie lubelskim, inne mają ulec likwidacji więc sprawa traci na aktualności.
518.1943-05-00 -
0000-00-00
SS warszawskie i lwowskie przysyła zamówienie na leki dla 2 ostatnich obozów w tych dystryktach. JUS wysyła zamówienie żądając odesłania pokwitowań od żydowskich lekarzy.
519.1943-05-00 -
0000-00-00
JUS nie może nawiązać kontaktu z obozami w dystrykcie radomskim ( zatrudniają one kilkadziesiąt tysięcy Żydów) nic nia dają także interwencje BuF oraz SS krakowskiego.
520.1943-05-00 -
0000-00-00
B zjawia się w JUS w sprawie pokwitowań za dary, które przychodziły kiedy organizacja była nieczynna.
521.1943-05-00 -
0000-00-00
B mówi Weichertowi, że prawdopodobnie SS radomskie obawia się przekazać JUSowi szczegółów ( ilość mężczyzn, dzieci) o które prosi JUS w swoim piśmie.
522.1943-05-00 -
0000-00-00
B. godzi się podać JUSowi adresy obozów w dystrykcie radomskim z uwzględnieniem tylko ich liczebności bez podawania szczegółowych danych.
523.1943-05-00 -
0000-00-00
JUS wysyła pierwszy transport do obozów w dystrykcie radomskim, po otrzymaniu pokwitowań od żydowskich lekarzy wysyła transporty co miesiąc.
524.1943-05-00 -
0000-00-00
Radomskie SS żąda by cała korespondencja JUS z obozami szła przez biura SS. Bezskuteczna jest w tej sprawie interwencja BuF, którego urzędnicy i tak kontrolują korespondencję JUSu.
525.1943-05-00 -
0000-00-00
Niektóre obozy fabryczne z dystryktu radomskiego przysyłają do JUS auta po dary.
526.1943-05-00 -
0000-00-00
W mieszkaniach przy ul. Stalowej 28, ul. Artyleryjskiej 11 i Elektoralnej 45 Alicja Skolimowska przy udziale Aurelii Jasińskiej i z pomocą Stanisława Buzy przechowywała po upadku powstania w getcie Żydów, przedostających się kanałami na „aryjską stronę”.
527.1943-05-00 -
0000-00-00
Żydzi po upadku powstania w getcie przedostawali się kanałami na stronę aryjską. Wychodzili włazami przy ul. Okopowej i ul. Pawiej.
528.1943-05-00 -
0000-00-00
Tadeusz Buza był jednym z uczestników akcji przejmowania Żydów z getta, wychodzących włazami z kanałów przy ul. Okopowej i ul. Pawiej. Dowódcą zgrupowania był tramwajarz „Ślepy – elek”.
529.1943-05-00 -
0000-00-00
Żydzi schwytani przez ludzi, którzy robili to dla pieniędzy byli potem dostarczani di Aussenstelle des BdS (Komenda Policji Bezpieczeństwa) do dalszej dyspozycji.
530.1943-05-00 -
0000-00-00
Od Stachórskiej „Irka” przeprowadziła się na Grochów, gdzie pracowała w sklepie jako ekspedientka.
531.1943-05-00 -
0000-00-00
Gdy wybuchło powstanie w getcie Henryka Filipkowska umieściła dzieci z getta w gruzach domów zniszczonych podczas wybuchu wojny w Kolonii Staszica.
532.1943-05-00 -
0000-00-00
Dziecko żydowskie przygarnięte przez Henrykę Filipkowską nosiło przybrane imię i nazwisko – Jan Luś.
533.1943-05-00 -
0000-00-00
Głowacki, na prośbę Lucjana Gurmana, starał się skierować go do partyzantki. Nawiązał w tym celu kontakt z działaczem PPR Balickim, ale niestety nie udało mu się.
534.1943-05-00 -
0000-00-00
Po likwidacji getta w 1943 roku do Marii Szczepańskiej zgłosiła się Helena Meszorer z córeczką (którym to udało się uciec z Alei Szucha), prosząc o schronienie. Maria bez namysłu zabrała ją na letnisko w Józefowie.
535.1943-05-00 -
0000-00-00
Gdy Maria Szczepańska przebywając na letnisku w Józefowie wraz z Heleną Meszorer i jej córką dowiedziała się, że śledzi ją sołtys, który był na usługach Gestapo, przeniosła Helenę i jej dziecko do swoich znajomych – państwa Kowalskich, u których przetrwały dość długi czas.
536.1943-05-00 -
1943-00-00
Ulica Szczęśliwa stanęła w płomieniach, strażacy pilnują, by ogień nie wydostał się za mury getta. W mieszkaniu na trzecim piętrze ukazała się kobieta z dzieckiem w poduszce. Niemcy nie pozwolili strażnikom jej ratować. Matka wyrzuciła dziecko z okna i skoczyła za nim.
537.1943-05-00 -
0000-00-00
Dozorca domu przy ul. Rakowieckiej 39a róg Al. Niepodległości – pan Sołtysiak, dokładnie orientował się w pochodzeniu Jana Kucińskiego, ale był bardzo dyskretny, uczynny i życzliwy.
538.1943-05-00 -
0000-00-00
Opis rodziny Adeli Roland znajduje się na stronach 6-7 relacji Jana Kucińskiego.
539.1943-05-00 -
0000-00-00
Po likwidacji getta warszawskiego, część jego mieszkańców została przewieziona do getta lubelskiego. Dostał się tam Hersz Szrut z rodziną – znajomy Jarosława Litwinowicza.
540.1943-05-00 -
0000-00-00
Bracia pani Grosińskiej wydostali się z getta na stronę aryjską i dzięki pomocy Agnieszki Wróbel znaleźli kryjówkę.
541.1943-05-00 -
0000-00-00
Jeden z braci pani Grosińskiej – pan Azkin znalazł na własną rękę mieszkanie u pani Danumowej (?), która okazała się znajomą Gestapo. Specjalnie wynajmowała ona mieszkanie Żydom, by później móc wydać ich Gestapo. Agnieszka Wróbel przynosiła tam obiady i z tego powodu zaczęła być szantażowana przez Danumową.
542.1943-05-01 -
Autorka jedzie na Majdanek. W wagonie razem: siostra z dzieckiem - do baraku dziecinnego, tamże Szyperowa z 11-letnią córeczką
543.1943-05-01 -
0000-00-00
Padających ludzi młodzi nosili na barkach, aby wszyscy dotarli na miejsce. Jerzy Pfefer trzymał za nogi pół żywą kobietę. Wszyscy byli pewni, że prowadzą ich na egzekucję.
544.1943-05-01 -
0000-00-00
Komenda Naczelna „AK” zabroniła przeprowadzania ćwiczeń i egzaminów w terenie.
545.1943-05-03 -
Podczas powstania w getcie autor wyszedł na aryjską na Żoliborzu kryjówka u Polaków w maglu w piwnicy - 7 osób aż do powstania 1944 1949 - do Izraela - ożenił się z Pniną Helman
546.1943-05-04 -
Zabierają ich na Umschlag - półtorej doby leżą w wodzie i nieczystościach. Ukraińcy gwałcą kobiety - kilkaset osób - selekcje - do obozów 80 osób w wagonie, do Lublina dojechało 12 - reszta się udusiła. Siostra wuja autorki umarła w wagonie
547.1943-05-04 -
0000-00-00
Rozmowa Jerzego Pfefera z pewnym Polakiem, a którym pracował w kuchni, dotycząca cierpień w K.L
548.1943-05-04 -
0000-00-00
Warunki, jakie panują w obozie matek z dziećmi. Brak porządku, pryczy, sienników. Jedzenie dostawały kobiety, które używały do tego siły.
549.1943-05-04 -
0000-00-00
Kobiety w obozie były umieszczone na piątym polu. Pracowały one równie ciężko, traktowane były na równi z mężczyznami.
550.1943-05-04 -
0000-00-00
Furmani przyjeżdżający do obozu sprzedawali żywność: białe bułki, kiełbasę, masło, cukier. Mógł je nabyć każdy kto miał pieniądze. Jerzy Pfefer i jego siostry zostali jednak bez pieniędzy.
551.1943-05-04 -
0000-00-00
Jerzy Pfefer pieniądze zarabiał w obozie na Majdanku. Poprzez znajomości w kancelarii, załatwiał ludziom lepsze prace, za które płacili jemu, jako pośrednikowi. Zarobił 700 zł. Pieniądze te przekazał właścicielowi placówki w zamian za obietnicę przynależenia do niej.
552.1943-05-04 -
0000-00-00
Podczas kąpieli można było wyraźnie zaobserwować skutki kar cielesnych stosowanych w obozie. Siniaki mężczyzn były czarne. Wszyscy mięli wszy. Czysta bielizna, jaką otrzymywano po kąpieli była już zawszawiona.
553.1943-05-04 -
0000-00-00
Po każdej kąpieli kilkadziesięciu mężczyzn z każdego baraku było przeziębionych lub zakatarzonych. Było to skutkiem okien bez szyb vis a vis wejścia do łaźni, gdzie mężczyźni stali kilka minut po kąpieli w kolejce po czystą bieliznę.
554.1943-05-05 -
5 maja 43 szop Toebbensa zostaje otoczony przez SS. Robotnicy mają zabrać bagaże i jedzenie na dwa dni i spędzają ich na Umschlagplatz. Rano zjawia się Toebbens i ładuje swoich ludzi osobno w wagony po 150 osób. Jadą do Poniatowa ponad 4 dni. W Poniatowie Toebbens powiedział, że wystarczy mu już robotników i ludziom kazano wracać z powrotem do wagonów. Zawieziono ich na Majdanek.
555.1943-05-05 -
5 maja 43 Abram Frydman wychodzi z bunkra na terenie getta warszawskiego, chce uciec na aryjską stronę, zostaje ranny i ukrywa się na terenie szpitala ewangelickiego. W czerwcu 43 zostaje wysłany na Majdanek wraz z ostatnim transportem z getta warszawskiego.
556.1943-05-05 -
0000-00-00
Ok. godziny 5:00 nad ranem dawano tzw. śniadanie, którym było 0.5l. czarnego napoju kawowego.
557.1943-05-05 -
0000-00-00
Po apelu wszystcy szli do jakiejś pracy na terenie obozu. Kierowano mężczyzn do budowy dróg kolejowych, szosy, tłuczenia i przenoszenia kamieni, a także do węgla, kopania kartofli i buraków, wywożenia gnoju, czyszczenia latryn i tym podobnych prac.
558.1943-05-05 -
0000-00-00
Esesmani bili mężczyzn bez powodu podczas pracy. Lano pejczami i laskami, które się łamały. Osoby, które upadały z bólu kopano w żebra następnie lano wodą, aby się ocknęły.
559.1943-05-05 -
0000-00-00
Esesmani boksowali Żydów jak worek bokserski. Było to ich ulubione zajęcie. Trening trwał ok. 15 min, do momentu zupełnego znokautowania ofiary.
560.1943-05-05 -
0000-00-00
Esesmani ciężkim butem kopali Żydów. Była to ich druga ulubiona zabawa. Słychać było łamiące się kości.
561.1943-05-05 -
0000-00-00
Szubienica znajdowała się na każdym polu. Wieszano na niej za spóźnianie się na apel lub inne wykroczenia.
562.1943-05-06 -
6 maja 1943 r. o 11 rano rozpoczęła się ostateczna likwidacja szopu Toebbensa. Tymczasem Zimler zgłosił się o 8.30 do pójścia z placówką Werterfassung po meble na Leszno 13. Chciał przy okazji przejść na stronę aryjską, by spotkać się z robotnikiem przez którego kupił kryjówkę po stronie aryjskiej za 30 000 zł. W tym czasie jego żona i najbliższa rodzina zostali wywiezieni z szopu. Po powrocie placówki Ukraińcy chcieli zaprowadzić ich na Befehlstelle, ale Niemiec eskortujący placówkę nie zgodził się i zaprowadził ich na Narnutta, gdzie jeszcze pracowali przez kilka dni.
563.1943-05-07 -
W tym samym czasie Zuckermanowi udaje się spotkać z pułkownikiem Chruścielem w konspiracyjnym mieszkaniu na Śliskiej. Na początku powstania "Monter" odmówił pomocy,enigmatycznie stwierdzając, że to czas na działanie - nie na słowa. Teraz stwierdza, że Armia Krajowa nie zaopatrzy powstańców w broń.
564.1943-05-07 -
Zuckerman pyta, czy AK pomoże w ucieczce z getta - jak obiecywała na początku powstania: na przykład, przekazując powstańcom mapę systemu kanałów. Chruściel twierdzi, że nie mają takiej mapy*. AK nie zna też żadnych kanalarzy, którzy mogliby służyć za przewodników. Nie ma ciężarówek, którymi mogłaby pomóc w transporcie uciekinierów. AK nie wie nic o miejscach, w których uciekinierzy mogliby się chronić. Zuckerman opuszcza spotkanie załamany.
565.1943-05-07 -
W mieszkaniu zajmowanym przez Feigele Peltel, Symchę i Zygmunta* zapada decyzja, że trzeba wykorzystać wszystkie możliwe kontakty by znaleźć ludzi - spoza AK - którzy mogliby pomóc.
566.1943-05-07 -
Zygmunt wychodzi aby spotkać się z żoną, ukrywającą się po aryjskiej stronie. Jego 6-letniacórka ukrywa się u zakonnic. Symcha rusza na poszukiwanie kontaktów.
567.1943-05-07 -
Pośród ludzi chętnych do pomocy uciekinierom z getta są polscy socjaliści i członkowie komunistycznej Polskiej Partii Robotniczej. Jednym z najbardziej pomocnych jest działacz podziemia PPR Konstanty Gajek, "Krzaczek".
568.1943-05-07 -
0000-00-00
Olek Umger zlecił pracę Jerzemu Pfeferowi w kuchni przy obieraniu kartofli. Gest ten świadczył o dobroci i bezinteresowności Olka. Praca ta uratowała Jerzego Pfefera.
569.1943-05-07 -
0000-00-00
Jerzy Pfefer pracował na nocnej zmianie w kuchni dzięki Ungerowi. Była to najlepsza praca w obozie. Dobrze odżywiano mężczyzn i stosowano rzadziej kary cielesne.
570.1943-05-08 -
8-go maja Niemcy otaczają bunkier przy Miłej 18.Każą wszystkim wyjść. Rzucają do wnętrza gaz, granaty i bomby. Obrońcy odpowiadają ogniem. Nie chcą dać się wziąć żywcem. Jurek Wilner pierwszy rzuca hasło, by popełnić samobójstwo.
571.1943-05-08 -
Władka podczas "imienin" czyta głośno list, który napisała do przyjaciół za oceanem: o tym, jak żyją w okupowanej Warszawie, o ich walce i silnej woli przetrwania. List nigdy nie zostanie wysłany. Goście zaczynają nucić żydowskie melodie, wypowiadać szeptem żydowskie sentencje. Na krótko odrywają się od zła, zaznają trochę ciepła i radości.
572.1943-05-08 -
Władka wie, że to ryzykowne, ale czuje się straszliwie samotna: marzy o tym, żeby pobyć z przyjaciółmi. Zaprasza przyjaciół na "imieniny". W południe 8 maja około dwudziestka młodych przychodzi do mieszkania Anny Wąchalskiej, jej "mamy".
573.1943-05-08 -
Po raz pierwszy tak wielu ukrywających się spotyka się nie po to, by konspirować. Atmosfera początkowo jest ciężka. Z czasem młodzi rozluźniają się, zaczynają ze sobą rozmawiać. Pomaga wypity alkohol. Niektórzy nawet zaczynają śpiewać. Zabawa jednak do końca podszyta jest smutkiem.
574.1943-05-08 -
Jeden po drugim powstańcy przy Miłej 18 odbierają sobie życie. Dwojgu udaje się uciec bocznym wyjściem. Ginie większość bojowców ŻOB, podobnie jak tysiące ich anonimowych braci.
575.1943-05-09 -
Ma nadzieję, że schron nie spłonie - wiatr jest sprzyjający i od płonącego Nowolipia oddziela ten dom spory placyk ich prowadzą na Umschlag -2 dni praca - ładują rzeczy do wagonów - mroczne piwnice Umschlagplatzu pełne trupów - wozy Pinkierta zabierają je na cmentarz. sami - do wagonów - walka o kroplę wody Ukrainiec pozwala mu uciec razem z nim skacze 17-letni chłopiec
576.1943-05-09 -
Bluma Babic i wszyscy jej znajomi z domu przy Miłej 3 siedzą w jednym pomieszczeniu na podłodze na Umschlagplatz. Niemcy wchodzą i wychodzą, szykanują ich, rewidują, co jakiś czas wyciągają grupę do sprzątnięcia placu po transporcie. Ci co stamtąd wracają nie są w stanie opowiadać o swojej pracy.
577.1943-05-09 -
Po tygodniach duszenia się w ciasnych wilgotnych norach piwnicznych rozkoszowaliśmy się świeżym powietrzem i słońcem
578.1943-05-09 -
Przychodzi "legalny" - Sewek rozmawia z nim - sytuacja poważna. Przyniósł granatowy kombinezon, jaki noszą legalni dla Sewka - mają iść i uzgadniać możliwości przedostania się na Prostą i na aryjską Uprzedza rodzinę znajomy przygotował rikszę załadowaną workami - jadą przez getto do gmachu Trzeciego Werku - znajomi będą się przeprawiać jeszcze dziś Sewek bierze 3 kombinezony - pędzi do schronu - zatrzymany przez Niemca - do pracy Niemcy podpalają domy, także ich dom
579.1943-05-09 -
1943-00-00
Ludzie w getcie tracili siły do życia. Na Umschlagplatzu siedziało parę tysięcy ludzi modlących się o zakończenie życia.
580.1943-05-10 -
Nie wszyscy którzy wyszli kanałami 10 maja byli w lesie w Łomiakach - Edelman i Lubetkin ukrywali się po aryjskiej stronie
581.1943-05-10 -
Po wyjściu z kanału pojechali ciężarówką do Łomianek- w Łomiankach był zagajnik, a wokół kolonia niemiecka, w tym zagajniku można było tylko siedzieć, bo na stojąco było nas widać. Byliśmy tam dwa, a może półtora tygodnia
582.1943-05-10 -
Powstańcy zawiezieni do lasku w Łomankach - byliśmy tam może 10 dni. Potem pojechaliśmy do lasów wyszkowskich do partyzantki.
583.1943-05-11 -
Po spaleniu schronu Cederbauma Goldman z bratem i Bojmem ukryli się na podeście piątego piętra , piętro niżej ulokował się Grosman z żoną
584.1943-05-11 -
O zmroku zeszliśmy się z pozostałymi, którzy tymczasem postanowili się połączyć z Hermanem i jego siostrą. Herman był rozbitkiem, pozostałym z jednej niewielkich grup, której schron odkryto i zniszczono. W schronie tym została jedna komora, w której od biedy mogo się zmieścić 6-8 osób . Postanowiono zamknąć i zamaskować tę komorę, część grupy przystąpiła do wynoszenia i ukrycia zapasów żywności , które pozostały w naszym schronie. Zamurowywanie otworów posuwało się naprzód głównie dzięki pracowitemu Zajdmanowi
585.1943-05-11 -
Nasza trójosobowa grupka nie połączyła się ściśle z pozostałymi, gdyż pobyt na podeście wydawał nam się wygodniejszy. Postanowiliśmy, że będziemy tylko wspólnie korzystać z gotowanej strawy. wszystkie produkty do gotowania przenieśliśmy do tzw schronu Hermana. na własą rękę ukryliśmy worek sucharów i cukier. W ciągu najbliższych kilku dni żyliśmy względnie spokojnie na naszym podeście, schodząc na noc do piwnic w sąsiedztwie schronu Hermana, gdzie gotowano zupy. Nie było natomiast wody. Jedynym zabiegiem higienicznym było nacieranie ciała wodą kolońską, której duży zapas znaleźliśmy
586.1943-05-12 -
Benjamin Babic od ośmiu miesięcy ukrywa się na Lubelszczyźnie. Wiosną 1943 Niemcy robią obławy, obstawiając wsie samochodami i żołnierzami. Chłopi drżą ze strachu, śpią w ubraniach. Wieś wystawia czujki, które mają budzić na odgłos aut. Benjamin głoduje w lesie, ale przestał bać się śmierci. Ukrywanie wciąga jak sport. Chłopi dają mu to trochę ziarna, to cebulę. Ktoś upiekł mu chleb.
587.1943-05-13 -
13 maja 43 dr Polisiuk, dr Gitler, Chojer i Kaller zdecydowali się na opuszczenie kryjówki, w której została m. in. Anna Braude Hellerowa. Z chustkami na twarzach szli z Gęsiej 6 na ul. Mylną przez 3 doby. Chodzili nocą, a w dzień chowali się. Dotarli do domu przy ul. Przejazd 7 natknęli się na polskich szabrowników. Ci dostarczyli im 40 bochenków chleba po 75 zł za bochenek i 1000 papierosów po 250 za szt [sic]. Wzięli też list do znajomej Polisiuka i obiecali go dostarczyć za 250 zł. Obiecali że wrócą za tydzień. Po tygodniu w nocy z 26 na 27 maja obiecali zabrać Polisiuka na stronę aryjską, a Gitlera i Chojera przy następnej okazji. Kosztowało to 8 tys. zł.
588.1943-05-13 -
0000-00-00
Dał się słyszeć nocny alarm lotniczy. Na tle nieba pokazały się nieprzyjacielskie samoloty. Bombardowanie stało się przyczyną pożarów, zburzonych domów i śmierci bardzo wielu osób.
589.1943-05-14 -
Bluma Babic wraz z innymi trafia do bydlęcych wagonów na Umschlagplatz. W potwornym ścisku płaczą dzieci, Bluma zlizuje ze ścian wagonu spływającą skroploną wilgoć. Wszyscy są strasznie spragnieni. Transport jedzie na Majdanek.
590.1943-05-16 -
0000-00-00
Getto zostało zlikwidowane, a cel osiągnięty – Warszawa była „Judenrein” (wolna/czysta od Żydów). Wysadzone dynamitem domy leżą w gruzach. Pozostały tylko zwęglone mury spalonych kamienic. Niemcy przypuszczając, ze w podziemiach zostali jeszcze ukryci Żydzi, puścili do piwnic gazy, aby ich wytruć jak szczury.
591.1943-05-16 -
0000-00-00
Akcja gettowa została po 4 tygodniach zakończona wysadzeniem w powietrze synagogi.
592.1943-05-16 -
0000-00-00
Po wysadzeniu synagogi w wielu domach w getcie ukrywało się jeszcze wielu Żydów. Stroop wyznaczył premię za głowę każdego schwytanego Żyda. Każdy kto przyprowadził Żyda miał prawo zatrzymać połowę znalezionego przy nim majątku w postaci złota, pieniędzy i wszelkich innych przedmiotów wartościowych.
593.1943-05-20 -
0000-00-00
Jerzy Pfefer dostał się do kolumny robotników kuchennych ciągnących wozy z jedzeniem na stronę kobiet. W ten sposób dostał się na pole kobiet.
594.1943-05-20 -
1943-00-00
Jerzy Pfefer przestal otrzymywać lity od sióstr. Zabrano je z macochą do "kotła". Życie straciło sens dla Jerzego Pfefera.
595.1943-05-20 -
1943-00-00
Jerzy Pfefer mówi o swoim osamotnieniu. W samobójstwie widzi rozwiązanie dla swojego cierpienia.
596.1943-05-21 -
0000-00-00
Likwidacja getta w Brodach i życie w ukryciu po likwidacji getta.
597.1943-06-00 -
0000-00-00
Była sąsiadka z Żelaznej p. Pączkowska rozpoznaje autorkę na ulicy. Chce przy użyciu siły odprowadzić ją do getta. Udaje jej się jednak zbiec i uniknąć niebezpieczeństwa.
598.1943-06-00 -
0000-00-00
Jerzy Pfefer dowiaduje się, że 80 Żydów wychodzi pracować do tartaku za Lublinem. Praca ich była łatwiejsza, mogli się kontaktować z cywilami i od nich coś kupować. Dowiaduje się tego Pfefer od swoich znajomych.
599.1943-06-00 -
0000-00-00
"Placówkarze"- czyli Żydzi wyjeżdzający z obozu na Majdanku do pracy do tartaku pod Lublin mają charakterystyczne stroje. Jerzy Pfefer chce stać się jednym z nich, ponieważ widzi w tym działaniu możliwośc ucieczki z obozu.
600.1943-06-00 -
0000-00-00
Właściciel placówki, za przynależenie do której Jerzy Pfefer zapłacił mu 500 złotych, przepił pieniądze. Oszukał Jerzego i nie przyjął go do placówki.
601.1943-06-00 -
0000-00-00
Za posiadanie czapki bez charakterystycznego paska malowanego farbą oleją, groziła szubienica. Na szczęście Jerzy Pfefer nie był rewidowany przez SS-owców.
602.1943-06-00 -
0000-00-00
Jerzy Pfefer przy pomocy Ungera dostaje się za placówkę. Za miejsce w placówce Pfefer płaci 500 złotych.
603.1943-06-00 -
0000-00-00
Ludzi wchodzących w skład placówki pracującej w tartaku pod Lublinem co niedzielę zmieniano. Czyniono to w celu zyskania dochodów, bowiem każdy nowy członek placówki płacił lokatę, która wspomagała kancelarię.
604.1943-06-00 -
0000-00-00
Jerzy Pfefer płaci Sznapikowi 150 złotych, aby nie robił trudności przy przejściu Jerzego z pracy w kuchni do placówki.
605.1943-06-00 -
0000-00-00
Jerzy Pfefer tłumaczył znajomym, że zmiana pracy w kuchni na pracę w tartaku ma na celu zarobienie pieniędzy sprzedając żywność w obozie, do jakiej miał Pfefer dostęp w placówce. O właściwym celu tej zamiany dowiedzieli się później.
606.1943-06-00 -
0000-00-00
Jerzy Pfefer przez dwa tygodnie unikał cotygodniowych kąpieli, by nie stracić przygotowanego ubrania, bowiem po kąpieli mężczyźni otrzymywali nowe, czyste odzienie. Groziło za to dwadzieścia pięć batów. Jerzy Pfefer miał szczęście, ponieważ jego nieobecności w łaźni nie zauważono.
607.1943-06-00 -
0000-00-00
Wyjście na "placówkę". 80 mężczyzn w więziennych strojach kieruje się w stronę szosy. Następuje wnikliwa rewizja. SS-owcy i Ukraińcy zawożą mężczyzn dwoma samochodami ciężarowymi do pracy.
608.1943-06-00 -
0000-00-00
Ciężarówki z mężczyznami przejeżdżają przez Lublin. Mężczyżni obserwują życie ludzi, którzy są wolni. Wszędzie pełno Niemców. Jerzy Pfefer pierwszy raz od dłuższego czasu widzi normalne życie i budzi się w nim zazdrość.
609.1943-06-00 -
0000-00-00
Ciężarówki z mężczyznami docierają z Majdanka na peryferie Lublina do tartaku, do miejsce pracy.
610.1943-06-00 -
0000-00-00
Oficer SS wyznacza ludzi do pilnowania pracowników na placu. Ukraińca wyznacza na środek. Jerzy Pfefer obserwuje okolicę. W otaczającej plac ulicy widzi jedyną możliwość ucieczki.
611.1943-06-00 -
0000-00-00
Regulamin placówki nakazuje zabicie 40 pracowników tartaku, jako karę za ucieczkę jednego więźnia.
612.1943-06-00 -
0000-00-00
Zbiórka na placówce o godzinie 12:00, na której odbywało się liczenie więźniów.
613.1943-06-00 -
0000-00-00
Po 6 tygodniach dzieci ukrywające się w Kolonii Staszica zostały zabrane przez Niemców.
614.1943-06-00 -
1943-00-00
Rodzina Troksów wraca do kryjówki u rodziny Cwylów, z której uciekła w obawie przez szantażystami (osoby, które miały im pomagać, nasyłały na Troksów a to policjantów, a to niemieckich żołnierzy). Cwylowie przekonują Troksów, że kryjówka jest wciąż dla nich dostępna, nie mogą tylko informować o tym innych.
615.1943-06-03 -
Sara na robotach w Niemczech - pracuje w mleczarni w Goleniowie
616.1943-06-04 -
Nawiązaliśmy kontakt z grupą Zachariasza, poszukują możliwości przejścia kanałami do dzielnicy polskiej, utaliliśmy z nimi wspólne hasło i mamy być w stałym kontakcie
617.1943-06-06 -
Nasza melina miała dobre strony- od frontu znajdował się schron Grynbauma dobrze zaopatrzony w żywność, bieliznę ,odzież, pościel. Była też woda i dużo książek które zabraliśmy do czytania. Wyprawiając się o rzeczy uważaliśmy by nie zostawić śladów, obuwie owijaliśmy w specjalnie zrobione kapcie z kołder, pilnowalińmy, by wszystko wyglądało bez zmian
618.1943-06-06 -
Nocą rozdzielaliśmy się na trzy grupy - jedna szła w teren w celu nawiązania kontaktów z ocalałymi Żydami oraz ew.wynalezienia szczeliny, którą można by się wydostać z getta. Druga grupa szukała żywności, wody i drewna. Trzecia gotowała jedzenie - zazwyczaj zupę fasolową lub mączną, a na dzień kaszę.
619.1943-06-21 -
1943-00-00
Jerzy Pfefer zwraca się do swojego klienta, znajomego Zgierskiej, z prośbą o oddanie futer. Mężczyzna twierdzi, że część zjadły mole, niektórych nie może sobie przypomnieć. Proponuje Pfeferowi 1.000 złotych za nowy kołnierz, który wziął dla siebie, przy czym cena rynkowa wynosiła wówczas 7- 10.000 złotych.
620.1943-06-21 -
1943-00-00
Jerzy Pfefer bierze 1.000 złotych od znajomego kupca za kołnierz. Uważa, że wart on jest 7-10.000, ale Jerzy nie ma pieniędzy, więc godzi się na taką zapłatę. Dodatkowo za płaszcz skunksowy bierze 300 zł.
621.1943-06-22 -
1943-00-00
Jerzy Pfefer ukrywa się w zbożu lub w lesie, gdy słyszy głosy patrolu jeżdżącego na motorach.
622.1943-06-25 -
Budowa skrytki na Siennej
623.1943-06-27 -
1943-00-00
Jerzy Pfefer siedzi ciągle w pokoju w willi w Miedzeszynie, nigdzie nie wychodzi. Dozorca znajomych przyjmuje na dworze lub w kuchni. Pewnego razu sąsiadka uchyliła drzwi do pokoju i zdawało się Jerzemu, że ujrzała go na łóżku. Obawia się kobiety, ponieważ wcześniej już kogoś wydała.
624.1943-07-00 -
0000-00-00
Na dworcu wyczytano listę 250 osób. Cała rodzina Sophie się na niej znajdowała. Mąż Sophie dzięki dobrym znajomościom i sumie 15 tysięcy złotych zdołał wciągnąć całą rodzinę na listę. Wiele osób miało czekać na następny pociąg. Nigdy się go nie doczekali - zabrano ich do więzienia Pawiak i tam rozstrzelano.
625.1943-07-00 -
0000-00-00
Bracia autorki zaczynają budować bunkier. Wykopują go poniżej poziomu piwnicy domu przy ulicy Zamenhofa. Gromadzą w nim trochę żywności i leków oraz tego, co udaje się zdobyc w getcie. Bunkier połączono z kanałem przy pomocy kilkumetrowego tunelu. Jego budowa trwała kilka miesięcy.
626.1943-07-00 -
0000-00-00
W międzyczasie Henryk G. zapisał się do pracy na kolei w charakterze robotnika drogowego. Stał się w ten sposób obywatelem Generalnej Guberni. Pracując na kolei mógł uzyskać zakwaterowanie. Trzeba było to wykorzystać i pchać się na siłę, ponieważ nikt dobrowolnie nie chciał wynająć pokoju.
627.1943-07-00 -
0000-00-00
Henryk G. pożyczył płaszcz i czapkę kolejową i poszedł do wójta w Czerwinie, gdzie poprosił o nakaz na mieszkanie do jakiegoś gospodarza, u którego stał wolny pokój. Pod koniec rozmowy dostał nakaz.
628.1943-07-00 -
1943-00-00
Pokój Henryk G. dostał u starego chłopa o nazwisku Mierzejewski w chałupie na skrzyżowaniu dróg.
629.1943-07-00 -
1943-00-00
Od kiedy Henryk G. otrzymał pracę na kolei w charakterze robotnika drogowego, dzięki czemu stał się obywatelem Generalnej Guberni i zamieszkał wraz z żoną u chłopa Mierzejewskiego rozpoczął się nowy etap w ich życiu. Wkupili się w społeczeństwo polskie.
630.1943-07-00 -
1943-00-00
Żona, Pola G., dostawała od gospodarzy trochę masła za szycie.
631.1943-07-00 -
1943-00-00
Od kiedy Henryk G. otrzymał pracę w kolei i zamieszkał wraz z żoną u chłopa Mierzejewskiego, po raz pierwszy w życiu oparli swoją egzystencję na własnych siłach.
632.1943-07-00 -
0000-00-00
Sytuacja we wsiach, szczególnie oddalonych od większych skupisk, ośrodków kulturalnych, była bardzo korzystna. Ludność tutejsza nie znała wielkomiejskich Żydów. Znali tylko Żydów prowincjonalnych, nie władających językiem polskim, o specyficznej, typowej twarzy i nosie.
633.1943-07-00 -
1943-00-00
Henryk G. wraz z żoną, nie byli podejrzewani o pochodzenie żydowskie, ponieważ będąc na robotach w Niemczech często pisali za Polaków listy do ich dzieci. Podziwiali jak szybko Pola G. pisała, mówiąc, że szybciej pisze niż oni myślą.
634.1943-07-00 -
1943-00-00
We wsi Skarzyn Henryka G. i Polę G. zaczęto poważać, a na rozgłosie im nie zależało. Nie włączali się do klik by nie wywołać zawiści.
635.1943-07-00 -
0000-00-00
Praca Henryka G. w kolei polegała na podbijaniu podkładów na torach kolejowych. Czasem bywała też wymiana szyn i zwrotnic.
636.1943-07-00 -
0000-00-00
Przez pewien czas cała grupa, w której pracował na kolei Henryk G. pracowała przy zakładaniu instalacji sygnalizacyjnej jako pomoc. Nosili oni części do kopania dołów itp. Faktyczną robotę wykonywali niemieccy kolejarze.
637.1943-07-00 -
0000-00-00
W czasie prac przy zakładaniu instalacji sygnalizacyjnej ludzi doszła wieść o zamachu na Hitlera z marca 1943 roku. Robotnicy niemieccy mieli też dość już tej wojny. Henryk G. odniósł wrażenie, że byliby bardziej zadowoleni gdyby zamach się udał.
638.1943-07-04 -
Ocalała część grupy Najberga urządziła się w nowej melinie - nie było wody ani jedzenia. Genialny Zemsz zrobił otwory w bojlerach gdzie były jeszcze zapasy wody
639.1943-07-05 -
Nasza grupa przystąpiła do budowania sobie nowego schronu w piwnicach drugiego podwórka na Nalewkach 23/25 - praca jest robiona z myślą o przetrwaniu zimy. Pracowalińmy całymi nocami przy pogłębianiu piwnic, wykopaliśmy studnię, mieliśmy już zainstalowany piec i zbite prycze
640.1943-07-13 -
Helena wyjeżdża do Bergen-Belsen, tam przebywa 22 miesiące 1945 - wyjeżdża do Palestyny - tam mąż (armia Andersa)
641.1943-07-13 -
Helena zapisała się na listę palestyńską - było taniej niż na pd-amerykańską . Było na niej 50 osób, a ok. 200 miejsc dowiedziała się, że wysłano ludzi do getta z papierami dla Abrahama Gepnera - nie chciał, mówił, że jest chory Nikt nie wierzył, że lista palestyńska jest coś warta. Syjoniści - wpisywali się na amerykańską - np Guzik 2700 osób - wyjeżdża - osobowe pociągi - miejsca siedzące - do stacji Zelle. Stamtąd pieszo 7 km. Rzeczy osobno. Jechała z nimi grupa młodych bojowców z getta. Wszyscy zginęli. Uratowała się łączniczka m. gettem krakowskim a warszawskim. w obozie spotykają ludzi z poprzedniego transportu 10-43 - wyjeżdżają z obozu papiery amerykańskie, m.in Z dużego transportu pozostało 11 osób - 2 kobiety urodziły dzieci
642.1943-07-13 -
1943-00-00
Zakończenie sprawy Hotelu Polskiego przeszło bez większego echa. Umysły ludzkie zajęte były propagandą o Katyniu, lądowaniem aliantów na Sycylii bądź walkami sowiecko-niemieckimi pod Charkowem. Jeśli mówiono o Hotelu, to tylko ubolewając nad głupotą i naiwnością Żydów. Nikt nie wnikał w przyczyny tej „naiwności”.
643.1943-07-21 -
Plan ucieczki do lasu nie powódł się bo kilka dni wcześniej Niemcy(Ukraińcy i Łotysze) zgarnęli placówkarzy z Dworca Gdańskiego. Wybrano z 300 osobowej grupy 15 ludzi, . Potem zawiezieni zostali do obozu na Gęsiówce. Zabrali nam nasze cywilne ubrania i dali zielone rosyjskie mundury. Dostaliśmy jedną dużą salę na 45 osób. W budynku spotkałem sześciu znajomych Żydów, resztę więźniów stanowili Polacy
644.1943-07-22 -
Ustawiamy się trójkami i grupą 50 żydów, przebranych w mundury jeńców sowieckich, maszerujemy przez ulice Warszawy do garażu na Oboźną. Tam każdy dostaje swoją robotę. Dostałem dobrą tokarnię, pracy wiele nie miałem, ale z jedzeniem było gorzej
645.1943-08-00 -
0000-00-00
Janina powoli przyzwyczaja się do życia w zakonie, ale wie, że nigdy nie będzie w pełni należała do grupy. Dziewczęta muszą wyglądać i zachowywać się skromnie. Nie ma, więc mowy o sukienkach przed kolana lub lokach na głowie. Pobudka jest codziennie o 7 rano. Od pobudki do śniadania obowiązuje całkowite milczenie. Modlą się prawie przez cały dzień. Janina cały czas chodzi głodna. Jedzenie smakuje paskudnie, a poza tym jest go bardzo mało.
646.1943-08-00 -
0000-00-00
Janina nie może spać w nocy. Nieustannie się zamartwia, że prawda o jej tożsamości wyjdzie na jaw. Nie ma z kim podzielić się swoimi obawami, nie ma nikogo do kogo mogłaby się zwrócić. Siostra Ludwika już patrzy na nią podejrzliwie.
647.1943-08-00 -
0000-00-00
W niedziele jest czas odwiedzin. Janina co tydzień czeka aż przyjedzie do niej Eric, ale tygodnie mijają i nikt się nie pojawia. Czyżby ją porzucił?
648.1943-08-00 -
0000-00-00
Higiena dziewcząt w zakonie jest w opłakanym stanie. Wszystkie mają wszy. Prysznic mogą brać tylko w czasie lata, co trzy- cztery tygodnie. Odbywa się to w ciemnej piwnicy, gdzie jedna potyka się o drugą. Dziewczęta błądzą w ciemnościach, a po nich skaczą żaby, które wywołują krzyki przerażenia.
649.1943-08-00 -
0000-00-00
Janina odkryła, że w zakonie istnieje prawdziwa łazienka z wanną. Zakonnice mogą się w niej kąpać. Z przerażeniem stwierdza, że niektóre z dziewcząt walczą o to, która ma się wykąpać w wodzie po której zakonnicy. Janina była zdeterminowana, żeby się wykąpać w czystej wodzie lub w ogóle. Osiągnęła swój cel, przekupując jedną z dziewczyn 12 kostkami cukru.
650.1943-08-11 -
Rozpoczęliśmy przygotowania do wyjścia z getta - polegały na tym, że w dzień staraliśmy się opalać aby zamaskować bladość naszych twarzy, zajmowaliśmy się też tępieniem robactwa. W nocy chodziliśmy do byłego schronu szpitala lekarzy by tam znaleźć odzież dla przemytników, którzy mieli nas wyprowadzić
651.1943-08-18 -
Pawiak i jego okolice, jeńcy sowieccy, budowa baraków
652.1943-08-18 -
Runął od dawna pielęgnowany w naszych umysłach gmach, jakim był raj po tamtej stronie. Zamiast raju zostaliśmy znów wrzuceni na dno piekła...zaczęła się materializować legeda słyszana w dzieciństwie o siedmiu piekłach ; każda melina była bowiem stopniem do dalszego piekła
653.1943-08-18 -
Melina na przeciw Pawiaka miała tę dodatnią stronę, że znajdując się w samej paszczy lwa byliśmy stosunkowo najmniej podejrzani. Miała też wady; nie można było rozpalić ognia,baliśmy się nawet szeptem rozmawiać. Odżywialiśmy się słoniną i owocami wydzielając minimalne porcje
654.1943-08-18 -
Starania o żywność - wydostaliśmy worek soli, woreczek kaszy., trochę fasoli. bańkę cukru Brak wody - zbieraliśmy wodę deszczową z różnych porzoconych naczyń, kałuż i bajorek
655.1943-08-21 -
Przeniosłem się do pokoju kawalerskiego w dużym bloku; wodę trzeba było brać ze wspólnego kranu na korytarzu, na korytarzu było też ogólne WC. Obok mnie mieszkali ludzie z inteligencji, bezpośrednio sąsiadowałem z małżeństwem działaczy konspiracyjnych. Nie było to dla mnie bezpieczne, ale wolałem takie sąsiedztwo od sąsiedztwa półinteligentów, którzy ze strachu mogli mnie wydać. Była to moja ostatnia kryjówka przed powstaniem warszawskim
656.1943-08-22 -
0000-00-00
Do państwa Niewiarowskich Irena Kucharzak zabrała swoich żydowskich znajomych. Wolkenheimowie nie wrócili, natomiast przybył nowy pensjonariusz Bernard – obywatel USA znany Bundowiec, niebieskooki starszy pan z piękną brodą i na kilka dni mieszkał tam również młodziutki Marek Edelman, działacz ruchu oporu. Często przychodziła tam również jego żona Zuza ze swoją koleżanką Marysią. W chwilach krytycznych przychodził również Henryk Sieraczek – brat Mietka Sieraczka.
657.1943-09-02 -
0000-00-00
Wszystkim prywatnym firmom zostają odebrani pracownicy żydowscy.
658.1943-09-02 -
0000-00-00
ZFH zatrudnia w budynku Optimy 200 jeńców sowieckich.
659.1943-09-02 -
0000-00-00
Zakaz wychodzenia z obozu do pracy na niemieckich placówkach. Ani robotnicy ani firmy nie zostają o tym zakazie powiadomione wcześniej.
660.1943-09-02 -
0000-00-00
Następstwem zakazu wychodzenia z obozu do pracy jest przerwa w funkcjonowaniu ZFH i Madritsch. Polscy i niemieccy pracownicy wykorzystują ją żeby pozabierać całą żywność i, odzież i bieliznę z fabryki.
661.1943-09-02 -
0000-00-00
Pracownicy JUS przestają pracować ponieważ nie wolno im już wychodzić z obozu.
662.1943-09-06 -
Pobyt na Złotej - jedzenie dość podłe, ale podawane z fałszywą wykwintnością, stałe awantury pijackie pana Stefana, pani Janka uważa że młody człowiek czyli Stefan Chaskielewicz nie powinien żyć w celibacie i chadza z nim do łóżka po kryjomu
663.1943-09-06 -
Spotkanie z Romą Elster, losy jej i jej męża
664.1943-09-10 -
Irena dostała fałszywe dokumenty i wyruszyła do nowego miejsca - wylądowała w prowincjonalnym miasteczku O. niezwykle konserwatywnym,dom w którym zamieszkała jako służąca Krysia przypominał dwór szlachecki
665.1943-10-00 -
0000-00-00
Eric wreszcie przyjeżdża. Przynosi Janinie paczkę cukierków. Otrzymawszy prezent Janina nie możliwe ukryć rozczarowania. Marzy jej się bochenek chleba i masło. Eric obiecuję jeszcze w tym tygodniu przesłać jej potrzebne rzeczy. Wkrótce dostaje wielką paczkę z jedzeniem i życie staje się troszkę przyjemniejsze.
666.1943-10-00 -
0000-00-00
W klasztorze i okolicach panował spokój. Było tam pięknie. Mimo to Janina ciągle marzyła o tym, żeby być w getcie, wśród tłumów, brzydoty i biedy, wśród swoich ludzi.
667.1943-10-04 -
Mieszkanie- kryjówka u pp. Szczypiorskich. Domek jednorodzinny, pokój Najberga mieścił się na piętrze. Na strychu schowek w razie najścia Niemców. W tym domu Najberg pisał pamiętnik.
668.1943-11-00 -
1943-00-00
Wykończeni zostali Żydzi, którzy w początkach 1943 roku wysłani zostali do Trawnik i Poniatowa oraz ci, którzy pojechali tam dobrowolnie, ufając niemieckiemu słowu honoru, że tam przetrwają wojnę wraz z rodzinami. Pewnej księżycowej nocy listopadowej 1943 roku, obstawiono baraki żydowskie w Trawnikach i Poniatowie i podpalono. Do uciekających żołdactwo niemieckie strzelało z ckm-ów.
669.1943-11-00 -
0000-00-00
Obozy w Poniatowej i Trawnikach zostają zlikwidowane.
670.1943-11-11 -
Meir Schwartz po ucieczce z płonącego dachu w najbliższym domu błagał Polkę o schronienie. Kobieta ukryła go w szafie z ubraniami. Niemcy wypędzili mieszkańców, przeszukali dom. Nie znaleźli Żyda. Gdy polscy gospodarze wrócili i otworzyli szafę, chłopak wypadł z niej - zmarł na atak serca. Z szóstki w fabryce celuloidu ocalał tylko Geller: Waładka spotkała go w niesławnym Hotelu Polskim. Miał zabandażowane ręce.
671.1943-12-15 -
0000-00-00
Obóz ma przejść z rąk SS w ręce komendanta w Berlinie zajmującego się obozami koncentracyjnymi w Rzeszy.
672.1943-12-31 -
0000-00-00
Podobno do 31.12.1943 mają być zlikwidowane wszystkie getta i wszystkie obozy pracy dla Żydów.
673.1944-00-00 -
0000-00-00
Weichert otrzymuje informację, że wszyscy radcy warszawscy zostali zastrzeleni. Mówi mu to spotkany warszawski Żyd.
674.1944-00-00 -
0000-00-00
Firma Reinhardt zaczyna zatrudniać 200 Żydów i otrzymuje od JUS pomoc.
675.1944-00-00 -
0000-00-00
Po likwidacji Julagu I 70. dzieci i osób starszych zostaje rozstrzelanych, reszta odjeżdza do obozów przyfabrycznych w dystrykcie radomskim.
676.1944-00-00 -
0000-00-00
Po likwidacji Julagu III dzieci zostają odtransportowane na Jerozolimską a dorośli do obozów przyfabrycznych w dystrykcie radomskim.
677.1944-00-00 -
0000-00-00
Komendant obozu wydaje polecenie zbudowania baraku dziecięcego i umieszczenia tam wszystkich dzieci. Robotnicy obawiają się, że oznacza to wysiedlenie dzieci.
678.1944-00-00 -
0000-00-00
Niepracujące dzieci zostają przeniesione do baraku dziecięcego. W baraku dziecięcym jest lekarka i kilka kobiet do opieki na czele z Chilowiczową.
679.1944-00-00 -
0000-00-00
Niektórzy Niemcy przynoszą do baraku dziecięcego skonfiskowaną robotnikom żywność.
680.1944-00-00 -
0000-00-00
Zostaje wysłany transport dzieci ok 800-900 osób. Krążą plotki, że zostały one wysłane do Oświęcimia.
681.1944-00-00 -
0000-00-00
W obozie zostaje kilkoro dzieci bardzo wpływowych osobistości, jednak nie wolno o tym głośno mówić.
682.1944-00-00 -
0000-00-00
Do obozu u na Jerozolimską trafiają : drobne grupy z kolumn oczyszczających getta, 6000 ( przeważnie kobiet) z Węgier i Słowacji wcześniej pracujących w Oświęcimiu, robotnicy w Drohobycza.
683.1944-00-00 -
0000-00-00
Po rozwiązaniu obozu w Drohobyczu, pracujący tam Żydzi zostają uwolnieni. Część chowa się po wsiach część stawia się na wezwanie do przewiezienia do obozu w Płaszowie ( ok 1200). Chowający się po wsiach zostają w krótkim czasie pomordowani przez swoich gospodarzy, lub wydani Niemcom.
684.1944-00-00 -
0000-00-00
W miarę zbliżania się wojsk sowieckich do obozu trafiają Żydzi z obozów w Kraśniku, Mielcu, Rzeszowie ( część z nich jedzie prawie 2 tygodnie transportem i umiera w drodze z wycieńczenia).
685.1944-00-00 -
0000-00-00
JUS otrzymuje z zagranicy ok: 20 skrzyń cukru w kostkach, 20 skrzyń konserw mięsnych, 6000kg. fasoli, 15 ton makaronu, kilka tysięcy puszek po 0,5 kg. zawierających sardynki, migdały, figi.
686.1944-00-00 -
0000-00-00
Za rozliczenie z 1942 ZFH wypłaca JUS 50000zł., które zostają przeznaczone na 200 par drewniaków wykonanych przez firmę Bata w jej filiach w miejscowościach, w których znajdują się obozy.
687.1944-00-00 -
0000-00-00
Bata wykonuje drewniaki w miejscowościach, w których znajdują się obozy żeby zapobiec kradzieżom w transporcie.
688.1944-00-00 -
0000-00-00
Teodor Janicki, jego żona i mieszkającą dotychczas z nimi Żydówka przenieśli się do jego rodziców mieszkających w Bydgoszczy i Toruniu.
689.1944-00-00 -
0000-00-00
Adam Podoski został wciągnięty do SS i wysłany do Czech w kierunku Pragi.
690.1944-00-00 -
0000-00-00
W czasie pobytu w Zakopanym, rodzina Marii Szczepańskiej była cały czas narażona na niespodziewane wizyty Gestapo – jakkolwiek bardzo groźne i wyczerpujące nerwowo, jednakże bezskuteczne dla Niemców.
691.1944-00-00 -
1943-00-00
Dom w Legionowie, w którym ukrywa się rodzina Rajmanów zajmują żołnierze niemieccy, gdyż do Legionowa zbliża się front. Rodzina opuszcza zajmowane mieszkanie i ukrywa się w skrytce przygotowanej własnoręcznie na strychu budynku (podwójna ściana). Rodzina nie spodziewa się, że będzie tam długo przebywać i nie zabiera z sobą żadnej żywności, jedynie wodę. W skrytce rodzina spędza dwa tygodnie, żyjąc jedynie o wodzie (każdy dostaje ćwierć szklanki dziennie). Skrytka jest tak mała, że nie można się w niej wyprostować, a żyje w niej 5 osób.
692.1944-00-00 -
0000-00-00
Wiosną 1944 roku doktor Makowski popełnił samobójstwo w szpitalu Ewangelickim na Elektoralnej, gdzie ukrywał się pracując jako pielęgniarz.
693.1944-01-00 -
0000-00-00
Na ul. Kopernika podszedł do Langiewicza postawny mężczyzna i zagadując go po rosyjsku, powiedział, że jest oficerem radzieckim, który uciekł z obozu i prosi o pomoc. Profesor odruchowo wyjął pieniądze, które miał przy sobie i dał mu. Po chwili ogarnął go strach, czy nie padł ofiarą prowokacji. Dopiero gdy człowiek ten zniknął mu z oczu, strach minął.
694.1944-01-01 -
0000-00-00
Obóz w Płaszowie zostaje z obozu pracy zmieniony na obóz koncentracyjny.
695.1944-01-01 -
0000-00-00
W obozie zostają otwarte baraki dla Polaków a część żydowska ma zostać zmieniona na obóz dla internowanych. Niektórzy uważają, że w związku z tym nad obozem obejmie kuratelę Międzynarodowy Czerwony Krzyż a Żydzi zostaną wymienieni na niemieckich jeńców wojennych.
696.1944-01-01 -
0000-00-00
W kołach niemieckich mówi się, że do naprawienia wszystkich strat nie będzie już działań masowych wobec żydów. W sferach przemysłowych mówi się, że Żydom zatrudnionym w przemyśle zbrojeniowym nic nie grozi, podobnie jak w obozach fabrycznych.
697.1944-01-01 -
0000-00-00
Rozstrzeliwanie za byle co ustaje w obozie - każdy wyrok musi być zatwierdzony w Berlinie. Kara śmierci przestała być najczęściej stosowaną karą zastąpiły ją przeniesienie do kolumny karnej, praca przy robotach terenowych, zmniejszenie racji żywnościowych.
698.1944-01-01 -
0000-00-00
Przydział chleba zostaje podwojony.
699.1944-01-01 -
0000-00-00
Obóz zostaje otoczony drutem kolczastym pod napięciem.
700.1944-01-01 -
0000-00-00
Obóz zostaje podzielony na 3 części: budynki administracyjne oraz koszary straży obozowej, baraki mieszkalne, warsztaty pracy. Oddzielają je od siebie zasieki z drutu a łączą bramy, na których stoi wartownik.
701.1944-01-01 -
0000-00-00
Do obozu przylegają magazyny SS, do których zwożone są przedmioty po wysiedlonych z gett Żydach - zwane sa one w obozie " magazynami Balba".
702.1944-01-01 -
0000-00-00
Robotnikom obozu ma zostać odebrane prywatne ubranie i maja oni otrzymać jednolite stroje w szaroniebieskie pasy. Z braku ubrań nie udało się tego zarządzenia wprowadzić w pełni w życie.
703.1944-01-01 -
0000-00-00
Jednolite stroje dostają pracujący poza terenem obozu, wyjeżdżający na miasto i pracownicy administracji spotykający się z osobami z zewnątrz.
704.1944-01-01 -
0000-00-00
Jednolity strój zostaje wprowadzony dla pracowników administracji po tym jak jeden z niemieckich interesantów chce podać rękę Żydowi pracującemu w biurze.
705.1944-01-01 -
0000-00-00
Męskie ubranie obozowe składa się z marynarki i spodni, kobiece ze spódnicy i wierzchniej narzutki. Kobiety tak jak mężczyźni mają mieć ostrzyżone włosy, lecz niektórym pomimo szykan udaje się tego uniknąć.
706.1944-01-01 -
0000-00-00
OD w obozie zostaje zlikwidowane, lecz jej dawni funkcjonariusze najpierw jako Capo, a później bez tytułu pełnili swoje dawne funkcje.
707.1944-01-01 -
0000-00-00
Żydzi, którzy pozostają poza obozem, lub wychodzą z obozu maja wytatuowane na ramieniu K.L.
708.1944-01-01 -
0000-00-00
Warsztaty obozowe zostają przekształcone w przedsiębiorstwo Deutsche Ausrustungwerke ( DAW), ważniejsze stanowiska obejmują Niemcy. DAW płaci za zatrudnionych Żydów, lecz niższe stawki niż inne firmy.
709.1944-01-02 -
0000-00-00
Gertruda Butow miała syna z Adamem Podoskim. Urodził się 2 stycznia 1944 roku w Warszawie.
710.1944-02-00 -
0000-00-00
Kontakt z mężem Klary Sapiro urwał się. Nie posyłał już pieniędzy, ani nie pisał serdecznych listów.
711.1944-02-01 -
Po śmierci męża Bronisława nie wróciła już na Mokotowską. Zamieszkała na Chmielnej u pani Pieńczykowskiej, miała tam swój zapasowy pokój
712.1944-03-00 -
0000-00-00
W barakach panuje niesamowity ścisk. W jednym pokoju mieszka około 450 ośob. Prycze są trzypiętrowe, na każdej muszą spać 3 osoby. Matki śpią z dziećmi, małżeństwa razem. Sophie śpi ze swoją córką, jej mąż z kolegą. O sen i tak trudno, wszyscy są głodni. U wielu pojawiły się obrzęki na twarzach i nogach, wiele cierpi jeszcze na tyfus. Sophie nie może już chodzić, nawet mówienie sprawia jej trudność, może jedynie szeptać. Nadal słychać amerykańskie i angielskie samoloty przelatujące nad ich głowami. Kiedy nas wreszcie uwolnią? Kiedy będziemy mogli znowu normalnie żyć?Każdy zadaje sobie takie pytania.
713.1944-03-01 -
1 marca 1944r. dr Ringelblum razem z Adolfem Bermanem napisali bardzo dokładne sprawozdanie o pracy kulturalnej i o losie szeregu pisarzy, artystów i działaczy kulturalnych w gecie w-skim. To sprawozdanie zostało po dwóch miesiącach wysłane, przy pomocy polskich łączników, na adres Yiwo, do Nowego Jorku. Do istniejącej już listy dodano nazwisko historyka Rafaela Mahlera a 20 maja adnotację o tym co się stało z dr Ringelblumem i jego rodziną. W tym prawozdaniu jak również w sprawozdaniu Żydowskiego Narodowego Komitetu po aryjskiej stronie, które zostało wysłane 15 listopada 1943r na adres żydowskiego przedstawiciela przy polskim rządzie emigracyjnym w Londynie dr Ignacego Szwarcbarta, które zostało podpisane prze A. Bermana, Icchaka Cukermana i Dawida Gózika umieszczono również nazwisko Racheli Auerbach i z omówień, które się ukazały potem w żydowskiej prasie światowej rodzina Racheli dowiedziała się o tym, że udało jej się wyjść z getta i że znajduje się po aryjskiej stronie
714.1944-03-07 -
W więzieniu na Pawiaku były warsztaty w których w tym czasie pracowali żydowscy rzemieślnicy, z którch część uratowała się dzięki warszawskiemu powstaniu. Josef Leman i Aharon Czechowicz, którzy znajdowali się wśród tych co przeżyli, opowiedzieli o ostatnich godzinach Ringelbluma. Kiedy pracujący na Pawiaku Żydzi dowiedziel się,że przywiezono Ringelbluma natychmiast zaczęto robić starania by go przeniesiono do warsztatów jako fachowca. Lehman opowiadał, że gdy z jakiegoś powodu przechodził wtedy przez podwórze słyszał szepty poprzez kraty:,,Ringelblum tu jest, Ringelblum tu jest". W ten sposób wiadomość przechodziła z ust do ust. Istnieje wersja, że akcja prowadzona przez żydowskich rzemieślników udała się. Żona i dziecko Ringelbluma zostali rozstrzelani wraz z innymi Żydami wyciągniętymi z bunkra, ale on sam żył jeszcze kilka tygodni i został zabity w trakcie nieudanej próby ucieczki.
715.1944-04-25 -
0000-00-00
Profesor Langiewicz został aresztowany przez gestapo i wysłany do obozu koncentracyjnego w Stutthofie. Niektórzy ukrywający się w jego szkole Żydzi znaleźli sobie nowe kryjówki, a ci co pozostali korzystali z pomocy Marysi – żony profesora.
716.1944-04-25 -
0000-00-00
Przed aresztowaniem, profesor Langiewicz pozwolił Pawłowi Marek, aby w doraźnych wypadkach mógł przenocować w szkole ludzi, którzy nagle pozostali bez dachu nad głową.
717.1944-05-00 -
0000-00-00
Ocalenie przypadkoko spotkanej dziewczyny przez pania Narcyzę (Marię Grzegorzewską). Stojąc na przystanku tramwajowym zauwazyła młodą częstochowiankę (Żydówkę) o dośc niewątpliwej powierzchowności, która była strasznie czymś zdenerwowana i wystraszona. Pani Narcyza delikatnie ją zagadując dowiedziala się, że dziewczyna przed chwilą miała szmpan (zabrali jej cały majątek, czterysta złotych, obejrzeli dokumenty, sprawdzili gdzie mieszka i zapowiedzieli, że w określonym terminie ma na nich czekać z pieniędzmi w umówionym miejscu. Dziwczyna ani grosza więcej nie miała, nie znała nikogo w Warszawie, całą rodzinę straciła, do mieszkania bała się wrócić, żeby jej nie nasłali Gestapo. Pani Narcyza wzięła ją do domu, zatrzymała przez parę dni, a potem znalazła pracę jako panienka do dziecka. Niejaką R.S uratowała przed pewną śmiercią.
718.1944-07-00 -
0000-00-00
Cena jakiej zarządał gospodarz 'pięcioraczków' (Poli Elster, Henryka Wassera z żoną Blumą Wasser, Berlińskiego i Elki Erlicha] za ich ukrywanie w sierpniu 1944. Kazał sobie zapłacić z góry po dwadzieścia dolarów za osobę. Dwadzieścia dolarów kosztowało w owych dniach około cześciu tysięcy złotych. Po utargowaniu dziewięcdziesięciu dolarów za pięc osób , otrzymał ponad dwadzieścia pięć tysięcy złotych za miesiąc.
719.1944-07-00 -
0000-00-00
Przed wybuchem powstania 1 sierpnia pani Sochańska musiała wyjechać z Warszawy do swojej matki, gdyż Niemcy zmusili ją do tego.
720.1944-07-29 -
Po dramatycznych wydarzeniach 29 lipca Stefan z matką idą na Kruczą i zostają tam na czas powstania warszawskiego
721.1944-07-31 -
Pożegnanie z rodzicami nie ma już przejazdu - wraca pieszo przez most Kierbedza
722.1944-08-00 -
0000-00-00
Problem ujawniania się Żydów nawet w czasie Powstania Warszawskiego (a więc okresu wolności w okupowanej Warszawie). Mimo, iż nie groziło to już żadnymi konsekwencjami ze strony Niemców, nadal niewielu ukrywających się do tej pory Żydów się ujawniało.
723.1944-08-00 -
0000-00-00
Wymawianie mieszkań Żydom po wybuchu Powstania Warszawskiego. Najczęściej chodziło o sprawy finansowe. Podopieczni (Rady Pomocy Żydom) byli w tym okresie pozbawieni zasiłków i nie mogli płacić w porę. Gospodarze zaś często - wobec szalejącej drożyzny - kazali sobie płacić znacznie większą stawkę. Często kazali sobie wypłacać z góry i to w walutach obcych lub w złocie.
724.1944-08-00 -
0000-00-00
W tydzień po wybuchu powstania warszawskiego Fania Stecher wraz z innymi została wcielona do pieszego transportu do Pruszkowa. W okolicy Piastowa udało się jej, pani Wankrac oraz jej sąsiadce zbiec z transportu. Przez miesiąc pracowały u chłopa na wsi, aż do momentu wkroczenia tam Niemców i wywiezienia wszystkich do obozu pracy. Z Pruszkowa Fania została wywieziona do obozu w Stargardzie, następnie do obozu pracy w Ornshagen koło Szczecina, gdzie przebywała do chwili wyzwolenia przez Armię Radziecką.
725.1944-08-01 -
Było to 1 sierpnia 1944r. Obóz jeniecki w którym znajdował się Chaim Goldstein był już ewakuowany od trzech dni. Zostało tylko 430 osób do pomocy w wysyłaniu różnych rzeczy. 1 sierpnia rano kiedy wszyscy stali już ustawieni do wymarszu i otoczeni esesmanami nagle do komendanta podszedł oberszarfuchrer i zameldował mu o czymś. Komendant zaczął odliczać co piątego w rzędzie.Gdy odliczył 10 rzędów po pięć osób kazał im zrobić pięć kroków do przodu. Chaim Goldstein znalazł się wśród wybranych. Większość wybranych stanowili Żydzi węgierscy, kilku z Belgii. Zaprowadzono ich do miejsca gdzie przedtem był Umschlagplatz. Tam czekały puste wagony. Na wagony trzeba było załadowywać buty i inne rzeczy. Ludzi bito przy tym bardzo. Esesmani byli bardzo zdenerwowani i wyładowywali swoją złość na więźniach. Około 5 po południu , co kilka minut, przyjeżdrzali pośpiesznie jacyś oficerowie i po szybkiej wymianie zdań z miejscowymi oficerami, równie szybko odjeżdrzali. Nagle dały się słyszeć strzały. Coraz bliżej. Niemcy zaczęli strzelać w kierunku zbliżajcych się ludzi. Więźniowi zostali zapędzeni do magazynu. Zamknięto drzwi . W środku, przy drzwiach, stanęł esesman z pistoletem maszynowym skierowanym do ludzi, którym rozkazał się położyć na ziemię. Na zew nątrz strzelanina słabła. Po jakimś czasie rozległo się walenie do drzwi. W drzwiach stanął młody człowiek z biało czerwoną opaską na rękawie i z automatem w ręku. ,,Jesteście wolni!" - powiedział.Wszyscy wybiegli na ulicę. Stało tam około 40 osób z oddziału, który atakował magazyny. Obejmowano się, całowano z radości. Godsteina, jako jedynego wśród wyzwolonych Żydów mówiącego po polsku ,wezwano do dowódcy powstańców.W pokoju, poza dowódcą było jeszcze 5 osób a wśród nich lekarz. Dowódca wytłumaczył Goldsteinowi sytuację i powiedział, że w nocy patrol złożony z kilku osób uda się w kierunku obozu na Gęsiej by rozeznać sytuację. Goldstein zgłosł chęć pójścia z nimi. A potem wygłodzeni Żydzi rzucili się na jedzenie, którego było w bród w magazynach. Nikt nie zwracał uwagi na ostrzeżenia lekarza. Niektórzy nie wytrzymali. Umarli z powodu krwawej dyzenterii.
726.1944-08-01 -
W oddziałach AK Żydzi, którzy dobrowolnie do nich dołączyli, wysyłani są w najbardziej niebezpieczne misje, a zdarza się, że koledzy strzelają im w plecy.
727.1944-08-01 -
Ocaleli z getta bojowcy i kurierzy zasilają szeregi PAL* i AL nie dlatego, że są socjalistami czy komunistami - Armia Krajowa jest pełna antysemitów, nawet podczas walk z Niemcami Żydzi, którzy znaleźli się w jej oddziałach, prześladowani są przez polskich kolegów.
728.1944-08-01 -
Pola z Elżunią idą na obiad do ks. Woronieckej Wybucha powstanie. Reicherowie rozdzieleni (Aleje Jerozolimskie - walki)
729.1944-08-01 -
Żydzi w kryjówce pozbawieni są jedzenia i wody, powietrze zatruwają naruszone przez niemiecki granat groby. Mimo to modlą się tylko, by powstanie nie upadło, nim nadejdą Rosjanie.
730.1944-08-01 -
O 17.00 Halina widzi przez okno, jak pierwsze strzały powstania trafiają w budkę z papierosami po przeciwnej stronie ulicy i zabijają siedzącego w niej mężczyznę.
731.1944-08-01 -
Wybuch powstania zastaje Halinę w Warszawie, pracującą w mieszkaniu pani Heni. Atmosfera domowa jest ciężka i pełna niepokoju: mąż Heni Tadeusz dzień wcześniej wyjechał pod Warszawę do ich dziecka. Henia, w ostatnim miesiącu ciąży, postanowiła pieszo ruszyć za mężem. Halina ma opiekować się ich dobytkiem i czekać na powrót gospodarzy.
732.1944-08-01 -
Osamotnioną Halinę odwiedza znajoma gospodarzy - jak się okazuje, Żydówka, siostra kolegi z getta Józka, "młodego byczka". Krysia szybko zostaje jej przyjaciółką. Tego samego wieczoru ojciec Heni zwalnia ją z pilnowania domu.
733.1944-08-01 -
Władka odwiedza kryjówkę na Siennej by porozmawiać z Shifrą Mozelszo. Trafia na potworną scenę: Żydzi w chustach na twarzach zbierają z ziemi kawałki ludzkiego ciała. Smród rozkładającego się ciała jest nie do zniesienia. Niemcy rzucili granat, a ten rozerwał groby i pochowna w nich trupy. Mimo to Żydzi nie chcą opuścić kryjówki.
734.1944-08-01 -
Mokotów, Stare Miasto, Czaerniaków i Żoliborz poddają się Niemcom kolejno. Śródmieście jeszcze się trzyma, ale, prześladowani od tygodni ciągłymi bombardowaniami, ludzie są na wpół żywi. Powstanie dogorywa. Warszawiacy zastanawiają się, dlaczego Armia Czerwona nie przyszła z pomocą walczącej Warszawie.
735.1944-08-01 -
Podczas powstania dom przy Śliskiej rozbija pocisk. Klara, Adaś i Golde ledwie uchodzą z życiem. Mieszkańcy domu nie chcą ich w schronie w piwnicy. Po kilku dniach antysemickiech prześladowań, Golde zmuszony jest opuścić piwnicę podczas ciężkiego bombardowania. Ginie od szrapnela.
736.1944-08-01 -
Najczęściej, gdy nowi mieszkańcy zostają rozpoznani jako Żydzi, kończy się to zaczepkami i wyrzuceniem. Taki los spotyka Klarę Falk i jej syna orazInżyniera Golde, którzy mieszkali w ukryciu na Śliskiej.
737.1944-08-01 -
W domu przy Siennej 28, zrujnowanym i opuszczonym przez mieszkańców, piwnica jest okresowym cmentarzem. Około dwudziestki Żydów z różnych dzielnic miasta gromadzi się w tej dziurze pełnej śmieci: są stosunkowo bezpieczni, polscy chuligani nie napadną tak dużej grupy.
738.1944-08-01 -
O 16.00 Lila Cukier widzi z okna, że ze wszystkich stron biegną w stronę centrum mężczyźni z bronią, czasami niedbale osłoniętą papierem. Ze wszystkich stron słychać strzały. Ponieważ większość batalionów i czołgi opuściły Warszawę, cywile wierzą, że w ciągu dwóch-trzech dni Rosjanie wspomogą powstańców i miasto będzie wolne.
739.1944-08-01 -
Nocą wraz z żoną Jurka mieszkańcy Rakowieckiej kopią w ogrodzie grób dla zabitego. Wdowa sporządza drewniany krzyż z nazwiskiem. Niemcy zaczynają czyścić Aleje Niepodległości - Rakowiecka jest następna. Ciężko oddychać, w powietrzu unosi się dym ze spalonych budynków w sąsiedztwie.
740.1944-08-01 -
Do mieszkańców fabryki kleju dołączają sąsiedzi z Rakowieckiej, sądząc, że jest tam bezpieczniej. Mają około 40 lat, są wystraszeni. Obiecują Ricie, że gdy przyjdą Niemcy, wezmą na ręce jej dzieci. Jeden z nich, Jurek, jest bardzo nerwowy i większość czasu spędza w schronie. Gdy wygląda przez chwilę przez okno - dosięga go strzał. Lila i Kazia próbują znaleźć lekarza, bez skutku. Jurek wykrwawia się i umiera.
741.1944-08-01 -
Ktoś z polskich sąsiadów donosi powstańczym władzom, że ostatni ocaleli Żydzi muszą być niemieckimi szpiegami. Są przepytywani przez mieszkańców. Przesłuchuje ich także polska policja, ale nie znajduje nic podejrzanego.
742.1944-08-01 -
Pierwszy sierpnia jest ciepły i słoneczny, ale czuje się lekki wietrzyk, zapowiadający wczesną polską jesień. Wszyscy czują, że coś się wydarzy, czekają, że Rosjanie przejdą Wisłę i zajmą Warszawę. W mieście nie widać niemieckich żołnierzy. Anek 0 12.00 przychodzi jak zwykle na lunch, jest bardzo nerwowy, nie je. Mówi wszystkim, że obaj z Janem mają rozkaz dołączyć do oddziału na Koszykowej. Każe Kazi opiekować się dziećmi i Lilą, nie wolno im opuszczać budynku, dobrze zaopatrzonego we wszystko.
743.1944-08-01 -
Po wyjściu Anka mieszkańcy Rakowieckiej zdają sobie sprawę, że powstanie się zaczyna. Marysia i Rita postanawiają dokupić w mieście żywności. Gdy docierają, sklepy są już pozamykane, tylko na ulicy handlują jeszcze jedzeniem za niespotykaną cenę. Kobiety wracają z pustymi rękami.
744.1944-08-01 -
Benjamin stara się przebić przez ruiny, by znaleźć schron na rogu Siennej i Sosnowej. Udaje mu się przebić cienką ścanę i natrafić na opustoszałą piwnicę. Władka kilkakrotnie wchodzi tam przez wąski tunel - za każdym razem z uczuciem, że zakopano ją żywcem.
745.1944-08-01 -
Najbardzie rozpaczliwe jest położenie ocalałych Żydów. Zniszczone są domy i schrony, życzliwe nastawieni Polacy muszą się troszczyć o siebie. Najbardziej przedsiębiorczy szukają nowych ukryć pośród ruin, nocami wyprawiają się na poszukiwanie pożywienia i wody. Sądzą, że najdalej za kilka tygodni do miasta wejdą wreszcie Rosjanie.
746.1944-08-01 -
Władka pamięta, że pojawienie się między nimi Żyda - męża sąsiadki, pani Topas - wzbudziło sensację. Ukrywający się wyszedł na światło dzienne, gdy pożar zniszczył czwarte piętro budynku. Kolejni Żydzi - "to byłoby wbrew polskim zasadom". Polacy uważają, że Żydów należy się czym prędzej pozbyć. Inni - że gdy tylko wejdą Rosjanie, mogą ukarać winnych prześladowań, więc warto zrobić Żydom miejsce w schronach.
747.1944-08-01 -
Któregoś dnia sąsiadka-Polka dyskretnie ostrzega Topasa: powinien opuścić dom, bo jej "chłopcy" szykują się, by go pobić.
748.1944-08-01 -
Władka nie jest w stanie ukrywać przyjaciół. Sąsiedzi kręcą się po mieszkaniach i po schronach, ich typowo semickie twarze wzbudziłyby sensację.
749.1944-08-01 -
Haika Bełchatowska,Boruch Spiegel, Maszele Gleitman i jej mąż Jakubek, przyjaciele Władki i bojowcy z getta, niespodziewanie zjawiają się u niej podczas powstania.
750.1944-08-01 -
Podczas bombardowań w ruinę obracają się niektóre żydowskie kryjówki. Ich mieszkańcy o typowo semickich rysach zmuszeni są wyjść na zewnątrz. Ci sami Polacy, którzy dokazują bohaterskich czynów, dopuszczają się aktów zbrodniczych wobec Żydów wychodzących z ukrycia.
751.1944-08-01 -
Szpitale polowe Czerwonego Krzyża są przepełnione rannymi. W mieście gorąco od pożarów. Parki, skwery, podwórka i trawniki zajmują groby powstańców i cywili. Ludzie przemykają się z tobołkami, umykając przed ostrzałem i walącymi się domami.
752.1944-08-01 -
Choć walki uliczne trwają, oczekiwani Rosjanie nie pojawiają się w mieście. Kończą się nawet bombardowania, które wyraźnie słychać było coraz bliżej. Ludzie są niespokojni. Nieustannie bombardują miasto Niemcy - nocami niebo jest czerwone od pożarów.
753.1944-08-01 -
Niemcy zaczęli fortyfikować niektóre ulice, dzieląc miasto na pięć obszarów obrony: Żoliborz, Stare Miasto, Powiśle, Mokotów i Śródmieście. Komunikacja poimiędzy dzielnicami została przerwana, nie było mowy, by Komitet mógł zebrać swoich podopiecznych.
754.1944-08-01 -
Źle uzbrojeni, żydowscy powstańcy walczą z uporem i odwagą: udaje im się uwolnić z więzienia na Dzikiej trzystu więźniów-Żydów z Grecji i Węgier. Oswobodzeni, choć nie mogą się z nikim porozumieć, włączają się w walki o Stare Miasto. W powstańczym wojsku Żydzi są żołnierzami, dowódcami, lekarzami, pielęgniarkami.
755.1944-08-01 -
Niektórzy Polacy są pomocni i gościnni, inni radzą się z Żydami nie cackać. Większość sąsiadów Władki ma coś przeciw wspólnemu ukrywaniu się w schronie i nowoprzybyli znajomi Władki muszą przebywać osobno. Dwa dni później przenoszą się do zrujnowanego mieszkania na pierwszym piętrze.
756.1944-08-01 -
Niewielka grupa kurierów i bojowców ocalałych z getta, mieszkańców okolic Leszna, zdołała się połączyć i wspólnie walczyć na Starym Mieście i Żoliborzu w oddziałach AL.
757.1944-08-01 -
Pierwszego sierpnia 1944 roku, o 17.00, syreny zawyły, niemal natychmiast dały się słyszeć strzały i okrzyk: "Na Szwaba! Bić Niemców!" i wezwania do ludzi, żeby wyszli na ulice budować barykady. Rozpoczęło się powstanie.
758.1944-08-01 -
Władka i Beniamin wychodzą z ukrycia, włączają się w ludzki strumień, płynący ze wszystkich bram. Niemców nie ma w zasięgu wzroku. Z wielu budynków powiewa polska, biało-czerwona flaga.
759.1944-08-01 -
Barykady budowane są na rogach ulic, aby zatrzymać niemieckie czołgi. Wszędzie widać ludzi, pojedynczych i w grupkach, jak znoszą deski, stoły i połamane meble. Inni wyrywają brukowce z ulic. Wszyscy sobie pomagają, by zdobyć jak najwięcej budulca.
760.1944-08-01 -
Władka pracuje ramię w ramię z młodymi, pokrytymi potem Polakami: nie może uwierzyć, że ci sami ludzie w czasach wolności przysparzali Żydom bólu i cierpienia. Pracuje w grupie, która stara się włączyć w barykadę przewrócony tramwaj.
761.1944-08-01 -
Wszyscy w Warszawie spontanicvznie włączają się w walkę przeciw okupantowi, kierowaną przez oddziały Armii Krajowej. Zniszczenia, czynione przez niemiecką artylerię, początkowo traktowano spokojnie - to już ostatnie wyczyny, lada chwila wejdzie Armia Czerwona.
762.1944-08-01 -
Podobnie jak Armia Krajowa, w powstaniu walczy komunistyczna Armia Ludowa i P.A.L., a także kilka setek Żydów. Pod polskimi nazwiskami włączają się do oddziałów - jako żołnierze ale też jako dowódcy. Np. major Nastek (Menasze Matywiecki), aktywny członek Żydowskiego Komitetu Koordynacyjnego, oficer naczelnego dowództwa. Zginął w obronie Starego Miasta.
763.1944-08-01 -
Idący na stanowisko powstańcze Anek żegna żonę zaledwie na kilka dni: jest przekonany, że spotkają się już w wolnej Polsce, na resztę wspólnego życia.
764.1944-08-01 -
Po kilku dniach ocaleli oficerowie ŻOB i Żydowski Komitet Koordynacyjny wezwali wszystkich Żydów przez radio, by włączali się do grup bojowych Demokratycznych Socjalistów*. Nigdy nie było mowy o sformowaniu specjalnych oddziałów żydowskich.
765.1944-08-01 -
0000-00-00
"Czwórka" - [IV kolonia WSM], blok Krasińskiego 18, gdzie mieściła się kwatera i koszary AL.
766.1944-08-03 -
W trzecim dniu powstania Henia wraca do domu. Wybuch walk uniemożliwił jej dotarcie na letnisko, do rodziny. Jej mieszkanie zaczyna się zapełniać uciekinierami i pogorzelcami. Wśród nich jest Żydówka z córeczką, które długo ukrywała ciotka Heni.
767.1944-08-03 -
Trzeciego dnia powstania Krystyna i Halina zostają włączone do jednostki AK. Mają starać się o prowiant, gotować dla żołnierzy i roznosić jedzenie do punktów wojskowych. Zadanie jest trudne i niebezpieczne. Biegają pod ostrzałem zdobywać produkty, pod ostrzałem starają się donieść kubki z jedzeniem na pozycje strzeleckie.
768.1944-08-05 -
Obóz na Gęsiej wyzwolony przez powstańców. Będąc już wolym człowiekiem zastanawiałem się co dalej robić. Postanowiłe jako Polak pomagać w powstaniu. Muszę, to mój obowiązek, odpłacić za oswobodzenie z rąk katów niemieckich. Dużo chłopaków było tego samego zdania co ja. Zaciągnęliśmy się do AK . Broni nam nie dali bo nie mieli. Pracowaliśmy przy robotach pomocniczych. Pracowałem jak koń, bez wytchnienia
769.1944-08-05 -
Dwójka z aresztowanych przez AK Żydów - Lutek Friedman i Adek - wyskakuje z okna pod kulami prześladowców. Lutek uszkadza stopę, ale obydwu udaje się zbiec i przeżyć.
770.1944-08-05 -
W budynku na rogu Żelaznej i Chmielnej, należącym do polskich kolei, piątego dnia powstania kilku Żydów szukało osłony przed bombardowanie. Zostali odkryci i aresztowani przez oddział Armii Krajowej.Oskarżono ich o szpiegowanie na rzecz Niemców. Zostali przeszukani i pobici, Polacy oświadczyli im, że w wolnej Polsce nie będzie miejsca dla Żydów.
771.1944-08-05 -
Jeshieh Solomon - trzeci z aresztowanych w budynku kolei - zostaje zamordowany przez AK-owców na miejscu i po obdarciu z ubrania pochowany pod polskim nazwiskiem: Julek Leszczyński.
772.1944-08-07 -
Po pożarze 7 sierpnia 44 lokatorzy ukrywający się na Ciepłej 26 opuścili to mieszkanie przenieśli się na plac w pobliżu ruin gimnazujm zgromadzenia kupców
773.1944-08-08 -
0000-00-00
Wysiedlony z miasta poprzez tzw. "zieleniak" i obóz przejściowy w Pruszkowie. Następnie wysłany w łowickie, gdzie zaczyna pracować w gospodarstwie Józefa Walczaka we wsi Różyce Zastruga. Przebywa tam do stycznia 1945 roku.
774.1944-08-11 -
Rankiem mieszkańcy Rakowieckiej układają swoje tobołki, szykując się do wypędzenia. O 7.00 rano zajeżdża ciężarówka pełna Niemców. Mężczyźni mają wyjść z rękami podniesionymi nad głowę, pod groźbą karabinów maszynowych. Wszystko odbywa się tak samo jak w getcie - tyle, że ludzie nie są zwożeni na Umschlagplatz. Zdają sobie sprawę że nigdy już nie wrócą do domu.
775.1944-08-13 -
Gdy trzeba było uciekać ze Starówki oddział ŻOB-u przedostał sią do kryjówki w domu na Lesznie 18, firmowanym przez Mirkę Rajszczak. Znaleźli się tam: Ratajzer, Gelblum, Grajek, Sak, Krysia, Rozensztajn, Matywiecki, Sawicka. Następnego dnia Niemcy zaczeli podpalać ten dom. Wszyscy zbiegli do piwnic w drugim podwórzu (nie było już Matywieckiego, poszedł na Starówkę). Dym i czad zaczął przedostawać się w dół. Mieliczni pozostali mieszkańcy i Rajszczak wybiegli na podwórze, gdzie zostali złapani przez Niemców. Ludzie z ŻOB-u czekali, aż Niemcy pójdą zanim wyszli, na wpół uduszeni, na zewnątrz. Schowali się (Ratajzer, Gelblum, Grajek i Sawicka) w studzince ukrytej pod budynkiem ubikacyjnym, który nie spłonął. Przesiedzieli tam dwa dni, ciągle słyszc na podwórzu głosy Niemców. Po trzech dniach budyneczek został podpalony musieli przenieść się do dalszych piwnic, pod drodze zgarniając i cucąc Saka. W kolejnych piwnicach przesiedzieli 6 tygodni. Wydłubali studnię pilnikiem.
776.1944-08-14 -
0000-00-00
Jerzy Śliwczyński został aresztowany przez Gestapo. Zapewnił on jednak schronienie ukrywającym się u niego Żydom u swojej rodziny.
777.1944-08-19 -
Pozostałem w okolicy sam, do gmachu gdzie się ukrywałem coraz częściej przychodzili SSmni. Jak długo można było żyć jeszcze w tych warunkach?Tydzień, dwa? po czym zostawało mi znów samobójstwo. Tym razem mogłem je popełnić jedynie żyletką... Zanalazłem trochę jęczmienia, rozpaliłem ogień i w ten sposób zdobyłem trochę żywności na kilka dni
778.1944-08-26 -
0000-00-00
Zburzenie domu na Freta 16, gdzie mieściło isę dowództwo AL. Prawie całe kierownictwo zostało zasypane - m.in były aplikant Berensona Anatol Matywiecki, który był oficerem informacyjnym. Przez całą dobę próbowano ich odkopać, ale gdy udało się do nich dotrzeć, odnaleziono tylko trupy. Zginęli między innymi: major Ryszard Kowalski - Polak, Edward Lanota - Żyd, który pełnił funkcję inzyniera pirotechnika, Korab Kurland - oficer służby bezpieczeństwa.
779.1944-08-29 -
Przejście kanałami z placu Krasińskich na śródmieście. Potem do końca powstania Adina i Ala pracowały w szpitalu na Mokotowskiej. 11 października wyszły z warszawy, były w Grodzisku do wzwolenia
780.1944-09-17 -
0000-00-00
Przemównie Krystyny (Ziuty) Grajpel w radiu Lublin. Kilka dni wcześnie przedostała się łódką przez Wisłę i nawiązała łączność z dowództwem sowieckim, dzięki czemu zrzuty nad walczącą Warszawą były trafne.
781.1944-09-17 -
0000-00-00
Przemówienie świąteczne z okazji żydowskiego Nowego Roku nadane przez radio Londyn i Lublin. Przemawiał nadrabin Londynu.
782.1944-10-00 -
0000-00-00
Z obozu przejściowego w Pruszkowie Zofia Marczak została wywieziona w kieleckie do wsi Odrowąż w powiecie Koneckiem, gdzie przeżyła z córeczką u chłopów ostatnie cztery miesiące wojny.
783.1944-10-00 -
0000-00-00
Klarze Sapiro udało się zamieszkać na wsi niedaleko Warszawy na plebani za zgodą proboszcza.
784.1944-10-00 -
0000-00-00
Sochańskiego Niemcy wywieźli na przymusowe roboty do Niemiec.
785.1944-10-00 -
0000-00-00
Po kapitulacji Warszawy, gdy odgłosy walk nierównych się skończyły Niemcy ogłosili pozwolenie wychodzenia na ulicę na kilka godzin i komunikowania się ludności.
786.1944-10-00 -
0000-00-00
Adela Domanus przyrzekła Klarze Sapiro, że będzie dowiadywać się przez R.G.O. gdzie przebywają zakonnice z klasztoru Maryi, a tym samym gdzie przebywa Inka.
787.1944-10-00 -
0000-00-00
Adela Domanus oddała Klarze Sapiro jej biżuterię, którą przechowywała u siebie, palto i buty Inki, aby w razie odszukania jej miała ją w co ubrać.
788.1944-10-00 -
0000-00-00
Jadwiga Maczko ubrana w ciepłe suknie Adeli Domanus wyjechała z rannymi Powstańcami z Czerwonym Krzyżem do Krakowa.
789.1944-10-00 -
0000-00-00
Po upadku powstania warszawskiego Henryka Filipkowska wraz z żydowskim chłopcem była w obozie w Pruszkowie.
790.1944-10-00 -
0000-00-00
Lucjan Gurman został wywieziony przez Pruszków do obozu przejściowego w Pirmasens – Nord, skąd jako Zygmunt Łukowski został skierowany do pracy w Reichsbahausbesserung – Werke we Frankfurcie nad Menem.
791.1944-10-00 -
0000-00-00
Z Reichsbahausbesserung – Werke w Frankfurcie nad Menem Lucjan Gurman uciekł wraz z grupą Polaków do Darmstadtu, gdzie pracował w przedsiębiorstwie budowlanym jako Zygmunt Libicki.
792.1944-10-00 -
0000-00-00
W Darmstadt Lucjan Gurman został aresztowany i udowodniono mu, że faktycznie nazywa się Łukowski, a nie Libicki. Skierowany więc został do Arbeitserziehungslager we Frankfurcie nad Menem jako heftling (tłum. więzień/jeniec) Nr. 6868.
793.1944-10-00 -
0000-00-00
Anna Szenicer – Matusiak trafiła razem z innymi ludźmi do obozu w Pruszkowie.
794.1944-10-00 -
0000-00-00
Po Powstaniu Warszawskim Maria Szczepańska znalazła się wraz z rodziną w Milanówku, skąd zamierzali jechać do Zakopanego. Na prośbę spotkanego tam znajomego męża – Eliasza Finkiela, zabrali jego 16-letnią córkę Renię, która przetrwała wraz z nimi wojnę.
795.1944-10-00 -
0000-00-00
Po powstaniu warszawskim Władysław Smólski wznowił swoją działalność na linii Milanówek – Leśna Podkowa, udzielając pomocy wielkiej liczbie osób, w tym m.in. Żydom.
796.1944-10-00 -
0000-00-00
Po powstaniu warszawskim wszystkich mieszkańców okolicy Śródmieścia wywieziono do Pruszkowa, stamtąd wysłano ich do Mauthausen, a następnie do Rawensbruck, gdzie Maria Geszychter przebywała kilka miesięcy. Później wysłano ich do Drezna do pracy w fabryce zbrojeń.
797.1944-10-00 -
0000-00-00
Życie Edwarda Szulmana po powstaniu warszawskim opisane zostało na stronach 10-12 jego relacji – pobyt w Grójcu, powrót do Piaseczna, zakład RGO w Zalesiu Górnym, dom RGO w Konstancinie, wkroczenie Armii Czerwonej do Polski, życie we wsi Wkra koło Ciechanowa, Dom Dziecka w Śródborowie.
798.1944-10-03 -
0000-00-00
Sposób na uzyskanie zwolnienia w obozie pruszkowskim (po upadku Powstania Warszawskiego) - kobiety mogły otrzymać taie zwolnienie podając się za ciężarną, chorą wenerycznie lub cierpiącą na schorzenie narządów kobiecych.
799.1944-10-03 -
0000-00-00
Po upadku Powstania Warszawskiego Zofia Marczak została wywieziona do obozu przejściowego w Pruszkowie.
800.1944-10-04 -
0000-00-00
Koniec powstania warszawskiego - następuje przypusowe opuszczenie Warszawy i marsz głodowy ulicą Śniadeckich.
801.1944-10-07 -
Fusswerg wyszła z Warszawy 7 października 1944, po drodze wyrzuciła wszystkie rzeczy. Uciekła razem z Pawłem (?). Zamieszkała na wsi - 7 kilometrów pod Grodziskiem. Spotykała wielu Żydów, niketórzy byli w tragicznych warunkach. Dwóch stale siedziało w poczekalni RGO. Spotkała dr Bajera, bez żony i dziecka.
802.1944-10-08 -
0000-00-00
Po blisko 9 tygodniach głodowania i walk powstańczych ludność miasta, a wśród nich Adela Domanus musieli wyjść na wygnanie.
803.1944-10-08 -
0000-00-00
Adela Domanus wraz z całą swą rodziną – chorym mężem, matką męża, synem i synową oraz dwojgiem osób (małżeństwo), które przygodnie znalazły się w ich kamienicy, a które przygarnęli do swojej grupy wyszli z Warszawy.
804.1944-10-14 -
Wyprowadzanie z miasta resztek cywilnej ludności, 14 października wyszli ostati. Byłem teraz sam, z odrobiną sucharów i kilku wannami brudnej wody.
805.1944-10-14 -
Zbliżał się pierwszy listopad, zaczynało być chłodno. By nie oszaleć w samotności ułożyłem sobie uregulowany tryb życia. Przez cały dzień leżałem bez ruchu, by oszczędzać siły. Tylko raz koło południa wyciągałem rękę po leżące obok suchary i kubek z wodą. Od rana do owego posiłku leżąc z zamkniętymi oczami przypominałem sobie takt po takcie wszystkie kompozycje jakie grałem. Od południowego posiłku do zmierzchu przypominałem sbie treść wszystkich książek jakie kiedykolwiek przeczytałem i powtarzałem słówka angielskie. Sam sobie dawałm lekcje angielskiego, zadawałem pytania i odpowiadałem. O zmierzchu zasypiałem i spałem mniej więcej do 1 w nocy, po czym świecąc zapałkami, których zapas znalazłem wyruszałem na poszukiwanie żywności
806.1944-11-15 -
Bunkier na Promyka szpital PCK na Boernerowie - opieka nad partyzantami przyjeżdża z Grodziska A Margolis - rozmawia z dr Świtalem wyrusza ekipa 5 osób + Ala
807.1944-11-15 -
Spadł pierwszy śnieg. Zimno dokuczało mi coraz bardziej pod stosem łachów, które nagromadziłem sobie zewsząd. teraz gdy się budziłem były okryte warstwą śniegu. Legowisko usłałem sobie w narożniku strychu, pod ocalałym kawałkiem dachu, lecz reszta dachu była zerwana i nawiewało śniegu
808.1944-12-06 -
0000-00-00
W obozie wybucha epidemia. Lekarz orzeka, że jest to odmiana tyfusu. Objawia się uporczywą biegunką i wysoką temperaturą. Jest niezwykle wyczerpująca, ponieważ trwa parę dni,kończy się i znów powraca. Sophie i jej mąż też chorują. Sophie dostaje biegunki co dwa tygodnie. Jest coraz słabsza, ledwo może chodzić. Do obozu przyjeżdżają kolejne transporty, tysiące osób z Oświęcimia, Dachau i innych obozów. Wygladają przerażająco, sama skóra i kości. Nie mają siły samodzielnie stać, jedni opierają się o drugich. Czasem ktoś upada na ziemię i już nie wstaje, umierają z głodu i wycieńczenia. Im więcej osób do wykarmienia, tym mniej jedzenia na jednostkę. Jakościowo jedzenie też jest coraz gorsze, prawie sama woda. Najlepiej jest pozostać w łożku, tam jest najcieplej, zresztą i tak większość nie ma siły już wstać.
809.1944-12-07 -
0000-00-00
Spotkanie Barbary i Adolfa Bermanów z Celiną Lubetkin, Antkiem Cukiermanem, Zygmuntem Warmanem, Markiem Edelmanem i Lodzią Borkowską-Zybersztajn w Grodzisku, 7 grudnia 1944. Było to ich pierwsze spotkanie po upadku Powstania Warszawskiego.
810.1944-12-25 -
Po drugim najściu w Wigilię bandy szantażystów na dom w Głoskowie Maria i Halina z dzieckiem następnego dnia opuściły to miejsce. Poszły do Pruszkowa, tam u znajomych doczekały wyzwolenia
811.1945-00-00 -
0000-00-00
Sophie i jej rodzina zostaje odebrana ze stacji kolejowej w Paryżu, i zawieziona do luksusowego hotelu. Gdy mówią, że przebywali w obozie w Belsen, ludzie ściskają im ręce i pytają jak to możliwe, że cała trójka przeżyła. Dostają bardzo dobrą opiekę, mają zapewnione jedzenie i ubranie. Mąż zarejestrował ich na liście oczekujących na wyjazd do Izraela. Sophie pyta lekarza, czy jej stan pozwala na podróż. Dowiaduje się, że, aby dojść do zdrowia po tym co z jej organizmem się stało podczas pobytu w obozie, potrzebuje pół roku lub więcej. Przepisuje jej środki uspokajające i przeciwbólowe
812.1945-00-00 -
0000-00-00
Mąż Sophie odnajduje jej brata - Maxa.
813.1945-00-00 -
0000-00-00
D. Dąbrowska poznała Jerzego Bühla na studiach.
814.1945-00-00 -
0000-00-00
Obywatele Żoliborza wybrali Romana Łuczaka do pierwszego Komitetu Blokowego, w którym był prezesem.
815.1945-00-00 -
0000-00-00
Stanisława Dębowska wyszła ponownie za mąż za Guzowskiego, który zmarł parę lat temu.
816.1945-00-00 -
0000-00-00
Po powrocie do wolnej Warszawy Adela Domanus nadal kontaktowała się z Jadwigą Maczko. Dostarczyła jej papiery aryjskie i metrykę na imię Leokadii Sopyki, a potem na nazwisko Jadwigi Aniołkowskiej.
817.1945-00-00 -
0000-00-00
Pewnego dnia Jadwiga Maczko przybiegła zdenerwowana do Adeli Domanus, bo zgłosiła się do niej właścicielka nazwiska z papierów Leokadii Sopyła. Była to pomocnica domowa, rodem z pod Wilna, której dokumenty tj. metryka i książeczka służbowa znajdowały się w biurze Pośrednictwa Pracy prowadzonego przez organizację społeczną Samopomoc Społeczną Kobiet. Stamtąd Adela zabrała jej papiery sądząc, że już się po nie nie zgłosi. Pani Sopyła zrozumiała wyjątkową sytuację i nie wykorzystała sytuacji. Adela zaś zdobyła nowe papiery dla Jadwigi Maczko.
818.1945-00-00 -
0000-00-00
Po wojnie Janina Pawlicka zamieszkała w Izraelu.
819.1945-00-00 -
0000-00-00
Irena i Jan Guranowscy zamieszkali u dr Ostrowskiego w Łodzi, który w getcie był świadkiem zamordowania jej męża.
820.1945-00-00 -
0000-00-00
Żydowska dziewczynka, którą Łukaczowa wzięła na wychowanie, miała na imię Madzia i bardzo przywiązała się do autorki. Codziennie czekała przy drzwiach, gdy autorka wracała z pracy. Madzia mając rok i dwa-cztery miesiące pytała Łukaczową, czy jest jej prawdziwą matką. Matka śniła jej się. Łukaczowa zabroniła dziecku widywać się z autorką – obawiała się jej przywiązania do Żydówki. Autorka tłumaczyła jej, że musi przygotować się na to, że po Madzię zgłosi się rodzina. Łukaczowa nie chciała zgłosić, że Madzia uratowała się, planowała w takim wypadku uciec z nią do lasu. Autorka walczyła długo ze sobą, czy zgłosić fakt ocalenia żydowskiego dziecka. Ostatecznie nie zrobiła tego, uważając, że lepiej, żeby Madzia miała rodziców. Kiedy autorka wyjechała do Izraela, nadal utrzymywała z nią kontakty. Pewnego razu Łukaczowa poprosiła w liście, by przerwała korespondencję z Madzią – nie wiadomo, czy ze względów politycznych, czy ze względu na dziecko. Kontakt urwał się.
821.1945-00-00 -
0000-00-00
Po wojnie autorka bezustannie i bezskutecznie poszukiwała wiadomości o losie syna Amka. O córce wiedziała, że została wywieziona do Majdanka lub Treblinki na śmierć. O synu nie wiedziała nic. Szukała go przez różne instytucje, Czerwony Krzyż, na każdej stacji w drodze do Izraela pisała na ścianach: „Poszukuję Ciebie Amku” i podawała swoje imię i nazwisko. Bez skutku. Nie ma nawet jego fotografii. Córka miała dwie szuflady zdjęć; lubiła się fotografować. Autorka wyznaczyła wysoką nagrodę za przysłanie zdjęć córki. Ludzie szukali po fotografach, ale wszystko w Warszawie było zniszczone i nie można było ich znaleźć.
822.1945-00-00 -
0000-00-00
Losy rodziny Lewenthal i Aman po wojnie opisane zostały na 2 stronie relacji.
823.1945-01-18 -
W obozie atmosfera podniecenia. Pod wieczór Niemcy każą przygotować się do wyjścia z Oświęcimia. Na drogę więźniowie dostają nieco chleba, ale ponieważ magazyny żywności nie są już pilnowane, kto chce rabuje puszki mięsa, chleb, cukier. Bluma Babic ze swoim Barakiem zostaje doprowadzona z Birkenau do obozu centralnego. Spędzili tam noc. Rano zaczął się słynny później "marsz śmierci".
824.1945-01-18 -
Wychodząc z obozu, Bluma Babic znajduje porzucone SS-mańskie buty z cholewami z zamienia swoje pantofle na buty. Okazuje się, że oba są lewe: nogi Blumy pokrywają się ranami. Wyrzuca buty po Niemcu i idzie boso, nogi owijając szmatami. Wieczorem szmaty są tak przemarznięte i przyklejone do stóp, że nie sposób ich zdjąć.
825.1945-04-18 -
Lagerfuhrer rozdziela pośród wszystkich w obozie resztki prowiantu: trochę chleba i ziemniaków, po czym ucieka. Zapasów wastarcza zaledwie na trzy dni. Ostrzeliwanie nie ustaje. Dziewczęta wraz z częścią Włochów ukrywają się w murowanej piwnicy z węglem.
826.1945-04-26 -
Wojska radzieckie zajmują część Berlina, obóz Haliny A. znajduje się w tej strefie. Rankiem mieszkańców schronu budzi cisza. Z radością wychodzą na powitanie radzieckich żołnierzy. Są skonsternowani: okazuje się, że wolność, zamiast wywołać eksplozję radości, przyniosła niepewność dalszego losu. I dziewczęta, i Włosi nie wiedzą, co robić.
827.1945-04-26 -
Włosi nadal z trudem zdobywają jedzenie: czasami żywią się beczką skondensowanego mleka, czasem marmoladą lub konserwami. Halina A. i koleżanki nie są już głodne - ale są w niebezpieczeństwie. Rosjanie gwałcą, bez wyboru, Niemki i więźniarki. Uważają, że wyzwolone obozowiczki powinny im się "odwdzięczyć".
828.1945-04-29 -
Pijany żołnierz sowiecki próbuje zaprosić do siebie Basię. Gdy ta odmawia, rząda towarzystwa Haliny A. Zaczyna jej grozić rewolwerem. Ta opowiada z pogardą, żeby strzelał: nie zginęła od kuli niemieckiej, zginie z ręki wyzwoliciela. Rosjanin rzuca się na Halinkę - ale Polka jest silna, bije się z nim i wygrywa. Za karę przez całą noc mają stać na baczność pod groźbą rewolweru.
829.1945-05-03 -
3-go maja 1945 Halinka Czamarka w obozie Neustadt jak co rano wychodzi do pracy. Wkrótce jednak przybiega do Blumy Babic, leżącej z gorączką. Przynosi papierosy i wiadomość, że wojna się skończyła. Niemcy uciekają. W obozowej kuchni leżą paczki Czerwonego Krzyża i kto chce bierze z nich żywność i papierosy.
830.1945-05-03 -
Więźniarki Neustadt widzą, jak Niemcy opuszczają obóz z walizkami. Uciekają SS-manki, które ich pilnowały. Kobiety rzucają się do kuchni, aby zdobyć jedzenie. Wycofujący się Niemcy zabijają wiele z nich.
831.1945-05-05 -
Włosi odprowadzają przyjaciółki do granicy Berlina i żegnają z żalem. Dziewczęta maszerują do wieczora. We wsi kradną wózek, na którym odtąd ciągną walizki. Na noc zostają u Niemców, którzy boją się im odmówić pokoju.
832.1945-05-05 -
Po zabiciu wielu więźniarek przez wycofujących się Niemców kobiety boją się ruszyć z baraków. Nie wiedzą, co ze sobą zrobć, nie wierzą, że wojna skończona. 5 maja o 9.00 rano do obozu wjeżdża amerykański czołg. Amerykanie są przrażeni obozem, stosami trupów, żywymi szkieletami. Żołnierze padają na kolana i modlą się. Nikt nie mówi po angielsku, nie potrafi im niczego wyjaśnić.
833.1945-05-05 -
Po Amerykanach, do obozu Neustadt wchodzą Rosjanie. Niedaleko nad Elbą nastąpiło historyczne spotkanie frontu rosyjskiego z amerykańskim i angielskim. Amerykanie rozdają czekoladę i gumę do żucia. Rosjanie uganiają się za kobietami. Więźniarki wciąż umierają z głodu i wyczerpania - zaczynają też umierać z przejedzenia. Blumę Babic i Halinkę ratuje brak apetytu. Do dwójki przyjaciółek dołącza trzecia koleżanka - Dora Dobrzyńska z Łodzi. Stają się nierozłączne.
834.1945-05-07 -
Dziewczyny dzielą się szczupłym prowiantem z Niemcem, który jest głodny i prosi o chleb. Robią to świadome, że może być mordercą - znają głód i nie umieją odmówić. Wędrują cały dzień, mijają Zassen - miasteczko w połowie drogi do Frankfurtu nad Odrą. Nie mogą znaleźć noclegu. Śpią na polanie.
835.1945-05-07 -
Amerykanie wycofują się na drugi brzeg Elby, w Neustadt pozostają Rosjanie. Przynoszą więźniarkom kury - starsza pani z Będzina pozwala im pić tylko rosół. Dzięki niej dziewczęta mniej chorują. Nocą pijany Rosjanin z karabinem maszynowym rozbija drzwi pomieszczenia, gdzie śpi Bluma Babic. Dziewczyny w koszulach nocnych uciekają przez pole do drzwi komendantury. Zaalarmowany komendant radziecki zaprasza do własnego łóżka. Dziewczyna, która uciekając zaplątała się w koszulę, zostaje napadnięta i zgwałcona. Gwałcenie więźniarek przez rosyjskich żołnierzy staje się codziennym koszmarem.
836.1945-05-08 -
Piątego dnia wędrówki dziewczęta są zupełnie wyczerpane, nie mają już jedzenia. Słyszą strzały - na wiwat. Dowiadują się, że właśnie skończyła się wojna. Napotkani żołnierze zapraszają je na kolację. W pobliżu są tory kolejowe i następnego dnia mają ruszyć pociągi.
837.1945-05-08 -
0000-00-00
Po zakończeniu wojny prawnik S., również oficer policji żydowskiej, został aresztowany za wyjawienie kryjówki Żydów.
838.1945-05-09 -
Po kilku godzinach pociąg staje. Wszyscy mają wysiąść. Janek skacze pierwszy i odbiera od dziewcząt walizki. Nim wysiądą dziewczęta, pociąg gwałtownie rusza. Po godzinie dziewczynom udaje się zabrać powracającą na miejsce postoju lokomotywą. Po drodze zatrzymuje je pociąg wojskowy: sowieccy żołnierze rządają oddania im czwórki dziewcząt. Chcą je zabrać do obozu wojskowego - "w wiadomym celu". Rugane i ściągane siłą, dziewczęta bronią się z płaczem. Ratuje je oficer radziecki, prowadzący lokomotywę.
839.1945-05-09 -
Rankiem ma ruszyć pociąg do Poznania. Dziewczęta poznają miłego Polaka, Janka, który tak jak one wraca do Warszawy. Proponuje im swoje towarzystwo, dzieli się jedzeniem i wodą. Rosjanie zagrozili dziewczynom, że nigdzie nie pojadą - ale z pomocą Janka wsiadają do wagonu.
840.1945-05-18 -
Bluma Babic, Halinka i Dora wędrują z grupą Holendrów, więźniów Neustadt, wracających do ojczyzny. Amerykanie podwożą ich samochodami, dostarczają żywność. Obozują w polu, nocami śpiewają przy ogniskach. Bluma uważa, że z Holandii łatwiej będzie pojechać w świat niż z Polski, gdzie decydują Rosjanie. Na moście na Elbie stoją wartownicy angielscy, amerykańscy i rosyjscy. Kto chce wrócić do swojego kraju, musi mówić w jego języku. Dziewczęta milczą, mówią za nie zaprzyjaźnieni Holendrzy. Udaje im się przekroczyć rzekę.
841.1945-05-20 -
Halina A. spotyka na ulicy dwie znajome z getta. Opowiada im o śmierci Celiny. One opowiadają o ostatnich dniach pani Aszkenazy: na Majdanku ludzi wygoniono z wagonów i pędzono jak bydło. Matka załamała się, bała o Halinę, powtarzała jej imię. 20-05-1943 w obozie odbyła się największa selekcja i matka wraz z tysiącami Żydów trafiła do gazu. Siostry - rozmówczynie Halinki, uratowały się, bo przeniesiono je do obozu w Skarżysku. Halina zdaje sobie sprawę, że słyszy o wszystkim dokładnie w drugą rocznicę śmierci matki.
842.1945-06-00 -
0000-00-00
Francuzka pracownica socjalna znajduje rodzinę w miasteczku niedaleko Paryża, która przyjmuje Sophie i jej córkę do siebie. Sophie właśnie tego potrzebuje, świeżego powietrza i spokoju. Mąż musi zostać w Paryżu, żeby załatwić wszystkie formalności związane z wyjazdem, ale często je odwiedza. Sophie czuje się tu szczęśliwa, dawno się tak nie czuła. Odnajduje wewnętrzny spokój. Tu w tym małym, pięknym, francuskim miasteczku odbudowuje swoją zniszczoną psychikę i toruje sobie drogę do normalnego życia.
843.1945-07-07 -
7 maja skapitulowała III Rzesza. Więźniarki przenoszą się z baraków do pomieszczeń niemieckich. Okazuje się, że Niemcy w wielu miejscach pozostawili miny - wiele dziewcząt ginie.
844.1945-09-00 -
0000-00-00
Rodzina Knaperbaum po wojnie utrzymywała listowny kontakt z Stanisławą Sokołowską.
845.1945-09-00 -
0000-00-00
Po wojnie Alicja Barduek pojechała do Belgii, a później do Szwajcarii.
846.1945-09-00 -
0000-00-00
Ludwika Wiśniewska po powrocie do Warszawy posłała Krysię do szkoły baletowej do Gimnazjum Rzeszotowskiej, ponieważ miała wielkie zamiłowanie do tańca.
847.1945-09-00 -
0000-00-00
Państwo Mettowie osiedlili się na stałe w Warszawie.
848.1945-09-00 -
0000-00-00
Hajderowie i Liberman z córką (żona zginęła) wyjechali do Francji.
849.1945-09-02 -
0000-00-00
Po wojnie Panie ukrywające się u Stanisławy Sokołowskiej wyjechały do Łodzi, gdzie otrzymały mieszkanie. Jedna z nich dostała posadę, a druga wkrótce wyjechała do Ameryki, rok później matka, a ostatnia – chorowita – wyjechała do Izraela w Palestynie.
850.1945-12-24 -
Preleski z synem postanawiają wybrać następny transport. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie - mają spotkać panie w Berlinie, ale nie mówią, gdzie. O północy 24 grudnia Lila, Hania i matka wsiadają do umówonej ciężarówki. Dwaj żołnierze ukrywają je pod stertą siana. Nie wolno im się ruszyć ani odezwać, gdy samochód się zatrzyma, nawet gdyby słyszały strzały. Samochód zatrzymuje się, ale nie jest kontrolowany. Kierowca dowozi je do Berlina.
851.1946-00-00 -
0000-00-00
Adela Domanus czasem, gdy patrzy na fotografię Inki, wiszącą nad jej łóżkiem, ze wzruszeniem przypomina sobie jej słodkie słowa, gdy obejmując ją za szyję snuła swoje marzenia. Chciała, gdy już będzie duża, kupić Adeli mały domek, w którym mogłaby spokojnie mieszkać na starość.
852.1946-00-00 -
0000-00-00
Po jakimś czasie znajoma Adeli Domanus przywiozła jej z Łodzi małą paczuszkę, którą otrzymała przed wyjazdem od Klary Sapiro. Były to stare, bardzo staroświeckie łyżeczki do czarnej kawy, 6 sztuk – pamiątka po babce.
853.1946-00-00 -
0000-00-00
Jadwiga Maczko pod nazwiskiem Jadwigi Aniołkowskiej wyjechała do Paryża do swojej bratowej, a stamtąd do USA do Nowego Yorku, gdzie obecnie przebywa.
854.1946-00-00 -
0000-00-00
Na stronach 5-6 Fryderyka Thepper opisała swoje losy po wojnie – pomoc Komitetu Żydowskiego w odnalezieniu rodziny matki; wypoczynek w „Śródborowiance” koło Warszawy; dom dziecka w Helenówku; praca i nauka w Dzierżoniowie; powrót do Warszawy.
855.1946-00-00 -
0000-00-00
Po wojnie w Niemczech autorka poznała Aharona Rozenberga i wyszła za niego za mąż. On również stracił całą rodzinę: żonę i czterech synów. Ostatni syn został zastrzelony na godzinę przed zakończeniem wojny. Autorka z mężem zamieszkali w Izraelu. Co roku urządzają kolacje sederowe, aby upamiętnić lata okupacji, kiedy w noce sederowe nie miała gdzie się podziać.
856.1946-08-13 -
Z Europy wraca do Palestyny narzeczony Blumy Babic, Abram /dotąd zajmował się transportem ocalałych i zdobywaniem broni dla żydowskiej organizacji bojowej/. W sierpniu 1946 w domu jego rodziców odbywa się wspaniałe wesele. Wkrótce potem wychodzą za mąż również Halinka i Dora.
857.1948-00-00 -
0000-00-00
Inka skończyła gimnazjum w języku hebrajskim, odbyła służbę wojskową i otrzymała pracę. Wyszła potem za mąż i urodziła syna. Mieszka na stałe w Hajfie.
858.1950-00-00 -
0000-00-00
Ludwika Wiśniewska doczekała się własnego mieszkania na ul. Zbarskiej.
859.1962-00-00 -
0000-00-00
Sytuacja Krystyny Gronowskiej nie pozwalała, aby ugościć Ludwikę Wiśniewską w Izraelu.
860.1964-00-00 -
0000-00-00
Krystyna Gronowska w liście prosi o danie pracy Ludwice Wiśniewskiej, jako wyraz wdzięczności za okazaną jej pomoc w czasie okupacji niemieckiej.
861.1964-00-00 -
0000-00-00
Irena Kucharzak wciąż utrzymuje kontakt z Rachelą Gurmanową – obecnie Seifertową, zamieszkałą w Nowym Yorku w Port Washington, 52 Birch Street.
862.1965-00-00 -
0000-00-00
Adela Domanus posłała Klarze Sapiro i Ince na pamiątkę z Polski Millenium piękny album. Wcześniej wysłała im miniaturowe wydanie „Pana Tadeusza”.
863.1965-00-00 -
0000-00-00
Po wyemigrowaniu z Polski, państwo Berlińscy mimo najlepszych chęci nie są w stanie pomagać Marii Partyce ze względu na ich podeszły wiek i bardzo złe warunki materialne.
864.1965-00-00 -
0000-00-00
Maria Sadowska po wojnie jest osobą bardzo chorą, samotną i zarobki jej wystarczają zaledwie na skromne utrzymanie.
865.1994-08-01 -
1914-08-01
Tuż przed zmrokiem dowódca oddziału powstańczego (Powst. W-skie), który wyzwolił 50 Żydów pracujących na Umschlagplatzu kazał ustawić się Żydom i powiedzał, że powstanie dopiero się zaczęło i że potrzebna będzie pomoc każdego człowieka, że daje wyzwolonym ludziom wolną rękę: mogą przystąpić do powstania lub odejść w dowolnym kierunku. Wszyscy Żydzi, poza kilkoma, którzy już nie mogli się ruszać, przyłączyli się do powstańców.
866.1995-04-15 -
Do 15 kwietnia 1945 r.( osiem dni do żydowskiej go święta Pesach). Ber Ryczywół pozostawał w Łukowie, czekając na okazję by dostać się do Warszawy. W tym dniu, zapakował swój dobytek i udał się na dworzec kolejowy. Po całonocnej podróży rosyjskim pociągiem wojskowym ( Ber dostał pozwolenie od kapitana pociągu. Nie chcąc się narażać nie powiedział, że jest Żydem) przemarznięty do szpiku kości , Ber zszedł z pociągu w Warszawie. Dookoła gruzy. Nie ma ludzi. Śladu życia. Ber udał się w kierunku Mokotowa z nadzieją, że może tam coś ocalało. Szedł przez Marszałkowską a gdy doszed do Puławskiej 73/ 75 nie było tam śladu domu. Pusty plac. Ber wszedł do mieszkąjcych w pobliżu Polaków, którzy powiedzieli mu, że nigdzie nie ma tu Żydów. U znajomego Polaka, który był zaskoczony widząc żywego ,,śledziarza", zostawił swoją ciężką paczkę. Postanowił , w poszukiwaniu kogoś bliskiego, pojechać do Piaseczna gdzie, przed wojną mieszkała rodzina Bera.
867.1998-07-23 -
Ok 16 - funkcjonariusz SP zapukał do Tyszki z wieścią o samobójstwie
Copyright © 2011 Centrum Badań nad Zagładą Żydów
wykonano ze środków
Ford Foundation grant No 1015-1739 oraz The Fund for support of Jewish Institutions or Projects outside Norway
realizacja informatyczna: